Dodaj do ulubionych

Hotel 52 - reaktywacja :)

    • Gość: Aga Mój totalny upadek IP: *.dynamic.chello.pl 18.05.11, 17:07
      Przyznam się - nie mogłam się powstrzymać i obejrzałam finałowy odcinek już teraz. I teraz muszę czekać, żeby z kimś o tym pogadać...
      • Gość: matt_banco Re: Mój totalny upadek ... OT IP: *.ssp.dialog.net.pl 18.05.11, 17:22
        ;-)))))) Ale sie usmialem z tej szczerej refleksji nad wlasna przypadloscia, ktora jednak dzielisz w tysiacami innych. No i zastanowilem sie nad wlasnymi chorobami "serialowymi". Co prawda nie ogladam odcinkow z wyprzedzeniem, ale np. mam dosc idiotyczna zasade, ze jak nie widzialem poczatku odcinka, to ... reszty nie ogladam, a co ;-) Poczatek musze widziec, pozniej moze byc roznie, ale czolowka i przynajmniej pierwsze 5 minut wprowadzace jest obowiazkowe. Niestety zasada jest troche glupia, bo jak sie spoznie na jakis odcinek owe 5 minut, to ... nie ogladam oczywiscie ... ale pozniej jest problem z tym gdzie go zobaczyc. No i telewizje musze ogladac w sluchawkach, szczegolnie filmy i seriale, bo musze slyszec wszystkie niuanse dialogowo-muzyczno-efektowe. Stad jak nie mam mozliwosci zapewniania sobie przyzwoitych warunkow odbioru sluchowego ... nie ogladam ;-) Nic mnie tak nie wkurza, jak wylapywanie z szumu i halasu jakichs kwestii padajacych z ekranu.
        • Gość: Aga Re: Mój totalny upadek ... OT IP: *.dynamic.chello.pl 18.05.11, 18:14
          Przynajmniej wreszcie wiem, jak to robisz, że słyszysz niedoróbki dźwiękowe w serialach ;) Ja się na czołówki notorycznie spóźniam, czołówkę z "Przepisu na życie" zobaczyłam ze dwa odcinki temu. Ale każde oderwanie mnie od tv, jeśli coś oglądam (oglądam naprawdę, a nie sobie leci w tle - dotyczy to ze dwóch pozycji w tygodniu), grozi śmiercią lub kalectwem. I lubię mieć możliwość powrotu do jakiejś sceny i patrzeć "jak on/ona to zagrał/a", rozkładać rolę na czynniki pierwsze.
          • faszyna OT o Bukowskim 19.05.11, 11:57
            Na marginesie, gratka dla miłosników Bukowskiego i pary Ostaszewska-Adamczyk z PnŻ: w czerwcu premiera kinowego kryminału "Uwikłanie" z całą tą trójką w rolach głownych. A dla pań, zachwyconych nie tylko grą Bukowskiego ale i całą jego "resztą", szykują sie tam sceny bardziej roznegliżowane. Przynajmniej tak to widac w zwiastunach. :))
            • Gość: Aga Re: OT o Bukowskim IP: *.dynamic.chello.pl 19.05.11, 12:15
              Ja już nózkami przebieram na ten film, że tak wyznam :D Obsada boska, trailer wygląda bardzo... amerykańsko, mam nadzieję, że będzie coś fajnego.
              A Bukowski ma też zagrać w czwartej serii "Czasu honoru". Rzucili się na niego ci reżyserzy...
            • spacey1 Re: OT o Bukowskim 19.05.11, 14:56
              Książka Miłoszewskiego jest świetna, ciekawe, czy nie schrzanili scenariusza. postacią pierwszoplanową będzie ostaszewska, mężczyzna z ksiązki zmienił płeć. A więc Bukowski trochę na przyczepkę. A jednak wydawca dał na okładkę filmową ksiązki właśnie Bukowskiego :)
        • spacey1 Re: Mój totalny upadek ... OT 19.05.11, 14:59
          ja też tylko w słuchawkach!
          • Gość: KK Re: Mój totalny upadek ... OT IP: *.warszawa.vectranet.pl 19.05.11, 18:17
            Aaaaa odcinek MEGA !!!
            Szkoda tylko że w takim momencie się skonczyl i musze czekać do nastepnego sezonu ;P
    • Gość: Aga Refleksje po finale IP: *.dynamic.chello.pl 19.05.11, 22:07
      Sporządzone wczoraj ;) Lekko chaotyczne.
      1. Duży, duży plus za taki ciężki temat na koniec sezonu. Potraktowany odpowiednio serio, w którym żadnej ze stron nie da się lubić (choć jednemu można współczuć, w scenie konfrontacji w pokoju byłam zażenowana po cebulki włosów). Naprawdę miło, że to udźwignęli. A że sama mam dziką alergię na rzeczy typu „cudowne” kołdry, to cieszę się z takiego napiętnowania zjawiska.
      2. Olga Bołądź jedną sceną (drobieniem przy informowaniu gości, żeby nie wychodzili z pokojów, a potem „Nie bój się” do barmana) totalnie rozładowała sytuację. W tym odcinku trudno było ryknąć śmiechem, a jednak… I w ogóle lubię te małe zadanie aktorskie w tym serialu (takie drobiazgi: gesty, prychnięcia etc.).
      3. Szacun za „grę z konwencją” – zawsze jest tak, że bohater włącza TV i widzi ważną dla siebie informację (i to od początku). Tu było mrugnięcie okiem do widza.
      4. I drugie mrugnięcie – Tomek golący sobie łeb. Gdzie myśmy to widzieli?
      5. Czy ja już mówiłam, że lubię patrzeć, jak w tym serialu osobę wyraża się strojem? (poza nieszczęsną Natalią)
      6. Realizm psychologiczny. Igor, owszem, na koniec poprzedniego odcinka pogodził się z Julką. Ale to nie znaczy, że pogodził się ze światem. Fajne to było, prawdziwe. I pięknie im obojgu się lampki zapaliły przy wynikach.
      7. I na koniec powiem, że finał mnie zaskoczył. Tzn. czytałam o strzelaninie, ale zakładałam, że w ten sposób scenarzyści chcą zamknąć postać Tomka (bo ile można ciągnąć taki wątek?). A tu… Artur? Nie spodziewałam się.
      8. PS. W necie jest wersja bez cenzury ;)
      • Gość: qwe Re: Refleksje po finale IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.05.11, 22:26
        no i kogo w koncu postrzelili?? jak myslicie?? szkoda ze juz koniec sezonub..nie wiem czy ja jakas opozniona jestem, ale moje ulubione pozycje cos za szybko mi sie koncza..jeszcze nawet konca maja nie ma :/
      • Gość: niania Re: Refleksje po finale IP: *.dynamic.chello.pl 19.05.11, 23:15
        Bojowy odcinek. Naprawdę, czapka z głowy za prawdopodobieństwo psychologiczne, zarówno w przypadku, jaki w reakcjach stałych bohaterów. Spanikowany, blady Artur, sfiksowany Tomek, kompletnie zaskoczony postrzałem Igor. Nawet Natalia wyrobiła coś ponad przydziałowe dwie miny. Cholera, z tego wszystkiego Iwona i Andrzej wypadli jakoś... blado?
      • Gość: matt_banco Re: Refleksje po finale ... satysfakcjonujacym IP: *.ssp.dialog.net.pl 20.05.11, 00:40
        No, no, no ... podrapalem sie po glowie, bo Aga bardzo ladnie wypunktowala zalety odcinka. Wiec dodam co moje. Bardzo dobre tempo i gestosc, zbalansowanie miedzy dynamika a odpuszczeniem. Konstrukcja odcinka tez wzorcowa, bo sie to wszystko swietnie "kleilo", a przy tym jak juz Aga zauwazyla troche to robiono "na skos", czyli niby tak jak zawsze, ale jednak troche inaczej. Gdyby jeszcze te cholerne dialogi nie byly az tak wyswiechtane, gryzly troche. No jak Bukowski strzelil "popatrz teraz na mnie i powiedz ze mam sobie isc i nigdy juz nie pokazywac sie w twoim zyciu" ... wysluchanie tego 1354 raz jest troche irytujace, ale z drugiej strony czyz w takiej sytuacji czlowiek nie "pojechałby" takim samym tesktem? No wlasnie. Niemniej mogli sie troche wysilic. Zreszta to samo sie pojawilo w scencie "nataliowej" gdzie ta znow o "rodzeniu dzieci". I znow, niby chcialoby sie uslyszec tam cos innego, ale czy cos innego w takiej sytuacji byloby duzo bardziej naturalne? Raczej trudno sobie wyobrazic, aby w tak ekstremalnym momencie Natalia mowiac do zdesperowanego i uzbrojonego faceta silila sie na jakies wyszukane koncepty ... przyszlosc, milosc, dzieci. Proste i zrozumiale. A ze tyle razy slyszane ... jak widac motywacja ludzka nie jest az tak zroznicowana ;-) Niestety te sceny pokazaly tez, ze dynamiczne i ekspresyjne granie w przypadku pani Laury to jednak wciaz rzecz niedostepna.
        Tak, scena informowania gosci w wykonaniu Olgi Boladz ... podreptala tu i tam, strzelila barmana po barach i ... ustawila scene koncertowo. Ta kobieta naprawde doskonale czuje jak gestem i dynanamika zapelnic ekran. Swietne.
        Nie zgodze sie, ze Iwona i Andrzej wypadli blado. Wypadli tak jak powinni, no moze jedynie ta ucieczka Iwony troche zbyt ostentacyjna. Tak patrze na Bukowskiego i probuje dociec o co chodzi z fenomenem tego aktora. Przystojny, ze swietny glosem, charyzmatyczny, minimalistyczny ... no dobra, ale musi byc cos jeszcze. Co? Pewna niejednoznacznosc, nie jest to facet z definicji "dobry" czy "zly". No i jest empatyczny, ale nienachalnie, raczej podskornie.
        Tomeczek golacy glowe ... no tak, tez standardowe rozwiazanie. Ewidentne mrugniecie (tak jak pisze Aga). Chcecie psychopaty ... tak? ... oczywiscie ... no to macie psychopate. Co ma zrobic? Glowke ogolic ... eeeee .... to sztampa ... ale ok, nie ma problemu ... golenie glowy raz ... no i mamy. A jako bonus jeszcze dorzucono bardzo adekwatna muzyke w tle.
        Garlicki ... dobrze dobrany, irytujacy, ale ladnie neurotyczny. Garlicki w wiekszosci rol mnie drazni, co nie zmienia faktu ze lubie go i lubie patrzec na to co robi.
        Z pozostalych rzeczy mielismy jeszcze ladna zabawe dzwiekiem, gdzie po strzelaninie mamy swoisty dzwiekowy flashback, co na ksztalt transmisji z mozgu faceta ktory wlasnie zrobil cos, czego nie powinien.
        No i "kolderki". Faktycznie wkurzajacy, prawie interwencyjny temat z obnazeniem jego mechanizmow ("z takiej welny sa robione szaty papieza", "ulotki naukowe").
        W sumie ... dobry, mocny final. Poskladany ze znanych klockow, ale bardzo sprawnie i zgodnie z zasadami. Osobiscie nie lubie takich finalow sezonu, wole bardziej domkniete, ale cel zostal osiagniety ... spotkamy sie przy nastepnym sezonie ;-)
        • faszyna Re: votum separatum 20.05.11, 09:45
          To ja może w innym tonie. ;) Nie podobała mi sie sekwencja akcji po znalezieniu trupa w pokoju. Na mój rozum, wszyscy pracujący w hotelu powinni o tym wiedziec w trzy sekundy, a tu nic z tego. Jedni wiedzą, inni zachowuja sie jak gdyby nigdy nic. Jakoś to wypadło sztucznie. No i gdzie policja? Przeciez przed kolejnym trupem hotel powinien byc juz obstawiony na maksa.
          Mam też problem z tymi 5-cioma gwiazdkami hotelu. Boy wścibski aż do bólu i bez zasad (za "wziątek" zdradzi wszystko), dyrektorka wybywajaca na niespodziewany urlop bez słowa informacji (bo co to za informacja nagranie sie na automatycznej sekretarce właścicielki), concierge raz jest, raz go nie ma (to filozofia znaleźć nowego?), a rezerwacje czy zamówienia na imprezy giną w totalnym bałaganie, bo albo recepcjonista nie ma głowy (jakis poprzedni odcinek), albo dyrektorka nie ma głowy, by przekazać sprawę dalej...
          Zagubiłam sie tez w tym HIVie. Wydawało mi sie, że młody tez zrobił testy (to byłoby logiczne), a tu tymczasem tylko Julka powtórzyła swoje. Albo mnie zawiodła spostrzegawczość, albo zrobili zbyt duze skróty w pokazaniu tej sekwencji zdarzeń.
          No i tyle moich utyskiwań. ;))
          • Gość: matt_banco Re: votum separatum IP: *.ssp.dialog.net.pl 20.05.11, 10:04
            ;-) No i tu mamy ciekawy przypadek ... ze tak powiem amerykanski. Juz kiedys w ktoryms watku o tym rozmawialismy. Jak cos jest sprawnie opowiedziane, w tempie i ciekawie, to szczegoly przestaja miec znaczenie. Latwiej przelknac idiotyzmy gdy sa zgrabnie podane ;-)
            Jak na hotel "tylogwiazdkowy" to faktycznie za duzo w tym swobody i radosnej amatorki ... no ale tak naprawde ta gwiazdkowosc byla potrzebna tylko w kilku epizodach. Idac tym tropem mozna powiedziec ze dla imprezek "kolderkowych" to raczej nie jest naturalne srodowisko ... patrzac na reklamy tego typu eventow jakie trafiaja do mojej skrzynki to raczej domena podrzednych restauracji, malych hotelikow lub domow kultury.
            Co do "hivowej" sekwnecji zdarzen, to chyba postawiano na prawdopodobienstwo. Czynnikiem ryzyka byla Julka, a raczej jej profesja. Wiec jak Julka jest "czysta" to cala reszta, lacznie z Igorem moze odetchnac. Chociaz ten i tak zrobil sobie pierwszy test, ale juz nastepnego robic nie musial (no chyba ze prowadzi jakies podwojne zycie i gdzies jeszcze mial okazje sie zarazic). No i wracajac do poczatkowej kwestii ... jakie to bylo fabularnie efektowne. Zdenerowowany Igor, ktorego lekko ponosi, czeka na telefon ... dostaje ... dobra wiadomosc, a za chwile kulke. Tak sie robi "gestosc" ;-))))))
          • Gość: Aga Re: votum separatum IP: *.dynamic.chello.pl 20.05.11, 10:56
            Ja już jakiś czas temu złapałam się na tym, że Hotel tak mi się podoba, że odkładam na boczny tor myślenie, czy to aby na pewno jest zgodne z realiami. Nie ma tam (chyba) scen wołających o pomstę do nieba, więc przymykam oko i się cieszę całą resztą.
      • andulka7 Re: Refleksje po finale 20.05.11, 09:51
        Wszyscy chwalą, to ja może pokrytykuję troche ;)
        Po pierwsze, drobienie Bołądź w - jakby nie było - dramatycznym momencie - mnie zazgrzytało. Nie odebrałam tego jako rozładowania napięcia, a raczej jak zachowanie przysłowiowej "blondynki" zupełnie nie rozumiejącej powagi sytuacji. Scena była dla mnie tym bardziej dziwna, że Bołądź gra osobę dość twardo stąpającą po ziemi - gdyby od początku grała idiotkę, scena byłaby wytłumaczalna: kurzemu móżdżkowi nie przybędzie nagle zwojów w sytuacji zagrożenia. Ale może to ja obsuwam się mentalnie i nie rozumiem przekazu tej sceny...
        Po drugie - Bukowski jest w istocie urokliwy fizycznie, ale coraz mniej podoba mi się jego sposób mówienia. Mówi niewyraźnie, trochę sepleni i tak "na jednej nucie", bez modulacji, rozkładania akcentów, w każdym filmie, w którym go widzę ostatnio. Taką samą manierę ma w "Na dobre i na złe". Role może podobne, twardego faceta po przejściach, ale podoba mi się coraz mniej :(
        Po trzecie - oszukany facet niemający pieniędzy kupuje nielegalnie broń palną, nie jakąś tam gazówkę. To chyba trochę kosztuje? Z tego wniosek, ze jego zamiar był od początku jasny - liczył się z możliwością zabójstwa albo nawet je planował, w każdym razie takiej interpretacji dokonałby sąd w realu. Gdyby groził straszakiem, to co innego... Kupno przez biednego człowieka prawdziwego pistoletu (choć tylko z czterema kulami, na więcej widać nie wystarczyło pieniędzy) naprawdę jest mało wiarygodne, choć skoro odcinek miał byc dramatyczny, to pistolet musiał byc prawdziwy...

