Dodaj do ulubionych

'Swante Zieczory' i 'Dwunastki'

06.12.07, 21:20
'Swante Zieczory' i 'Dwunastki'
Cias łod Ziliji Bożego Narodzenia do Trzech Króli na Mazurach nazywano 'Swante
Zieczory', 'Swiycki' abo 'Guziny'. Na Warniji zwane buły 'Dwunastkami'.
Obserwuj wątek
    • rita100 Re:Zilija do Nowego Roku 06.12.07, 21:21
      Zilija do Nowego Roku

      "W obrzędowości okresu Godów ważniejszy w obu regionach był dzień ziliji do
      Nowego Roku, niż Wigilia przed Bożym Narodzeniem. Z dniem tym związanych jest
      kilka znaczących i głęboko zakorzenionych zwyczajów."
      • rita100 Re:Trunek świętego Jana 06.12.07, 21:23
        Trunek świętego Jana

        W dzień świętego Jana, czyli w trzecie święto (27.XII) z każdego warnijskiego
        domu niesiono w butelce do poświęcenia piwo jałowcowe, które nazywano 'trunkiem
        świętego Jana'. Trunkiem tym kropiono (święcono) w izbach i oborach. Dolewano go
        też trochę do 'brei', obowiązkowej potrawy gotowanej w zilijo do Nowego Roku i
        do ciasta obrzędowego zwanego nowolatkiem.
        cdn
        • gajowy555 Re:Trunek świętego Jana 07.12.07, 12:32
          A fuj, jek to sia niegodnie mnianuje : "breja". Tak ciekawość, co tamój w ty
          breji buło do jydła. Co jinkszego psiwo jałowcowe. To pewnie tan podpsiwek
          kadykowy fejn buł...
          • rita100 Re:Trunek świętego Jana 07.12.07, 21:31
            No jo, może breja to tfuj przi nowoczesnych tero jydłach, ale pamnientoj chto
            psierszy wejdzie na Warnije w Nowy Rok musi chibko poziedzieć:

            Ij, ij, po breji !
            Ij, ij, po breji !

            A tero poczytoj daczemu smileZara napsisza.
            • rita100 Re:Breja 07.12.07, 21:33
              Breję gotowano z grubej żytniej mąki, sypanej na gotującą wodę; dolewano do niej
              trochę 'trunku świętego Jana'. Gęstą breję gospodyni wlewała do dużej miski, a
              gdy nieco ostygła i bardziej jeszcze zgęstniała, w środku zrobiła łyżką
              wgłębienie i nalała stopionej słoniny ze skwarkami. Wszyscy domownicy jedli z
              jednej misy drewnianymi łyżkami, maczając breję w tłuszczu.

              "A tedy tak tó breje wziyli zjedli, to tedy kożdy musioł wypsić trocha tego
              trunku - w kielisek abo w łyżke.
              I tedy na dwór lecieć i zawołać:

              Śwantygo Jana trunek
              za nasz wszystek frasunek !
              Huuuuuu !

              Tedy zakrzyknuł, jek móg. To skund sia łodezwało, no do dobrze buło. Ale kedy
              sia łodezwało spod Stanclewa, to na śniyrć. To chto umrze."
              (Najdymowo- Warmia)
              • rita100 Re:Ij, ij, po breji ! 07.12.07, 21:35
                W Zieleniaku mówiono po wypiciu trunku:

                Prust śwantygo Jona trunek,
                za nasz coły roczny frasunek !

                W Jarotach breję popijano wodą z octem i cukrem, a napój ten nazwano 'jargna'.
                Po zjedzeniu brei młodzież wychodziuła na dwór i krzyczała, aż echo niosło:

                "Już po breji ! Już po breji !

                W Stanclewie krzyk szedł po całej wsi, bo nie wszyscy przecież wychodzili z
                domów w tym samym czasie:

                Ij, ij, po breji !
                Ij, ij, po breji !

                Krzyki rozlegające się po całej wsi miały przepędzić złe moce. Gruba mąka
                żytnia, z której gotowano breję, zapewniała urodzaj zbóż w Nowym Roku i
                powodzenie ludziom, ktorzy jedli z jednej misy. Piwo jałowcowe już w
                obrzędowości Prusów odgrywało ważną rolę.
                • rita100 Re:Nowelatko 08.12.07, 21:21
                  Nowelatko
                  Po spożyciu breji i wykrzyczeniu się na podwórzu, że 'już po breji', gospodyni w
                  kopónce (czepku) zagniotła ciasto w pytlowej maki i wody, dolewając trochę
                  trunku świętego Jana. Cała rodzina formowała nowelatka. Ciasto było dość mocne,
                  można więc było zrobić konika, krówkę, kokoszkę, kaczkę, gąskę, ptaszki - co kto
                  potrafi.
                  Tak, dawniej lepiono zwierzęta.
                  Nowszą wersją jest lepienie też Jezusa w kołysce, aniołki inspirowane przez
                  Kosciół. Pierwotnie jednak newelatka wyobrażały wyłącznie zwierzęta domowe.

                  "A tedy chto ne potrasiuł, co buł rura, to tlo zrobiuł uokrungły cienki placek i
                  tyn buł na placie ususzóny"
                  (Najdymowo-Warmia)
                  Uformowane figurki suszyło się na gorącej płycie pieca.
                  Wśród figurek nowegolatka musiał być krzyżyk. Każdy z domowników dostał do
                  zjedzenie nowelatko i kawałek krzyżyka. Trzy wąskie paluszki połączone paskiem
                  wyobrażały Trzech Króli. Nowelatka w postaci krzyżyka i Trzech Króli wisiały w
                  domu przy kropielnicce, do której też wlewano święconego trunku.
                  • rita100 Re:Nowelatko 08.12.07, 21:21
                    A tak o tym mówi stara Warmianka:

                    "A taki krzyżyczek uod nowygolata to sia poziesiuło abo na ściane, abo na góre,
                    i to sia nazywało, ze to je dobre uod grzmoty. Że to zachowo dóm uod grzmoty,
                    uod uderzynio. A jek przyszła Palmowo Niedziela, to do tygo krzyżyka eszcze sia
                    palmów, pore palmów dołunczuło i to wszystko buło uod kościoła błogosłazióne i
                    mniało dawać wszystko błogosłaziynstwo, i mnoło być wszystko pożyteczne do
                    gospodarstwa."
                    (Najdymowo - Warmia)
                    • rita100 Re:Nowelatko 10.12.07, 22:55
                      Kilka figurek gospodyni skrzętnie chowała dla bydła.
                      "To jek sia Julka (krowa) łocieliuła, to tedy w przycieś nowygolatka. To mówzili
                      tedy - mlyka nicht nie łodbzierze. Take zwyczaje byli."
                      Kałęczyn-Mazury

                      W ziliję do Nowego Lata obwiązywano drzewa owocowe. Kładziono miedzy słomę
                      nowolatki ze słowami:

                      Weź na to Nowe Lato,
                      a daj noma owocu za to !

                      (Stanclewo - Warmia)

                      Nowelatka znoszono też pszczołom do uli, mówiąc:

                      Ja ci daję nowelatko,
                      a wy mi mniodu za to.

                      (Butryny-Warmia)

                      Nowelatko jako pieczywo obrzędowe zapewniało pomyślność w gospodarstwie ludziom,
                      zwierzętom i urodzaj w sadzie.
                      • rita100 Re:Wróżby 10.12.07, 22:57
                        Wróżby
                        "W zilijo do Nowego Roku młodzież zbierała się wspólnie na wróżby w wybranym
                        domu na wsi. Rozgrzaną cynę lano na wodę w misce, odczytując przyszłosć z
                        ulanego kształtu.

                        W dużej misce z wodą 'wyngle puscali'.
                        Jeden węgielek oznaczał dziewczynę, drugi jej chłopca.
                        'Wode w misce zamącili i patrzeli, cy łóna za nim loto, cy łón za nió loto.'
                        (Kałęczyn-Mazury).

                        Dziewczęta chętnie też rzucały korkami(trzewikami). Zdjęły z nogi korek rzucały
                        w kierunku drzwi - jeśli spadł noskiem do przodu, znaczyło, ze wyjdzie w
                        przyszłym roku z domu (wyjdzie za maż)
                        (Najdymowo-Warmia)

                        To przybaca noma Jandrzejki, ale tak dawni buło na Warniji
                        • gajowy555 Re:Wróżby 11.12.07, 14:47
                          Jó, ciekazie prazita. Rita, no noju to je eszcze barzi rychtyczne, bo jó we tych
                          mniejscach pora razy buł. Tlo cobym jo wtenczas takó warnijskó świadomość mnioł,
                          to i psiosnki i łopozieści som bym nagroł, abo zapsisoł. Cias mija chibko, tak
                          fejn co noma wszyćkim przybanczata te kedajsze warnijske łobyczaje.
                          Bóg Woma zapłać Rita...
                          • rita100 Re:Wróżby 11.12.07, 20:11
                            Poczkoj, poczkoj, eszcze bandzie radośnie - jek taka jena Warnijanka bandzie ło
                            kedajszych zytach godać.
                            Ale jo ci poziam co te wróżby w dziań zigili Nowego Latka (Sylwesta) to nie
                            głupsie. Mym tero tlo bale mowam, dyskotyki, tylewizóry i insze rozrywki a
                            dawni tygo ni buło, zianc ludzia sia zabaziali jek mogli - nie tlo gorzałeczko
                            ale mnieli swoje zwycoje.

                            A tero przydo goście, siadno na ślómbaku , ślypsiajo w tylewizór , psijo, cosik
                            poziedzo i tak cias przeleci - tak je łu noju.
                            A dawni to cała zieś sia zbzieroła i robzili sobzie figle i psoty, ło czam zara
                            ci dali łopoziem.
                            • rita100 Re:Psotowanie 11.12.07, 20:23
                              W zilijo do Nowego Roku powszechne było psotowanie. Młodzież męska niemal u
                              każdego gospodarza psotowała: sprzęt gospodarski wyciągano na dach domu;
                              zatykano komin jakimś przedmiotem sprzed stodoły i gospodyni nie mogła rano
                              rozpalić ognia; wóz wciągano do jeziora; furtki zdejmowano z zawiasów i rzucano
                              na drogi, nieraz daleko od domu właściclela.

                              W Nowym Roku gospodarze oglądali wyniki psotowania, a niekiedy idąc do kościoła,
                              znajdowali na drodze swoje sprzęty. Nikt się jednak nie gniewał, taki był
                              zwyczaj i w całej wsi opowiadano sobie, jaką komu sprawiono psotę (Butryny,
                              Jaroty, Pluski, Ramsówko, Stanclewo - Warmia)
                              • rita100 Re:Konik mazurski 12.12.07, 21:15
                                Konik mazurski
                                Na Mazurach we wsi Krzywe koło Ełku w grupie przebierańców, którzy pojawili się
                                w 'śwente zieczory', najważniejszą figurą był konik. Przebierali się dwaj
                                chłopcy: jeden z nich musiał być bardzo silny, ponieważ drugi, mniejszy, wsiadał
                                na niego i jechali jak na koniu. Obaj byli nakryci białą płachtą.
                                Obok konika występowała czapla - głowa ptaka wystrugana była z drewna, z długim
                                dziobem, kłapiącym za pociągnięciem sznurka. Chłopak, który trzymał na kiju
                                głowę czapli, był też przykryty białą płachtą.
                                Czapla najbardziej rozweselała widzów. W każdym domu porywała ciasto, pączki -
                                'tym dziobem tak brała i to poszło w rynkaw'.
                                • rita100 Re:Konik mazurski 12.12.07, 21:16
                                  Konik wpadał z rżeniem do jizby, wierzgał nogami, siedzący na nim chlopak
                                  poganiał go batem. Śpiewano przy tym:

                                  Kónikoju bica dać
                                  i go ostro poganiać
                                  Oć, woć, wokoło,
                                  skacze kónik wesoło

                                  Wśród przebierańców był kominiarz, diabeł, Cygan, Żydówka albo baba z koszem,
                                  która zbierała datki. Cała grupa, obchodząc wieś, czyniła wiele hałasu, bo
                                  głośne pokrzykiwanie miały wypędzić zimę i przywoływać wiosnę.
                                  Zwyczaj ten praktykowano do 1939 roku.
                                  • rita100 Re:Przebierancy 13.12.07, 22:07
                                    Przebierancy
                                    W Pilchach na śwante zieczory, od Wigili do Trzech Króli, pojawiali się
                                    przebierańcy, którzy wprowadzali najwiecej wesołości i hałasu na wsi.

                                    "A to rozmajicie sie maskowali, sie ubiyrali tam, sadzami sia mazali, nie. Jedyn
                                    za diobła, jedyn za to, drugi za to. Niedzwiydzia ukrancili, to go prowadzili,
                                    nie. Z grochowin takie paski ukrancili, go całygo w te grochowiny łokrancili,
                                    nie. Późnij takó maske mu tam wsadzili. Prowadziuł go jedan na kecie. Łancusek
                                    taki, ji prowadziuł go. Jo. Łón tedy chodziuł tam po tych gospodarach, gdzie tam
                                    z nim zaszli. No, to łóni dostali zawsze tam psianiandzy trocha, nie, dostali
                                    wypsić coś, nie. A jek późni wszystko zebrali, to poszli znów do sklepu, znowu
                                    dali psili, to tak sło. Co zieczór sło, nie.
                                    Za aniołów buli przebrane, te skrzydła mnieli take przyrobzione, w bziałych
                                    łodzieniach, nie. Różne take - to tradycja buła taka. Jo. Za anioły to
                                    przeważnie dziywczynta. Baba buła, co zbzierała, to tak jak na Zielganóc jojka
                                    zbzieroli, nie, to w koszyku zbzieroli, nie. Muzyka chodziuła z niami, to mnieli
                                    przeważnie harmonie, bo łóni po wioskach chodziuli. Łod jenego gospodarza jedan
                                    łodszedł, to łuż drugie przychodzili.
                                    To łuż ta noc, to łuż zawdy buło tako, ze juz gospodarz musioł tam kos jojków
                                    nasykować, tego placka musioł nasykować, nie. A drudzy buli nawet gospodarze, to
                                    buli zadowolóne, nie.
                                    Bo juz późni, przi kóncu, to juz tygo nie buło. Bo jek Hitler nastoł, to juz
                                    buło zabrónione to. Bo nie wolno buło tak do dziewięćset dwudziestego roku, tak
                                    jakoś. Jek Hindenburg buł. A jek późnij Hindenburg umerł, co Hitler przejnuł
                                    władze, uz faszyści przejeni władze, to juz sie skóńczuło wszistko. Jo. Juz nie
                                    wolno buło juz stawać. Ziandary na terenie, w Rostkach ziandar buł, nie. Broń
                                    Boze poszli, to trzeba buło uciekać, nie. To ganiali, trzeba buło uciekać, nie
                                    wolno buło. Ściśle buło zabronióne."
                                    • rita100 Re:Przebierancy 13.12.07, 22:08
                                      Uobaczta jek ciykawie napisane:

                                      "Bo juz późni, przi kóncu, to juz tygo nie buło. Bo jek Hitler nastoł, to juz
                                      buło zabrónione to. Bo nie wolno buło tak do dziewięćset dwudziestego roku, tak
                                      jakoś. Jek Hindenburg buł. A jek późnij Hindenburg umerł, co Hitler przejnuł
                                      władze, uz faszyści przejeni władze, to juz sie skóńczuło wszistko. Jo. Juz nie
                                      wolno buło juz stawać. Ziandary na terenie, w Rostkach ziandar buł, nie. Broń
                                      Boze poszli, to trzeba buło uciekać, nie. To ganiali, trzeba buło uciekać, nie
                                      wolno buło. Ściśle buło zabronióne."
                                      • rita100 Re:Guziny :) 14.12.07, 21:09
                                        Guziny smile
                                        Najweselej było zwykle na wsiach mazurskich i warnijskich podczas 'świętych
                                        zieczorów' i 'dwunastek' w okresie Godów. Spotykano się co wieczór w innym domu,
                                        bawiąc się wspólnie w różne gry i zabawy: w lisa, kozła, stryjenkę, "Posed Rozan
                                        do tańca", "Siedzi jescur w zamku" itp. Ulubioną formą były gry z fantami,
                                        ponieważ wykupywanie ich było pełne pomysłowosci i dowcipu.
                                        Jeśli był na wsi muzykant, proszono go chętnie na wspólną zabawę. Był to
                                        skrzypek albo harmonista, chociaż wystarczyła nawet ustna harmonijka. Zabawy
                                        przeplatano tańcami, głównie tańczyli młodzi, a ich rodzice, siedząc w izbie
                                        przy jedzeniu i kieliszku, zabawiali się rozmową, zartami i wspominkami. Pod
                                        koniec spotkania zaczynały się guziny. Nazwa guzyny, guziny pochodzi od guzów,
                                        których w czasie zabawy nie żałowano. Oj nie. No jo ! Nie.
                                        • rita100 Re:Guziny :) 14.12.07, 21:43
                                          Fejnista ta nazwa -'guziny' łod nabijania sobzie guzów. To zazwyczoj na kóńcu
                                          zabazi, jek sia mo ku końcowi, bo wszisci pewno esce chcó tańczic, a tu kapela
                                          łuż ni mogła i co jam pozostało jek tlo sia pobzić nocziajćiej po pysku sia
                                          rznóli, mocno fest pono.

                                          A tu mowam kónteczek z 2006 roku
                                          Dwunastki, psia skóra, święte wieczory
                                          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=38446&w=54579168&v=2&s=0
                                          • rita100 Re:Guziny :) 15.12.07, 20:37
                                            "Po tańcach, które aż do dziesiątej trwają, następują prawdziwe guziny. Z
                                            ręcznika plotą mocny kułak, w środku izby stawiają stołek, na którym jedna osoba
                                            głowę kładzie, oczy zamknięte i kułakami w plecy uderzoną zostaje, odwracając
                                            zgaduje ona, kto bił, potem ten, co bił, musi się położyć. Tak nabijają się guzy."
                                            • rita100 Re:Smiychu biło ;)))))) 16.12.07, 18:36
                                              W Różyńsku pod Ełkiem nagrano wypowiedź Marii Luizy Okunek (ur.1870) o zabawach
                                              w 'święte zieczory'.

                                              "Jo. A to świynte zieciory, to-choroba-były świynte !
                                              (śmieje się)
                                              Jo. No to tedy sia ubiyrali, to po myndakach (po byku).
                                              (śmieje się)
                                              Dziywcoków wygnali do chlywa (śmieje się), a tedy poszed tam chtóry i buksy
                                              spuszczuł, a ta dziewc'ina tam, te dziywcaki poszły, to go za dupe myndakia
                                              (moszna byka).
                                              Smiychu biło !!!!!.... hehehe
                                              • rita100 Re:Smiychu biło ;)))))) 16.12.07, 18:42
                                                "Abo z niydźwiedziym. To ubrali takiygo w grochowiny, na sztyrakiach chodziuł, a
                                                w grochowzinach sie kulowoł.
                                                No to tedy go do izby przyprowadziuli i na stołki go poło żyli. A tedy do
                                                jedwabziu, dziywcaki chciały jedwabziu. To cy grubygo, cy ziynkiygo ? To go tam
                                                rozposterli, to wydziyrały. To tyn ryczoł, ach ty śwecie ! (śmieje się)
                                                To nojgorzyj za tygo niedźwiydzia nie chcieli isć.
                                                A drugo dziewc'ina, to taka biła śmiała, to do psoti, to tygo jedwabziu
                                                ciynkiygo chciała zawdi." śmieje się.

                                                Wyjaśnie woma dokładniej jek to buło.
                                                • rita100 Re:a on kwicał, szarpał się 17.12.07, 21:40
                                                  "Niedźwiedziem był przebrany chłopak i ubrany w grochowiny. Wchodził on do izby
                                                  na czterech nogach, uwiązany na powrozie. W izbie na środku ułożyli stołki i
                                                  kładli na nich niedźwiedzia, którego do nich przywiązywali. Zaczynało sie od
                                                  szukania materiału dla dziewczaków u niedźwiedzia. One niedźwiedziowi buksy
                                                  ściągały. Jedna chciała sukna cienkiego i scypała go, druga grubego i sukały,
                                                  sukały, i co tam jesce chiały - a on kwicał, szarpał się - a to wszystko było do
                                                  śmiechu...."
                                                  • rita100 Re:O zabawie w niedźwiedzia 18.12.07, 22:13
                                                    O zabawie w niedźwiedzia w śwante zieczory opowiedziała Maria Luiza Okunek z
                                                    Różyńska i w czasie jej nagrania był obecny August Druba, który pochodzi z tej
                                                    samej wsi. Nie kwestionował wypowiedzi Okunek tylko dopowiedział, ze zabawe w
                                                    śwante zieczory nazywano 'diobelskimi zieczorami', ze względu na bardzo swobodne
                                                    formy niektórych zabaw. ( w ten sposób też bawiono sie w zapusty)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka