Dodaj do ulubionych

Wyspy w oparach absurdu

09.06.08, 10:57
londyn.gazeta.pl/londyn/1,86059,5245225.html
Spotkalyscie sie z podobnymi absurdami?
Bo ja tak, kiedy coreczka wpadla w histerie w przedszkolu
bo chciala do domu, natychmiast po mnie zadzwoniono, bo
mloda uderza rekami o drzwi i moze sobie zrobic krzywde
a oni nie moga jej wziac na rece ani dotknac bo jak cos
jej sie stanie to bedzie ich wina. No wiec wkurzona polecialam
do przedszkola, jak juz przyszlam to bylo po wszystkim i corka
bawila sie z innymi dziecmi. Z tej bezsilnosci az sie wtedy poryczalam.
Obserwuj wątek
    • edytataraszkiewicz Re: Wyspy w oparach absurdu 09.06.08, 11:51
      Oprocz chlopca ,ktory sie utopil nie widzu w tym artykule
      absurdu,poprostu dbalosc o bezpieczenstwo.
      Czesto musialam isc po corke do szkoly ,poniewaz zle sie czula i
      wiem,ze czasami przesadzala,lecz jesli szkola nie poinformowalaby
      mnie i cos by sie stalo ,to moglaby miec ogromne problemy,a Anglicy
      wola dmuchac na zimne i byc z dala od nich.
    • eutyfrona Re: Wyspy w oparach absurdu 09.06.08, 14:49
      Ja byłam świadkiem wydarzenia raczej przeciwnego. W klinice dla niemowląt po remoncie zamontowano na ścianach nowe przewijaki. Super, dopóki jedno z niemowląt nie włożyło paluszka od stopy w wyżłobienie w przewijaku. Paluszek nie chciał wyjść, po wyciągnięciu zostało niewielkie otarcie skóry. Spisano protokół wypadku i przewijaki wymieniono. A ja do dzis nie wiem, po co były te wyżłobienia i dlaczego jakiś mądry dorosły nie wziął po uwagę, że mogą być niebezpieczne.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka