Dodaj do ulubionych

***************SZEROKI ABSURD

IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 06.11.04, 19:14
Publicystyka 05-11-2004

BOGDAN WASZTYL

Szeroki absurd

600 milionów złotych potrzeba na modernizację polskiego odcinka torów. Bez
tych pieniędzy nie ma co marzyć o zlokalizowaniu w Polsce jednego z
najważniejszych ogniw euroazjatyckiego handlu.

W sprawie euroterminalu w Sławkowie brakuje woli rządu, inicjatywy i
pieniędzy. Nie brakuje absurdów.
Fot. Jacek Sypien

Wszyscy wydają się tą historią zmęczeni - burmistrz Sławkowa, starosta
będziński, szefowie Agencji Rozwoju Przemysłu, Katowickiej Specjalnej Strefy
Ekonomicznej, ministrowie, wicepremier... Nieustanne lobbowanie, mnóstwo
spotkań, tyleż koncepcji, a centrum handlowo-logistycznego i nowoczesnego
terminalu przeładunkowego do obsługi handlu Europy z Azją jak nie było, tak
nie ma. - Rząd chciałby, aby wszystko załatwiły samorządy - żali się Bożena
Respondek, starosta będziński. - A my nie mamy ani takich możliwości, ani
pieniędzy.

-Zrobiliśmy, co do nas należało - wyjaśnia Bronisław Goraj, burmistrz Sławkowa
- a rząd tylko mnoży obietnice i warunki. I czeka, czeka, czeka...

Przez to czekanie burmistrz, który z natury jest umiarkowanym optymistą, w tej
konkretnej sprawie przeistacza się w pesymistę. Był czas, kiedy wierzył.
Myślał, że skoro udało się Sławkowowi wyrwać z Małopolski na Śląsk, to
wszystko jest możliwe. Czasem marzył, jak to senne miasteczko może wyglądać za
kilka lat - parę tysięcy miejsc pracy, nowe drogi, olbrzymi ruch i
przepływająca przez okolicę rzeka pieniędzy byłyby motorem rozwojowym nie
tylko dla Sławkowa, ale i dla całego regionu. Byłyby, ale czy będą?

Po co nam tor?

O wykorzystaniu szerokiego toru mówi się przynajmniej od kilkunastu lat, ale
niewiele się w tej sprawie robi. Z początku, po upadku komunizmu, ten
wyjątkowy szlak zbudowany na potrzeby Huty Katowice i wojsk Układu
Warszawskiego traktowano jako obce ciało - rosyjski klin wdzierający się 400
kilometrów w głąb Polski.

Tor przestał jawić się jako groźny po wyprowadzeniu z Polski sowieckich
żołnierzy i przyjęciu nas do NATO. Decydenci jednak jakoś nie mogli dostrzec
jego zalet, po prostu o nim zapomnieli. Do połowy 2001 roku, kiedy okazało
się, że Czechy w porozumieniu z Rosją zamierzają zbudować olbrzymi terminal w
Bohuminie tuż przy polskiej granicy i proponują nam przystąpienie do tego
interesu poprzez dociągnięcie stukilometrowego odcinka szerokiego toru od
Sławkowa do Bohumina.

Koncepcja ta początkowo zyskała poparcie PKP oraz Jerzego Widzyka, wówczas
ministra transportu. Widzyk przekonywał, że Polska zyska na tej inwestycji, bo
zwiększą się kolejowe przewozy tranzytowe, a szerokotorowa linia wreszcie
stanie się trasą międzynarodową o znaczeniu strategicznym dla Europy. Z
koncepcji tej minister szybko się jednak wycofał, kiedy śląscy
parlamentarzyści zaczęli twierdzić, że takie stanowisko oznacza działanie na
szkodę Polski, przekreśla szansę budowy terminalu w Sławkowie i być może nawet
zasługuje na rozpatrzenie przez Trybunał Stanu.

Potem sprawa znowu na kilka miesięcy przycichła. 1 stycznia 2002 roku Sławków
został włączony do powiatu będzińskiego w województwie śląskim. Już kilka dni
później starosta Bożena Respondek pojechała do Warszawy, aby otwierać drzwi
ministerialnych gabinetów. Do koncepcji budowy terminalu w Sławkowie
przekonała (tak jej się przynajmniej wydawało) wicepremiera Marka Pola.

- Argumentów nam nie brakuje - tłumaczyła. - W naszym powiecie bezrobocie
zdecydowanie przekracza średnią krajową, a ta inwestycja to nowe miejsca
pracy. To też podatki płynące do kasy gminy i powiatu od zawiadujących
terminalami przeładunkowymi. To pobudzenie gospodarcze całego regionu. Rząd po
prostu musi się w tę sprawę zaangażować.

Rząd powiedział, że przemyśli i zastanowi się. Mijały kolejne miesiące, rząd
myślał, a w Sławkowie montowano poselskie lobby. Chęć występowania pod jednym
sztandarem w tej sprawie wyrazili posłowie Platformy Obywatelskiej, SLD i
Samoobrony. Ów nacisk spowodował, że w resorcie infrastruktury powołano
specjalny zespół ekspercki. - Tworzenie kolejowych centrów logistycznych jest
dla nas zadaniem priorytetowym - zapewniali urzędnicy Ministerstwa Infrastruktury.

Sławków w tym czasie uregulował stan prawny całego terenu, wykonał mapy,
wytyczył przebieg nowej drogi dojazdowej, wprowadził zmiany w przestrzennych
planach zagospodarowania terenu, postarał się, by wpisano tę inwestycję do
strategii rozwoju województwa.

A rząd myślał...

Zbudujemy San Francisco

Stacja Sławków Południowy. W tym rejonie znajduje się terminal zarządzany
przez Centrum Handlowo-Logistyczne (CHL) należące do Centrali Zaopatrzenia
Hutnictwa, która od lat próbuje przekonać rząd do wsparcia pomysłu utworzenia
w Sławkowie europejskiego centrum transportowego. 150 hektarów gruntu, trzy
bocznice szerokotorowe, kilka normalnotorowych, place składowe, magazyny.

Kilkudziesięciu pracowników CHL obsługuje miesięcznie kilkanaście pociągów.
Możliwości przerobowe tego terminalu są bardzo ograniczone. Obecnie wozi się
ok. 5 mln ton ładunków rocznie (głównie ruda dla Huty Katowice). Można by
dodatkowo przewieźć półtora miliona ton towarów ze wschodu na zachód i o wiele
więcej w drugą stronę, jednak linia jest w kiepskim stanie, pociągi wloką się
z prędkością 40 kilometrów na godzinę. W dodatku zlikwidowano kilka stacji
mijankowych, co jeszcze bardziej ograniczyło przepustowość, bo linia jest
jednotorowa.

Trzy lata temu ogłoszono konkurs na koncepcję zagospodarowania sławkowskiej
bazy. Zwyciężył projekt, według którego w Sławkowie miałyby powstać terminale
do przeładunku pojemników z rudami, miejsce przeładunku tirów jadących z
zachodu na wschód, przepompownia gazu płynnego, miejsca na przeładunek gazów
płynnych, soli, substancji niebezpiecznych, kompleks biurowy, ogromny parking
dla tirów, skład celny, warsztaty remontowo-mechaniczne.

Na zlecenie Agencji Rozwoju Przemysłu niemiecka firma Dornier Consulting GmbH
opracowała studium wykonalności projektu. Według tego opracowania nakłady na
inwestycję powinny wynieść 200 mln złotych (32 mln euro), ale już po trzech
latach inwestorzy mogliby się spodziewać dodatniego wyniku działalności
operacyjnej. Nikt nie chciał jednak wyłożyć takich pieniędzy. I nie chce do dziś.

- Gdyby zapadła decyzja o poparciu rządu dla tej inwestycji, bez problemu
powinniśmy znaleźć inwestora - zakładał prezes CHL Zbigniew Kwietniewski. -
Mamy przecież mnóstwo atutów. To jedyne miejsce w Europie, gdzie łączą się
tory Polski, Rosji, Ukrainy i Białorusi, w pobliżu autostrady i dwóch
międzynarodowych lotnisk. Nie ma lepszego miejsca. Tylko konieczne jest
zablokowanie budowy linii szerokotorowej do Bohumina.

Poparcie rządu niby jest, a jakby go nie było. Pieniędzy po prostu nie ma.

Albo nie zbudujemy

W sprawie terminalu, podobnie jak w sprawie wykorzystania szerokiego toru, od
lat brakuje jasności i zgodnych działań. Przedstawiciele rządu popierają
"czeski wariant", a później się z tego wycofują. Wspierając się sporządzoną
przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych oceną kwestii prawnych i ekonomicznych
przystąpienia Polski do memorandum podpisanego przez Rosję, Czechy, Słowację i
Ukrainę o budowie w Bohuminie terminalu ("Polsce pozostawiono tylko możliwość
ewentualnego przyłączenia się do memorandum, bez efektywnego wpływu na jego
treść. Potraktowanie strony polskiej można więc określić, w najlepszym razie,
jako lekceważące"), wpływowi politycy zapowiadali walkę o terminal w Sławkowie
i próbę dogadania się z Rosjanami za plecami Czechów (podobnie jak postąpili
Czesi w stosunku do nas), a później premier Miller podczas spotkania z
premierem Czech informował, że sprawa przedłużenia torów do Bohumina jest
jednak otwarta.

Niejednoznaczna jest też postawa samej Rosji, która w tej grze rozdaje karty,
bowiem zobowiązała się w memorandum do "pozyskania dodatkowej ilości ładunków
do stacji Bohumin". Czechy i Rosja zapowiadały, że w przypadku
nieprzystąpienia Polski
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka