Dodaj do ulubionych

Pan i władca

16.12.06, 00:38
mam problem z facetem, jestesmy juz ze soba 3 lata, a ja dopiero teraz
zorientowalam sie ze u niego w zwiazku powinno byc tak ze on jest panem i
wladca a ja unizonym sluga na jego rozkazy, nie mam prawa glosu w praktycznie
niczym...
Obserwuj wątek
    • 22gwiazdka Re: Pan i władca 16.12.06, 00:41
      i nie wiem co mam robic bo co jak co to ja go kocham, ale taki uklad w zwiazku
      mi niestety nie odpowiada:(
      • rzesa20 Re: Pan i władca 16.12.06, 00:45
        porozmawiaj z nim, powiedz, że nie odpowiada ci taki układ, że go bardzo
        kochasz, ale nie chcesz, żeby Cię tak traktował. jeśli nie zareaguję, postaw
        sprawę jasno.
        • 22gwiazdka Re: Pan i władca 16.12.06, 00:50
          ale to o n mi juz postawil sprawe jasno, powiedzial ze jezeli mi to nie
          odpowiada to sie moge wynosic
          • rzesa20 Re: Pan i władca 16.12.06, 00:52
            to się czym prędzej wynoś od takiego faceta zanim nie ma jeszcze za późno.
            • 22gwiazdka Re: Pan i władca 16.12.06, 00:54
              wlasnie mam taki zamiar, nie wiem tylko czy mi sil starczy:(
              • rzesa20 Re: Pan i władca 16.12.06, 01:03
                musi starczyć. będziesz na pewno o wiele szczęśliwsza bez tego tyrana.
                życzę dużo siły i wiary w siebie, pozdrawiam, dobranoc:)
                • 22gwiazdka Re: Pan i władca 16.12.06, 01:04
                  :)... dzieki dobranoc
                  • shameeka Re: Pan i władca 16.12.06, 10:17

                    nie tylko i ty masz taki problem.
                    niestety moj taki jest...
                    rozmawiam znim..tlumacze..
                    malymi kroczkami i efekty minimalne sa..
                    neistety potrzeba czasu...
                    • 22gwiazdka Re: Pan i władca 16.12.06, 10:23
                      ale to jest chore... on moze to robic, ja tego robic nie moge, jezeli on cos
                      robi i to jest zle to ja sie nie mam prawa wkurzyc bo mi mowi ze wszystko mnie
                      w nim drazni i ze nie mam prawa mu mowic co on ma robic
                      • 22gwiazdka Re: Pan i władca 16.12.06, 10:27
                        A wogole to ma w cholere wad, nie ma zadnych zainteresowan, jest leniwy,
                        strasznie spoznialski, wczoraj wlasnie powiedzial ze bedzie za godzine bo
                        mielismy razem jechac do sklepu, jak go nie bylo po 2 godzinach, to zadzwonilam
                        do niego i powiedzial ze zaraz bedzie, nie bylo go kolejne pol godziny, znowu
                        zadzwonilam i wtedy sie wkurwil ze go mecze telefonami i ze jestem wscibska, i
                        ze ma tego dosc, no i sie skonczylo niemilymi slowami. IU to jest moja wina ze
                        ja sie wkurzam jak jego nie ma o umowionej godzinie, tylko jest 2 godziny
                        pozniej.... to jest przeciez chore...
                      • sanyu Re: Pan i władca 16.12.06, 12:18
                        ja mam dokładnie to samo, jak by nie próbowaąjego musi byc na górze!
                        robię wszystko czego chce ale jak ja o cos poproszę to jest foch , że w ogóle
                        czegoś chcę. no i oczywiście "nie jestes moja matka, zeby mówic co mam robic"!!
                        jak żyć z kimś takim jeśli się go bardzo nawet kocha?
                        • 22gwiazdka Re: Pan i władca 16.12.06, 12:34
                          no wlasnie jak zyc z kims takim... to wszystko tak bardzo boli...
            • adsa_21 Re: Pan i władca 03.01.07, 17:06
              racja, precz od despoty.
          • maja8549 Re: Pan i władca 16.12.06, 16:21
            ooo, ja bym zabrala wszystkie swoje zabawki i wiala od takiego faceta... "nie
            podoba sie to sie wynos" to dosyc jednoznaczne, nie sadzisz?
            • shameeka Re: Pan i władca 16.12.06, 16:42
              to nei takie proste- odwrocic sie i odejsc. to jest bardziej skomplikowane.
            • 22gwiazdka Re: Pan i władca 16.12.06, 20:16
              no nie uzyl slow wynos sie ale ze moge sie zabierac i wracac do siebie jezeli
              mi cos nie pasuje... chcialabym to zrobic ale nie mam na tyle sil...
    • shameeka Re: Pan i władca 16.12.06, 10:29

      jesli masz ochote porozmwiac na gg, przeslij swoj numer na maila.
      bo na forum toz a wolno idzie..
      • 22gwiazdka Re: Pan i władca 16.12.06, 10:31
        a jakiego masz maila, ja sie nie orientuje bo siedze na forum 1 raz...
    • 22gwiazdka Re: Pan i władca 16.12.06, 10:36
      zajme sie tym pozniej bo niestety teraz musze wychodzic, bede za jakas godzinke
      • jeriomina Re: Pan i władca 16.12.06, 12:21
        może jeszcze sypnij troszkę szczegółów bo tak po jednym zdaniu...
        a co cię wnim pociąga, skoro z nim jesteś - jeszcze?;-)
        • 22gwiazdka Re: Pan i władca 16.12.06, 12:33
          wlasnie sama sie zastanawiam... potrafi byc bardzo czuly i cieply i przytulasny
          i kochany, chociaz potrafi rzucac slowami co najgorszy wrog by takich nie
          powiedzial, czekal na mnie prawie 2 lata, bo teraz mieszkamy razem za granica,
          a wczesniej ja bylam w Polsce a on tutaj i widywalismy sie rzadko. Wiem ze do
          zdrady go nie ciagnie bo ma swoje zasady, moze jestem glupia ale pod tym
          wzgledem akurat mu ufam, no i chyba naprawde mnie kocha, pomimo jego ciezkiego
          charakteru...
          • sanyu Re: Pan i władca 17.12.06, 13:43
            22gwiazdka czy my nie jesteśmy czasem z tym samym facete? LOL!! wszystko co
            piszesz brzmi tak znajomo. moj to samo POTRAFI, ale czasem jak coś powie,
            szczęka mi opada, zwykle w chwilach złości, niekoniecznie na mnie ale na coś,
            na kogoś, a ponieważ tylko ja jestem pod ręką - wiadomo. ale taaak bardzo mnie
            pociąga fizycznie i jest nieraz taaaaaaki kochany, ciepły, czuły i
            opiekuńczy..i jak tu odejść?
    • kiecha3 Re: Pan i władca 17.12.06, 14:18
      jeszcze nie spróbowałas odejśc a już mówisz ze nie masz sił... ty zwyczajnie nie
      chcesz odejść.. a może jeszcze sie wahasz.. gdyby mnie facet.. choćby w żartach
      coś takiego powiedział.. to byłyby jego ostatnie słowa do mnie.. związek to nie
      jest więzienie.. obojgu partnerów(!!) ma być w nim dobrze.. a jeżeli sa
      problemy... to po 1. trzeba je obgadać... po 2. trzeba poszukac rozwiązania... a
      jezeli rozwiązaniem dla twojego chłopa jest zakończenie związku.. hm.. w takim
      razie.. kończ.. (kończ waść.. wstydu oszczedź)
      • shameeka Re: Pan i władca 17.12.06, 14:39
        kochane kobitki gwiazdko i sanyu. i ja jestem wpodobnym zwiazku.
        w zwiazku z silnym mezczyzna. ktory zna swoja wartosc i ma ogromne poczucie wlasnej wartosci.jestesmy z "gniewanymi" mezczyznami.
        kocham swojego faceta. niedawno sie zareczylismy. mamy juz wyznaczona date slubu .
        kocham go. i jestem szczesliwa. mysle ze w kazdym zwiazku istnieja "niedogodnosci" - i zaden zwiazek nie jest idealny. a jelsi sie taki na poczatku wydaje - to i tak to mija.. albo ludzie sie roztstaja..

        Stalam sie juz "silna " kobieta.. poprzez moja siostre ktora uswiadomila mi pewne rzeczy.I wtej chiwli jej dziekuje...
        Uwierzylam w siebie..
        i po malu ucze sie panowac nad tym co mowi i co robi...moj mezczyzna..
        Sanyu jak mialabys ochote pogadac na gg przeslij mi go na maila.
        ja schecia wymienie sie pogladami.. pewnymi spostrzezeniami...
        i doswiadczeniem..

        ps. czasami dalej nie moge opanowac swocih emocji i placze..


        • goscinnie_ino Re: Pan i władca 17.12.06, 17:10
          nie namawiam nikogo do drastycznych kroków, ale dziwię się, że tak łatwo swoich
          facetów usprawiedliwiacie. co to za zachowania?! czy uważacie, że to norma, że
          to "charakter"? skoro tak, to sytuacja się raczej nie zmieni, a Wy planujecie
          przyszłość z tymi facetami?!
          zastanawiam się czasami skąd te płacze i lamenty młodych mężatek, rozwody po 2
          latach małżeństwa! Dziewczynki, skoro już teraz, na etapie "starania się",
          kiedy nie łączy Was nic formalnego, kiedy facet się jeszcze powinien hamować,
          oni robią coś takiego, nie sądzę, żeby po ślubie było lepiej.
          szanujcie się, kochane, bo inaczej nikt Was nie uszanuje. zrobicie, jak
          chcecie, ale według mnie żadne przytulanki i czułe słówka nie są rekompensatą
          na takie zachowanie, czy chociażby teksty, które przytaczacie. zastanówcie się,
          czy chcecie całe życie wysłuchiwać tych, wypowiedzianych choćby w złości,
          bolących słów, chcecie płakać w poduszkę?
          ciężko jest odejść od kogoś z kim się jest ileś lat, ale jeszcze trudniej
          będzie jak nic się nie zmieni poza tym, że dojdzie obrączka i gromadka dzieci.
          • sanyu Re: Pan i władca 17.12.06, 17:33
            wydaje mi się że mimo wszystko przesadzasz. ja kocham mojego faceta i nie
            czekam że zmieni się "po ślubie" (apropo nawet nie planujemy ślubu, jesteśmy
            parą i tyle) Nigdy bym nie oczekiwała od kogoś że się ZMIENI dla mnie, chodzi
            tylko o to żeby ukształtować, czy raczej "przekształtować" nieco porywczy
            charakterek, a to różnica. do wszystkiego można dojść, ale nie siedząc w
            internecie :)
            • 22gwiazdka Re: Pan i władca 17.12.06, 17:47
              sanyu, wysylam ci moj numer gg na maila jak chcesz pogadac to napisz do mnie
              • becia993 Re: Pan i władca 28.12.06, 13:06
                hey dziewczyny, czytam i czytam i sama nie wiem czy moj problem moze aliczac
                sie pod Wasz, ale nie mam z kim za bardzo na ten temat w tej chwili pogadac. Ja
                jestem w gorszej sytuacji jestem juz zamezna i mam dziecko. Nie wiem czy bylam
                az tak zaslepiona czy poprostu moj obecny ma zdolnosci aktorskie, mialo byc
                wszystko super, a nie jest. Jskby tego bylo malo, dla niego zrezygnowalam z
                kogos kto "nosil mnie na rekach, a kogo nigdy nie zwatpilam, kto w ciezkich
                sutuacjach podnosil mnie na duchu...", ale jak to sie mowi, czlowiek nie docenia
                tego co ma dopuki tego nie straci :(:(:(, gdybm mogla cofnac czas... . Fak
                faktem maz pracuje, ale poza tym nic mu sie nie chce w domu zrobic, czy naprawic
                jakiejs rzeczy, czesto ja sama musze sie tym zajac. Pamietam jak w ciazy bylam
                dzwigalam ciezkie lozko zeby troszke go pozbijac, bo meza nie moglam sie
                doprosic, pomoc przy dziecku jest sporadyczna. Za to na siedzenie na necie, ma
                mnostwo czasu. Ostatnio jeszcze zauwazylam ze oglada sobie stronki z "golymi
                babami". Jestesmy razem jakies 2 lata a ja juz zupelnie stracilam do niego
                zaufanie (ciagle cos mota, kreci), nie moge sie z nim dogadac, ani normalnie
                porozmawiac,(mama wrazenie ze wszysto co powiem moze byc kiedys-jak dojdzie do
                tego - uzyte w sadzie:( ), chyba ze temat nie dotyczy jego osoby, to jest to
                mozliwe. Jesli natomiast jest odwrotnie, to po krotkiej i burzliwej "rozmowie"
                slysze zazwyczaj slowa , " jak Ci nie pasuje mozesz wzaic sobie rozwod" i co ja
                w takim wypadku mam robic :(, gdyby nie dziecko nawet bym sie nie zastanawiala,
                a tak to ja nie pracuje, rodzina (z mojej strony) nie jest w stanie mi pomoc.
                Mieszkam w miejscowosci rodzinnej mojego meza, a do domu mam kawal drogi, kolo
                siebie praktycznie nikogo ze swojej strony:(. Poweidzcie jak ja mam zyc, skoro
                juz nic mnie nie cieszy, nie czuje sie bezpiecznie, nie czuje sie wartosciowym
                czlowiekiem, dalej mam udawac ze tak naprawde to nic takiego zlego sie nie
                dzieje?? to wszytsko odbywa sie moim kosztem, kosztem mojego zdrowia...zreszta
                dlugo by na ten temat pisac...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka