babyonlyone
02.04.12, 21:50
Jestem samotną mamą 1,5 rocznej córki. Mam 27 lat.
I oprócz toksycznego męża, posiadam trudnych w relacji rodziców, z którymi mieszkam.
Gdybym mm iała chociaż własne mieszkanie i jakąś sensowną pracę dałabym radę.
Mam rodziców, którzy przejęli ster - jeśli się nie podporządkuje, to awantura. Źle nie mam. Finansują mnie, ale w zamian za to nie mogę o sobie decydować - w sensie - jak wychowam dziecko. Pomagają w wychowaniu, albo raczej wychowują mnie i moją córkę, smutne. Tęsknie za wolnością, nie winię ich, robią co mogą, nie ich wina, że tak wybrałam, nawet mnie przed nim ostrzegali. Żal mi tylko, że o wszystko muszę pytać i codziennie dziękować, bo jak nie dziękuje i się uniosę to dym. To jest chore.
Lepsze to niż mój mąż. Choleryk, despota, zdradzał mnie. Krzyczał o byle co, o zaprzeproszeniem byle gówno. Tak mnie to wykończyło psychicznie, że ledwo zipię. Ledwo.
Nie mogę się patrzeć na jego gębę.