tralala33 25.05.06, 22:37 Śpiew nasz Już tylko w kancjonałach, A kancjonały - w rękach umarłych. Wolność nam się śniła i wszystko się ziściło W muzyce piasku: Nasze groby nad nami się zapadły. Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
tralala33 Re: Erwin Kruk 25.05.06, 22:37 WYJDŹ NAPRZECIW Jeżeli pochodzisz ze starych, Dawno wymarłych plemion, Jeśli nie znasz języka Ani sposobu, Jak można to udowodnić, Popatrz w niebo, Nad którym zawisł jastrząb w południe, Podnieś ziarenko piasku, Źdźbło trawy, gałązkę jałowca, Stań nad wodą, W której mija twoje odbicie, Wyjdź naprzeciw wieczoru. Odpowiedz Link
tralala33 Re: Erwin Kruk 25.05.06, 22:37 ŚLADY Szlaki jantarowe i ścieżki niedźwiedzie, bóstwa pogańskie można wyliczać, Bezdenna jest pamięć. Religią jej - kłamstwo i moja tradycja staroplemienna, co jak skrzep bursztynu w chrobocie gwary odciska się niewyraźnym echem. To tylko północ - ona prowadzi przez tysiąclecia Warmów i Sasinów. To tylko ja, który szamoczę się między tym, co jest, a przeszłym. Więc tak oto stoję pokornie wobec nie oswojonego języka. I wiem, że coraz więcej jest we mnie błędów i wahań, które trwają. Nawet mówię: azyl mój był z międzyczasu. Odpowiedz Link
rita100 Re: Erwin Kruk 26.05.06, 20:10 "Szlaki jantarowe i ścieżki niedźwiedzie, bóstwa pogańskie można wyliczać, Bezdenna jest pamięć." Tylko w pokorze milczeć przy takich słowach Erwina Kruka. Bardzo dużo korzystałam z jego opracowań internetowych. Odpowiedz Link
tralala33 Re: Erwin Kruk 26.05.06, 21:47 Jeszcze jeden wiersz z FO: NIEBO, ZIEMIA Nie bój się. To bezbronne Niebo się zatraca U twych stóp. Nie broń się. To ziemia wraca, Przytula się Do twych ust. * * * Chodź ze mną, synu północy, Twoje znaki: jastrząb i ryba, Ich lot opadający Nad ogrodami starych jałowców, Ich lot przez zapomniane sny, Ale dalej Jest las, jezioro Kolebie się w jego wnętrzu, I co przejrzyste staje się Oddechem mgły. Jeżeli nie umarłeś - Chodź, zanurzymy się w cienie i światła, Uniesiemy sumiennie powieki. Drobna koniczyna Biegnie wśród piasków, powój Trzyma się kurczowo kamieni. Nie widzisz mnie, synu północy? Jestem plamą rdzy, Której nie zetrzesz, choć możesz Udawać, że mnie nie znasz. Ja urodziłem tę północ, teraz Jej gwiazda trzyma mnie Przy życiu. Pod cieniami Jastrzębia i ryby Pulsuje twoja krew, Wieloimienna - w locie opadającym Przez zapomniane sny. Chodź ze mną. Zanucimy cicho piosenkę o miłości, Zanim zmrozi nas chłód Martwego krajobrazu. Tam tlą się jeszcze twoje znaki: Las i jezioro, jałowce na wzgórzach zapomnianych. Piasek i rzeki, które płyną na przemian, Jak korzenie, Przez ciebie, przeze mnie. Chodź ze mną, mój wierszu. Musimy się o tym przekonać. Odpowiedz Link
rita100 Re: Erwin Kruk - skąd płyną źródła 26.05.06, 21:51 Erwin Kruk - o antologii "Pieśni duchowne i poemata światowe" oraz o tym, skąd płyną źródła Prozy kolejowe Ta książka została wydana w Gołdapi. Gdyby zdobyć się na żart, można by powiedzieć, iż jest ona wyrazem swoistego EGO-izmu. Jakkolwiek ma podtytuł "Antologia mazurska", to przecież nie całe Mazury obejmuje, ale ich północno-wschodni skraj, od dawnych miast powiatowych: Ełk, Gołdap, Olecko, nazywany po wojnie skrótowo: EGO. Może lepiej by było powiedzieć: Mazury garbate, jednak ta nazwa jakby wychodzi z użycia. W każdym razie książka stanowi jeszcze jeden dokument, o ciekawym i z lekka zapomnianym życiu duchowym i kulturalnym dawnych Mazur. Na Mazurach żyli i komponowali swoje pieśni i poematy autorzy tej antologii, wiejscy wierszopisarze, którzy w drugiej połowie XIX wieku stanowili swoisty fenomen w polskiej kulturze ludowej. Utwory niektórych z nich, dzięki tej publikacji, zostały przypomniane. W antologii Zbigniewa Chojnowskiego, poety, krytyka literackiego i historyka literatury, uhonorowany został zatem skrawek Mazur. Można by pomarzyć, aby ta antologia obejmowała całe tereny mazurskie. Na razie ważne jest jednak to, że pierwszy krok ku jej powstaniu został zrobiony. Trzy są podstawowe źródła pisane, z których teksty znalazły się w antologii mazurskiej. Najstarsze źródło to dwa roczniki "Przyjaciela Ludu Łeckiego", wydawanego z przerwami w latach 1842-1845 przez Wilhelma Menzla, nauczyciela gimnazjum w Ełku. Stąd jako antologista Zbigniew Chojnowski wypisał jeden utwór. Ale dwa następne źródła, z których zaczerpnął najobficiej, to wydawnictwa XIX-wiecznego pisarza mazurskiego Marcina Gerssa: "Kalendarz Królewsko-Pruski Ewangelicki" (KKPE) i "Gazeta Lecka" (wydawana w Lecu, dzisiejszym Giżycku), których on był redaktorem i wydawcą. Można rzec bez popełnienia pomyłki, że bez Marcina Gerssa i jego kalendarzy ludowa poezja mazurska nie stanowiłaby swoistego fenomenu w XIX-wiecznej kulturze ludowej. Antologia o staroświeckim tytule "Pieśni duchowne i poemata światowe" wypływa z tych źródeł i daje temu wyraz. To są odniesienia bezpośrednie. A przecież wszystkie one mają swój wzorzec w śpiewnikach kościelnych i domowych, czyli w kancjonałach, które trafiły do mazurskich rąk w pierwszej połowie XVIII wieku i odtąd towarzyszyły im w życiu kościelnym i domowych przez lat ponad dwieście. Wróćmy na chwilę jednak do najstarszych źródeł, skąd autor antologii wypisał parę wierszy, a mianowicie do "Przyjaciela Ludu Łeckiego" wydawanego w latach 1842-1845. Marcin Gerss był jednym ze współpracowników pisma. Tu na ogół podkreśla się rolę Gustawa Gizewiusza. Lecz oprócz niego drukowali w tym piśmie swoje utwory rymowane lub poetyckie tłumaczenia, zarówno Marcin Gerss, jak i Jan Marczówka, nauczyciel ze Starych Juch, potem pracujący w szkole w Grabniku. Współpracownikami pisma byli także: kandydat na kaznodzieję ewangelickiego Skubich, pastor Skrodzki z Kalinowa, nauczyciel Kozłowski z Suczek i inni. Na skutek aktywności politycznej Gizewiusza, który w wydanym w Lipsku dodatku do "Przyjaciela Ludu Łeckiego", który wtedy przestał się już ukazywać, rozprawił się z wymową wiersza Jana Marczówki "Względna rada" (gdzie m.in. znajduje się fraza: "Ucz się bracie po niemiecku, będziesz dobrym chłopem"), Jan Marczówka postrzegany bywał przez historyków literatury jako "czarna owca" mazurskiej poezji ludowej. Nie wydaje mi się to słuszne. cdn Odpowiedz Link
rita100 Re: Erwin Kruk - skąd płyną źródła 26.05.06, 21:52 Gdy patrzy się na ogólny poziom kultury twórców mazurskich, w tym na ich kulturę literacką, to okazuje się, że z grona autorów wierszy, drukujących w "Przyjacielu Ludu Łeckiego", wiejski nauczyciel Marczówka jest autorem wyróżniającym się spośród innych. Tak to postrzegał już Wojciech Kętrzyński w swoich "Szkicach Prus Wschodnich" (1876). Zresztą Jan Marczówka drukował później swoje utwory u Jana Karola Sembrzyckiego w "Mazurze" i w "Mazurze Wschodniopruskim", podobnie jak m.in.: Jan Domasz (ur. w 1849 r. w Mieruniszkach, pow. Olecko) czy bracia Donderowie, Jan i Samuel (wywodzący się ze wsi Lipińskie, pow. Ełk). Nawet Tadeusz Oracki w książce "Rozmówiłbym kamień" (s.164), gdy z pola politycznych bojów przechodzi do wartości utworów publikowanych w "Przyjacielu Ludu Łeckim", właśnie o Janie Marczówce, autorze 10 tekstów, napisał: "Pisał on sporo, tłumaczył nieźle, a jego własne utwory wykazują, że miał chyba największy 'talent' wśród wszystkich współpracowników pisma." Jak się wydaje, rola "Przyjaciela Ludu Łeckiego", wydawanego w latach 1842-1845 w Ełku, nie polegała tylko na tym, że mazurscy wierszopisarze mieli po raz pierwszy możliwość publikowania, ale że pismo to przypomniało dawne utwory, świadczące o tym, że wierszowanie mazurskie nie wyrasta na surowym korzeniu. Z rękopisu podano tu do druku najstarszy polski chłopski utwór - utwór Frycza Olszewskiego, a z kancjonałów znane już Mazurom utwory, a mianowicie utwór "O wtargnięciu tatarskim do Prus roku 1656", podawany także pod tytułem "Ojczyzno tęskliwa, zalewaj się łzami", Tomasza Molitora (1616-1682), proboszcza w Różyńsku, oraz utwór Michała Grodzkiego "Mór w Prusiech 1709 r.", w którym pierwsza litera każdej kolejnej zwrotki układa się w taki napis: "Michał Grodzki, rektor z Cichów komponował". Tak oto swoje nazwisko utrwalił XVIII- wieczny autor - nauczyciel z miejscowości Ciche w powiecie oleckim, zmarły po roku 1747. Autor przeżył epidemię dżumy, która w latach 1709-1711 pochłonęła tysiące ofiar na Mazurach. Utwór Grodzkiego "Mór w Prusach" wydrukowany został w mniej znanym kancjonale, a mianowicie w "Pieśnioksięgu czyli Kancjonale Gdańskim" (1803, 1840 - Nowy Pieśnioksiąg) Krzysztofa Celestyna Mrongowiusza. cdn Odpowiedz Link
rita100 Re: Erwin Kruk - skąd płyną źródła 26.05.06, 21:52 Oczywiście, nieprzebraną skarbnicą kultury mazurskiej jest "Kalendarz Królewsko- Pruski Ewangelicki" (KKPE) Marcina Gerssa. Jako redaktor i wydawca "Kalendarzy Królewsko-Pruskich Ewangelickich" (37 roczników w latach 1860-1895) oraz "Gazety Leckiej" (wydawanej z przerwami w latach 1875-1892), zamieszczał nadsyłane utwory i publicznie do ich nadsyłania zachęcał. Książka roczna miała swoje stałe działy. Na początku znajdowały się zwykle pieśni nabożne tłumaczone przez Gerssa, "które w polskim kancjonale nie stoją". W kalendarzu na rok 1866 Gerss pisał: "Już w kalendarzu na rok 1864 przypominaliśmy, że w rękach wielu mieszkańców mazurskich piosnki i opowieści się znajdują, które jeszcze nigdy drukowane nie były, lecz które od starodawnych lat, od pokolenia do pokolenia, tylko w pisanych książkach są zawarte. Nazywają się piosnkami spisanymi. Są dokazem, że i między ludem się tacy znajdują, którzy do ułożenia pieśni talent mają. Odtąd podamy corocznie jedną albo parę takowych piosnek do znajomości powszechnej, aby je przed zagubieniem zachować." A rok wcześniej, w kalendarzu na rok 1865, Marcin Gerss napisał: "Poeci mazurscy, o których pierwej nikt nie wiedział, mieli odtąd sposób poemata swoje dać drukować i imię swoje wsławić." Nie byłoby tych wierszopisarzy, przynajmniej w większości, gdyby nie Marcin Gerss i jego działalność. Można powiedzieć, że antologia mazurska Chojnowskiego "Pieśni duchowne i poemata światowe" jest swoistym hołdem, oddanym Marcinowi Gerssowi. Kiedy Gerss krzątał się koło wydawnictw, mieszkał w Lecu, dzisiejszym Giżycku. Jednak Zbigniew Chojnowski, który ułożył tę antologię ("Wypisał, opracował i wstępem opatrzył"), nie omieszkał przypomnieć jego rodowodu, a mianowicie, że "to właśnie niedaleko Gołdapi, w Kowalkach, 23 października 1808 roku urodził się Marcin Gerss, któremu mazurska twórczość ludowa zawdzięcza najwięcej". Marcin Gerss zmarł w sędziwym wieku, 25 marca 1895 roku w Lecu, a więc sto dziesięć lat temu. I jak we wstępie pisze Zbigniew Chojnowski: "Losy Gerssa wiodły go przez Kamionki, gdzie uczęszczał do szkoły, wieś parafialną Grabowo, gdzie ksiądz zainteresował się 'ciekawym na naukę chłopakiem', przez Karalene pod Wystrucią, gdzie ukończył 'szkołę pomocniczą przy seminarium'. W zawodzie nauczyciela pracował w Mikołajkach, w Szestnie i w Sterławkach Wielkich. Od 1850 roku mieszkał w Lecu." cdn Odpowiedz Link
rita100 Re: Erwin Kruk - skąd płyną źródła 26.05.06, 21:53 W antologii "Pieśni duchowne i poemata światowe" najliczniej prezentowana jest twórczość Jana Luśtycha (Lustiga). Miał on lekkość pisania, czuł przyrodę, układał też zgadywanki, drukowane w czasopismach. Tu, w antologii, mamy pochwałę kobiety, która rozwiązała ułożoną przez niego łamigłówkę. Napisał o tym wiersz. Inny wiersz, często cytowany, ale w antologii Chojnowskiego pominięty, to utwór "O macierzyńskim języku", gdzie m.in. Luśtych pisał: "Macierzyński język nam od Boga dany, Jest bardzo przyjemny, śliczny, pożądany." Szkoda, że w antologii nie ma wiersza Luśtycha, napisanego po śmierci Jana Jenczio, bibliofila, misjonarza i gospodarza w Markowskich, autora wiersza "O siedmiu słowach Chrystusowych". Bo to byłoby świadectwo, że ci Mazurzy, którzy drukowali swoje poematy, wykazywali zainteresowanie pracami innych i z szacunkiem odnosili się do siebie. Wygłaszał Luśtych pochwałę "kraju mazurskiego", w wierszu pod tym właśnie tytułem (KKPE 1901). Ale ten sam wzór, w którymś z kolejnych roczników kalendarza, wykorzystał, aby napisać, jak "śliczny jest niemiecki kraj". Sporo pisał wierszy religijnych. W wierszu "Kościół cichowski", zamieszczonym w antologii, napisał notą "Tobie, nieśmiertelny Panie". Jest to odwołanie do pieśni 812 z "Nowo wydanego Kancjonału Pruskiego". Nb. pieśń, 811, będąca odwołaniem do Psalmu 146, zawiera taką strofę: "Ledwo mi już ducha stanie; ale Tobie, mocny Panie! świadomo, że bez winności cierpię takie boleści". Zwracam uwagę na słowo "świadomo", bo używa go i Gerss w pieśni o cesarzu. Chojnowski wyjaśnia, że to znaczy: wiadomo. Jan Luśtych (także: Lustig), urodzony w roku 1833 w Małych Zawadach, pow. Olecko, korzystał z różnych form wypowiedzi. O jego młodości dowiadujemy się m.in. z wierszowanej autobiografii "Mój bieg życia". Nb. w podobny sposób, ale bardziej rozwlekły i szczegółowy, był w XX wieku "Mój życiorys" warmińskiego wierszopisarza Michała Lengowskiego. Na pogrzebie Luśtycha pastor Popowski z Cich recytował napisany przez siebie, a potem wydrukowany wiersz o mazurskim poecie ukochanym. Fragment tego wiersza jest w książce T. Orackiego "Rozmówiłbym kamień...", na stronie 218: Już po wszystkim twym śpiewaniu I też gospodarowaniu, Mój poeto ukochany, Wszystkim nam nie zapomniany! Bóg otworzył ci na gody Drzwi do niebieskiej gospody. cdn Odpowiedz Link
rita100 Re: Erwin Kruk - skąd płyną źródła 26.05.06, 21:55 Ale... Zbigniew Chojnowski nie odwołuje się do "Nowo wydanego Kancjonału Pruskiego", który został ułożony, we współpracy z innymi duchownymi, przez ks. Jerzego Wasiańskiego z Nidzicy. Pierwsze wydanie ukazało się w 1741 roku w oficynie Hartunga w Królewcu. Tych wydań do lat trzydziestych XX wieku było ponad 70, a może nawet dwa razy tyle, jak napisał znawca bibliografii druków ewangelickich Władysław Chojnacki. Tymczasem każdy z chłopskich wierszopisarzy, który komponował pieśni nabożne, korzystał ze wzorów zaczerpniętych z kancjonału, nawiązywał do nich lub podejmował na nowo znane tematy. Frazeologia zatem z tych wierszy, które przynależą do staropolszczyzny, również w XIX i na początku XX wieku pojawiała się w tych rymowanych tekstach. Warto zwrócić uwagę na tytuły rozdziałów, jakie mamy w "Nowo wydanym Kancjonale Pruskim". Znajdowało się tam wszystko, co do chwalenia Boga i chwalebnego żywota było potrzebne. Oto tytuły od rozdziału XXV do XXXII: "O prawdziwym i fałszywym chrześcijaństwie", "O mizerii ludzkiej i zginieniu","O pokucie prawdziwej i nawróceniu", "O wierze prawdziwej", "O chrześcijańskim żywocie", "O modlitwie", "O żywności duchownej", "O duchownym boju i zwycięstwie". Wszystkich rozdziałów jest 59, a do tego dwa "przydatki", które ten rejestr pomnażają. Pieśń ostatnia, nosząca tytuł "Serdeczne o zachowanie Piosnek świętych modlitwy", nr 904, w strofach 7 i 8 tak brzmi: O szczęśliwym dla tego, że nam osobliwie ten dar Boga wielkiego łaska miłościwie do tych czas daruje, że każdy między nami chwałę boską piosnkami mnożyć usiłuje. Że nie tylko śpiewamy, lecz i zrozumiemy, co w piosneczkach żądamy i o co prosiemy. Tych pociech nie mają, którzy obcym językiem, nie wiedząc o co, krzykiem do Pana wołają. I właśnie ta pieśń dla wiejskich wierszopisarzy stanowiła inspirację: "Każdy między nami chwalę boską mnożyć usiłuje". I nie da się ukryć, że właśnie ten kancjonał ku temu skłaniał. Na dobrą sprawę można by przywołać księgę Psalmów i zawołanie z psalmu 149: "Śpiewajcie Panu pieśń nową". Tu jednak, przecież powołując się na psalmy, ta zachęta została wyrażona wprost. Kiedyś, gdy zajmowałem się badaniem twórczości Michała Kajki, wskazywałem również, że przytoczone tu strofy z pieśni 904 i on cytował w swoich drukowanych artykułach. Mało tego, gdy oglądałem rękopisy jego utworów w Ośrodku Badań Naukowych im. W. Kętrzyńskiego w Olsztynie, znalazłem potwierdzenie, że i jego twórczość religijna to pieśni duchowne. Wydawcy jego utworów zmienili "duchowne" na "duchowe". W rękopisie jednak pozostał, lekko zatarty przez wodę lub łzę współczesnego badacza, taki zapis "Z duchownej mej niwy zebrałem snop plonu." Z bardziej znanych poetów ludowych (mieszkających w okolicach Ełku, Gołdapi i Olecka), antologista pominął braci Donderów, Samuela i Jana, z Lipińskich; nie drukowali u Gerssa, więc ich nie ma. W wydawnictwach Marcina Gerssa nie drukował Michał Kajka. Jego nieobecność byłaby usprawiedliwiona, gdyby we wstępie autor podał, że twórczość Michała Kajki (choćby ze względu na jej rangę i poświęcone jej książki) wyłącza z tego przeglądu poezji ludowej. cdn Odpowiedz Link
rita100 Re: Erwin Kruk - skąd płyną źródła 26.05.06, 21:56 Do antologii mazurskiej, oferowanej czytelnikom przez Chojnowskiego, z "Przyjaciela Ludu Łeckiego" wszedł tylko jeden utwór. Jest to nauczyciela Kozłowskiego z Suczek poemat "Boże, cóż na nas przepuszczasz! czyli biada nam Mazurom", długi i poruszający wiersz o klęsce nieurodzaju i głodu na Mazurach w 1844 roku. Również z "Gazety Leckie" Gerssa znalazł się w antologii tylko jeden wiersz. Wiersz Tobiasza Stullicha "Jesień" (GL 1888 nr 42), "wójta i członka rady kościelnej w Staczach" w powiecie ełckim. Ten utwór jest ozdobą tego wydawnictwa. Stullich napisał wiele pieśni religijnych, wzorowanych na melodiach z kancjonału. Przy wielu podawał, jaką nutą śpiewać. Publikowane były też w kalendarzach Gerssa. Piękne są jego utwory o przyrodzie, jak "Pieśń wiosenna", "Wiosna", "Pieśń na lato" Jak twierdzą znawcy, Stullich to przed Kajką jeden z najbardziej świadomych poetów ludowych. Język jego wierszy jest w miarę klarowny, poprawny; posługiwał się licznymi porównaniami i przenośniami. Zamieszczony w antologii "Pieśni duchowne i poemata światowe" Stullicha "Poemat na dzień urodzin [...] sędziwego i sławnego Redaktora [...]" też nacechowany jest godnością. Pozostałe utwory, które zawiera antologia, wypisane zostały z roczników kalendarzy Marcina Gerssa. Obok utworów religijnych znajdują się tu "poemata światowe", czyli rymowane opowieści ucieszne, często dotyczące zdarzeń z życia konkretnych wsi. Jak już wspominałem, bogato prezentowany jest Jan Luśtych, a także - jeszcze mniej od niego znany poeta o zacięciu satyrycznym - Jan Domasz z Mieruniszek. Za kalendarzem pojedynczo prezentują swą twórczość i inni autorzy. Dwa tu są wyjątki. Jeden dotyczy właśnie Tobiasza Stullicha i jego utworu "Na Nowy Rok". Utwór został przypomniany za "Kalendarzem dla Mazurów", wydawanym w Działdowie przez Emilię Sukertową-Biedrawinę. Tymczasem redaktorka często korzystała z przedruków. To dobrze, że zaznaczono skąd jest utwór, ale to może sprawiać wrażenie, iż Tobiasz Stullich sam ten utwór do "Kalendarza dla Mazurów" (1932) posłał. Tymczasem on już dawno odszedł, jak to mówiono na Mazurach, z doczesności do wieczności. Drugim przedrukiem, podanym za "Kalendarzem dla Mazurów" (1931), ale już zapewne wcześniej publikowanym, jest utwór Jana Kraszewskiego (robotnika rolnego z Imionek) "O miłości Bożej". cdn Odpowiedz Link
rita100 Re: Erwin Kruk - skąd płyną źródła 26.05.06, 21:57 Nie zajmuję się poszczególnymi utworami. Wydało mi się rzeczą pożyteczną zwrócić uwagę na podglebie piśmiennictwa mazurskiego, na żywe dla twórczości ludowej źródła. Pod tym względem północno-wschodni skrawek Mazur i dzisiaj może budzić refleksje, w jaki sposób ten świat był zapisywany. Dzięki odczytaniu tego zapisu możemy poznawać Mazurów, ich dawną obecność przejawiającą się w różnorakich formach życia duchowego. Były to nade wszystko dążenia oświatowe i edukacyjne, mające na Mazurach długą historię. Dość powiedzieć, że pod koniec XVIII wieku już ponad 80 procent młodzieży w wieku szkolnym umiało tu czytać i pisać. Cóż się mogło urodzić na Mazurach garbatych? - oto jest pytanie. W 1945 roku ten garb zdjęto i wymienione okolice pozostały poza województwem olsztyńskim. I od razu oczyszczono je z obcej przeszłości, drażniącej władze i nowych mieszkańców. Uczyniono to tym sprawniej, że terenu tego nie wyliczono nawet do tzw. Ziem Odzyskanych, gdzie przynajmniej od czasu do czasu, choćby ze względów propagandowych, zwracano uwagę na ludność autochtoniczną i jej położenie. Z perspektywy Białegostoku takie niuanse nie wchodziły w rachubę. Pierwszą osobą z Olecka, która w znaczący sposób wspierała literacką polszczyznę i wykazała dbałość o wykształcenie, był Balthasar von Fuchs, radca krajowy i starosta olecki, dawny uczeń szkoły książęcej w Ełku. Przekazał on w testamencie z roku 1635 olbrzymi kapitał na szkołę (10 tysięcy marek), z którego odsetki pozwoliły na zatrudnienie w Ełku czwartego nauczyciela - prorektora, do którego obowiązków należało nauczanie "prawdziwego i czystego" języka polskiego. Z jego fundacji korzystano jeszcze w XIX wieku. cdn Odpowiedz Link
rita100 Re: Erwin Kruk - skąd płyną źródła 26.05.06, 21:58 W Olecku urodził się Jan Moneta (1659-1735), kaznodzieja polsko-ewangelicki, tłumacz, autor podręcznika do nauki języka polskiego "Enchiridion Polonicum". Był lektorem języka polskiego w gimnazjum akademickim w Gdańsku, a także współwydawcą jednego z kancjonałów polskich. W Wojnasach koło Olecka przyszedł na świat w 1790 roku Krystyn Lach Szyrma - pisarz i uczony, profesor filozofii na Uniwersytecie Warszawskim. W Olecku żył i pracował w latach 1820-1837 pastor August Fryderyk Czygan - założyciel i redaktor pierwszego polskiego pisma religijnego na Mazurach "Nowiny o Rozszerzeniu Wiary Chrześcijańskiej", wychodzące aż do 1894 roku. Czygan przewodniczył w 1836 roku synodowi pastorów mazurskich w Olecku, na którym to podjęto uchwałę przeciwko usuwaniu języka polskiego ze szkół na Mazurach. Tu wreszcie w 1856 roku urodził się Jan Karol Sembrzycki - redaktor pism dla ludności mazurskiej, folklorysta. Stał się propagatorem i organizatorem Towarzystwa Czytelni Ludowych. Był jednym z pierwszych polskich folklorystów i etnografów zajmujących się Mazurami, po którego prace i dzisiaj się sięga. Jego ojciec, nauczyciel Karol Sembrzycki, wydał w Olecku zbiorek pt. "Powieści i pieśni dla Mazur" (1866). Niestety, ten zbiorek znam tylko z omówień. Karol Sembrzycki pomagał badaczom w zbieraniu folkloru i drukował wiersze. M.in. w utworze "O krainie mazurskiej. Sielanka", wydrukowanym w kalendarzu Gerssa na rok 1866, pisał: "Chwalcie wy inne kraje i strony, jak chcecie, dla mnie nasze Mazury najlepsze na świecie". Tego utworu Karola Sembrzyckiego w antologii nie ma. Można żałować, że został pominięty. A przecież i tu znajduje się potwierdzenie, jak bardzo Mazurzy kochali swój kraj rodzinny. cdn Odpowiedz Link
rita100 Re: Erwin Kruk - skąd płyną źródła 26.05.06, 21:59 W związku z tym, że we wstępie do antologii mazurskiej Zbigniew Chojnowski przywołał humoreskę Siegfrieda Lenza, w której dziadek narratora, zamiast walczyć z generałem Gawryłą, z podszeptu mazurskiego diablika "Cytaj cajtungi", oddawał się lekturze starego kalendarza mazurskiego, warto powiedzieć rzecz następującą: W Olecku nie dostrzeżono, że Siegfried Lenz, urodzony w Ełku pisarz, w pierwszym zbiorze swych opowiadań (ukazały się w polskim przekładzie jako "Słodkie Sulejki", 1988) stworzył literacką legendę Sulejek, miejscowości realnie istniejącej opodal Olecka. Humoreski Lenza ukazują życie duchowe mieszkańców wioski, kiedy świat jeszcze nie miał historii, a cywilizacja dopiero docierała do mazurskich wsi. Wyrastają z mazurskich "opowiadań uciesznych". Nawet sam fakt, że w roku 1879 Olecko stało się stacją na linii kolejowej Wystruć - Darkiejmy - Gołdap - Olecko - Ełk, ma w opowiadaniach Lenza swoje zabawne i pełne humoru odniesienia. Tak jest w opowiadaniu "Wąskotorowa kolejka imienia Paula Poppa", gdy pisarz kreśli obraz uroczystego otwarcia kolejki. Nie mogło się obyć bez przemówienia. Gość z miasta porównał otwarcie kolejki do przybliżenia Ameryki do Sulejek: : "Ameryka była, niech to licho, ładny kawałek stąd. Bo i któż miał możliwość tak raz, dwa, tam pojechać? (...) Ale teraz Ameryka - czy wiecie, co się stało? - zbliżyła się. Teraz wszyscy możecie, słowo honoru, sięgnąć ręką Ameryki." Gdy myśli się o miejscowościach, które były z dala od wielkiej historii, przypomina się wyprawa do Olecka - wyprawa w obce strony, wozem; całe Sulejki podążały, aby było raźniej. Odbyło się uroczyste poświęcenie. "Najpierw sobie trochę odpoczęli, a później podreptali w milczącym wzburzeniu drogą powrotną do Sulejek i zostawili kolejkę samej sobie. Gdy zaś - co również jest rzeczą potwierdzoną - przybyli do Sulejek, społeczność zgotowała im takie przyjęcie, jakim nikt na Mazurach nie mógł się dotąd poszczycić." cdn Odpowiedz Link
rita100 Re: Erwin Kruk - skąd płyną źródła 26.05.06, 21:59 Dziś już nie można powiedzieć, jak bohaterowie humoresek Siegfrieda Lenza, żyjący w baśniowych Sulejkach, że Olecko to obce strony. Nie kolej jednak sprawiła, że można "sięgnąć ręką Ameryki". Myślę, że dla lepszego samopoczucia ważne jest również to, co o swoim świecie możemy innym powiedzieć. Słuszność ma autor tej antologii, Zbigniew Chojnowski, kiedy we wstępie pisze: "Każdy skrawek ziemi powinien wypowiadać się głosami jej mieszkańców: i tych, których los się zamknął, i tych, którzy go właśnie kształtują." Czy będzie to Atlantyda Północy, jak nieopatrznie napisał autor we wstępie, idąc za programem "Borussii"? Raczej nie. Zgrabność sformułowania, przejętego w Olsztynie w sposób wtórny z legendy o Vinecie jako Atlantydzie Północy, jest zadziwiającą falsyfikacją. Świat Mazur, jakkolwiek się zmienił po wojnie, jest mimo wszystko światem zapisanym. Wystarczy pochylić się nad źródłami, aby ten zapis odczytać. Jest to świat konkretny, dotyczy konkretnych osób i miejsc. Kto szermuje pojęciem "Atlantyda Północy", jak np. Wspólnota Kulturowa "Borussia" powstała w 1990 roku, temu proponuję mój tekst "Legenda Bałtyku" (E. Kruk: Szkice z mazurskiego brulionu, 2003, s. 162-164). Wspominam tam, że wydana wcześniej, bo w 1988 roku, w Lipsku książka Ingrid Lange nosi tytuł "Vineta. Atlantis des Nordens". Możliwe jednak, że choćby ze względu na "poemata światowe" czy opowiadania ucieszne, a także na humoreski Siegfieda Lenza o Sulejkach, ten mazurski świat, z lekka ukazany w antologii, mógłby mieć swoją nazwę - na przyład: Przystanek Sulejki. Erwin Kruk www.slapik.pl/zbliska/7.htm To się nazywa wiedza zródeł Odpowiedz Link
tralala33 Re: Erwin Kruk 26.05.06, 21:48 I kolejny post Rity: Wśród wierszy, z najnowszego tomu "Znikanie", które Erwin Kruk przeczytał podczas piątkowego spotkania w olsztyńskiej parafii ewangelickiej, był poruszający utwór "Co zostało". Autor przeczytał wiersz o swojej rodzinnej wsi "która się w sobie zapadła". W tej wsi już "niczego nie ma co było". Zostało tylko słońce, które "Toczy się po niebie jak piłka". Autor tłumaczył, że oczywiście tom "Znikanie" pisał przeciwko... znikaniu. Przytoczył słowa Lutra: Gdybym dowiedział się, że jutro świat zginie, posadziłbym jabłoń... - Żyć trzeba tak, żeby się nie wstydzić tych chwil przeżytych i zauważać, że żyje się wśród innych ludzi o innej wrażliwości - powiedział Erwin Kruk w trakcie spotkania. Poeta przeczytał również wiersz "Mazury", jedyny tekst literacki po 1945 roku napisany po mazursku. Poeta objaśnił znaczenie niektórych z nich. Jak bredy i łgi ( bzdury i łgarstwa) czy: pozbadli (przejrzeli na wylot). To ostatnie użył w gorzkiej frazie: "Boć obcy ludzie okolice obsiedli I wnet pozbadli, że nas Jak miotłą to popycha się, to wymiata". Na przykład słowo kadyk, które po mazursku znaczy jałowiec, jest zapożyczeniem z języka pruskiego. Odpowiedz Link
rita100 Re: Erwin Kruk 26.05.06, 22:03 Jak widzisz Tralala, Kruk jest jednym na którym opierała się ma wiedza. Bardzo literacko popularyzuje Mazury. Jest godny takiej nagrody , a może i większej. Odpowiedz Link
tralala33 Re: Erwin Kruk 26.05.06, 22:18 ten artykuł to faktycznie kompendium wiedzy. Muszę jeszcze raz dokładniej przeczytać, żeby zrozumieć dlaczego Erwin Kruk z takim rozdrażnieniem odbiera frazę 'Atlantyda Północy'. Odpowiedz Link
rita100 Re: Erwin Kruk 26.05.06, 22:28 To jest bardzo naukowy artykuł, trzeba mieć duża wiedzę naprawdę by tak napisać. Ale dziś to zatanczyliśmy sobie ładnie z Erwinem Krukiem. Niech wie, że jest znany łu noju. Odpowiedz Link
rita100 Re: Erwin Kruk 27.05.06, 21:56 Opowieść o Warmii i Mazurach oraz ich katolickich i ewangelickich mieszkańcach ukazuje skomlikowane dzieje tych ziem od czasów plemion pruskich po współczesność. Warmia i Mazury były przez wieku wielokulturowe, przyjmowały i rodziły wygnańców. Mimo tragicznej nieraz historii to nadzwyczajna kraina, wciąż czekająca na odkrywców. www.najlepszyprezent.pl/index.php?akcja=book&id=9788373840287 Może by tak kupić tą ksiązkę ? Odpowiedz Link
rita100 Re: Erwin Kruk 27.05.06, 22:00 Na dodatek zauważyłam, ze Erwin Kruk przetłumaczył wiersze Kętrzyńskiego zobaczcie lo1.gizycko.edu.pl/szkola.php?m=patron_t Odpowiedz Link
tralala33 Re: Erwin Kruk 27.05.06, 22:46 6.93 cena nie do wiary. Zapłaciłam więcej i nie żałuję. Odpowiedz Link
rita100 Re: Erwin Kruk 27.05.06, 22:48 bo to nie jest cena, to jest obniżka o taką kwotę. Odpowiedz Link
tralala33 Re: Erwin Kruk 27.05.06, 22:51 No to dałam się nabrać na super okazję Jutro przejrzę jeszcze raz tę książkę i napiszę w Ksiojżkach. Odpowiedz Link
rita100 Re: Erwin Kruk 27.05.06, 23:00 A to heca, bo będziesz musiała zalożyć nowy watek z ksiójżkami , bo tamten ma już seteczkę Odpowiedz Link
tralala33 Re: Erwin Kruk 29.05.06, 21:02 Znalezione przy artykule o bałtyjskich Prusach: "Ze starych ksiąg, z zasłyszanych legend, Z mojej ciemności, która wciąga mnie w głąb Ku cieniom chłodnego światła, Z mojej przekory, z wiary Dawnych astrologów Buduję Moją mityczną ojczyznę." Erwin Kruk Odpowiedz Link
tralala33 Re: Erwin Kruk 09.06.06, 20:43 Erwin Kruk o mazurskiej gwarze aw 09-06-2006 Mazurzy wymierają, a wraz z nimi ich gwara. Ale dopóki żyje choć jeden człowiek, który ją zna, warto o nią dbać, warto o niej dyskutować - mówił Erwin Kruk uczestnikom seminarium zorganizowanego w Olsztynie przez Niemiecko- Europejskie Centrum Kształcenia w Hesji W tym roku cykliczne seminarium organizowane przez centrum skupiające ludzi, którzy po wojnie osiedlili się w Hesji, odbywa się w Olsztynie i jest o Mazurach. Uczestnicy słuchają odczytów o historii krainy, jej mieszkańcach, ich religijności i obyczajach. Jednym z zaproszonych przez Niemców prelegentów był Erwin Kruk, Mazur, poeta, prozaik i felietonista. Miał mówić o "Mazurach dawniej i dziś". Zanim jednak wszedł do sali, w której miał głosić wykład, spotkał w holu Helmuta Kowalewskiego, uczestnika seminarium, który wyjechał z Nidzicy do Niemiec w 1958 roku. Obaj znają mazurską gwarę. Erwinowi Krukowi przypomniały się żartobliwe wierszyki z dzieciństwa, które z błyskiem w oku zaczął recytować. - Nie mówiłem ich od lat - śmiał się poeta. - Ale widać głęboko zapadły mi w pamięć. Podczas wykładu Kruk mówił o tym, skąd wywodzą się Mazurzy. Przypomniał pogardę, jaka ich otaczała na przełomie XIX i XX wieku, obraźliwe dowcipy i przysłowia na ich temat ("Gdzie się kończy kultura, tam spotkasz Mazura" itp.) - jego zdaniem były wynikiem niemieckiej propagandy. Poeta przypomniał też ich tragedię po 1945 roku, gdy musieli wyjechać do Niemiec, ponieważ polskie władze traktowały ich jako ludzi obcych. Ci, którzy zostali w Polsce, nie czuli się komfortowo. - Gdy szedłem do szkoły czy kościoła, musiałem uważać, żeby nie mówić nic mazurską gwarą, bo się ze mnie śmiali - opowiadał poeta, który w latach 40. wychowywał się w Dobrzyniu koło Nidzicy. Według szacunków Kruka, dziś żyje około pięciu tysięcy ludzi, którzy znają mazurską gwarę. - Język wymiera razem z ludźmi. Moim zdaniem dopóki żyje choć jeden człowiek, który ją zna, warto o nią dbać, warto o niej dyskutować - stwierdził i przeczytał w oryginale poświęcony córce Elizie wiersz z ostatniego tomiku "Znikanie". - To jedyny wiersz napisany po 1935 roku w mazurskiej gwarze - przyznał Kruk. Niemcy słuchali oczarowani, Polacy przyznawali, że nie spodziewali się usłyszeć wiersza w takim brzmieniu. miasta.gazeta.pl/olsztyn/1,35189,3407459.html Odpowiedz Link
tralala33 Re: Erwin Kruk 27.06.06, 20:47 miasta.gazeta.pl/olsztyn/1,35189,3446704.html Przyjaciele, historycy i literaci sprawili mazurskiemu pisarzowi i poecie Erwinowi Krukowi nietypowy prezent na 65. urodziny - wydali książkę o nim i tematach, z którymi całe życie się zmaga. (...) książka ma niewiele wspólnego z podręcznikiem. To bardziej pamiętnik Kruka spisany przez bliskich mu ludzi. „Urodziliśmy się w jednym powiecie niborskim (Neidenburg), ale ja urodziłem się w 1914 roku, a Erwin Kruk w 1941. (...) Tak się złożyło, że łączy nas wspólne, głębokie zainteresowanie tożsamością etniczną i historyczną tego regionu, i działanie na polu sztuki. Moje - skierowane przede wszystkim w stronę sztuki wizualnej, środkami wyrazu Erwina Kruka stały się literatura i poezja” - pisze w niej malarz Hieronim Skurpski. „W okresie wojny - gdzieś w 1941 roku - naszkicowałem pomysł obrazu »Pusta noc «. (...) I oto w latach powojennych na półkach księgarni znalazłem tytuł ten na okładce powieści Erwina Kruka”. Profesor Janusz Małłek, syna Karola Małłka, jednego z największych mazurskich twórców, zdradza w książce, „kto stoi” za Krukiem. „Mój Ojciec czuł, że ma przed sobą potencjalnego poetę i pisarza, który będzie mówił o ludzie, z którego się obydwaj wywodzą i o losach ludu mazurskiego. Czasami rubaszny mówił do Niego po mazursku, jakby chciał przyspieszyć literacką wenę swojego rozmówcy: »Oj Kruku, siedź ty na dupsie i psis «”. Takie zdania sprawiają, że książka, choć opasła, nie nudzi, a jej autorzy nie stawiają Krukowi pomnika, ale portretują go. Tyle że nie na każdej karcie. Bo "Z dróg Erwina Kruka" nie jest tylko książką o Kruku. To też - a może nawet przede wszystkim - opowieść o Mazurach jako krainie pięknej, ale dla wielu obcej, dzikiej, ale i zacofanej. To też opowieść o wymierającym na naszych oczach mazurskim ludzie, któremu nie tylko po wojnie władza rzucała kłody pod nogi, ale aż do lat 90. uniemożliwiała zrzeszanie się, wspólne działanie. To książka o wszechobecnej przez lata na Mazurach i na ich rdzennych mieszkańcach krzywdzie, biedzie, niedoli, niesprawiedliwości. Proszę się jednak tym nie zniechęcać! To nie jest książka pesymistyczna! Kończy ją zdanie: "Maj 2006. Erwin Kruk pisze". Dziś (czyli jutro)spotkanie z książką Z dróg Erwina Kruka. Na 65. urodziny. Praca zbiorowa pod redakcją i z wprowadzeniem Zbigniewa Chojnowskiego, wydawca Polskie Towarzystwo Czytelnicze Oddział w Olsztynie, 2006. Promocja książki dziś o godz. 17 na olsztyńskim zamku (Sale Kopernikowskie). Odpowiedz Link
rita100 Re: Erwin Kruk 07.07.06, 21:22 Tak Erwin Kruk to dzisiejszy największy znawca tradycji Warmi i Mazur - popatrzcie co znalazłam. Artykuł Erwina Kruka. Muszę go przytoczyć , bo doskanaly Odpowiedz Link
rita100 Re: Erwin Kruk 07.07.06, 21:48 A przy okazji dzięki tej stronce wiele rzeczy znalazłam - dobrze, że sobie przypomniałam Odpowiedz Link
rita100 Re: Erwin Kruk - Jan Jenczio 17.07.06, 22:13 www.luteranie.pl/diec.mazurska/pl/biuletyn/JJenczio.htm A to fajnie opisany życiorys Jana Janeczko przez Edwarda Kruka Mazurskie życiorysy Jan Jenczio czyli Przykładny gospodarz, który odmienił wieś Dawne to czasy, z zamierzchłej przeszłości, ale godne przypomnienia. Niewiele na Mazurach było takich wiosek, jak Markowskie pod Oleckiem. Motorem przemian, jakie dokonały się tam w XIX wieku, był Jan Jenczio (1797 - 1884), światły gospodarz z tej pogranicznej mazurskiej wsi. Dokonał rzeczy, których innym się nie udało. Dostrzegając wcześniej warunki, w jakich swój żywot wiodą Mazurzy, nie tylko pokazał, że można żyć inaczej niż do tej pory, ale - co było trudniejsze i wymagało długich lat społecznego działania - skłonił całą społeczność rodzinnej wioski, aby porzuciła zgubne nałogi i zabobony. Był miłośnikiem polskiej książki i bibliofilem, autorem wierszy i artykułów, ale przede wszystkim jako człowiek głęboko religijny kładł nacisk na chrześcijańską praxis. cdn Odpowiedz Link
rita100 Re: Erwin Kruk - Jan Jenczio 17.07.06, 22:13 Gdy dokonały się przemiany Jan Jenczio miał szczęście, że zainteresowanie jego osobą i jego pracą przyszło wtedy, gdy zmiany się już dokonały. Znalazło to potwierdzenie w odmienionym wizerunku wsi, w obyczajowości jej mieszkańców; wieś stała się zasobniejsza, bardziej dbała o stan budynków, o uprawę roli, o zwierzęta gospodarskie. Tam, gdzie było pustkowie, pojawiły się kwitnące ogrody. Bo na początku, jak po latach mógł stwierdzić, nie miał znikąd poparcia i występował sam przeciw wszystkim. Był przeklinany i wyklinany, zwłaszcza przez tych, którym publicznie wytykał grzeszne czyny i prowadzące ku zgubie nałogi. W latach pięćdziesiątych i sześćdziesiątych XIX wieku, kiedy efekty przemian poczęły przynosić owoce, coraz głośniej było na Mazurach o wsi Markowskie pod Oleckiem. Ta wieś to był wyjątek. Naczelne władze kościelne, ewangelickie, do których słał listy, z powagą traktowały jego starania o to, by Mazurom zapewnić lepszą opiekę duchową. Zdarzało się więc, że przedstawiciele tych władz, gdy podróż ich wiodła na wschodni kres Mazur, zaglądali po drodze do wyjątkowej wsi, w której dokonały się tak cudowne przeobrażenia. cdn Odpowiedz Link
rita100 Re: Erwin Kruk - Jan Jenczio 17.07.06, 22:14 Porządek i ładny wygląd Nic dziwnego, że starano się poznać człowieka, który do tych przemian doprowadził. Wszystkie artykuły o Janie Jenczi i wsi Markowskie, jakie i po wojnie poczęły się ukazywać w naszej prasie regionalnej, mają jedno źródło. Opierają się na sprawozdaniu pastora Fryderyka (Friedricha) Salomo Oldenberga z Centralnego Komitetu do spraw Misji Wewnętrznej w Berlinie. W swoim niezwykle interesującym i obfitującym w bystre obserwacje sprawozdaniu, pozostającym w rękopisie pod tytułem "Zur Kunde Masurens", poświęcił on osobny rozdział dokonaniom Jana Jenczi, gospodarza z mazurskiej wsi. Gdy Oldenberg przybył do tej wsi w 1865 roku, biorąc po drodze tłumacza z Olecka (nauczyciela i poetę ludowego Karola Sembrzyckiego), gdyż Jenczio mówił tylko po polsku, ksiądz Oldenberg napisał: "Już na pierwszy rzut oka wyróżnia się Markowskie porządkiem i ładnym wyglądem domów, przyjemnych i odznaczających się dostatkiem. Stajnie i stodoły zbudowane są w znacznej części z kamienia. W uprawę ogrodów włożono tutaj chyba taką troskę, jakiej nie widziałem dotychczas w mazurskich wioskach." Odtąd działania Jenczi podawano jako przykład, ile można by zrobić dobrego na Mazurach, gdyby i w innych wioskach znaleźli się ludzie tak światli i pobożni, którzy własnym przykładem i pracą potrafią zyskać autorytet i zmienić otoczenie. W kręgu zainteresowań światłego gospodarza był rozwój życia duchowego społeczności wiejskiej. Nie wystarczało mu, że w rodzinnej wsi ludzie żyli pobożniej i lepiej, kiedy w tej samej parafii w Wieliczkach, poczynając od sąsiednich wiosek, panowała "ciemność w wierze". Taka sama - jak trzydzieści, czterdzieści lat temu w Markowskich. cdn Odpowiedz Link
rita100 Re: Erwin Kruk - Jan Jenczio 17.07.06, 22:15 Źródłem zmian pobożność Gdy w 1865 roku opowiadał gościowi z Berlina o swych zmaganiach, Jenczio przypominał swoje trudne początki. Jego gorliwość w walce z zabobonami i nałogami miały ten skutek, że zrazu całe Markowskie było przeciwko niemu. "Jeśli nad wsią przeszła burza lub spadł grad, to mówiono: Jenczio temu winien." Jenczio podkreślał swoje ścisłe związki z Kościołem. Zawsze gorliwie uczęszczał na nabożeństwa. To mu jednak nie wystarczało. W roku misji i ewangelizacji warto podkreślić, że działalność pobożnego mazurskiego gospodarza miała charakter misyjny. Przecież ośmielony tym, że otrzymał zgodę konsystorza królewieckiego, organizował on od dziesięciu lat też godziny pobożności w swoim własnym domu. Zjawiało się tam przeciętnie około 60 osób. Można powiedzieć, że jeszcze wtedy, gdy nie było struktur ruchu gromadkarskiego, "zacny Jan Jenczio" - jak go określał jeszcze za jego życia historyk Max Toeppen, autor "Historii Mazur" (1870) - pełnił dla tych, którzy chcieli go słuchać, także rolę świeckiego kaznodziei. Gdy inni autorzy opierali swoją wiedzę o działalności Jenczi na relacji pastora Oldenberga, w ostatnich latach olsztyński historyk Grzegorz Jasiński poszerzył dotychczasową wiedzę o nim o nowe fakty. W publikacji ogłoszonej w "Komunikatach Mazursko-Warmińskich" (1992 nr 2) przytoczył materiały dotychczas nieznane. W archiwach berlińskich odkrył bowiem blok listów dotyczących Jana Jenczi. Nowe fakty, interesujące jeśli chodzi o problemy życia religijnego na Mazurach, mogą być doskonałym przyczynkiem do rozwinięcia zagadnienia, jak pod nieobecność pastorów i nauczycieli, wycofujących się z dawnej roli przywódców, w życiu społeczności wiejskiej tworzyły się, często w sporze z nimi, nowe elity. Mimo nowych szczegółów, pasjonujących niekiedy i prostujących błędy, sam opis żywota Jana Jenczi dokonany przez pastora Oldenberga nie traci niczego na znaczeniu. Rozdział jego sprawozdania, poświęcony wizycie w Markowskich, jest oddaniem hołdu mazurskiemu gospodarzowi. Ten fragment sprawozdania (zresztą jedyny) przetłumaczył Edward Martuszewski i zamieścił prawie w całości w swej książce "Polscy i niepolscy Prusacy" (1975). cdn Odpowiedz Link
rita100 Re: Erwin Kruk - Jan Jenczio 17.07.06, 22:15 Jak potwierdził to w swych badaniach Grzegorz Jasiński, Jan Jenczio mimo młodego wieku, gdy jeszcze jego ojciec prowadził gospodarstwo, wybrany został na przewodniczącego rady parafialnej przy kościele w Wieliczkach i funkcję tę sprawował do końca życia. Jak wielu Mazurów ze starszego pokolenia, nie znał języka niemieckiego. Nie przeszkodziło mu jednak to, by od 1840 roku zostać z wyboru wójtem. Po dziesięciu latach stanowisko wójta piastował już jego starszy syn, a on, jako osoba ciesząca się szacunkiem, kilkakrotnie był wybierany na ławnika w sądzie wiejskim. W roku 2000 całe sprawozdanie do Centralnego Komitetu do spraw Misji Wewnętrznej ukazało się w formie książkowej. Jest to teraz książka ?Przyczynki do poznania Mazur? Friedricha Salomo Oldenberga, wydana nakładem Wydawnictwa Naukowego Semper w Warszawie. Tekst przełożyła Małgorzata Szymańska-Jasińska, a opracował i wstępem poprzedził Grzegorz Jasiński. cdn Odpowiedz Link
rita100 Re: Erwin Kruk - Jan Jenczio 17.07.06, 22:16 Biblioteka Jana Jenczi Jenczio był chłopskim bibliofilem. W języku polskim gromadził literaturę religijną i żywił do niej nabożny stosunek. Miał 90 różnych tytułów, w tym czternaście zbiorów kazań. Trzymał te książki w oszklonej szafce. Wiele tam było "białych kruków". Za największy skarb uważał postyllę Lutra, tom o dużym formacie, oprawiony w skórę, prawdopodobnie wydanie z 1574 roku w tłumaczeniu Hieronima Maleckiego. Równiež z XVI wieku miał kazania Grzegorza z Żarnowca, a poza tym trzymał popularne na Mazurach dzieła Jana Arndta "O prawdziwym chrześcijaństwie", kazania Samuela Dambrowskiego oraz - wielce przez Jenczia cenioną książkę - Davida Holaza "Zbawienny ťłaski Ewangeliczney Porządek". Tę książkę wznowił własnym sumptem. Ukazała się w oleckiej drukarni Edwarda Peglaua w 1859 roku. Choć to była książka pobożna i wydana po polsku, z jej rozprowadzeniem miał Jenczio wszelako kłopoty. Synowie Jenczi, w przeciwieństwie do ojca, posługiwali się także językiem niemieckim. Starszy syn jako wójt czytał niemiecką gazetę rolniczą, a jej rocznik oprawił. Za pomocą krzywulca często zwoływał chłopów i to, co przeczytał o nowych metodach gospodarowania, tłumaczył im na język polski. Młodszy syn Jenczi był "złotą rączką". Ozdobił szczyt domu pomysłowym zegarem słonecznym. Zbudował też fisharmonię, na której akompaniował śpiewającym podczas domowych nabożeństw. Reperował zegary ścienne, sporządzał udane kopie dzieł malarskich. cdn Odpowiedz Link
rita100 Re: Erwin Kruk - Jan Jenczio 17.07.06, 22:16 By oświecać lud mazurski Stary Jenczio, uwolniony od prac gospodarskich, coraz bardziej poświęcał się swojej pasji religijno-społecznej. W Markowskich nawet z karczmy usunięto gorzałkę, a zaufany dzierżawca podawał gościom tylko piwo, a z nowości - nieznanej dotąd na mazurskiej wsi - herbatę. Nie było tu mowy o dzikich tańcach. Tymczasem Jenczio nadal snuł plany, by móc oświecać ludzi w dalszej okolicy i sprowadzać ich na dobrę drogę. Uzyskał zgodę władz kościelnych i w 1867 roku wyruszył na trasę. Spotykał się i prowadził rozmowy z tysiącem Mazurów. Z tych spotkań wyniósł jednak przeświadczenie, że ciągle największym wrogiem jest "ciemność w wierze". Oprócz wygłaszanych kazań, religijne treści przekazywał też w formie wierszowanej. Ostatnio w antologii ludowej poezji mazurskiej "Pieśni duchowne i poemata światowe" (Gołdap 2004), autor wyboru i opracowania Zbigniew Chojnowski przypomniał religijny wiersz Jana Jenczi "O siedmiu słowach Chrystusowych", którego pierwodruk ogłoszony był w "Kalendarzu Królewsko-Pruskim Ewangelickim" na rok 1872. Jan Jenczio nie znalazł naśladowców i współpracowników wśród swoich ziomków. Zdaniem historyków, jego działalność była czym wyjątkowym i zgoła sensacyjnym w skali całych Mazur. Jego śmierć, która nastąpiła 7 lutego 1884 roku, stała się głośnym wydarzeniem w okolicy. Jeden z ludowych poetów mazurskich, Tobiasz Stullich, uczcił jego pamięć wierszem. Erwin Kruk Odpowiedz Link
tralala33 Re: Erwin Kruk - Jan Jenczio 17.07.06, 22:21 Jeden z ludowych poetów mazurskich, Tobiasz Stullich, uczcił jego pamięć wierszem. Ciekawe, czy zachował się ten wiersz? Czy pan Erwin kruk go czytał - nie zacytował, szkoda. Odpowiedz Link
tralala33 Re: Erwin Kruk - Jan Jenczio 17.07.06, 22:20 I co tu powiedzieć, gdy dzisiaj są tacy studenci, którzy przyznają, że żadnych książek nie mają i nie czytają Odpowiedz Link
rita100 Re: Erwin Kruk - Jan Jenczio 17.07.06, 22:32 Też zauważyłam , ze ten wiersz powinien zacytować , byłaby całość , a tak to szukaj wierszu jak wiatru w polu. A studenci musza dorosnąć do swojego celu. My potrafimy się tym bawić i cieszyć z czego pewnie dla nich jest tylko obowiązek. Odpowiedz Link
rita100 Re: Erwin Kruk - Jan Jenczio 12.09.06, 21:20 www.jednota.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=56&Itemid=47 No lobaczta co noma przygotował Erwin Kruk - to Tralala wysznupała. " Pisarz mazurski Edwin Kruk, który podjął się przygotowania wspomnień do druku, pisze w przedmowie: (...) Ks. dr Alfred Jagucki był pierwszym ewangelickim duchownym, który w roku 1945 przybył na Mazury (...)" Odpowiedz Link
rita100 Re: Erwin Kruk - Jan Jenczio 06.03.07, 20:34 Erwin Kruk Włożył ogromną pracę w tłumaczenie poezji Wojciecha Kętrzyńskiego. Bardzo ładnie to zrobił, chyba oddał ducha poezji Kętrzyńskiego. Odpowiedz Link
rita100 Re: Erwin Kruk - artykuł 03.08.07, 20:51 www.gazetawyborcza.pl/1,75515,4352094.html Bardzo ciekawy artykuł z osobistymi wspomnieniami Polacy drugiej kategorii? - Już w dekretach "o mieniu poniemieckim i opuszczonym" z 6 marca 1946 r. czy "o zagospodarowaniu ziem odzyskanych" z 8 września 1946 r. pisano o ziemiach odzyskanych, ale nie o ludzie odzyskanym. Wspominam te dekrety, bo pierwszy - o mieniu - dotknął i mnie. Całe życie przeżyłem na Warmii i Mazurach. Urodziłem się w 1941 r. pod Nidzicą - 50 km od Olsztyna - i do 1945 r. mieszkałem w domu rodzinnym. Potem wojenna komendantura sowiecka zorganizowała opuszczenie... ...czyli wyrzuciła pana rodzinę z domu. - Jako niespełna czteroletnie dziecko znalazłem się w tzw. obozie infiltracyjnym, jak wszyscy mieszkańcy mojej wsi. Ludzi trzymano w stodołach i oborach. Sprawdzano, co im można zabrać, dorosłych przesłuchiwano, kierowano do robót na wschodzie albo do prac porządkowych. W mojej wiosce była epidemia tyfusu i z rodziny ocalałem tylko ja i dwóch braci. Ziemia mazurska na Mazurach jest polska, ale Mazurom zabrana. Potem o Mazurach i Warmiakach nie mówiło się w ogóle. Kiedy jednak Instytut Sztuki PAN przed kilkoma laty wydał folklor muzyczny (zbierany w latach 50. i 60. ), to było tego aż pięć woluminów. Wcześniej folklor Warmii i Mazur badali studenci i asystenci prof. Witolda Doroszewskiego - to znaczy, że byli ludzie, którzy mówili gwarą, byli ludzie, którzy znali pieśni, i było ich sporo. cdn Odpowiedz Link
rita100 Re: Erwin Kruk - artykuł 03.08.07, 21:05 Po 1956 r. mówiło się o tzw. gospodarstwach spornych. Spornymi gospodarstwami nazywano te, do których chcieli wrócić Warmiacy czy Mazurzy często mieszkający kątem w tej samej wsi, ale tam już byli osadnicy. Takich gospodarstw, o których pisano w ówczesnej prasie, było ponad dwa tysiące. W czasie Października '56 Warmiacy i Mazurzy wystosowali do rządu i partii obszerny memoriał. M.in. wskazywali, że cała ludność miejscowa w regionie ma tylko 12 osób z wyższym wykształceniem, z czego 4 zdobyło je przed wojną. A tylko 50 ma wykształcenie średnie. ---- (Jo mom nowet take dokumenty jek moj tatula musioł łudokumentować wykszołcenie, a buło to po wojnie, to te świadectwa só takie cikawe, kedajs woma to skseruje) cdn Odpowiedz Link
rita100 Re: Erwin Kruk - artykuł 03.08.07, 21:07 Tam, gdzie nie ma możliwości wytworzenia inteligencji, dochodzi do anomii i rozpadu wspólnoty. To samo, choć nie o takiej skali, dotknęło inne grupy etniczne - na przykład 56 tys. Ukraińców i Łemków, którzy trafili na Mazury w ramach akcji "Wisła". Ten stan anomii, czyli rozpadu więzi społecznych, zmienia się dopiero w ostatnich kilkunastu latach dzięki samorządności lokalnej. Widać tworzenie wspólnoty regionalnej, chociaż ciężko to idzie. Co zrobić z roszczeniami obywateli polskich, którzy mieszkają w Niemczech? - Dużo się mówi o roszczeniach niemieckich - mało o tym, że władze powinny pomóc tym, którzy na Mazurach stracą domy. Nie jestem prawnikiem, ale jeśli przez 30 lat ktoś mieszkał w domu, przeprowadzał remonty, płacił podatki... Społeczność gminy, ale także państwo, powinny teraz wziąć za tych ludzi odpowiedzialność. A tu się tylko mówi: "o, wyrzucają z polskiej ziemi". Nie mówi się o tym, że trzeba zapewnić dach nad głową tym, którzy wyrokami sądów zmuszeni są do opuszczenia tych domów. Po 1989 r. wiele osób próbowało odzyskać swoje majątki. Ale ich wnioski trafiały do sądów apelacyjnych i grzęzły. Nie znam żadnego przykładu, żeby otrzymał zwrot majątku ktoś z tych Mazurów, którzy mieszkają w Polsce i dopominają się o własność swoją czy rodziców. Być może moja wiedza jest niepełna. Ale wspominam tych, którzy mówili mi, że skierowali sprawy do sądów. Kiedy byłem w Senacie I kadencji [1989-91], próbowałem uregulować tę sprawę. To wymagało jednak inicjatywy ustawodawczej, a kadencja była krótka. Zostało poczucie... Braku zadośćuczynienia? - Nie. Nierówności wobec prawa i smutku. Nie można stwarzać takiej sytuacji, że ci, którzy mieszkają w domach przesiedleńców, mieszkają na czyimś. Każdy chciałby mieszkać na swoim. Sytuację prawną trzeba uregulować. Nie można jednak robić akcji politycznych. Jesteśmy demokratycznym państwem prawa i współpracujemy z państwami demokratycznymi, w których liczy się godność człowieka, prawa obywatelskie i prawo własności. Nie można mówić o roszczeniach niemieckich, tylko o roszczeniach ludzi, którzy dawniej mieli majątek. * Erwin Kruk - pisarz, poeta. Senator I kadencji z rekomendacji "Solidarności". Mieszka w Olsztynie Odpowiedz Link