        Co do strzałów: pierwsza kula dla Kołdrowego, druga dla Igora, trzeci i czwarty strzał padł w kantynie pod koniec odcinka. Piątej samobójczej kuli już zabrakło. Trzecią kulę na pewno dostał Artur, ale nie wiadomo czy i kogo trafiła czwarta. Może Tomka. Sceny finałowe były bardzo szybkie, ale napastnik strzelał dwukrotnie w kierunku, w którym musieli być i Artur i Tomek, do tego zmieniał zdaje się lekko kierunek ręki, więc nie strzelał dwukrotnie w to samo miejsce. Może Tomek został zastrzelony "na śmierć", ale tego dowiemy się dopiero w nowej serii. Dla mnie jest oczywiste, że Natalia rzuciła się do Artura, a nie do Tomka i że seria musiała skończyc się niedopowiedzeniem czy Artur przeżyje (na pewno tak ;)) i co się stało z Tomkiem.
        Na marginesie - Bosak ze swoimi oczami jako psychol - miodzio :)
        • faszyna Re: Refleksje po finale 20.05.11, 10:04
          Umówmy się: Bukowski jest fajny dlatego, ze gdy sie na niego patrzy, to sie rozważa kwestię, czy chciałoby sie z takim facetem pójśc na randkę.:)) To rzadki przypadek w naszym kinie, aby w tej półce wiekowej trafił sie aktor przystojny, seksowny (a przynajmniej swoim wygladem obiecujący, ze w łózku może byc ciekawie;)) i nie zatuczony na amen. No i nieopatrzony. A czy gra na jedną modłę czy tez nie, nie ocenię, bo nie ogladam go gdzie indziej (z wyjątkiem ostatniego epizodu w 1920).
          • Gość: matt_banco Re: Refleksje po finale OT IP: *.ssp.dialog.net.pl 20.05.11, 10:12
            Hmmmm ... czy ja chce isc z Bukowskim na randke ... hmmm ... i czy w lozku moze byc ciekawie ;-))))) No coz, gdybym byl kobieta ... no ale jestem facetem i na piwo z nim bym nie poszedl, bom czlek niesmialy i od alkoholu stroniacy. Ale chetnie przycupnalbym gdzies w kacie kawiarni i popatrzyl jak pan Marek czaruje Faszyne. A pozniej napisal z tego relacje ... ze tempo bylo dobre, ze chemia byla i ze scena byla naturalna ...
            • faszyna Re: Refleksje po finale OT 20.05.11, 10:32
              ;))))
              Matt, to jest przejaw bezczelnej hipokryzji! Wiesz, jakby się skonczyło to Twoje przygladanie? Pomimo deklarowanej nieśmiałości w (przewidywalnym) końcu wyladowałbys przy jednym piwie z Markiem B., a mnie, tak niecnie porzuconej, pozostałoby tylko bezradne obgryzanie paznokci w jakims ciemnym kawiarnianym kącie. I tyle by było z tej Twojej chemii. :((((((((((
              • Gość: matt_banco Re: Refleksje po finale OT IP: *.ssp.dialog.net.pl 20.05.11, 10:48
                Bez obaw, sparalizowany charyzma pana B nie przelknalbym nawet coli. I to z odleglosci 5 metrow (moje doswiadczenia z kontaktami z aktorami sa bardzo nikle i dosc specyficzne ... raz gdzie w polowie lat 90 jadlem pierogi w znanym wroclawskim barze wegetarianskim ... a obok pani Fraszynska karmila swoja corke, ... ;-))))) ... jakies 10 lat temu zalatwialem potrzebe fizjologiczna w toalecie jakiegos warszawskiego centrum handlowego majac za sasiada niedoli pana S. Orzechowskiego ... no i wiem czego do kapieli uzywa W. Mecwaldowski ;-))))))))
        • Gość: jarod Re: Refleksje po finale IP: *.pl.georgutz.com 20.05.11, 15:39
          to ja też się obsuwam mentalnie, bo scenę Bołądź odebrałam identycznie.
          Hasło "nie bój się" ok, pasuje do niej, w stresie ludzi często łapie głupawka, ale to idiotyczne drobienie, to już nie głupawka, to zgryw. Nie na miejscu, nieracjonalne... Owszem to tylko serial, lubię, biorę poprawkę na niedorzeczności, ale tu bardzo mocno mi zgrzytnęło.
          No i pod Bukowskim niestety z żalem też się podpiszę, mimo, że całkiem niedawno niemal forumowy klub czołobitny zainicjowałam. Szczerze to nie widzę różnicy między tą rolą, a tą w NDiNZ. Może na starość wymagania mi rosną, ale nie wystarcza mi podziwianie fizis pana B. Chciałoby się jednak czegoś więcej - kawiarniane tete a tete pozostawiam fraszynie i mattowi :) - jakoś nie mogę dopatrzeć się tej admirałowej iskry. I tak im dłużej na niego patrzę to mam wrażenie, że on po prostu nie lubi ludzi.
          • Gość: niania Re: Refleksje po finale IP: *.dynamic.chello.pl 20.05.11, 15:56
            Myślę, że Bołądź miała po prostu zawiadamiać gości, że mają zostać w pokojach. Ale ona w najmniejszych scenkach nadgrywa dwa razy więcej niż musi, tylko że tym razem wyszło bez sensu. Nie wierzę, ze ktokolwiek napisal jej w scenariuszu, że ma drobić, jakby jej sie chcialo do toalety. Ale tez i nikt nie przypilnowal jej w tej scenie. Ja w przeciwieństwie do niektórych forumowiczów nie dam dwoch groszy za rezyserskie umiejetności Kuczeriszki (co innego operatorka - tu nie dyskutuje) i mam podejrzenie, ze aktorzy chodza mu samopas. Jak to jest Laura, to konczy się na jej stałym "wystarczy być", jak Cielecka, to sama sobie poradzi i jeszcze partnerów podciągnie, a jak ogólnie nadpobudliwa Bołądź, to czasami wyskuje taki kiks. A Bukowski, sorry, jest tak przystojny, że dla mnie moglby caly odcinek stać i patrzec przez okno. I bardzo się cieszę, że nawet nie probuje być bratem łatą. Zresztą, zobaczymy czy i jak da radę w fabule.
            • Gość: marta Re: Refleksje po finale IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.05.11, 18:40
              Ja w przeciwieństwie do niektórych forumowiczów nie dam dwoc
              > h groszy za rezyserskie umiejetności Kuczeriszki (co innego operatorka - tu nie
              > dyskutuje) i mam podejrzenie, ze aktorzy chodza mu samopas. Jak to jest Laura,
              > to konczy się na jej stałym "wystarczy być", jak Cielecka, to sama sobie porad
              > zi i jeszcze partnerów podciągnie, a jak ogólnie nadpobudliwa Bołądź, to czasa
              > mi wyskuje taki kiks. >

              Po kilku nadrobionych odcinkach odnosze takie samo wrażenie- zdjęcia bez zarzutu, operatorem jest dobrym- ale jego reżyseria to raczej "wolna ręka" dana aktorom, zresztą czytałam w jakimś wywiadzie, nie pamiętam kto go udzielał (ale chyba Krzywkowska po swoim gościnnym występie), że praca na planie "Hotelu..." należy do bardzo przyjemnych, bo Kuczeriszka z uwagą słucha aktorów, jak na moje oko po prostu akceptuje taką samowolkę, nie wyciska więcej niż można (Samojłowicz), lub ufa, jak tylko zauważy odrobinę aktorskiego potencjału, że aktor sam wybrnie z danej sceny (Bołądż, Cielecka, Kula, Wasilewska).
              • Gość: Aga Re: Refleksje po finale IP: *.dynamic.chello.pl 20.05.11, 22:54
                Zabiłaś mi tym ćwieka. Czyli że Hotel jest silny tak naprawdę siłą aktorów? No i scenariuszy.
                • Gość: marta Re: Refleksje po finale IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.05.11, 08:22
                  Czyli że Hotel jest silny tak naprawdę siłą aktorów? No
                  > i scenariuszy.

                  i dobrymi zdjęciami Kuczeriszki ;)
                  • Gość: Aga Re: Refleksje po finale IP: *.dynamic.chello.pl 21.05.11, 22:50
                    A tak ;) Operatorsko jest super, fakt. Ale w sumie hipoteza z aktorami jest bliska memu sercu.
                    • Gość: marta Re: Refleksje po finale IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.05.11, 10:05
                      operatorem takim dosłownym to już chyba nie jest, w internecie znalazłam kilka nazwisk osób, które teraz pracują na etacie operatorskim w tym serialu, w każdym razie Kuczeriszka "oko" ma niezłe i jeśli chodzi o obraz nie mam zastrzeżeń. Po prostu może nie posiada siły perswazji, albo nie czuje się autorytetem w dziedzinie aktorstwa, choć po odcinku ze Świderskim nadal jestem w szoku, bo ten aktor znany jest z tego, że jak mu się nie chce to nie zagra- a w "Hotelu" zagrał i to nieźle. I do tej pory się zastanawiam, czy zrobił to za namową Kuczeriszki, czy może jest dwóch B. Świderskich i tym razem rolę przejął ten drugi bliźniak ;))
            • dona.a Re: Refleksje po finale 20.05.11, 23:22
              Gość portalu: niania napisał(a):

              > A Bukowski, sorry, jest tak przystojny, że dla mnie moglb
              > y caly odcinek stać i patrzec przez okno.

              Byłaby pięęęękna scena:)
          • Gość: matt_banco Re: Refleksje po finale IP: *.ssp.dialog.net.pl 20.05.11, 16:12
            No nie, nie ... dajmy szanse panu M.B. Gosciu wrocil, zagral raptem w kilku serialach, przykul uwage i dopiero za chwile bedzie pora na weryfikowanie na ile "swietnosc" jest tylko "ladnoscia". Na razie jest swietnie. Akurat role w H52 i NDIZ sa w wielu aspektach bardzo zblizone ... i tu i tu dowiaduje sie po latach ze jest ojcem i tu i tam jest samotnym atrakcyjnym facetem i tu i tam jest po przejsciach. Zreszta, jakie to ma znaczenie, przede wszystkim jest magnetyczny i trudno go winic, ze z tego korzysta. Jest to taki minimalistyczny magnetyzm faktycznie dosc mocno osadzony w meskosci.
            • Gość: Aga Re: Refleksje po finale IP: *.dynamic.chello.pl 20.05.11, 16:16
              Poza tym przynajmniej mnie się wydaje, że MB stara się jednak różnicować swoje role. Nie jest dla mnie taki sam jako Andrzej i jako Gawryło, choć materiał wyjściowy ma jednak dość podobny. Za chwilę na ekrany wejdzie jego pierwsza od lat fabuła, tego jestem prawdziwie ciekawa.
            • andulka7 Re: Refleksje po finale 20.05.11, 16:33
              Gość portalu: matt_banco napisał(a):

              ,. Jest to taki minimalistyczny magnetyzm f
              > aktycznie dosc mocno osadzony w meskosci.

              Zgoda. Ale np. minimalizm przejawiający się w liczbie wypowiadanych słów. A nie słów wypowiadanych monotonnie, wręcz "drewnianie". Czy facet po przejściach ma być wyprany z wszekich emocji? Myślę, że wręcz odwrotnie. Ogromne emocje - a w takim miejscu życia znalazł sie bohater grany przez M.B. - można zagrać bardzo oszczędnymi środkami (wyraz oczu, minimalne ruchy mieśni twarzy). Świetnie potrafi to robić Cielecka. A do emocji M.B. mam zastrzeżenia.
              No i SEPLENI, kurdę...
              • dona.a Re: Refleksje po finale 20.05.11, 23:25
                andulka7 napisała:

                > No i SEPLENI, kurdę...

                Naprawdę sepleni? Jak dla mnie to ewidentnie sepleni Mucha i to w taki nieapetyczny sposób, ale Bukowski? Muszę się wsłuchać:)
            • Gość: jarod Re: Refleksje po finale IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.05.11, 12:30
              ależ ja panu MB szanse jak najbardziej daję. Nie wiem czy znajdzie się ktoś drugi taki koło mnie, kto tyle lat z niecierpliwością wyczekiwałby najmniejszego choćby śladu obecności pana B. I wciąż bardzo cieszę z jego powrotu. Tylko, że w moim odczuciu zgubił się gdzieś ten magnetyzm, czy jak ja to zwę iskra. Bo diablo przystojny to nadal jest, więc patrzy się miło, ale emocje już nie te gdy się patrzyło na Admirała.
              On albo jest, albo świetnie gra wypłukanego z wszelkich uczuć. Zbyt duży ten dystans do wszystkiego i wszystkich, i w każdej sytuacji. Niechby chociaż półgębkowy uśmiech mu przeleciał, albo grymas jakiś znikomy. Cielecką za to właśnie kocham. Cały hotel zaśmiewa się z jakiejś sytuacji, Cieleckiej ledwo wargi na sekundę drgną a i tak widać, że też w środku gotuje się ze śmiechu. i tyle tylko od pana B oczekuję.
              • Gość: matt_banco Bukowski ... OT IP: *.ssp.dialog.net.pl 23.05.11, 15:56
                Tak wlasnie obejrzalem sobie NDINZ (odcinek z zastawkami) ... po to zeby sprawdzic czy MB gra czy tylko wyglada ;-) Nie wiem, moze za duzo gra, bo jego zmeczenie, ktorym obecnie maluje postac Gawrly jest bardzo organiczne i bardzo przekonujace. No i jeszcze po gebie dostal, tez w sposob cokolwiek naturalistyczny (oj, juz dawno nie widzialem tak siarczystego policzka). Wiec ... gra, choc nie nieuansuje spekatkularnie, zreszta czy w ogole mozna mowic o czyms takim. W relacji z kazda z postaci kobiecych jest troche inny, a moze inny aspekt gdzie czai sie pod skora. No i stwarza swoim kolezankom z plana pewna przestrzen, cos co pozwala im lepiej istniec (moze to zasluga "zmeczenia" obu postaci, ale duety Bukowski-Foremniak wypadaja calkiem przyzwoicie, maja w sobie jakas taka intymnosc ... czy to zasluga pana Marka? ... chyba tak).
    • Gość: Aga Re: Hotel 52 - reaktywacja :) IP: *.dynamic.chello.pl 20.05.11, 15:35
      To wam powiem tak posezonowo, że (ponieważ jestem w domu, chora i mi się nudzi) obejrzałam sobie dziś odcinek 15. Ten z ojcem Julki. Pamiętałam, że mi się podobał, i niewiele więcej. I to się nadal ogląda z przyjemnością, a rzadko kiedy zdarza mi się z zainteresowaniem oglądać odcinek serialu, który już znam.
    • figurka_z_porcelany Przegapiłam :( 23.05.11, 08:54
      Cholera, wczoraj na TVP Kultura było "Nad rzeką, której nie ma", grrr, jak ja program TV czytałam, że nie zauważyłam i wylazłam z domu na spacer...
      Za karę będę oglądać powtórk we środę o 5.20 rano, hehe
      • figurka_z_porcelany Re: Przegapiłam :( 25.05.11, 10:22
        To nie było w TVP Kultuta, tylko w Kino Polska. Jak go zwał, tak zwał, ocyknęłam sie dziś o 5.20 rano i zaczęłam oglądać. Przeszło połowę filmu obejrzałam, później musiałam iśc do roboty, ale mam nagrane to dokończę wieczorem.
        Niestety, jestem zawiedziona. Nie czuję magii, choć atmosfera sennego miasteczka lat 60-tych oddana jest wiernie. Aktorzy jeszcze młodzi, niedoświadczeni, wypowiadają swoje kwestie straszliwie drewnianymi głosami. Baka, Trzepiecińska, Mastalerz - wyglądaja po dwudziestu latach od nakręcenia filmu niemal tak samo. Chudziec - nie do poznania, zestarzał się najbardziej.
        Za to duże brawa dla kostiumologa i scenografa.
        Obejrzę chyba jeszcze raz w całości, nie będąc świeżo obudzoną, może dostrzgę tę mityczną magię filmu, o której forumowicze tyle piszą :)
        • Gość: Aga Re: Przegapiłam :( IP: *.dynamic.chello.pl 25.05.11, 22:46
          To daj znać, kiedy obejrzysz calość :) Aż sprawdziłam, czy to można dostać na dvd. Można. Hm. Kuszące. Nawet pomimo takiej recenzji.
          • Gość: matt_banco Re: Przegapiłam :( IP: *.ssp.dialog.net.pl 25.05.11, 23:27
            Przypomne, ze "paskudna" wersja NRKNM jest dostepna na YT (w czesciach ale kompletna). Mysle, ze tego typu rzeczy jednak filtruje sie poprzez wlasne wspomnienia i to niekoniecznie czasow ktorych film dotyczy, a tego kiedy go wiedzielismy pierwszy raz. A na poczatku lat 90 robil wrazenie, glownie nastrojem, bo przeciez nie fabula. Po latach gdy do niego wrocilem wciaz mial w sobie ten sam urok, ta niespiesznosc ... choc faktycznie momentami "kanciastosc" aktorska lekko wystawala. Nie przeszkadza jednak ;-)
            Wczoraj obejrzalem "Wszystko co kocham" i ... nie zasnalem, co mi sie ostatnio nagminnie zdarza na wszystkim ogladanym po polnocy i ... nie wiem czemu ale jakos mi sie to skojarzylo wlasnie z NRKNM ... dziwaczne skojarzenie, bo przeciez kontekst, czasy, sposob opowiadania diamietralnie inne, ale ma tez ten klimat oczekiwania, nadziei. Oba sa na swoj sposob uniwersalne i pokazuja jakis kawalek Polski, tamten z lat 60, ten z lat 80.
          • figurka_z_porcelany Re: Przegapiłam :( 26.05.11, 10:28
            Gość portalu: Aga napisał(a):

            > To daj znać, kiedy obejrzysz calość :) Aż sprawdziłam, czy to można dostać na d
            > vd. Można. Hm. Kuszące. Nawet pomimo takiej recenzji.

            A wczoraj obejrzałam, wieczorem, jeszcze raz, od początku. Pewnie obejrzę znów ze względu na klimaty lat 60-tych, głównie kostiumy, muzykę, scenografię i zachowanie się ówczesnej młodzieży. Poza wozakami prawie nikt wtedy nie klął. Wozak to był taki raczej zapity i nieświeży facet rozwożący węgiel wozem zaprzęgowym, jako że w mniejszych miejscowościach ogrzewanie i gotowanie węglem stało.
            Młodzież wtedy taka grzeczna była... Z autopsji pamiętam, młódką nie jestem, hehe. No i to gwizdanie za dziewczynami, dziś zupełnie zapomniane ... :)
            "Kobiety mi się chce" oznaczało nie więcej niż spacer, może lekki pocałunek, a nawet samą tylko obecność obok :)
            Wracając do filmu - dość starannie kadrowano ujęcia, aby się w tle nie pokazało nic z lat późniejszych, ale dostrzegłam typowy dom z lat osiemdziesiątych w budowie, z szarych pustaków - w tle sceny, kiedy Admirał ukrywają sie z Myszką w cegielni przed jakimś starszym jegomościem na motorowerze, który jej szuka. Facet odjeżdża, a w tle widać tamten dom. Wtedy inaczej budowano - obowiązywały "sześcianiki".
            Niezwykle urokliwa jest muzyka Henryka Kuźniaka, miły motyw przewodni.
            Marta - po mojemu zakompleksiona dziewczyna, która chciała uchodzić za ciekawszą niż w rzeczywistości, więc udawała tajemniczą "niczego się o mnie nie dowiesz" i takie tam... Do tego drażniła się z Admirałem na zasadzie "zobaczę ile wytrzyma". Normalne dziewczyńskie zagrywki, dziś też tak jest, tylko granica wieku się obsunęła - teraz tak się zachowują siksy nastoletnie, a wtedy studentki... Nie doszukiwałabym się w zachowaniu Marty żadnej głębi.
            Moją poprzednią opinię o drewnianej, sztucznej artykulacji podtrzymuję, najgorzej wypadła Trzepiecińska, - najlepiej Magdalena Scholl grająca Myszkę, choć zdaje sie tylko ona jedna nie jest zawodową aktorką.
            A "Żółte kalendarze" nucę sobie od wczoraj ciągle :) :) :)
    • Gość: Aga A Olga Bołądź zagra... IP: *.dynamic.chello.pl 24.05.11, 23:37
      ... Danutę Wałęsową w filmie Wajdy. Podobno. Tak mnie to zaskoczyło, że musiałam tu napisać :)
      • figurka_z_porcelany Re: A Olga Bołądź zagra... 25.05.11, 10:14
        Gość portalu: Aga napisał(a):

        > ... Danutę Wałęsową w filmie Wajdy. Podobno. Tak mnie to zaskoczyło, że musiała
        > m tu napisać :)

        Kinga Ilgner wydaje mi się bardziej podobna. I też niezła aktorka, mało wykorzystana.
    • Gość: Aga Nowy sezon IP: *.dynamic.chello.pl 06.07.11, 20:03
      Się kręci: www.swiatseriali.pl/seriale/hotel-52-537/news-nowy-czarny-charakter-ostro-namiesza,nId,348544
      Nie powiem, Żukowska w obsadzie mnie cieszy.
      • Gość: marta Re: Nowy sezon IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.07.11, 09:20
        Och, nie! Tylko nie Zukowska w roli intrygantki, znowu będzie robić te swoje minki rodem z "Majki", czy "Instynktu". Ta aktorka ma problem z graniem w serialach, nie powinna moim zdaniem przyjmować takich propozycji, kompletnie nie ma pomysłu na postaci, wszystko gra jednym schematem.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka