dolina...

05.04.07, 10:43
jestem tu nowa.Wlasciwie czytam to forum od pol roku ale do Anglii
przyjechalam jakies 3miesiace temu.Musze sie komus wyzalic bo gryzie moje
wnetrznosci i chyba zje mnie od srodka.Pewnie slyszalyscie o setkach takich
jak ja.Przyjechalam ze sladowa znajomoscia jezyka.Wiecie cos tam kiedys w
szkole mnie uczona jak sie mowi po angielsku ale w glowie zostalo tak nie
wiele ze przedstawic owszem sie umiem ale z kims pogadac to juz gorzej Poza
tym nie moge sie odblokowac.Czasem keidy mam z kims pogadac to mam taka
pustke w glowie ze za chiny nic nie moge z siebie wydusic.Wiem,wiem sa kursy
i takie tam ale mam 2dzieciakow ,maz od rana do wieczora w pracy(wychodzi o
7mej wraca o 21wszej).Niech ktos napisze ze na poczatku zawsze tak jest,ze
wreszcie sie przelamie i znajde w swojej pustej glowie jakies slowka
zapomniane...Musialam komus pomarudzic.Anglikom nie umiem a Polakow tu nie
znam(mimo ze jest tu ich nie malo bo na ulicy czesto zlyszy sie polski
jezyk).Pozdrawiam i dzieki ze mnie ktos wysluchal.ojej ale mam okropny
dzien...
    • mamahania2 Re: dolina... 05.04.07, 10:46
      to jeszcze raz ja.przepraszam za mase bledow ale wlasnie Zosia wlazi mi na
      glowe...:(
      • kalpa Re: dolina... 05.04.07, 11:03
        Kochana, ja przyjechalam tutaj 2 m-ce temu majac bledne wyobrazenie o
        znajomosci jezyka. Znam ten blok, oszolomienie... powoli to mija. Tez mam 2
        dzieci, rozumiem jak Ci ciezko.
        Jestem z Watford, a Ty?
        napisze do Ciebie potem, bo teraz maluchy wlaza mi na glowe
        kalpa
        • mamahania2 Re: dolina... 05.04.07, 11:07
          z sheffield.boje sie bo mi wcale nie chce minac.a jeszcze mam meza oszolama,
          (najkochanszego na swiecie zreszta)ktorymojego problemu nie widzi i tylko
          naciska zebym zaczela gdzies wychodzic na jakies spotkania z Angielskimi mamami
          czy cos.Wlasnie dlatego mam dzis takiego dola...
          • mamahania2 Re: dolina... 05.04.07, 11:08
            OSZOLOMA!!!!
    • gosiash Re: dolina... 05.04.07, 12:01
      Za duzo teraz nie napisze bo pisze tylko jedna reka (druga rzymam malego przy
      cycu :), ale jak przeczytalam ,e tak Ci ciezko no to przeciez musze sie odezwac!
      Kochana, najgorsze ze maz tak dlugo pracuje bo samemu to sie baaardzo ciezko
      dzieci wychowuje i spotkania z innymi mamami to Ci nie pomoga. Ale chlopy to
      takie sa ze tego nie rozumieja. Jakby tak choc przez tydzien musial od rana do
      nocy sam sie dziecmi opekowac to tez by chcial, zebys do domu wczesniej wracala
      i chociaz pomogla mu dzieci klasc spac!
      Ale do rzeczy. Nie napisalas ile Twoje dzieci maja lat, ale rozumiem ze jeszcze
      do szkoly nie chodza. Skoro masz dostep do internetu to wrzuc w wyszukiwarke
      haslo 'parent and toddler group' i poszukaj w swojej okolicy. Albo jak bedziesz
      na spacerze to porozgladaj sie za ogloszeniami.
      W domu przed lustrem pocwicz sobie podstawowe zwroty na glos: Hello, My name
      is..., What's your name?, What's your son's name, itd. Czyli podstawowe zwroty
      potrzebne do takiej ogolnej konwersacji o niczym. Nie boj sie na takich
      spotkaniach mam z dzieciaczkami nikt nie dyskutuje o polityce bliskowschodniej.
      Zapytaja sie z kad jestes, jak masz na imie i czy wolisz kawe, czy herbate.
      Moga tam tez byc inne obcokrajowe mamy, ktore jak tez slabo mowia, albo jak Ty
      boja sie mowic. Wiec glowa do gory. Zrob wywiad, funt lub dwa do kieszeni (bo
      tyle najczesciej kosztuja takie spotkania), dzieci za reke i maszeruj smialo.
      Nawet jak na poczatku z nikim specjalnie nie pogadasz, to przynajmniej dzieci
      sie troche pobawia i poblagania poza domem ;)
      • hillroad Re: dolina... 05.04.07, 13:51
        witaj. ja na wyspach jestem dwa lata i rok zajęło im przełamanie się:( uważam
        że to zdecydowanie za długo. moj lęk był potęgowany tym że nie chciałam zrobić
        złego wrażenia na Anglikach, bo angielski znałam słabo... mieszkamy w miejscu
        gdzie nie ma Polaków a musiałam pewnego dnia wyjść do ludzi bo w domu kręćka
        dostawałam. początki były różne, ale ludzie okazali się w większości bardzo
        cierpliwi wysłuchując mnie:) zaczęłam chodzić z małą na playgroup, na placu
        zagadywałam matki z dziećmi pytając ile pociecha ma latek itp. jak się ma
        jakieś podstawy to już jest coś i potrzeba tylko poderwać wolnego słuchacza co
        wysłucha i poprawi błędy. ja mam takich starszych znajomych (dużo więcej
        cierpliwości niz u młodych) i pomagają mi w nauce. angielski powoli do przodu,
        widze kolosalną różnicę między tym co było a jest. zrób tak jak ja: idź na
        plac, a ludzie sami zagadają. odpowiedz, ale uprzedz że słabo mówisz po
        angielsku i że się dopiero uczysz. noś ze sobą wszędzie słownik lub rozmówki i
        próbuj, zagaduj. zawsze w domu możesz przyswajac kilka słówek, zwrotów
        najczęściej używanych. pierwszy mój kontakt z mówionym angielskim był taki że
        poszłam do sąsiada pożyczyć mikser bo mi się zachciało racuszków, a jeszcze się
        nie dorodiłam sprzętu. nauczyłam się ang. pożyczyć i poszłam ze
        słownikiem.załatwiłam. potem kupowanie w Mc D. - musiałam powiedzieć co chce bo
        inaczej nie dostane. potem poczta i urzędy, przedszkole...najgorszy jest
        pierwszy raz a potem jest lepiej. zobaczysz że będzie dobrze. powodzenia
        • mamahania2 Re: dolina... 05.04.07, 20:06
          dzieki dziewczyny.juz mi troche lepiej.przed nami swieta i kilka dni
          wolnego.bede sie martwic od wtorku.pewnie macie racje_brakuje mi odwagi...
          • gobisha Re: dolina... 05.04.07, 20:45
            na poczatku zawsze tak jest, w koncu sie przelamiesz bo taka jest kolej rzeczy.
            Zdecydowanie polecam zebys poszla na playgroup, toddler group czy parent and
            baby group - jakkolwiek to sie nazywa. Tam przeciez nie tylko Angielki chodza,
            duze jest prawdopodobienstwo, ze spotkasz tam choc jedna Polke. Naprawde warto.
            • ginger_bee Re: dolina... 05.04.07, 21:20
              witaj i glowa do gory;) nie bedzie az tak zle, tylko musisz sie przelamac,
              zrobic pierwszy krok i sama z czasem zobaczysz, ze bedzie lepiej...
              tak jak pisza dziewczyny wazne, zebys wyszla z domu i spotkala sie z innymi
              mamami... a jezyk? coz nikt nie bedzie cie egzaminowal ze znajomosci czasow,
              wystarczy na poczatek to co umiesz, a pozniej sama bedziesz zdziwiona, ze
              potrafisz sie porozumiewac nie zastanawiajac sie nad tym... prawda tez jest
              taka, ze na takie spotkania chodza kobiety, ktore maja podobne problemy do
              twoich i napewno nie beda patrzec na ciebie, jako na wybryk natury;) a moze
              spotkasz tam jakas slowianska dusze, kto wie?;)
              na breastfeeding group spotkalam polke, ktora po angielsku w ogole nie mowi,
              ale nie chce siedziec w domu, jak maz w pracy, bo zaczyna szalec (brzmi
              znajomo?:) zatem chodzi tam ze swoja corcia... na poczatku wstydzila sie
              wszystkiego, ale kiedy zobaczyla, ze kobietki ja akceptuja powolutku zaczela
              sie otwierac i mowic... ze spotkania na spotkanie jest lepiej...
              zatem odwagi, bedzie dobrze tylko zrob pierwszy krok...

              powodzenia!

              wyszukalam ci linki, moze w czyms pomoga:
              www.chatterboxsheffield.org.uk/toddler_groups.html
              www.artfullodger.co.uk/parent-toddler-groups-in-sheffield-i1032.html
              • mamahania2 Re: dolina... 05.04.07, 21:26
                dzieki.naprawde mi lepiej keidy slysze ze to normalne.musze sie tylko zebrac w
                sobie i gdzies wyjsc.pewnie nie bedzie lekko ale kto obiecywal ze bedzie
                latwo???tylko szkoda ze z ta moja 2 (jedno2latka,drugie pol roku)tak trudno
                gdzies wyjsc.moze po swietach nabiore wiecej wiary w cuda.buzka dla wszystkich:)
Pełna wersja