Dodaj do ulubionych

Cięte riposty

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.08.05, 22:36
Nie jestem pewna, czy już kiedyś nie było takiego wątku, ale zaryzykuję. Na
pewno nieraz byliście świadkami/ uczestnikami jakichś sytuacji, w której ktoś
komuś wyjątkowo siarczyście (aczkolwiek niekoniecznie wulgarnie) dogadał, po
prostu padły słowa, po których opadają ręce, pończochy i co tam jeszcze
chcecie. Np. powszechnie znane: ,,Co się pan tak pcha na chama" (w kolejce).
Odp.: ,,A skąd ja mam wiedzieć, na kogo się pcham?". Napiszcie, jeśli coś
takiego się Wam przydarzyło. Pozdrawiam wszystkich.
Obserwuj wątek
    • aneta.gal Re: Cięte riposty 16.08.05, 23:25
      akcja w autobusie: koles mocno podchmielony w autobusie przy otwartych drzwiach
      wyspiewuje: kierowca kondon kondon kondon. na co kobieta do niego: prosze sie
      uspokoic tu sa male dzieci i nie bede wysluchiwac tych zbereznych piosenek, na
      co koles: nie bede z toba rozmawial bo jestes ZA PLYTKA na co ona: TY JESTES ZA
      TO GLEBOKI DEBILU. przy czym akcent na slowo debil jest tu wazne :))) ja sie
      usmialam..
    • Gość: Biolog Re: Cięte riposty IP: *.hsd1.tx.comcast.net 16.08.05, 23:31
      Dawno temu w tramwaju, osoby: Pani bez biletu (P) i Jakajacy sie kontroler (K).
      (P) po stwierdzeniu, ze nie ma biletu: "Panie, ja panu pokaze"
      (K). Pppprossszeee ppppppaaniii, jjjjja mmmaaammm zzzonnne mlllodszaa i
      laaaaaaaaaddddniejjjszaaaaa oddddd ppppaani, a pppaaaaaaaaaaaaannni moozee
      sssiee nnnnarrrraaaaaaziiiiccc naaa maaaaaaannnddatttt zzzzzzzzzzzaaa
      obbbbraazeee mmmorrrralllnosssci ppppublicznej".
      Tramwaj (czytaj: pasazerowie) ryczal. Jak sie skonczylo, nie wiem. Chyba pani
      zaplacila.
      • Gość: Alisio Re: Cięte riposty IP: *.acn.waw.pl 17.08.05, 02:26
        To nie było z uzyciem słów parlamentarnych. Moja córka po zawowałaniu kolegi:
        Ty ku.. (przepraszam z dosłowny cytat).zapytała uprzejmie dlaczego myli ją ze
        swoją mamusią.
    • Gość: misia-arnisia Re: Cięte riposty IP: 213.25.20.* 17.08.05, 07:11
      Moja koleżanka z kotem u weterynarza. Kot walczy o zycie, próbuje uciec, wyrywa
      się itp. a jakiś facet się zachwyca "A jaki ładny kotek, a tiu, tiu, a kici,
      kici, a jak się nazywa?"
      Na co moja kumpela odpwiedziała - Wstrętny Nachał
      • Gość: lullaby Re: Cięte riposty IP: *.mg.gov.pl / *.mg.gov.pl 17.08.05, 08:58
        kiedys w krakowie w piwnicy pod baranami (chyba, bo juz nie pamietam): na
        dworze deszcze pada, ja i koelzanka zamawiamy piwo. przy barze stoi koles lat
        ok. 50 podchmielony i tekst do nas:
        -leje?
        - no tak, pada - kolezanka na to.
        - to jak bedzie sralo to wyjde - odpowiedzial.

        myslalam, ze padne.
    • noico orgazm- statystyka 17.08.05, 09:45
      Trudno to nazwac ripostą, ale kiedyś siedzimy we czwórkę, ja, koleżanka i nasi
      męzowie.
      Koleżanka czyta w jakiejś Claudii " ..Co trzecia kobieta udaje orgazm w łóżku.."
      A ja na to szybko: To dobrze, ze jesteśmy tu tylko we dwie.
      • aneta.gal Re: orgazm- statystyka 17.08.05, 11:49
        ale i tak nic nie pobije WOJKA STASZKA MISTRZA CIETEJ RIPOSTY z kawalu ktorego
        nie chce mi sie tu pisac ale dla mnie to klasyka: krotko i na temat.
    • Gość: Marta Re: Cięte riposty IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.08.05, 16:22
      Dołączam historyjkę, którą słyszałam od znajomego, ale nie mogę zaręczyć, że
      prawdziwa, może krąży po Polsce w rozmaitych wersjach. Rzecz działa się w
      tramwaju, dość zatłoczonym, do którego wsiadła bardzo naburmuszona paniusia w
      mocno średnim wieku, z wielkimi torbami. Następnie pokłóciła się z kilkoma
      pasażerami kolejno: o nieustąpienie miejsca, o to, że okno otwarte i wieje,
      potem że zamknięte i duszno, o to, że ktoś ją potrącił plecakiem, że młodzież
      taka niewychowana, że bilety drogie itd. Wreszcie zebrała się do wysiadania,
      ale widać było, że jeszcze jej mało. W pierwszych drzwiach, tuż obok
      motorniczego, stał bardzo wysoki chłopak, pewnie student, bo w długim
      rozwleczonym swetrze sięgającym kolan. Jedną ręką trzymał się uchwytu, a w
      drugiej dłoni miał rozłożoną książkę, którą czytał. Paniusia przeparadowała z
      torbami przez cały tramwaj, żeby ,,ściąć się" z biednym studenciną. ,,A jaśnie
      hrabia to będzie wysiadał??" - warknęła na niego. On popatrzył na nią znad
      książki i odpalił natychmiast: ,,Tak. Niech Katarzyna zabierze bagaże". Tramwaj
      sikał ponoć ze śmiechu.
      • blinski Re: Cięte riposty 17.08.05, 16:33
        tak tylko na marginesie - fajnie by było, gdyby cały tramwaj sikał ze śmiechu,
        ale sądzę że może ze 2 osoby w ogóle zrozumiały o co chodzi:)
    • Gość: hr. Cour de Molle Re: Cięte riposty IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.08.05, 11:00
      Jeszcze w czasach PRL-u, do biura w którym pracowałam przyszła młoda, ładna
      dziewczyna. Ta to dopiero jak chciała - umiała się odciąć. Przekonał się o tym
      już na początku nasz kierownik, którego bardzo bawiło wprawiać w zmieszanie
      nowe pracownice. Zaczął od tego, że stanął nad nią siedzącą przy biurku, mocno
      się nachylił i spytał teatralnym szeptem: Pani Halinko, dlaczego sie pani na
      mój widok tak czerwieni. Na co Halinka: ja panie kierowniku to najwyżej mogę
      stanąc w pąsach, ale na to że się zaczerwienię to niech pan nie liczy.
      (kierownik własnie niedawno spełnił warunek zostania kierownikiem i zapisał sie
      do PZPR). Nastepnym razem wszedł do pokoju właśnie w momencie gdy Halinka
      bardzo szybko coś liczyła na maszynie liczacej (to bylo przed komputeryzacją) i
      zaczyna: ojej pani Halinko jak to pani się spieszy, maszyna się przegrzeje ,
      trzeba będzie ją studzić i zimną wodę lać... A wodę to pan lać potrafi -
      odpaliła Halinka.Innym razem wszedł do biura, kidy Halinka jadła kanapkę z
      pomidorem i świeżo pokrojona cebulą. Co tu tak śmierdzi? - zawołał od progu.
      Halinka popatrzyła na niego zdziwionym wzrokiem i powiedziała równie zdziwionym
      tonem; niemożliwe! jeszcze przed chwilą nie śmierdziało! Tym razem nie dałyśmy
      rady powstrzymać wybuchu śmiechu, a kierownik odtąd nie próbował już bawić się
      kosztem Halinki

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka