staruch5
03.04.08, 12:31
No wiec byłem te 5 dni w Silvretcie.
Ogolne wrazenia bardzo pozytywne.
Mieszkalem w Samnaun-Compatsch. Bardzo mily domek. Codziennie
uzywalem auta i zaczynalem wiadoma linowka. Potem rano była jazda na
Alp Trida. Trzeba było uwazac, bo krzesla wlaczaja o roznych porach
i za cene bycia pierwszym mozna było odstac 15 minut do otwarcia.
Potem był przeskok do Ischgl i jazda tamze.
Nie lubie tlumu i tu był pewien problem. Baza noclegowa jest
zdecydowanie wieksza, niż przepustowosc wyciagow w szczycie,qwiec w
szczycie w samym centrum ischglowej czesci bywalo, ze stalem nawet
10 minut do wyciagu. Z kolei przepustowosc tez jest dosc spora (w
porownaniu z pojemnoscia stokow), wiec czasem bywalo tloczno.
Szczególnie w centrum Ischgl (na 2000) to wyglada jak jakas „fabryka
narciarzy”.
Kameralnie to było tylko do 10tej i czasem na niektórych trasach.
Generalnie, to nie dalo się zauwazyc, ze to nebensaison…
Warunki sniegowe i pogodowe były wrecz rewelacyjne. 4 dni slonca, 1
dzien czesciowo w chmurach, potem lampa.
Przygotowanie stokow:
To nie sa jakies przesady – to jest fakt – z jakichs przyczyn (może
mniej ratrakow) strona austriacka wielokrotnie pozostrawiala wiele
do zyczenia. Twardo i lodowato (czasem tak być musi), ale dziury w
stoku, co pare metrow dziura. To po ratraku, który się tutaj
zakopal. To się często zdarza na stromych stokach. Dobra ekipa
zapina wtedy rartrak na line i nie ma takiego problemu. Ewentualnie
może tez poprawic jazda ratrakiem z gory. Takich mmiejsc po stronie
austriackiej było pare (kilka tras) Po szwajcarskiej było wzorowo.
Oznaczenie tras dobre. Natomiast totalny btrak map po wysiadaniu z
wyciagu. Chyba raz widzialem jakas mapke. Wiec trzeba ciagle
wyciagac swoja.
Ciekawe trasy to 80 do Samnaun, 40 z Palinkopfu na strone A. 70 w
S. Nie jechalem 60 do Samnaum.
Fajny jest kociolek pod Palinkopfem, po szwajcarskiej stronie.
Malo niebieskich tras. Malo poczatkujacych, duzo ludzi dobrze
jezdzacych. Absolutny brak szkolek i malych dzieci (to kwestia
terminu zapewne).
Wielokrotnie zdziwienie budzilo kolorowanie tras. Widzialem jedna
niebieska, która nachylenie w jednym miejscu miala czarne. Można
było pojechac szerzej i wtedy to była czerwona, ale niebieska?…
Kilka czerwonych mogloby być czarnymi, wiec moim zdaniem w tym
jednym osrodku widac jakies dziwne zasady oznaczania trudnosci. Po
stronie Ch chyba były tylko 2 czarne trasy.
Jakos się nie znudzilem przez 5 dni. Zdecydowanie wiecej jezdzilem
po stronie Ch, niż A.
Rodakow niewielu. Troche Czechow/Slowakow. Sporo tubylcow. Ten ich
rodzakj tyrolskiego to mi bardzo przypomina norweski (sic!).
No i to tyle. Dziekuje za doradzenie Samnaun.