Dodaj do ulubionych

Sprowadzenie rodzicow - dylemat

28.09.07, 12:20
Kolezanki forumowiczki! Mam pewien dylemat,ktory nie daje mi
spokoju.Moi rodzice sa w nieciekawej sytuacji finansowej i mysle o
sprowadzeniu ich tu,do Anglii.Martwi mnie jednak to jak i czy dam
rade.Mieszkam z mezem i z dzieckiem w tzw.two bedroom flat.Oboje
pracujemy,na zmiane opiekujac sie dzieckiem,nie zarabiamy zbyt
wiele, ot tyle ze nam na zycie wystarcza i na jakies przyjemnosci od
czasu do czasu,ale lekko nie jest.Moi rodzice sa juz w wieku
emerytalnym i nie pracuja.Oprocz tego czy dalibysmy rade mieszkac
razem zastanawiaja mnie jeszcze takie rzeczy jak: - czy rodzice beda
mieli jakies prawo do opieki medycznej tutaj (na razie dzieki Bogu
nic powaznego im nie dolega)
-czy mialabym prawo do jakiejsc pomocy finansowej i np. do ubiegania
sie o wieksze mieszkanie (mieszkamy w council)
Oczywiscie gdy rodzice byliby tutaj mialabym mozliwosc pracowania
wiecej godzin i znalezienia lepiej platnej pracy,bo pomogliby mi z
dzieckiem.Chcialabym uslyszec Wasze opinie,musze rozwazyc wszystkie
za i przeciw zanim podejme decyzje, a czuje sie w obowiazku im pomoc.
Obserwuj wątek
    • lucasa Re: Sprowadzenie rodzicow - dylemat 28.09.07, 13:05
      ja nie wiem jak wyglada sprawa z wiekszym mieszkaniem councilowskim
      i dokladnie opieka medyczna. ja swoja mame zarejestrowalam bez
      problemu w naszej przychodni, ale nie bylo potrzeby, zeby korzystac
      z wizyty u lekarza. dostala zaproszenie na smear test, wiec chyba
      jest traktowana jak normalny pacjent. wiem, ze w niektorych
      przychodniach dopiero po pol roku pobytu w UK moga przyjac kogos na
      liste.

      ale jak przeczytalam Twoj post - to nasunelo mi sie jedno pytanie -
      co na to rodzice? sa tu gotowi przyjechac?
      moja Mama byla u nas pol roku i pomagala w opiece nad dziecmi. Tato
      mieszkal ponad 3 miesiace i mial prace. dla mnie sytuacja byla
      super - bo bez zadnych dylematow moglam zostawic maluchy pod opieka
      babci. rodzice mieli w u nas pokoj, pieniadze z wyplaty Taty, Tato w
      pracy byl lubiany i szanowany. Rodzice moi sa super bezkonflikowi,
      mieszkalo sie nam razem spokojnie. jednak w zadnym momencie nie bylo
      rozmowy, ze zostaja u nas na dluzej. nie chcieli. teraz mieszkaja w
      Polsce zyja z malego zasilku przedemerytalnego i bezrobotnego,
      uprawiaja 2 ogrodki, Tato codziennie dlubie w garazu, odwiedzaja
      rodzine, chodza na spacery i sa szczesliwi. mi brakuje rodzicow,
      dzieciom dziadkow, ale rozumiem, ze to nie tutaj bylo ich miejsce. w
      przypadku moich Rodzicow sprawdzilo sie powiedzenie, ze starych
      drzew sie nie przesadza.

      powodzenia,
      A
    • wyjatkowa_rodzinka Mamy podobny problem 28.09.07, 13:12
      Razem z mężem zastanawiamy się nad przeprowadzką i chcemy zabrać ze sobą
      rodziców więc też zastanawia mnie jakie rodzice będą mieli tu prawa do opieki
      medycznej i co trzeba załatwić, jakie formalności.
      • novalee1 Re: Mamy podobny problem 28.09.07, 13:21
        Co na to rodzice?O nic mnie nie prosza,ale w sytuacji gdy w kazdej
        chwili moga stracic dach nad glowa,z tego co slysze do tego stopnia
        sie zadluzyli (dluga historia)nie moge przestac o tym myslec i
        pewnie nie mieli by wyjscia.
      • gypsi i ja tez 28.09.07, 13:26
        Chociaz na razie jakos daja rade jeszcze, wiec poki co nie dowiadywalam sie o
        szczegoly opieki medycznej, itp.
        Gdyby nie kociska, to by mogli juz teraz zimy tu spedzac, gdyby tylko chcieli. W
        koncu wszystko jedno czy sie siedzi przed telewizorem tu, czy na zasypanej
        sniegiem warminskiej wsi, gdzie znajomych ani rodziny i tak blisko nie maja.
        Ale gadal dziad do obrazu, koty wazniejsze;)
        Obawiam sie, ze posypia sie nagle i wtedy juz nie bede sluchac, tylko zapakuje i
        przywioze.
        • mysz2006 Re: i ja tez 28.09.07, 19:43
          a czy przez chwile pomyslalas o tym ze koty to jest moze po prostu
          wymowka. Nie wszyscy ludzie nadaja sie do tego zeby byc na garnuszku
          u dzieci. Nie wszyscy ludzie chca stracic swoja niezaleznosc, i
          mieszkac z kims razem, zeby niewiadomo jaki wielki dom by to nie
          byl. Nie wszscy ludzie chca stracic swoja autonomie i byc w sytuacji
          gdzie o np zalatwienie osobistych spraw musza prosic dorosle dziecko
          bo nie znaja systemu albo jezyka. Moze tobie sie tylko wydaje ze nie
          maja znajomych. Trudno mi uwierzyc ze mieszkajac na wsi tygodniami
          do nikogo, oprocz siebie nawzajem buzi nie otworza. Moze tobie sie
          tylko wydaje ze oni nic innego nie robia tylko siedza przed
          telewizorem. Niektorzy ludzie wola swoje ubogie, 'nudne' smieci -
          niz siedzenie u zamoznej corki za granica. Ludzie pokolenia naszych
          rodzicow maja swoje nawyki i przyzwyczajenia i to co dla nas moze
          sie wydawac sie wegetacja zupelnie jako tryb zycia im pasuje.

          gypsi napisala:
          > Obawiam sie, ze posypia sie nagle i wtedy juz nie bede sluchac,
          >tylko zapakuje i przywioze.

          Wybacz ale takie stanowisko jest wyjatkowo aroganckie. Czy to ze
          ktores z rodzicow podupadnie na zdrowiu bedzie sie rownalo
          ubezwlasnowolnieniu? Czy choroba rodzica daje ci prawo podejmowania
          samodzielnej decyzji na temat tego gdzie rodzice przebywaja i oni
          twojej decyzji musza sie podporzadkowac? Biorac pod uwage twoja
          profesje, czy na serio uwazasz ze przeniesienie schorowanego
          czlowieka z jednego kraju do drugiego jest najlepszym dla _niego_ (a
          nie dla _ciebie_) wariantem? Ludzie to nie przedmiot. Wydaje mi sie
          ze slabo przemyslalas to co napisalas.

          Wszystkich ktorzy wyjechali za granice na stale, wczesniej czy
          pozniej dopadnie dylemat co zrobic ze starzejacymi sie,
          osamotnionymi, niedolezniejacymi rodzicami, a zwlaszcza jedynakow, i
          z obserwacji plus pierwszej reki wiem ile to prznosi bolu serca i
          rozterek, ktore czasami ludzmi miotaja przez dlugi czas..........
          • wyjatkowa_rodzinka Re: i ja tez 28.09.07, 22:03
            Akurat dla naszych rodziców ważne jest to z kim mieszkają, a nie gdzie. Chcą być
            blisko dzieci i wnuków, mieć z nimi kontakt nie tylko przez telefon, widzieć
            częściej niż raz na parę miesięcy. To rodzina jest dla nich najważniejsza, a nie
            miejsce.
            A gypsi pewnie martwi się o swoich rodziców, chce im pomóc a nie
            ubezwłasnowolnić. Łatwiej jest zapewnić opiekę i pomoc komuś kto mieszka blisko
            niż komuś kto mieszka w innym kraju.
            • mysz2006 Re: i ja tez 01.10.07, 23:36
              jatkowa_rodzinka napisała:

              > Akurat dla naszych rodziców ważne jest to z kim mieszkają, a nie
              gdzie. Chcą by
              > ć
              > blisko dzieci i wnuków, mieć z nimi kontakt nie tylko przez
              telefon, widzieć
              > częściej niż raz na parę miesięcy. To rodzina jest dla nich
              najważniejsza, a ni
              > e
              > miejsce.

              W moim mniemaniu rola rodzica polega na tym zeby dac swoim dzieciom
              skrzydla i w odpowiednim momencie dac dzieciom te skrzydla rozwinac
              i odleciec. I dac im mozliwosc niezaleznego zycia w ich komorce
              rodzinnej ktora zalozyli. Nie sadze ze do utrzymywania scislych
              wiezi rodzinnych w najbardziej kochajacej sie rodzinie bylo
              konieczne mieszkanie w wielopokoleniowym stadzie, choc oczywiscie
              niektorzy taki model preferuja - czego jestescie najlepszym
              przykladem, mieszkajac tygodniami z rodzicami kiedy macie osobne
              mieszkanie.

              Ja nie bylabym tak 100% pewna czy dla wszystkich rodzicow
              nowoprzyjezdnych rodakow do UK, opcja mieszkania na stale w malym
              (zalozmy 3 bedroom) councilowskim mieszkaniu z doroslymi dziecmi i
              dorastajacymi wnukami w obcojezycznym kraju jest taka atrakcyjna po
              latach samodzielnego mieszkania.

              Jesli ktos ma noz na gardle i grozi mu na przyklad eksmisja,
              bankructwo czy komornik to oczywiscie wariant taniego dachu nad
              glowa jest rozwiazaniem, ale jesli ktos wiedzie pelne, albo nawet
              spokojne, choc skromne zycie we dwoje w Polsce to 100 razy bedzie
              sie nad tym zastanawial.

              Cecha polskich, zwlaszcza samotnych babc jest gotowosc do poswiecen.
              Nawet nie wiesz ile raz slyszalam od matek mlodych polskich
              emigrantek stwierdzenie - ja tu jestem, bo corka mnie potrzebuje
              (zwykle do opieki do dzieci). Czy ty wiesz jak te babcie sie czuja
              bedac dlugotermninowo na utrzymaniu corki i ziecia? Nie ma sie co
              oszukiwac, jesli dziadkowie tutaj nie pracuja albo nie przywioza ze
              soba walizki dolarow - polska emerytura na niewiele im wystarcza.
              Automatycznie finansowo polegaja na troskliwosci i zapobiegliwosci
              dzieci, albo nie daj bog - rzadu brytyjskiego. Myslacych ludzi to
              bardzo gnebi.

              Czy ty wiesz jak czesto te babcie w glebi ducha sie nudza bo nie
              maja do kogo oprocz corki i wnukow ust otworzyc, jak przez
              nieznajomosc jezyka czuja sie wyealienowane? Nie jestes chyba na
              tyle naiwna zeby sadzic ze zycie tutaj idzie jak z platka. Wielu
              mlodym ludziom jest trudno przyzwyczaic sie do zycia w nowej
              kulturze. Wyobraz sobie teraz o ile tudniej jest osobom starszym,
              poznac I przyjac za swoje nowe koncepcje, srodowisko itd. I porzucic
              swoje nawyki I przyzwyczajenia. Jak trudno moze byc im przystosowac
              sie I zaakceptowac kazda nowosc, I odnalezc sie w tutejszej
              rzeczywistosci. Jesli sadzisz ze uda wam sie odtworzyc swoje
              sielankowe, idylliczne zycie rodzinne z latwoscia I bez osobistych
              wyrzeczen - to badz ostrozna. Mam jednak nadzieje ze kiedys
              napiszesz ze sie mylilam………..


              wyjatkowa_rodzinka napisała:
              > A gypsi pewnie martwi się o swoich rodziców, chce im pomóc a nie
              > ubezwłasnowolnić. Łatwiej jest zapewnić opiekę i pomoc komuś kto
              mieszka blisko
              > niż komuś kto mieszka w innym kraju.


              Ja za taka chec pomocy serdecznie dziekuje, jesli ktos, w wypadku
              jak ja 'sie posypie' nawet mnie nie bedzie sluchac, ze ja _nie chce_
              i spakuje moje manele i wywiezie mnie zagranice, dlatego ze czuje
              potrzebe zapewnienia mi opieki.

              Ja w poscie twojej poprzedniczki nie zauwazylam nigdzie wyrazenia -
              przedyskutujemy najlepsze dla obu stron rozwiazanie razem i razem
              podejmiemy decyzje - ja przeczytalam czarno na bialym 'juz nie bede
              sluchac, tylko zapakuje i przywioze'. Widzisz roznice? Jesli tak to
              dobrze, jesli nie to znaczy ze popadasz w kategorie ludzi ktorzy
              sluchaja ale nie slysza, albo uwazaja ze bedac mlodszym i zdrowszym
              daje im to prawo do unilateralnego decydowania o losach starszej,
              choroba dotknietej osoby. Na jakiej podstawie pytam? Bo _tobie_
              bedzie latwiej??
              • wyjatkowa_rodzinka Re: i ja tez 04.10.07, 11:46

                > W moim mniemaniu rola rodzica polega na tym zeby dac swoim dzieciom
                > skrzydla i w odpowiednim momencie dac dzieciom te skrzydla rozwinac
                > i odleciec. I dac im mozliwosc niezaleznego zycia w ich komorce
                > rodzinnej ktora zalozyli. Nie sadze ze do utrzymywania scislych
                > wiezi rodzinnych w najbardziej kochajacej sie rodzinie bylo
                > konieczne mieszkanie w wielopokoleniowym stadzie, choc oczywiscie
                > niektorzy taki model preferuja

                Też tak kiedyś myślałam, dopóki nie poznałam rodziców męża i teraz nie wyobrażam
                sobie by mogło być inaczej. Każda rodzina żyje tak jak chce.

                > Ja nie bylabym tak 100% pewna czy dla wszystkich rodzicow
                > nowoprzyjezdnych rodakow do UK, opcja mieszkania na stale w malym
                > (zalozmy 3 bedroom) councilowskim mieszkaniu z doroslymi dziecmi i
                > dorastajacymi wnukami w obcojezycznym kraju jest taka atrakcyjna po
                > latach samodzielnego mieszkania.

                A kto powiedział, że chcemy mieszkać w małym mieszkaniu? Nasi rodzice odkąd mają
                dzieci to mieszkali sami najwyżej parę dni, a jak nie ma nas parę dni to zaraz
                mama dzwoni i pyta kiedy będziemy. A wnukiem nie muszą się zajmować, bo ani ja
                ani mąż nie chodzimy do pracy. Jednak oni chętnie się nim zajmują, bo uwielbiają
                dzieci, poświęcają mu dużo czasu i uwagi, chociaż nikt od nich tego nie wymaga.
                Nawet mieszkając w Polsce pomagamy rodzicom w różny sposób i dla nas jest to
                naturalne i na pewno nie traktujemy tego jako obowiązek. A pomoc to nie tylko
                pieniądze.

                O przeprowadzce jeszcze nie zdecydowaliśmy, wszystko uzgadniamy z rodzicami i
                liczymy się z ich zdaniem, nikt ich do niczego nie zmusza, są ludźmi wolnymi i
                mają prawo sami decydować o sobie. Mam jednak nadzieję, że nie będziemy musieli
                wyjeżdżać. A rodzice bardzo szybko odnaleźli się w Kanadzie i bez problemy dali
                sobie rade
    • pitre Re: Sprowadzenie rodzicow - dylemat 28.09.07, 13:56
      To nie jest latwa sprawa. Nie znam sie na sprawach formalnych, wiec
      nie pomoge. Przemysl jednak niektore sprawy. Czy nie jest latwiej
      pomoc im, gdy sa tam, poprzez wyslanie co miesiac paru groszy?
      Utrzymanie dwoch kolejnych osob nie bedzie wcale tanie. Druga rzecz
      pomysl jak sie beda ukladaly stosunki miedzy nimi i Twoim mezem?
      Nawet przy najlepszych checiach i najspokojniejszych rodzicach moga
      sie pojawic konflikty. Z reguly bierze sie to z niczego, ale jak sie
      przebywa z kims bardzo dlugo na malej powierzchni, to nieodpowiednio
      postawiona szklanka wystarczy, zeby wywolac awanture. Poza tym
      pytanie jak oni sie tu odnajda? Beda mieli co z soba zrobic?
      • steph13 Re: Sprowadzenie rodzicow - dylemat 28.09.07, 14:42
        Wszystko jest OK jesli masz wlasny dom i srodki na utrzymanie
        rodzicow i zabezpieczenie im opieki na pozniejsze lata. Natomiast
        jesli council ma sponsorowc z tej okazji wieksze mieszkanie i
        podatnicy dokladac sie do finansow rodzinnych w jakis sposob to nie
        brzmi to najlepiej. To tak jak ja, po zyciu spedzonym w UK, mialabym
        kiedys czelnosc wrocic do Polski w oczekiwaniu ze dostane
        mieszkanie kwaterunkowe i zasilki dla emerytow. jakiej racji?
        • novalee1 Re: Sprowadzenie rodzicow - dylemat 28.09.07, 14:57
          To ze mieszkam w council nie znaczy ze mieszkam za darmo.Place
          podatki,council tax i czynsz i maz mieszka tu juz od 15 lat.Mamy
          nadzieje w przyszlosci wykupic to na wlasnosc.I jak bysmy mieli
          przeprowadzic sie do wiekszego mieszkania,tym samym czynsz bylby
          wiekszy i to my bysmy musieli go placic wiec sie nie martw
          steph.Pojde do citizens advice bureau,moze tam sie czegos wiecej
          dowiem.Rodzice maja swoja emeryture w Polsce,wiec z niej ewentualnie
          moznaby placic na ubezpieczenie zdrowotne.To jest skomplikowane.Jest
          tu tyle plusow co i minusow.Mialabym pomoc z dzieckiem i nie
          musialabym sie wiecej o rodzicow martwic ale jakby nam sie razem
          zylo i czy podolamy finansowo to druga sprawa.
    • gato.domestico Re: Sprowadzenie rodzicow - dylemat 28.09.07, 15:58
      napisz do mnie na maila to cos postaram sie podpowiedziec.
      • mysz2006 Re: Sprowadzenie rodzicow - dylemat 28.09.07, 19:54
        szczerze dziwie sie osobom ktore chca wspolnie mieszkac z rodzicami
        dlugoterminowo. Odkad moja pamiec siega marzeniem 'mlodych' bylo
        isc 'na swoje', miec swoje mieszkanie i uniezaleznic sie. Zeby nie
        wiadomo jak spojna byla rodzina - we wspolnocie mieszkaniowej nikt
        nie jest u siebie panem. W utopie, a la rodzina Borejkow, nie
        wierze. W naszej kulturze mezowie zenia sie z zonami a nie
        tesciowymi.
        • wyjatkowa_rodzinka Re: Sprowadzenie rodzicow - dylemat 28.09.07, 21:48
          Każdy ma prawo mieszkać z kim chce. Skoro wolisz mieszkać bez rodziców to twoja
          sprawa. Mimo że mamy własne mieszkanie to i tak więcej czasu mieszkamy u
          rodziców, potrafimy tam być nawet przez parę tygodni, bo mamy wspaniałych
          rodziców i nie wyobrażamy sobie by mogło być inaczej.
        • gypsi Re: Sprowadzenie rodzicow - dylemat 28.09.07, 22:18
          To sie dziw, masz prawo. Moim Dziadkom pampersy zmienialy ich dzieci, nie obcy
          oplaceni ludzie. I ja tez bede zmieniac pampersy moim rodzicom, jesli bedzie trzeba.
          A Ty ze swoimi rob ajk uwazasz za stosowne:)
          • basiak36 Re: Sprowadzenie rodzicow - dylemat 29.09.07, 08:56
            Gypsi, idealnie tak wlasnie by bylo, ale zycie pisze rozne scenariusze. Co
            zrobic jesli sama z mezem pracujesz,masz do splacenia kredyt hipoteczny, musisz
            zaplacic dzieciakom za studia i nie mozesz zajmowac sie rodzicami w ciagu dnia?
            U nas mieszkanie z rodzicami nie wchodzi w gre, bo chca jak najdluzej byc
            niezalezni, moja babcia tez taka byla.
          • mysz2006 Re: Sprowadzenie rodzicow - dylemat 02.10.07, 00:04
            gypsi napisała:

            > To sie dziw, masz prawo. Moim Dziadkom pampersy zmienialy ich
            dzieci, nie obcy
            > oplaceni ludzie. I ja tez bede zmieniac pampersy moim rodzicom,
            jesli bedzie tr
            > zeba.

            Nie widze nic zlego zeby zatrudnic obcych oplacanych ludzi do tego
            co obrazowo nazywasz zmienianiem pampersow. Dbalosc i troska lezy o
            wiele bardziej gleboko niz dopelnienie podstawowych zasad higieny, a
            choroby ani wylacznie nie zaczynaja sie ani nie koncza na sphincter
            function o czym swietnie wiesz.

            gypsi napisała:
            > A Ty ze swoimi rob ajk uwazasz za stosowne:)

            dziekuje ale twoja porada jest nieaktualna, ale zapewniam cie ze
            spac moge spokojnie.
            • gypsi Re: Sprowadzenie rodzicow - dylemat 02.10.07, 10:54
              "Dbalosc i troska lezy o wiele bardziej gleboko niz dopelnienie podstawowych
              zasad higieny"
              Oczywiscie, z tym chyba nikt nie dyskutuje? I nie dyskutowal.
              To tylko moje wrazenie, ze sie czepiasz?

              Sytuacja wyglada dokladnie tak, jak ja opisalam. Moi Rodzice zima sa praktycznie
              odcieci od swiata, bo Tato boi sie juz pojechac po sliskim do najblizszego
              miasta po zakupy. Znajomi ze wsi powymierali albo powyjezdzali, na ich osiedlu
              dwa najblizsze domy sa puste - wykupione przez ludzi mieszkajacych w Niemczech i
              przyjezdzajacych na wakacje tylko. Takich domow jest jeszcze 2 wsrod 13. W
              pozostalych mieszkaja rownie leciwe samotne osoby i 2 czy 3 rodziny pracujace od
              rana do nocy. Wiekszosc wsi to byli uczniowie Rodzicow, ale nie ma to zadnego
              znaczenia, tyle ze "dzien dobry" powiedza na ulicy. Zimy wiec z powodzeniem
              mogliby spedzac u mnie, zdaje sobie sprawe, ze drobne konflikty sa nieuniknione,
              ale nikt nie obiecywal, ze zycie ma byc lekkie. Przynajmniej mnie.
              A koty sa owszem, rozrywka, ale rowniez bardzo duzym wysilkiem finansowym i
              smycza trzymajaca ich w domu.

              Gdyby bylo tak jak Ty probujesz to przedstawic - mnie jako potwora autorytarnego
              - to oni byliby juz tutaj, a nie u siebie. Wlasnie dlatego, ze ich kocham i
              szanuje, wersja z latem tam, w ukochanym ogrodzie, a zima tu, jest moim (i ich)
              zdaniem do zastanowienia i przyjecia.
              Natomiast jak sie okaze, ze nie sa w stanie napalic w piecu albo wejsc do wanny,
              to juz wyjscia nie bedzie. Albo beda u siostry w Warszawie, w malym i ciasnym
              mieszkanku, sami przez wiekszosc dnia, albo tu - w wiekszym domu i z wnukami. I
              wieksza oferta dla starszych ludzi, a jezyk troche znaja. Ich wybor.

              Wiec juz skonczmy, ja Ci nie zarzucam niczego. Pisalas, ze powinno sie mieszkac
              osobno, ze jest to marzeniem wiekszosci ludzi. Ja odeszlam z domu majac lat 20,
              uniezaleznilam sie, usamodzielnilam, wiec nie mam juz zadnej pepowiny. Moim -
              powtarzanym od dawna - zdaniem "czas pomiedzy pampersami wlasnymi, a nakladanymi
              wlasnym rodzicom nalezy spedzic osobno", co mialo miejsce, ale powoli sie konczy.
              Wyskoczylas na mnie z buzia, a ja tylko bede rozwiazywac moje i mojej rodziny
              sprawy na nasz sposob. Podobnie jak Ty rozwiazalas swoje.
              I tyle.

              Pozdrawiam:)
              • mysz2006 Re: Sprowadzenie rodzicow - dylemat 02.10.07, 13:13
                Bardzo sie ciesze ze napisalas tego posta ktory ma diametralnie inna
                wymowe niz poprzedni. Gdybys od poczatku pisala ze sprawa przyjazdu
                tutaj, jest i pozostanie ich wyborem a nie, ze nastapi czas, kiedy
                przestaniesz rodzicow sluchac - nie otrzymalabys ode mnie zadnej
                reakcji. EOT.

                Pozdrawiam rownie serdecznie
    • derka1 Droga Gypsi 29.09.07, 12:18
      ...im czesciej Cie czytam tym bardziej Cie lubie :-) Byc moze rowniez dlatego,
      ze sama oryginalnie tez sie wywodze z "warminskiej wsi" :-))
    • tw52 Re: Sprowadzenie rodzicow - dylemat 02.10.07, 22:53
      czy juz sie cos zmienilo, ze kazdy obywatel Polski moze przyjechac
      do UK i tu zamieszkac? wydawalo mi sie, ze nadal obowiazuje okres
      przejsciowy tzn. ze albo mozna tu zamieszkac, jesli sie ma tyle
      pieniedzy, ze nie bedzie sie korzystalo z funduszy podatnikow UK (w
      tym NHS), albo sie podejmie prace i po 12 miesiacach pracy i
      rejestracji w WRS nabierze sie uprawnien do zamieszkania. te
      uprawnienia rozciagaja sie na "dependants"

      trudno przypuszczac, ze rodzice na emeryturze sa "dependants".

      oczywiscie, ze balagan, ktory panuje w NHS pozwala kazdemu sie
      zarejestrowac do GP na podstawie ustnego oswiadczenia, ze tu
      zamieszkal.
      a moze by tak sprowadzic do UK wszystkich dla ktorych zabraklo
      miejsca w zamykanych polskich szpitalach - NHS da jakos rade, a
      jakby troche podniesc w UK podatki i council tax - to i council
      flats mozna by im pobudowac.
      • pyza_uk Re: Sprowadzenie rodzicow - dylemat 03.10.07, 16:05
        tw52 - masz racje, ale jak zwykle teoraia mija sie z praktyka...
        Na stronach rzadowych czarno na bialym pisza ze prawo stalego pobytu
        maja tylko ci, ktorzy potrafia sie utrzymac (plus studenci); i co z
        tego? nie wiem jak to sie ma to sprowadzenia rodzicow, bo jesli
        kogos stac na ich utrzymanie, to czemu nie? ale ja sie zgadzam z
        wczesniejszymi wypowiedziami nt. 'starych drzew' (moze dlatego, ze
        od 10 dni sa u mnie rodzice, wcale nie tacy starzy, i juz mi brakuje
        oddechu)
        Do I have a right to live in the United Kingdom?

        European Community law gives EEA nationals a right to live and work
        in the United Kingdom. This is known as a right of residence and you
        have a right of residence if you are exercising Treaty rights in the
        United Kingdom. Treaty rights include: employment, self-employment,
        study or economic self-sufficiency, i.e. you have sufficient funds
        to support yourself without recourse to public funds (including
        Income Support, Housing Benefit and Council Tax benefit).

        www.ind.homeoffice.gov.uk/applying/eeaeunationals
    • izabelski Re: Sprowadzenie rodzicow - dylemat 03.10.07, 00:27
      o ile slysze od znajomych, to zeby zarejestrowac sie u GP trzeba
      miec NI
      starych drzew nie powinno sie przesadzac - zanm przyklady takich
      nawet przemyslanych przeprowadzek - ale najczesciej rodzice i tak
      jezdza do Polski na kilka miesiecy w roku - wiec trzeba im zapewnic
      baze i tam
      jesli przyjada i zamieszkaja z wami - bedziecie miec overcrowded
      mieszkanie - ale nie znaczy, ze dostaniecie z tego powodu wieksze

      jak juz ktos wspomnial - byc moze,ze prosciej pomoc im finansowo tam
      (niech stana na nogi) - nic przywozic ich do siebie i po 6-12
      miesiacach moze sie okazac, ze oni chca wracac, bo czuja sie
      nieszczesliwi - i co wtedy?
      jesli mieszkanie maja zadluzone w Polsce - to gdybyscie im pomogli
      go splacic moze przeciez stac sie wasza wlasnoscia - inwestycja na
      przyszlosc - rozwazcie i taki wariant
      • novalee1 Re: Sprowadzenie rodzicow - dylemat 05.10.07, 21:08
        Dziekuje za wszystkie odpowiedzi.Na pewno czesciowo pomogly mi
        podjac decyzje.Postaram sie pomoc rodzicom w splacie mieszkania (o
        ile rozloza im na raty),a pomieszkac moga u nas na probe przez jakis
        czas,nic na sile,ale zeby mieli do czego wracac.Na czas wyjazdu jest
        dostepne ubezpieczenie dla osob przebywajacych za granica -
        zapomnialam jak sie nazywa,wczesniej byl to druk E11 czy cos
        takiego. Towarzystwo rodzicow,szczegolnie mamy na pewno pomoglo by
        mojej corce w nauce jezyka (jestesmy rodzina dwujezyczna).Sa plusy i
        sa minusy,ale jak naprawde bedzie dowiem sie dopiero na wlasnej
        skorze.
        • novalee1 Re: Sprowadzenie rodzicow - dylemat 08.10.07, 12:07
          novalee1 napisała:

          > Dziekuje za wszystkie odpowiedzi.Na pewno czesciowo pomogly mi
          > podjac decyzje.Postaram sie pomoc rodzicom w splacie mieszkania (o
          > ile rozloza im na raty),a pomieszkac moga u nas na probe przez
          jakis
          > czas,nic na sile,ale zeby mieli do czego wracac.
          Z tym ze jak nawet rozloza im na raty oni chca zrobic zapis na mnie
          i na brata.Brat tam mieszka z dziewczyna,ale oboje nie pracuja.Brat
          straszy rodzicow ze wykupi ich dom za pozyczone pieniadze i beda na
          jego lasce.Mimo to,jak uda im sie splacic chca zrobic mu zapis.Wiec
          wyglada na to ze ja bym miala splacac a oni by tylko na tym
          skorzystali.I czy stac mnie na to?Zeby cos na tym skorzystac
          musialabym sie jeszcze szarpac z bratem.To niesprawiedliwe.
          • mysz2006 Re: Sprowadzenie rodzicow - dylemat 09.10.07, 01:56
            novalee1 napisała:

            > Z tym ze jak nawet rozloza im na raty oni chca zrobic zapis na mnie
            > i na brata.Brat tam mieszka z dziewczyna,ale oboje nie pracuja.Brat
            > straszy rodzicow ze wykupi ich dom za pozyczone pieniadze i beda na
            > jego lasce.Mimo to,jak uda im sie splacic chca zrobic mu zapis.Wiec
            > wyglada na to ze ja bym miala splacac a oni by tylko na tym
            > skorzystali.I czy stac mnie na to?Zeby cos na tym skorzystac
            > musialabym sie jeszcze szarpac z bratem.To niesprawiedliwe.

            Przykre to co piszesz. Niestety zanosi sie na to ze z bratem, jak juz do zapisu dojdzie, a bedziesz dochodzic swojej dzialki bedziesz sie szarpac i tak i tak. Szantaz Twoich rodzicow przez brata jest ponizej krytyki. Ale wydaje mi sie ze to sa tylko mind games jakie twoj brat uprawia - logicznie myslac, kto niepracujacemu facetowi pozyczy pieniadze na mieszkanie? On chce Twoim rodzicom uzmyslowic ze oni, na stare lata, sa zalezni od dzieci a na Tobie wywrzec presje do akcji i zburzyc Twoje emigracyjne status-quo.

            Masz pare opcji, ktore zaleza od Twoich priorytetow, glebokosci kieszeni i lojalnosci rodzicow do ciebie i brata plus twojego poczucia lojalnosci i winy jaka czujesz do brata. Ale dynamika rodzinna sie przez to nie poprawi - plus ktos emocjonalnie na tym ucierpi (pewnie niestety to bedziesz Ty na pierwszym miejscu) bo do sytuacji bedzie sie musial przyzwyczaic i ja zaakceptowac.

            po ciag dalszy pisz na priva.......
            • eballieu Re: Sprowadzenie rodzicow - dylemat 09.10.07, 08:58
              Bardzo ci wspolczuje rodzinnej sytuacji.
              Ale wyglada ona troche na toksyczna.
              Rodzice sa nieco dziwni. Czy sa niepelnosprawni, starzy straszliwie,
              ze juz z tych dlugow wyjsc nie moga?
              Odpowiedz sobie tez sama na pytanie, jak w te dlugi weszli.
              Ja znam rodzine, dorosli ludzie, cale zycie w dlugach byli, ale jaki
              to byl bal.
              A co do tego, ze zaakceptowali syna z dziewczyna pod dachem.... no
              coz, weekendowe noclegi tak, ale jak ktos jest dorosly, to nie
              sprowadza pod dach rodzicow sie z dziewczyna. No po prostu
              darmozjady, jakby to powiedzial moj ojciec. To jest troche
              patologiczny uklad.
              Bedzie ci niesamowicie trudno. Jednak mysle, ze rozwaz to bez
              emocji. Ty rowniez nie masz sielankowego zycia. Nie licz na to, ze
              ci sie rodzice zajma dziecmi, jak tu przyjada, a moze zazycza sobie
              zaplaty?
              Tez nie posiadasz wlasnego mieszkania, bedziesz ponosic niedlugo
              coraz wieksze koszta finansowe wychowywania dzieci - czy jestes juz
              w tak komfortowej sytuacji, ze nie musisz juz oszczedzac?
              Mysl o sobie i o wlasnej rodzinie. Rodzice sa dorosli. I na 100%
              jestem pewna, ze nie sa szczerzy wobec Ciebie:-(
              • novalee1 Re: Sprowadzenie rodzicow - dylemat 09.10.07, 13:32
                Nazwalas to po imieniu eballieu,ta sytuacja jest patologiczna.I
                fakt,sielankowo u mnie tez nie jest i nigdy nie bylo,choc fakt,teraz
                jest lepiej.Napisalam list do rodzicow w ktorym dokladnie wyjasnilam
                swoje stanowisko do calej sytuacji.Chce pomoc w miare mozliwosci,ale
                nie chce byc wykorzystywana.No i ze szczeroscia to u nich niestety
                bywalo roznie:(
                • izabelski Re: Sprowadzenie rodzicow - dylemat 10.10.07, 01:36
                  dobrze jesli potrafisz wyjasnic sytuacje i opisac swoje stanowisko tak, zeby
                  wszyscy wiedzieli co ich czeka w razie podjecia pewnych decyzjii

                  zanim podejmiesz jakiekolwiek zobowiazanie finansowe koniecznie poradz sie
                  prawnika w Polsce, zebys nie zalowala ze cos przeoczylas

                  wsplczuje skomplikowanej sytuacjii rodzinnej i pasozytnictwa brata :-(((

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka