Dodaj do ulubionych

Wasze szczególne przypadki roztargnienia :)

    • Gość: nie_zalezna Re: Wasze szczególne przypadki roztargnienia :) IP: *.toya.net.pl 12.04.04, 22:32
      ja wstalam do skzoly jak codzien, i oczywiscie bylam ostro spozniona.. i tak w
      biegu ubieralam sie, czesalam.. i wybieglam na dwor trzymaja w reku bluzke...
      wiecie w staniku, plecak na plecach a bluzka w reku ... skapnelam sie jak
      przeszlam obok podstawowki gdzie jakies dzieciaki zaczely glosno krzyczec.. ale
      kicha...;];];]
      • Gość: Maad Re: Wasze szczególne przypadki roztargnienia :) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.04.04, 22:44
        O to jest świeże:

        3 dni temu wchodzę wieczorem do łazienki żeby się wykąpać, zdejmuję koszulkę i
        zamiast wrzucić ją do kubełka z brudnymi rzeczami, otwieram kibel i wrzucam ją
        do środka...:) Niestety zanim się zorientowałem, było już za późno...
        • Gość: dillmah Re: Wasze szczególne przypadki roztargnienia :) IP: *.acn.waw.pl 13.04.04, 01:48
          ...ciocia idac do dentysty zanim weszla do gabinetu to zagladala przez dziurke
          od klucza. Jakiez bylo zdziwienie dentysty gdy zobaczyl pewnego dnia pacjentke
          co zeszla z fotela podeszla do drzwi i zanim wyszla na korytarz zaczela
          wygladac przez dziurke!!!!!!

          ...ta sama ciocia jedzie na pogrzeb na Wolke w autobusie zauwaza "znajoma
          twarz" i zagaduje..."znajoma twarz" wyglada jej na kuzynke zmarlego. Wszystko
          na pozor sie zgadza...obie jada na pogrzeb. I tak gadu gadu tradycyjnie o
          niczym podazaja razem na Cmentarz. Na przystanku wspolna decyzja ze trzeba
          kupic kwiaty...wspolne wybieranie kwiatow. I ruszaja w strone
          kaplicy..."znajoma" wyraznie sie nie spieszy...co wydaje sie dosc dziwne bo juz
          prawie 12sta...W zwiazku z tym ciotka ponagla...ale jak tu ponalglac jak
          jeszcze tyle czasu bo pogrzeb na 13sta...Wiec ciotka ze na 12sta...po chwili
          refleksja...
          - wiec znajoma mowi, ze przeciez PROFESOR bedzie chowany o 13stej!

          i tu sie wydalo, ze to nie jest znajoma
          Ani ona nie byla kuzynka
          Ani Ciotka pielegniarka ze szpitala profesora

          Lekcja geografii ze srednio interesujaca nauczycielka. Pani X prosi mnie zebym
          poszla do pielegniarki szkolnej i tam czeka na nia syrop. Mam go przyniesc.
          Pierwszy moj niecodzienny ruch - wychodzac z klasy PUKAM!
          Wchodze do pielegniarki i mowie " Pani PIELEGNIARKA przysyla mnie po syrop"
          A po chwili nie wyciagam wnioskow i w odwrotna strone zwracam sie do
          nauczycielki X "Pani Nauczycielka X prosi aby pani przyszla w czasie przerwy"

          Siedze z ciocia i corka cioci na plazy. Katem oka widze jak po majtkach
          kostiumu cioci chodzi osa i z zamiarem nie wzbudzenia paniki odzywam
          sie "zupełnie naturalnie"
          - Niech ciocia tylko nie walnie w gacie bo bedzie KATASTROFA!

          ....gdybyscie widzieli ten wzrok cioci i cory!!!!
          • Gość: eliii Re: Wasze szczególne przypadki roztargnienia :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.04.04, 04:29
            juz nie wyrabiam ze śmiechu!!... jak ja wstanę jutro??? :)

            hmmm... pierwszy przypadek: będąc pięcioletnim brzdącem byłam z rodzicami na
            jakimś dworcu kolejowym (miasta nie pamiętam). Osobą bylam nieprzeciętnie
            ruchliwą i samodzielną, także trzymanie się spódnicy czy też reki mamusi
            absolutnie w grę nie wchodzilo :). Zatem krązylam sobie jak taki wolny elektron
            po dworcu. w pewnym momencie zostalam złapana za rękę i pociągnięta do wyjścia -
            ja, całkowicie zaskoczona, nawet przez chwile nie zaprotestowalam - ale mój
            brak "współpracy" spowodował ze sie ów pan odwrócil, zapewne celem pośpieszenia
            mnie .... jakież bylo jego zdumienie, kiedy ujrzał, wpatrzone w siebie, okragłe
            ze zdziwienia, oczy całkiem obcego dziecka :))) jego zdziwienie bylo nie
            mniejsze od mojego... :))) w ten sposób przezylam jedyne w moim zyciu, 5-
            sekundowe porwanie ;)))

            wczoraj, w Lany Poniedziałek, sięgnełam po krem do rak leżący przy biurku
            jednocześnie mysląc o tym, jakby tu dziś domowników oblać ;](nie widzialam sie
            z nimi wcześniej tego dnia) Kremu jest mało, trzeba go mocniej nacisnąć;
            otworzylam go więc i .... wylałam sobie na rękę,kolana i podłogę mnóstwo wody
            mineralnej z butelki, która stała obok kremu ... Odruch Pawłowa??? :)))
            • girl.of.your.nightmares Re: Wasze szczególne przypadki roztargnienia :) 19.04.09, 01:05
              wynajmuję pokój u pewnej starszej pani, ale telewizor jest w moim pokoju, więc
              ona czasami przychodzi coś obejrzeć. Siada na fotelu przy stoliku i ogląda, na
              stoliku przeważnie stoi krem do rąk i ona oglądając smaruje sobie ręce tym
              kremem. Kiedyś wyjechała na kilka dni, ja akurat kupiłam sobie drogi i dobry
              balsam do ciała, usiadłam przed telewizorem, postawiłam balsam na stoliku i
              zaczełam się nim smarować. Zostawiłam balsam na stoliku, pani wróciła, wzięła go
              sobie przy najbliższej okazji, bo myślała, że to jej, a ja myślałam, że
              zostawiłam go w innym miejscu i szukałam po całym pokoju. W międzyczasie
              przyszło mi nawet do głowy, że mogłam wziąć ten balsam ze sobą jak jechałam do
              mamy i u mamy go zostawić. Zorientowałam się, gdy pewnego dnia ujrzałam
              buteleczkę po balsamie w koszu na śmieci

              kiedyś rozmawiałam z koleżanką na temat tabletek antykoncepcyjnych
              ja: słuchaj, jak myślisz, co się stanie, jak tabletki nie zadziałają, kobieta
              zajdzie w ciażę, a nadal będzie je brała?
              koleżanka: no nie wiem... chyba przestanie je brać jak się dowie
              ja: ale chodzi mi o to, co się stanie ogólnie jeśli kobieta w ciaży będzie brała
              tabletki antykoncepcyjne
              koleżanka: a po co ma je brać, jeśli jest w ciąży?!
              ja: no ale jeśli na przykład podczas ciąży będzie miała nieregularnie okres...?
              obie: wybuch śmiechu:D

              spotkałam się dziś z koleżanką, która była mi winna trochę kasy. Oddała część -
              100zł (poza tą stówą nie miałam żadnej gotówki) i poszłyśmy na piwo. Koleżanka
              pyta, czy kupić mi piwo (jako że jeszcze troszkę kasy mi wisi), na co ja
              odpowiadam: tak, kup mi, bo nie mam żadnej gotówki przy sobie.
          • Gość: tom Re: Wasze szczególne przypadki roztargnienia :) IP: *.aster.pl / *.aster.pl 04.10.05, 20:19
            motyla noga! zaksztusiłem ze śniechu. poważnie. kawałek mięska wpadł mi nie w
            tę dziurkę. prawie umarłem. katastrofa pozbawiła mnie posiłku...
    • molpyd Re: Wasze szczególne przypadki roztargnienia :) 13.04.04, 17:53
      No to ja kiedys sie z czegos uczylam i mialam kitke zrobiona no i sobie siedze
      i mialam olowekw reku tak sie zaczlam bawic wlosami ze sobie zrobilam koka i
      wlozylam w niego olowek i potem poszlam do lazienki, przychodze i mowie "gdzie
      moj olowek" przeunelam tapczan bo moje dlugopisy i olowki lubia tam wpadac ale
      nic, szukam i szukam no i nigdzie nie ma no to sobie inny wzielam i pisze po
      pol godziny w koncu zaczela sobie przy wlosach cos robic i patrze co mi tam
      wystaje, biore reka a tam jest olowek :)

      kiedys to polozylam gdzies razem z moimi kartkami ksiazke do angielskiego i
      moja siostra zaczela pozniej sprzatac (to byla sobota), w niedziele chce
      odrobic lekcje a tyu ksiazki nie ma! szukam i szukam, caly dom przeszukalam i
      nic nawet mama ze mna szukala i do teraz jej nie znalazlam jedna teza jest taka
      ze moja siostrzyczka sprzatajac kiedy wywalila papery wziela tez moja ksiazke i
      ona tez poszla do kosza, a druga to ze ktos z kim siedzialam wzial tez moja
      ksiazke i juz pozniej mi jej nie oddal :)


      no i najswiezsza historia: wracalam z tata z samochodu i mialam w reku portwel,
      wracam i mi chyba z reki wylecial, najgorsze jest to ze domyslilma sie dopiero
      po kilku dniach :) a mialam tam 300 zl i karte na szczescie karte odzyskalam no
      ale pieniazkow juz nie :)
      • Gość: ultra75 Re: Wasze szczególne przypadki roztargnienia :) IP: 207.159.92.* 13.04.04, 19:18
        Moja siostra wyrzucila kiedys nowiutkie spodnie, bo po powrocie ze sklepu
        polozyla reklamowke z zakupami niechcacy niebezpiecznie blisko worka ze
        smieciami i poszlo hurtem :-).
        • Gość: I. Re: Wasze szczególne przypadki roztargnienia :) IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 13.04.04, 22:22
          Nie mam pamięci do twarzy :(( Ostatnio na jakichś targach gość kiwa mi głową,
          zaczynamy rozmawiać, wszystko ok, po chwili pytam go skąd się znamy. Odpowiedź-
          ze studiów. Ja na to- czy aby na pewno. Gość zdezorientowany stwierdza że w
          takim razie muszę być ze starszego rocznika ale na pewno ten sam kierunek.
          Jestem na pierwszym roku :)). I najlepsze- na zajęciach (po tygodniu) napadłam
          zupełnie innego chłopaka i wpierałam mu że spotkaliśmy się na targach :))
          • Gość: ultra75 Re: Wasze szczególne przypadki roztargnienia :) IP: 207.159.92.* 13.04.04, 23:05
            Temat rzeka w kwestii roztargnienia to dla mnie szkla kontaktowe :-). Pare razy
            zdarzylo mi sie juz, ze kladalam sie spac i po zgaszeniu swiatla cos mi nie
            pasowalo, cos bylo inaczej ;-) - po prostu zapominalam zdjac moje "oczy" i
            podejrzanie wyraznie "widzialam ciemnosc".
            Pamietam tez, ze kiedys wstalam rano z lozka i cos mi sie ubzduralo, ze JUZ mam
            szkla na sobie (nie wiem skad mi sie to wzielo, mam spora wade wzroku i bez
            okularow/kontaktow naprawde trudno mi normalnie funkcjnowac :-)) - w zwiazku z
            czym postanowilam wylac "stary" plyn z pojemnczkow. Moj Aniol Stroz czuwal
            jednak chyba wtedy nade mna, bo plyn razem ze szklami wylalam do wanny, a nie
            do WC (wanna byla blizej :-)). Dodam tylko, ze bylo to na wyjezdzie - nie wiem,
            jak wrocilabym bym do domu... Podobny numer powtorzylam zreszta pozniej z
            umywalka :-).
            I chyba ze 3 razy zdarzylo mi sie obudzic sie w srodku nocy (ok. 3 godz.) z
            przekonaniem, ze juz jest rano i najwyzszy czas wstawac do szkoly. A co
            najlepsze - ja naprawde na budziku widzialam odpowiednia godzine! Dopiero po
            wyjsciu z lazienki, kiedy juz sie zdazylam umyc i prawie kompletnie ubrac ;-)
            okazywalo sie, ze jest nieprzyzwoicie wczesnie i moge sobie jeszcze spokojnie
            pare godzin pospac!
    • saavage Re: Wasze szczególne przypadki roztargnienia :) 13.04.04, 23:03
      Dzisiaj zgubilam samochod...

