29.03.04, 20:57
miasta.gazeta.pl/katowice/1,35019,1992184.html
Coś bardzo ważnego można przekazać bez uciekania się do drastycznych scen
przemocy.
"Żeby zobaczyć to przedstawienie, widzowie zjeżdżają z wielu miast Polski. W
cieszyńskim teatrze Misterium Męki Pańskiej wystawia ponad 130 amatorów.

Sobota, godzina 15. Choć do rozpoczęcia spektaklu jeszcze godzina, przed
cieszyńskim Teatrem im. Adama Mickiewicza tłum. - Już nie mogłem się
doczekać. Przyjeżdżam na to misterium od lat. Nie wyobrażam sobie Wielkiego
Postu bez tego przedstawienia - zwierza się pan Mirosław z Cieszyna.

W środku panuje gorączka ostatnich przygotowań. Na wpół przebrani aktorzy
wnoszą na scenę ostatnie elementy dekoracji, ktoś powtarza swoją rolę, inny
szuka brody, którą musi szybko przylepić. W środku zamieszania siostra
Jadwiga - serce całego przedsięwzięcia. Resztką głosu dopracowuje jeszcze
scenę kuszenia Chrystusa. - Przestałam mówić na próbie. Pracowaliśmy wczoraj
do piątej rano, żeby to wszystko ogarnąć. Tyle nowych rzeczy w tym roku,
zmienione sceny, nowa scenografia - siostra łapie się na głowę i biegnie
rozwiązać kolejny problem.

O swoim pomyśle na wystawienie Misterium Męki Pańskiej sympatyczna zakonnica
ze Zgromadzenia Sióstr Elżbietanek w Cieszynie mówi po prostu: - To było
natchnienie Ducha Świętego. Skrzyknęła kilkunastu parafian, zaczynali w 1984
roku. Początki były trudne, występowali w salkach katechetycznych, aż w 1987
roku siostra zobaczyła scenę cieszyńskiego teatru.

Z każdym rokiem przybywała jakaś scena. Dochodzili nowi parafianie - aktorzy.
Siostra wypytywała ich przed kościołem, czy nie chcieliby zagrać.
Przychodzili całymi rodzinami. W tym roku zespół liczy ponad 130 osób - od
kilkutygodniowych bobasów po zaawansowanych wiekiem emerytów. Wszystko robią
sami: pomagają przy szyciu i prasowaniu kostiumów, przygotowują dekorację.

Kazimierz Hanus, górnik z Cieszyna, wiele lat pracował pod ziemią. W
misterium gra od początku. W sobotę był faryzejskim oskarżycielem. - To dla
mnie jedna z najważniejszych rzeczy w życiu. Cieszy mnie to, że możemy zrobić
coś dobrego dla ludzi, coś razem stworzyć, zainteresować tym innych - mówi z
przejęciem.

Rozbrzmiewa trzeci dzwonek, sala pęka w szwach. Ludzie oglądają w niezwykłym
skupieniu kolejne sceny ponaddwugodzinnego przedstawienia. Gdy oprawcy
przybijają do krzyża Chrystusa (granego od początku przez Stanisława Pońca),
widzowie często płaczą. Z teatru wychodzą niezwykle skupieni.

- Jak Wam się to udaje? - pytam aktorów amatorów.

- My nie gramy. My po prostu przeżywamy - odpowiada jeden z apostołów."
Obserwuj wątek
    • teschiner Re: Pasja 30.03.04, 10:24
      piekne ze sa lidzie ktozy robia cos naprawde z "pasja"
      niezly artykul, chociaz nie oddaje tak naprawde tego co sie dzieje w teatrze, na
      scenie - aleto trzba zobaczyc, samemu przezyc!
      pozdr.
      T.
      • albrecht1 Re: Pasja 30.03.04, 19:54
        Słowa nie zawsze sa w stanie oddać emocje jakie rodzą się w trakcie takich
        przedstawień.
    • exerik Re: Pasja 04.04.04, 13:13
      albrecht1 napisał:


      > Coś bardzo ważnego można przekazać bez uciekania się do drastycznych scen
      > przemocy.


      Popatrz, tylko jedno zdanie, a potrafi sprawić tak wiele smutku. Trzeba sporego
      tupetu aby przeciwstawić "Pasję" Gibsona misterium odgrywanemu w cieszyńskim
      teatrze. Jestem przekonany, że wszyscy zwolennicy obrazu Gibsona potrafiliby
      się zachwycić również tym spektaklem. Jak widać ta prawidłowość nie zawsze
      działa jednak w drugą stronę. To daje sporo do myślenia...
      • teschiner Re: Pasja 04.04.04, 13:48
        exerik napisał:

        > albrecht1 napisał:
        >
        >
        > > Coś bardzo ważnego można przekazać bez uciekania się do drastycznych scen
        > > przemocy.
        >
        >
        > Popatrz, tylko jedno zdanie, a potrafi sprawić tak wiele smutku.

        oj, nie musisz byc od razu smutny i uderzac w najwyzsze tony Exeriku!


        Trzeba sporego
        >
        > tupetu aby przeciwstawić "Pasję" Gibsona misterium odgrywanemu w cieszyńskim
        > teatrze.

        myslisz ze do tego trzeba tupetu?! ja tak nie sadze! Albrecht prezentuje wlasne
        zdane, i tyle! sa przeceiz osoby, ktorym nie bedzie podobala sie Pasja Gibsona,
        prawda? i na pewna znajda sie osoby, ktore beda krytykowaly "Pasje" (nazwijmy
        tak dla ulatwienia), siostry Jadwigi - zgodzisz sie z tym chyba.
        Powodow bedzie wiele tak dla jednych jak i dla drugich - ale to przeciez
        normalne.
        w obu wizjach Meki Panskiej wazne jest przeslanie - a tutaj zarowno Gibson, jak
        i siostra Jadwiga (moim zdaniem) odnesli sukces (wiem, to niefortunne
        okreslenie, ale mysle, ze wiesz o co mi chodzi!) - udalo sie im poruszyc w
        widzach najglebsze uczucia - pokazac cierpienie, niesprawiedliwosc osodow,
        zdrade i jej cene (w wymiarze pozafinansowym rzecz jasna), strach w obliczu
        smierci, czy strach o siebie.
        Gibson pokazal to bardzo realnie - przez co osiagnal (znowu moim zdaniem) to o
        czym sie ciagle mowi ale tez wciaz zapomina : ze Jezus byl" umeczon".
        z drugiej strony nalezy tez pamietac ze istnieja ludzie ktorzy nie potrzebuja
        by serwowac im az tak drastyczne obrazy by uzmyslowic sobie bezmiar cierienia.
        Nie kazdy wiec tez (majac to na wzgledzie) musi zachwycac sie filmem Gibsona.

        Jestem przekonany, że wszyscy zwolennicy obrazu Gibsona potrafiliby
        > się zachwycić również tym spektaklem.

        nie przecze!, ale jak napisalem wyzej, niektorych zbyt duza doslownosc razi.

        Jak widać ta prawidłowość nie zawsze
        > działa jednak w drugą stronę.

        mysle ze sie mylisz.
        i powtorze, ze (moim zdaniem) Misterium w teatrze porusza mnie jednakowo
        silnie, a moze nawet bardziej niz film. wiesz Film to jednak film - teatr to
        jednak teatr - ale to juz zupelnie inny temat.
        pozdr.
        T.
        • albrecht1 Re: Pasja 04.04.04, 13:57
          teschiner napisał:


          > Gibson pokazal to bardzo realnie - przez co osiagnal (znowu moim zdaniem) to
          o
          > czym sie ciagle mowi ale tez wciaz zapomina : ze Jezus byl" umeczon".
          > z drugiej strony nalezy tez pamietac ze istnieja ludzie ktorzy nie potrzebuja
          > by serwowac im az tak drastyczne obrazy by uzmyslowic sobie bezmiar
          cierienia.

          Jak napisano w Mądrej Książce- "Błogosławieni, którzy nie widzieli, a
          uwierzyli."
      • albrecht1 Re: Pasja 04.04.04, 13:53
        Niegdzie nie napisałem, że komus komu podobał się film Gibsona, nie bedzie w
        stanie zachwycic się tym przedstawieniem. Masz najwyraźniej niezłomną chęć
        wmawiania komuś czegoś czego nie napisał, lecz cóż na tym forum takie
        postepowanie zaczyna byc regułą. Nieważnie co się powiedziało, ważne co
        oskarżyciel miał na myśli. Smutne to i faktycznie daje wiele do myślenia.
        • exerik Re: Pasja 05.04.04, 10:52
          albrecht1 napisał:

          > Niegdzie nie napisałem, że komus komu podobał się film Gibsona, nie bedzie w
          > stanie zachwycic się tym przedstawieniem.


          A ja nikogo o coś takiego nie podejrzewałem.


          > Masz najwyraźniej niezłomną chęć
          > wmawiania komuś czegoś czego nie napisał, lecz cóż na tym forum takie
          > postepowanie zaczyna byc regułą. Nieważnie co się powiedziało, ważne co
          > oskarżyciel miał na myśli. Smutne to i faktycznie daje wiele do myślenia.


          To ciekawe co piszesz, ale chodziło ni jakby o co innego. O wciąganie
          Elżbietanek do antygibsonowej krucjaty. Ten spektakl z pewnością nie zasługuje
          na dodatkową oprawę ideologiczną, którą próbowałeś mu nadać swoim komentarzem.
          Może wypadało najpierw spytać siostrę Jadwigę czy chce iść z Tobą na wojnę z
          Gibsonem ?
          • albrecht1 Re: Pasja 05.04.04, 20:30
            Kochany Exeriku, Ty o gruszce ja o pietruszce.
            W żadną wojnę nikogo nie wciagam, nie zabieram, zaciagu nie ogłaszam. Ot, jako
            zwykły odbiorca, porównałem sobie te dwie Pasje z czysto subiektywnego punktu
            widzenia. Nie mam zamiaru odsądzać od czci i wiary ani Gibsona, ani też tych
            którym film się podobał. Wyłożył to juz wcześniej Teschiner.
            Mnie film Gobsona, owszem poruszył, lecz nie zachwycił, nie potrzebuję takiej
            dawki okrucieństwa, reporterskiego zapisu sposobu dręczenia człowieka by
            wzmocnić swoją wiarę. Gdzies tam, oczywiście moim zdaniem, w filmie zagubiło
            się to co najważniejsze- nadzieja. Ale kto inny mógł znaleźć w tym filmie coś
            zupełnie innego. I tak samo mógł przeżywać rzeczony spektal. I tyle, koniec
            kwestii. Do żadnej antygibsonowskiej koalicji należeć nie chcę i proszę, nie
            zapisuj mnie tam na siłę. Cenię tego aktora i reżysera, ale ten film po prostu
            mi się nie podobał. Wolę, choćby jego "Znaki".
            Życzę zadumy i spokoju w Wielki Tydzień.
            Pozdrawiam
            • exerik Re: Pasja 06.04.04, 18:45
              albrecht1 napisał:

              > Nie mam zamiaru odsądzać od czci i wiary ani Gibsona, ani też tych
              > którym film się podobał.


              Kochany Albrechcie
              Cieszę się bardzo że z Ciebie taki tolerancyjny człek. Pozostaję przy swoim -
              Twój komentarz był nie na miejscu. Puściłbym ci go nawet płazem, gdyby nie
              fakt, że postrzegam go w szerszym kontekście tak modnej dziś antygibsonowej
              histerii. Ale do własnego zdania masz oczywiście prawo, choć wolałbym abyś w
              tych okolocznościach zachował go dla siebie. Dzięki za życzenia i nawzajem.
              Pozdrawiam.
              erik
              • slezan Re: Pasja 06.04.04, 21:19
                Myślę, że dokonałeś nadinterpretacji wypowiedzi Albrechta. I przypominam, że
                film Gibsona jako dzieło kinematografii podlega subiektywnym ocenom - nie
                odbieraj więc wszystkich pozbawionych entuzjazmu czy nawet negatywnych opinii
                na jego temat jako ataku na Ewangelię czy przejawów histerii. Również jako
                dzieło religijne "Pasja" może być różnie odbierana - są w końcu różne odcienie
                pobożności.
              • albrecht1 Re: Pasja 07.04.04, 15:30
                No cóz, mamy zatem nazwijmy go protokół rozbieżności. Nie zgadzam się z Tobą,
                by zachowywać czegoś w rodzaju kulturalnej polityki poprawności. Myślę, że
                jednak zbytnio doszukujesz się w mojej opinii czegoś czego tam nie ma. Jak
                każde dzieło artystyczne, tak równiez film Gibsona powstał również po to, by o
                nim dyskutować, wyrażać swoje odczucia etc. Ten film na to zasługuje, bowiem
                najgorszym co może spotkać artystę, to obojetność odbiorcy, w tym przypadku
                widza.
                A histerię zostawmy psychologom i socjologom. Niech spokojnie opiszą to
                zjawisko z czysto zawodowego punktu widzenia.
                Pozdrawiam.
    • albrecht1 Re: Pasja 10.04.04, 12:54
      W nawiązaniu do powyzszej dyskusji cytat z dłuższego artykułu:
      "Trzeba rozmawiać o "Pasji", bo u wielu ludzi wywołuje ona autentyczne
      przeżycia. Spory o ten film być może pomogą - choćby niektórym - zrozumieć, co
      naprawdę zobaczyli i czy takie właśnie jest przesłanie nauki Kościoła, do
      którego należą."
      Całość tutaj: serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,34513,2016216.html
      • exerik Re: Pasja 10.04.04, 14:26
        albrecht1 napisał:

        > Spory o ten film być może pomogą - choćby niektórym - zrozumieć, co
        > naprawdę zobaczyli i czy takie właśnie jest przesłanie nauki Kościoła, do
        > którego należą.


        No proszę, Albrecht znienacka uderzył w wielkie dzwony. Zaczęliśmy kilka dni
        temu całkiem niewinnie, a dziś okazuje się, że zwolennicy filmu Gibsona muszą
        sobie na nowo przemyśleć czy dobrze rozumieją "przesłanie nauki Kościoła". Nie
        mogłeś z tym wyskoczyć trochę wcześniej ? Widzisz, dziś wielka sobota, jestem
        już po wielkanocnej spowiedzi, a Ty zasiałeś we mnie ziarno niepewności.
        Zamiast cieszyć się świętami, miotam się teraz z kąta w kąt na nowo poszukując
        drogi. Wygląda na to, że tę Wielkanoc przyjdzie mi spędzić bez świadectwa
        prawomyślności wystawionego przez Adama Michnika. Jak ja to przeżyję...

        Albrechcie, zbładziłem, ratuuuj ! Mea culpa. Błagam, zadaj mi jakąś pokutę !

        Obiecuję, że przez całe święta będę czytał dzieła Ojców Kościoła publikujących
        na łamach "GW". I nie tknę makowca. Niech mam za swoje.
        • albrecht1 Re: Pasja 10.04.04, 16:05
          Ależ jestem perfidny i to w Wielką Sobotę ;-).
          Exeriku moja to wina, że Gazeta publikuje rzeczony tekst dopiero dzis w dodatku
          świątecznym? No tak, mam daleko sięgające macki :-)))).
          Wybacz, ale w "wielkie dzwony" to uderzyłeś Ty pierwszy, wmawiając mi że
          wciągam siostry zakonne w jakąś w wojnę z Gibsonem.
          Link z artykułem podałem w celu uzupełnienia naszej dyskusji. Przecież jako
          myślący samodzielnie człowiek możesz nie zgadzać się z autorem tego tekstu.
          Jesteśmy na forum dyskusyjnym, nie potakującym :-).
    • albrecht1 Re: Pasja 10.04.04, 13:01
      Natomisat w tym artykule jest to, o co mi chodziło w dyskusji i czego brak w
      fimie Gibsona, spowodował że film mi się nie spodobał:
      "Wiemy, że Jezus nie był ascetą. Widać to wyraźnie w porównaniu z postacią Jana
      Chrzciciela. Oskarżano Go, że uczestniczył w zabawach, zamiast pościć. Mówiono,
      że zachowuje się jak żarłok i pijak. W Jego nauczaniu nie było wrogości do
      życia i jego przejawów. Chodził na wesela. Można powiedzieć, że umiał cieszyć
      się życiem, choć przecież jedzenie i picie nie było dla Niego najważniejszą
      rzeczą w życiu. Ta Jezusowa radość życia była jakby zapowiedzią radości i
      wolności Zmartwychwstałego. Nie ma w Nim śladu zachwytu nad śmiercią,
      cierpieniem czy samoudręczeniem. Był raczej tym, który uwalniał człowieka od
      cierpienia fizycznego, psychicznego i duchowego."
      serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,34591,2016339.html
      • exerik Re: Pasja 10.04.04, 14:33
        albrecht1 napisał:

        > Natomisat w tym artykule jest to, o co mi chodziło w dyskusji i czego brak w
        > fimie Gibsona, spowodował że film mi się nie spodobał:
        > "Wiemy, że Jezus nie był ascetą. Widać to wyraźnie w porównaniu z postacią
        Jana
        >
        > Chrzciciela. Oskarżano Go, że uczestniczył w zabawach, zamiast pościć.
        Mówiono,
        >
        > że zachowuje się jak żarłok i pijak. W Jego nauczaniu nie było wrogości do
        > życia i jego przejawów. Chodził na wesela. Można powiedzieć, że umiał cieszyć
        > się życiem, choć przecież jedzenie i picie nie było dla Niego najważniejszą
        > rzeczą w życiu. Ta Jezusowa radość życia była jakby zapowiedzią radości i
        > wolności Zmartwychwstałego. Nie ma w Nim śladu zachwytu nad śmiercią,
        > cierpieniem czy samoudręczeniem. Był raczej tym, który uwalniał człowieka od
        > cierpienia fizycznego, psychicznego i duchowego."


        Film Gibsona był o ostatnich godzinach życia Chrystusa. Nikt ci nie broni
        nakręcić filmu o pozostałych 33 latach jego życia. Byle by tylko był równie
        wierny Prawdzie co "Pasja".
        • albrecht1 Re: Pasja 10.04.04, 15:59
          O nie, dziekuję! Jestem jedynie "odbiornikiem" czyichś zrealizowanych pomysłów.
          Chciałbym jedynie by nikt nie bronił mi wyrażania opinii i wrażeń.
        • slezan Re: Pasja 10.04.04, 18:47
          Exeriku, to już jest przesada i to gruba. Gibson, z tego co wiem, nie został
          uznany przez Kościół za piątego ewangelistę. W jego filmie jest szereg motywów,
          których nie znajdziesz w Piśmie. Nie traktuj wieć tego dzieła jako prawdy
          objawionej.
          • exerik Re: Pasja 12.04.04, 13:20
            slezan napisał:

            > Exeriku, to już jest przesada i to gruba. Gibson, z tego co wiem, nie został
            > uznany przez Kościół za piątego ewangelistę.


            nic takiego nawet nie sugerowałem


            > W jego filmie jest szereg motywów, których nie znajdziesz w Piśmie.


            Zgoda, ale to akurat nie jest argument, który mógłby katolika zbić z tropu.


            > Nie traktuj wieć tego dzieła jako prawdy objawionej.


            A w którym miejscu się tego dopuściłem ???
            • slezan Re: Pasja 12.04.04, 15:57
              No, bronisz filmu z takim zapałem,jakbyś rzeczywiście uznawał go za Objawienie,
              a tych, którzy dzieła Gibsona nie przyjęli z entuzjazmem,za heretyków.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka