Dodaj do ulubionych

serialowo o 36-ej Gdyni

12.06.11, 13:37
Skoro los i praca rzuciły mnie ostatnio do Gdyni, to nie omieszkałam w wolnym czasie wpaść na kilka festiwalowych pokazów. W tym roku niewątpliwie było warto, co niniejszym spróbuję opisać. A czemu "serialowo"? Bo to seriale stoją za Gdynią. :)))
Zacznę od zwycięzcy, który wydał mi sie trzecim odcinkiem serialu o tych, co uciekali. Najpierw w niemieckim "Jak daleko nogi poniosą" uciekał z sowieckiej niewoli niemiecki żołnierz, potem uciekał Farell i spólka w "Niepokonanych", a teraz ucieka nam Gallo z mazurskiej niewoli granej przez norweskie otchłanie. Film ze wszechmiar polski, czego dowodzi kopia pokazana w Gdyni: po angielsku i z angielskimi tłumaczeniami tych niewielu polskich wypowiedzi, jakie padają w tym filmie.;)) A nie uczyli nas przypadkiem, że Polacy nie gęsi.....? ;))) Zeby jednak nie było, że się laureatem nie zachwycam, to musze tu pochwalic twórcę za śmiałe zapożyczenie w kultowej "Twierdzy szyfrów". Toz to scena przeniesiona z serialu w proporcji prawie 1:1 ta zimowa kąpiel zbiega w jeziorze. Wykąpał sie i przeżył na mazurskim mrozie: czyż nie jest to aby reinkarnacja naszego ulubionego Szpieka? ;))
"Londyczycy" zapunktowali, chciałoby sie powiedzieć: dwie nagrody za role (Gąsiorowska za fajną "Ki" i Dziedzięl) i zauwazeni rezyserzy (Zglinski, Smarzowski). No a jak Smarzowski, to i "Brzydula", a jak "Brzydula", to i "Pszemko" Braciak tym razem jako fajnie pokazany Kresowiak ze skłonnosciami do naduzycia. No ale do czasu, gdy się przekonał, ze w warunkach władzy ludowej na Mazurach picie szkodzi zdrowiu (jakze wychowacze są te nasze filmy!).
"PwS" moze serial denny, ale za to Kulesza w Gdyni prima sort. Sroga Aneta z pierwszych odcinków PwS to inna odsłona wrednej mamuśki z "Sali"; ta druga mocno zapada w pamięc. No i Bobek obsadzony "po warunkam" czyli jako etatowy juz "ładny mężczyzna" w polskim kinie. Wcześniej robił za takiego etatowca w "Szalonych dziewicach", teraz przyszła pora na debiut kinowy, a jesienią też kino i premiera "80 milionów", gdzie Bobek znowu w roli najprzystojniejszego (opozycjonisty). Mam nadzieję, że jednak nie tylko zagra tam twarzą, ale i mową. ;))
Pierwszy odcinek kultowej "Stawki" konczył sie sławnym "J23 znowu nadaje". Do tego to stwierdzenia nawiązuje "Róża" (to refleksja specjalnie dla pożądających kontynuacji "1920-ego"), po której chce się zakrzyknąc: Lubos znowu gwałci! Ach, jak ten aktor gwałci! ;))) Niedługo dziennikarze zamiast pytać: "gdzie pan obecnie gra?", bedą pytac: "gdzie pan obecnie gwałci?" To tak a propos inwencji naszych rezyserów w obsadzaniu aktorów nie wedle szuflady. ;))))
Krytycy czepiali sie Dorocińskiego za zagranie zakochanego w "Tancerzach" w wersji "zakochany sopel lodu", a tu proszę niespodzianka, zagranicznemu jury to sie spodobało. A moze i nie tylko to, może to raczej zadziałała charakteryzacja Dorocińskiego w finale "Róży", do której na szczęscie nie wynajeto tak okrzyczanego "hollywoodzkiego" Pokromskiego, odpowiedzialnego za lichej jakosci przemianę Ważki w pierwszym odcinku "Twarzą w Twarz". To zresztą ciekawy problem naszej filmowej rzeczywistosci, a może nie tylko filmowej, to ustawiczne potwierdzanie "cudze chwalicie, swego nie znacie". No jak mamy swoje znać, jak głowną nagrode w narodowym festiwalu dostaje film może dobry, może z uniwersalnym przesłaniem, ale przeciez dla nas zupełnie niewazny? A "Róża", film świetny i bardzo ważny, wpisujacy sie w polski serial o naszej bolesnej historii, rozpoczety "Popiołem i diamentem" poprzez "Człowieka z marmuru", "Katyń" czy "Czarny czwartek", tej nagrody nie dostaje? Oto jest pytanie....
"Róża" to film mimowolnie głeboko aktualny politycznie i wielka szkoda, że na premierę przyjdzie poczekac do stycznia. Bo to film jak znalazł na kampanię wyborczą. To taki głos w dyskusji o centrum wypędzonych i dziadkach z Wehrmachtu. Powiedzmy szczerze, gdyby nie pewność, ze zagraniczni jurorzy raczej do pisu nie należą, to bym sie tu pokusiła o spiskową teorię, ze ten wczorajszy werdykt pisem pachnie. :))))
I jeszcze z tej polityczno-serialowej półki, rzuciłam okiem na niemieckiego "Zimowego ojca", który oczywiscie w oryginale nazywa się "Zimowa córka" (ach, ta poetyka naszych tłumaczeń!), aby zobaczyc, jak robi zagraniczną karierę nasza Brzydula. No powiedzmy szczerze, za rozgłaszanie wiesci, ze jakaś nasza aktorka gra w zagranicznym filmie, powinni karac tiurmą.;) Rola sprowadzajaca sie do kilkuminowej obecnosci na ekranie w roli listonoszki rozwożącej po porcie pocztę, to nie rola, a wypadek przy pracy.;)) A sam film jest kuriozalny: dofinasowanie z miasta Gdynia poszło na pokazanie Gdyni odgrywającej rolę Gdańska, a stereotyp goni stereotyp (Polacy kradna samochody, dobre szosy konczą sie na granicy, a potem juz tylko jednopasmówki, nawet ta z Gdańska do Olsztyna, z brakiem zasiegu komórki- pomysł nawiązujący do "PwS", w którym to serialu szosa z widokiem na światła Pałacu Kultury zagrała kompletne zadu....).
I tyle już może na teraz. :)
Obserwuj wątek
    • od.czasu.do.czasu Re: serialowo o 36-ej Gdyni 12.06.11, 13:40
      Matko jaki elaborat- poproszę streszczenie.
      • faszyna Re: serialowo o 36-ej Gdyni 12.06.11, 13:55
        Chcesz streszczenia? Proszę bardzo: "przybyłam, zobaczyłam, zwycięzył "Essential killing". A ja ciągle żyję. ;))))
        • od.czasu.do.czasu Re: serialowo o 36-ej Gdyni 12.06.11, 14:40
          Słyszałam, nie widziałam więc się nie wypowiem :)
    • faszyna Re: uzupelnienie 12.06.11, 13:58
      "Londynczycy" to oczywiscie i Gabriela Muskała z nagrodą w Gdyni. Nie widziałam jej filmu, to i zapomniałam o niej. Ale pamietam o jej dobrym wystepie w "L". A przy okazji, :Ki" z tytułowa Gąsiorowską to jest film o tych, którzy nie wyjechali do Londynu. ;))
      • spinka0001 Re: uzupelnienie 12.06.11, 15:37
        Z filmów prezentowanych w Gdyni prawie żadnego nie widziałam ale moim zdaniem to dobrze, ze tak dobrzy i nagradzani aktorzy filmowi i teatralni grają w serialach, przynajmniej zwykli ludzie zobaczą kogoś, zainteresują się i potem obejrzą coś wartościowszego.
        Nie mówię tutaj o aktorach, których możemy zobaczyć w trzech serialach jednocześnie tylko o takich, którzy jako wyjątek traktują go w czymś takim np. Magda Cielecka w H52, wspomniany Dorociński w Tancerzach czy Roma Gąsiorowska w Londyńczykach.
        • faszyna Re: uzupelnienie 12.06.11, 15:44
          A ja się pokuszę o stwierdzenie, że okreslenie "serialowy" jest abberacyjne. Bo, co, Smarzowski to reżyser serialowy (Brzydula, Londynczycy)? A co z aktorami ponoć serialowymi (teraz Kulesza,w zeszłym roku nagrodzona Orłami Grabowska)? Aktor czy rezyser jest dobry albo zły i kazdy moze brac udział w serialu, który niezaleznie od niego okazuje sie zły lub dobry. A ta "serialowa" kategoria to jakies takie pudelkowe okreslenie.
          • Gość: xd Re: uzupelnienie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.06.11, 16:40
            boze jaki elaborat!!!;/a jaki "ciekawy"...w zyciu nie widzialem czegos rownie nudnego...

            zanudzilas wszystkich na smierc,dziekujemy;/
    • Gość: matt_banco Re: serialowo o 36-ej Gdyni IP: *.ssp.dialog.net.pl 12.06.11, 22:38
      Bardzo ciekawe ujecie tematu ... serialowo a jakze i tak jak lubie, czyli z tempem i lekko. No i Lubos gwalciciel. A tak poza tematem, to fajnie, ze Cie akurat tam rzucilo. Gdyby mnie tak rzucilo to bym do kina chyba nie poszedl. Mam co prawda pod nosem "Nowe Horyzonty" ... ale to Gutkowe, a ci sobie nagrabili juz pare razy ... nawet wczoraj. Kupilem wydane przez nich DVD z "Samotnym mezczyzna" i czym predzej obejrzalem ... taki film, a tu wydanie marniutkie. Ze dodatkow nie ma ... jakos wytrzymalem, ale co tam sie z dzwiekiem dzialo (jakas kompresja dziwna).
      • faszyna Re: serialowo o 36-ej Gdyni 13.06.11, 10:26
        No widzisz, Matt, jak się różnimy: chodzenie do kina to moja ulubiona rozrywka delegacyjna. Choc oczywiscie to kwestia płci: samotne spedzanie delegacyjnych wieczorów przy hotelowym barze damom nie przystoi. ;)))
        I jeszcze o serialowym podejściu. Czesto nabijamy sie w tych serialowych wątkach z powodu uproszczen i nieprawdopodobieństw akcji. Wydawałoby sie, ze jest to wynik mizerii produkcyjnej, ale jednak nie. "Essentail killing" to obraz nieprawdopodobnej ucieczki: bez jedzenia, w mokrym ubraniu i na mrozie-ile dni można przeżyć? I czy koniecznie sfora bezpańskich psów na jakims mazurskim bezludziu to musza byc psy dość rzadkiej rasy border collie? Rozumiem, ze łatwiej wypozyczyc do filmu psy ułozone, a takimi są z reguły psy rasowe, ale jednak Smarzowski potrafił wynaleźć do filmu totalnego miksa Trójłapka. Jako widz oczekuję minimum realizmu w strojach, plenerach i detalach. Gdy to zawodzi, na nic maestria fabuły: moja wiara w prawdziwość przesłania filmu ulega kasacji...
        • Gość: matt_banco Re: serialowo o 36-ej Gdyni ... OT IP: *.ssp.dialog.net.pl 13.06.11, 17:03
          No ja juz swoje do kina wychodzilem, w najlepszych latach ogladalem po 80-90 filmow rocznie (tak, kiedys zostawialem sobie bilety, zeby znac ile kosztuje mnie to hobby). Od 2004 roku do kina chodze 1-2 ... no czasami 3 razy w roku. Moze gdybym jezdzil w delegacje ... w zasadzie to nawet jezdze, ale tez nie wiecej niz 2-3 razy w roku, wiec wypadaloby na to samo ;-)
          • Gość: Aga Re: serialowo o 36-ej Gdyni ... OT IP: *.dynamic.chello.pl 13.06.11, 21:45
            A co spowodowało taki regres kinowy? Dwa-trzy razy w roku to maleńko strasznie...
            • faszyna Re: serialowo o 36-ej Gdyni ... OT 13.06.11, 21:54
              Tez miałam o to spytac. Bo ja z wiekiem chodzę częściej, chyba w ten sposób chcę odpokutowac ogladactwo seriali klasy C.;) Niestety, trafiałam ostatnio na polskie kino klasy B. Więc ten festiwal to była sama przyjemność, zero nietrafionych filmów. Było co obejrzec i jest teraz o czym myślec.
              • faszyna OT ws. Dorocińskiego 13.06.11, 22:05
                Jutro dają pilota nowego serialu TVP z Dorocińskim. Ciekawe, jak wypadnie. Przy okazji. Gdzies tu była dyskusja o spojrzeniu spaniela u Żurawskiego, a mnie się Dorocinski zawsze kojarzy ze zbitym psem. Ale że lubie psy, to i lubię Dorocińskiego. ;)))))
                • Gość: Aga Re: OT ws. Dorocińskiego IP: *.dynamic.chello.pl 13.06.11, 22:10
                  Ostatnio w pracy stwierdziłyśmy radośnie, że w Polsce jest jeden przystojny aktor (plus ekipa "Hotelu 52", dodała połowa pokoju). Dorociński, znaczy się. I w dodatku jak mu dadzą zagrać, to jest na co popatrzeć.
                • jolie Re: OT ws. Dorocińskiego 17.06.11, 18:46
                  Tak, Dorociński może również kojarzyć się ze zbitym psem, ale moim zdaniem wynika to z bardzo wyraźnych u niego bruzd nosowo - wargowych. Spojrzenie spaniela to wyrażenie zarezerwowane dla M. Żurawskiego (co zawdzięcza specyficznej budowie powiek i małym możliwościom ekspresji). I mówię to ja, twórca teorii o psim spojrzeniu M. Żurawskiego;)))).
            • Gość: matt_banco OT ... do kina ... marsz IP: *.ssp.dialog.net.pl 13.06.11, 23:03
              Dobre pytanie. Przyczyn bylo sporo. Podstawowa ... zakup odtwarzacza DVD i "wtopienie" na kilka lat w zbieranie plyt ... i ogladanie ich ;-) Druga ... zakup telewizora i powrot do ogladania telewizji po kilkunastu latach. No i trzecia ... wiek, czyli coraz mniejsza tolerancja na "rozrywki" okolofilmowe, czyli reklamy, popcorny, chipsy. Byla tez czwarta ... mialem dosc chodzenia do obslugi kina i pytania gdzie jest "dzwiek" albo dlaczego "dzwieku" jest tak duzo. Zreszta przygody z dzwiekiem z multipleksach to osobna historia. Pierwszy film jaki widzialem w pierwszym wroclawskim multipleksie to "Oczy szeroko zamkniete" ... i to byl dzwiek genialny. Swiezo skalibrowany system, adekwatny poziom glosnosci ... no a potem bywalo juz bardzo roznie (mialem takiego szmergla ze staralem sie chodzic tylko do tych sal w ktorych byl DTS ... a nie we wszystkich byl). Co ciekawe po latach szukania "dzwieku" zarowno w kinach "prawdziwych" jak i "domowych" obecnie uzywam jedynie sluchawek.
              A wracajac do "chodzenia" do kina, to dodatkowa przyczyna, chyba zwiazana rowniez z wiekiem, stala sie potrzeba pewnej intymnosci odbioru. Co prawda wiele filmow w kinach widzialem w towarzystwie 8-10 widzow, ale w sumie wlasna kanapa to najlepsze towarzystwo.
              Tak sie zastanawialem przez chwile nad wroclawskimi kinami i tym, z jakimi wrazeniami filmowymi mi sie kojarza (wczesniej oknem na "kinowy" swiat bylo kino w malej dolnoslaskiej miejscowosci). I wyszlo mi cos takiego:
              - kino WARSZAWA - "Ucieczka z kina Wolnosc" i przygladanie sie wywiadowi z Gajosem przed seansem i irracjonalne zdziwienie, ze mowil do mikrofonu, a prawie nie bylo go slychac. Dopiero za jakis czas zajarzylem ze to przeciez mikrofon do nagrywania, a nie "wzmacniania". Z malej sali kina "Warszawa" pamietam "Dawno temu w trawie" ... i jeden z najgorszych dni w moim zyciu.
              - kino "Śląsk" - "Piraci" Polanskiego i wielka kolejka do kasy, w ktorej spotkalem dyrektora swojego liceum na randce z kolezanka mojej mamy ... nie wiem co bylo wiekszym szokiem, owa kolejka, czy owe spotkanie ;-)
              - kino "Klub dziennikarza" i "Fortepian" ... echhhh, bardzo zmyslowy seans, nie tylko z powodu doznan filmowych ;-)
              - kino "Studio" i "Arizona Dream" ... poczatek filmu, leci ryba ... leci ... i w tle muzyka Bregovica ... prawdziwy kinowy orgazm ;-)
              - kino "Atom" i dziwaczny karnet umozliwiajacy chodzenie na jakiejs hurtowe ilosci filmow, praktycznie za darmo. Filmow nie pamieta, ale karnet tak ... zreszta kupilem go na ulicy, od jakiegos sprzedawcy
              - kino "Oskar" i "Cube" ... czy trzeba cos dodawac? Akurat "Oskara" bardzo lubilem, nie wiem dlaczego, ale to kino mialo cos w sobie
              - kino "Gigant" i ... "Plonacy wiezowiec" ogladany w latach 90. Takie dziwne to troche, ale pamietam, ze dzwiek rozbijanych szyb robil piorunujace wrazenie
              - kino "Polonia" i "jarmushe", czyli "Poza prawem" czy "Noc na ziemi" ... ale mnie to kino wkurzalo, ze wskazaniem na toalete. Ale bylo blisko miejsca zamieszkania przez pare lat wiec zlote kotary i dziurawe fotele jakos nie stanowilo problemu.
              - kino "Pionier" i ... "Smazone zielone pomidory" ... tak na 90% pamietam, ze widzialem ten film akurat w tym kinie. Ale to mogla byc tez "Lalka". Za kinem nie przepadalem, a film ... uwielbiam do tej pory.
              - kino "Dworcowe" i ... z tego kina to oczywiscie pamietam glownie zegar, ktory pokazywal godzine w trakcie seansu. A film ... jakos nic mi nie utkwilo w pamieci.
              - kino "Przodownik" vel "Lwow" i ... "Cztery wesela i pogrzeb", a takze "Wywiad z wampirem". Nie lubilem tego kina, przez dlugie lata mialo fatalny ekran z "klejeniem" biegnacy w poprzek. Dzwiek tez taki sobie.
              - kino "Lalka" i ... trudno powiedziec. Jakos zadnego tytulu nie moge jednoznacznie przypisac do tego kina, ani przed remontem ani po remoncie, chociaz mam dziwne wrazenie, ze widzialem tam jakis film z Debra Winger. A chodzilem tam dosc czesto.
              - kino "Helios" i ... "Dzien proby". Alez mi sie ten film nie podobal ... po latach i tak kupilem na DVD i nie moglem zrozumiec co mi sie w nim nie podobalo. Swietny.
              - kino "Cinema City" ... no o nim juz bylo, to tam widzialem "Oczy szeroko zamkniete" jako pierwszym film z DTS-em. Ale pamietam tez seans "Szostego zmyslu".

              Zaluje, ze nigdy nie bylem w kinie "Ognisko" ani "Swiatowid" ... jakos nie po drodze bylo. Kawal zycia spedzilem w salach wroclawskich kin. Ostatni jaki widzialem to "Toy story 3". Film kapitalny ... ale milosci do "chodzenia do kina" nie przywrocil ;-)
              • Gość: matt_banco Re: OT ... do kina ... marsz IP: *.ssp.dialog.net.pl 13.06.11, 23:24
                Haa ... zapomnialem jeszcze o dwoch kinach ;-) O "Mozaice", w ktorej bylem chyba ze dwa razy, ale za to pamietam ze jednym z filmow byl "Maly indianin" (mialo sie fantazje cholera, zeby chodzic na takie filmy ...). No i kuriozalne kino "Oko" w klubie wojskowym, z upiornie niewygodna sala. A z doznan filmowych to istotne miejsce zajmuje jeszcze gdanski Neptun, gdzie w 1993 roku widzialem "Park Jurajski" ... ciekawe o tyle, ze z Wroclawia do Gdanska dojechalem rowerem ;-)
              • faszyna Re: OT ... do kina ... marsz 13.06.11, 23:28
                Skoro mowa o wrocławskich kimach i jednoczesnie trzymając się Dorocinskiego, to ja zawdzieczam prawie traumatyczne przezycie kinu koło hotelu Polonia (to chyba kino W-wa, jeżeli sie nie mylę). Jak to u mnie na delegacji bywa, wybieram kina w poblizu i filmy, na które nie zdążyłam sie wczesniej wybrac lub takie babskie, w sam raz do samotnego ogladania. Wtedy padło na "Miłośc na wybiegu" własnie z "gdyńskim" Dorocińskim i "orłową" Grabowską. Nie musze dodawać, ze akurat tam nie byli gdyńsko-orłowi. ;))) A sam film jak to bywa taki film, czyli dla zabicia czasu. Tyle że towarzystwo w tym postkomunowym kinie jedyne dwuosobowe. Ba, co ja piszę: dwuosobowe, to byli dwaj panowie i ja w tej raczej dużej sali. To mało przyjemna okolicznośc, dwóch facetów w sobotni wieczór na babskiej komedii romantycznej i w scenerii, która kojarzy się bardziej ze złem czającym sie wszedzie, niz z romantyczną miłoscia. I na dodatek jeden z tych facetów chyba z pięc razy wychodził z seansu i po chwili wracał. Moze miał nerki chore, może co innego, ale ja siedziałam wcisnieta w siedzenie wcale nie z powodu wilekiej urody Dorocinskiego, lecz raczej z powodu nadinterpretacji, co tu sie pozaekranowo moze zdarzyc. Oczywiscie nic się nie zdarzyło, ale seans zapamietałam bardziej niz sam film. No i następnym razem obstawiłam juz pobliskie centrum z multikinem, gwarantującym nie tylko pop-corn ale i liczna widowanie. Tyle że filmu, na jakim tam byłam, nie zapamiętałam, choć wiem, że byl o niebo lepszy od tamtego....
                • faszyna OT: Uwikłanie 15.06.11, 23:55
                  W ramach serialowego oglądania polskich filmów wybrałam sie na film niezakwalifikowany do gdynskiego konkursu, czyli "Uwikłanie". No i dobrze, ze niezakwalifikowany, choc dyrektorowi sie za tą decyzje ponoc oberwało. W filmie Ostaszewska bardzo dobra, fakt. Adamczyk jako bezbarwne tło do kompletu, może byc, tylko swoją drogą, po co markowy aktor do tak epizodycznej roli? Kazdy mogłby byc... Bukowski też dobry, fakt, ale jednak mnie co nieco rozczarował. Spodziewałam się po nim więcej. A reszta? Nie kupiłam filmowania na przeterminowanym filmie ORWO. Nie kupiłam kręcenia w tzw. kontrplanie, czy jak to zwą, bo to widzę na okragło w naszych najgorszych (czyt. najtanszych) serialach. Nie kupiłam warszawskiej nieznajomosci krakowskich realiów, czyli uzycia nazw: ul. Tomasza i Collegium Medicum w czasach komuny. Nie kupiłam gołych piersi Ostaszewskiej, pokazywanych tu ponad potrzebę, bo ten brak potrzeby jako żywo przypomniał mi biust Wisniewskiej stojacej nago przed lustrem w "Doktor Ewie". Jakos swiatowe gwiazdy nie są tak skłonne do golizny, jak to sie dzieje u nas. No i nie kupiłam nielogicznosci fabuły, o której nie chcę sie tu dłuzej rozpisywac, bo wyszedłby z tego cały elaborat. Ciekawe, jak to było w książce, czy podobnie nielogicznie?
                  Był ktoś na tym filmie? A moze Matt, Ty sie wybierzesz i potem się tu poznęcasz nad tym projektem? Chocby z tego powodu warto poświecic te kilka złotych. ;))
                  • Gość: matt_banco Re: OT: Uwikłanie IP: *.ssp.dialog.net.pl 16.06.11, 08:30
                    Obawiam sie, ze nim skoncze "goracy" okres w robocie, to filmu juz nie bedzie na ekranach. Wiec raczej poczekam ... tak jak czekalem na "Boisko bezdomnych". Kupilbym na DVD wczesniej, ale trzymal cene i trzymal ... no i dotrzymal na tyle, ze puscili w TV (bo sens zakupu na DVD takiego filmu jest wtedy gdy cena nie przekracza ceny za bilet do kina). I nie powiem, sprawil mi przyjemnosc. Nie powiem, ze wielka, ale jak na srodowy wieczor calkiem spora. Nie do konca kupilem sposob opowiedzenia historii, czy tez motywacje poszczegolnych bohaterow, ale ... czuc bylo szorstka meska przyjazn. No i podobalo mi sie, ze przy "plejadzie aktorskiej" grano zespolowo. Lubie tez te emocjonalne przyspieszenia u Dorocinskiego. No i nadpobudliwosc postaci granych przez Lubosa i to mimo tego, ze jest juz tak "ograna".
                    • Gość: Aga Re: OT: Uwikłanie IP: *.dynamic.chello.pl 16.06.11, 21:22
                      Kocham was ;)
                      Też oglądałam "Boisko bezdomnych". Dość męczące mi się wydało (przyznam, że głównie przez to, że musiałam się wsłuchiwać w kwestie większości bohaterów), no ale w ogólnym rozrachunku film oceniam jako miły. I z Dorocińskim w roli szytej na swoją miarę ;) I w ogóle fajna obsada, poza Lubosem doceniłabym Topę.
                      A poza tym piłka nożna w każdej postaci jest przyjemna.
                      PS. Na "Uwikłanie" pójdę w ten weekend. Chciałam wcześniej, ale najpierw "Melancholia" mi się napatoczyła.
                    • Gość: Monika Re: OT: Uwikłanie IP: *.nplay.net.pl 21.06.11, 22:14
                      Zgadzam sie calkowicie, co do "Bezdomnych", naprawde dobry film,jednak meska przyjazn to jest to:) i ten Centralny jakos tak fajnie wygladal;).
                  • Gość: Aga Re: OT: Uwikłanie IP: *.dynamic.chello.pl 21.06.11, 21:23
                    No cóż, własnie wróciłam z seansu. Nieco to komiksowe, w sumie fajne w oglądaniu. Rzekłabym, że polski film kryminalno-sensacyjny, który się ogląda jak film amerykański. Ale końcówka! Końcówka... Sala kinowa ryknęła dzikim śmiechem, bo jednak pewien poziom absurdu został przekroczony.
                    Z aktorów doceniam... Przekornie zacznę od bardzo krakowskiego Mikołaja Grabowskiego (ten akcent, to "podajże" - miód dla uszu). Ostaszewska bardzo fajna i wylaszczona, w sumie nie widziałam jej w takim repertuarze. Podobnie wylaszczony Bukowski, dobrze odnajdujący się w konwencji dzielnego cynicznego gliny.
                    I zdecydowanie postuluję wyrównanie proporcji torsów męskich i biustów żeńskich, skoro te ostatnie są tak radośnie pokazywane.
                    • Gość: Monika Re: OT: Uwikłanie IP: *.nplay.net.pl 21.06.11, 22:16
                      Jakby pan Bukowski tors pokazywal to na pewno na seans bym sie wybrala, a tak zaczekam za dvd:)
                      • Gość: Aga Re: OT: Uwikłanie IP: *.dynamic.chello.pl 21.06.11, 22:19
                        Trochę pokazuje ;)
                        • faszyna Re: OT: Uwikłanie 22.06.11, 09:55
                          Już sie nie mogłam Twoich doczekać wrażeń z kina. ;)) A w międzyczasie kupiłam i przeczytałam książkę, aby sprawdzić, co zmienili scenarzyści w oryginale. No oczywiście zmienili płeć prokuratora, zwiekszyli rolę komisarza (pewnie dla nagiego torsu Bukowskiego ;)), no i dopisali tą nieszczęsną finałową strzelaninę. Ale to, co mi sie zupełnie nie spodobało w filmie, czyli udział postaci granych przez Seweryna i Pieczynskiego, był w książce taki sam. A to dla mnie duża nielogiczność, bo albo mord jest z powodu rozliczen osobistych, albo jest kontynuacją dawnych działan ubeckich. Jeżeli to pierwsze, to co ten duet w ogóle robi w ksiązce/filmie, a jeżeli to drugie, to skąd ten udział żony? Nie mówiąc juz o tym, że schemat ksiązkowego wyjasnienia przebiegu zbrodni jakby żywcem skopiowany z Agaty Ch. i jej "Morderstwa w Orient Ekspresie".
                          Jednym słowem, przzwyczajona poprzez lekturę Mattowych recenzji do szukania dziur w całym, takie mocne dziury znalazłam i w filmie, i w książce. Ale sie zgadzam: dla Ostaszewskiej film było warto zobaczyc.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka