Dodaj do ulubionych

Z północnego Polski krańca-A.Samulowski

09.04.06, 12:38
PIERWSZA PIEŚŃ O NAJŚWIĘTSZEJ MARYI PANNIE GIETRZWAŁDZKIEJ
Już to po zachodzie słońca, Cudna gwiazda jaśniejąca Weszła na warmińskiej
ziemi, Przyświecać promieńmi swymi.
Ta wiadomość prawie cudem Rozeszła się między ludem, Wszędzie słychać taką
mowę;
Na Warmiji cuda nowe.
Gietrzwałd, szczęśliwa to wioska, Bo ta gwiazda — Matka Boska — Objawiła się
na klonie Swoim wiernym ku obronie.
Całkiem to niebieska sprawa, Że Maryja tak łaskawa, Iż spogląda z klonu tego
Na ucisk ludu swojego.
Obrała ta Panna Święta Dwie proste, skromne dziewczęta, Aby z nimi
rozmawiała, Różaniec mówić kazała.
Lud więc z bliska i z daleka
Do Maryi się ucieka,
Prosząc Jej w modłach różańca:
Matko, nie oddal wygnańca.
Masz litości pełne serce Widzisz lud swój w poniewierce, Słyszysz, jak on
wzdycha, jęczy, Wiesz, co go tak ciężko dręczy.
Piekło nas strasznie ciemięży, Lecz nas sług Twych nie zwycięży, Gdy Cię
będziem kornie błagać, Będziesz nas Matko wspomagać.
Wesołe Twoje oblicze Łaskawe oczy dziewicze, Mile ku nam spoglądają, Do
Ciebie nas pociągają.
O, cna Panno dobrotliwa, Tyś na nędzę ludzką tkliwa, Dajesz zwątpiałym otuchę
A grzesznikom w serca skruchę.
Od Aniołów Tyś wielbiona, O Panno błogosławiona, Ty nas błogosławisz sama,
Wygnane dzieci Adama.
Nieszczęśliwi i strapieni, I grzechami obciążeni, Garną się pod Twą obronę,
Ty cieszysz serca strapione.
Nędzni, chorzy ręce wznoszą, O zdrowie Cię Panno proszą, Ty dla cierpiących
wygody Błogosławisz źródło wody.
Słabi odzyskują siły, Ślepi dostają wzrok miły, A chromy odrzuca kije, Gdy
Twą wodę z wiarą pije.
Niemi odzyskują mowę, A kalecy członki zdrowe. Ci leczą różne niemocy, Co
wzywają Twej pomocy.
Kogo ciężka trwoga nęka, A on w skrusze serca klęka, I mówi różaniec
szczerze, Od Maryi łaskę bierze.
Wszyscy nędzni spracowani, Przybywajcie do tej Pani, Padajcie z nimi ukłonem
Przed Maryją pod tym klonem.
Nie był taki klon na świecie, Jako ten, na którym przecie Matka Boska tron
obrała, By z swym ludem przebywała.
Nie sąśmy więc sierotami, Gdyż łaskawą Matkę mamy,

Obserwuj wątek
    • gietpe Re: Z północnego Polski krańca-A.Samulowski 09.04.06, 12:39
      Która przybyła tu z nieba, Chcąc nam dać, czego potrzeba.
      Gwiazdo, rozprosz nocne cienie, Niech nam świecą Twe promienie, Niech się lud
      Twój nie rozprasza, Boś Ty jest Królowa nasza.
      Wyzwól nas z ciężkiej niewoli, Ukój to, co nas tak boli, Zerwij z nas kajdany,
      pęta. Niepokalanie Poczęta.
      Panno Bogiem jaśniejąca Chcemy Cię wielbić bez końca, Nie wypuść nas z swej
      opieki, Będziem Cię uwielbiać na wieki.
      Opiekunko! ja mizerny Sługa najniższy, lecz wierny Opieki u Ciebie szuka A.
      Samulowski z Sząbruka.

      Uloźony 1877; jako osobny druk u Stanisława Romana w Pelplinie, 1878. Ostatnia
      zwrotka tylko w rękopisie.
    • gietpe Re: Z północnego Polski krańca-A.Samulowski 09.04.06, 16:21
      RUCH WIOSENNY

      Zima minęła, stopniały lody,
      Ze śniegu wiele spłynęło wody,
      Słonko wiosenne rolę ogrzewa,
      Skowronek w polu świergocąc śpiewa.

      A rolnik do swej pracy ochoczy
      Pługi spod szopy skrzętnie wywfóczy,
      Bo nie czas w domu w kółko obracać
      Trzeba iść w pole ziemię przewracać.

      Chociaż przymrozki rankiem bywają
      , Rolnicy na to nie dbają
      , Wywożą gnoje w pole jarzynne,
      Pod groch, pod wykę, lub zboże inne.

      Orzą i sieją na tej to ziemi,
      Która nas żywi płody swojemi,
      Lecz ziemia potem nas też spożyje,
      Gdy ciało w ziemi po śmierci zgnije.

      A ogrodowy w sadzie, w ogrodzie
      Pracując pilnie w swoim zawodzie,
      Drzewka zaszczepia, sadzi, podlewa,
      Zioła i kwiaty różne zasiewa.

      Kończy się pastwa w szopie, w stodole,
      Więc pasterz pędzi trzodę na pole,
      By po zimowym mroźnym ucisku
      Na polnym pasła się już pastwisku.

      A gospodyni skrzętna, ochotna,
      Już na swych krosnach kończy tkać płótna,
      By je na bielnik też wyłożyła,
      Zlewając wodą — wnet wybieliła.

      Gęsi na jajach już dosiadują,
      I kwoki młode z jaj wywołują.
      Ptaszki powietrzne kwiląc śpiewają,
      Na drzewach gniazdka swe zakładają.

      Na wiosnę wszystko jest w żwawym ruchu,
      A człowiek zdrowy cieszy się w duchu,
      Bo wszystko stworzył Bóg dla człowieka,
      Nad wszystkim czuwa Boska opieka.

      Ale kto chory, zawsze się smęci,
      Cieszyć się z wiosny nie ma on chęci,
      Gdy spojrzy na świat, westchnie głęboko,
      Łzą mu się rzewną zaleje oko.

      Czy ta piosenka ładna jest sztuka?
      Pisał ją dawny Andrzej z Sząbruka.

      W pierwszej wersji ułożony ok. 1876; Gazeta Olsztyńska, 1919, nr 55.
    • gietpe Re: Z północnego Polski krańca-A.Samulowski 09.04.06, 16:29
      OSTATNIA NOCKA WSPOMNIENIE W SZESNASTĄ ROCZNICĘ ŚLUBU DNIA 9 LUTEGO.
      Ostatnią dziś nockę u matuchny spała, Od dziś będziesz swego najlepszego miała.
      Przystąp ku swej matce — ucałuj jej rękę I za wychowanie składaj jej podziękę.
      Dziękuj ojcu, że cię dziś za mąż wydaje, Już jego opieka nad Tobą ustaje.
      Pożegnaj się czule ze swymi rodzicami, Pożegnaj się z braćmi, z swymi siostrami.
      Twoje koleżanki dziś serdecznie płaczą, Bo Ciebie, najlepszą przyjaciółkę tracą.
      Pożegnaj się dzisiaj z przyjaciółmi swymi, Boć się już nie spotkasz znów tak
      łatwo z nimi.
      Smutno ci jest — mokrą pomrugasz powieką, Odjeżdżając z domu daleko, daleko.
      Serce ci się kraje, gdy progi rodzinne Opuszczasz, a jedziesz w strony obce,
      inne.
      Już się dom rodzinny za tobą zawiera, Lecz ci łzy płynące twój miły ociera.
      On cię kocha szczerze, w swym sercu cię mieści, On twój żal osłodzi, twe serce
      upieści.
      Ty go wzajem kochaj i stale, i szczerze, Osładzaj mu życie — on cię na to
      bierze.
      Niech się oko twoje ze smutku nie łzawi, Żyjcie zgodnie z mężem, Bóg was
      błogosławi.

      Gazeta Olsztyńska, 1896, nr 12.
    • gietpe Re: Z północnego Polski krańca-A.Samulowski 09.04.06, 16:50
      SŁOWA NAPOMNIENIA

      O Warmijo, ziemio nasza,
      Gdzie się twoja miłość rozprasza?
      Szuka różnych zabaw, zbytku,
      A to wszystko bez pożytku.

      Smok rozdziawił swoją paszczę
      Na młodych życie hulaszcze
      . Nie chcą oni żyć po Bogu,
      Lecz jak polne myszy w stogu.

      Nie chcą iść do pracy w pole,
      Bo ich „mąką w ręce kole".
      Wolą w karczmach robić swary,
      I palić drogie cygary.

      Spijają likiery, „sznapsy"

      Gniewają się, jak dziad na psy,
      Że to wszystko jest za drogo,
      Ale wstrzymać się nie mogą.

      Tylko zawsze pić, używać
      , Choćby nawet w szklance pływać,
      Kto za wiele je, lub pije,
      Nigdy w rozum nie utyje.

      By nie znaleźć zguby bliskiej,
      Zawróć młodzież z drogi śliskiej,
      Nim Pan Bóg zawoła groźno:
      „Już za późno — już za późno"!

      Z rękopisu po 1920.


      • rita100 Re: Z północnego Polski krańca-A.Samulowski 09.04.06, 20:05
        Ciekawa osobowość Samulowskiego. Bije z jego utworów coś bardzo smutnego i
        jakieś zawiedzenie życiem i mlodzieżą.
        Poważny z niego czlowiek był, a przeciez zycie to płacz, ból, śmiech i zabawa.
        Tak jakoś jest. Ciekawe czy Samulewski pisał też coś wesołego i radosnego.
        • tralala33 Re: Z północnego Polski krańca-A.Samulowski 09.04.06, 21:32
          Samulowski Andrzej, ur.2 IV 1840 roku w Sząbruku, zm. 10 IV 1928 roku w
          Gietrzwałdzie. Poeta warmiński, księgarz, działacz narodowy,
          współzałożyciel “Gazety Olsztyńskiej”. Był synem zagrodnika i krawca Józefa
          oraz Elżbiety z d. Buyna. Szkołę elementarną ukończył w Sząbruku. Wiersze i
          korespondencje zamieszczał w chełmińskim “Przyjacielu Ludu”, “Zwiastunie
          Górnośląskim”, “Katoliku” i “Pielgrzymie”. U Józefa Chociszewskiego w Poznaniu
          uczył się introligatorstwa. W 1878 roku założył w Gietrzwałdzie polską
          księgarnię, zakładał biblioteczki Towarzystwa Czytelni Ludowych. Zaangażował
          się wraz z J. Liszewskim i F. Szczepańskim w akcję petycyjną w sprawie
          przywrócenia języka polskiego do szkół. W 1886 roku doprowadził do
          założenia “Gazety Olsztyńskiej”. Odtąd swoje wiersze drukował w olsztyńskim
          piśmie. Był rzecznikiem współdziałania Warmii z ruchem polskim w całym zaborze
          pruskim. Jego wiersze zostały pomieszczone w dwóch edycjach w opracowaniu
          Janusza Jasińskiego: “Z północnego ziemi krańca...” (1975) i “Wyzwól nas z
          ciężkiej niewoli...” (1997).

          • rita100 Re: Z północnego Polski krańca-A.Samulowski 09.04.06, 21:41
            Gazeta Olsztyńska dużą rolę odegrała w utrzymywaniu polskości na terenie, ale o
            obchodach rocznicy jakoś cichutko smile
            • tralala33 Re: Z północnego Polski krańca-A.Samulowski 09.04.06, 21:44
              A ja dziś ustawiłam sobie radio na Radio Olsztyn, tlo warmińskich melodii nie
              usłyszałam, bo to od 6 rano do 6,30 i tylko w niedzielę, i nie powtarzają sad Za
              to ułyszałam coś o gazecie Olsztyńskiej. Zaraz w Noziny wkleję.
          • tralala33 Re: Z północnego Polski krańca-A.Samulowski 09.04.06, 22:14
            Do tego dość osłecho biogramu znalazłam jeszcze parę ciekawostek. Otóż Jan
            Bałdowski pisze, że w 1858 roku Andrzej samulowski, wówczas osiemnastolatek,
            zapadł na jakąś ciężką chorobę, która go przykuła do łóżka na 11 lat. Wówczas
            zaczął pisać wiersze. Nic dzinego, że takie poważne.
            Około 1870 roku wyjechał na rok do Poznania, gdzie uczył się księgarstwa i
            introligatorstwa u pisarza i wydawcy Józefa Chociszewskiego. Po powrocie
            założył polską bibliotekę. Do Gietrzwałdu przeniósł się w 1878 roku, i tu
            założył spółkę 'Księgarnia Katolicka. Roman i Samulowski.'
            W 1919 roku aktywnie włączył się do działaności plebiscytowej. Plebiscyt
            potraktował jako święto naodowe, wywieszając na swoim domu dużą flagę z białym
            orłem.
            Wnukiem Andrzeja Samulowskiego był urodzony w Toruniu w 1924 roku malarz i
            grafik, też Andrzej Samulowski. Ukończył w 1955 roku Akademię Sztuk Pięknych w
            Krakowie i powrócił na Warmię.
            • tralala33 Re: Z północnego Polski krańca-A.Samulowski 09.04.06, 22:19
              Jak miał wnuka to i dzieci musiał mieć. A jak dzieci - to i żonę, tylko nadal
              nie wiem, czy ona ze Śląska pochodziła?
            • rita100 Re: Z północnego Polski krańca-A.Samulowski 09.04.06, 22:29
              Teraz można zrozumieć Samulowskiego, dlaczego tak ten świat widział. Nie miał
              się czym cieszyć przez 11 lat.
              A czy wiesz, że obok mojej ulicy jest ul Samulewskiego i tak przekręcam to
              nazwisko. Ten Samulewski to jakis lotnik był.
              A nasz Samulowski - poeta i działacz. Po przegranym plebiscytu chyba większośc
              opuściła Prusy, bo musiała. O plebiscycie to mało rozmawialiśmy.
    • gietpe Re: Z północnego Polski krańca-A.Samulowski 10.04.06, 21:19
      Józef Samulowski ożenił się z Elżbietą Buyną vel Bojnowską, młodszą od siebie o
      15 lat Warmiaczką rodem z Patryk, około 1830—1831 roku. Andrzej urodził się 2
      kwietnia 1840 roku, był czwartym dzieckiem, po nim w roku 1843 przyszła na
      świat jeszcze siostra, Katarzyna. Ojciec, Józef Samulowski, zmarł około 1850
      roku. ,,Matka musiała wziąć drugiego męża a my, dzieci, chowaliśmy się przy
      ojczymie" — wspominał po latach Andrzej6. Tym ojczymem został Antoni
      Szczepański. Z powodu ubóstwa ,,Andrzeja wzięła do siebie ciotka, u której pasł
      bydło. Całymi tygodniami przebywał w lesie, spał w szopie, często głodny i
      zziębnięty",
    • gietpe Re: Z północnego Polski krańca-A.Samulowski 10.04.06, 21:20
      Wówczas nabawił się reumatyzmu, który dokuczał mu przez całe życie 7.
      Chodził do szkoły elementarnej, ale, jak większość dzieci we wsi, był zwolniony
      od obowiązku codziennego uczęszczania na naukę z uwagi na konieczność
      pilnowania bydła. Właśnie ubocznym jakby skutkiem uwłaszczenia i separacji była
      olbrzymia „żmuda", czyli absencja dzieci w szkołach, ponieważ każdy rolnik
      musiał organizować pasienie bydła we własnym zakresie, gdy dawniej jeden, czy
      dwóch pastuchów wyganiało bydło z całej wsi na wspólne pastwisko. Odbiło się to
      oczywiście bardzo ujemnie na wynikach nauki Andrzeja 8.
    • gietpe Re: Z północnego Polski krańca-A.Samulowski 10.04.06, 21:22
      Jesienią 1878 roku odwiedził Gietrzwałd zasłużony wydawca i księgarz z Mikołowa
      na Śląsku, Tomasz Nowacki, od którego Samulowski sprowadzał książki i
      dewocjonalia81. Nowacki uznał, że jego córka Marta jako żona Samulowskiego
      byłaby jego najlepszym doradcą i współpracownikiem, wywodziła się wszak z
      rodziny księgarza. Niebawem też Samulowski wybrał się do Mikołowa, zawożąc
      podobno po drodze Janowi Matejce zdolnego ziomka z Sząbruka, Antoniego Sznar-
      bacha82. Po powrocie z wizyty w Mikołowie Samulowski wystosował 4 listopada
      1878 roku list z formalnymi oświadczynami 83. Ale 21-letniej pannie Marcie nie
      odpowiadał wiek konkurenta, mającego wówczas 38 lat. Poza tym starał się o nią
      syn Karola Miarki. Wreszcie jednak dała się przekonać rodzicom, zwłaszcza gdy
      dowiedziała się, „że leży chory, że księgarnia zmarnieje". Wraz z matką
      odwiedziła Gietrzwałd, stanęła nawet za ladą i pomagała sprzedawać84. Ślub
      odbył się 9 lutego 1880 roku w Mikołowie w parafii Sw. Wojciecha. Świadkami
      byli Wojciech Paczyń-ski i Jan Goj85. „Wracał więc ze swoją ukochaną przy dużym
      mrozie i śniegu do domu, gdzie kilka razy pociąg musiał być odkopywany ze
      śniegu, nim zajechano do stacji Biesal, a stamtąd saniami 5 km do Gietrzwałdu"
      86.
      Samulowscy doczekali się siedmiorga dzieci. Aniela urodziła się 5 listopada
      1880 roku, Władysław 10 kwietnia 1883, Alfons w 1886, Waleria 4 kwietnia 1888,
      Julian 25 maja 1890, Lucjan 25 czerwca 1893 i Bronisława 20 lipca 1895.
      • tralala33 Re: Z północnego Polski krańca-A.Samulowski 10.04.06, 21:27
        A jednak! Znalazła się nasza brutka ze Śląska, panna Marta Nowacka. Dzięki
        Gietpe smile
        • rita100 Re: Z północnego Polski krańca-A.Samulowski 10.04.06, 21:39
          Gietpe, niesamowicie ciekawy życiorys Samulowskiego, a ja mieszkałam na jego
          ulicy pod nr10. Teraz dopiero wiem kim on był naprawdę.
          A to taka ciekawostka o nim , niestety przewija się nawisko Samulowskiego w
          języku niemieckim.

          szwager_z_laband
          Data: 10.04.06, 13:22
          --------------------------------------------------------------------------------
          w tym artiklu przewijajom sie imiona Barbary i justyny o tym samym nazwisku:

          www.gietrzwald.3c.pl/CM/content.php/o_sanktuarium/DE_historia?sub=1
          bouy to odniego krewne?

          Teraz Tralala wiemy dlaczego ten wiersz był napisany smile
          Przypominam , że o ten wiersz chodzi.
          RYMY WESELNE
          Dziwny rzeczy zbieg I da szczęścia brzeg, Przyjechała panna młoda Zza gór,
          lasów i rzek. Przyjechała do swej cioci I mówiła, że wnet wróci. Tu poznała
          kawalera, Co jej w serce wległ.
          Któżby przeczyć mógł,
          2e tak zrządził Bóg.
          Raz się ujrzeli, a miłość weszła w serca próg.
          Nikt ich nie namawiał wzajem,
          Jak to ludzkim jest zwyczajem,
          Nie cofnęła ich dalekość z raz obranych dróg.
          Przyjechał pan Tym Warmijacy z nim
          Na Górny Śląsk, gdzie się z hutów kopci czarny[dym.
          Stąd on wybrał ulubioną
          Chcąc ją mieć sobie za żoną, Rodzice na to przystali, błogosławiąc im.
          Już masz żonę, już Mężu żonie służ,
          I bądź jej zawsze uległym, pokornym jak stróż.
          Gdy się żona uprze nieco
          I może powie lada co,
          To ją głaskaj i przepraszaj, przy tym ręce złóż.
          Czym was związał ślub,
          Weźmijcie aż w grób,
          Choć przyjdzie wiele doświadczeń, rozmaitych
          A do Warmii ze Śląska [prób.
          Zawiedzie was droga wąska,
          A nareszcie do Gietrzwałdu wskaże drogę słup.

          Pan Maruszczyk dbał
          Dziś wesele dał
          I stara się,aby każdy pełny kielich miał.
          Więc się dzisiaj pobratamy
          Warmijacy z Ślązakami,
          Aby związek tej przyjażni już na zawsze trwał.

          A.Samulowski


          • tralala33 Re: Z północnego Polski krańca-A.Samulowski 10.04.06, 21:50
            Justyna Szafrańska i Barbara Samulowska to były dwie dziewczynki z Gietrzwałdu,
            którym objawiła się Matka Boska prosząc, by codziennie odmawiały różaniec.
            Justyna zmarła w młodym wieku, natomiast Barbara wstąpiła do zakonu i wyjechała
            na misję do Gwatemali. Właśnie teraz toczy się proces beatyfikacyjny Barbary
            Samulowskiej - być może już niedługo zostanie uznana za błogosławioną. Nie wiem
            jednak, czy i jak była spokrewniona z Andrzejem Samulowskim.
            • rita100 Re: Z północnego Polski krańca-A.Samulowski 10.04.06, 21:57
              A jeżeli Barbara Samulowska ma zostać święto to napewno znane sa jej korzenie.
              Może w Gietrzwałdzie cos będzie wiadomo, może Gietpe cos nam przyniesie
              jeszcze, bo ciekawe wiadomości nam podaje.
            • gietpe Re: Z północnego Polski krańca-A.Samulowski 10.04.06, 22:00
              tralala33 napisała:

              Nie wiem
              >
              > jednak, czy i jak była spokrewniona z Andrzejem Samulowskim.
              Z tego co wiem to zbieżność nazwisk ale w tej chwili nie mam dowodów
              • tralala33 Re: Z północnego Polski krańca-A.Samulowski 10.04.06, 22:05
                Też mi się tak wydaje, choć w tej zbieżności nazwisk pewnie i jakieś odległe
                pokrewieństwo było.
                A tu wiadomość podana przez Radio Olsztyn
                20 świadków - osoby świeckie i siostry zakonne, przesłuchał diecezjalny
                Trybunał Beatyfikacyjny przy Archidiecezji Warmińskiej, powołany do
                przeprowadzenia procesu beatyfikacyjnego Barbary Samulowskiej.
                Za 3 - 4 miesiące dokumentacja zgromadzona przez trybunał zostanie przekazana
                do Rzymu, gdzie zajmie się nią kongregacja do spraw świętych – poinformował PAP
                delegat arcybiskupa warmińskiego ks. Lucjan Świto. Tym samym zakończy się
                pierwszy etap procesu beatyfikacyjnego wizjonerki Barbary Samulowskiej.
                Przesłuchano osoby, które znały Barbarę Samulowską u schyłku jej życia w
                Gwatemali.
                Drugi etap procesu beatyfikacyjnego siostry Samulowskiej ma dotyczyć cudu, jaki
                dokonał się za jej wstawiennictwem. Chodzi o uzdrowienie poprzez modlitwę
                młodej zakonnicy z Dominikany w 2004 roku. Proces wizjonerki trwa od lutego
                zeszłego roku. 129 lat temu w Gietrzwałdzie koło Olsztyna jako 12-letnia
                dziewczynka była ona świadkiem objawień maryjnych.
                Sanktuarium Maryjne w Gietrzwałdzie gromadzi we wrześniu każdego roku
                kilkadziesiąt tysięcy pielgrzymów, którzy przyjeżdżają modlić się w rocznicę
                objawień. Gietrzwałdzkie Sanktuarium, zwane warmińską Częstochową, znane jest z
                uzdrowień ludzi, którzy piją wodę z miejscowego źródełka.
    • gietpe Re: Z północnego Polski krańca-A.Samulowski 12.04.06, 22:16
      W 1928r Gazeta Olsztyńska zamieściła nekrolog zmarłego12.04 w Gietrzwałdzie po
      długiej i ciężkiej chorobie-w wieku 88 Andrzeja Samulowskiego
      • tralala33 Re: Z północnego Polski krańca-A.Samulowski 12.04.06, 22:23
        Jan Chłosta pisze, że pogrzeb Andrzeja Samulowskiego stał się wielką
        manifestacją polskich Warmiaków. A jego grób jeszcze istnieje? Pamiętają o nim
        W Gietrzwałdzie?
        • gietpe Re: Z północnego Polski krańca-A.Samulowski 12.04.06, 22:27
          Pamniantajo szkołe po niem nazwali dziś buł apel (szurek poziedał)bo jo buł
          precz.A grób istnieje a obok drugi Andrzej-malarz
          • tralala33 Re: Z północnego Polski krańca-A.Samulowski 12.04.06, 22:36
            Zobacz Gietpe, co jeszcze znalazłam w książce Chłosty, o tej chorobie co
            przykuła Samulowskiego do łózka na całe lata. W tym czasie zaczął pisać wiersze
            i 'jak odnotowała jego córka Aniela, napisał też wiersz na cześć króla
            pruskiego Fryderyka Wilhelma IV, przedstawianego w szkole jako nasz król.
            Wyjaśnienie sprawy króla polskiego dopomogło chłopcu zrozumieć sytuację Polski,
            która utraciła niepodległość. Wspaniałomyślny król pruski przeznaczył 100
            talarów na kurację Samulowskiego.'
            • gietpe Re: Z północnego Polski krańca-A.Samulowski 12.04.06, 22:50
              Tralala o tym nie słyszałem ale historię to zaczalem poznawać czytając Wasze
              forum
              • tralala33 Re: Z północnego Polski krańca-A.Samulowski 12.04.06, 22:54
                Michał Kajka też przez długie lata rok w rok pisał wiersz na urodziny króla
                pruskiego i posyłał na dwór.
                • rita100 Re: Z północnego Polski krańca-A.Samulowski 12.04.06, 23:25
                  Ciekawie łopowiadacie.
    • gietpe Re: Z północnego Polski krańca-A.Samulowski 14.04.06, 11:36
      NA WIELKI PIĄTEK
      Wszelki grzesznik niech się zbliża Do Chrystusowego krzyża, A upadłszy na
      kolana Niech rozmyśla mękę Pana.
      Oto Jezus umęczony,
      Na tym krzyżu zawieszony
      Z wieńcem cierniowym na głowie,
      A któż męki te wypowie!
      Przybity gwoździami trzema Do krzyża, na którym nie ma Odpoczynku w strasznej
      męce, Bolą nogi, rwą się ręce.
      A ciało wszystko zsieczone I na słońcu upieczone Stargane w nim wszystkie żyły
      I wnętrzności się wzruszyły.
      Wypuszcza ten Zbawca wielki Krew do ostatniej kropelki, Aby naszych grzechów
      długi Wypłacił ze swej wysługi.
      Odeszły go wszystkie siły, Więc już kona Jezus miły. Serce Jego już ustaje Ach,
      już Jezus żyć przestaje.
      Choć już umarł, to oprawcy Zadali naszemu Zbawcy W boku świętym wielką ranę, O
      srogości niesłychane!
      Co za miłość wielka, szczera, Bóg dla grzeszników umiera, Wszyscy grzesznicy na
      świecie, Jak wy Boga miłujecie?
      O grzeszniku zatwardziały, Twardszy niźli skamieniały, Bo gdy skonał Pan nasz
      miły, Opoki się pokruszyły.
      Czy się serce twe nie wzruszy, Widząc, że dla twej duszy Jezus do krzyża
      przykuty, Być uszedł wiecznej pokuty.
      Płacz grzeszniku w skrusze serca, Boś ty jest Boski morderca, Twe grzechy
      zadały Bogu Krwawą mękę i śmierć srogą.
      Tu u stóp krzyża świętego Jest przestroga dla każdego Niech się grzechów swych
      wyrzeka, A pokuty nie odwleka.
      Pielgrzym, 1873, nr 15.

      • rita100 Re: Z północnego Polski krańca-A.Samulowski 22.04.06, 20:28
        Gietpe, jek cóś bandzie nowygo , nie zabocz ło noju
    • gietpe Re: Z północnego Polski krańca-A.Samulowski 24.04.06, 21:56
      Gazeta Olsztyńska, 1910, nr 11.

      NA 500 ROCZNICĘ GRUNWALDU

      Powstań Jagiełło, powstań spod mogiły,
      Niech Cię wskrzesi Wszechmogący Bóg!
      Powstań, a zobacz, jak wytęża siły,
      By nas wygładzić, nasz odwieczny wróg.
      Wszystkie żywotne wypruwa z nas żyły,
      Ojczystą ziemię bierze nam spod nóg.
      Przed pięćset laty ta zgraja krzyżacka
      Zebrana z różnych rozbójniczych hord
      Okuta w stali, zabójczo-wojacka
      Ze zbrojną dłonią w topór, miecz i kord
      Wpadała jak lwy, jawnie i znienacka
      Do Prus pogańskich, szerząc zgliszcze, mord.
      Gdy wzięli Prusy przez wielkie krwi brody,
      Wymordowali niemal wszystek lud.
      Przerzucili się na litewskie grody
      Rabunkiem własny nagradzając trud.
      A w polskie ziemie, miasta i zagrody
      Po zdzierstwach szczepią w nią swój czarci
      [br
      Tych zbrodni, gdy już dopełnili miarę,
      Gdy cały Zakon opanował bies,
      Bóg zagniewany zesłał straszną karę
      Za przelewanie morza krwi i łez.
      Iż zbezcześcili i Zakon, i Wiarę
      Bóg przez Jagiełłę położył im kres.
      Wyszła ta zgraja zbójecka z nawałą
      Na wielki obszar podgrunwaldzkich pól,
      Myśleli pożreć żywcem Polskę całą,
      Lecz ich na miazgę zbił Jagiełło król.
      Musieli ponieść, co im się dostało
      Klęskę sromotną i śmiertelny ból.
      Pod ten czas nasza królowa Jadwiga
      Najpokorniejsze modły w niebo śle.
      Ta świątobliwa Pani się nie wzdryga
      Za Polskę-Litwę oddać życie swe.
      Za jej modlitwą Bóg wojnę rozstrzyga,
      Polskie zwycięstwo wykonało się.
      Lecz z niedobitków znowu się wylęgło
      Plemię — na hańbę ludzkości i wstyd.Nowe krzyżactwo na nas się sprzysięgło
      Wydzierstwem wzrosło na potęgi szczyt.
      Bractwo trzech liter do dna złości sięgło
      Zgrzytając zębem, my czujem ich zgrzyt.
      Ten ród krwiożerczy, nikczemny, lecz hardy
      Wszystko z nas zdziera, nie ma nigdy dość,
      Niesprawiedliwy, bezczelny i twardy
      Wylewa na nas swą krzyżacką złość.
      To też przed światem jest on celem wzgardy,
      Bo swej niezgody wszędzie rzuca kość.
      Z ojca Bismarcka spłodzona ha ka ta...
      Polska nie chciała przed nim karku zgiąć...
      Z tego nienawiść — i chcą mieczem kata
      Jednym zamachem Polsce głowę ściąć.
      Lecz za ich czyny przyjdzie im zapłata;
      Nienawiść sieją, pomstę będą żąć.
      Ukute na nas wkładają kajdany,
      By nas zagnębić — związek liter trzech.
      Wydarli język i kraj nasz kochany,
      Wzbraniają własnych budować nam strzech.
      Chcą nam wywłaszczyć zagon uprawiany,
      A jęk nasz wzbudza w nich szatański śmiech.
      Lecz przyjdzie pomsta tym, co Boże dzieło
      I jego prawa usiłują zmieść,
      Bo się to plemię pychą swą rozdęło
      I chce nad niebo swą potęgę wznieść.
      Więc niech powstanie nowy król Jagiełło,
      By pod Grunwaldem w proch Krzyżaków
      [zgnieść.
      Boże Wszechmocny! Spojrzyj na naszą biedę
      I zrzuć z nas ciężki tych ciemięzców trud,
      Wyruguj z Polski tą groźną czeredę,
      Uczyńże zbawczy „podgrunwaldzki" cud!
      A „deposuit potentes de sede,
      Et exaltavit humiles" * — swój lud.

      Z rękopisu 1910; drukowany 1910 w jednej z ga-
      zet krakowskich.
      * Deposuit potentes de sede, et exaltavit humi-
      les — zlożyl pyszałków z tronu, a wywyższyl
      pokornych (W. Kochanski, op. cit., s. 136).
      A.Samulowski
      • rita100 Re: Z północnego Polski krańca-A.Samulowski 24.04.06, 21:58
        Teraz b ędziemy wiedzieć co jest czyje smile
        Gietpe, ale dziś pracujesz intensywnie
        • rita100 Re: Z północnego Polski krańca-A.Samulowski 30.04.06, 22:03
          schlesien.nwgw.de/foto/displayimage.php?album=117&pos=13
          Ładny ten dom Samulowskiego. Tam pewnie je teraz muzeum ?
          • rita100 Re: Z północnego Polski krańca-A.Samulowski 30.04.06, 22:04
            schlesien.nwgw.de/foto/displayimage.php?album=117&pos=12
            A tu Gietpe miałes wyjaśnić co to jest ?
            • gietpe Re: Z północnego Polski krańca-A.Samulowski 30.04.06, 22:12
              To miał być taki szpas:w starym piecu... bo tam w rogu widać piec
              kaflowy ;jeszcze dwa tygodnie temu mieszkali tu ludzie .a teraz zaczął sie
              remont ale już nowi własciciele
          • gietpe Re: Z północnego Polski krańca-A.Samulowski 30.04.06, 22:07
            W oknach z prawej strony (2)jest izba pamięci tam gdzie widać popiersie,ale
            otwierana na życzenie
            • rita100 Re: Z północnego Polski krańca-A.Samulowski 30.04.06, 22:11
              schlesien.nwgw.de/foto/displayimage.php?album=117&pos=13
              A to jest prywatna własność ?
              • rita100 Re: Z północnego Polski krańca-A.Samulowski 30.04.06, 22:17
                Ja przepraszam , ze tak atakuję pytaniami. A czy ten domek Samulowskiego
                znajduje się w Gietrzwałdzie ?
                • rita100 Re: Z północnego Polski krańca-A.Samulowski 30.04.06, 22:18
                  schlesien.nwgw.de/foto/displayimage.php?album=117&pos=15
                  Bardzo ładne jest to zdjęcie. Katedra w samotności góruje nad okolicą.
                  • gietpe Re: Z północnego Polski krańca-A.Samulowski 30.04.06, 22:27
                    tylko te piksele ,jak aparat wróci z łikendu to się poprawię.
                    Samulowski wybudował dom aby mieć widok na Bazylikę z jego balkonu widać
                    ołtarz.a zdjęcie zrbione jest ze schodów do kościoła
              • gietpe Re: Z północnego Polski krańca-A.Samulowski 30.04.06, 22:22
                Tak to własność potomków dwóch wnukow poety :Henryka i Andrzeja znanego
                malarza bodajże po krakowskiej ASP
                • rita100 Re: Z północnego Polski krańca-A.Samulowski 30.04.06, 22:27
                  To powinni rozkręcic domek, by żył swoim życiem i był bardziej wykorzystany.
                  Żeby sie w nim coś działo. Nawet z kawiarenką u Samulowskiego - być może.
                  • gietpe Re: Z północnego Polski krańca-A.Samulowski 30.04.06, 22:37
                    schlesien.nwgw.de/foto/displayimage.php?album=117&pos=13
                    po lewej stronie wdać jakby szklarnie to jest część Karczmy Warmińskiej i oni
                    majo dość kawiarniów bo im pod łoknami grajo tańczo śpiewajo , gotujo kowal
                    kuje i tak to sia po sondach ciągajom
                    • rita100 Re: Z północnego Polski krańca-A.Samulowski 30.04.06, 22:41
                      To pomysł kawiarni przepadł smile
                      To może jakiś hotelik u Samulowskiego ?
                      • rita100 Re: Z północnego Polski krańca-A.Samulowski 03.05.06, 21:44
                        A tu mamy grób Samulowskiego
                        schlesien.nwgw.de/foto/displayimage.php?album=117&pos=17
                        Gietpe, a kto się zajmuje tymi grobami ?
                        Piękny ten cmentarz i takie stare krzyże metalowe, to juz zabytki.
                        • gietpe Re: Z północnego Polski krańca-A.Samulowski 03.05.06, 21:50
                          W Gietrzwałdzie mieszkają potomkowie rodziny .A innymi grobami.. to
                          różnie ,takich krzyży to już coraz mniej ,nowe pochówki wandale jak wszędzie
                          • rita100 Re: Z północnego Polski krańca-A.Samulowski 03.05.06, 21:59
                            Takie krzyże powinny być pod ochroną. To już unikaty. Gietpe , czy Ty też tam
                            kogoś masz , na tym cmentarzu ?
                            • gietpe Re: Z północnego Polski krańca-A.Samulowski 03.05.06, 22:03
                              Babci moja mówiła że jest tam pochowany jej dziadek.I pochowana jest moja mama
                              (choć nie mieszkała tu ) i teść.
                              • rita100 Re: Z północnego Polski krańca-A.Samulowski 03.05.06, 22:06
                                Czyli masz gdzie chodzić. Jo mam tak: matka i mój brat leżą w Łolstynie na
                                ul.Poprzecznej, ojciec w Wieliczce. Te w Łolstynie groby zanikły. Jek byłam w
                                Łolstynie łuż jich nie znolazłam.
                                • gietpe Re: Z północnego Polski krańca-A.Samulowski 03.05.06, 22:11
                                  Trzeba by sie u nich w biurze zapytać ale po 20 latach jak się nie zapłaci to
                                  likwidują.
                                  • rita100 Re: Z północnego Polski krańca-A.Samulowski 03.05.06, 22:17
                                    Ziem , łuż to zrobziłam i poziedziałam co łoddaje groby do dyspozycji
                                    Łolstyniaków. Zrobziłam to kiedy eszcze nie mniałam internetu i nie ziedziałam
                                    co dane ma bandzie być w Łolstynie i co wspomnienia łodżyjó.
                                    Załatwiłam to pisemnie , pocztowo i chwalę urzędników za dokładną odpowiedź
                                    urzędniczą.
                                    • rita100 Re: Z północnego Polski krańca-A.Samulowski 01.06.06, 20:47
                                      W 1871 r Andrzej Samulowski postulował zniesienie w Olsztynie pomnika
                                      Mikołajowi Kopernikowi. Pisał o tym w wierszy "Ku czci pamięci słynnego
                                      Mikołaja Kopernika", który został wydrukowany 21 lat póżniej w "Gazecie
                                      Olsztyńskiej".

                                      Mowamy kajś tan ziersz ?
                                      • gietpe Re: Z północnego Polski krańca-A.Samulowski 02.06.06, 00:09
                                        KU UCZCZENIU PAMIĘCI '
                                        SŁAWNEGO MIKOŁAJA KOPERNIKA

                                        Niech się odnowi ta pamięć wieczysta,
                                        Gdyż wnet upłynie lat pełne czterysta,
                                        Jak nasz astronom w wiślanym ustroniu |
                                        Zrodził się z zacnych rodziców w Toruniu.

                                        Cny Koperniku! Sławne twoje imię i
                                        Jest w całej Polsce, we Włoszech i w Rzymie,
                                        Bo za twe wzniosłe dzieła wielbią przecie
                                        Ciebie narody aż po całym świecie.

                                        Będąc młodzieńcem — nie byłeś nadęty
                                        Jużeś obdarzon od Boga w talenty
                                        Do pojmowania nauk, któreś słyszał
                                        Chocieś współuczniów rozumem przewyższał.

                                        Chciałeś być ludziom za lekarza,
                                        Lecz Bóg pojęciem większym Cię obdarza.
                                        A to się stało dla pewnego względu, !
                                        Abyś wyleczył ten cały świat z błędu.

                                        Obrałeś zawód, zostałeś kapłanem,
                                        Czyny twe zgodne były z takim stanem,
                                        Iż powołaniu twemu byłeś wierny, ;
                                        Dla nieszczęśliwych byłeś miłosierny.

                                        W życiu przykładny, w pokorze głęboki,
                                        Zostałeś wzniesień na stopień wysoki,
                                        Jako kanonik kapituły sławnej
                                        Warmijskiej, gdzieś był w tym urzędzie sprawny.

                                        Gdy kapituły administratorem
                                        Byłeś w Olsztynie, w znanym mieście, w którem
                                        Pracy twej wzniosłej pozostałe ślady
                                        Nie podlegają do dzisiaj zagłady.

                                        Dzieła twe świadczą o twoim rozumie.
                                        Gdy we Fromborku bawiłeś przy tumie
                                        Dumałeś nad tym tak długo, dopóty,
                                        Aż ziemi, słońca zgłębiłeś obroty.

                                        Poty mniemano, iż to jaśniejące
                                        Około ziemi obraca się słońce,
                                        A tyś objaśnił, temu każdy wierzy,
                                        łże około słońca ziemia bieży.
                                        20


                                        Zaiste pomysł twój bardzo wysoki,
                                        Którym uniosłeś się aż nad obłoki,
                                        I obrót planet dokładnieś wyśledził,
                                        Mylne mniemanie tyś prawdą uprzedził.

                                        Stąd zaszczyt wielki Tobie Polsko cała,
                                        Żeś astronoma takiego wydała,
                                        Co przed wszystkimi jaśnieje na przedzie
                                        I jako gwiazda przyświeca w narodzie.

                                        A pod tym względem szczególnie Warmija,
                                        Której to szczęście wcale nie omija,
                                        Szczycić się może sławnym Kopernikiem,
                                        Kapituły swej zacnym kanonikiem.

                                        Gdy się szczycimy sławnym Kopernikiem,
                                        Więc pamiętajmy uczcić go pomnikiem
                                        Takim, jakim się Warszawa przystraja,
                                        I miasto Toruń, rodzic Mikołaja.

                                        Wszak i Warmija na to jeszcze stanie,
                                        Tylko mieć trzeba koniecznie staranie,
                                        A każdy na to chętnie datek złoży
                                        I niech kleryka! składkę tę pomnoży.

                                        Szczególnie Olsztyn niech się o to stara,
                                        A z dobrą chęcią spłynie i ofiara.
                                        I niech pomnikiem mury swe ozdobi,
                                        Na co Kopernik tu zasłużył sobie.

                                        Ułożony 1871; Gazeta Olsztyńska, 1892, nr 4.


                                        • rita100 Re: Z północnego Polski krańca-A.Samulowski 22.06.06, 22:12
                                          Gietpe , to jest ten wiersz , którym wzywał Andrzej Samulowski do postawienia
                                          pomnika Mikołaja Kopernika.

                                          I pomnik stanął, a jego historia, też niezwykła.

                                          • rita100 Re: Z północnego Polski krańca-A.Samulowski 22.06.06, 22:42
                                            A czy znasz ten wiersz ?
                                            W 1890 roku kiedy to to sprowadzono prochy Adama Mickiewicza na Wawel utworzono
                                            w Olsztynie Komitet Uroczystości Pogrzebowych, który był związany z Poznańskim.
                                            Do niego należeli Jan Liszewski (GO) Andrzej Samulowski i Franciszek
                                            Szczepański. Oni to jako delegacja warmńska, ktora nie pojechała na ta
                                            uroczystość wysłała wieniec z kłosami pól warnijskich, do którego dołączony
                                            został wiersz
                                            "Z północnego Polski krańca...."
                                            Przypuszczam , że to autorstwa Samulowskiego -wiecie coś o tym ?
                                            • rita100 Re: Z północnego Polski krańca-A.Samulowski 22.06.06, 23:13
                                              Ale checa, przecież taki jest tytuł wątku smile)))
                                              To ten pierwszy wiersz jest ?
                                              Alem ciapa wink))
                                              • gietpe Re: Z północnego Polski krańca-A.Samulowski 22.06.06, 23:34
                                                Nie pamiętam więc wklejam jeszcze raz bo to tytuł ksiązki A .Samulowskiego
                                              • gietpe Re: Z północnego Polski krańca-A.Samulowski 22.06.06, 23:38
                                                Z północnego Polski krańca,
                                                Gdzie tli skra wiecznego znicza,
                                                Ślą kłosy na grób wygnańca,
                                                dla Adama Mickiewicza.
                                                Niech te kłosy świadczą o tem,
                                                Ze duch jeden Polskę spoli,
                                                Że się nie skupiamy złotem
                                                Lecz tem, co nas wszystkich boli.
                                                Z ziarna w ziemię wrzuconego
                                                Kłosy pełne wyrastają;
                                                A pieśni wieszcza zgasłego
                                                Niech znicz w sercach rozdmuchają.

                                                Złożenie zwłok Adama Mickiewicza na Wawelu
                                                dnia 4 lipca 1890 r. [Kraków 1890].
                                                • rita100 Re: Z północnego Polski krańca-A.Samulowski 23.06.06, 22:24
                                                  Nie , nie było tego wiersza Gietpe w wątku.
                                                  Ciekawe co się teraz dzieje z tymi wierszami , które były doczepiane do wieńców
                                                  składanych na grobie Mickiewicza - czy one są też na Wawelu ?
                                                  Czy wogole ktoś o nich pamięta ?
                                                  Jeszcze chyba o Samulowskim będziemy pisac, bo często go wspominają w róznych
                                                  zródłach.
                                                  • rita100 Re: Z północnego Polski krańca-A.Samulowski 07.07.06, 20:41
                                                    Mam ciekawostke o Samulowskim i się pochwalę.
                                                    Otóz przydomek Samulowskiego to : Warmiński 'Tatko' z Gietrzwaldu.
                                                    Wiedziałeś o tym Gietpe ?
                                                  • gietpe Re: Z północnego Polski krańca-A.Samulowski 14.07.06, 21:45
                                                    Tak.Wiedziałem o tym przydomku.
                                                  • rita100 Re: Z północnego Polski krańca-A.Samulowski 14.07.06, 22:28
                                                    Gietpe - tyś je zielgim znawcą Samulowskiego - jek to sia dzieje ?
                                                    Skąd takie zainteresowanie ?
                                                  • gietpe Re: Z północnego Polski krańca-A.Samulowski 14.07.06, 22:52
                                                    Wiedzo sójsiedzi jak chto siedzi.
                                                    A tak poważnie to zaczęło sie po wejściu na to forum.
                                                  • rita100 Re: Z północnego Polski krańca-A.Samulowski 14.07.06, 22:57
                                                    Fascynacja Andrzejem Samulowskim.
                                                    Wiesz Gietpe czasmi mi się wydaje , że jestem takim Pielgrzymem Warmińskim, tak
                                                    jakos mnie naszło po przeczytaniu ksiązki "Pielgrzym" - czyli wędrówka Szlakiem
                                                    Świętego Jakuba - doskonala ksiązka.
                                                    Jakas iskra...
                                                  • rita100 Re: A.Samulowski w/g Wańkowicza 03.10.06, 20:28
                                                    Oto co Wańkowicz pisze o Samulowskim:
                                                    Stajemy w rynku i oglądamy się nieco bezradnie gdzie swe kroki zwrócić. Gdzież
                                                    jak nie tam, znajdziemy Legendę, ktora się staje Prawdą, i Prawdę, ktora jest
                                                    Legendą.
                                                    I gdy już podchodzimy blisko - na szyldzie - jak umowny znak, jak ryba
                                                    starochrześcijańska, wita nas polski napis : "Księgarnia"
                                                    schlesien.nwgw.de/foto/displayimage.php?album=205&pos=3
                                                    Tedy bez żadnych ogródek wchodzimy z 'pochwalonką'.
                                                    Odpowiada nam siwa, rźeśka staruszka.
                                                    Pani Samulowska.
                                                    To slowo- to cały dzwięk półwiecza.
                                                    schlesien.nwgw.de/foto/displayimage.php?album=205&pos=0
                                                  • rita100 Re: A.Samulowski w/g Wańkowicza 03.10.06, 20:28
                                                    Nieżyjący mąz p. Samaulowskiej, miejscowy gietrzwałdzianin, namówiony przez p.
                                                    Romana, redaktora "Pilegrzyma" z Pelpina, zakłada, przy pomocy materialnej i
                                                    organizacyjnej Romana, te księgarnię, w ktorej siedzimy.
                                                    Dziad p. Samulowskiej zginął w powstaniu 1831 roku, a ojciec, jako mały
                                                    chłopak, przed złymi krewnymi uciekł aż na Śląsk. Tam w Mikolowie dorobił się
                                                    drukarni.
                                                    Gdy Gietrzwałd cudami zasłynąl, zajrzał do niego. I jak przedtem Pomorzanin
                                                    Roman, tak obecnie ów Ślązak, wywodzący sie z Krolestwa, rad by księgarzowi
                                                    gietrzwałdzkiemu pomóc, a rozdmuchać tę księgarnię, a podtrzymać.
                                                    "Musi mieć tu pan do pomocy kogoś" - powiada.
                                                    "A może ma pan tam co jeszcze dla mnie ?"
                                                    "A toć siedzi tam jeszcze jedna w domu" - odpowiada, rzecz ważąc, drukarz z
                                                    Mikolowa.
                                                    Zakontował sobie samotny księgarz z Warmii te wypowiedź, więc dojechał do
                                                    Mikołowa obejrzeć, co też tam się hoduje.
                                                  • rita100 Re: A.Samulowski w/g Wańkowicza 03.10.06, 20:29
                                                    Twarz staruszki (p. Samulowska ma obecnie 78 lat) ożywiła się:
                                                    - Przyjechał, pobył, ale mnie nie powiedzieli nic. Ja wtedy miałam kilku
                                                    konkurentów, ale najlepiej to my się mieli do siebie z Miarką, synem Karola.
                                                    Między rodzicami naszymi była przyjaźń i ile razy stary Miarka siedział w
                                                    więzieniu, to mu zawsze ojciec w swojej drukarni drukował "Polaka". Ale młodemu
                                                    Miarce powiedziałam, ze na te wszystkie kary to powinien bogatą wziąć i
                                                    drukarnię własną zalożyć. To wiął sobie potem córkę burmistrza.
                                                    - W kilka miesięcy potem otrzymaliśmy list od Samulowskiego, zapytujący, co
                                                    porabia panna Marta. Rodzice coś tam uradzili widać, bo matka mnie wzieła na
                                                    odpust do Gietrzwałdu. A natłok taki był, że jakoś od pierwszego dnia stanęłam
                                                    za ladą i pomagałam. Ale nie chciałam za niego wyjść. Miałam 22 lata, a on 39
                                                    lat i niedomagał na reumatyzm. I własnie przez to wszystko sie stało. Potem on
                                                    napisał, ze leży chory, że księgarnia zmarnieje. Rodzice mi powiedzieli, jaka
                                                    to ważna rzecz. I pobraliśmy się.
                                                  • rita100 Re: A.Samulowski w/g Wańkowicza 03.10.06, 20:32
                                                    I odtąd jej tu zycie upływa. Dohodowała sie czterech chłopaków i trzech córek.
                                                    Mąż żył do późnej starości. Był to poeta warmiński (wiersze jego znajdują sie w
                                                    zbiorku Steffena, wydanym - Kraków 1936). Ostatni wiersz napisal jako
                                                    osiemdziesięciosiemioletni starzec na urodziny siedemdziesięcioletniej swojej
                                                    żony.
                                                    Pani Samulewska jest więc tu od poczatku tej batalii, ktorą bezbronny lud
                                                    stoczył ze Smętkiem.
                                                    -------------------
                                                    Gietpe - A mymy gdzieś ten wiersz napisany z okazji rocznicy urodzin żony
                                                    Samulowskiego na jej siedemdziesięciolecie ?
                                                  • tralala33 Re: A.Samulowski w/g Wańkowicza 03.10.06, 20:42
                                                    No proszę, to Wańkowicz znał historię ślubu państwa Samulowskich a myśmy
                                                    musieli ją na nowo odkrywać? Zobaczymy, czy Gietpe nam odnajdzie ten wiersz.
                                                    Narazie mamy wierszowaną opowieść o ślubie.
                                                  • rita100 Re: A.Samulowski w/g Wańkowicza 05.10.06, 21:58
                                                    Bo móziłam Tralala co Wańkowicz mioł fejne zródła z ktorych korzystał.
                                                    Gietpe zaflykuj tyn ziyrsz Samulowskiego ?
                                                    --
                                                    Gietpe - A mymy gdzieś ten wiersz napisany z okazji rocznicy urodzin żony
                                                    Samulowskiego na jej siedemdziesięciolecie ?

                                                  • gietpe Re: A.Samulowski w/g Wańkowicza 05.10.06, 22:17
                                                    NA DZIEŃ SIEDEMDZIESIĄTLETNICH URODZIN MOJEJ KOCHANEJ, NAJDROŻSZEJ ŻONUCHNY
                                                    MARTY

                                                    Moja Żonuchno! W dniu Twych urodzin
                                                    Życzę Ci szczerze jak dni, tak godzin,
                                                    By Matka Boska i Jej Syn Boski
                                                    Osładzali Ci wszelkie Twe troski.

                                                    Najświętsza Panna, która na klonie
                                                    Tu się zjawiła nam ku obronie,
                                                    Sprowadziła Cię z bardzo daleka,
                                                    Co dzień z łaskami na Ciebie czeka.

                                                    Ty z mocną wiarą, módl się do Matki,
                                                    By Cię wspierała w łask swych dostatki,
                                                    Które potrzebne w pracach codziennych,
                                                    W pracach dla ciała i też zbawiennych.

                                                    Już siedemdziesiąt latek dziś liczysz,
                                                    A w pracach dziennych tak przewodniczysz;
                                                    Aż zbytek w pracach i kłopot w głowie,
                                                    Lecz niech Ci Pan Bóg da sił i zdrowie.

                                                    Pracujesz we dnie i we wieczory,
                                                    A ze mnie nie masz żadnej podpory,
                                                    Niechże Cię Pan Bóg wspomagać raczy,
                                                    Bo jam jest tylko jak duch próżniaczy.

                                                    Niechaj Bóg zlewa na Cię łask zdroje,
                                                    Bym z sobą żyli zgodnie oboje,
                                                    Lecz tu na świecie jest coraz gorzej,
                                                    Po zgonie Bóg nam niebo otworzy.

                                                    Chociaż nie braknie na ziemi chleba,
                                                    Ale musimy dążyć do nieba,
                                                    Bo życie z Bogiem wszystko zwycięża,
                                                    Takie życzenia są twego męża.

                                                    Gazeta Olsztyńska, 1927, nr 173.
                                                  • rita100 Re: A.Samulowski w/g Wańkowicza 05.10.06, 22:24
                                                    I pomysleć , że taki wiersz mozna napisać na siedemdziesiąte urodziny zony.
                                                    Samulowski to dobry przykład męża smile
                                                    Dzięki Gietpe.
                                                    I Wankowicz to czytał o czym wspomniał, a my się z tym zierszem zapoznali.
                                                  • rita100 Re: Z przeszłości Gietrzwałdu 20.10.06, 22:24
                                                    Gietpe, a mosz tó legende ?
                                                    Je długa i nie ziym cy jó ni przepsisać ?
                                                  • gietpe Re: A.Samulowski w/g Wańkowicza 04.11.06, 22:47
                                                    ,-Samulowscy doczekali się siedmiorga dzieci. Aniela urodziła §5 listopada 1880
                                                    roku, Władysław 10 kwietnia 1883, Alfons
                                                    • 1886, Waleria 4 kwietnia 1888, Julian 25 maja 1890, Lucjan 25 serwca 1893 67
                                                    i Bronisława 20 lipca roku 1895.
                                                    Dzieci wychowywane były w rygoryzmie religijnym, głębokim rtriotyzmie,
                                                    kształtowano w nich prawdziwie obywatelskie po-awy. Wiele pracowały, pomagały
                                                    rodzicom. Dom Samulowskich tętnitnił życiem, przyciągał młodzież z całej wsi.
                                                    Ojciec grał na srzypcach, a Julian i Lucjan na pianinie. Samulowscy tworzyli
                                                    •adycyjną polską rodzinę, patriarchalną, wywierającą duży pływ na społeczność
                                                    gietrzwałdzką. Wychowanie wszystkich dęci na Polaków nie było łatwe, wszak
                                                    walka o dusze polskich sieci stawała się coraz bardziej zażarta i
                                                    niejednokrotnie zdarzało ę, że dzieci działaczy polskich trafiały do obozu
                                                    wroga. Dlatego
                                                    •ż „tatko" Samulowski w swoich artykułach tak często zarzucał idzicom
                                                    warmińskim, iż zbyt mały nacisk kładą na polskie wy-iowanie młodego pokolenia.
                                                    Miał pełne moralne prawo upomi-ać Warmiaków, ponieważ obowiązek edukacji
                                                    narodowej wobec
                                                    •łasnego potomstwa spełniał bez zarzutu.
                                                    Dzieci jego nie miały lekkiego życia w gietrzwałdzkiej szkole. ajstarszą córkę
                                                    Anielę nauczyciel Tausch posadził karnie ostatniej ławce. Na jego pytania
                                                    musiała się zgłaszać, ale rzadko ją pytał. Jednakże gdy ręki nie podniosła,
                                                    wówczas spadały na jej ciało bolesne uderzenia trzciny. Często w takich
                                                    wypadkach siekała do domu. Pewnego razu Tausch przycisnął ją drzwiami, aznała
                                                    wówczas poważnych obrażeń. Ojciec pojechał z nią do ispektora, Augusta Spohna.
                                                    Inspektor udzielił nagany Tauschowi, który nie zmienił jednak postępowania.
                                                  • gietpe Re: A.Samulowski w/g Wańkowicza 04.11.06, 23:18
                                                    Ojciec pojechał z nią do ispektora, Augusta Spohna.
                                                    > Inspektor udzielił nagany Tauschowi, który nie zmienił jednak postępowania.
                                                    schlesien.nwgw.de/foto/displayimage.php?album=117&pos=57
                                                    Czy możliwe że to jest rodzina inspektora ?
                                                  • rita100 Re: A.Samulowski w/g Wańkowicza 05.11.06, 17:26
                                                    Gietpe , pewnie tak , ale miałes nosa.
                                                    "Dzieci jego nie miały lekkiego życia w gietrzwałdzkiej szkole.Najstarszą córkę
                                                    Anielę nauczyciel Tausch posadził karnie ostatniej ławce. Na jego pytania
                                                    musiała się zgłaszać, ale rzadko ją pytał. Jednakże gdy ręki nie podniosła,
                                                    wówczas spadały na jej ciało bolesne uderzenia trzciny. Często w takich
                                                    wypadkach siekała do domu. Pewnego razu Tausch przycisnął ją drzwiami, aznała
                                                    wówczas poważnych obrażeń. Ojciec pojechał z nią do ispektora, Augusta Spohna.
                                                    Inspektor udzielił nagany Tauschowi, który nie zmienił jednak postępowania."

                                                    schlesien.nwgw.de/foto/displayimage.php?album=117&pos=57
                                                    Teraz czekamy na potwierdzenie Tralali
                                                  • tralala33 Re: A.Samulowski w/g Wańkowicza 05.11.06, 19:00
                                                    Kgl. Schulrat - wygląda na to, że to ten sam Spohn. A gdzie dokładnie jest ten
                                                    pomnik, w której części cmentarza?
                                                  • gietpe Re: A.Samulowski w/g Wańkowicza 05.11.06, 21:08
                                                    Idąc od ul.Rataja za kaplicą(ma wyremontowany dach po pożarze)trzeba skręcić w
                                                    lewo w alejkę w i po lewej stronie ok20m od glównej jest ten grób.Musiał być
                                                    kiedyś ogrodzony łańcuchem bo sa dookoła kwatery słupki.Do zeszłego roku w tej
                                                    kwaterze spoczywał krewny żony i zawsze zastanawialismy sie porządkując oba
                                                    groby kim był JA Spohn że miał taki pomnik.Przeglądając książkę Janusza
                                                    Jasińskiego natrafiłem na ten fragment i we wszystkich świętych zrobiłem to
                                                    zdjęcie i zapaliłem swieczke.jak co roku choć krewnego "przeprowadziliśmy " po
                                                    40 latach do Gietka.
                                                  • gietpe Re: A.Samulowski w/g Wańkowicza 05.11.06, 22:06
                                                    schlesien.nwgw.de/foto/displayimage.php?album=117&pos=59
                                                    widok na kaplicę od grobu
    • gietpe Re: Z północnego Polski krańca-A.Samulowski 08.11.06, 21:56
      Z PRZESZŁOŚCI GIETRZWAŁDU

      Gietrzwałd położony jest po obu stronach strumie¬nia Gilbiny, zatem bardzo
      nisko. Grunta ma gli¬niaste, iłowate i zdrojowe, a stąd i drogi bardzo
      błotniste, zwłaszcza w mokrej wiośnie i jesieni. Na polach przylegających do
      wsi, ku stronie po¬łudniowej wznosi się niezbyt wysoki pagórek, do dziś
      dnia „Pieniężną Górą" nazywany; przyczyna tej nazwy jest podobno następująca.
      Dawnymi czasy mieszkańcy Gietrzwałdu potrze¬bowali wiele kamieni, w które
      okoliczne pola nie¬zbyt obfitowały; na owej górze natomiast była kamieni wielka
      ilość. Poczęto więc stamtąd wy¬bierać kamienie i zwozić do bicia przez wieś
      dro¬gi, do fundamentów kościelnych itp. Gdy z wierz¬chu kamienie sprzątnięto,
      poczęto je wydobywać z ziemi i w tym celu kopano i wydobywano coraz głębiej,
      zdawało się, jakoby kamienie w głębiach owej góry były wmurowane lub poukładane.
      Pewnego dnia — było to jakoś na wiosnę — czte¬rech wieśniaków rydlami
      rozkopywało ziemię i drągami wyważali znacznej wielkości kamienie. Jeden z nich
      rzecze: gdybyśmy to tyle złota zna¬leźli w tej górze, ile kamieni, to już nie
      potrzebo¬walibyśmy tak ciężko pracować. Drugi odrzecze: już i srebro by nam się
      opłaciło i my, i nasze dzieci, potomkowie nie potrzebowa¬liby pracować,
      zostaliby na zawsze panami.
      — Pobudowalibyśmy piękne domy z palonej ce¬gły — mówi trzeci — zrobilibyśmy z
      naszej wio¬ski piękne miasto i mieszkalibyśmy w bogatych pałacach, jak Krzyżacy
      w malborskim zamku.
      — Głupstwa wam się po głowie roją — dodał chłop czwarty. — Widocznie wam
      pracować się nie chce. Kto pracuje i Boga chwali, przy tym jest zdrowy, temu
      dobrze i ma dostatek. Skarby łatwo nabyte, moim zdaniem, nikogo nie
      uszcz꬜liwią. Ja wolę pracować i jestem zadowolony z tego, co mi Pan Bóg
      daje. — I silnym pchnie-niem zagłębił rydel w ziemię, aż tu posłyszał mocne
      zgrzytnięcie, niby żelazo o żelazo, rydel natrafił na jakiś inny ciężki i
      wielki przedmiot, który nie zdawał się być kamieniem.
      Inni trzej robotnicy poczęli mu przymawiać, że im kazanie prawi, że on by i
      gotówki nie przyjął, gdyby mu ją we worku Pan Bóg z nieba na sznur-
      191

      ku spuścił, dlatego, że ciężką pracą nie zarobił itd. Rozumny robotnik na te
      przymówki nic nie zwa¬żał, kopał, odrzucał ziemię, aż spostrzegł, że ów
      przedmiot w ziemi ma całkiem regularne boki i narożniki. Podjął mocny drąg,
      uderzył końcem silnie w ów żelazny przedmiot i zauważył, że to musi być żelazna
      skrzynia czymś napełniona. Za¬wołał tedy na trzech towarzyszy, aby podeszli
      zobaczyć, co z ziemi teraz wydobywa, bo — do¬dał z przekąsem — może wasze
      pragnienia się spełnią. Towarzysze podbiegłszy, krzyknęli jedno¬głośnie: złoto —
      srebro — pieniądze — skarb zna¬leźliśmy! Podzielimy się! — chwycili gorączkowo
      za rydle, aby ziemię odrzucić i żelazną skrzynię ze skarbem wydobyć na wierzch.
      — Nie dzielcie się, bo jeszcze nie macie czym — wtrącił właściwy znalazca
      skrzyni.
      — Przecież i z tobą się podzielimy, boś ty naj¬przód skrzynię znalazł —
      powiedział jeden.
      — Damy mu trzecią część, bo on znalazł i nas do skarbu zawołał — dodał drugi.
      — E, dostanie połowę srebra, bo on najszczęśli¬wszy, a skrzynia dość wielka, to
      wystarczy — dorzucił trzeci. I poczęli skrzynię odkopaną drą¬gami wyważać, ale
      ta ani drgnęła.
      — Trzeba iść do wsi po pomoc, a najprzód za¬wiadomić o tym plebana i sołtysa —
      powiedział znalazca skrzyni.
      — To i oni chcieliby się z nami skarbem podzie¬lić, sami wydobędziemy — odrzekł
      jeden.
      — Mają oni dość gruntu i dobytku. Więcej im nie potrzeba — dorzucił drugi. —
      Skarb jest teraz nasz, znaleźliśmy go, więc nic nikomu nie powia¬dać, tylko się
      pięknie podzielić; oni gotowi nam zabrać wszystko, cośmy ciężką pracą zdobyli —
      rozumował trzeci.
      — Żeśmy skrzynię wykopali — to widzimy, lecz co ona w sobie zawiera, tego nie
      wiemy. Zresztą ani ten grunt, ani ta skrzynia do nas nie należą, zatem
      znalezionej rzeczy przywłaszczać sobie nie można, ani też nie mamy do tego
      prawa. Koniecz¬nie musimy zawiadomić starszych i wezwać ich do rady i pomocy,
      boć sami skrzyni wydźwignąć nie możemy — odparł znalazca, odrzucił drąg i rydel
      i poszedł sam do wsi.
      Ks. proboszcz wysłuchał wszystkiego, popytał o szczegóły i znając rzetelność
      opowiadającego robotnika, zalecił wieśniakowi, aby szedł do soł-
      192

      tysa i rzecz tę jemu oznajmił, gdyż on, proboszcz, przed czasem nie chce się
      wdawać w nieswojo rzeczy.
      Stary organista jednak, który zarazem był i szew¬cem, i właśnie podtenczas
      czyścił proboszczowi skórznie [buty], usłyszawszy opowiadanie robot¬nika,
      począł się trząść ze wzruszenia i odezwał się do proboszcza:
      — Jegomościnku, to może trzeba zadzwonić wszy¬stkimi dzwonami!
      — A to na co? — odrzecze ksiądz zdziwiony, za¬bierając się do brewiarza.
      — A no... bo na orację, żeby się ludzie zeszli i pomodlili za znalezione
      pieniądze.
      — Nie klep waść niedorzeczności, a pomódl się o dar stateczności dla siebie —
      odparł ksiądz.
      — Oremus, veni spiritus — szepnął sobie orga¬nista i dodał głośniej — to i ja
      pójdę tamże, na miejscu przekonać się o rzeczy i wezmę ze sobą worek ten, w
      który kolędę zwykle zbieram. Proboszcz wzruszył ramionami na znak niechęci i
      dał organiście do zrozumienia, aby już wyszedł i nie przeszkadzał mu w
      odmawianiu bre¬wiarza.
      Robotnik od księdza udał się wprost do sołtysa, który nie dowierzając, siadł na
      konia i pośpieszył na miejsce wykopaliska. Znalazł wszystko tak, jak mu
      robotnik był powiedział. Wrócił też na¬tychmiast do wsi i wysłał wiejskiego
      sługę na tym samym koniu, aby zwołał gminę na naradę. Sługa wiejski siadłszy na
      konia jechał „człapsią" przez wieś i przed każdym domem i chałupą pow¬tarzał na
      całe gardło znany urzędowo gminny rozkaz:
      „Je pan doma — do szołtysa za koniam zaraz"! Takie wezwanie oznaczało sprawę
      nagłą, bo przy rzeczach mniejszej wagi, zwykle sługa wiejski szedł z kijem
      przez wieś i wołał „je pan doma — do szołtysa za kijam zaraz!" A jeśli z
      wypłacaniem podatków miano się zbierać, dodawał wiejski słu¬ga: ,,z pieniądzami
      za kijam zaraz".
      Gmina zebrała się niebawem, wszyscy wiedzieli już o co chodzi, bo organista
      tymczasem swoją drogą od chaty do domu chodził i opowiadał ko¬bietom w sekrecie
      o znalezieniu skarbu, nosząc już ze sobą ów kolędowy worek, przylepiony do
      dłoni nasmarowanej czarnym pachciem od dra-tew. Gmina poczęła radzić nad tem,
      jak zużyje
      193



      znaleziony skarb. Znaczna większość z sołtysem na czele zgodziła się na to, że
      wieś Gietrzwałd trzeba zmienić w miasto, a skarby znalezione obrócić na
      odpowiednie urządzenia i budowle.
      Wreszcie wyruszyli wszyscy na miejsce zdarze¬nia, gdzie już stary organista
      wokół skrzyni drep¬tał, odmawiając z cicha „De profundis". Rozumie się, że
      zabrano z sobą duży wóz, konie, kilka moc¬nych drągów, siekiery i rydle.
      Trzej robotnicy tymczasem sprzeczali się ze sobą, niekontenci z takiego obrotu
      rzeczy; czwarty zaś, prawdziwy znalazca, pracował pilnie obojętny na swary.
      Gdy nadeszła pomoc, mocnymi drągami podwa¬żono skrzynię, wydobyto ją na wierzch
      i zabie¬rano się do rozbicia, aby się przekonać, co zawie¬ra. Lecz mędrsi nie
      pozwolili na rozbicie skrzyni w polu, jednakże szukali sposobu zbadania
      war¬tości. Skrzynia zdawała się być dębowa, była szczelnie okuta grubymi
      sztabami żelaznymi. Zdo¬łano we wieku, zrobić siekierą małą szparę, przez którą
      dostrzeżono pieniądze.
      Stary organista, mając swój kolędowy worek, co chwila go otwierał i zaglądał do
      niego, szepcąc rozm
      • gietpe Re: Z północnego Polski krańca-A.Samulowski 08.11.06, 22:21
        że zabrano z sobą duży wóz, konie, kilka moc¬nych drągów, siekiery i rydle.
        Trzej robotnicy tymczasem sprzeczali się ze sobą, niekontenci z takiego obrotu
        rzeczy; czwarty zaś, prawdziwy znalazca, pracował pilnie obojętny na swary.
        Gdy nadeszła pomoc, mocnymi drągami podwa¬żono skrzynię, wydobyto ją na wierzch
        i żabie- i rano się do rozbicia, aby się przekonać, co zawie- y
        ra. Lecz mędrsi nie pozwolili na rozbicie skrzyni i w polu, jednakże
        szukali sposobu zbadania war¬tości. Skrzynia zdawała się być dębowa, była
        szczelnie okuta grubymi sztabami żelaznymi. Zdo¬łano we wieku, zrobić siekierą
        małą szparę, przez którą dostrzeżono pieniądze.
        Stary organista, mając swój kolędowy worek, co chwila go otwierał i zaglądał do
        niego, szepcąc rozmaite łacińskie wyrazy, których co prawda sam nie rozumiał.
        Wzięto się gorączkowo do ładowania skrzyni na przygotowany wóz, lecz ani jej
        rusz — za ciężka. Opasano ją linami i założono konie — wóz ani drgnął.
        Sprowadzono więcej koni i lin, lecz skrzy¬nia ani się ruszyła. Nawet osiem
        silnych koni za¬łożono, ale i to nic nie pomogło. Nastąpiła narada — jedni tak,
        drudzy owak. Wte¬dy najstarszy i najpoważniejszy, a zarazem naj-doświadczeńszy
        gospodarz doradził, aby sprowa¬dzić ze wsi dwanaście najsilniejszych wołów.
        Gdy¬by zaś w tej sprawie tkwiła jaka .moc złego ducha, toć jest ksiądz,
        święcona woda, słowo Boże, są aparata kościelne, więc z pomocą tego wszystkiego
        można złe zwyciężyć.
        Wszyscy jednogłośnie zgodzili się na tę mądrą radę, osobliwie organiście
        przypadła ona do gu¬stu, spojrzał w swój kolędowy worek i powie¬dział: „Deo
        gratias", a potem z cicha począł: „Ure-mus, omnipotens" itd.
        Kilka osób zostało na miejscu, reszta zaś gro¬madnie poszła do wsi, aby
        przygotować wszy¬stko według rady rozumnego gospodarza. Po-
      • gietpe Re: Z północnego Polski krańca-A.Samulowski 08.11.06, 22:22
        ważniejsi gospodarze pośpieszyli do księdza, aby rzecz opowiedzieć i nakłonić
        go, iżby z kościel¬ną procesją wyszedł. Inni rozbiegli się, aby spro¬wadzić
        12 najsilniejszych wołów, postronki i liny.
        Stary organista również pospieszył z innymi, aby we wsi przygotować wszystko do
        okoliczności. Postanowiono, że wyjdzie kto tylko może z pro¬cesją z proboszczem
        na czele, że każdy w pro¬cesji udział biorący powinien w skupieniu du¬cha
        nabożnie się modlić lub śpiewać, a nic nie¬potrzebnego do drugich nie mówić i
        za siebie się nie oglądać. Ci zaś, którzy w domu pozostać musieli, również w
        skupieniu ducha modlić się mieli, do nikogo się nie odzywając ani słowem. Z tym
        rozporządzeniem miał stary organista wszystkich mieszkańców wioski zaznajomić.
        Sprowadzono sześć jarzm najsilniejszych wołów i zaprowadzono je na miejsce.
        Wyruszyła i procesja ze śpiewem. Stary orga¬nista o wszystkim pamiętał, tylko w
        roztargnie¬niu o kropidle zapomniał. Spostrzegł to w drodze, wrócił do siebie,
        z pośpiechem pochwycił kro¬pidło, ale zamiast kociołka ze święconą wodą, zabrał
        swój kolędowy worek. Zdążył na czas. Ksiądz wyciągnął rękę po kro¬pidło, by
        pokropić całą procesję i skrzynię. Orga¬nista kropidło podał, a drugą rękę
        zamiast ko¬ciołka ze święconą wodą, worek. Spostrzegł się nieborak starowina,
        spłonął z zawstydzenia. Ksiądz spojrzał z politowaniem, lecz nikt inny na to
        nie zważał. Ksiądz przeżegnał w porządku ustawiony pochód i wszystko
        szczęśliwie ruszyło z miejsca ze śpiewem „Kto się w opiekę". Zmrok wieczorny
        już zapadał na ziemi, a cały pochód ze skrzynią posuwał się zwolna ku wsi, w
        uroczystym nastroju. Czterej robotnicy postę¬powali zaraz za skrzynią.
        Gdy już cały pochód wchodził do wsi, wybiegła z chałupy rozczochrana kobieta,
        żona jednego z owych robotników, co to chcieli być panami i krzyknie na całe
        gardło:
        — Wejta no, wejta — jak to na ostatku diabeł opak jedzie na kozie i ozorem ją
        pod ogon jak batogiem chlasta!
        Pierwszy obejrzał się organista, za nim inni i spo¬strzegli, jak piekielnik na
        kozie raptem zawrócił i zniknął im z oczu. Wszystkie liny i postronki
        • gietpe Re: Z północnego Polski krańca-A.Samulowski 08.11.06, 22:23
          naraz się zerwały, a skrzynia z brzękiem poto¬czyła się na powrót tam, skąd ją
          sprowadzono. Stary ów gospodarz, którego rada wszystkim się podobała, zawołał:
          — Gdzie diabeł nie może, tam babę pośle. Na drugi dzień znaleziono zapadłą
          ziemię na miej¬scu, skąd ową skrzynię wydobyto.

          Małym chłopcem będąc, słyszałem opowiadanie to od nieboszczyka mego ojca. Ów
          pagórek do dziś dnia gietrzwałdzianie nazywają „Górą Pie¬niężną".

          Gazeta Olsztyńska, 1919, nr 27, 29, 31, 33.
          196 t
          • rita100 Re: Z północnego Polski krańca-A.Samulowski 08.11.06, 22:32
            No tak legendy tyż łumierajó jek sia nie przekaże dziaciakom. Tak łu noju mowam
            i bandziem pamientac , co to "Góra Pienięzna".
            • rita100 Re: Z północnego Polski krańca-A.Samulowski 09.11.06, 21:44
              Wspaniała ta legenda. Ale i zabawa ze skarbem przednia. To dzielenie się ,
              potem wmieszali całą wieś i konie i woły i nie dali radę. Ale Samulowski
              potrafi trzymać do końca moją ciekawośc , co bedzie dalej, co bedzie az się
              okazuje , że ludzie się odwrócili na krzyk starej kobiety i skarb utracili.
              Zamieszanie na wsi było calkowite , wszyscy wciągnięci w skarb.
              • rita100 Re: Jo sia pytom 06.12.06, 21:37
                Gietpe , jo sia pytom daczemu Samulowski gwaró nie psisał. Żoden ziersz, żodne
                łopoziadanie ni je w gworze - daczemu ? Ziycie daczemu, bo jo ni ziym.
                I sia nawet nie domyslam.
                • rita100 Re: Gietpe 09.12.06, 21:32
                  jek wyżej, daczemu Samulowski ni psisał w gwarze , jek lo nió walcył ?
                  • gietpe Re: Gietpe 09.12.06, 21:52
                    Mnie sie zidzi co łon lejdował za Polsko i psisał jejzykiem literackim abo jak
                    to nazwać coby dac przykład i uczyć -tak mnie sie widzi-ale nolepsi jekby sie
                    prf.Achremczyka zapytoł bo jo nie jest ołtorytet z literaturysmile
                    • rita100 Re: Gietpe 09.12.06, 21:58
                      Bo jo cytała dzieś, co tłumaczyli poezje a warmińskiego na język polski jek
                      Erwina Kruka i całkiem niepotrzebnie. W ten sposób chcieli dotrzeć do większej
                      liczby ludzi. Tak tyż myslałam co może i Samulowski tyż mógł psisać w gwarze i
                      dzieś to może być. Tlo dzie ?
                      • rita100 Re: Samulowski Jendrek 11.02.07, 18:09
                        Ni ma nigdzie, no ale Samulowski to nie tylko poeta ale tyż działacz społeczny,
                        nojziankszy łobrońca polskości .
                        • gietpe Re: Samulowski Jendrek 11.04.13, 21:07
                          No jó, jekoś eśwa latoś zaboczyli ło naszam Jendrku :

                          Jo zim co musztryk po łobziedzie .Na łostatno chwila am trasiuł i tera wziem co łusz stary am jest ;bo ludziów siuła buło i jedna fejn pani profesur sia pyta dlaczamu nima młodych ,co bandzie z Warnijo kij młodych brok!

                          Co? Gdzie? Kiedy?
                          www.olsztyn24.com/co_gdzie_kiedy/15062-135-rocznica-utworzenia-ksiegarni-samulowski.html
                          Propozycje olsztyńskich instytucji kulturalnych »
                          WSZYSTKIE WYDARZENIA » | OLSZTYN » | POWIAT » | REGION »
                          Książnica Polska (II p.) | Olsztyn, Pl. Jana Pawła II 2/3
                          » 135. rocznica utworzenia Księgarni Samulowski « b
                          Rozpoczęcie: Czwartek, 11-04-2013 o godz. 17:30, Zakończenie: Czwartek, 11-04-2013 ok. godz. 18:30
                          Tematy spotkanie:

                          » „Księgarnia A. Samulowski w Gietrzwałdzie w 135. rocznicę utworzenia: 8-04-1878 - 8-04-2013”
                          » „Krzewienie polskiego słowa na Warmii - 135 lat Księgarni A. Samulowski”
                          » 85. rocznica śmierci Andrzeja Samulowskiego (10-04-1928 r.) Spotkanie połączone z promocją książek o Warmii!

                          Prowadzenie spotkania: Andrzej Dramiński
                          Goście:
                          » dr Jan Chłosta - wystąpienie pt. „Andrzej Samulowski (1840-1928) w świadomości współczesnych” (dorobek, znaczenie i jak go przyjmowano po 1945 r.)!
                          » prof. Janusz Jasiński
                          » prof. Stanisław Achremczyk - dyrektor OBN
                          » Jerzy Okuniewski - prezes „Książnicy Polskiej”
                          » Brygida Samulowska - księgarz z Gietrzwałdu i Olsztyna
                          » Teresa Samulowska - księgarz z Gietrzwałdu
                          » Emilia, Andrzej i Wojciech Samulowscy
                          » Janusz Cygański
                          » Edward Cyfus (warmińskie powitanie „po naszamu”wink

                          Wiersze Samulowskiego czytać będzie Urszula Witkowska z ”Książnicy Polskiej”, „O Warmio Moja Miła” i „Rotę” na skrzypcach zagra Edward Bierdziewski.
                          • warnija Re: Samulowski Jendrek 11.04.13, 23:19
                            No jó, to nawet nie musztryk po łobziedzie. Jo bym poziedzioł, co ło ty porze to tlo psy żerom smile

                            Na drugi roz łoddo lepsi w kalyndorz ślypsioć, to i poruty nie bandzie.

                            Daliśwa ciała !

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka