komunikatywny
11.10.06, 11:39
W normalnym szpitalu nikt by nie wspuścił do chorego tak małego dziecka tyle
osób do sali! Grzesiek, Żaneta, jej matka i ten jej znajomy. Z pewnością
publicznym szpitalu babcia i ten obcy facet mógłby zapomnieć o takiej
wizycie. Lekarze w Na Durnej musza być albo szalenie wyrozumiali albo dostali
koperty.