Dodaj do ulubionych

Wpadki tłumaczy

    • Gość: ja Re: Wpadki tłumaczy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.06.03, 15:22
      w south parku cartman mowi do kolegi "you are lame" - tlumacznie "jestes
      lama" . ;)))
    • beannshie Re: Wpadki tłumaczy 19.06.03, 16:09
      najbardziej zawsze rozbraja mnie doslowne tlumaczenie slowa 'motherfucker' -
      matkojebca;)
    • Gość: 5.5stopy Re: Wpadki tłumaczy IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 19.06.03, 16:17
      W "Rybce zwanej Wandą" Kevin Kline wrzeszczy na kierowcę, któremu zajeżdża
      drogę "Asshole!". Tłumaczenie: "Jak jedziesz baranie!"
    • beannshie Re: Wpadki tłumaczy 23.06.03, 17:23
      nie wpadka tlumacza, ale pewnej bibliotekarki....
      przegladam sobie polki z ksiazkami ulozonymi alfabetycznie [wg nazwisk
      autorow], zatrzymuje sie przy literze 'e'. nagle patrze, a tu imie i nazwisko
      autorki 'norma martyn'... hm... 'e' tam jakos nie bylo... popatrzylam na tytul -
      nie pamietam juz, ale w kazsym razie tam 'e' nie bylo, w tlumaczeniu tez
      nie.... potem poatrzlam jeszcze raz na okladke, a tam na srodku zlote literki
      ukladajace sie w napis 'EXCLUSIVE EDITION':)

      pzdr
    • Gość: kataryna Re: Wpadki tłumaczy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.07.03, 13:39
      TV Polonia ma jednak genialnych tłumaczy:

      sprawni inaczej - illegal differently


      Przypuszczam, że tłumok tłumacz nie dosłyszał dialogu, myślał, że ma
      być "prawni inaczej", pokombinował i takie tłumaczonko spłodził.
    • annika_vik Re: Wpadki tłumaczy 29.07.03, 16:02
      To was rozwali.
      Czytam po raz pierwszy w polskim tłumaczeniu jedną z moich ulubionych książek -
      Wichry wojny - i mam:
      - Po co tam jedziesz? Żeby się głośno rozpłakać?
      Za cholerę do niczego mi to nie pasowało, więc sprawdzam w oryginale, a tam:
      - For crying out loud, why are you going there?
      czyli "po co tam jedziesz, na miłośc boską / jak rany / ojejku" itp.

      Myślałam, że umrę. Trzeba jednak oddać sprawiedliwość tłumaczom - byli to dwaj
      panowie oficerowie marynarki, którzy radzili sobie nieżle z całą "morską
      infrastrukturą", ale z językiem potocznym - wcale.

      Inna książka Wouka, również ulubiona, jest przetłumaczona genialnie (przez kogo
      innego, konsultowana też przez innych oficerów...) - "Bunt na okręcie". Polecam.
      • Gość: monika Re: Wpadki tłumaczy IP: *.chello.pl 30.07.03, 15:47
        Ostatnio na TVP1 był "rewelacyjny" zresztą film - Showgirls.
        Tłumacz był chyba zapatrzony na dziewczyny biegajace topless i nie tylko.
        Tłumaczył bowiem tak:
        "I am having an audition" - "Idę na audycję"
    • myshen82 Re: Wpadki tłumaczy 31.07.03, 18:20
      najlepsze sa tlumaczenia domoroslych tlumaczy -mam na
      mysli filmy i napisy do nich sciagane z internetu. po
      peirwsze, pelno w nich bledow ortograficznych, po drugie
      perelki takie jak ta z Human Traffic (dobrze ze tego
      tytulu nie tlumaczyli;)
      I have to pay the rent - musze zaplacic rente
      WRRRRRRR!!!!!!!!!!!!!! kto to tlumaczy?
      • Gość: Fred Re: Wpadki tłumaczy IP: *.wodgik.katowice.pl 06.08.03, 08:32
        Słuchajcie kochani, moim skromnym zdaniem te wszystkie wpadki w 40% brały się z
        gównianych umiejętności i lenistwa tłumaczy (zwł. nieznajomości idiomów i
        niechęci do kupienia słownika takowych), a w 60 z braku po prostu wiedzy
        ogólnej, braku instynktu wsłuchiwania się w swój własny tekst i bezkrytycyzmu
        wobec obcych wzorów na zasadzie "Co Francuz wymyśli, to Polak polubi" (btw, czy
        chociaż 1% Polaków wie, skąd to cytat? nie mówię o Was, bo tu piszą ludzie
        inteligentni i na pewno większość wie, ale o 'statystycznych' Polakach) - w
        ramach tego ostatniego tłumacz anglojęzycznego filmu dokumentalnego o wojnie
        rosyjsko-japońskiej wywijał niewyobrażalne łamańce na temat nazwiska dowódcy
        rosyjskiego pod Cuszimą, bo nie przyszło mu do głowy, że facet mógł po prostu
        być Rosjaninem i jego rosyjskie nazwisko może mieć po polsku jakąś normalną
        wymowę, którą można znaleźć w encyklopedii zamiast bełkotać je po amerykańsku
        (fakt faktem, że nazywał się, o ile pamiętam, Zinowiej Rożdiestwieński, co może
        trudno zapamiętać, ale można zapisać).

        Zresztą w Polsce 3/4 ludzi pracuje 'na ilość', a nie 'na jakość'. Firma wygrywa
        przetarg na zrobienie mapy niską ceną, po czym dostarcza taką chałę, że
        kwalifikuje się to do zabrania uprawnień. Adwokat, żeby zarobić, bierze 20
        spraw na raz i żadnej nie prowadzi dobrze, a na połowę wysyła substytuta
        (innego adwokata albo aplikanta, którzy nieraz nawet nie znają sprawy i trzeba
        im streszczać akta - sic!). Q#$@! Co się w tym kraju porobiło?!? :-(
    • Gość: Rodrig Falkenstein wojskowa wiedza tłumaczy... nie istnieje IP: *.it-net.pl 06.08.03, 13:51
      noo, sporo mozna by pisac o odkryciach tłumaczy w dziendzinie wojskowości.
      Podrzucam przykładowo (głownie z Discovery Channel)

      "the new aicraft was equipped with supercharged engine..." -
      - w nowym samolocie zainstalowano przeładowany silnik

      "equipped with four machine guns..." (o samolocie) -
      - wyekwipowany w cztery pistolety maszynowe

      "88 mm anti aircraft guns" - karabiny przeciwlotnicze 88 mm

      "Engine was the most vulnerable part of a train" -
      - najwrażliwszą częścią pociągu był silnik

      "hundreds of FLAK sites..." - "setki pozycji FLAK" (chodziło o stanowiska dział
      przeciwlotniczych"

      "they lost more than two hundred field guns, howitzers, anti tank guns and
      mortars" - tu tłumaczowi gdzieś się zgubił przecinek i wyszło: "stracili setki
      dział polowych, armat przeciwpancernych Howitzera i moździerzy (miało być:
      dział, haubic, dział przeciwpancernych i moździerz)y.

      już pominę takie lapsusy jak mylenie dział z działkami, zapominanie, że samolot
      nie ma dzioba tylko nos, zapominanie, że nie tłumaczy się nazw okrętów ("King
      George V" to "King George V" a nie "Król Jerzy V"), czy przeliczanie kalibrów
      dział z cali na milimetry z zaokrąglaniem do najbliższej całej liczby
      (natomiast udźwig bomb itp z uwielbieniem przeliczają z funtów na kilogramy bez
      żadnych zaokragleń)

      oczywiście to działa też w druga strone, zwłaszcza przy tłumaczeniu z napisami
      na Polonii.

      "to musi być coś związane z wywiadem" (rozmowa dwóch oficerów kontrwywiadu)-
      - "it has to do something with that interview" - w tym momencie spadłem z
      fotela.

      Drugi raz spadłem gdy usłyszałem:
      "wyslijcie to przez łącznika!", a zobaczyłem: "Send it through switchboard"
      • Gość: Fred Re: wojskowa wiedza tłumaczy... nie istnieje IP: *.wodgik.katowice.pl 06.08.03, 15:04
        Gość portalu: Rodrig Falkenstein napisał(a):

        > noo, sporo mozna by pisac o odkryciach tłumaczy w dziendzinie wojskowości.
        > Podrzucam przykładowo (głownie z Discovery Channel)

        > "hundreds of FLAK sites..." - "setki pozycji FLAK" (chodziło o stanowiska
        dział przeciwlotniczych)

        Popiszę się swoją pseudoznajomością niemieckiego i dodam, że FLAK to skrót od
        Flugzeugabwehrkanone, czyli dosłownie "działo obrony (przeciw)lotniczej"

        > "they lost more than two hundred field guns, howitzers, anti tank guns and
        > mortars" - tu tłumaczowi gdzieś się zgubił przecinek i wyszło: "stracili
        setki
        > dział polowych, armat przeciwpancernych Howitzera i moździerzy (miało być:
        > dział, haubic, dział przeciwpancernych i moździerzy).

        > "to musi być coś związane z wywiadem" (rozmowa dwóch oficerów kontrwywiadu)-
        > - "it has to do something with that interview" - w tym momencie spadłem z
        > fotela.

        Zderzenie pojęć piękne, ale to chyba nie błąd tłumacza (chociaż oczywiście
        opuszczenie w tłumaczeniu słowa 'that' zmienia sens zdania)?

        > Drugi raz spadłem gdy usłyszałem:
        > "wyslijcie to przez łącznika!", a zobaczyłem: "Send it through switchboard"

        Chodzi jak rozumiem o tablicę świetlną (akcja pewnie miała miejsce na okręcie)?
        Btw. 'łącznik' to także element mebla, np. okrągłe spojenie 2 biurek (sam blat
        w postaci ćwiartki koła). Ciekawe jak by to przetłumaczyli?
        • Gość: Rodrig Falkenstein Re: wojskowa wiedza tłumaczy... nie istnieje IP: *.it-net.pl 06.08.03, 16:04
          Gość portalu: Fred napisał(a):

          > > - "it has to do something with that interview" - w tym momencie spadłem z
          > > fotela.
          >
          > Zderzenie pojęć piękne, ale to chyba nie błąd tłumacza (chociaż oczywiście
          > opuszczenie w tłumaczeniu słowa 'that' zmienia sens zdania)?

          Rzeczywiście w scence chodziło o pewnego dziennikarza, który zadawał podejrzane
          pytania. Ale z dalszego kontekstu (zastanawiali się, czy to Abwehra czy inny
          wywiad) wynikało wyraźnie, że chodzi o wywiad wojskowy


          >
          > > Drugi raz spadłem gdy usłyszałem:
          > > "wyslijcie to przez łącznika!", a zobaczyłem: "Send it through switchboard
          > "
          >
          > Chodzi jak rozumiem o tablicę świetlną (akcja pewnie miała miejsce na
          okręcie)?


          Akcja miała miejsce na stałym lądzie, a dotyczyło przesłania koespondencji
          pomiędzy placówkami wywiadu. {Prwadopodobnie tłumaczowi pomylił się łącznik z
          łącznicą telefoniczną.


          > Btw. 'łącznik' to także element mebla, np. okrągłe spojenie 2 biurek (sam
          blat
          > w postaci ćwiartki koła). Ciekawe jak by to przetłumaczyli?


          • Gość: Fred Re: wojskowa wiedza tłumaczy... nie istnieje IP: *.wodgik.katowice.pl 07.08.03, 11:56
            Gość portalu: Rodrig Falkenstein napisał(a):

            > Gość portalu: Fred napisał(a):
            >
            > > > - "it has to do something with that interview" - w tym momencie spadł
            > em z
            > > > fotela.
            > >
            > > Zderzenie pojęć piękne, ale to chyba nie błąd tłumacza (chociaż oczywiście
            >
            > > opuszczenie w tłumaczeniu słowa 'that' zmienia sens zdania)?
            >
            > Rzeczywiście w scence chodziło o pewnego dziennikarza, który zadawał
            podejrzane
            >
            > pytania. Ale z dalszego kontekstu (zastanawiali się, czy to Abwehra czy inny
            > wywiad) wynikało wyraźnie, że chodzi o wywiad wojskowy

            Już rozumiem. Z kolejności tych tekstów w Twoim poście wywnioskowałem, że
            tłumaczono z angielskiego na polski, a musiało być na odwrót.

            > > > Drugi raz spadłem gdy usłyszałem:
            > > > "wyslijcie to przez łącznika!", a zobaczyłem: "Send it through switch
            > board
            > > "
            > >
            > > Chodzi jak rozumiem o tablicę świetlną (akcja pewnie miała miejsce na
            > okręcie)?
            >
            > Akcja miała miejsce na stałym lądzie, a dotyczyło przesłania koespondencji
            > pomiędzy placówkami wywiadu. {Prwadopodobnie tłumaczowi pomylił się łącznik z
            > łącznicą telefoniczną.

            Aha, no to i tu kierunek tłumaczenia wszystko wyjaśnia. PZDR
      • eyemakk Re: wojskowa wiedza tłumaczy... nie istnieje 06.08.03, 15:06
        ten "interview" mnie rozwalił!! :)

        a propos wojskowości, nie zapomne jak na polsacie (tam mają 'genialnych'
        tłumaczy!) na jakimś wojennym filmie, rozmowa oficera z podwładnym, jest mowa o
        posiłkach: słyszę 'hundreds of my pals...' i zaraz potem lektor zagłusza
        wszystko oznajmiając:

        "setki moich KUMPLI niedługo do nas dotrze"


        cytowałem z pamięci. ale nieźle trzeba mieć naj... , nie?
        • Gość: :) Re: wojskowa wiedza tłumaczy... nie istnieje IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.08.03, 17:48
          Mnie kiedys powalilo tlumaczenie nie pamietam juz w jakim filmie bo bylo to z
          15 lat temu

          I feel sick!

          a po polsku zabrzmialo to mniej wiecej tak:

          Wcale nie robi mi sie od tego dobrze.
        • Gość: Fred Re: wojskowa wiedza tłumaczy... nie istnieje IP: *.wodgik.katowice.pl 07.08.03, 12:10
          eyemakk napisał:

          > a propos wojskowości, nie zapomne jak na polsacie (tam mają 'genialnych'
          > tłumaczy!) na jakimś wojennym filmie, rozmowa oficera z podwładnym, jest mowa
          o
          >
          > posiłkach: słyszę 'hundreds of my pals...' i zaraz potem lektor zagłusza
          > wszystko oznajmiając:
          >
          > "setki moich KUMPLI niedługo do nas dotrze"

          A jakie jest prawidłowe tłumaczenie, bo dla mnie 'pal' to też tylko 'kumpel/a'?
          (oczywiście w przeciwieństwie do tłumacza Polsatu mam mózg i wiem, że żaden
          oficer by nie powiedział 'moi kumple' o swoich podwładnych)

          Polsat to jest w ogóle telewizja dla potłuczonych. Z wyjątkiem 'Kiepskich' -
          oni są cool.
          • joseph.007 Re: wojskowa wiedza tłumaczy... nie istnieje 07.08.03, 12:35
            Ongiś z programu dotyczącego walk w 1945 r. w środkowej Europie dowiedziałem
            się z niejakim zdumieniem, że Wiedeń leży nad Danubą. Od razu przyszły mi na
            myśl dźwięki niezapomnianego walca Straussa "Nad piękną, modrą Danubą..."
            • Gość: Rodrig Falkenstein Re: wojskowa wiedza tłumaczy... nie istnieje IP: *.it-net.pl 07.08.03, 23:42
              joseph.007 napisał:

              > Ongiś z programu dotyczącego walk w 1945 r. w środkowej Europie dowiedziałem
              > się z niejakim zdumieniem, że Wiedeń leży nad Danubą. Od razu przyszły mi na
              > myśl dźwięki niezapomnianego walca Straussa "Nad piękną, modrą Danubą..."


              ja pamiętam, że tłumacz raz pomylił Don z Dunajem.

              z tej samej hecy pamiętam też "potyczkę pod Orelem" - chodzilo o Orioł
              i wielokrotnie powtarzane "bitwa o Bulgę" albo "bitwa o Belgię" jako
              tłumaczenie "Battle of the Bulge" - dosłownie bitwa o wybrzuszenie, czyli
              kontrofensywa niemiecka w Ardenach.

              tłumacz usiłujacy "przetłumaczyć" z angielskiego na polski nazwisko adm.
              Rożestwieńskiego został już wcześniej wspomniany. Tez to pamiętam.

              a z terminolgii morskiej to typowe:
              "turn to port" - "zawracaj do portu"


              I jeszcze jedno bombowe, to nie wpadka tłumacza, ale autora programu.
              Program (amerykański) dotyczył kampanii wrześniowej i miedzy innymi była tam
              mapka z zaznaczonymi ruchanmi wojsk. na mapce były OBECNE GRANICE POLSKI!.
              Niemcy startowali znad Odry. Autor animacji, żeby już drugiego dnia wprowadzić
              niemieckie oddziały pod Gdańsk musiał dać im stracznego spida, małe, narysowane
              czołgi po prostu leciały od Szczecina do Gdańska. Grafik miał chyba trochę
              problemów z Prusami Wschodnimi, nie bardzo widać mógł je znaleźć, więc ustawił
              Niemców w Kaliningradzie i posłał na Warszawę. Byłem bardzo ciekawy gdzie
              wkroczy ruskimi, ale tego już na mapce nie pokazał. No cóż.
              • Gość: Fred Re: wojskowa wiedza tłumaczy... nie istnieje IP: *.wodgik.katowice.pl 08.08.03, 08:07
                Gość portalu: Rodrig Falkenstein napisał(a):

                > tłumacz usiłujacy "przetłumaczyć" z angielskiego na polski nazwisko adm.
                > Rożestwieńskiego został już wcześniej wspomniany.

                Sorki, ale na pewno nie w tym wątku.

                Z innej beczki (co nie znaczy, że subwątek wojskowy chciałbym zamknąć - wręcz
                przeciwnie; po prostu wczoraj oglądałem przez jakieś 2 godziny TDP czyli
                Telewizję dla Potłuczonych czyli Polsat):

                "Misja w czasie": o zamordowaniu przywódcy muzułmanów "To czarna operacja" (z
                kontekstu jednoznacznie wynikało, że chodzi o "śmierdzącą sprawę").

                "X-Files":

                Sprawę prowadzi "Wydział Policji w Trenton" (oczywiście po angielsku
                było "Police Department", co z tego, że po polsku się tak nie mówi)

                Po kilkudniowej "reanimacji" Muldera przez Indian z czarownikiem na czele
                (Indianie wyczyniali różne czary, dusza Muldera wędrowała po zaświatach itp.)
                Mulder jest już prawie zdrowy, czarownik daje mu ostatnie wskazówki (ma 4 dni
                nie wykonywać żadnej pracy itp.). Coś tam jeszcze rozmawiają, czarownik kończy
                rozmowę słowami "you're done now" - ten idiom znaczy "skończyłeś", ale tu
                chodzi o to, że "sprawa skończona", "to wszystko".

                A jak tłumaczy tłumacz Polsatu?

                "DOKONAŁO SIĘ"
              • Gość: ja Re: wojskowa wiedza tłumaczy... nie istnieje IP: *.interkom.pl 08.08.03, 09:53
                Gość portalu: Rodrig Falkenstein napisał(a):

                > I jeszcze jedno bombowe, to nie wpadka tłumacza, ale autora programu.
                > Program (amerykański) dotyczył kampanii wrześniowej i miedzy innymi była tam
                > mapka z zaznaczonymi ruchanmi wojsk. na mapce były OBECNE GRANICE POLSKI!.
                > Niemcy startowali znad Odry. Autor animacji, żeby już drugiego dnia
                wprowadzić
                > niemieckie oddziały pod Gdańsk musiał dać im stracznego spida, małe,
                narysowane
                >
                > czołgi po prostu leciały od Szczecina do Gdańska. Grafik miał chyba trochę
                > problemów z Prusami Wschodnimi, nie bardzo widać mógł je znaleźć, więc
                ustawił
                > Niemców w Kaliningradzie i posłał na Warszawę. Byłem bardzo ciekawy gdzie
                > wkroczy ruskimi, ale tego już na mapce nie pokazał. No cóż.

                Polecam przypatrzeć się mapie świata zajmowanego stopniowo przez Niemców
                pokazywanej w pierwszych sekundach kultowego filmu "Casablanca". Autor miał
                najwyraźniej trudności z geografią - Polska jest jakoś tak między Bugiem a
                Smoleńskiem, sąsiednie kraje takoż kształty mają fantazyjne, a niektóre w ogóle
                gdzieś zginęły :-)
              • mihal_04 Re: wojskowa wiedza tłumaczy... nie istnieje 11.08.03, 13:50
                Gość portalu: Rodrig Falkenstein napisał(a):


                >
                > I jeszcze jedno bombowe, to nie wpadka tłumacza, ale autora programu.
                > Program (amerykański) dotyczył kampanii wrześniowej i miedzy innymi była tam
                > mapka z zaznaczonymi ruchanmi wojsk. na mapce były OBECNE GRANICE POLSKI!.
                > Niemcy startowali znad Odry. Autor animacji, żeby już drugiego dnia
                wprowadzić
                > niemieckie oddziały pod Gdańsk musiał dać im stracznego spida, małe,
                narysowane
                >
                > czołgi po prostu leciały od Szczecina do Gdańska. Grafik miał chyba trochę
                > problemów z Prusami Wschodnimi, nie bardzo widać mógł je znaleźć, więc
                ustawił
                > Niemców w Kaliningradzie i posłał na Warszawę. Byłem bardzo ciekawy gdzie
                > wkroczy ruskimi, ale tego już na mapce nie pokazał. No cóż.


                dobre, dobre =)
    • Gość: Fred Re: Wpadki tłumaczy IP: *.wodgik.katowice.pl 07.08.03, 11:44
      Gość portalu: kataryna napisał(a):

      > Film. Faceci oglądają mecz. W regulaminowym czasie kończy się remisem:
      > - There will be extra time (tłum. Będzie czas dodatkowy)

      I tak nieźle. Gdyby tłumaczył tłumacz Polsatu, byłoby 'Będzie super impreza'.
    • soczewica Ed, Edd& Eddy 08.08.03, 10:29
      niezbyt dobrego tłumacza tam mają :)
      w jednej ze scen aktor podkładający głos bodaj Eddy'edo mówi ze wstrętem: to
      jest patetyczne!
      czyli kalka z angielskiego na moje oko; "pathetic"= żałosny i to by bardziej
      pasowało, bo patetyczne nijak sie ma do akcji ;-)

      soczewica
      • Gość: jurj Re: Ed, Edd& Eddy IP: *.plock.sdi.tpnet.pl 08.08.03, 11:59
        ...a mnie denerwuje inna sprawa...

        Czesto w amerykanskich sitcomach albo nawet filmach wiekszej klasy,zarty
        polegaja na poruwnywaniu albo poprostu smianiu sie z waznych osobistosci z
        USA.Nasi tlumacze zawsze uzywaja tych oryginalnych nazwisk,ktore tak naprawde
        w Polsce nie sa wogole znane...czesto takze je przekrecaja (..." mozesz isc do
        Rickiego Lake`a "...Ricky Lake to babka!! )....no i czy nie mozna by pod to
        podkladac polskich znanych osobistosci?....bylo by napewno o wiele
        smieszniej !!
      • eyemakk dokladnie na to samo zwrocilem uwage! 11.08.03, 11:00
        właśnie w tej kreskówce na cartoon network. jak opowiedziałęm kumplom, to mieli
        ubaw boski, zwlaszcza ten, co jest tłumaczem :)


        pozdrawiam!!!

    • frred Re: Wpadki tłumaczy 11.08.03, 08:00
      Na telegazecie TDPkP (Telewizji Dla Potłuczonych ksywa Polsat) omówienie
      hiszpańskiego filmu "Język motyli":

      Tytuł oryginalny wg autorów strony brzmi:

      Butterfly's Tongue aka La Lengua De Las Mariposas aka Butterfly

      Czy ktoś wytłumaczy tym debilom, że 'aka' to 'also known as', a nie część
      tytułu filmu? A poza tym film był hiszpański, więc po kij było podawać tytuły
      anglojęzyczne jako oryginalne?
      • Gość: me_who Re: Wpadki tłumaczy IP: *.kalisz.dialup.inetia.pl 21.09.03, 04:56
        Na C+ w "Spin City",Michael J. Fox lezy z jakas pania w lozku i ogladaja jakis
        kanal sporowy.Z ekranu pada:
        "Wayne Gretzky has scored another hat-trick"
        Tlumaczenie:
        "Wayne Grztzky powtorzyl swoj numer z czapka" rotfl

        I jeszcze Discovery
        "escort carrier" czyli lotniskowiec eskortujacy byl namietnie tlumaczony
        jako "transportowiec eskortujacy"
        No i w "Battlefields" w odcinku o operacji "Market-Garden" polska flaga wyglada
        jak... Lotewska (ale to juz nie tlumacze)
        • kataryna.kataryna Re: Wpadki tłumaczy 21.09.03, 23:24
          Gość portalu: me_who napisał(a):

          > Na C+ w "Spin City",Michael J. Fox lezy z jakas pania w lozku i ogladaja
          jakis
          > kanal sporowy.Z ekranu pada:
          > "Wayne Gretzky has scored another hat-trick"
          > Tlumaczenie:
          > "Wayne Grztzky powtorzyl swoj numer z czapka" rotfl



          Nieeee :)))
          • Gość: Breo Re: Wpadki tłumaczy IP: 157.25.156.* 23.09.03, 12:09
            nieeee..to niemozliwe...nie mogli tego tak przetlumaczyc:-))))))))))))))))))))
            rewelacja:-)))
    • lilium Re: Wpadki tłumaczy 21.09.03, 15:40
      To nie jest wpadka tłumacza, ale moja gafa. Piszę tu, bo gafa jest "angielska".
      Miałam się spotkać z Anglikami. Szalenie zdenerwowana powtarzam sobie:
      oni: 'How do you do", ja - żadne 'thank you, I'm fine", tylko też 'how do you
      do". Oni - "how do you do", ja - 'how do you do'...
      W czasie spotkania - oni: 'How do you do.' A ja? ..."HERE YOU ARE"
    • xkropka Re: Wpadki tłumaczy 22.09.03, 11:23
      Kolejny przyklad domoroslego tlumacza (z jakiegox divxa sciagnietego z netu):
      Facet dzwoni do swojej bylej zony i mowi do niej blagalnym glosem Mel. W
      napisach bylo "miau"!!!
      Chyba ten sam czlowiek tlumaczyl "Stygmaty". Jest tam scena, gdzie Patricia
      Arquette biegnie przez ulice krzyczac :"I want my life back!". W napiach
      bylo "Chce cofnac moje zycie"...
    • Gość: Puchatek Re: Wpadki tłumaczy IP: *.jezuici.pl 22.09.03, 12:32
      Jak już ktoś tu zauważył, Polsat jest w tej dziedzinie klasą dla siebie.
      Moje ulubione przykłady:
      1. W filmie sensacyjnym bohater siedzi przed telewizorem i ogląda wiadomości.
      Spikerka mówi: After this terrible highway crash, police officers are looking
      for the owner of the convertible, red dodge (nie pamiętam, czy cytuję
      dosłownie)
      Polskie tłumaczenie: Po wypadku na ulicy (!!!) policja szuka właściciela
      czerwonego dodge'a konwertybla.
      Dla niewtajemniczonych: "convertible" to po prostu kabriolet.

      2. Ciężki, smutny film o bezdomnych narkomanach. Mieszkają w starym, brudnym
      kontenerze, jedzą resztki ze smietników. Spotykają się na wysypisku śmieci,
      ćpają. Za którymś razem gość przychodzi sam. Inni pytają, gdzie jego
      dziewczyna? "Nie mogła przyjść, bo piecze ciasto" odpowiada gość. DOBRE?
      (Dla niewtajemniczonych - "Ona ma ciasto w piekarniku" to po angielsku takie
      dosyć wulgarne określenie faktu, że kobieta jest w ciąży (jak po
      polsku "brzuch jej zrobiłem", czy coś takiego...)

      3. AND THE WINNER IS...
      Komedia obyczajowa. Córka wchodzi do domu cała mokra. Mówi do matki: "It's
      raining cats and dogs!". Polskie tłumaczenie: "Mamo, z góry lecą jakieś
      zwierzęta". MYŚLAŁEM, ŻE SPADNĘ Z KRZESŁA!!!!
      ("Raining cats and dogs" to idiom, znaczy tyle, co "leje jak z cebra").

      4. A, byłbym zapomniał! Scena z policyjnego przesłuchania. Policjant do
      podejrzanego: "Don't pull my leg!". Polskie tłumaczenie: "Nie ciągnij mnie za
      nogę!" (Dodać należy, że gość siedzi skuty w kajdankach, jakieś 2 metry od
      gliniarza). Po angielsku "to pull sth leg" znaczy "robić w konia", oszukiwać.

      BRAWO POLSAT!!!!!!
    • z0rr0 Re: Wpadki tłumaczy 22.09.03, 15:26
      Tytuł filmu: "Piąty element" zamiast "Piąty żywioł"

      Z Bonda czy McGyvera (nie pamiętam):
      "Czym się wtedy zajmowałeś?"
      "Przemycałem wielbłądy" (zamiast camele - papierosy).

      I jeszcze daaawno temu tłumaczenie na filmie hiszpańskim:
      Nauczyciel: "To jest byk" (a na tablicy widzimy torus).

      Pzdr - z0rr0
      • Gość: Breo Re: Wpadki tłumaczy IP: 157.25.156.* 23.09.03, 11:59
        ja mam perle:-)))w zyciu bym tego sama nie wymyslila;-)

        Pokazuja faceta na granicy. Bohater zostal poproszony o paszport, wrecza go i
        mowi "here you are" a teraz tlumaczenie " aaa tu jestes":-))))))))))))))

    • szkoda_lata Re: Wpadki tłumaczy 22.09.03, 20:51
      nie moge sobie przypomniec filmu
      scena: 'detektyw po wyjsciu z banku mowi do partnera o ofierze i jego zyjacej
      zonie - they had joint account here'
      tłum.: mieli tu razem zaliczke
      • Gość: kasia Re: Wpadki tłumaczy IP: *.lodz.msk.pl / *.lodz.msk.pl 23.09.03, 11:05
        W wielu filmach tekst Are you all right? tłumaczony jest jako: ni ci się nie
        stało? No i wszystko pięknie, ale człowiek pytany czy nic mu się nie stało kiwa
        głową na tak albo mówi yes. I już nic nie wiadomo.
        • Gość: Breo Re: Wpadki tłumaczy IP: 157.25.156.* 23.09.03, 12:05
          albo to: faceta wylowili z wody...po chwili facet odzyskal przytomnosc i mowi:
          wiesz...widzialem tunel a w na koncu, na koncu...babka: swiatlo a on nie "Ricky
          Lake"
          tlumaczenie...Ricky'ego Lake'a...
          niewaznie, ze Ricky Lake to kobieta ;-)))
    • Gość: vik z gazety... IP: *.chello.pl 25.09.03, 00:13
      Był kiedyś taki film "Kosmiczny mecz". Połączenie zawodowych koszykarzy,
      żywych aktorów i postaci z kreskówek. W jednym z kolorowych pisemek ukazala
      się zapowiedź filmu. Po krótkim opisie akcji nastepowało: "W filmie obok
      Michaela Jordana wystepują popularni bohaterowie kreskówek: kaczor Duffy,
      królik Bugs, świnka Porky i PTASZEK LARRY"
      Chodziło o Larry'ego Birda, najlepszego białego koszykarza w historii NBA,
      potężnego faceta, mierzącego ponad 2 metry...
      Ptaszek Larry...
      • Gość: mysikluliczek wczoraj na tvn IP: 213.216.82.* 25.09.03, 15:32
        Wczoraj wieczorem na tvn leciał film z cyklu "noc zbrodni" (czy coś w tym
        stylu. Noc zbrodni to leci na Discovery, ale na tvn ostatnio też coś podobnego
        puszczają). Odcinek o porwaniu dziewczyny. Porywacz pozwolił jej napisać
        pożegnalny list do rodziny, coś jakby testament. Dziewczyna napisała, że
        prawdopodobnie będzie w "closed cascet". Chodziło o to, że zabójca tak
        zmasakruje jej ciało, że będzie w zamkniętej trumnie. Tvn-owi spece
        przetłumaczyli "cascet" jako "kask" i wyszło: trzeba będzie podchodzić do jej
        ciała w zamkniętym kasku. No co za bzdura! Zamknięty kask!!!!! Może pożyczą
        parę od motocyklistów?
    • mariusz.sanitariusz Re: Wpadki tłumaczy 04.10.03, 17:25
      Było to baaaardzo dawno kiedy na ekranach kin pojawiły pierwsze kasowe filmy
      grozy takie jak "Szczęki", "Płonący wieżowiec" i "Trzęsienie Ziemi". Jako że na
      te filmy wiara waliła drzwiami i oknami pojawiały w TV różne dyskusje
      zaproszonych PRL-owskich krytyków filmowych, które miały wyjaśnić fenomen
      powodzenia kultury "zgniłego zachodu". Jeden z takich krytyków (nazwiska nie
      pamietam ale swego czasu był bardzo popularny) prześcigał się w oryginalnosci
      swoich wypowiedzi tłumacząc po swojemu tytuły filmów. Mówił więc o
      filmie "Paszcza", "Płonąca wieża" i "Trzęsienie globu".
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka