Dodaj do ulubionych

Moja babcia a sprawa seksu

03.05.04, 14:34
W sumie to historia troszkę tragikomiczna. Babcia ma lat 84, pochodzi z
zaścianka kresowego, została wychowana przez dziadków i wszystko traktuje
smiertelnie poważnie. O jej zyciu erotycznym wiem od niej samej tyle ze:
* skąd się 'biorą dzieci' dowiedziała sie od księdza na spowiedzi. Wszystkie
gimnazjalistki zostały uświadomione grupowo i szczegółowo. Babcia wybiegła z
kościoła i wymiotowała w krzakach
* przy mężu NIGDY nie zdjęła koszuli nocnej (chlubi się tym)
* jego 'skoki w bok' traktowała jako uciazliwą lecz naturalną zyciową
konieczność (przezyli razem ponad 50 lat)
* po pierwszym pocałunku w usta dłuugo dochodziła do siebie, takie to jej się
zdało nieczyste i ohydne, nigdy tego potem nie lubiła
* seks był dla niej niemiłym obowiązkiem, choć kiedyś tam w chwili szczerości
przyznala, ze tego żałuje...
* rodzonej siostrze, która miała problemy z zajsciem w ciązę, odradzała
pójście do ginekologa, bo to 'wstyd, żeby mężczyzna cie tam dotykał'
* Kiedy dorastającego syna odwiedziła dziewczyna i miała zanocowac, babcia
pościeliła im na DWOCH osobnych łózkach w tym samym pokoju. Jakież było jej
zdumienie i święte oburzenie, gdy rano znalazła ich W JEDNYM!
* gdy jako dziecko paroletnie z lubością rysowałam rozmaite golasy babcia ze
zgrozą kazała mi natychmiast dorysowac im ubrania (swoje zażenowanie pamietam
do tej pory)
* jej ulubionym serialem jest obecnie Moda na Sukces, gdzie (o ile wiem)
spali juz wszyscy ze wszystkimi, tyle że najczesciej poza kadrem
* to wspaniała i kochana kobieta, ale o ile jej zycie mogło być inne gdyby
nie...
No właśnie, a was kto i jak 'uświadamiał'?? Tylko z humorem proszę:-)

----------------------------------------------------
Nie wystarczy mówic do rzeczy, trzeba mówić do ludzi.
Obserwuj wątek
    • reniatoja Re: Moja babcia a sprawa seksu 03.05.04, 15:20
      Twoja babcia wydaje mi sie zupelnie zwyczajna babcia. Juz samo to, ze tak Cie
      szczegolowo uswiadomila w temacie swiadczy o niej ze jest babcia stosunkowo
      postepowa. W tym, ze nigdy nie zdjela przed mezem koszuli ncnej nie upatruje
      nic dziwnego - ja tez nigdy bym tego nie zrobila, tfu tfu tfu takie swinstwa!!

      :)
      • Gość: oleńka Re: Moja babcia a sprawa seksu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.05.04, 18:07
        No naprawdę STOSUNKOWO nieźle.
        Zastanawiam się, gdyby tak wszystkie kobity, ale tak jak jeden mąż, nie
        pokazywały się chłopom bez koszuli, to co z pornolami???????????
        • Gość: baba Re: Moja babcia a sprawa seksu IP: *.acn.waw.pl 04.05.04, 12:02

          Dlaczego piszesz, ze jej zycie byloby inne ?
          Jedne lubia fikac, a inne smazyc konfitury.Dla mnie to frajda jak kazda inna,
          nie wiem dlaczego brak mialby zmienic moje zycie.
          Niemniej opowiadanie bardzo zabawne.Panienki z dobrych domow urodzone w tym
          czasie, co Twoja Babcia tak byly do tych spraw nastawiane.
          U mnie jedna Babcia opowiadala mi o bocianie (powaznie !), druga o kapuscie i
          mialam zwyczajnie kielbie we lbie, bo Mama z kolei twierdzila, ze jak sie chce
          miec dziecie, to sie specjalne piguleczki polyka (tam mialy byc miniaturowe
          kosteczki) i potem w brzyszku rosnie i nabiera mieska.
          To prawda, nie robie sobie jaj :-)))
          • the_dzidka Re: Moja babcia a sprawa seksu 04.05.04, 12:12
            Gość portalu: baba napisał(a):

            >
            > Mama z kolei twierdzila, ze jak sie chce
            > miec dziecie, to sie specjalne piguleczki polyka (tam mialy byc miniaturowe
            > kosteczki) i potem w brzyszku rosnie i nabiera mieska.


            W sumie ma to w sobie coś z prawdy....
          • fassolka Re: Moja babcia a sprawa seksu 04.05.04, 12:22
            Po prostu czuję, że Ją w jakimś sensie okaleczono, że zyła w poczuciu
            męczennictwa jako głownej roli kobiety. Choc w sumie, sprawia wrażenie
            zadowolonej z zycia :-) Ale o ile mogło byc milej! Moi rodzice też mieli opory
            przed rozmowami wprost, ale za to mieli bogato wyposażoną biblioteczkę a w niej
            słynne nazwiska np. Wisłocka, Lew-Starowicz. Ja sie na tym uczyłam i efekt w
            sumie chyba niezły wyszedł, nie narzekam :D
            • default Re: Moja babcia a sprawa seksu 04.05.04, 13:13
              Moja Mama nabyła książeczkę "O dziewczętach dla dziewcząt", przekartkowała ją
              i... schowała głęboko w szafie, mówiąc : no nie, to jeszcze nie dla ciebie...
              Oczywiście, przy nabliższej sposobności wyciągnęłam książkę i przeczytałam. Nie
              dowiedziałam się z niej nic nowego, ponad to co wiedziałam do tej pory, biedna
              Mama zakładała, że w wieku 13 lat "te sprawy" są mi zupełnie obce...
              • denay Re: Moja babcia a sprawa seksu 04.05.04, 16:12
                Miałam ponad 4lata jak moja Mama poszła do szpitala rodzic moja siostre. Ja z
                bratem zostalismy "zesłani" do babci na wieś. Oczywiście wczesniej byly
                opowieści typu: "Moja mama (babci mama) szła przez pole i usłyszala, że
                dzieciątko placze w suchym rowie obok krzaka dzikiej róży. Mama niewiele
                myslała tylko wzieła dzieciatko do domu, żeby nie umarło. A się okazało, ze to
                dziewczynka to jej dała na imię Rózia. I tak moja mama miala mnie (babcie)".
                Drugie: "Babcia (moja babcia) leżała na łóżku i strasznie chciało jej się
                kichnąć. Tak kichnęła, że az twoj tatuś sie urodził".
                więc jak jużbyliśmy na tym "zesłaniu" babcia pojechała do szpitala i wróciła z
                radosną nowiną, że bocian przyniósł nam siostrzyczke. Pamietam, że
                opowiedziałam babci coś w stylu "skoro bocian przyniósł to po co mama w
                szpitalu leży".
                Moj mąż jak był maly też był nie lepszy. Jak mu usiłowano wmówić, ze dzieci
                wychodzą przez pępek, podciągnął koszulke, stwierdził, ze on też to ma, a że
                wie, że mamusia go urodziła , to wie, że dzieci rodzą panie a on panią nie
                jest, więc dzieci miał nie bedzie, wiec niech mu kitu nie wciskają tylko prawde
                powiedzą. Jak mu opowiadano o bocianie, to stwierdził, ze on się w zimie
                urodził, a w zimie bociany nie lataja. Sqrczybyk mial chyba ze 3lata.

                Ale generalnie moja Mama nie miala problemów z usiadomieniem mnie, chyba nawet
                w wieku przedszkolnym nabyla stosowna ksiazeczke, kazała obejrzec, poczytac i
                zadawac pytania. Moje rodzenstwo znowu podciagało mi "Bravo" (czytalo sie
                czytalo) a tam byly "wszelakie" opowiesci tego typu. Hehehe ;-)))
            • Gość: baba Re: Moja babcia a sprawa seksu IP: *.acn.waw.pl 04.05.04, 17:49

              A ile Twoja babcia miala dzieci ?
              Bo jesli gromadke, to zgadzam sie- cos stracila-nie miala z pozycia
              przyjemnosci, za to same obowiazki. To niesprawiedliwe.
              Moja Babcia z kolei nie lubila, choc nie pochodzila ze dworku tylko z chalupy.
              Po prostu tak sie trafilo. Niemniej dzieki temu nie miala 6-ciorga albo wiecej
              dzieci, tylko dwoje (mowimy o czasach wojennych i powojennych).Ubostwo
              potomstwa okazalo sie prawdziwym blogoslawienstwem, bo dziadkowie nigdy groszem
              nie smierdzieli i nie mieli na to wiekszych szans.przyznam, ze podoba mi sie
              opcja no much sex, no many problems.
              Duze upodobanie do tejze rozrywki ma tez swoje bardzo niewygodne strony nawet
              dzis, a juz dla katoliczek nie tylko statystycznych moze byc rodzajem
              umartwienia az do menopauzy.
              Ja troche nie na temat, ale aspekt socjologiczny tez moze byc ciekawy.
              Pozdr
              • Gość: whatever Re: Moja babcia a sprawa seksu IP: *.fic.uni.lodz.pl 04.05.04, 17:59
                moja prababcia w dniu swoich 100 urodzin do kamer telewizyjnych(zjechali sie, a
                jakze) powiedziala, ze w zyciu zaluje tylko jednego, "ano, ze miala tylko
                jednego chlopa". jak widac wiec, sa babcie i babcie;))))
    • Gość: WMI Re: Moja babcia a sprawa seksu IP: 195.112.95.* 04.05.04, 16:09
      A moja babcia, obecnie 91 lat i troche sie jej miesza, tez byla taka niby
      swieta, ale jak co do czego przyszlo, to sie okazalo, ze zaliczyla wpadzioche
      tylko nikt o tym glosno nigdy nie mowil.

      W.
      • Gość: ultra75 Re: Moja babcia a sprawa seksu IP: 63.113.210.* 04.05.04, 21:15
        Uswiadomiona zostalam przez siostre i kuzynke (ach, to starsze rozdzenstwo :-))
        na wakacjach w wieku chyba 8 lat i pamietam, ze specjalnego wrazenia to na mnie
        nie zrobilo :-).
        Za to niedawno dowiedzialam sie, ze moja babcia jest nieslubnym dzieckiem! i
        moj sp. dziadek nie byl jej biologicznym ojcem - na tamte czasy to musial
        naprawde byc skandal ;-).
        • eressea Re: Moja babcia a sprawa seksu 04.05.04, 21:45
          Moja babcia też niezłe ziółko :-))) Jakiś czas temu oglądałam u niej taką
          książeczke gdzie wypisane były daty urodzenia wszystkich babcinych dzieci (może
          to był dowód osobisty, ale pewna nie jestem), i zaczęłam liczyć ile minęło od
          ślubu babci do urodzenia pierwszego dziecka, i wyszło o ile się nie mylę 7
          miesięcy :-))) A babcia za mąż młodo wyszła, jeszcze przed osiemnastką.

          ultra75 napisała:
          >Za to niedawno dowiedzialam sie, ze moja babcia jest nieslubnym dzieckiem! i
          >moj sp. dziadek nie byl jej biologicznym ojcem - na tamte czasy to musial
          >naprawde byc skandal ;-).

          Moja babcia też nieślubna.

          Co do uświadamiania, u mnie nie było problemu ;-), jak miałam 10 lat urodziła
          się moja siostra, a przed jej narodzinami dostałam kilka ksiązeczek w przystępny
          sposób objaśniających skąd to się te urocze dzieciaki biorą :-)))
          • verdana Re: Moja babcia a sprawa seksu 04.05.04, 22:07
            Ciekawe... U nas w rodzinie znana była powszechnie odpowiedż dziadka (r. ur.
            1898), który po pierwszej nocy spędzonej z babcią (r. ur. 1901)
            oswiadczył "Tylko nie myśl, ze się z tobą ożenię". Druga babcia (owdowiała w
            wieku 25 lat) nie ukrywała, ze miała stałego kochanka, ale nie chciała za niego
            wyjś za mąż, bo chociaż był b. znanym politykiem za dużo pił. Jakaś dziwna
            rodzina...
            • Gość: monika Re: Moja babcia a sprawa seksu IP: *.konin.cvx.ppp.tpnet.pl 05.05.04, 01:29
              byly takie ksiazeczki "nie wierzcie w bociany" , chyba z ilustracjami Lutczyna
              nawet, i "mamo, tato, skad sie wzialem". podrzucono mi ja gdy mialam 7lat -
              choc to juz bylo w ramach uzupelnienia wiedzy wtedy bo jako wielki pasjonat
              biologii od najmlodszych lat zdolalam juz wczesniej zaobserwowac jak to sie
              dzieje u zwierzat i jak moja kotka byla kryta i potem rodzila swoje mlode.
              dobry wiek byl bo nie budzil zadnych zwiazanych z tym tematem emocji, takie
              chlodne i zwyczajne przyjecie faktow :) czego nie moge powiedziec o latach od
              13 wzwyz ;).
              te ksiazeczke "nie wierzcie w bociany" to juz sama wypatrzylam w kiosku i jak
              bylam z babcia na zakupach to dalej namawiac ja, zeby mi kupila. juz ja trzymam
              w reku a tu jak kioskarka nie gruchnie "o nie dziecko, to na pewno nie dla
              ciebie !!!" i wyrwala mi z reki. ale okazja do przeczytania natrafila sie
              wkrotce u kuzyna (wtedy mial 9 lat) bo on wlasnie mial te ksiazke.
              • Gość: maryna Re: Moja babcia a sprawa seksu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.05.04, 21:12
                Moje dziewci, lat wówczas bodaj 5 i 7, podsunęły tę książeczkę babci, żeby im
                poczytała. Babcia dziarsko zaczyna, lecz w pewnym momencie słyszę z drugiego
                pokoju, że głos zaczyna jej się łamać. Wreszcie mówi:"Nie, tego nie będę Wam
                czytała, to taka nieciekawa książeczka"....
            • the_dzidka Re: Moja babcia a sprawa seksu 05.05.04, 08:30
              verdana napisała:

              > Ciekawe... U nas w rodzinie znana była powszechnie odpowiedż dziadka (r. ur.
              > 1898), który po pierwszej nocy spędzonej z babcią (r. ur. 1901)
              > oswiadczył "Tylko nie myśl, ze się z tobą ożenię".

              Ojciec opowiadał kiedyś, że gdy miał około dwudziestu lat, a było to w pięknych
              latach 60-tych, przyjaciel rodziny, wówczas starszy pan w wieku dziadka (czyli
              około 60-tki) powiedział mu kiedyś: "Myśmy też to robili, tylko się o tym tyle
              nie mówiło" :-))
              A w ogóle to podobno każde pokolenie uważa, że to ono wymyśliło seks -
              wcześniej go nie było :))

              Dzidka
    • sqh Dla przeciwwagi 05.05.04, 08:16
      Moja Babcia ma 79 lat, zaś Dziadek - 80 i są ze sobą od 1947. Często jeżdżą po
      Polsce, gdyż nasza rodzina jest dość liczna i mocno rozproszona po kraju. A w
      czasie ich wyjazdów w ich mieszkaniu urzęduje oczywiście ulubiony wnuczek -
      czyli ja - i często nie sam :-)

      Jakieś półtora roku temu, po powrocie z kolejnego wyjazdu, Babcia przytoczyła
      mi dialog ze swoim sąsiadem (w wieku zbliżonym do Babci), który mieszka piętro
      niżej i, jak wieść niesie, ma zwyczaj przesiadywać długie godziny przy wizjerze
      w drzwiach:

      Sąsiad: Pani Czesiu, pani Czesiu, gdy pani nie było, przychodził tu pani wnuk!
      Babcia: Wiem, my dajemy mu klucze, żeby opiekował się mieszkaniem pod naszą
      nieobecność.
      Sąsiad: A wie pani, że on sobie tu sprowadzał jakąś dziewczynę?
      Babcia: Wiem.
      Sąsiad: A wie pani, że ta dziewczyna zostawała u niego na noc?
      Babcia: Wiem, specjalnie im duże łóżko zostawiłam zasłane.
    • slotna Re: Moja babcia a sprawa seksu 05.05.04, 21:48
      Moja babcia najpierw wyszła za mąż z miłości, za dzieciatego wdowca, z którym
      własnych dzieci nie miała.
      A potem, po jego śmierci, jako ponad 40letnia wdowa, w małym mieście urodziła
      mojego ojca - poczętego ze swoim pracodawacą, 'bogaczem', u którego sprzątała.
      Opowiadała mi to wszystko i była z siebie dumna;)
      A swoją drogą podobno nikt jej wstrętów nie robił - ani żona 'bogacza' (babci
      określenie;), ani on sam, ani z fabryki ją nie wywalili tylko dali jeszcze
      wyprawkę...
    • orvokki Re: Moja babcia a sprawa seksu 05.05.04, 22:00
      Babcie mam skrajnie usposobione. Jedna babcia, jak byłam u niej na wakacjach
      (jakoś tak koniec podstawówki wzlędnie początek liceum), zauważyła moje tampony
      w łazience i spłoniona powiedziała, że one są chyba tylko dla... mężatek. :o).

      Druga babcia natomiast opowiedziała mi historię swojego życia, w której dziadek
      ledwie się jej dotknął, to już w ciąży była :o) i martwiła się, że się nie
      ożeni, no ale jednak się ożenił, po czym powiedziała z ożywieniem "A wiesz,
      teraz to są podobno takie pigułki!".
    • xkropka Re: Moja babcia a sprawa seksu 06.05.04, 10:07
      Ja mnie miałam okazji porozmawiać z żadną z babć o seksie, ale za to koleżanka
      opowiedziała mi historię ze swoją babcią cioteczną w roli głownej - pani ok.
      90, ciągle żwawa i samodzielna, trzeźwo myśląca.
      Małe miasteczko na Kaszubach, ksiądz potępieńczo grzmi z ambony o
      antykoncepcji i usuwaniu ciąży. I w pewnym momencie pada zdanie: "Jeśli jest
      tutaj taka, która się tego dopuściła, to niech teraz wyjdzie!!!". No i babcia
      wyszła! Później opowiadając całą sytuację rodzinie skomentowała to: "A niech
      się zastaniawiają!" :)
      • fassolka Re: Moja babcia a sprawa seksu 06.05.04, 19:08
        Jescze mi się przypomniał jeden tekst Babci o dużej sile rażenia (do mnie na
        wakacjach, w moich czasach jeszcze panieńskich): po co sie tak dokładnie
        myjesz, przecież sama będziesz spała???
        Cudowny ten realizm...
        • dafni Re: Moja babcia a sprawa seksu 06.05.04, 20:57
          A mnie się przypomniał tekst mojej babci, który rzuciła kiedy wychodząc od niej
          tłumaczyłam, że się spieszę, bo przyjeżdża do mnie wieczorem mój narzeczony:
          - A ty się nie boisz, że on ci krzywdę zrobi?
          • kamaoka Re: Moja babcia a sprawa seksu 06.05.04, 23:28
            no a moja babcia mowi do mnie (jestem z chlopakiem 3 lata): ty sie tak tylko
            nie wczuwaj, jeszcze duzo facetow bedziesz miala, np. ja, mialam wielu amantow,
            np. taki wiesio, tak slicznie na harmonii gral, ale pijak z niego byl, to go
            zostawilam itd itd." fajnie, fajnie:>
            • tanger.soto Re: Moja babcia a sprawa seksu 07.05.04, 20:21
              może troche obok tematu, ale historia była taka. Pewien mlodzian i pewna panna
              bardzo szybko postarali się o potomka, slub, ceregiele itd.. ale żadne z nich
              nie skonczyło szkoły, nie mogli łożyc na dzieci, utzrzymywali ich teściowie.
              młodzian mieszkal z rodzicami żonki, len był jak rzadko - więc w koncu teściowa
              się wkurzyła i nakazała małżenstwu sypiac oddzielnie. Tłumacząc - dalibóg,
              najsłuszniej na swiecie, że jest to najlepszy srodek antykoncepcyjny! Ta logika
              mnie powaliła...
    • Gość: anna_geras Re: Moja babcia a sprawa seksu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.05.04, 18:16

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka