Dodaj do ulubionych

Ulubiona śmieszna scena z filmu

IP: *.visp.energis.pl 07.08.03, 18:25
Ja mam dwie.

1. W „Spy Hard” agent, grany przez L. Nielsena (mój ulubiony aktor
komediowy), włamuje się do komputera. Pojawia się napis „Login:”, Nielsen
wpisuje „login”. Później pojawia się napis „Password:”, Nielsen
wpisuje „password” i w tym momencie wchodzi do systemu. :-)))

2. W „Rejsie” na statku poeta kończy monolog o sztuce. Przy jednym ze
stolików siedzi dziadek i próbuje z fifki wyciągnąć pozostałości papierosa. W
pewnym momencie chwyta fifkę i zaczyna tłuc o drugą rękę, żeby wybić peta ze
środka. Ruch ten przypomina oklaski, w związku z czym w tym momencie wszyscy
zaczynają bić brawo (które idą „na konto” poety). :-)))

Á propos Nielsena – bardzo lubię z nim filmy oraz filmy tworzone przez
Abrahamsa i braci Zuckerów. Kiedyś (z 10 lat temu) w TVP2 był ich serial
(„Police Squad”), który jest prekursorem „Nagiej broni” (podobni bohaterowie,
podobne, niekiedy identyczne gagi). Szkoda że go nie powtarzają…
Obserwuj wątek
    • the_dzidka Re: Ulubiona śmieszna scena z filmu 07.08.03, 18:53
      Może nie bardzo odkrywcze, ale...

      1. "Kiedy Harry poznał Sally" - oczywiście scena udawania orgazmu w
      restauracji, wraz z puentą ("poproszę to samo, co ta pani")
      2. Moja kultowa scena w "Seksmisji" - zdemaskowanie Jej Ekscelencji ("to nas tu
      mało nie wykastrowali, a ty sobie Cyganie jeden cycki będziesz przyprawiał?!"),
      oczywiście z wszelkimi detalami towarzyszącymi, jak kręcące się w dloniach
      Łukaszewicza sztuczne piersi...
      Za każdym razem, gdy oglądam tę scenę ( a widziałam to juz co najmniej 20
      razy) - wybucham dzikim śmiechem, wprawiając w popłoch moją rodzinę...
      • Gość: Justyna Re: Ulubiona śmieszna scena z filmu IP: *.walbrzych.dialog.net.pl 17.08.03, 17:49
        A mnie się podoba scena , kiedy jej Escelencja zagląda do szafy A Sturh mówi,,
        dzieńdobry , zastalem Jolkę?"
    • 6ghost9 Re: Ulubiona śmieszna scena z filmu 07.08.03, 21:39
      1. Wniebowzięci: kiedy starsza babcia zwraca uwage bohaterom: Niesforni
      jestescie, nie mozna z wami jechac! (scena w samolocie.. :D)
      2. CALY MIŚ!! Tam jest tyle scen ze po prostu mi lzy z oczu leca ciurkiem ze
      smiechu!! :D
      3. lubie tez scene z filmu "Dwoje we mnie" kiedy glowny bohater mowi do
      czarownika ZAWODOWY tekst: "Praka! Grzej miske!" Normalnie massakra! :D
    • b767 Re: Ulubiona śmieszna scena z filmu 07.08.03, 23:52
      Ace Ventura obie czesci; z tego szczegolnie jak wpada do basenu z sniezynkiem,
      jak Ace spada z wodospadu oraz jak otwiera land rovera wysiadajac przed
      rezydencja konsula czy tam kogos.

    • Gość: Aisza może ktoś zna tytuł tego filmu? IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 08.08.03, 09:18
      nie pamietam tytułu, ale fragment sobie nagrałam i gdy mi było nijako na duszy
      to sobie go przypominam
      Jest to film o druzynie hokejowej prowadzonej przez Paula Neumana - same
      patałachy. Druzyna zaczyna się specjalizowac w grze opartej na przemocy,
      chamstwie itp.. Okazuje sie, że ten "styl" bardzo sie podoba kibicom. Więc
      chłopcy przeginają coraz bardziej. Mecze to własciwie bitwy na kije. Inne
      druzyny zaczynaja ich nasladować.
      No i wreszcie ta moja ukochana scena:
      Finały rozgrywek, pełna sala ludzi, jakies ukochane kobiety na trybunach,
      hokejarze tłuka się na tafli, sędzia tez pobity, spikerzy szaleją - apogeum
      przemocy i wynaturzenia idei sportu
      Wtem na taflę wjeżdża jeden z głównych bohaterów - tez zawodnik, ale jakiś
      nietypowo wrażliwy, zdegustowany tym co sie dzieje (zabijcie mnie, kocham go,
      ale nie wiem co to za aktor).
      Orkiestra gra jakiegoś cudnego starocia (b. znana melodia), a on ...wykonuje na
      tafli bardzo seksowny striptis (jak on tańczy!!!). Ludzie baranieją. Poobijani
      zawodnicy zastygają z kijami uniesionymi do bójki. Publiczność oniemiała. ...a
      ja kwicze ze smiechu..za każdym razem :-))))))
      • Gość: vik Re: może ktoś zna tytuł tego filmu? IP: *.chello.pl 08.08.03, 13:18
        Tytułu niestety nie pamiętam, ale film kojarzę. Ten gość co robił striptis to
        Michael Ontkean
        • Gość: Aisza dziękuję :-)))))) IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 08.08.03, 15:35
          dzięki za trop - znalazłam
          tytuł filmu "Slap Shot", a muzyke do niego "robili" Leo sayer i Elton John
        • Gość: enedue Re: może ktoś zna tytuł tego filmu? IP: 217.7.62.* 10.08.03, 13:31
          ibelgique.ifrance.com/cinedestin/films/l/la/laca/lacastagne.jpg POZDR :)
    • Gość: Pandora Re: Ulubiona śmieszna scena z filmu IP: *.chr13.1000lecie.pl 08.08.03, 12:01
      Ze starszych filmow:
      1. Spies Like Us - jak kolesie pisza test na szpiega i sciagaja, po prostu
      kwicze zawsze
      2. Stag Party chyba - ten kolo wywieszony nago na lince za okno ale to trzeba
      zobaczyc...a film durny jak....
      i najnowsze
      3. Johnny English - kiedy Johnny jest sparalizowany jakims tam srodkiem i
      mowi "give me erghhhrtrrrhhhhgghhhheeeee" no ja spadlam z fotela w kinie i
      teraz z TZ czesto tak sobie mowimy jak jedno cos chce od drugiego
      • zebo22 Re: Ulubiona śmieszna scena z filmu 09.11.03, 03:28
        a w bruce wszechmogacym, scena gdy koles sie osmiesza prowadzac program w tv...i na koncu tego szol jego zalosna mina.. :)
    • myshen82 Re: Ulubiona śmieszna scena z filmu 08.08.03, 12:29
      w "Poszukiwany poszukiwana', gdy Marysia wychodzi z domu
      i czeka na nia jej gospodarz ukryty za gazeta, wyskakuje
      na nia i mowi: 'Kto był dziś w nocy u Marysi?' Marysia,
      przerażonym glosem : " B-b-rat", na to gospodarz (grany
      przez Gołasa) : " To dzisiaj w nocy brata nie będzie!
      Będę JA!"
      I oczywiście scena z tego samego filmu: makieta osiedla,
      szef urbanista-planista pyta co to te male kwadraciki
      "to? to są spółdzielcze punktowce"
      Szef: 'hmmm, niedobrze, niedobrze... nieee, dobrze!
      (bierze cos z makiety, przenosi w inne miejsce) To
      jezioro damy tu, a to niech sobie stoi w zieleni"

      Uwielbiam ten film, tam jest cala masa takich scen - no i
      oczywiscie "MIŚ" niesmiertelny i "Rejs"...
    • gosiapil Re: Ulubiona śmieszna scena z filmu 08.08.03, 15:26
      Dopisuję scenę z "NIC ŚMIESZNEGO" jak Pazura jedzie windą, drzwi się otwierają,
      stoi gość z tępą twarzą i pyta czy do góry jedzie (albo w dół - nie pamiętam
      dokładnie) na co Pazura
      " - A CO ?? W BOOOOOOOK ?????"
    • Gość: ludzik Re: Ulubiona śmieszna scena z filmu IP: siatka:* / 192.168.0.* 08.08.03, 16:11
      "Żywot Briana"
      KIedy nagi Brian otwiera rano okno a stojący przed domem tłum: "oooooo"
      Pustelnik, który postanowił że nie będzie mówił zaskoczony przez Briana żali
      się tłumowi: "Przez 18 lat nic nie mówiłem do czasu aż go spotkałem", tłum z
      zachwytem: "cuuuuuud!!!"
      • k_dziekanski Re: Ulubiona śmieszna scena z filmu 10.08.03, 20:18
        Rozmowa legionisty ze skazancem, w kolejce do ukrzyzowania:
        - Wolnosc czy ukrzyzowanko?
        - Wolnosc!
        - ???
        - Nie, no zartowalem! Oczywiscie ze ukrzyzowanko!!!
        - Drzwi po prawej prosze...

        Albo scena z tekstem "Uwolnic £ode£yka" :) Czad:)

        Pzdr
    • Gość: Filip Monty Python IP: *.lanet.wroc.pl 08.08.03, 16:27
      Generalnie cały Monty Python.
      Ale jedna scena jest boska: w "Sensie Życia", scena z rzygającym grubasem.
      W swej obrzydliwości jest to aż nazbyt komiczne.
      I do tego pełen powagi kelner, który z niezmąconą miną pyta: "może jeszcze
      miętową czekoladkę"???
      Buahahahahaha ...
      • kaner Re: Monty Python 09.08.03, 09:53
        a nie mietowy listek??
        • Gość: Filip Re: Monty Python IP: *.lanet.wroc.pl 09.08.03, 19:27
          kaner napisał:

          > a nie mietowy listek??

          Could be. Dawno nie widziałem, więc mogę nie pamiętać.
          Nie będę się upierał ;-D
          • k_dziekanski Re: Monty Python 10.08.03, 20:19
            Scena jest konkretna:) A kojarzycie ten motyw, jak ow grubas kaze przyniesc
            wiadro? I zyga potem przynoszacej je kobiecie na plecy?:):):)
        • Gość: josie Re: Monty Python IP: 212.160.236.* 04.11.03, 13:01
          "miętowy opłatek" :)
      • Gość: etamka Re: Monty Python IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.11.03, 13:08
        Żywot Briana: RZYMIANIE DO DOMU!!!
        Święty Graal: 1.Morderczy królik - mozna się posikać, 2. rycerz z poobcinanymi
        kończynami, leżący bna ziemi i krzyczący: No choć, odgryzę ci łeb!. To tzreba
        zobaczyć...
        No i mój ulubiony skecz - zarażacz kotów:)))
    • Gość: vik Re: Ulubiona śmieszna scena z filmu IP: *.chello.pl 09.08.03, 00:55
      Był kiedyś taki film "Kasia Balou" (nie pamietam czy tak się pisze). To
      western-komedia z Jane Fondą w roli tytułowej. W filmie tym Lee Marvin grał
      rewolwerowca alkoholika. Kiedy był trzeźwy trzęsły mu się ręce, ale kiedy już
      wydudnił butelkę whisky... Zataczał się, potykał o własne nogi, ale strzelał
      jak Billy Kid. Marvin dostał za tę rolę, jak najbardziej zasłużenie, Oscara.

      Jakoś na początku filmu zginął ojciec Kasi. Zdaje się zadarł z hodowcą bydła,
      czy coś takiego. Oglądałem to dawno więc nie pamiętam. Kasia, wtedy jeszcze
      niewinne dziewczę, przyjeżdża na Dziki Zachód by pochowac ojca. Ojciec leży w
      trumnie ustawionej na stole w jakimś pokoju, obok stoją zapalone świeczki.
      Nagle wparowuje Marvin (wielki przyjaciel zabitego) pijany jak szafa dębowa.
      Podchodzi do trumny, patrzy błędnym wzrokiem na świeczki i... zaczyna
      śpiewać "Happy Birthday"!!!
      Kasia patrzy na to zszokowana, ale to nie koniec!
      Marvin skończył już śpiewać, ale brak jest jakiejkolwiek reakcji. Patrzy więc
      jeszcze raz pijanym wzrokiem na ojca Kasi, potem na świeczki i... huuuu!!!
      Zdmuchuje je, jakby stały na torcie urodzinowym!
      Potem zwala się na podłogę, albo wytacza się z pokoju - znowu luka w pamięci.
      Widziałem ten film tylko raz, wiele lat temu, stąd te wszystkie "nie pamiętam".
      Ale najważniejsze zapamiętałem.
      Pozdr.
      • Gość: Kaska Re: Ulubiona śmieszna scena z filmu IP: *.24.238.189.Dial1.Phoenix1.Level3.net 09.08.03, 10:18
        To ktos jeszcze pamieta ten film??!!!
        Cudownie, tak to kasia Ballou z rewelcyjnym Marvinem i Fonda, scena z trumna
        jest swietna. Czy pamietasz, ze piosenki tam spiewa Nat King Cole? Dobry film,
        szkoda ze polska TV pokazuje go raz na 20 lat, kultowy film mojej siostry.
        • Gość: vik Re: Ulubiona śmieszna scena z filmu IP: *.chello.pl 09.08.03, 17:47
          Piosenki pamiętam. Nat King Cole razem z jakimś drugim gościem chodzili po
          ulicy miasteczka, grali na banjo (przynajmniej jeden z nich...), a słowa
          piosenek były komentarzem do filmu. Uważam, że nadeszła najwyższa pora, by
          jakaś telewizja przypomniała ten film. Pozdr.
          • xamel Re: Ulubiona śmieszna scena z filmu 11.08.03, 16:27
            filmu nie ogladalem ale czy to wygladalo podobnie jak zespol w Somthing about
            Mary (Sposob na blondynke) gdzie co jakis czas gitarzysta/wokalista i perkusita
            pokazuja sie i spiewaja cos na temat fabuly ??

            BTW: niezla jest ostatnia scena jak gosciu chce zastrzelic glownego bohatera i
            trafia w gitarzyste - zawsze mnie rozwala jak w tym momencie w panike wpada
            perkusista (ktory zreszta przez caly film sie op.. a nie gra :-) )

            boski jest tez Woogie z wysypka i butami Mary (np. w zebach) albo scena jak
            podchodzi do tego zawodnika i prosi o autograf, Mary wtedy taka zdziwiona
            - Woogie !!!??
            a on
            - Och zamknij sie ty .. flirciaro :-)

            skoro o blondynkach to w Keeping The Faith (zakazany owoc) z obledna Jenna
            Elfman Stiller biegnie do niej , scena jak z bajki, ona wypada z windy , on
            otwiera dzwi i wpada do holu biegnie do niej i ... wpada na ramie T-Bona
            doprowadza mnie to do lez
            albo Elfman mowiaca tym swoim akcentem - I've got chemistry with my phone
            (chodzilo o komorke ktora nosila przy sobie)

            albo scenka jak w trakcie spacerku ze stillerem (gdzies szli? do kina?) zaczyna
            rozmawiac przez telefon (pracoholiczka) a Stiller podchodzi wyrywa jej telefon
            wyrzuca do smieci wzrusza ramionami i idzie dalej :-)

            to jeszcze cala scenka jak stiller zrywa z elfmann a norton przyjezdza i mysli
            ze ona chce mu powiedziec ze go kocha (btw: jest ksiedzem)

            hehe to skoro po romansidlach mi poszlo to notting hill ( po poslku notting
            hill)
            wychodza z przyjecia urodzinowego siostry granta, i slychac ze kumple granta
            krzycza z radosci jak male dzieci (julia gra znana aktore anne .. czyli w
            zasadzie siebie)
            chwila konsternacji i grant mowi :
            - przepraszam,zawsze sie tak zachowuja gdy wychodze

            albo jeszcze na przyjeciu jeden koles nie poznal ze Julia to gwiazda i sie pyta
            co robi, no jestem aktorka, a on mowi skandalicznie zarabiacie, ledwie 8 tys
            funtow rocznie czy cos takiego :
            - a ile ty zarobilas, no za ostatnia role??
            - 15 milionow dolarow
            gosciu sie malo nie dlawi :-)

            no i niesmiertelny Spike (wspolokator Granta) i jego koszulki na randke (hehehe)
            albo napis na tablicy w domu
            " Spike, clean up "

            - Spike, czemu zalozyles moj stroj do nurkowania?
            - Wiesz nie mam czystego ubrania
            - bo wiesz ubranie nie bedzie czyste dopoki go nie wyczyscisz
            ...
            - racja, widzisz! bledne kolo !

            Spike zajadajac cos z pojemniczka:
            - Dziwny ten jogurt
            - To nie jogurt to majonez
            spike nabiera lyzeczke i zjada
            - a w takim razie ok

            wywiad z mloda aktorka (Grant oczywiscie nic nie wie o takich filmach, udaje
            dziennikarza)
            - To twoj pierwszy film?
            - Nie! 22!!
            - A ktory najlepiej wspominasz
            - Ten z Leonadro ..
            - Da Vinci ???
            - Di Caprio .
            - racja. ... czy to twoj ulubiony wloski rezyser??

            albo z aktorem (aktor hiszpansko jezyczne, latynoska tlumaczka):
            - czy indentyfikuje sie pan z grana postacia
            - (tlumaczenie po hiszpansku)
            - Niw (no) (po hiszpansku)
            Grant patrzy sie z oczekiwaniem na tlumaczke
            ona w koncu
            - Nie (no) (po angielsku)
            - Dlaczego ?
            - Porke?
            - odpowiedz po hiszpanku
            tlumaczka
            - bo gram cyborga ktory jest maniakalnym morderca-sadysta
            :-)

            wywiad z julia (w pokoju jest jej manago wiec Grant musi udawac, wywiad jest
            wczesniej wiec nie wie ze to film sf, przedstawil sie jako dziennikarz pisma
            Kon i Pies (bardziej pies mysliwski, czy cos takiego))
            - czy sa w tym filmie jakies konie?
            ...
            - albo psy bo naszych czytelnikow interesuja oba gatunki
            - nie poniewaz ten film odbywa sie w kosmosie
            ...
            - racja
            Gosciu mowi ze Anna (julia) bedzie krecic niedluga nowy film
            - Jakies konie w tym filmie? (any horses in this ... ?)
            - Nie
            - Dlaczego
            - Bo bedzie sie odbywal w lodzi podwodnej :-)

            ale dosc z romansidlami:-) ciekawsze sa rzeczy w stylu nagiej broni
            uwielbiam jak OJ Simpson na statku chce aresztowac gromade bandytow:-)

            albo wymiana ognia na dachu wierzowca - Nielsen strzela sie z bandyta, OJ
            wyciaga pistolet, wyciaga do niego tlumik i zaklada, tamci strzelaja za chwile
            widac OJ jak wyciaga cos z kieszeni i dokreca do pistolotu ktory juz w tej
            chwili jest karabinem
            za chile Nielsen mowi:
            - oslaniaj mnie
            a OJ ma juz zlozone takie dzialko niezlego kalibru, z siedzeniem, celownikiem
            hehe
            o albo Hot Shots - mozna z tego ryc naokraglo
            - mamy za duze obciazenie,a helikopter nie moze wzleciec !!!
            co robia bohaterowie??
            wyrzucaja z helikoptera ... bialy fortepian !!!
            (ideal siegnal bruku ...)


            • Gość: aphrael Re: Ulubiona śmieszna scena z filmu IP: *.walcz.sdi.tpnet.pl 04.11.03, 12:28
              > no i niesmiertelny Spike (wspolokator Granta) i jego koszulki na randke
              (hehehe)


              He he! Mam tą koszulkę! Tą z napisem: You're the most beautiful woman in the
              world I na plecach FANCY A FUCK?
              Uwielbiam tego kolesia :)
            • Gość: magenta28 Re: Ulubiona śmieszna scena z filmu IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 04.11.03, 19:49
              Sposób na Blondynkę = scena walki Stillera z psem apotem ten pies w gipsie -
              kiedy się oblizuje nic nie jest wstanie uciszyć mojego wycia z radości.
    • Gość: Maggie CZACHA DYMI IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.08.03, 18:01
      Jeśli ktoś oglądał, wie o czym mówię. To właśnie film Zuckerów.
      Mam tam trzy sceny,które po prostu za każdym razem (w sumie 18) zwaliły mnie z
      fotela.
      1. Finałowy występ w teatrze. Volare tańczy i ma złapać baletnicę, a łapie
      najpierw piłkę do futbolu, potem gigantyczną szczoteczkę do zębów,pisuar i
      ogromnego misia. Potem bohaterowie wkladają mu w gacie pierdzącą poduszkę, a
      Lazlo,który chce ichpowstrzymać zostaje przepchnięty przez środek sceny wmałej
      gondoli... Nie, tego sie nie da opowiedzieć, to trzeba zobaczyć. W każdym
      razeiVolare na końcu puszczapawia do przyniesionegospecjalnie na ten cel
      wiaderka.

      2. Scena poszukiwań dziewczyny (kochanki Flackfizera) w domu Lilian. Jacquwes i
      Rocco ukryli się z wierzgającą Tiną pod łóżkiem Lilian. Flackfizer udaje że nic
      nie wie, a Lazlo zaglada pod łóżko.W tym momencieJacqes chwyta Lilian za tyłek,
      a onana to: EDMUNDZIE!co dziś w Ciebie wstapiło! Normalnie się przy tym
      popłakałam

      3.Scena w teatrze, gdy Flacfizer z pracownikami (czyli Rocco i Jacquesem)
      przyszli podpisać kontrakt z Volare. Nie mogejej opisać: jest krótka, ale za
      dużo tu gagów. Opiszę jeden: pracownica teatru chce zaprowadzić Flackfizera i
      Jacquesa na ich miejsca. W teatrze jest ciemno,więc trzymalatarkę, a Jacques
      wyjmujewielki reflektor. Oburzonababka zabiera mugo,a on ubiera czapkę górniczą
      z lampką.

      W ogólecały ten film jest diabelnie śmieszny.
    • Gość: piecyk gazowy Re: Ulubiona śmieszna scena z filmu IP: *.visp.energis.pl 11.08.03, 18:26
      Ostatni w Alternatywach. Pokora w klubie nocnym czyta anglojęzyczną gazetę,
      dziwka (Fatyga) myśli, że to cudzoziemiec (dużo zarobi). Podchodzi do niego i
      wita się zalotnie: Guuud naaaaaajt!

      He, he!
      • Gość: czajla Re: Ulubiona śmieszna scena z filmu IP: 213.25.164.* 12.08.03, 08:35
        Alternatywy:
        Profesor odbiera telefon u Winnickiego, słucha chwilę i mówi:

        "Nie jąkaj się Adam tylko powiedz spokojnie o co chodzi"

    • Gość: Ania Re: Ulubiona śmieszna scena z filmu IP: *.euv 11.08.03, 20:01
      "NIc smiesznego"
      1.Pazura dzwoni do kumpla, z takiej malutkiej budki. Musi totalnie sie schylac,
      deszcz leje, jakis pies wyje, a Pazura drze sie do sluchawki:" to ja tu na
      deszczu, wilki jakies" Nie pamietam czy to bylo tak dokladnie, ale za kezdym
      razem ta scena mnie rozbraja :)
      2. Pazura u dentystki
      3. Smierc od kalosza :)
      • mary_ann Re: Ulubiona śmieszna scena z filmu 09.11.03, 00:13
        Gość portalu: Ania napisał(a):

        > "NIc smiesznego"
        > 1.Pazura dzwoni do kumpla, z takiej malutkiej budki. Musi totalnie sie
        schylac,
        >
        > deszcz leje, jakis pies wyje, a Pazura drze sie do sluchawki:" to ja tu na
        > deszczu, wilki jakies" Nie pamietam czy to bylo tak dokladnie, ale za kezdym
        > razem ta scena mnie rozbraja :)
        > 2. Pazura u dentystki
        > 3. Smierc od kalosza :)


        A dla mnie: scena w rekwizytornii: "negocjacje" rozmiarów normalnego meskiego
        penisa:
        - "No takiego normalnego męskiego penisa potrzebuję!" - "To nnaczy?" - "No,
        wie pan..." -"Dwa...?" - "Dziewiętn..." - "Oś..." - "Tak, osiemnascie
        centymetrów"

        /albo jakoś tak, w kazdym razie żaden z nich nie chce podać jakiejkolwiek
        liczby pierwszy:-)/
    • amidala Re: Ulubiona śmieszna scena z filmu 12.08.03, 12:02
      W filmie "The whole nine yards" (Jak ugryźć dziesięć milionów dolarów - po
      polsku. cholera wie dlaczego....)

      Scena, gdy Bruce Willis na łodzi wyciąga spluwę i celuje do Matthew Perry'ego,
      ale w końcu zabija dużego czarnego - który wylatuje za burtę. Matthew jest w
      szoku. Bruce chowa spluwę i wyciąga puszkę piwa z lodówki - rzuca mu przyjaznym
      gestem. Matthew dalej w szoku nie reaguje już na żadne bodźce, puszka
      przelatuje dużym łukiem za burtę, i dołącza do dużego czarnego. MIna Bruce'a w
      tym momencie rozbraja mnie zawsze do łez. Kwiczę i płaczę ze śmiechu.

      W ogóle - cały ten film ma same perełki.

      Matthew Perry wypada z domu, gdzie siedzą Bruce ze swoją największą fanką i
      czyszczą broń - szarpie się i nie może otworzyć szklanych drzwi. Następna
      scena - leci na oślep do nich z powrotem, bardzo poruszony i wlatuje prosto na
      te same szklane drzwi.

      Albo walka z lampą w pokoju hotelowym, gdy odkrywa, że czeka na niego Bruce...

      Albo pierwszy pocałunek z żoną Bruce'a - "Have you vomited recently?" (czyś ty
      niedawno wymiotował?)

      Scena w samochodzie - odzywa się pager. Matthew wrzeszczy, żona Bruce'a - to
      tylko pager. Matthew: wiem, wystraszył mnie. AAAA! Znowu mnie wystraszył!

      Albo mała - wystająca całkiem goła, ze spluwą na schodach, a potem pokazująca
      cycki w oknie. Z takim jajem to zagrała, że aż się chce bić pokłony.

      Można się przyczepić, że Perry ciągle gra Chandlera z przyjaciół, ale może
      kiedyś dojrzeje. Na razie fajnie mu to wychodzi.

      I LOVE BRUCE!!!
    • Gość: Tumryś Re: Ulubiona śmieszna scena z filmu IP: *.kielce.sdi.tpnet.pl 02.09.03, 13:47
      ja też uwielbiam takie poczucie humoru! scena ze spy hard jest niemozliwa:)))
    • bnew Re: Ulubiona śmieszna scena z filmu 02.09.03, 17:33
      moja ulubiona scena to z "Trainspottingu" gdy Spud wchodzi do kuchni na
      śniadanie ze swoim gównem owiniętym w pościel, a niedoszła teściowa próbuje mu
      to zabrać i gówno rozlewa się na żarcie i całą rodzinkę (padnę zaraz)
      ponadto cały Żywot Briana (każda scena to powód żeby pęknąć ze śmiechu - mój
      ulubiony tekst to "poprosze dwa duże i paczkę żwiru")
      no jeszcze jeden nieznany film, widziałem go jakieś 7-10 lat temu na Polinii 1
      (aż sam się dziwię że było tam coś godnego oglądania), nie mogę go do tej pory
      zlokalizować, tytuł brzmiał "Powrót Herkulesa". Film jest o tym jak grupa
      przyjaciół reaktywuje upadłe dawno kino i na początek chcą pokazać film który
      leciał w kinie przed zamknięciem kina. Tak się składa, że jest to włoski
      film "Herkules", żeby nie było łatwo konkurencja podpierdziela im dubbing i ci
      właściciele żeby nie dać plamy podkładaja go sami dodatkowo produkując
      wszystkie efekty dźwiękowe na żywo, dosłownie cały film leżałem na ziemi i
      płakałem ze śmiechu, o mało sie nie posikałem. Po prostu rewelacja.
      O polskich komediach Bareji nie będę nawet wspominał bo są poza konkurencją
      przebijają wszystkie filmy ZAZ-u:
      -jaki masz numerek
      -56
      - a ja 54 tylko w kiblu byłem (co do numerków to nie jestem pewien)
    • Gość: vik Re: Ulubiona śmieszna scena z filmu IP: *.chello.pl 03.09.03, 00:29
      A co powiecie na starocie.
      Np. scena z "Dr Strangelove", kiedy kapitan (albo major) brytyjski chce
      zadzwonić do Białego Domu - zna kod rakiet i wie jak zapobiec zagładzie. Nie
      ma jednak drobnych, więc prosi, a potem błaga amerykańskiego oficera by
      rozwalił automat Coca-Coli. Ale ten nie chce, to przeciez własność prywatna...
      I tak się sprzeczają kilkadziesiąt sekund...

      No i kapitalna scena ze "Skarbu", kiedy Dymsza imituje różne dźwięki.
      --Dziecko płakało we dworze... (cisza)
      --Dziecko płakało!!!
      --MUUUUUU!!!
      • wojtek32 Re: Ulubiona śmieszna scena z filmu 03.09.03, 09:08
        A oświadczyny w "Pół żartem, pół serio" i to "nobody's perfect", dla mnie
        najlepsza scena filmowa w historii.
        • zebo22 Re: Ulubiona śmieszna scena z filmu 09.11.03, 03:48
          ja zawsz epadam przy hydrozagadce - ten chlopczyk ma kaca :))
      • Gość: etamka BAREJA IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.11.03, 13:14
        A co powiecie na:
        Klient - Podaje kurczaka brudną ścierką!
        Ekspedientka-Po pierwsze to pan mnie tego kurczaka po chamsku wyrwał!
        Sprzątaczka-Ścierkie mię wyrwał, moje narzędzie pracy!!!

        Panie kierwoniku, my już mamy wszystkie sklepy od zoliborza poobrażane...
        Do bydgoszczy będę jeździł, a tu nie będę kupował...!!!

        Po prostu bajka.
    • Gość: Ruzam Re: Ulubiona śmieszna scena z filmu IP: *.tvk / *.tvk-gaj.pl 03.11.03, 19:19
      Kałużyński opowiadał scene z filmu (może ktoś wie z
      jakiego?)
      Pies przewodnik olewa niewidomego przed przejściem dla pieszych.Niewidomy
      wyciąga spokojnie ciastko i daje psu.Co pan nagradzasz psa ? pyta zdziwiony
      przechodzień.Jak mam wiedzieć gdzie ma tył i sprawnie wali laską w d..psa.
      • piasia Re: Ulubiona śmieszna scena z filmu 04.11.03, 19:16
        Któraś "Naga Broń" - Leslie Nielsen śpiewa hymn USA na stadionie. Płaczę przy
        tym zawsze.

        Vabank - praktycznie cały. I jedynka i dwójka. Oskar za dialogi!!! Zwłaszcza
        scenka gdy "szopenfeldziarze" mówią jak obrobić bank: wchodzimy w biały dzień,
        terroryzujemy obsługę itd. a Duńczyk wyciąga cygaro z ust i mówi "Kwinto, kTO
        TO JEST??!"

        I Alternatywy - ostatni odcinek, gdy przybywa delegacja, a Balcerek rzewnie gra
        na akordeonie jakąś smutę. A w piwnicy zgraja meneli...

        I "Pół żartem pół serio" - scena gdy bohaterowie już przebrani idą peronem, a
        my widzimy ich krzywe nogi w butach na obcasach. I tango tańczone przez Jacka
        Lemmona jako Daphne. Boskie!!!
    • amish Re: Ulubiona śmieszna scena z filmu 04.11.03, 19:58
      "Ściagany" z Leslie Nielsenem:
      Nielsen najpierw skacze z tamy (jak Harrison Ford w Ściagnaym), gdy jest w
      wodzie dostrzegają go ratownicy rodem ze Słonecznego patrolu, jest muzyczka
      ze "SP" i ta scena z ratownikami spieszacymi na ratunek - wreszcie jeden
      miesniak dopbiega do wody i szybkio z niej wyskakuje krzyczac cieniutkim
      glosikiem "zimna, zimna!"
      • xamel Re: Ulubiona śmieszna scena z filmu 07.11.03, 14:34
        jest taki film Spilberga
        chyba "rok 1945" to sie nazywa
        ogolnie okresla sie to porazka pana S.
        ale mnie ten film rozklada zawsze do lez :
        Belushi w sasmolocie jest boski, wogole caly panteon komikow amerykanskich (dan
        aykroyd)
        po prostu rewelka, tylko nie pytajcie mnie o konkretne sceny bo dawno nie
        widzialem :-)

        ale najbardziej chyba na swiecie wy...wy... no rewelacyjne sa komedie braci Marx

        Graucho i spolka doprowadzaja mnie nie tylko do lez ale czasem do
        straszniejszych rzeczy
        cos boskiego
        • Gość: az Re: Ulubiona śmieszna scena z filmu IP: *.co.uk 07.11.03, 16:43
          no wlasnie 1945 - to moj ulubion fim Spilberga. Caly czas zachodze w glowe
          dlaczego generalnie go za ten film skrytykowano.
          • Gość: me_who Re: Ulubiona śmieszna scena z filmu IP: *.kalisz.dialup.inetia.pl 10.11.03, 01:30
            Ten film to 1941, a nie 1945.

            Alternatywy 4

            Przed przjyjazdem delegacji (ostatni odcinek),Aniol:
            -No to teraz albo rybki albo pipki jak mowil Szekspir

            Odcinek bodajze czwarty, znowu Aniol, do pani Ewy:
            -No i jak to wyglada?? Jak gowno w lesie!

            Profesor u Winnickiego:
            -To prowokacja
            -Panie profesorze, ja bym z ta prowokacja nie przesadzal.Kiedys odzial ZOMO
            zglosil sie do ustawiania krzesel, wszyscy krzyczeli "prowokacja,prowokacja", a
            oni co? Przyszli i te krzesla poustawiali.

            Maz spiewaczki rozwalil samochod, na co Balcerek:
            -Ubezpieczony to moze i on byl, ale nie od wypadkow lotniczych.

            Szpiedzy tacy jak my:
            Scena jak Chase i Aykroyd zostaja uratowani przez lekarzy i moment
            przedstawiania sie:
            -Doctor -Doctor -Doctor -Doctor -Doctor -Doctor - Doctor -aaaaand Doctor
            i za chwile to samo przy pozegnaniu :) - placze za kazdym razem.

            Ten sam film i moment operowania brata wodza:
            -Pierwsza czynnoscia podczas operacji wyrostka jest... (w tym momencie Aykroyd
            wchodzi pod stol a Chase patrzy w zamkniete oczy chorego)

            Chase i pani "doktor" - Chase udawal doktora Greenbauma, pani "lekarz" mowi:
            -Doktor Greenbaum...
            -Gdzie??
            i dalej
            -Moge do ciebie mowic Homer?
            -Dlaczego?
            -Bo tak masz na imie...

            Rejs - prawie caly, z uwzglednieniem paru scen:
            -monolog Mamonia na temat wyzszosci kina zagranicznego nad polskim
            -spotkanie zapoznawcze, przedstawienie KOwca i monolog Poety
            -konkurs ( z tekstem "Pytania sa tendencyjne") rzadzi!!
            -scena jak komitet urodzinowy opiniuje piosenke "kolegi spiewaka"
            (przesunietego do sekcji gimnastycznej, tu tekst Tyma "Nie sluchalem,
            zreferujcie mi ta piosenke kolego")
            -pierwsze spotkanie Sidorowskiego i Mamonia ("Panski syn zachowal sie bardzo
            niekulturalnie, pozbawil mnie posilku")

            Co mi zrobisz jak mnie zlapiesz:

            Gablotka w sklepie "Spolem" z napisem "Tych klientow nie obslugujemy"

            Scena w tym samym spozywczym, inteligent wchodzi do kierownika:
            -Ta pani mi podala kurczaka zawinietego w szmate! To jest wbrew przepisom BHP!
            -Panie przepisy BHP sa takie, ze jak sie wchodzi, to sie puka!
            i dalej, obruszona pracownica:
            -To pewnie pijak ... i zlodziej, bo kazdy pijak to zlodziej!

            Dwoch pokloconych klientow przed tym samym sklepem:
            -Panie jak masz pan chec, to sobie wez i wkrec to sto dwadziescia piec - w
            dupe!!

            Teksty na zablokowanym parkingu:
            - (...) i zawsze zdanzam.
            -Zdazam
            -O! I pan zdanza!
            Pozniej ,ten od "zdanzania" postanawia wyciagnac swoj samochod dzwigiem -
            konczy sie to urwaniem dachu, co inny komentuje ze stoickim spokojem:
            -Kabriolet...

            Ale o filmach Barei mozna pisac i pisac, bo jest przeciez jeszcze Mis czy tez
            Brunet wieczorowa pora...

            Zywot Briana
            -scena na koncu z oddzialem samobojczym - wygrywa!
            Poszukiwacze sw Graala
            -rycerze Ni :) :)
            -straznik mostu
            -swiety granat z Antiochii ("liczba ta bedzie trzy, nie dwa ani cztery, lecz
            trzy")
            -wstawki rysunkowe ("zjedli giermka Sir Lancelota i bylo duzo zabawy >jeeeee<")
        • Gość: az Re: Ulubiona śmieszna scena z filmu IP: *.co.uk 07.11.03, 16:47
          "piraci" - Polanskiego - dla mnie najlepsza scena to ta gdy dwaj bohaterowie sa
          zmuszeni do zjedzenia szczura (na szczescie ugotowanego). No i jeszcze scena
          gdy bohaterowie przewoza na lodzi ten swoj skarb...i nie mieszcza sie pod
          rozciagnietym w poprzek wejscia do portu lancuchem co konczy sie tym ze siedza
          na lancuchu razem ze skarbem a lodz odplywa. Wspaniale ujecie dwoch postaci na
          tle wschodzacego slonca!
          • xamel Re: Ulubiona śmieszna scena z filmu 07.11.03, 17:54
            skoro o piratach to z nowinek rewelacyjny jest Deep jako Sparrow w piratach
            karaibow - cala jego rola to jeden wielki gag
            rozklada mnie szczegolnie wplyniecie do portu - na maszcie zaglowce :-)
    • Gość: yonny Re: Ulubiona śmieszna scena z filmu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.11.03, 02:07
      taka scena z polskiego filmu kobieta w czerwonym płaszczu mowi "pzez 'ch' ha ha
      ha!"
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka