Gość: murowany
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
28.01.06, 23:31
No i zamiast do Vratnej to doturlalem sie do Oszczadnicy na jeden dzien:)
Dzis to bylo super nartkowanie - malo ludzi, az sam sie zdziwilem bo liczylem na dzikie tlumy z okazji ferii na Slasku. Stoki jak dla mnie "5 na szynach" - te szyny to za kamyki w gornej czesci trasy nr 10. A tak to rowno, twardo, duzo lodu ale i duzo sypkiego zmrozonego sniegu.
Ujezdzalem dzis bardzo fajne narty, Rossignol super j racing czy jakos tak, takie cytrynowe:) 170 cm, bardzo lekko taliowane. Niesamowicie nabieraly predkosci, musialem uwazac ale i wolno nie jezdzilem - po prostu nie dalo sie inaczej:) Az dziwie sie moim nogom, ze to wytrzymaly.
Jak przygladalem sie narciarzom to znikoma ilosc jezdzila cietym skretem. Duzo ludzi widzialem tez na nartach taliowanych tak sprzed paru lat - typu atomic betacarve o dl. 180 cm i podobne modele.
Jechalem ze Slaska przez Ustron, Goleszow i Leszna Gorna do Trinca. Niestety nie moge teraz polecic tej drogi - do Goleszowa dobry dojazd ale przez gorki do Lesznej fatalny, te pare kilometrow do Trinca jedzie sie po polskiej stronie po lodzie lub lodowych muldach - niebezpiecznie i slisko. Po czeskiej stronie ten krotki odcinek bialy i pokryty zwirkiem. Glowna droga E75 w Czechach sucha ale dziurawa, im blizej przejscia tym lepsza, po slowackiej stronie tez sucho ale juz bez dziur.
Oczywiscie musialem sie zaopatrzyc w napoje w Oszczadnicy oraz w Jablunkovie (fajny Penny Markt przy glownej drodze w centrum). Po ostatnich bolach glowych po spozyciu lecha i debowego boje sie otwierac polskie piwa - przywiozlem sobie niecala skrzynke Zlatego Bazanta i Velkopopovickiego Kozela :)
Pozdrawiam:)