gypsi
08.09.08, 13:32
Przeciez to nie jest nowa sprawa, juz od kilku lat sie tak dzieje:
wiadomosci.onet.pl/1821030,28350,wiadomosceu.html
To juz wole tutejsze "sets", gdzie dzieci sie tez segreguje, ale tylko pod
wzgledem wynikow w nauce, nie zamoznosci rodzicow (bo pod tym wzgledem dzieli
sie na publiczne i niezalezne szkoly po prostu). No i jest mozliwosc ruchu
gora-dol w setach, jesli sie uczen poprawi/pogorszy, co chyba jednak stymuluje
do nauki w jakis tam sposob (pamietam jak mlodsza corka mowila, ze chce jak
najszybciej nauczyc sie jezyka, zeby wyjsc z grupy dzieci co ledwo czytaja).
A jak sie juz dostanie dzieciak do klasy "biedakow", a potem sie rodzinie
poprawi, to co, zmienia klase? Watpie, zreszta to byloby dopiero glupie.