lianis
09.05.14, 19:11
Syn wczoraj wieczorem poslizgnal sie na klocku, upadl i noga wjechala mu pod sofe (3cm luzu tam max jest) uderzajac w noge od sofy drewniana. Bolalo ale uspokoilo sie, pomyslalam ze stluczona, poszlismy spac, dzis rano biegiem do przedszkola, syn kulal i mowil ze boli i zeby nie dotykac, ale w sumie nic nie bylo widac. Teraz po powrocie z przedszkola zdjelam skarpetke a duzy palec jest siny, zadzwonilam do przychodni, powiedzieli ze z takimi sprawami to na a&e, bo oni nie sa w stanie ocenic co sie stalo. No i teraz zastanawiam sie jechac czy nie jechac? Paluch siny ale raczej nie spuchniety, nie usmiecha mi sie spedzic kilku godzin w piatkowy wieczor w szpitalu wsrod tlumow. Czy jesli pojade to powiedza mi ze paluch jest pekniety i unieruchomia jakos? Czy raczej uslysze ze nawet jesli jest zlamany to i tak nic z tym sie nie robi? Bo tak staram sie wyobrazic sobie jak sie unieruchamia palec u nogi i slaba wyobraznie chyba mam.
Co robic?