Dodaj do ulubionych

"Saga rodu Forsyte'ów"

01.06.10, 08:28
Od środy na TVN Style. Pewnie bez najsłynniejszego z dubbingów, ale
i tak cud ;)
Obserwuj wątek
    • menisk Re: "Saga rodu Forsyte'ów" 01.06.10, 08:42
      Zelektryzowałaś mnie tą wiadomością, dziękuję :). Ach, co to był za
      serial! Sprawdziłam godzinę. A więc jutro - 21.30.
    • jester23 Re: "Saga rodu Forsyte'ów" 01.06.10, 10:17
      Najsłynniejszy dubbing to był w "Ja, K-k-k-klaudiusz..." ;)
      Podobno zaginął, niestety, oprócz paru odcinków, które ktoś ocalił prywatnie...
    • lilith76 Re: "Saga rodu Forsyte'ów" 01.06.10, 10:31
      Wow.
      Super!!!
      Pamiętam serial z dzieciństwa, książkę czytałam kilka razy.
      Był jeszcze serial z inną sagą rodzinną, książkę tez czytałam, ale kurcze
      wyleciało mi z głowy.
      Czekam jeszcze aż powtórzą serial o Elżbiecie I z Glendą Jackson - zrobił na
      mnie piorunujące wrażenie jak byłam mała. Oo tamtej pory chciałam zostać królową ;)
      "Ja, Klaudiusza" powtarzała któraś ze stacji ze 2-4 lata temu.
      • iwu Re: "Saga rodu Forsyte'ów" 01.06.10, 11:59
        lilith76 napisała:

        > Pamiętam serial z dzieciństwa, książkę czytałam kilka razy.
        > Był jeszcze serial z inną sagą rodzinną, książkę tez czytałam, ale
        > kurcze wyleciało mi z głowy.

        Może Saga rodu Palliser.
        Mogliby powtórzyć.
        • scoutek Re: "Saga rodu Forsyte'ów" 01.06.10, 14:57
          iwu napisała:

          > lilith76 napisała:
          >
          > > Pamiętam serial z dzieciństwa, książkę czytałam kilka razy.
          > > Był jeszcze serial z inną sagą rodzinną, książkę tez czytałam, ale
          > > kurcze wyleciało mi z głowy.
          >
          > Może Saga rodu Palliser.

          a moze "Saga rodu Whiteoakow"?
          Tez mogliby powtorzyc
        • lilith76 Re: "Saga rodu Forsyte'ów" 01.06.10, 23:10
          Tak, Paliserów :):):)
    • jhbsk Re: "Saga rodu Forsyte'ów" 01.06.10, 11:17
      Według programu to nie jest ta słynna (i znakomita) ekranizacja tylko serial z
      2002 roku z Damianem Lewisem w roli Soamesa.

      Oglądałam i choć jest niezła to stanowczo wolę starszą wersję.
      • kkokos Re: "Saga rodu Forsyte'ów" 01.06.10, 12:59
        stara jest do kupienia na dvd :)
        • ewa9717 Re: "Saga rodu Forsyte'ów" 01.06.10, 14:48
          kkokos napisała:

          > stara jest do kupienia na dvd :)

          Ta dubbingowana? Gdzie?
          • kkokos Re: "Saga rodu Forsyte'ów" 01.06.10, 16:02
            > > stara jest do kupienia na dvd :)
            >
            > Ta dubbingowana? Gdzie?

            e no, za wiele wymagasz. stara wersja, ale z dźwiekiem oryginalnym i
            polskimi napisami.
            ja kupiłam w warszawskim trafficu
            • ewa9717 Re: "Saga rodu Forsyte'ów" 01.06.10, 16:14
              Dobre i to. Dzięki ;)
          • jhbsk Re: "Saga rodu Forsyte'ów" 02.06.10, 11:53
            Nie jest dubbingowana. Ma się do wyboru lektora lub napisy. Niestety tłumacze
            się nie popisali - nie odróżniają stryja od wuja, w dziewiętnastowiecznym
            Londynie zamawiane są taksówki , mylony jest Septimus Small z panią
            Septimusową Small itd. Można by jeszcze długo wyliczać.
            Po prostu polskie opracowanie jest skandaliczne. Tłumaczenie zrobione jest na
            kolanie.
            • ewa9717 Re: "Saga rodu Forsyte'ów" 02.06.10, 22:13
              No i jak nowy serial? Bo ja chyba już po pierwszym odcinku odpadnę.
              Wolę stary ;)
              • kaz-oo Re: "Saga rodu Forsyte'ów" 02.06.10, 23:06
                Wielkie rozczarowanie - Irena Heron. Bez wdzięku z końską twarzą. I ta
                denerwująca maniera czytającego dialogi, wymawiającego jej imię z angielska.
                Stara wersja pozostaje niedościgłym wzorem.
                • lilith76 Re: "Saga rodu Forsyte'ów" 02.06.10, 23:14
                  Ja będę oglądać.
                  Choć nie mogę przywyknąć do Ireny brunetki (ma taką... chłopską, nie eteryczną
                  urodę), a Soames jest całkiem seksowny jak na nudnego konserwatystę.
                  • ewa9717 Re: "Saga rodu Forsyte'ów" 03.06.10, 09:16
                    Soames faktycznie całkiem, całkiem ;) Irena mogłaby startować w
                    Wielkiej Pardubickiej, już Winifreda dużo ładniejsza. Młody Jolyon
                    ma niechlujną tę bródkę artystyczną, a poza tym całowanie się z
                    kobietą na ulicy kole 1884 roku? No i mnóstwo takich jakoś mnie od
                    serialu odrzuca.
                    Realizatorzy chyba doszli do wniosku, że widz się nie połapie, jeśli
                    nie zaczną od Adama i Ewy, więc pierwszy odcinek o tym, co
                    Galsworthy załatwia tu i ówdzie kilkuzdaniowymi wzmiankami.
      • baba67 Re: "Saga rodu Forsyte'ów" 03.06.10, 16:02
        Ta nowsza jest dobra- swietna Irena
    • raszefka Re: "Saga rodu Forsyte'ów" 03.06.10, 15:36
      Muszę wyłapać jutro powtórkę. Nie oglądałam wcześniej, ale szalenie
      spodobała mi się powieść czytana w Dwójce kilka lat temu.
      • pepsic Re: "Saga rodu Forsyte'ów" 03.06.10, 15:55
        Wprawdzie obejrzałam tylko część, ale zapowiada się nieźle. Powtórka jutro(w
        piątek) o 20.20.
    • abranova Re: "Saga rodu Forsyte'ów" 09.06.10, 11:25
      Nie oglądałam wcześniej, nie czytałam ale i bez tego po pierwszym odcinku
      wygląda na to, że serial będzie się koncentrował na wątkach
      sercowo-obyczajowych. Na razie mi to nie przeszkadza, lubię seriale z
      historycznym tłem, choć rzeczywiście mogliby wybrać atrakcyjniejsze aktorki ;) A
      może to ma wzmacniać realizm, w XIX wieku przeciętni ludzie z pewnością byli
      mniej ładni niż obecnie (odżywianie, choroby itp)
      • ewa9717 Re: "Saga rodu Forsyte'ów" 11.06.10, 20:49
        Tak, ale Irena była ucieleśnieniem piękna, a tu wygląda jak mietła.
        Co nie jest jedyną wadą tego serialu.
        • baba67 Re: "Saga rodu Forsyte'ów" 12.06.10, 08:55
          Wez sobie dowolne zdjecie pozowane z tamtego okresu i zobacz czy znajdziesz tam
          kobiete bedaca ucielesnieniem piekna. Brak makijazu, fryzury na jedno kopyto.
          Modrzejewska ktora uchodzila za pieknosc zobacz jak wyglada-zaledwie
          przecietnie, a na niektorych zdjeciach jest wrecz nieakrakcyjna. Wielka sila
          seriali BBc jest brak filmowego fotoszopa. Uwazam ze aktorka grajaca Irene jest
          swietna, a jej typ urody wpisuje sie w kanon, bo nie ma w sobie nic z Barbi .
          • pluskotka Re: "Saga rodu Forsyte'ów" 12.06.10, 09:43
            Ja widziałam tylko drugi odcinek i niestety więcej nie obejrzę, bo w domu nie mam TVN Style. Ale za to zaraz po sesji nawiedzam bibliotekę i szukam wersji papierowej. :)
            • wszystkieporankiswiata Re: "Saga rodu Forsyte'ów" 13.06.10, 21:26
              ja też nie mam TVN Style, ale obejrzałam (na razie 2 odcinki) na vod.onet.pl,
              po emisji w tv są tam dostępne kolejne
          • jadwiga1350 Re: "Saga rodu Forsyte'ów" 14.06.10, 10:37
            baba67 napisała:

            > Wez sobie dowolne zdjecie pozowane z tamtego okresu i zobacz czy
            znajdziesz tam
            > kobiete bedaca ucielesnieniem piekna. Brak makijazu, fryzury na
            jedno kopyto.

            Nie bardzo rozumiem, kobieta jest piękna wtedy,gdy ma makijaż?
            • baba67 Re: "Saga rodu Forsyte'ów" 14.06.10, 14:43
              W rzeczywistosci tak, na filmie nie.
        • abranova Re: "Saga rodu Forsyte'ów" 12.06.10, 11:29
          W drugim odcinku zaczesali Irene grzywkę i wygląda znacznie korzystniej. A ten
          jej powściągliwy uśmieszek nawet coś w sobie ma.
          No i akcja się zagęszcza, jak wynika z zajawki odcinka trzeciego :)
          • monikate Re: "Saga rodu Forsyte'ów" 12.06.10, 16:12
            Zgadzam się z wypowiedziami dotyczącymi Ireny. Popełniono poważny błąd obsadowy.
            Irena przecież miała włosy koloru zwiędłych liści! I to naturalny. A ta bruneta
            o faktycznie końskiej twarzy i bez odrobiny wdzięku... co mężczyźni w niej
            widzieli? Wczoraj oglądałam drugi odcinek, nie mogąc się nadziwić, jak Bossiney
            mógł zakochać się w Irenie, mając przy swoim boku uroczą June. Na tę z kolei się
            zżymałam, że tak chciała ze sobą zaprzyjaźnić tych dwoje... no i ma, na własne
            życzenie. Poza tym serial wcale niczego, choć i ja wzdycham do starej wersji.
            BTW, czy aktor grający w wersji nowej Soamesa, nie grał przypadkiem jednej z
            głównych ról w serialu "Klejnot w koronie"? To też był wpaniały serial i też
            mogliby go powtórzyć.
            • baba67 Re: "Saga rodu Forsyte'ów" 12.06.10, 16:48
              Rozumiem ze ciemnozielony ?Zwiedlych lisci...hm. Mamy inne gusta co do damskiej
              urody. Dla mnie Gina McGee jest atrakcyjna kobieta i bardzo dobra aktorka.
              Doskonale jest skontrastowana z nieco mdlym Soamesem, ktory jest mdly w ksiazce
              i tak go gra aktor(starannie ukrywajacy tu swoj sexapeal). Jest temperamentna i
              ma charakter.
              • monikate Re: "Saga rodu Forsyte'ów" 12.06.10, 17:07
                Kolor zwiędłych liści to taki rudawy blond. Rzadko, ale występuje w przyrodzie
                "ludzkiej"(moja córka). W powieści b. często jest mowa o oryginalnych włosach
                Ireny. Ale już pomijając barwę włosów, to gdzie ten urok, wdzięk, eteryczna
                uroda i seksapil Ireny? Dobrze ktoś napisał, że obecna Irena śmiało mogłaby
                startować w Wielkiej Pardubickiej.
              • Gość: deczko Re: "Saga rodu Forsyte'ów" IP: *.multimo.pl 12.06.10, 19:44
                Mamy inne gusta co do damskiej
                > urody. Dla mnie Gina McGee jest atrakcyjna kobieta i bardzo dobra
                aktorka.


                A ja ze wzgledu na nia zaprzestalam ogladac ten serial po jednym
                odcinku. Nie wiem jak sie mozna zakochac i szalec za taka zimna,
                zwiedla ryba?? Troche realizmu. Kiepska obsada. Kocham brytyjskie
                seriale kostiumowe, ale ten jest wyjatkowo nieudany.
                • lilith76 Re: "Saga rodu Forsyte'ów" 12.06.10, 22:17
                  Ja jestem w "teamie starej Irene".
                  Ależ ona była zimną, zwiędłą rybą - przy Soamesie. W książce też taka jest -
                  powściągliwa to za mało powiedziane. Do pewnego momentu.
                  Dla mnie aktorka ma urodę "praczki" - nie mam pojęcia, czy rysy
                  charakterystyczne to kwestia społeczna (ubiór, toaleta), czy kwestia krwi.
                  Coś w tej aktorce jest - widz poprzedniej wersji serialu i czytelnik powieści
                  był po stronie Ireny, w mocnej opozycji do nudnego Soemsa, który by nawet wulkan
                  Eyjafjallajökull zgasił. W tej wersji jest odwrotnie :/
                  • fanka_poranka Re: "Saga rodu Forsyte'ów" 13.06.10, 09:12
                    n aten serial specjalnie chodziłam do sąsiadki, która miała kolorowy telewizor, pamiętam te piękne suknie i przemiły głos Glencory
                    • lanka3 Re: "Saga rodu Forsyte'ów" 13.06.10, 09:51
                      Glencory?
                      • fanka_poranka Re: "Saga rodu Forsyte'ów" 13.06.10, 12:36
                        owszem, Glencory Palliser, taki serial też tu wymieniono- Saga rodu Palliserów
                        • baba67 Re: "Saga rodu Forsyte'ów" 13.06.10, 16:44
                          Glencora byla cudowna...a jej maz jaki cudny sztywny Anglik.

                          Co do Soamesa-czytalam ksiazke zanim ogladalam w calosci ten serial na DVD.
                          Starego nie ogladalam. Nie wyobrazam sobie Soamesa jakoi wulkanu-Soames byl
                          sniety i mocno pragmatyczny. Irena byla snieta jak ja poznal, ale pozniej juz
                          nie. Obejrze stary po prostu mnie zachecilyscie :-)
                          A o gustach sie nie dyskutuje.Ta Irena pasuje mi do ksiazki i do zdjec z epoki
                          na punkcie ktorym mam hopla.Nie wiem czy bym zniosla jakas niundzie z cudna a
                          bezmyslana twarzyczka w dodatku bez zycia.
                          • monikate Re: "Saga rodu Forsyte'ów" 13.06.10, 17:00
                            Uwierz, powieściowa Irena i ta z pierwszej serialowej wersji to nie była żadna
                            niunia, jakie obecnie wszędzie serwuje kultura masowa. Była eterycznie, a
                            jednocześnie zmysłowo piękna, o nietypowej urodzie. Typ artystki życiowej. I
                            zdecydowana, naturalna blondynka, o kolorze włosów wpadających w tonacje
                            zwiędłych (koniakową?) liści :) Co prawda, ja tam i tak zawsze wolałam i wolę
                            frakcję Soames - Fleur :)
                            • baba67 Re: "Saga rodu Forsyte'ów" 13.06.10, 18:35
                              Tez lubie Soamesa, nawet w wersji snietej, bo mi go zal. Niemniej lubie filmy
                              gdzie racje rozlozone sa w miare rowno, a ne wiadomo kto jest cacy a kto be. W
                              ksiazce sa-probuje rozumiec Irene mimo sympatii do Soamesa, w tym serialu Irena
                              jest psychologicznie wiarygodna. Uroda to naprawde nie wszystko, nawet dla
                              facetow-wzrokowcow, trzeba miec jeszcze to cos, a ja to cos w nowej Irenie czuje.
                              • Gość: zuzia Re: "Saga rodu Forsyte'ów" IP: 156.17.79.* 27.08.10, 14:02
                                Pierwszą wersję oglądałam jako nastolatka. Pamiętam jak nienawidziłam Soamesa.Po
                                43 latach,życiowych doświadczeniach inaczej patrzę na tę tragiczną
                                postać.Wstrząsnęła mną ta scena kiedy Soames gładzi drżącymi dłońmi suknię
                                Ireny.Chyba właśnie wtedy zrobiło mi się go po prostu żal.Można tak kochać i
                                pragnąć po latach? Posiadacz? Niesczęśliwy człowiek.Ona lepiej z tym sobie dała
                                radę. I dobrze.Chyba bardziej odpowiada mi takie odczytanie postaci przez
                                aktorów.A tak w ogóle samo życie...
                            • lilith76 Re: "Saga rodu Forsyte'ów" 14.06.10, 16:12
                              Co prawda, ja tam i tak zawsze wolałam i wolę
                              > frakcję Soames - Fleur :)

                              Czy Fleur nie była czasem córką Soamesa? Jego drugą żoną była miła i głupiutka
                              IMHO Anette/Annete (czy jakoś tak).
                              Nie będę spoilerować dla zainteresowanych serialem i nie napiszę w kim się
                              zakocha ;)
                              • monikate Re: "Saga rodu Forsyte'ów" 14.06.10, 19:12
                                Fleur jak najbardziej była córką Soamesa. B. ich oboje lubię :) W tym starym
                                serialu faktycznie to Jolanta Zykun dubbingowała Fleur.
                                Nyree Dawn Porter to jeszcze nie wymarzona Irena, ale jest 1000 razy lepsza, niż
                                obecna. Ponieważ tamnten srial był czarno-biały, łatwiej można bylo sobie
                                wyobrazić, że tlenione w istocie włosy Ireny wpadają w kolor starego złota (czy
                                też zwiędłych liści).
                                Aha, drugą zoną Soamesa była Francuzka imieniem Anette, wcale nie głupia, tylko
                                b. praktyczna, ładna kobieta kuta na 4 nogi :)"Francuzka", jak wzdychał Soames :)
                                • baba67 Re: "Saga rodu Forsyte'ów" 17.06.10, 15:37
                                  Wiesz jak byloby nudno, gdyby wszystkim podobalo sie to samo?
                        • scoutek Re: "Saga rodu Forsyte'ów" 13.06.10, 17:10
                          fanka_poranka napisała:

                          > owszem, Glencory Palliser, taki serial też tu wymieniono- Saga rodu Palliserów

                          Glencore Palliser jak i Fleur Forsythe w Forsythe'ach grala ta sama aktorka -
                          Susan Hampshire
                          • fanka_poranka Re: "Saga rodu Forsyte'ów" 13.06.10, 19:05
                            czy ktoś pamięta, kto dubbingował Glencorę? bo nijak nie mogę trafić na tę informację, a tak lubiłam jej "polski głos"
                            • jhbsk Re: "Saga rodu Forsyte'ów" 14.06.10, 10:15
                              Nie była to przypadkiem Jolanta Zykun?
                            • scoutek Re: "Saga rodu Forsyte'ów" 14.06.10, 21:03
                              fanka_poranka napisała:

                              > czy ktoś pamięta, kto dubbingował Glencorę? bo nijak nie mogę trafić na tę info
                              > rmację, a tak lubiłam jej "polski głos"


                              poszukaj tu:
                              www.dubbing.fora.pl/
                              • fanka_poranka Re: "Saga rodu Forsyte'ów" 14.06.10, 21:59
                                ależ na tej stronie wiele wspomnień z mojego dziecińswta, bajki z poranków kinowych i wiele innych

                                DZIĘKI
                          • konwalka Re: "Saga rodu Forsyte'ów" 13.06.10, 19:11
                            Fleur wlasnie :D
                            imie mi wylecialo ze lba
                            to bylo to dziewcze o oczach jak guziki?
                            Palliserow skonczylam czytac miesiac temu, rewelacyjne smaczki
                            kampanijnowyborcze tudziez pseudomilosne kalkulacje pt z kim spedzic
                            zycie
                            pychotka
                            • baba67 Re: "Saga rodu Forsyte'ów" 13.06.10, 19:31
                              Zobaczylam sobie stara Irene (Nyree Dawn Porter) no i niestety...jednak mamy
                              zbyt rozne gusta. Barbi ze az zeby bola a pozatym jej wlosy nie maja koniakowego
                              koloru tylko jasny blond(stwierdzam po zdjeciu czarno bialym). Kobieta
                              dziecko-zupelnie nie pasuje mi do postaci-mdla i przeslodzona. Ale moze swoja
                              gra nadrobila, musialabym ja zobaczyc w akcji.
                              • monikate Re: "Saga rodu Forsyte'ów" 05.07.10, 18:04
                                Oglądam nadal serial, bo poza w/w jest całkiem do rzeczy. Pod jego wpływem
                                zaczęłam znowu czytać "Sagę". Cytat: "Natura obdarzyła Irenę ciemnopiwnymi
                                oczyma i złotymi włosami, stwarzając w ten sposób niezwykłe połączenie,
                                przykuwające wzrok wszystkich mężczyzn (...)".
                                No i June ma ognistorude włosy, nie ciemne, jak w nowej ekranizacji, ale to już
                                szczegół, powiedzmy. Lubie, gdy aktor odtwarzający jakąś postać robi to nie
                                tylko świetnie, lecz gra zgodnie z warunkami zewnętrznymi. Widz ma sobie
                                wszystko wyobrażać? Tak, jak kiedyś w operze, gdy wiotką i młodą heroinę
                                odtwarzała śpiewaczka ważąca 120 kg?
                                BTW uważam, że ze znanych aktorek świetną Ireną byłaby Nicole Kidman, tak! Pod
                                warunkiem, że by się jej ujęło trochę tej holiwudzkiej glamourowatości, pozłótki
                                i makijażu.
                                Inna refleksja. Jak czasy się zmieniły. Soames, prawnik mający w 1 tomie 31 lat,
                                prawnik (notariusz) ze swoich dochodów może sobie zbudować nawet nie dom, lecz
                                podmiejską rezydencję. Liczy, że jakieś 10 tysięcy funtów wystarczy na całość.
                                Ja wiem, że siła nabywcza funta (i nie tylko) zmieniła się na przestrzeni lat,
                                ale w dzisiejszych czasach taką rezydencję za gotówkę może nabyć tylko jakaś
                                gwiazda rocka. Zamożny i wzięty prawnik owszem, dom kupi, ale z hipoteką na 30 lat.
                                • abranova Re: "Saga rodu Forsyte'ów" 08.07.10, 11:18
                                  Ach, ten Soames jest jak Bohun. Jeśli już kocha, to na całego! ;)
    • Gość: Malwina Re: "Saga rodu Forsyte'ów" IP: 212.191.132.* 08.07.10, 14:57
      Czytałam książkę, widziałam pierwszą wersję telewizyjną i oglądam
      obecną. Irena jest fatalna, większość grających w tej wersji kobiet
      jest od niej ładniejsza. Czemu dokonano takiej obsady? Nietypowy
      gust Anglików? W książce Irena jest piękna i fascynująca. Ta obecna
      mogłaby jedynie wygrać wyścigi w Ascott. Poza tym serial jest
      niezły. Szczególnie typy męskie.
      • monikate Re: "Saga rodu Forsyte'ów" 08.07.10, 17:40
        Prawdę mówicie. A Soames z obecnej wersji "Sagi" jest diablo seksowny i człowiek
        tym bardziej nie rozumie Ireny. Ja tam nie pojmuję, co on w niej zobaczył!
        • monikate Re: "Saga rodu Forsyte'ów" 08.07.10, 17:43
          A porównanie Somaesa do Bohuna super trafne!
          • baba67 Re: "Saga rodu Forsyte'ów" 08.07.10, 18:43
            Seksapil Soames tez mi wybitnie przeszkadzal w odbiorze. W pewnej ekranizacji
            Anny Kareniny Wronski byl dla mnie taki nieciekawy (kwestia chemii bo szpetny
            nie byl) ze nijak sie nie moglam wczuc w dramat.Z kolei podobal mi sie Karenin.
            Wyszlo z tego malo humanitarne odczucie ze Anna byla idiotka i to co ja spotkalo
            sie jej slusznie nalezalo. NO coz, Tolstoj nie bylby nim zachwycony:-)

            Ta Irena jest mocno wspolczesna nie kazdemu to pasi.
            • monikate Re: "Saga rodu Forsyte'ów" 08.07.10, 20:12
              Kwestia Kareninów to temat na oddzielną dyskusję. Niezależnie od jakiejkolwiek
              ekranizacji Anna sama jest sobie winna. Mądra to ona nie była. Wot, materiał na
              wieczną kochankę w oparach adrenaliny, nie na żonę w szczęśliwym stadle, które
              prędzej czy później robi się stabilne i przewidywalne.
              A Karenin, podobnie jak Soames - to moja ulubiona postać literacka.
            • lilith76 Re: "Saga rodu Forsyte'ów" 08.07.10, 21:41
              Miło czytać, że nie tylko na mnie działa ten Soames ;)
              On jest taki władczy i seksowny w tym swoim konserwatyźmie, gdy książkowy był
              tylko nudny :)
              • abranova Re: "Saga rodu Forsyte'ów" 08.07.10, 22:11
                Otóż to i wygląda jakby cały czas z trudem tłumił w sobie eksplozję wewnętrznej
                pasji. Do tego jest rudy a ja mam wyjątkową słabość do tego koloru włosów ;) W
                książce tez jest rudzielcem? Bo na razie to głównie karnację i owłosienie
                jedynie pań omawialiście...
    • Gość: Malwina Re: "Saga rodu Forsyte'ów" IP: 212.191.132.* 09.07.10, 09:27
      Soames w książce nie był rudy. To June była ogniście ruda, ale
      ponieważ to bliska rodzina...może na niego przeszło :-)))))))
      A serial się rozkręca. Anetka - w porządku i Madame też. Irena w
      dalszym ciągu straszna. Nudna i bez wdzięku. Powiedzenie o
      niej "piękna pani" brzmi cokolwiek groteskowo.
    • Gość: allo Re: "Saga rodu Forsyte'ów" IP: *.adsl.inetia.pl 13.07.10, 16:31
      Gdzie w necie mozna zobaczyc wszystkie odcinki? Na vod jest dostępny tylko odc. 6.
    • abranova Re: "Saga rodu Forsyte'ów" 17.07.10, 10:57
      No i minęliśmy już półmetek serialu...

      Podobało mi się, jak w ostatnim odcinku Winniefreda oznajmiła, że chce
      "zatrzymać" sobie Monty'ego, jakby był pieskiem -przybłędą ;)
      Cioteczki są cudowne.

      Z kolei Somoesik nie był już taki fajny, jak wcześniej, sama bym się go
      wystraszyła przy tej akcji na ulicy. W ogóle już mnie trochę męczy wątek jego i
      Irene. Nie wspominając o samej Irene która jest wciąż oziębła jak ryba :/
      • lilith76 Re: "Saga rodu Forsyte'ów" 17.07.10, 13:10
        Mam wrażenie, że ani książka, ani poprzednia ekranizacja nie były tak skupione
        na wątku Somoesa i Irene. To męczy.
        Irene powściągliwa w swoim zachowaniu, że aż ma się ochotę zaaplikować jej
        elektrowstrząsy. Czterech facetów straciło głowę dla kobiety na pavulonie. Ja
        tego nie kumam :)
        • ewa9717 Re: "Saga rodu Forsyte'ów" 23.07.10, 20:46
          Nikt nie kuma. Scenarzysta skupił się na tym, zeby w jak
          najmniejszym stopniu wykorzystać powieść i rozbudować to, co autor
          załatwia jednym zdaniem lub pomija. Irena nie tylko wyglada jak
          nasza szkapa chora na galopujące suchoty, ale i ubiera się jak
          kuchta na potańcówkę.
          • lilith76 Re: "Saga rodu Forsyte'ów" 24.07.10, 19:03
            Miło było zobaczyć jak Soemes spotkał wreszcie Kobietę Swojego Życia :)
            Pod wpływem ostatniej sceny część kobiet zapewne uwierzyła, że niektórzy faceci
            na prawdę mogą być ojcami ;) Ja się wzruszyłam ;)
            • monikate Re: "Saga rodu Forsyte'ów" 25.07.10, 19:13
              Ja też się wzruszyłam
              W ostatnich odcinkach odziana w miarę ładnie Irena ujdzie w tłoku, ale to wciąż
              nie to. Człowiek cały czas się zastanawia, gdzie ten Soames i inni mieli oczy.
              Bo to, panie dzieju, ani urody, ani tej , no seksapilności ta kobieta nie ma.
              Ciekawa jestem, jaka będzie Fleur; mam nadzieję, że Anglicy nie zrobią widzom
              jakiegoś szpasa :)
              Mogłaby tv kochana powtórzyć starą wersję i to ze sławnym dubbingiem, o ile się
              zachował.
              • monikate Refleksje po wczorajszym odcinku 29.07.10, 16:51
                1. B. mnie denerwują duże odstępstwa twórców serialu od treści książki. Nie, nie
                wypada takich rzeczy robić, po prostu nie wypada.
                2. Fleur ładna, świeża i obdarzona dużym wdziękiem, ale grubo wygląda w białej
                kreacji a la pastereczka? Dziewczyna z początku 20 wieku? Otóż jest rok 1920 i
                takich kiecek już się nie nosiło. A już na pewno nie robiła tego Fleur, będąca w
                awangardzie mody i nowoczesności.
                3. Jon przedstawiony jako chłopek roztropek, nic specjalnego. Czy dla kogoś
                takeigo można aż tak stracić głowę?
                4. Irena - no comments.
                Starsza wersja "Sagi" oddawała o niebo lepiej ducha powieści.
    • Gość: Malwina1 Re: "Saga rodu Forsyte'ów" IP: 212.191.132.* 30.07.10, 10:04
      A mnie się Fleur podoba, a także Michał, jej przyszły mąż i Jon. Jon
      jest jeszcze dzieciakiem i tak był przedstawiany w książce. To
      Fleur kręciła wszystkim w tym związku. Coś porobili Soamsowi z
      oczami w ramach postarzania i to nie wygląda dobrze. Irena bz (bez
      zmian), ale reszta wporzo.
      • monikate Re: "Saga rodu Forsyte'ów" 30.07.10, 16:45
        Fleur fajna, tylko jej image jest za mało nowoczesny.
      • Gość: du-ka Re: "Saga rodu Forsyte'ów" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.07.10, 17:11
        Zaczęłam oglądać serial, zachęcona m.in Waszą dyskusją. Nie oglądałam starej
        wersji, choć za licho nie wiem czemu, moje rówieśnice twierdzą, ze oglądały. Co
        do szkapowatości obecnej Irene w pełni się zgadzam, choć koleżanka uświadomiła
        mi, że ta aktorka grała w Notting Hill tę kobietę na wózku inwalidzkim, i tam
        jawiła mi się jako wielkiej urody. Wydaje mi się że jednym z problemów jej urody
        jest przygarbiona w ramionach sylwetka,te kiece na niej źle leżą. Twarz chwilami
        jest pokazana bardzo ładnie - np. w scenie z Jonem-noworodkiem, kiedy Irene leży
        w łóżku. Sięgnęłam po książkę, a tam jedną z wychwalanych cech Irene jest jest
        cudowna figura... Taaa...
        Fleur jest ok, ale w tym ostatnim odcinku było jakieś nagromadzenie 'walących
        piorunów', bo i Jon z Fleur, i Mont na widok Fleur, i Anette z Belgiem, którego
        nazwiska nie pamiętam. Ta adaptacja jest w zasadzie wyłącznie skupiona na
        wątkach miłosnych, gubi się ironia Galsworthy'go i dystans który ma do
        Forsyt'ów. Obejrzałam na youtube pierwszy odcinek starej serii, i tam jest
        narracja młodego Jolyona z offu, dająca taką właśnie nieco ironiczną perspektywę.
        Wszystko to nie zmienia faktu, że oglądam tę produkcję z zainteresowaniem, i
        szkoda mi najbliższych odcinków których nie zobaczę w związku z wyjazdem.
        • ewa9717 Re: "Saga rodu Forsyte'ów" 30.07.10, 22:24
          Jeśli nawet ta szkapowata Ajrini(!) jako tako wyglądała w jednej
          scenie, to jeszcze nie powód, zeby wszystkie serialowe postacie
          każdą rozmowę o niej zaczynały od deklaracji, że jest piękna.
          Zmiany rzeczywiście są irytujące, scenarzysta chyba miał ambicję
          napisać "autorską" wersję "Sagi", stroje fatalne, Fleur ubrana jak
          stara ciotka, a np. pięćdziesięcioletnia June wygląda lepiej i
          młodziej niż za czasów narzeczeństwa z Filipem. Masochistycznie
          oglądam, czekając z irytacją, co jeszcze sknocą.
      • abranova Re: "Saga rodu Forsyte'ów" 01.08.10, 22:40
        Gość portalu: Malwina1 napisał(a):

        > Coś porobili Soamsowi z
        > oczami w ramach postarzania i to nie wygląda dobrze.

        No rzeczywiście zbrzydł, ale w sumie przecież nie może się starzeć do tyłu, jak
        Ibisz ;) Jeszcze w pierwszym epizodzie odcinka Soams wyglądał super, miał jakąś
        lepszą niż dotąd fryzurę ale już w kolejnych scenach niestety jest stary.
        Chociaż i tak go uwielbiam, tak się fajnie krzywi na widok sztuki nowoczesnej ;)

        Nie znam literackiego oryginału ani poprzedniej ekranizacji, więc cały serial
        odbieram na świeżo. Zmiany i odstępstwa od oryginału bywają irytujące, ale można
        spojrzeć na to z innej strony. Jeżeli mamy do czynienia z klasyczną pozycją i
        serial jest już którąś z kolei ekranizacją, to nic dziwnego, że twórcy pragnęli
        odczytać historię na nowo nadać jej jakiś współcześniejszy wymiar. Postaci Irene
        jako kobiety walczącej o wolność i ceniącej sobie (w pewnym etapie życia)
        niezależność od mężczyzn czy też "młody Jollion" (jak to się pisze?) jako
        mężczyzny starającego się postępować zgodnie z nakazami serca i poczucia
        przyzwoitości, nawet wbrew konwenansom, do dzisiaj są aktualne. Dlatego chyba
        chcieli uczynić z Soamsa postać bardziej złożoną i tragiczną. Ja odbieram go
        jako człowieka, który nie potrafi radzić sobie z uczuciami, dlatego tłamsi je w
        sobie i wymaga od siebie oraz innych postępowania zgodnie ze sztywnymi zasadami.
        Despotyzm jest dla niego sposobem zapobiegania nieprzewidywalnościom świata. Aż
        trudno uwierzyć, że w książce był bohaterem, jak piszecie, po prostu nudnym.
        Przecież scena z poprzedniego odcinka, kiedy Soams zobaczył w restauracji
        ciężarną Irene, była jedną z najmocniejszych, jakie widziałam w tego typu
        serialach! Tylko denerwują mnie umoralniające wykłady, które serwuje mu June. On
        stoi i słucha jej jak ostatnia niemota, jakby przyznawał jej racje, co rujnuje
        moją teorię interesującego i namiętnego Soamsika :) Aż mi smutno, że niedługo
        będę musiała się z nim pożegnać.

        Ps. Dlaczego June została starą panną? To jakiś świadomy wybór czy przypadek?
        • jhbsk Re: "Saga rodu Forsyte'ów" 02.08.10, 07:37
          Po prostu June kochała raz.
    • Gość: Malwina Re: "Saga rodu Forsyte'ów" IP: *.smrw.lodz.pl 02.08.10, 17:44
      Soames w książce szlachetniał w każdym wymiarze - duchowo i
      wizualnie. Tutaj brzydnie. Pod koniec sagi (książkowej) czytelnik
      jest właściwie po jego stronie i zastanawia się o co właściwie
      chodzi tej Irenie po tylu latach. A June nie zakochała się w nikim
      innym. Została niezależną kobietą działającą w "sztuce". Fleur i Jon
      cierpieli za przewinienia starszych, ale chyba już nie tak
      dramatycznie jak ich rodzice. W sumie starszy serial był dużo
      bliższy książce. Ten mnie trochę irytuje.
      • monikate Re: "Saga rodu Forsyte'ów" 02.08.10, 19:19
        Pisze się: Joylon, Soames.
        Soamesa brzydko i niewiarygodnie postarzono, a faktycznie i June i młody Joylon
        starzeją się do tyłu :) Joylon w 1920 r. ma 72 lata i jest ciężko chory na
        serce. Jakoś trudno w to uwierzyć.
        Słodka Holly i Val szybciutko się pobrali, nie patrząc na to, że reprezentują
        wrogie obozy rodziny. Po latach oboje chcą być świętsi od papieża i pałają grozą
        na myśl, że Fleur i Jon są w sobie zakochani. Inna sprawa, że ta para faktycznie
        nie byłaby ze sobą szczęśliwa (Jon to taki Ashley), ale szkoda, że Fleur nie
        miała możliwości, aby sam się o tym przekonać.
        W temacie serialowym - też wolę starszą wersję.
        • monikate Oj :(( 02.08.10, 19:21
          Przez te upały chyba coś mi się pozajączkowało. Jolyon, tak się owo imię pisze.
          • ewa9717 Re: Oj :(( 02.08.10, 19:57
            W książce byli róznicowani jako stary Jolyon, młody Jolyon, Jolly i
            Jon.
    • Gość: Malwina Re: "Saga rodu Forsyte'ów" IP: 212.191.132.* 05.08.10, 10:04
      Sytuacja się rozwija. Młodzi podobają mi się wszyscy. Młody Jon jest
      taki jak w książce. Duży dzieciak. Fleur wszystko trzyma w garści. A
      Soames, jak na starszego pana, wywijał w modnych tańcach
      zadziwiająco sprawnie - przesada ?. Za to Jolyon, jak na starego i
      schorowanego wyglądał lepiej od Ireny. Ale to prawidłowość. Wszyscy
      trzymają się lepiej niż ona :-))))).
      • abranova Re: "Saga rodu Forsyte'ów" 05.08.10, 11:25
        Też mnie zdziwiły te pląsy Soamesa, przecież nie dalej jak w poprzednim odcinku
        z trudnością na fotelu siadał...Za to strój piknikowy powalał :) W ogóle mam
        duża satysfakcję przy oglądaniu odcinków rozgrywających się w latach
        dwudziestych właśnie ze względu na kostiumy. Prawie wszystkie panie mają świetne
        stroje, poza Irene (oczywiście) i niektórymi kreacjami Fleur, co już zauważyłyście.

        Ale kontemplując wczoraj fakt, że Forsythom rodzi się niewiele dzieci jak na
        realia tamtych czasów. Poza Jolyonem, który spłodził czwórkę z trzema kobietami
        ;) pozostali mają tylko 1-2. Val i Holly chyba są bezdzietni(?) a...no właśnie,
        z ich pokolenia znikła mi gdzieś Imogena! Czy ja coś w serialu przegapiłam czy
        faktycznie przestała się pojawiać bez zapowiedzi?
        • Gość: Malwina Re: "Saga rodu Forsyte'ów" IP: 212.191.132.* 05.08.10, 12:05
          Imogena pojawiła się tylko w odcinku, w którym Soames przedstawił
          Anetkę, jako swoją żonę. Potem rozpłynęła się. A ubranko piknikowe
          Somesa - bezcenne.....
        • nina.t Re: "Saga rodu Forsyte'ów" 05.08.10, 15:13
          Val i Holly nie mają dzieci świadomie - są zbyt blisko spokrewnieni
          i nie chcieli potomków.
        • lilith76 Re: "Saga rodu Forsyte'ów" 05.08.10, 15:37
          > Ale kontemplując wczoraj fakt, że Forsythom rodzi się niewiele dzieci jak na
          > realia tamtych czasów.

          Pewnie rozwiązanie scenariuszowe, udogodniające pisanie historii - w końcu
          byłoby zbyt dużo bohaterów, postaci, wątków.
          Książki nie czytałam prawie 20 lat, ale tam wątek Irene-Soames-Jolyon, czy
          Fleur-Jon-Mont są jednymi z kilku. Historie innych są głębiej rozpisane.
          W pokoleniu ojców Soamesa i Jolyona dzieci było chyba więcej? Ktoś pokusi się o
          policzenie - ja próbowałam i chyba się na 5 zatrzymałam:
          - ojciec Soamesa (imion nie pamiętam)
          - ojciec Jolyona
          - dwie siostry stare panny, jedna to Hester
          - wujaszek, który przyjeżdżał do budowanego Robin Hill, kiedy Irene spotykała
          się Bossineyem
          - był jeszcze jakiś brat, który umarł w kolejnym odcinku
          - cioteczka Anna, której śmierć była końcem pewnej epoki (odeszła w 2 czy 3
          odcinku), to to samo pokolenie, czy starsze?
          Oczywiście, wujaszkowie, to mogła być linia boczna.
          • ewa9717 Re: "Saga rodu Forsyte'ów" 05.08.10, 15:48
            Stary Jolyon miał w książce 10 rodzeństwa.
            • monikate Re: "Saga rodu Forsyte'ów" 05.08.10, 17:22
              A ja ciągle swoje powtarzam: odstępstwa twórców serialu od powieści spowodowało,
              że mało jest w nim ducha Galsworthy'ego.
              Odcinek wczorajszy: Fleur ubrana jeszcze gorzej, niż poprzednio. Faktycznie, jak
              stara ciotka! Niemodnie i nie do twarzy. Ta fine Fleur, która zawsze była krok
              do przodu przed modą (i nie tylko), zgroza. Prezentuje się jak Melania Wilkes na
              barbecue, czy cóś :(
              Z kobiet najbardziej stylowo, najmodniej, najmłodziej i najładniej prezentuje
              sie ponad 50-letnia June, szczególnie w stroju motocyklistki :)
              • ewa9717 Re: "Saga rodu Forsyte'ów" 08.08.10, 20:36
                To ma coraz mniej wspólnego z Galsworthym.
                Ponadsiedemdziesięcioletni Jolyon zgubił chyba gdzieś ze 40 lat,
                Irena z sześćdziesiątką na karku nadal wygląda jak za czasów
                pierwszego małżeństwa i nosi koszmarne kiece, a ciotkowate stroje
                Fleur raczej przedwojenne niż z szalonych lat dwudziestych.
            • Gość: Malwina Re: "Saga rodu Forsyte'ów" IP: 212.191.132.* 12.08.10, 13:00
              Niestety jest to pierwszy angielski, wg ich własnej klasyki, serial,
              co do którego mam dużo uwag krytycznych. Czy jak coś kręci się na
              nowo, to musi być gorzej ?
    • Gość: Malwina Re: "Saga rodu Forsyte'ów" IP: *.smrw.lodz.pl 09.08.10, 18:44
      Chyba trochę przesadzacie co do Fleur. Taka moda była i Fleur się do
      niej stosowała. Wygląda wcale dobrze. Co do innych zgadzam się
      całkowicie. Twórcom filmu się pokrajcował wiek poszczególnych
      postaci.
      • Gość: moda Re: "Saga rodu Forsyte'ów" IP: *.adsl.inetia.pl 09.08.10, 19:33
        Tekst
        linka


        Tu możesz obejrzeć i przeczytać o modzie lat 20tych. Jak się do tego ma Fleur w
        białych falbaniastych kieckach do kostek?
        • monikate Re: "Saga rodu Forsyte'ów" 09.08.10, 19:45
          Otóż to, moda lat 20-tych tak właśnie wyglądała, a Fleur należała do tych osób,
          które są w awangardzie mody. W książce często jest to podkreślane. Myślę, że
          chodziło także o kontrast zmienionych obyczajów, ubioru, wyglądu z "wiecznymi"
          uczuciami, które siedzą w każdym i nigdy nie podlegają zmianom. Nowoczesna w
          każdym calu Fleur i "wiktoriański" Soames żywią w duszy te same emocje, moze
          nieraz inaczej wyrażane, ale te same.
          June jest w tym serialu najbardziej a la lata 20-te, a prawdziwa Fleur nie
          włożyłaby tych jasnych, powłóczystych i długich (w latach 20-tych?!) giezeł
          nawet w charakterze nocnej koszuli.
    • Gość: Malwina Re: "Saga rodu Forsyte'ów" IP: 212.191.132.* 12.08.10, 09:19
      Nooooo wczoraj to już przegięli. Ta wspólna chatka Jona i Fleur, te
      kolejne wizyty młodego Joylona u Soamesa. Tylko patrzeć jak się
      panowie zaprzyjaźnią. Coraz większe odstępstwa od książki i
      właściwie nie wiadomo po co. A Fleur rzeczywiście wyglądała
      niekorzystnie.
      • ewa9717 Re: "Saga rodu Forsyte'ów" 12.08.10, 11:21
        Z ust mi wyjęłaś!!! Wczorajszy odcinek z ucieczką Jona z domu,
        idyllą (zapewne platoniczną) młodych w chatce, publicznym afrontem,
        jaki Prosper uczynił Anetce czy rzmówkami zwaśnionych kuzynów, że o
        pielgrzymowaniu Jolyona do Fleur nie wspomnę, to już gwałt na
        Galsworthym. 73-letni Jolyon wygląda jak powłóczący nogami
        trzydziestolatek, a 51-letnia Jun na rówieśnicę Fleur.
        Fleur nadal ubrana jak ciotka sprzed wojny, w dodatku nosi koszmarne
        kapelusze przypominające spory nocnik. Wygląda to, jakby
        scenariuszem i kostiumami zjmował się jakiś Jankes, któremu ktoś coś
        opowiedział o "Sadze" i o Europie.
      • jhbsk Re: "Saga rodu Forsyte'ów" 13.08.10, 14:43
        Najgorsze (jak dla mnie) przegięcie będzie w ostatnim odcinku. Jak już
        wyemitują, to napiszę o co mi chodzi, nie chcę teraz psuć przyjemności oglądania
        innym.
        • ewa9717 Re: "Saga rodu Forsyte'ów" 13.08.10, 17:24
          Przyjemność oglądania???????
          No to pęknę z ciekawości, co też jeszcze wymyślą. Najgłupsze
          przypuszczenie: Fleur rzuca Michała, Jon - Annę (albo ją scenarzysta
          uśmierca przy porodzie), a potem żyli długo i szczęsliwie.
          • ewa9717 Re: "Saga rodu Forsyte'ów" 13.08.10, 18:20
            Po namyśle dorzucam sparowanych Soamesa i Naszą Szkapę ;)
            • jhbsk Re: "Saga rodu Forsyte'ów" 17.08.10, 15:13
              Nie, aż tak scenarzyści nie zaszaleli. Ale napiszę dokładnie co mi się tak
              bardzo nie podobało i dlaczego po emisji ostatniego odcinka.
    • Gość: Malwina Re: "Saga rodu Forsyte'ów" IP: *.smrw.lodz.pl 13.08.10, 21:29
      To ma być jeszcze gorzej ??? Ale muszę przyznać, że serial skłonił
      mnie do sięgnięcia, po latach, do książki. Ale zaczęłam od 3 tomu.
      Tego, co właśnie pokazywano w ostatnim odcinku. Soames nie jest tam
      taki zawzięty, jak w filmie, a młody Jolyon jest człowiekiem
      wyciszonym i łagodnym. I komu to przeszkadzało ???
      • ewa9717 Re: "Saga rodu Forsyte'ów" 18.08.10, 22:37
        Co to dziś było? Tak się to miało do Galsworthy'ego jak Doda w
        stroju scenicznym do przyjęcia na dworze królowj Wiktorii.
    • Gość: Malwina Re: "Saga rodu Forsyte'ów" IP: 212.191.132.* 19.08.10, 09:33
      Łomatkobosko !!!!!!! Co to było ?????? MASAKRA !!!!!! Co oni
      wymyślili ?! No czegoś takiego po telewizji brytyjskiej się nie
      spodziewałam. Histeria i wręcz chamstwo Soamesa i młodego Jolyona,
      seks Fleur i Jona. Bo to, że Irena wyglądała jak złamana mietła, to
      już się przyzwyczaiłam. Akurat wczoraj skończyłm 3 tom sagi i włśnie
      o tym co było w ostatnim odcinku czytałam. Scenarzyści raczej
      nie.......
      • jhbsk Re: "Saga rodu Forsyte'ów" 19.08.10, 14:56
        Właśnie o ten seks mi we wcześniejszych postach chodziło.
        Fleur skutecznie uwodzi Jona pod koniec 3 tomu Nowoczesnej komedii.
        A tu w serialu wygląda to tak, jakby scenarzyści połapawszy się, że kręcą coraz
        większego gniota chcieli sobie zamknąć drogę do kolejnej ekranizacji.
        • monikate Re: "Saga rodu Forsyte'ów" 19.08.10, 16:42
          Jestem chwilowo wyjechana, ale udało mi się obejrzeć w/w odcinek. Horror w
          najgorszym tego słowa znaczeniu :( Pewno się okaże, że Fleur zaciążyła i trzeba
          ja było pospiesznie wydać za Michaela Monta? Obym się myliła. Też się czegoś
          takiego po brytyjskiej telewizji nie spodziewałam!! Bo gdyby to było w naszej,
          jadącej na mjakmiłościach - to bym się nie zdziwiła.
          O Soamesie można dużo powiedzieć, ale nie to, że był chamidłem, jak w tym
          serialu. To przecież rasowy Brytyjczyk :)) Fleur grała stanowczo i konkretnie,
          ale nie robiła z siebie widowiska a la córka praczki... Obleśnie wyszło i
          nieprzekonywująco. Bardzo bym chciała, aby wyemitowano pierwszą wersję "Sagi".
          • jhbsk Re: "Saga rodu Forsyte'ów" 19.08.10, 18:06
            Tamtej wersji chyba nic nie dorówna.
    • Gość: Malwina Re: "Saga rodu Forsyte'ów" IP: *.smrw.lodz.pl 19.08.10, 20:48
      Ufffff...trochę odparowałam po wczorajszym. Co nam zaserwują na
      koniec??? Mocno jestem rozczarowana. Początek był niezły, pomijam
      słynną Ajrini, typy angielskich strasznych mieszczan zdały mi się
      pyszne. Ale im dalej, tym gorzej. I właściwie dlaczego? Czemu
      Anglicy tak okaleczyli tę znakomitą powieść ? Jej Bohu ne znaju.....
      Mam wizję: Fleur wychodzi za Profonda, a następnie adoptuje
      dziecko , które on ma z Anetką. June okazuje się lesbijką i tworzy
      udany związek z Imogeną. Jon wraca do Fleur i tworzą trójkącik z
      Prosperem, a Ajrini uwodzi Soamesa i na wydanym przez siebie
      przyjęciu w Robin Hill, na które zaprasza wszystkich w/w, urządza
      teksańską masakrę piłą mechaniczną. KONIEC.
      • ewa9717 Re: "Saga rodu Forsyte'ów" 19.08.10, 21:04
        ;) Obawiam się, że to nie najczarniejszy ze scenariuszy, pozyjom,
        uwidim ;)
      • abranova Re: "Saga rodu Forsyte'ów" 20.08.10, 22:26
        Serial faktycznie od dwóch odcinków tak dziwaczeje, że nawet ja nie znając
        książki czuję, że coś mi zgrzyta...Zwłaszcza ten wiejski domek z zeszłego
        tygodnia był jak z takiego romansu. Może Fleur celowo ubierają w te powłóczyste
        giezła, aby sprawiała wrażenie romantyczki a nie małej zbereźnicy? ;) Jolyon
        zrobił się taki zrzędliwy i krytyczny, że nawet się nie wzruszyłam, jak w
        najnowszym odcinku umarł. No i te ataki Soamesa na Irene, aż mnie serce bolało
        ;) Ale aktor i tak kasuje klasą, te jego skrzywienia, prychnięcia, ruszanie
        brwiami, majstersztyk.

        Co do wizji Malwiny - inspirujaca. Ale i tak Cię przebiję, bo ja w zeszłym
        tygodniu miałam sen o Soamesie i Irene :))) Chciałam go opisać na forum, potem
        zrezygnowałam ale teraz znów mi się przypomniał. Właściwie tylko taka krótka
        scenka. Otóż śnili mi się nasi bohaterowie ale nie tacy starszy jak teraz, tylko
        w wieku mniej więcej średnim a ubrani z kolei tak w stylu lat 40 - stych.
        Spotkali się i nie wiedzieć czemu nie czuli do siebie niechęci. Siedzieli na
        jakiejś otomanie a Irene wręcz jakby kokietowała Soamesa. On powiedział coś
        zabawnego, ona roześmiała się tak przesadnie, że aż ją tak zarzuciło w bok. I
        tak jakoś fajtnęła przy tym nogami, że podciągnęła jej się spódnica od
        dopasowanego kostiumu ukazując aż udo i ponczochę...Irene się skrępowała, bo nie
        zamierzała być aż tak swobodna. No i kurtyna, obudziłam się :( A tak chciałam
        się dowiedzieć, co byłoby dalej.
        Wiem, jestem pokręcona.
    • Gość: acce Re: "Saga rodu Forsyte'ów" IP: 87.205.144.* 23.08.10, 14:45
      Dlaczego "piękna Ajrini" ma ciągle czerwony nos i półotwarte usta jakby miała
      nieustający katar?
      • ewa9717 Re: "Saga rodu Forsyte'ów" 25.08.10, 22:34
        Soames z miną triumfatora instalujący w 1920 roku pianolę (!),
        Prosper P. prawie mentorem Jona, rozmowa Jon-Fleur, stosunek Fleur
        (nadal ciotkowato odzianej - ta "kreacja" poślubna!!!!) do ojca,
        Soames ze łzami opowiadający córce o gwałcie na szkapowatej Ajrini(
        co powoduje powrót córczynych uczuć Flerki) i proponujący ucieczkę
        przed ślubem do Europy, Soames z obraziczkiem dla Jona w Robin Hill
        i ta rozmowa Soames-Ajrinia(!) Podobno to już ostatni odcinek, co
        przyjmuję z ulgą.
        Malwino, z przykrością muszę stwierdzić, że w porównaniu z inwencją
        scenarzystów serialu wypadłas słabo ;)
        • Gość: monika Re: "Saga rodu Forsyte'ów" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.10, 23:09
          kurde strasznie mi sie podobal ten serial to juz naprawde koniec
          koncow nic wiecej nie bedzie?szkoda ze nie ma 4 tomu jestem
          niepocieszoba brak happy endu:/
          • lilith76 Re: "Saga rodu Forsyte'ów" 25.08.10, 23:45
            To koniec?
            Nie poszli z duchem sagi? A tak pięknie mogli jeszcze poplątać. Wtajemniczeni
            wiedzą, że oni się jeszcze spotkają i chyba żaden youtube tego nie pokaże,
            trzeba kurde doczytać ;)
            Chyba, że to jednak nie był ostatni odcinek.

            Nie wiem czy to ekranizacja, czy ja dorosłam, ale gdy czytałam książkę
            nastolatka będąc byłam w teamie Jona Forsythe'a. A teraz wydaje mi się męczącą
            pipą i sama bym uwiodła Monta.
            Na cholerę mi płaksa jęcząca czy woli miłość, czy mamusię, czy chce zjeść
            ciastko, czy mieć ciastko?
            • Gość: acce Re: "Saga rodu Forsyte'ów" IP: *.adsl.inetia.pl 26.08.10, 06:00
              To koniec?
              > Nie poszli z duchem sagi? A tak pięknie mogli jeszcze poplątać. Wtajemniczeni
              > wiedzą, że oni się jeszcze spotkają i


              Tyle, że to spotkanie miało sens jako spełnienie ich uczucia. W tym serialu
              "spełnili" się już w poprzednim odcinku;)
          • jhbsk Re: "Saga rodu Forsyte'ów" 26.08.10, 08:52
            Ależ są następne tomy, które nazywają się Nowoczesna komedia.
            Tylko, że autorzy tej ekranizacji w zasadzie zamknęli sobie drogę do następnego
            filmu pokazując spełniony romans Jona i Fleur.
    • Gość: Malwina Re: "Saga rodu Forsyte'ów" IP: 212.191.132.* 26.08.10, 10:59
      Uffffff.....nareszcie koniec!!!!!! MASAKRA! Nic się kupy nie
      trzymało, a tym bardziej powieści. Ja chyba jednak wymyśliłam lepsze
      zakończenie (patrz wyżej). Dno i totalna pomyłka. Przestaję wierzyć
      w fachowość i dobry smak telewizji brytyjskiej. A kreacja poślubna
      Fleur to takie bezguście i jeszcze ta siatką ochronna pszczelarza na
      głowie. Ludzie !!!!!! Gdzie był kostiumolog ??? O treści odcinka nie
      chcę się wypowiadać, bo wszystko zostało powiedziane wyżej. Tak
      zniszczyć dobrą przecież powieść !!!!!!! Ciekawe jakie były opinie w
      Anglii po emisji tegoż serialu. Wie ktoś ?
      • Gość: frogsaja Re: "Saga rodu Forsyte'ów" IP: *.subscribers.sferia.net 26.08.10, 13:43
        Wiele racji w waszych wypowiedziach. Trudno np. uwierzyć w gwałt na
        Irene. Przy tej obsadzie to seks z nią można odebrać jako gwałt na
        Soamsie :) Ale to wszystko nie ważne - ja, stara już dupa, oglądałam
        serial wyłącznie ze względu na Soamsa! Nigdy w życiu nie podobali
        mi się rudzi, a tu takie trafienie! Do zjedzenia, nawet
        ucharakteryzowany na starego i kulawy. I fantastycznie zagrał, ale
        co tu się dziwić, to aktor szekspirowski. Jednym słowem - afektacja,
        jak u nastolatki - cóż każdemu wolno marzyć ...
        • Gość: Malwina Re: "Saga rodu Forsyte'ów" IP: 212.191.132.* 26.08.10, 15:25
          Masz rację co do Soamesa. Niezłe ciacho z niego, ale fatalnie go
          postarzyli. Jakieś czerwone oczy itd. Jestem na bieżąco z książką i
          on tam mając lat 65 (2 lata po ślubie Fleur) czuł się doskonale,
          podczas gdy jego kuzyn Jerzy, lekko od niego starszy zmarł. Tak więc
          i w tym punkcie w filmie przesadzili. Ponawiam pytanie: czy ktoś wie
          jak ten serial przyjęli na Wyspach ?
    • abranova Re: "Saga rodu Forsyte'ów" 26.08.10, 22:12
      No i koniec, 13 odcinków a w naszym wątku piszę 113 post :)

      Co by nie mówić, to producenci postarali się, aby zarówno osoby znające powieść
      jak i te, które jej nie czytały, nie wiedziały, jak serial się zakończy ;) To
      jakaś współczesna tendencja i chociaż jeszcze kilka tygodni temu trochę broniłam
      pomysłu nadania starej historii pewnej świeżości, to po Waszych uwagach wyraźnie
      widać, że w końcówce mocno przegięli. Bo o ile jeszcze manipulowanie faktami w
      przypadku seriali historycznych szkodzi jedynie wiedzy uczniów szkół
      podstawowych i średnich, to w przypadku, gdy w czołówce ekranizacji powołuje się
      na nazwisko autora powieści, to istotne zmiany są co najmniej nie w porządku. A
      zdarza się to coraz częściej, jakiś rok czy dwa lata temu TvnStyle emitowało
      miniserial na podst. "Dziwnych losów Jane Eyre", który zaskoczył mnie jakimś
      niewiarygodnym happy endem. Przed Forsytami leciały "Wichrowe wzgórza", których
      nie oglądałam a być może trzeba było i też miałabym niespodzianka?

      Wracając do sagi, to z mojego punktu widzenia ostatni odcinek w miarę trzymał
      się kupy. Z wymienionych powyżej przez Was odstępstw tylko parę mi zgrzytnęło,
      przede wszystkim łzawa spowiedź Soamsesa przed Fleur. Postaci Prospera nie
      kumałam od samego początku, dlatego na jego niejasne postępowanie w tym odcinku
      machnęłam już ręką. Zastanawiałam się natomiast, czy przypadkiem grająca Fleur
      aktorka nie była po prostu w ciąży i dlatego musieli ubierać ją w te wszystkie
      worki, firany i kapy na łóżko? Z kolei Irene w ostatniej scenie wyglądała prawie
      ładnie, kiedy uśmiechała się wyrozumiale. Tutaj potwierdziło się, że twórcy
      serialu zaplanowali pokazanie relacji Soamesa i Irene jako główną oś sagi. Nawet
      mi się podobało takie zamknięcie przeszłości w ich przypadku oraz niejasna
      przyszłość małżeństwa Fleur i Michaela.

      Też jestem bardzo ciekawa odbioru tego serialu w Anglii czy w innych krajach.
      Czytaj: czy tylko my miałyśmy takiego kota na punkcie Soamesa??? ;)
    • Gość: emka Re: "Saga rodu Forsyte'ów" IP: *.ssp.dialog.net.pl 28.08.10, 21:16
      Sporo opini o serialu jest na forum witryny www.imdb.com

      www.imdb.com/title/tt0260615/board?p=1
      • monikate Re: "Saga rodu Forsyte'ów" 30.08.10, 18:32
        Ostatni odcinek obejrzałam w niedzielę, uff. Tak się tylko zastanawiam, że skoro
        myślimy (słusznie), co myślimy, to dlaczego zjadłyśmy tę żabę? Co prawda, ja już
        oglądałam tylko ze względu na Soamesa :)
        No i jakie są opinie o serialu w UK, bo nie rozumiem wszystkiego?
        • Gość: du-ka Re: "Saga rodu Forsyte'ów" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.08.10, 19:39
          Opinie na wspomnianym forum sa podobne do naszych, a przynajmniej te na które
          rzuciłam swoim uprzedzonym okiem :) W obsadzie czepiaja się Ireny, że nie tylko
          nie bardzo atrakcyjna, co chwilami w ogóle nie, że wątek Jona i Fleur zmieniony
          w sposób niedopuszczalny, itd. Rozbawiła mnie tylko opinia, ze Winnifreda jest
          za ładna... Ach, ten angielski kanon urody kobieciej!
          No i wygląda na to, że wszyscy porównują z pierwotną ekranizacją. Czytałam też
          recenzje na amazonie, zdarzaja się pozytywne, ale większosć krytykuje to, co i
          nam się nie podobało. Nie znalazłam zachwytów nad Soamsem, ale może nie dosc
          wnikliwie szukałam :)
          Z tego wszystkiego zainwestowałam w starą ekranizację dostępną w merlinie, no i
          czekam...
          Myslę, że ogólnie jest tak, że dla osób znajacych książkę i pierwszą adaptację
          ta nowa wersja jest skopana. Gdyby oglądać ją 'świeżym' okiem, to nie byłoby tak
          źle, gdyby nie ten brak charakteryzacji który powoduje zagubienie, jeśli np. nie
          oglądało się jednego odcinka. Koleżanka 'zgubiła' odcinek po urodzeniu sie
          Fleur, i w następnym nie bardzo mogła połapać się kim są te osoby wygladajace na
          rówieśników June, których wcześniej nie było. Ta beznadziejna charakteryzacja
          jest jeszcze o tyle irytujaca, że może w obecnych kosmetykowych czasach kobiety
          starzeja się optycznie wolniej, ale na początku wieku nie podejrzewam by 20 i
          50-latka wyglądały na rówieśniczki.
          A czemu zjadłyśmy tę żabę? Po serial z definicji ma to do siebie, ze wciąga, a
          tu było widać gdzie koniec. I z ciekawosci, jak to poprowadzą. Ja tam nie
          żałuję, że obejrzałam - sięgnęłam po ksiażkę, i zakupiłam starą wersję -
          historia jest jak widac dla mnie rozwojowa. :)
    • Gość: emka Re: "Saga rodu Forsyte'ów" IP: *.ssp.dialog.net.pl 30.08.10, 19:24
      Jest wątek "Bad bad version", w nim narzekania, tych co znają książkę,
      że stworzyli nową wersję książki m.in. zmienili bohaterom charaktery
      np. Michael Mont, jest poważnym mężczyzną, a nie zabawnym facetem z
      dużym poczuciem humoru, że w końcówce to Jon traktuje Fleur jako swoją
      własność, a nie odwrotnie, że Irene jest źle dobrana, nudna, że
      podobnie jak w operach mydlanych bohaterowie się wcale nie starzeją,a
      Jolyon jr. wygląda, jak brat June, nie ojciec, że Robin Hill jest
      paskudne.
      Czy ktoś wie, czy w Polsce wydano 3 cześć trylogii, dziejącą się w
      latach 30-tych, gdzie bohaterami są Montowie, trochę sobie poczytałam
      wersję angielską na ebooku, ale to nie to.
      • monikate Re: "Saga rodu Forsyte'ów" 30.08.10, 19:32
        Wydano :) Nazywa się "Koniec rozdziału" i składa się z 3 tomów. Całkiem to
        udane. BTW, niejaka Suleika Dawson napisała sequela pt. "Forsyte'wie". Z
        definicji nie lubię takiej literatury, ale Suleika D. b. zgrabnie wywiązała się
        ze swojego zadania. Duch, charaktery i koloryt epoki są jak najbardziej
        forsyteowskie. Akcja sięga początku lat 50-tych 20 wieku i opowiada o dzieciach
        Fleur i Michała. Suleika Dawson była zapewne w teamie Soamesa (tak, jak ja), bo
        team Irena-Jon i reszta dostaje po nosie :)
      • ewa9717 Re: "Saga rodu Forsyte'ów" 30.08.10, 19:42
        allegro.pl/listing.php/search?string=saga+rodu+forsyte%27%C3%B3w&category=7&description=1
        Trochę tych dalszych ciągów czytałam, ale - moim zdaniem - chłam.
        A z Robin Hil w serialu dokładnie jak z Ajrinią: od pierwszego kopa
        widać, że chałupa dość paskudna, ale wszyscy zaczynają od
        deklaracji, że piękna.
        PS Serial oglądałam bardzo masochistycznie ;)
        • ewa9717 Re: "Saga rodu Forsyte'ów" 30.08.10, 19:46
          Uzupełniam: "Koniec rozdziału" tak sobie, Suleika zdecydowanie NIE!
          • monikate Re: "Saga rodu Forsyte'ów" 30.08.10, 20:45
            Dlaczego Suleika nie? Mnie jej książka się podobała, temat został potraktowany z
            lekka pastiszowo i z przymrużeniem oka.
            • ewa9717 Re: "Saga rodu Forsyte'ów" 30.08.10, 23:28
              monikate napisała:

              > Dlaczego Suleika nie? Mnie jej książka się podobała, temat został
              potraktowany
              > z
              > lekka pastiszowo i z przymrużeniem oka.

              Mnie zalatywała harlekinowato.
      • abranova Re: "Saga rodu Forsyte'ów" 30.08.10, 21:21
        Z angielskiego forum przeczytałam wątek o Soamsesie i o złej wersji. Nawet
        zabawnie jest zobaczyć, że w innym kraju widzowie podzielają tyle naszych
        odczuć. Zwłaszcza hate-posty na temat Irene :) Ale bardziej doceniali grę
        Damiana Lewisa niż postać Soamsea, do niej jak widać Brytyjczycy nie bardzo
        mieli dystans. Większość z nich analizowała wątek gwałtu i uwarunkowań
        wychowawczych tamtych czasów. I w ogóle zauważyłyście, jakie te wszystkie posty
        akuratne i poważne? Jak rozprawki do szkoły. Tymczasem u nas najwięcej emocji
        wzbudzał głownie brak urody Irene i fatalne stroje Fleur. Czuję się taka
        niedojrzała... ;)
        • lilith76 Re: "Saga rodu Forsyte'ów" 30.08.10, 21:50
          I w ogóle zauważyłyście, jakie te wszystkie posty
          > akuratne i poważne? Jak rozprawki do szkoły. Tymczasem u nas najwięcej emocji
          > wzbudzał głownie brak urody Irene i fatalne stroje Fleur. Czuję się taka
          > niedojrzała... ;)

          Bo to kawałek ich Anglii, starych wiktoriańskich czasów. Dla nas to pocztówki i
          anegdotki o płodnej królowej i jej purytańskim mężu, dla nich historia ich rodzin.
          • monikate Re: "Saga rodu Forsyte'ów" 31.08.10, 20:14
            A tam, zaraz niedojrzała! Uroda Irene i styl ubieranie się Fleur wyrażają ich
            osobowość. Oczywiście, nie tylko one.
    • Gość: du-ka Re: "Saga rodu Forsyte'ów" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.09.10, 07:54
      Raz jeszcze podbiję wątek, bo skończyłam oglądać 26 (!) odcinków adaptacji z 1967r. Mimo czarnobiałości, dziwacznych męskich fryzur, mocno komicznych w swej afektacji scen "romantycznych" i fatalnej jakości zdjęć plenerowych jest to produkcja O NIEBO lepsza niż to coś z 2002. Nawet pomijając znacznie trafniejszą obsadę (Irene jest zjawiskowa), to przede wszystkim scenariusz trzyma się kupy, jest logiczny, i mimo swej teatralności wciągający. Bardzo byłam ciekawa, czemu wszyscy pamiętający ten serial od razu wspominają Fleur. Już wiem czemu - bo Fleur Susan Hempshire jest po prostu urocza, i nie sposób jej nie lubić. I to jest kolejna cecha tej produkcji - te postaci dają się lubić. No, może poza Jonem, który jest okrutnie drewniany. Generalnie nie powstało z tego smętne romansidło, tylko opowieść znacznie szersza i znacznie bardziej także o czasach w których przyszło Forsyte'om żyć. Na koniec cytat z jednej z recenzji z IMDb:

      "Please, oh please, watch this original b/w 1967 British version of The Forsyte Saga instead of the 2002 mini-series ... Do yourself a favor and enjoy this sirloin steak version, instead of the 2002 chopped liver disaster. "
      W wolnym tłumaczeniu - różnica między produkcjami jest taka, jak miedzy stekiem z polędwicy a porażką z siekanej wątróbki :)
      • ewa9717 Re: "Saga rodu Forsyte'ów" 10.09.10, 11:54
        Na koniec cytat z jednej z recenzji z IMDb:
        >
        > "Please, oh please, watch this original b/w 1967 British version of The Forsyte
        > Saga instead of the 2002 mini-series ... Do yourself a favor and enjoy this si
        > rloin steak version, instead of the 2002 chopped liver disaster. "
        > W wolnym tłumaczeniu - różnica między produkcjami jest taka, jak miedzy stekiem
        > z polędwicy a porażką z siekanej wątróbki :)

        Bardzo trafne podsumowanie ;)
        A ogladałaś z angielskim dźwiękiem, z lektorem czy może jakimś cudem z dubbingiem? Sam dubbing to było arcydzieło ;)
        • Gość: du-ka Re: "Saga rodu Forsyte'ów" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.09.10, 12:08
          Dostępne wydanie polskie ma tylko wersję z lektorem i z napisami. Nie uruchamiałam lektora, więc nie wiem nawet, kto czyta. Te dubbingi, jak ktoś kiedyś pisał, nie przetrwały, dotyczy to także 'Ja, Klaudiusz". który jest dostępny podobnie jak Forsyte'owie, z lektorem. Tam też dubbing był fantastyczny, podobnie jak w Palliserach, za którymi zatęskniłam, oglądając Fleur. Palliserowie z tego co widzę, nie wyszli w Polsce, można kupić na allegro, ale za ponad 200 zł, i to mnie powstrzymuje :). Poza tym serialami chodzi jeszcze za mną jeden, kolejne wspomnienie z wczesnej młodości, mianowicie "Klejnot w koronie", tez jest na dvd, ale na naszym rynku z tego co widzę nie.
          • ewa9717 Re: "Saga rodu Forsyte'ów" 10.09.10, 18:55
            Znam ludzi, którzy "Klejnot" mają na tasmach, muszę spróbować pożyczyć i machnąc na płyty. Cudny serial, no i Charles Dance, w którym się kochałam ;)
          • erka44 Re: "Saga rodu Forsyte'ów" 03.01.11, 00:01
            Właśnie skończyłam oglądać Palliserówi mam ochotę zaserwować sobie ten długi serial natychmiast jeszcze raz, cudowni aktorzy, wspaniała dbałość o pokazanie epoki, stroje, wnętrza . / Klub Pod Niedźwiedziem!/ i gdy zobaczyłam fragment nowych Forsytów to mogłam tylko stwierdzić, że to zenująca farsa, bardzo niedolna,Starą wersję Forsytow kupilam z polskimi napisami, klasykę BBC staram się kupować na Amazonie , często mają promocje, do Klejnotu się przymierzam , ale biję się ukazanego tam okrucieństwa, sam serial byl wspaniały, ale scena wjeżdzającego pociagu zawsze robi na mnie straszne wrazenie, ale serial jest bardzo prawdziwi, nic to niektórzy czytający ten wątek nie wiedzą my gadamy , taki dziwny klubmY te takie mamay np Noce i Dni na przykład
            Pozdrawiam i namawiam do kontunouwania pasji
            • Gość: du-ka Re: "Saga rodu Forsyte'ów" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.01.11, 17:17
              No to przyznam się do obejrzenia 'Klejnotu' i Brideshead Revisited (1981), zakupionych z amazonu. Ten pierwszy oglądałam jako nastolatka, i powiem, że w dalszym ciągu wciąga. Okrucieństwo nie jest przesadne (zwłaszcza w kontekscie tego, co teraz można w filmach zobaczyć), myślę, że robiło wrażenie na nas, jako młodziakach kiedyś, tu pozostaje bardziej w sferze domysłów (no, może poza poza sceną przesłuchania Hariego). Ogólnie - polecam, wciąga, i po 25 latach ogląda się z trochę innej perspektywy :)
              Natomiast Brideshead nie widziałam w wersji serialu nigdy, jeśli przetrzyma się pierwszy 100 minutowy odcinek, to potem wciąga swoją niespieszną narracją. Ciekawe rozmowy z aktorami i reżyserami jako dodatki. No młodziutki Jeremy Irons, i stareńki Lawrence Olivier. Dla anglofilów - gratka :)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka