1mzeta
23.10.11, 15:39
Problem mam i to duży. Od połowy czerwca mam problem z kręgosłupem- uwypuklenie dysku, a co za tym idzie choleryny ból pleców i ból nogi. No i tu się zaczyna..... 6 października poszłam na pierwszą rehabilitację- ok- zlecono mi ćwiczenia w domu przez 2 tygodnie co z ręką na sercu sumiennie wykonywałam. Raz było ze mną lepiej, raz gorzej, ból pleców się lekko zmniejszył, noga bolała średnio- ale jako tako byłam na chodzie. W ostatni czwartek poszłam znowu na wizytę do szpitala no i...pani rehabilitantka była lekko mówiąc zaskoczona, że nadal mnie boli, a co najważniejsze zaskoczył ja nadal lekki ból w nodze schodzący do łydki- jak poprzednio. Spodziewała się, że chociaż ten ból w nodze minie. No i położyła mnie na stole, i uciskała mi okolice pośladka zewnętrzne bardzo mocno prze około 5 minut- może dłużej. W piątek po wizycie zaczął się ból, że chciałam się wieszać- w pośladek nie mogę się dotknąć, chodzić nie mogę- noga to ból uda i łydki, w kolanie i stopie zginanie utrudnione, mrowienie i rwanie całej nogi łącznie z palcami- jest tylko jedna pozycja w której może się położyć i prawie nie boli.
Zastanawiam się czy nie złożyć oficjalnej skargi bo obawiam się, że mi coś uszkodziła- i to mnie najbardziej przeraża bo na wszystkie info jakie mi udzieliła nic nie wspomniała o tym,że po wizycie może mnie coś boleć. Jak poszłam na ostatnią wizytę to stwierdziła po moich odruchach,że klinicznie jest lepiej ze mną i ćwiczenia, które mam zlecone pogorszyć nic nie mogą- tylko,że ja ćwiczyć teraz zupełnie nie mogę- a wcześniej mogłam. Chodzić, stać czy nawet usiąść nie mogę.
Do GP się po jutrze wybiorę i od razu się spytam ile jeszcze będę czekać na konsultację u specjalisty bo mnie 2 tygodnie temu skierowała i jeszcze nic mi ze szpitala nie przyszło- nie wiem jakie są terminy.
Chciałam się spytać o tą skargę-w szpitalu to chyba z kierownikiem rehabilitantów mam się skontaktować czy z kimś innym.