      Na parkingu podziemnym, kilkupoziomowym, w jednym z centrow handlowych gdzie
      szlam do kina. Nigdy nie zwracam uwagi na to, gdzie zostawiam auto (znaki
      szczegolne, oznaczenia typu A14 itp.) i tak bylo tym razem. I chyba za duzo
      czasu spedzilysmy wewnatrz, bo po wyjsciu najpierw pomylily nam sie poziomy, a
      potem kierunki :P

      Blondynki??? Moim znajomym (facetom tez sie zdarza) :)
    • Gość: Zola Re: Wasze szczególne przypadki roztargnienia :) IP: *.aster.pl / *.aster.pl 14.04.04, 22:04
      Ja na III roku studiów miałem zajęcia o 8 rano punkt, kawał drogi od domu (w
      budynku uczelni maksymalnie oddalonym). Oczywiscie prawie nigdy nie bylem na
      czas, zawsze sie zjawialem dokladnie 8:16... nie wiem jak wyrobilem w sobie
      taka precyzje spozniania sie.

      A na czas bylem 2 razy. Raz jak wykladowca spoznil sie 20 minut, a ja bylem tak
      jak zwykle 8:16.

      A pewnego dnia obudzilem sie, wstalem i ruszylem na wydzial. Troche sie
      dziwilem co tak pustawo w metrze, ale ciagle sprawdzalem godzine na zegarach w
      metrze i wszystko mi sie zgadzalo. Potem maszerowalem przez Pola Mokotowskie i
      nie rozumialem dlaczego jest tam tak zupelnie pusto i tylko bezdomi wygrzebuja
      smieci (w tym czasie w ogole nie spotykany widok w dzien). Zjawilem sie na
      wydziale, wszystko pozamykane na cztery spusty... i wtedy spojrzalem dokladnie
      na zegarek. Moglem sobie pogratulowac - byla 7:16.

      Po dzis dzien nie rozumiem jak moglem odczytac zle godzine z kilkunastu
      zegarow...
      • asiall Re: Wasze szczególne przypadki roztargnienia :) 15.04.04, 06:20
        prawie 4 godziny tu siedzialam a mialam isc pisac prace NA DZIS. Skandal...
        -nie raz zgubilam auto. wtedy jest wycieczka po okolicznych parkingach przy
        uczelni, bo nigdy nie wiadomo gdzie akurat znajdzie sie miejsce. teraz na
        tylnym siedzeniu w moim niebieskim autku jest biala narzuta - znak szczegolny:)

        - u zwyklego przecietnego obywatela w prywatnym mieszkaniu usilowalam
        zarezerwowac bilet na samolotowa podroz miedzynarodowa. Nie dal sie przekonac
        ze to jednak nie rezerwacja:)))

        - Pracuje w bibliotece w dziale rezerw. Studenci przychodza, mowia mi nazwisko
        wykladowcy a ja przynosze im pudelko/folder/teczke z odpowiednimi materialami.
        Pytam zawsze o nazwisko wykladowcy bo tak jest wszystko uporzadkowane. Ktoregos
        dnia zjawia sie pan od psychologii, ktorego doskonale znam, chcial zajrzec do
        swojego pudelka - z pieknym usmiechem go pytam: jak ma na nazwisko wykladowca?

        -Za NIC nie rozroznie stu tysiecy rodzajow sosow do kluskow. poszlam do
        samoobslugowego z prawie pusta butelka po sosie, wzielam z polki identyczna
        tyle ze pelna i prosciutko do kasy. Pani Kasjerka az wyjrzala zza swojej
        kanciapki zeby zobaczyc co za roztrzepaniec chodzi z butelka z resztkami:))

        -Rano wybeiralam sie do pracy. W pospiechu, ale to nic niezwyklego. Jechalam
        autem juz od jakiegos kwadransa kiedy mama zadzwonila do mnie na kom z
        pretensjami dlaczego poszlam w jej butach...

        - Umowiona z fryzjerem na konkretna godzine zadowolona z siebie
        pojechalam....prosto do pracy:))


        Pozdrawiam wszystkich zakreconych roztrzepanych,
        AsiaLL@gazeta.pl
        ------------------------------------------------------

        Ktoś znów wczoraj mówił mi:
        Trzeba przecież kochać coś, by żyć
        Mieć gdzieś jakiś własny ląd
        Choćby o te dziesięć godzin stąd
        -Lady Pank
    • neviska Re: Wasze szczególne przypadki roztargnienia :) 15.04.04, 17:12
      Było to chyba w drugiej połowie podstawówki. Od najmłodszych lat byłam
      grzeczne, pilne, idealne prawie dziecko, więc zawsze odrobione zadanie domowe
      itd. Pewnego pięknego ranka budzę się sama (a miałam już wtedy zwyczaj
      nastawiac sobie w tym celu radio), odruchowo spoglądam na zegarek i odczytuję -
      7:30. Przez cały tydzień miałam lekcje na 8, więc zrywam sie jak burza i
      wyskakuję z łóżka. Biegam oszalała w kółko po pokoju, w głowie bałagan, pędem
      do regału i patrzę: radio nie zaprogramowane. Szok, że byłam tak glupia i o to
      nie zadbałam. Biegam dalej, rozglądając się po ścianach, jakby miały w tym
      momencie jakieś znaczenie, a że wzrok nie najlepszy - wszystko to bez
      najmniejszego sensu. W pewnej chwili oczy zatrzymują się na wielkim wiszącym
      kalendarzu. Podchodzę... To była sobota...
      • maga19 Re: Wasze szczególne przypadki roztargnienia :) 15.04.04, 18:52
        Coś mi się jeszcze przypomniało.(dodam, że jestem krótkowidzem ok.-3 na każde
        oko:)
        1)Na pierwszym semestrze studiów udałam się po wpis z zaliczenia do doktora X.
        Wchodzę do pokoju (trochę zdziwiona, że nikogo więcej nie ma, bo przeważnie na
        konsultacje przychodzi dużo ludzi), widzę siedzi starszy,łysiejący mężczyzna,
        mówię dzień dobry i informuję,że przyszłam po wpis z logiki, facet jakoś
        dziwnie sie patrzy (czuję respekt i nie podchodzę bliżej)i pyta "a do kogo pani
        przyszła po wpis" mówię, że do dr X, a on na to "ale ja nie jestem dr X".
        Przeprosiłam, wyszłam i dopiero potem dostałam ataku śmiechu:)
        Efekt jest taki, że teraz zawsze, kiedy idę po cokolwiek na uczelnię, zakładam
        okulary.
        2)Jakiś czas temu jechałam coś załatwić do Torunia (nie po raz pierwszy dodam).
        Jako osoba roztropna wsiadłam w Gdańsku do odpowiedniej części pociągu relacji
        Gdynia-Łódź Kaliska (zorientowani wiedzą, że drugą część tego pociągu odłączają
        w Bydgoszczy i owa rusza do Katowic). Gdy pociąg ruszył w odpowiednią stronę,
        zadowolona postanowiłam się rozluźnić nieco i oddałam się lekturze, spokojna,
        że teraz dotrę do celu. Po drodze wsiadło jakieś grono nasolatków, z ich rozmów
        zorientowałam się, że również jadą do Torunia-gdzieś poświadomie pomyślałam, żę
        wysiądę z nimi. Mijamy poszczególne stacje, nagle pociąg zatrzymuje się,
        młodzież zaczyna krzyczeć, że Toruń, że wysiadamy itd. Wyjrzałam przez okno i
        co widzę-wąski kamienisty peron, bez dachu, obok coś jakby pole(był to ostatni
        przystanek przed Toruniem, nie pamiętam niestety jaką nosi nazwę)No i
        zdenerowałam się,że nie zdążę wysiąść, że oni już są na peronie. Wzięłam swój
        bagaż i wysiadłam, pociąg ruszył dalej. Stoję na tym peronie, dopiero na nim
        uświadamiając sobie, że to NIE jest Toruń główny. Do głównej ulicy miałam około
        pół kilometra-dobrze, że tam już jeździły toruńskie autobusy.
        PS-Wspomniana młodzież jechała zwiedzić lokomotywownię, która znajdowała się
        obok torów.
        • Gość: zakrecony Re: Wasze szczególne przypadki roztargnienia :) IP: *.ip.PeterStar.net 16.04.04, 12:17
          kilka lat temu wrocilem wczesniej z pracy, zmeczony jak nigdy, polozylem
          sie "na chwile" w opakowaniu i usnelem. Budze sie, za oknem widno, rzut okiem
          na zegar - w morde, juz 7.30 - biegiem herbata, prysznic, przebieranie. Z 6
          pietra po 3 schodki na dol, katem oka zauwazam piaskownice pelna dzieciakow (co
          te dzieci spac nie moga? Przeciez maja wakacje!), w samochod i jazda przez cala
          W-we (ale korki, czy wszyscy jednego dnia musza z rana wyjezdzac na urlop?). W
          pracy ochroniarz z politowaniem - Ale Pan czesto bywa w pracy, nikt tak duzo
          nie pracuje jak Pan (nadmieniam ze jestem w firmie b. czesto, w sobote, w
          niedziele, rano, wieczorem, taka mam prace i stanowisko, czesto mam cos pilnego
          do zrobienia, wiec bywam tez duzo na terenie firmy, wiec ochroniarza nic nie
          bylo w stanie zdziwic). Okolo 9 cos mi sie nie podoba - nikogo nie ma, na
          dodatek na dworzu zaczyna sie sciemniac - i dopiero do mnie dociera ze to nie
          poranek tylko wieczor. Musialem rozladowac stres wloczac sie po nocy po Starym
          Miescie
      • Gość: ewa Re: Wasze szczególne przypadki roztargnienia :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.06.05, 15:29
        podobną panikę przeżyłam w podstawowce jako rownie grzeczne i niepokojąco wręcz
        obowiązkowe dziecko; miałam do szkoły na 7.10, wstaje, mamo! juz jestem
        spozniona! rodzice w pracy, sniadanie w kuchni, brat ogląda tv - ma na pozniej,
        biegam otumaniona po calym domu, a tu mnie jeszcze brat wkurza i zatrzymuje! ze
        lzami w oczach niedowierzalam, co z niego za podlec! dopiero jak mi pokazal ze
        dobranocka leci, doszlo do mnie ze jest wieczor, drzemalam, rodzice w miescie a
        na stole kolacja a ze zima - ciemno i o 7 i o 19; brat mowi, ze nawet mu do
        smiechu nie bylo, tylko z przerażeniem siłą zaryczanego dzieciaka od drzwi
        odciągał :)
    • Gość: LOser Re: Wasze szczególne przypadki roztargnienia :) IP: 195.205.8.* 18.04.04, 09:14
      W swoim czasie były takie koszyczki na szklankę z gorącą herbatą, żeby nie
      parzyć dłoni, pamiętacie? Regularnie zalewałem wrzątkiem sam koszyczek...
      Poza tym raz zdarzyło mi się oddać mocz do kosza na śmieci (na trzeźwo).
      Najlepsze chyba jednak było coś, co wykonał lata temu mój ojciec... Wsiadł do
      malucha po pracy, przyjechał do domu (po drodze zrobił zakupy), po czym
      zorientował się, że to nie jego auto! Kolor się zgadzał, to fakt. Swoją drogą
      fajne zamki wtedy robili, nie?
    • Gość: Serum Re: Wasze szczególne przypadki roztargnienia :) IP: 195.205.8.* 18.04.04, 09:32
      Aha, jeszcze jedno. Mój brat położył kiedyś "na chwilę" kluczyki do auta na
      dwumetrowym, wbetonowanym w ziemię stalowym słupku. Słupek okazał się być pełną
      deszczówki rurą...
    • Gość: ewa Re: Wasze szczególne przypadki roztargnienia :) IP: *.internetdsl.tpnet.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 18.04.04, 14:04
      Odcedziłam rosół, ziemniaki się dalej gotowały!!!!
      • Gość: do Re: Wasze szczególne przypadki roztargnienia :) IP: *.crowley.pl 22.04.04, 22:25
        A ja mam taki odruch, że jak staje na wycieraczce to wycieram nogi. Już kilka
        razy mi sie zdarzyło, że wytarłam WYCHODZĄC od kogoś z mieszkania. Strasznie
        potem przepraszać i tłumaczyć się musiałam.
        • Gość: dorka Re: Wasze szczególne przypadki roztargnienia :) IP: *.isko.net.pl / *.k1.isko.net.pl 28.04.04, 22:51
          (z obserwacji własnej)
          Jechałam autobusem. Wsiadł facet z teczką przewieszoną przez ramię, z której to
          teczki wystawała mu jakaś metalowa rurka (pionowo do góry). Na następnym
          przystanku wsiadł kolejny facet, wyraźnie zamyślony, stanął za tamtym i złapał
          się tej jego rurki, sądząc że to element autobusu. Przejechali tak spory
          kawałek zanim się zorientował. Wyglądało to przekomicznie :-)))
          • Gość: ultra75 Re: Wasze szczególne przypadki roztargnienia :) IP: 207.159.92.* 30.04.04, 22:51
            Do Dorki:

            Kumpel mi kiedys opowiadal podobna historie :-) - w tamtym przypadku autobusem
            jechal facet ze swietlowka (nie wiem, czy tak sie ten rodzaj zarowki poprawnie
            nazywa, w kazdym razie chodzi o dluga biala rure :-)) i zeby w zatloczonym
            pojezdzie nic jej sie nie stalo, to trzymal ja w rece nad glowa, w
            okolicach "prawdziwej" rurki. No i tez mu jakas zamyslona kobitka zlapala za ta
            rurke :-))) i chwile trwalo zanim sie zorientowala, co trzyma w rece...
          • Gość: Maria Re: Wasze szczególne przypadki roztargnienia :) IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 04.06.04, 02:43
            Za chwilę pęknę ze śmiechu!!!!!!. A powinnam iść spać:)))))
      • Gość: hot Re: Wasze szczególne przypadki roztargnienia :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.12.09, 20:37
        Kilka razy wpakowalam sie do wanny w skarpetkach.
        Raz zapomnialam zdjac majtek.

        Walnelam glowa w okno, bo chcac wyjrzec na ulice zapomnialam, ze procz ramy jest jeszcze szyba.

        W polskiej knajpie zostawilam napiwek w euro, ktore walalo sie w portfelu od miesiecy (fakt - bylam w stanie upojenia alkoholowego).

        Jako male dziecko pojechalam z rodzicami ogladac jakis zabytkowy kosciol. W pewnym momencie staruszkowie znikneli mi z oczu. W panice rozgladam sie, jest! Tata! Podbiegam, lapie ze reke i nawijam, ze chce mi sie siusiu. Slysze smiech za plecami - odwracam sie, a tam moi wyjacy rodzice, oboje. Przylepilam sie do jakiegos obcego faceta. Pamietam, ze ze wstydu sie rozplakalam (!).

        Wielokrotnie sie zdarzylo, ze moja mama wychodzac do pracy zamknela mnie od zewn. Nie mialam jak sie wydostac, awaryjny tel do kolezanki i rzucanie kluczy przez okno, zeby mnie otworzyla.

        Jako dziecko zapomnialam zalozyc majtek, idac do przedszkola. O fakcie poinformowalam moja mame juz na miejscu - pobiegla do mieszkajacych niedaleko znajomych, i wrocila z chlopiecymi, wyplowialymi GACIAMI. Pamietam, ze wolalam wtedy juz chodzic bez majtek, niz zalozyc tamte.

    • 1bo Re: Wasze szczególne przypadki roztargnienia :) 29.04.04, 23:52
      Spotkalam sie kiedys ze znajoma na pogaduchy.Ona zawsze elegancka,fryzura i
      makijaz nienaganne.I tak sobie gadu gadu a tu cos jej z nogawki wystaje.
      Okazalo sie ze to rajstopy z poprzednirgo dnia.
      • Gość: asior Re: Wasze szczególne przypadki roztargnienia :) IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 30.04.04, 14:24
        Z rajstopami tez mi sie zdarzyla niezla historia. Mialam wtedy praktyki w
        liceum, dojezdzalam sobie codziennie rowerkiem. Jakies pol kilometra od domu
        zaciely mi sie nagle pedaly i dalej ani rusz! Jakiez bylo moje zdumienie i po
        chwili przerazenie, kiedy odkrylam, ze w caly mechanizm i przerzutki wplataly
        mi sie rajstopy, ktore wylecialy z nogawki, buuuu...
        Dobrze przynajmniej, ze stalo sie to w drodze i nie paradowalam po szkole z
        wystajacymi rajtuzkami :-)
        • Gość: Lola Ola Re: Wasze szczególne przypadki roztargnienia :) IP: *.dominet.pl / 217.30.157.* 12.01.05, 15:25
          ha ha tak mi się przypomniało, moja znajoma miała kiedys na sobie biustonosz
          zapinany z przodu i pod wpływem bardzo intensywnego smiechu ten biustonosz jej
          się rozpioł :-))) a miseczki umiejscowiły po bokach :-)))) dodam, że miała
          bardzo roznegliżowaną bluzeczkę-wyglądała niczym anioł z białymi okrągłymi
          skrzydełkami haha ale się z tego usmiałyśmy
          • Gość: rozpiął!!! Re: Wasze szczególne przypadki roztargnienia :) IP: *.net81-64-226.noos.fr 05.04.06, 23:23
            rozpiął a nie rozpiooool....
    • Gość: Roztargniony Re: Wasze szczególne przypadki roztargnienia :) IP: *.magma-net.pl 01.05.04, 01:54
      Kiedyś jeździłem Cinquecento z kratką (ciężarówka!).
      Wyszedłem ze sklepu, podchodzę do samochodu i otwieram.
      Zamek zachowuje się jakoś dziwnie.
      Aha, zapomniałem zamknąć. Wsiadam, i w tym momencie
      widzę, że na siedzeniu pasażera siedzi jakiś facet.
      - "Co pan robi w moim samochodzie?!" - pytam.
      - "Ale to samochód mojej siostry"
      I wtedy zauważam, że nie ma kratki...
      Wysiadałem dość szybko, nie wiem nawet jaką minę
      miał ten facet ale był chyba mocno zdziwiony.
      Mój cienkuś stał dwa miejsca dalej.
      Oczywiście oba samochody były w tym samym kolorze.
      • Gość: trishika Nie moj ale brata IP: *.soch.lu.se 03.05.04, 18:57
        Moj brat lubil dlugo spac. Zawsze jak wstawal na zajecia robil wszystko w
        pospiechu zeby zdazyc na autobus. Raz ja mialam zajecia pozniej od niego.
        Spalam sobie spokojnie, nawet slyszalam jak wychodzil. Za jakies 15 min sama
        wstalam i zaczelam sie szykowac na zajecia. Kiedy bylam juz gotowa, chce
        otworzyc drzwi ale sa zamkniete. Ciagne za klamke. Okazalo sie ze brat mnie
        zamknal w domu. A niestety moje drzwi w mieszkniu sa "nieotwieralne" od srodka.
        Potem zadzwonil do domu i sie dziwil czemu jestem w domu.
        • Gość: Lucrecia Re: Nie moj ale brata IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.06.04, 14:31
          Jeśli chodzi o zamykanie drzwi, to...
          Mam w drzwiach wejściowych taki zamek, w którym wystarczy dwa razy przekręcić
          klucz od zewnątrz, żeby osoby znajdujące się w środku w ogóle nie mogły go
          otworzyć. Cóż... z reguły bardzo się pilnuję, ale już niezliczoną ilość razy
          udało mi się radośnie zamknąć któreś z rodziców - na cały dzień, naturalnie.
          ^__^ Ostatnio moja mama zmuszona była dzwonić po kolegę... a potem zrzucać mu
          pęk kluczy z balkonu. ^___^

          Przypomina mi się jeszcze historia związana z moim domowym zwierzątkiem. Otóż
          miałam kiedyś królika-miniaturkę, którego trzymałam w klatce, wyłożonej gazetą
          i trocinami. Tę "ściółkę" należało rzecz jasna regularnie zmieniać, w tym celu
          odpinało się pokrywę klatki i odstawiało ją na bok. Niezliczoną ilość razy
          udało mi się:
          Wyrzucić do wiadra zużyte trociny razem z gazetą, pieczołowicie wyłożyć klatkę
          świeżą gazetą, wsypać świeże trociny, a następnie... wyrzucić świeże trociny
          razem z w/w gazetą. Powtarzać aż do skutku. ^^

          Rekord roztargnienia pobiłam jednak, gdy przez trzy (sic!) tygodnie z rozpaczą
          szukałam okularów, które przez cały ten czas leżały na półce nad moim
          biurkiem... i to zupełnie na wierzchu, niemal na wysokości moich oczu.... >_<
          Porażka...
          • Gość: ete Re: Nie moj ale brata IP: 217.144.211.* 13.01.09, 23:14
            moja siostra odcedziła rosół zamiast ziemniaków:)
          • Gość: MERLIN6 roztargnienie ? IP: 80.50.135.* 22.12.13, 03:02
            Czytam i czytam, w końcu i mnie coś się przypomniało.

            1. Leżałem w szpitalu, gdzie na każdym piętrze,w korytarzu była budka telefoniczna. Numer podawało się rodzinie i można było sobie od czasu do czasu porozmawiać. Pewnego dnia wieczorem po całym dniu badań, byłem już mocno zmęczony więc postanowiłem się zdrzemnąć. po jakimś czasie zostałem obudzony przez "współlokatora" bo właśnie ktoś z rodziny dzwoni na korytarzowy telefon. Zaspany ledwo poruszając nogami dotarłem do telefonu, słuchawka wraz z rozmówca po drugiej stronie, leżała na aparacie czekając na mnie. Dotarłszy do budki, wybudzony gwałtownie przez współspacza zwyczajnie odłożyłem słuchawkę na widełki, po czym wróciłem do pokoju żeby ponownie zasnąć. Wchodząc do pokoju usłyszałem: " Co Ty tu robisz? telefon jest do Ciebie na korytarzu" oprzytomniałem w 2 sekundy i biegiem do telefonu. Po paru minutach czekania zadzwonił. Tłumaczenie ? Nie wiem kto odłożył słuchawkę :):)

            2. Przez pewien okres dojeżdżałem do szkoły rowerem, który przypinałem zapięciem do stojaków, lub barierek. Pewnego razu, moja siostra która od jakiegoś już czasu z nami nie mieszkała, postanowiła przyjechać w odwiedziny. Niestety zapomniała kluczy do domu, a akurat nikogo tam nie było, więc wystosowała prośbę do mnie o użyczenie kluczy. Zgodziłem się, gdyż miała nie ruszać się z niego dopóki nie wrócę ze szkoły. Wpadła do szkoły po te klucze, które oddałem bez żadnych oporów. Dopiero po ok 30 minutach skumałem, że klucz od zapięcia roweru był w tym pęku :(:( Siostra musiała fatygować się do szkoły raz jeszcze.
    • Gość: Sineira Re: Wasze szczególne przypadki roztargnienia :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.05.04, 01:55
      Kapitalny wątek! Jest 2-ga w nocy i właśnie skończyłam czytać :)
      W zasadzie nie bywam roztragniona, ale...
      Mam hopla na punkcie szczurów. I obojętnie, ile ich mam, zdarza mi się
      zapomnieć załadować bestię (albo bestie) na noc do klatki lub zamknąć
      drzwiczki. Potem rano niodmienne pytanie "A co ty tu robisz?", "Skąd te bobki
      na środku biurka?" albo "Kto do cholery pogryzł podkładkę pod mysz?"
    • Gość: zaba Re: Wasze szczególne przypadki roztargnienia :) IP: 62.233.139.* 01.06.04, 15:09
      Moje przypadki:
      1. Rozmawiając z najlepszą przyjaciółką dzwoniłam do mamy. Niestety zamiast do
      domu wykręciłam numer przyjaciółki. Odebrała jej mama:
      Ja: Mama?
      Ona: Czyja mama?
      Ja: No moja mama

      2. Przez 2 dni myłam zęby dermosanem zamiast pastą do zębów klnąc na mojego
      brata, że smaruje mi szczoteczkę do zębów kremem. Trzeciego dnia zorientowałam
      się, że sama nakładam dermosan na szczoteczkę. (tubka leżała tam gdzie powinna
      być pasta)
    • Gość: calka Re: Wasze szczególne przypadki roztargnienia :) IP: *.media4.pl 02.06.04, 13:42
      Zerwalam sie z łóżka - patrzę - wpółdo 7-mej. Zebralam sie szybko, spakowalam i
      lece do szkoly. Po drodze patrze - cos sie ciemno robi na dworze.....
      • Gość: Marchewka Re: Wasze szczególne przypadki roztargnienia :) IP: *.server.ntli.net 03.06.04, 23:13
        Zima. Pedze do centrum: mnostwo spraw do zalatwienia. Zakladam szybko moj
        zimowy plaszcz i troche sie dziwie po drodze,ze wszyscy sie na mnie gapia.

        Po jakiejs godzinie orientuje sie dlaczego: przy wyjmowaniu plaszcza z szafy
        spadl pusty wieszak na ubrania i zawiesil mi sie z tylu na pasku.
        Paradowalam wiec po miescie z dyndajacym z tylu wieszakiem...
      • czarnykapturek Re: Wasze szczególne przypadki roztargnienia :) 19.05.11, 14:02
        i jeszcze jedno, kiedys w nocy uslyszalam halas pod moimi drzwiami i wylecialam z lozka, myslac ze moja 2 letnia corka wyszla z domu (co bylo rzecza niemozliwa, drzwi zamkniete na klucz i zasowe), ale ja wylecialam!!!!wybiegam na klatke a tam sasiadka z naprzeciwka otwiera swoje drzwi, fajna miala mine, jak mnie zobaczyla taka prosto z poscieli, cos tam wymamrotalam i sie wrocilam, a najlepsze ze pytam mojego, czemu mnie nie zatrzymal, a on na to ze sam sie dziwil, gdzie ja wychodze :)
    • Gość: mika Re: Wasze szczególne przypadki roztargnienia :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.06.04, 00:17
      Moj ojciec jeżdzi oplem omegą, zaparkował sobie gdzies tam, wraca patrzy, jakas
      kobiecina szamoce sie z zamkiem, szybki rzut oka, patrzy a dalej stoi sobie
      identyczna omeżka...mój ojciec z brechtem na ostatniej nitce:...ale prosze
      pani, to jest mój samochód", kobita struchlała, rozejrzała sie,
      krzyknęła :och!"i spłoniona udała się do swojego wozu...
      Ja z kolei kiedys postawiłam wóz na parkingu, oddalam sie ale przypomniałam
      sobie że czegos zapomniałam, wracam, podchodze do drzwi kierowcy i patrze jaka
      mam dziwną deske rozdzielczą...a to był samochód sasiada obok, tylko kolor sie
      zgadzał...nie mówiąc juz o wychodzenia bez karty parkingowej, zawsze mi machaja
      z okienka...
    • Gość: Maria?-]=0ufs= Re: Wasze szczególne przypadki roztargnienia :) IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 04.06.04, 21:33
    • Gość: Maria?-]=0ufs= Re: Wasze szczególne przypadki roztargnienia :) IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 04.06.04, 21:33
    • Gość: Maria Re: Wasze szczególne przypadki roztargnienia :) IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 04.06.04, 21:49
      Po studiach znalazłam pracę w jednym z miast polskich, odleglym od mojego
      stałego miejsca zamieszkania o 300 km. Skrupulatnie szykowałam się do wyjazdu,
      spakowałam walizki. Najważniejsze dokumenty (dowód osobisty, umowa o pracę,
      itp.)położyłam na stole, żeby broń Boże ich nie zapomnieć. Odwiózł mnie kolega.
      Podróż minęła oczywiście przyjemnie, było wesoło i sentymentalnie. Dojechaliśmy
      do firmy, ja poszłam do kadr, przedstawiłam się i w tym momencie słyszę... "a
      to pani zostawiła dokumenty na stole?". Oczy zrobiłam chyba jak pięciozłotówki,
      bo skąd, dlaczego, przecież mam je w torbie. Cóż, okazało się, że dokumenty
      faktycznie zostawiłam w domu i moja Mama zadzwoniła do kadr, żebym się nie
      martwiła.
      Rzecz działa się w 1978 roku, kadrowiec podszedł do sprawy z humorem, ja
      wróciłam z kolegą do domu po dokumenty.
      Przypuszczam, że w dzisiejszych czasach podziękowaliby mi na samym wstępie. Ja
      spędziłam w tej firmie wiele szczęśliwych lat.
    • Gość: vx35 Re: Wasze szczególne przypadki roztargnienia :) IP: 212.204.49.* 06.06.04, 04:49
      Hmm... kiedys dostalem dziwnej wysypki w okolicach krocza. Niedziela wieczor,
      sprawa klopotliwa ale coz, do lekarza trzeba... Bylem jedynym pacjentem o tej
      porze a personel sie chyba nudzil, wiec przyjmowalo mnie na raz 2 lekarzy i
      sztab pielegniarek :)
      Po krotkiej serii pytan dosc wnikliwych i wstydliwych, poproszono mnie jak
      sadzilem o zaprezentowanie zjawiska. Troche zdziwiony, ze nie robia tego w
      bardziej dyskretnym gronie, zabieram sie jednak za sciaganie portek. W tym
      momencie ryk smiechu, wszyscy leza na ziemi. Cholernie wkurzony i zdenerwowany
      pytam co jest grane. Okazalo sie, ze mialem tylko podwinac rekaw w celu
      pobrania krwi :)))
    • migotka24 Re: Wasze szczególne przypadki roztargnienia :) 06.06.04, 11:10
      wychodzimy z koleżanką wieczorem na imprezę ode mnie z domu...
      Oczywiscie juz na granicy spoznienia...
      ja szybko czynie ostatnie poprawki w uczesaniu, ona lata z obledem w oczach
      szukając kremu do rąk... poinstruowana, ze znajdzie go w lazience na polce,
      poleciala, uzyla, wyszłyśmy w końcu z domu.....
      Na imprezie dyskretnie podetknęła mi swoją ręke do powąchania, złorzecząc na
      mój krem do rąk..... a ja węchowo poznałam- że był to krem do... depilacji
      (stały obok siebie w podobnych tubach) :))))
    • Gość: miśka Re: Wasze szczególne przypadki roztargnienia :) IP: *.biaman.pl / *.elpos.net 06.06.04, 16:10
      Az sie popłakałam ze śmiechu :)))
      Ja ostatnio wychodząc rano pod pracą z samochodu powiedziałam do mojego
      męża "Do jutra" i zastanawiałam się dlaczego ma tak zdziwioną minę. Poza tym
      rano jestem tak nieprzytomna, że nieraz zdarzyło mi się powiedzieć komuś
      zamiast "Miłego dnia", "Miłego weekendu". Najlepiej brzmi to w poniedziałek
      rano. Oprócz tego traktuję jako myszkę od komputera wszystko, co leży obok
      niego. Było już jabłko, komórka, pilot. I wkurzam się, że myszka mi nie
      działa ;)
      • karolajnat Re: Wasze szczególne przypadki roztargnienia :) 12.06.04, 18:38
        pracowałam kiedyś jako barmanka. wiadomo, praca ciężka, czasami do białego
        rana. i kiedyś właśnie umordowana prawie do nieprzytomności wracałam nad ranem
        do domu, była zima więc o 6 rano jeszcze ciemno minęłam się przy windzie z moim
        sąsiadem, któremu z uśmiechem na ustach powiedziałam dobry wieczór...
    • Gość: gosia Re: Wasze szczególne przypadki roztargnienia :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.06.04, 17:49
      ja miałam wyrzucic ogryzke i wsawic deser do lodówki. zrobilam na odwrót.... i
      jeszcze jedno : zamiast powiedziec" wady i zalety" powiedziałam " zady i walety"
      - ale uczniowie mieli ubaw...
      • agaszka Re: Wasze szczególne przypadki roztargnienia :) 10.12.04, 18:13
        A ja kiedys wzielam pilot od telwizora rodzicow i wrocilam do swojego, caly
        czas majac ow pilot.

        Starannie naciskalam guziczki pilota kierujac go na wlasny telewizor-efektu nie
        bylo, a ja zdziwiona opszlam z nadzieja do rodzicow, ze cos zaradza.

        Strasznie byli zdziwieni :P

        Pozdr
    • Gość: tomy Re: Wasze szczególne przypadki roztargnienia :) IP: *.visp.energis.pl 06.06.04, 23:39
      posłuchajcie tej historii:pilnowaliśmy z kumplem pewnej hurtowni i zamiast
      pracować w nocy pewnego razu piliśmy (rum z rosji przywieziony), po kilku
      drinkach zaczeliśmy dzwonić z telefonu (służbowego) do przypadkowych ludzi i
      robić im jaja, około 3 w nocy wykręciłem pierwszy z brzegu nr i jak tylko
      usłyszałem zaspany głos wydarłem się: my tu k...a czekamy, bierz dz..ki, wódę i
      przyjeżdzaj, po drugiej stronie usłyszałem: TOMUŚ? to był mój ojciec,
      pozdrawiam
    • kopytna Re: Wasze szczególne przypadki roztargnienia :) 07.06.04, 12:01
      Jeśli chodzi o pierwszy dzień w pierwszej pracy.....W dziale kadr pomagam panu
      kadrowcowi uzupełniać dane i pada pytanie o rok urodzenia. Zamiast 1972
      powiedziałam 1792....Pan kadrowiec spokojnie...."O to nieźle się Pani
      trzyma...";))
      • epione Re: Wasze szczególne przypadki roztargnienia :) 07.06.04, 13:14
        Przypadek rostargnienia mojej mamy, którą poprosiliśmy, aby o określonej
        godzinie zaprowadziła naszą 5-letnią córeczkę na przystanek autobusowy i
        wprowadziła ją do konkretnego autobusu, informując o tym kierowcę. My mieliśmy
        odebrać córeczkę 3 przystanki dalej, gdzie pracujemy. Uzgodniony autobus
        nadjechał, ale dziecka w nim nie było. Stres, gonitwa, telefony. Okazało się,
        że mama zaprowadziła wnuczkę pełną godzinę wcześniej i zdziwione dziecko
        zaliczyło całą trasę autobusu. Jeszcze bardziej zdziwiony i przestraszony był
        kierowca...
        • epione Re: Wasze szczególne przypadki roztargnienia :) 07.06.04, 13:25
          Niedawno prowadziłem w firmie sprawy związane z drukiem kalendarzy, prowadzone
          przez sympatyczną panią z obsługującej nas agencji reklamowej. Pewnego wieczoru
          pani ta chciała coś pilnie ustalić i zadzwoniła na moją służbową komórkę.
          Odebrała moja żona i usłyszała w słuchawce: "Dobry wieczór, ja dzwonię z
          agencji. Zastałam pana Ryszarda?"...
    • Gość: niedopobicia Re: Wasze szczególne przypadki roztargnienia :) IP: *.visp.energis.pl 07.06.04, 20:55
      mój teściu (mieszkaniec Gdyni) zgubił klucze do swojego samochodu, szukał je
      pół roku (przez ten czas używał zapasowe), po tym czasie zdecydował że zgłosi
      ten fakt do serwisu, żeby mu wyrobili nowe (klucze ze specjalnym immobilajzerem
      jakieś 1500 zł) wtedy zadzwonił jego brat z Warszawy, który znalał je we
      właśnie odwiniętym prezencie (dostał go 6 miesięcy temu)
      • the_dzidka Aaaaaaaaaaaa!!!! 07.06.04, 21:17
        Gość portalu: niedopobicia napisał(a):

        > mój teściu (mieszkaniec Gdyni) zgubił klucze do swojego samochodu,

        Od trzech dni posiadam służbowe autko z wypasioną elektroniką. Kwestie alarmu
        spędzały mi sen z powiek najbardziej.... Dzisiaj podjechałam pod supermarket,
        zrobiłam zakupy, podeszłam do drzwi sklepu otwierających się na fotokomórkę
        i... wyciagnęłam z kieszeni kluczyki, kierując pilota na drzwi...

        Dzidka czerwona ze wstydu
    • Gość: Kolejny gosc Re: Wasze szczególne przypadki roztargnienia :) IP: 5.1.* / 199.67.140.* 08.06.04, 16:42
      Kiedyś na początku tygodnia kupiłem sobie program telewizyjny. W piątek kupiłem
      kolejny - na następny tydzień. Okładka wydała mi się jakoś dziwnie znajoma, ale
      wytłumaczyłem sobie to tym, że po prostu już gdzieś widziałem zdjęcie tej
      aktorki. Zaniosłem program do domu i dopiero wtedy zorientowałem się, że to ten
      sam - dokładnie taki, jaki już mam!!! Oh God! Czyli niemal cały tydzień
      korzystałem z programu na kolejny tydzień, i nawet się nie zorientowałem!

      No, ale w pewnym sensie rozumiem to - wiadomości i programy publicystyczne mają
      w końcu stałą porę :-)))))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka