Dodaj do ulubionych

2x16 Chicago (dyskusja)

06.02.07, 06:06
Dzisiejszy odcinek jest odcinkiem drogi, zaczyna się Sarcią, Majkelem i
Kellermannem :)
Wszyscy na to czekaliśmy :)
Jazdeczka od początku.
T-Bag powrócił w wielkiej formie.
Wygląda na to, że Kellermann jest zakochany w Karolince niestety.
Mahone ma nowe zadanie.
Bellick również.
Sara bierze sprawy we własne ręce.
C-Note i jego córka mają nietypowe zdarzenie w kawiarni.
Sprawy Patoshika nie wyglądają najlepiej.
Łoooooooooooooooooo panie i panowie, Kellermann nie jest tym, za kogo go
uważaliśmy !!!!!
Kuty na 4 nogi!
Nieoczekiwany zwrot akcji!!!
Mina Kima nie do podrobienia! Warto ten odcinek obejrzeć dla niej samej :)
Niestety zakończenie strasznie mnie wkurzyło.
Widocznie scenarzyści nie wiedzieli jak naprawdę wykorzystać potencjał mojej
ulubionej postaci.

Oceny (1-10):

Akcja: 7
Romans: 9
Nowe wątki: 8
Ogólnie: 8
Obserwuj wątek
    • aniuta75 Re: 2x16 Chicago (dyskusja) 06.02.07, 09:00
      Oj jak ja żałuję, że wlazłam w ten wątek. Głupia, głupia, głupia grrrrrrrr.
      • ira-siad Re: 2x16 Chicago (dyskusja) 06.02.07, 10:58
        > Oj jak ja żałuję, że wlazłam w ten wątek. Głupia, głupia, głupia grrrrrrrr.

        Przepraszam, zawsze staram się jakoś ogólnie opisać swoje wrażenia z odcinka aby
        z a bardzo nie zdradzać treści, szczególnie jeżeli mój post jest jednym z
        pierwszych. Przydała by się funkcjonalność spoilerowa tak,
        jak jest na innych forach :( Wtedy nawet przypadkowe wejście w wątek nie
        zdradziłoby posta...

        Nic się nie martw, wiele się z mojego postu nie dowiedziałaś, nie zepsułaś sobie
        na pewno zabawy :)
    • lady_sza Re: 2x16 Chicago (dyskusja) 06.02.07, 09:06
      niezmiernie trudno dopisywać się do wątku, którego nie można jeszcze
      przeczytać:) ja niestety będę ogladać odcinek dopiero jutro, buuu, w sieci mamy
      zablokowane torrenty, więc zdana jestem na łaskę zaprzyjaźnionych
      maniaków:),wieczorem pewnie do was nawet nie zajrzę, bo pokusa będzie zbyt
      duża,ale ja wam zazdroszczę, miłoego oglądania i dyskutowania:D
      • mmorawski Re: 2x16 Chicago (dyskusja) 06.02.07, 10:11
        Wywaliłem swój poranny post z tego wątku, bo oceniłem odcinek zbyt pochopnie.
        Teraz, gdy już się z tym przespałem, stwierdzam, że był świetny. :DD
        Daję mu 9/10, bo zafundował mnóstwo niespodziewanych zwrotów akcji, a do tego
        kilka scenek, do których z pewnością będziemy chętnie i często wracać. :DD
        Na razie nie komentuję szczegółów, żeby nie zaspoilerować tym, którzy jeszcze
        nie obejrzeli. :)
        • ira-siad Re: 2x16 Chicago (dyskusja) 06.02.07, 11:02
          > Michael/Sara best moments

          Musisz ten filmik sobie uaktualnić o zdarzenia z dzisiejszego odcinka :)
          • mendosita Re: 2x16 Chicago (dyskusja) 06.02.07, 14:40
            A ja jestem ogromnie rozczarowana tak długo oczekiwanym spotkaniem Sary z
            Michałkiem...
            Jakieś to było takie nijakie, zupełnie płaskie, bez emocji. Nawet namiętny
            całus nie uratował sytuacji. Szkoda :(
            • ira-siad Re: 2x16 Chicago (dyskusja) 06.02.07, 15:27
              Widocznie nie w każdym przypadku atmosfera zagrożenia rodzi namiętność :P
              • mendosita Re: 2x16 Chicago (dyskusja) 06.02.07, 16:54
                Najwyraźniej nie.
                W 1 serii wiele było momentów znacznie bardziej "dreszczowych" (jeśli wiecie co
                mam na myśli), mimo, iż nie doszło między nimi w zasadzie do niczego. Np. jak
                pani dr badała go po słynnym tekście o chomiku :D Albo "why do I feel like
                you're saying goodbye to me?".
                Rozczarowanie :((
                • mmorawski Re: 2x16 Chicago (dyskusja) 06.02.07, 18:45
                  Dlaczego tak mało tych komentarzy do dzisiejszego odcinka? :/ Czyżby tak mało
                  osób jak na razie obejrzało? Ja już jestem gotów na podzielenie się
                  szczegółowymi przemyśleniami. :)
                  - Świetny początek odcinka. Tym razem Michael i Sara przywitali się bez takich
                  oporów jak w Gili. ;) Dobrze, że nie pokazali jak Sara wtajemnicza braci w
                  swoją przygodę z Kellermanem. Micheal oczywiście rycersko wstawił się za swoją
                  kobietą. :D Mógł Kellermana poddusić trochę bardziej.
                  - Sceny w pociągu - pierwsza klasa. Nie spodziewałem się, że Sara jest zdolna
                  do takich czynów. :D Ostra dziewczyna! Gdyby nie Linc, z agencikiem byłoby
                  krucho. :] Najlepszy był tekst: Paul, it's nothing personal. LOL!
                  Akcja z wypchnięciem z pociągu ucharakteryzowanych na naszą 4kę pasażerów to
                  szczyty pomysłowości twórców serialu. :)
                  - Scena w łazience. :))) Sara zaczęła nareszcie otwarcie mówić o swoich
                  uczuciach no i oczywiście długo oczekiwany i długi pocałunek. Kto wie do czego
                  by doszło w tej toalecie, gdyby nie ta pieprzona blokada. :>>> Kolejny powód,
                  żeby nienawidzić Kima! Giń mendo!! :> :> :>
                  Poniekąd rozumiem rozczarowanie Mendosity, bo też spodziewałem się czegoś
                  więcej. Nie chodzi o seks, tylko o większą emocjonalność tej sceny. Ci, którzy
                  oglądają Lost mogą sobie porównać ze sceną spotkania Jacka i Kate w 3x06 po
                  kilkudniowej rozłące. Scena z Losta kipi emocjami na wszystkie strony, tutaj
                  faktycznie wyszło trochę płasko, a szkoda. :( A może tak miało być - w końcu
                  ciągła ucieczka i to co przeżyli oboje nie sprzyja romantycznej atmosferze i
                  subtelnym czułościom. Mam nadzieję, że to się zmieni i wróci MiSa z 1 sezonu. ;)
                  - Od samego początku wydawało mi się podejrzane, że Carolinka tak często
                  wydzwania do Paula. :> W dodatku można powiedzieć, że cały czas mówiła to samo,
                  poruszała się wokół tych samych zdań, sloganów. Zaczęło mi to podpadać już przy
                  2 rozmowie. Okazało się, że Kellermana nie łatwo przechytrzyć. Przebiegły z
                  niego lis! Mina żółtka gdy okazało się, że plan się sypnął była BEZCENNA! :DD
                  Kellerman ma za to ogromny plus u mnie. (Kellerman_rulez, no nie? :P)
                  - Bardzo podobał mi się o dziwo wątek z C-Notem. Nie był przewidywalny i
                  zakończył się dość wzruszająco. Ludzie ze sklepu potrafili się odwdzięczyć za
                  pomoc i pozwolili mu odejść. Lovely! :)
                  - Teddy i jego rodzinka - to było straszne. Cierpnie mi kręgosłup jak to
                  oglądam. Biedna pani Hollander! Ostatnia odsłona - Hollanderowie i Teddy
                  upchnięci do samochodu i podróżujący po kraju w rytm wesolutkiej piosenki była
                  zabawna, a zarazem odrażająca. LOL.
                  - Biedny Haywire. :((((( Strasznie mi się go żal zrobiło na końcu jak był już
                  zapędzony przez Mahone'a w kozi róg i tłumaczył, że on tylko chce do
                  Holandii. :/// Mahone to ścierwo!!! Jak mógł sprowokować świruska do skoku? ://
                  To było chyba jeszcze podlejsze niż zastrzelenia Tweenera. :|
                  - Bellickowi jak zwykle udało się spaść na 4 łapy. :> Jednak ta postać wzbudza
                  wątły cień mojej sympatii tylko wtedy, gdy znęca się nad nim 200 kg murzyn. :>
                  - Zakańczające odcinek wyznanie Michaela mnie wkurzyło. Nie mógł już powiedzieć
                  tego słowa na L? :> Chamówa! :P

                  No i teraz czekamy 2 tygodnie na Bad Blood...
                  • misiunia.80 Re: 2x16 Chicago (dyskusja) 06.02.07, 19:03
                    aleś się rozpisał:))
                    ale zgadzam się z Twoją opinią. Mam nadzieję że w nast odc (Boże za dwa
                    tygodnie dopiero!!!) wątek Mika i Sary będzie bardziej rozwinięty tzn. zarówno
                    emocjonalnie jak i czasowo.. Najlepszy moim zdaniem był jednak "Brad Bellick,
                    FBI" padłam i ryczałam ze śmiechu:DDD czekałam aż powie "Nazywam się Bellick,
                    Brad Bellick" :)))
                    Kellerman to dupek, ale dupek z głową na karku. Jest naprawdę dobry. Jego mina
                    jak się rzucił na Sarę w pociągu...mmmmm miodzio!
                    Mahone osiągnął dno. Lepiej by zrobił jakby sam skoczył!!
                    Sceny z Franklinem jak zwykle mnie znudziły. Nie lubię go i już:/
                    No i jeszcze Teoś... To jest przerażające, mam dreszcze jak na to patrzę! Czy
                    ktoś jest w stanie pomóc tej rodzinie? Pani Hollander przecież nic nie zrobi,
                    bo coś się może stać dzieciom. A wycieczka po Stanach z T-Bagiem to czysty
                    horror!!!
                    zwariuję przez te dwa tygodnie, bez dwóch zdań!!!!! :((
                    • lenkaaa ???? 07.02.07, 00:13
                      misiunia.80 napisała:

                      > Mam nadzieję że w nast odc (Boże za dwa tygodnie dopiero!!!)

                      A dlaczego dopiero za dwa tygodnie a nie za tydzień ???? Wytłumaczyć mi proszę,
                      bo ja nic nie wiem...!!!

                      Od siebie dodam, że pozostaję w nieustającym podziwie dla szybkości z jaką goją
                      sie rany bohaterów serialu. Czyż Mahone nie został ciężko ranny parę dni
                      temu ??? A jak już dziarsko biega i wspina się po drabince !!!
    • zhanka Re: 2x16 Chicago (dyskusja) 06.02.07, 18:24
      Fajny odcinek jak na srodek sezonu.
      Scena z Patoshikiem wzruszajaca. Poryczalam sie. Szkoda ze musialam sie
      pozegnac z jednym z ulubionych bohaterow:(
      "Brad Bellick, FBI..." - poprostu majstersztyk :D
      T-bag - ne zaskoczyl, jak zwykle diabelski usmiech powala:)
      Rzucajaca sie Sara :O - ho-ho jak sie zdenerwowala:)
      • mendosita Re: 2x16 Chicago (dyskusja) 06.02.07, 18:56
        Marcin- dokładnie to miałam na myśli, zabrakło w tej scenie tego "czegoś", od
        czego oglądających przeszywają dreszcze. I nie chodzi tu bynajmniej o seks.

        Zapomniałam zupełnie o scenie "Brad Bellick FBI"- rozwaliła mnie po
        prostu :D :D Okazuje się, że i obleśny Bellick potrafi rozśmieszyć. Ale i tak
        go nienawidzę i niech wraca jak najszybciej do swojej celi.

        Trochę naciągane, że Mahone zwrócił się o pomoc do Bellicka- przecież co to dla
        niego znaleźć Patoshika, sam spokojnie mógłby to zrobić. Chyba, że w
        zwerbowaniu Brada ma jakiś cel, którego na razie nie znamy.

        Epizod z C-Notem moim zdaniem niepotrzebny, nic nie wniósł do akcji.

        Dobrze, że Kellermann zachował swą przebiegłość; nie dał się omamić podróbce
        Karolinki.

        To tyle, ogólnie odcinek mnie nie porwał, ale to może dlatego, że oglądałam go
        będąc zmęczona i głodna. Może po drugim razie będzie inaczej.
    • fansary Re: 2x16 Chicago (dyskusja) 06.02.07, 22:04
      rzeczywiście dziwna była ta scena Micheal+Sara... no ale później pani doktor pokazała pazurki =]
      • michalklim Re: 2x16 Chicago (dyskusja) 07.02.07, 05:13
        Witaycie
        Sledze PB od samego poczatku i postanowilem dolaczyc do tego zacnego grona.

        2x16 mnie osobiscie na kolana nie powalil (bywaly ZNACZNIE lepsze odcinki) ale
        ogolnie trzyma poziom.
        Godne zapamietania:

        - powalajaca pizamka T-Baga :-) (absolutnie mojego ulubionego zbiega) i
        historia o wymianie parafialnej 10/10
        - klasyczna amerykanska idiotka w postaci pani z komitetu
        - T-Bag odjezdzajacy w rodzinnym Kombi
        - Brad "tlukacy" do znudzenia formulki (juz mialem przed oczami Pazure z
        Killera z haslem z Taksiarza "Are Ya talkin` to me ?")
        - Sara duszaca Kellermana - zemsta zawsze smakuje najlepiej :-) Wreszcie
        zerwala z wizerunkiem slabiutkiej i cieniutkiej cipiryndy i pokazala ze cos
        potrafi poza wylewaniem zali na mitingach AA. Oby ta postac ewoluowala w tym
        kierunku.
        - mina Mahone z kwestia "Are You my dog Brad ?"

        Szkoda ze usmiercono Haywire`a. Chyba ta postac faktycznie sprawiala
        scenarzystom najwiecej trudu i ani nie mieli pomyslu jak zainteresowac nia
        widzow ani nie potrafili wplesc jej historii do glownego nurtu. Swoja droga
        czekam na jakis patent kiedy los braciszkow bedzie uzalezniony od wyczynow
        Sucre`a albo C-Note`a. Najpiekniejsze w PB bylo kiedys wspoldzialanie wiekszej
        grupy osob.
        Poza tym C-Note jako obronca barowiczow byl raczej dosc nienaturalny kiedy
        porowna sie jego zachowanie do bylo nie bylo dosc agresywnych zagrywek z
        pierwszego sezonu.
        Niezmiennie zastanawiajacy jest Brad, ktory czesto gesto ma IQ na poziomie
        klasycznego rednecka a czasem potrafi blysnac jak chocby w tym odcinku.
        przesluchujac Sashe.
        Nie czepiajcie sie "plytkosci" sceny Sary i Mike`a. Jak dla mnie poziom emocji
        byl w sam raz. Goretsze sceny serwuje non stop kanal Romantica :-)
        Troszke jeszcze bawi mnie sposob ciaglego wymykania sie poscigowi kiedy
        policjant wsiada do pociagu jakies 5 sekund po tym jak opuscil go idacy ostatni
        Linc. Ale taki to juz urok PB.

        Do nastepnego

        BATMike
    • szara_w Re: 2x16 Chicago (dyskusja) 07.02.07, 08:53
      hej hej
      witam, to mój pierwszy wpis, choć czytuję Was od dawna :)

      mnie jakoś ten odcinek nie przypadl do gustu, jakiś taki poszarpany...
      do wpadek zaliczam to, ze Kellermann po dość dlugim i intensywnym duszeniu
      przez Sarę nawet śladu na szyi nie mial, a po czymś co przypominalo strunę
      gitarową (ale skąd struna w pociagu??) lub cieniutki pasek powienien mieć
      elegancką czerwoną pręgę na szyi, bo Sarcia chyba nie żartowala...
      poza tym zachowanie Kellermanna w pociągu bylo na tyle dziwne, nerwowe i
      podejrzane, ze nie rozumiem dlaczego ichni konduktor nie zalapal, że coś jest
      nie tak i nie skontaktowal sie z policją (policja na torach byla z polecenia
      Kima, a nie z cynku od kolejarzy, chyba że coś nie zalapalam)

      poza tym T-Bag... postać, jak dotąd dla mnie genialna (oprócz bzdury z ręką)
      do tej pory byl zimnym psychopatą, ale chyba jednak w pelni wladz umyslowych -
      a to czynilo go tym bardziej przerażającym, bo wiedzial co robi,,, dobrze
      wiedzial...
      akcja w domu tej kobitki (zapomnialam imienia sorry) to zachowanie kogoś
      chorego psychicznie, kto stracil glowę i rozum.. przecież to sie nie może udać,
      zabarykadowal sie w domu i co? mysli, ze taki stan sie dlugo utrzyma? że
      ma "rodzinę" na stale? że nikt ich nie będzie szukal? pytal?
      moim zdaniem i ku mojej rozpaczy postać Teodorka traci z każdym odcinkiem,
      ucieka jej specyficzny urok i dreszczyk... to juz nie jest ten T-Bag z
      pierwszej serii
      to tyle jak na pierwszy mój wpis :)
      • babka71 Re: szara_w to chyba nie uważnie 07.02.07, 13:14
        oglądałaś/eś jak byk ma czerwoną szramę na gardziołku Kellerman podczas rozmowy
        z podstawioną Karolinką przy samochodzie..już po numerze z pociągiem
        • szara_w Re: szara_w to chyba nie uważnie 07.02.07, 14:17
          a to pardon, musze zerknąć jeszcze raz, moze faktycznie przeoczyŁAM coś... :)
          ale zaraz po akcji duszenia na pewno nie miał śladu, albo ja juz z emocji
          całkiem oślepłam :)
    • aniuta75 Re: 2x16 Chicago (dyskusja) 07.02.07, 09:27
      "Brad Bellick FBI" (alias kundel Mahone'a) i wszelkie odmiany tegoż po prostu
      zwaliły mnie z kanapy na podłogę <lol>. W zestawieniu z odrapaną buźką
      stworzyły niesamowity nastrój. Jeden winosek - nawet jakby Brad miał tytuł
      prezydenta juesej to i tak byłby największym oblechem na ziemi :D. Bardzo żal
      mi Patoshika, że zginął w taki sposób. Trzebabyło puścić go na tej tratwie do
      Holandii i niechby go rekiny zjadły albo sztorm pochłonął. Mahone to dno i
      bąbelki i kupa mułu :|. Porażka - a ja myślałam, że przejdzie na jasną stronę
      mocy ehhh. Akcja z C-Notem ciut przydługawa i w sumie nie wiem czemu miała
      służyć. Przecież wiemy, że on w gruncie rzeczy dobry chłopak jest :). Linc dużo
      się nie odzywał i przez to sprawiał wrażenie bardzo inrteligentnego, że niby
      taki myślący. Bardzo dobra gra oczami i za to powinna być jakaś nominacja czy
      cuś :P. Kellerman to bystra i inteligentna bestia jest a Kim do doopek i tyle.
      I fajnie, że znowu mu się nie udało. Ale została jakaś taka niepewność co do
      działań Paula K. Czy gdyby rzeczywiście rozmawiał z Carolinką - wydałby
      chłopaków i Sarcię? Już nie ufam facetowi :|. Niesamowita akcja na peronie i w
      pociągu. Najpierw bracia potargali Kellermanem za to, że chciał zmusić Sarcię
      do wytworzenia skrzeli a potem w pociągu Sara niczym profesjonalistka,
      morderczyni zawodowa rzuciła się na Paula z jakimś sznureczkiem. W szoku byłam
      no! Nasz grzeczna pani doktor, no, no :). Gdyby nie Linc to kto wie jakby się
      to skończyło.
      Deser czyli buzi buzi Sarci i Michałka. Luuuuudzie, aż mi się gęba śmiała :D. W
      końcu, w końcu, w końcu <lol>. Dla mnie to oni mogą się tylko całować do końca
      3ciego sezonu :DDD. Pięknie to robią no :P. I te wyznania z niedomówieniami,
      jak dzieciaki z podstawówki. Słodkie to było :]. I potem ta pewność siebie w
      oczach panny Tancredi :). Bosssko po prostu ehhh (chyba sobie jeszcze raz
      obejrzę te sceny <lol>).

      Ogólnie: odcinek dobry, ale do dawnej świetności PB jeszcze długa (ale nie
      daleka :D) droga. Będzie dobrze kochani - czuję to w kościach hehehehe.

      Oczywiście po silnej dawce emocji "PB+Supernatural+Heroes" mój hipokamp działał
      bardzo intensywnie z przewagą w stronę PB i Supernaturala <lol>. Tak
      pojechanego snu nie miałam jeszcze nigdy w życiu :DDD.

      P.S. Chciałam bardzo serdecznie podziękować grupie wsparcia, za trzymania mnie
      w kupie. Naprawdę opłaca się nie oglądać zapowiedzi :D.
      • mendosita Re: 2x16 Chicago (dyskusja) 07.02.07, 10:07
        Aniutka piękna recenzja, od razu humor mam lepszy w ten szary dzień :))
        • aniuta75 Re: 2x16 Chicago (dyskusja) 07.02.07, 10:28
          Cieszę się Kasiu, że humorek poprawiłam :D.
      • luczijka Re: 2x16 Chicago (dyskusja) 07.02.07, 17:42
        Aniuta dzięki za świetną recenzję :DDD Jakoś od razu łaskawiej spojrzałam na ten
        odcinek :DDD W sumie nie było tak źle i właściwie to zgadzam się z tym co
        napisałaś :))) Myślę tylko, że sceneria tego ważkiego wydarzenia czyli "kiss
        kiss", powinna być trochę bardziej romantyczna ;)))
        Ps. Grupa wsparcia nadal działa :DDD W tym tygodniu też sobie odpuścimy
        zapowiedzi :DDD I Brad nas nie złamie ;DDD
        • aniuta75 Re: 2x16 Chicago (dyskusja) 07.02.07, 17:46
          Ani Brad, Ani Teoś - nikt nas nie skusi :D. Silne będziemy i juś :DDD.
          • luczijka Re: 2x16 Chicago (dyskusja) 07.02.07, 17:48
            :DDDD
    • mmorawski PODSŁYSZANE!!! 07.02.07, 17:22
      Środa, 7 lutego 2007. Godzina 13:00. Poznań. Autobus MPK linii 51. Rząd przede
      mną siedzą 2 dziewczyny w wieku lat 20-25. Toczy się ożywiona rozmowa.
      A: No i mówię Ci, wtedy ona go wpuściła do kibelka..
      B: O jaaaaa!!! I co??? Zrobili to????!!!
      A: Nie, nie, ona mu powiedziała, że zawsze mówią personelowi więzienia żeby się
      nie zakochiwać w osadzonych.
      B: Woooooow!! I co on na to??
      A: Wziął jej twarz w ręce i zaczęli się całować.
      B: O Boże!! Jak ja bym chciała być na jej miejscu!! Jakby mnie pocałował to bym
      tam zeszła!!
      A: No ja to samo, normalnie aż mi ślinka leciała przy tych scenach i robiłam
      replay chyba z 10 razy.
      B: No wcale się nie dziwię, też tak zrobię jak będę oglądała wieczorem.

      <ROTFL>!!!
      Myślałem, że tam parsknę ze śmiechu, musiałem się ostro powstrzymywać. :DD
      • aniuta75 Re: PODSŁYSZANE!!! 07.02.07, 17:26
        Hehehehe ja bym się nie powstrzymała :DDD.
      • luczijka Re: PODSŁYSZANE!!! 07.02.07, 17:30
        <ROTFL> A wiesz Brad, że to nieładnie podsłuchiwać? ;DDD Chociaż muszę przyznać,
        że sama często tak robię, bo czasem można coś ciekawego usłyszeć :DDD
        • mmorawski Re: PODSŁYSZANE!!! 07.02.07, 17:40
          Nie dało się nie słyszeć jak siedziałem bezpośrednio za nimi małpo. :P
          Zastanawiałem się w ogóle czy to nie czasem ktoś od nas z forum. <lol> A może
          należało dać im linka do nas? ;)
          • luczijka Re: PODSŁYSZANE!!! 07.02.07, 17:47
            Koniecznie należało im dać linka do nas ;DDD Tak na przyszłość musisz sobie
            sprawić jakieś fajne wizytówki czyli coś mniej więcej:
            Brad Bellick FBI
            a na dole link do forum ;DDDD
            • mmorawski Re: PODSŁYSZANE!!! 07.02.07, 18:13
              <lol> Zabiję! :D
              • luczijka Re: PODSŁYSZANE!!! 07.02.07, 19:15
                A potem zapewne zakopiesz w ogródku pod fontanną Teosiu ;DDDDD
                • milka323 Re: PODSŁYSZANE!!! 07.02.07, 19:25
                  hahaha, pomysl z wizytowkami swietny ;]
                  • luczijka Re: PODSŁYSZANE!!! 07.02.07, 19:35
                    W końcu jestem szefową marketingu u Brada, a ta posada do czegoś zobowiązuje ;DDD
                    • milka323 Re: PODSŁYSZANE!!! 07.02.07, 19:44
                      słucham?!
                      • luczijka Re: PODSŁYSZANE!!! 07.02.07, 19:52
                        Hahahaha muszę Cię przecież zastępować, bo ty się ostatnio obijasz moja droga
                        żyrafko ;DDDD Nie podsuwasz żadnych nowych pomysłów Bradowi i on biedny jest
                        zdany tylko na mnie ;DDDD
                        • milka323 Re: PODSŁYSZANE!!! 07.02.07, 19:56
                          hahah, no juz myslalam ze ktos mnie zepchnal ze stołka :D
                          • luczijka Re: PODSŁYSZANE!!! 07.02.07, 20:00
                            Nie obawiaj się nikt Cię nie zepchnął ze stołka :DDD Musisz się po prostu znowu
                            zacząć udzielać ;DDD
                            • milka323 Re: PODSŁYSZANE!!! 07.02.07, 20:06
                              haha, dobra :D. moze cos wymysle jak mnie wena najdzie :D
                              • luczijka Re: PODSŁYSZANE!!! 07.02.07, 20:18
                                Milka właśnie napisałaś 5000 posta na naszym forum :DDDD Chyba Ojczulek musi Ci
                                dać jakąś nagrodę ;DDD
                                • mmorawski Re: PODSŁYSZANE!!! 07.02.07, 20:51
                                  Chyba raczej banana! :> 5000-czny post miał być mój, buuu. :P
                                  • luczijka Re: PODSŁYSZANE!!! 07.02.07, 23:07
                                    E tam jednego banana chcesz jej dać??!! ;) Ale z Ciebie sknerus Brad ;DDD Jej
                                    się należy co najmniej cały worek bananów za tego posta ;DDD
                                    • milka323 Re: PODSŁYSZANE!!! 08.02.07, 19:02
                                      nie wierze!ale jesli tak mowicie to ja czekam na nagrode :))
          • fru.js Re: PODSŁYSZANE!!! 08.02.07, 01:39
            przyznaje się... to nie ja!!! ;)) 51 rzadko jeżdżę ;))
      • przypadkowadziewczyna Re: PODSŁYSZANE!!! 08.02.07, 00:18
        A mnie w tej scenie zafascynował ten lekki cień uśmiechu na twarzy Michaela
        podczas gdy Sara wypowiada te słowa o nie-zakochiwaniu się w więzniu..
        Przyjrzyjcie się jego twarzy w tym momencie...jest ułamek sekundy z takim
        niesamowitym drgnięciem.. Coś pięknego...
    • gugi14 Re: 2x16 Chicago (dyskusja) 07.02.07, 18:16
      a ja bylam pewna ze Kellerman nie da sie tak latwo podpuscic i wiedzialam na
      stowe ze ich nie wyda ale w ogole to tak strasznie mi szkoda świra ze
      masakra.... Mahone przeprowadzil z nim starsznie fajna rozmowe a mi sie tak
      zrobilo zal Patoschika mimo ze zabil starych ale w koncu go meczyli ;p a Sara i
      jej te smetne oczy i ten powluczysty wzrok mnie dobija i te jej 'hmmm' 'uhhmmm' ;/
      • malutka0182 Re: 2x16 Chicago (dyskusja) 07.02.07, 22:40
        Ja obejrzałam dopiero dziś! Praca mnie wykończy! ;)) Odcinek spoko, ale na
        kolana mnie nie powalił. Ale był dobry! :) Rzeczywiście, scena Michaś i Sarcia
        bez rewelacji, ale troszkę ciarków miałam. Szkoda, że nie ma już świra, bo
        śmiesznie było z nim. :( Wredny ten Mahoney. Ale Kellermann nie da się też
        braciom. Bo wie, że jest im potrzebny do pewnego momentu. A Bellic ze swym FBI
        był świetny! Ryczałam ze śmiechu! :) A Teoś wzbudza moją niechęć i już!!!
    • palibulka Re: 2x16 Chicago (dyskusja) 08.02.07, 14:31
      Włsnie znalazłam wasze forum i mysle ze wasza dyskusja jest w przeciwienstwie
      do niektórych for naprawde dobra :) Pare słów na wstępie ha ha ha.
      Co do 16 odcinka to
      A)Pierwszy uśmiech Majkela od wielu wielu odcinków aczkolwiek musze powiedziec
      ze scenka mnie nie porwała.
      B) Kellerman....naprawde nie potrfaie ocenic intencji tego typa, narobil tyle
      zla do tej pory ze nijak nie moge mu zaufać. Wiem ze to ostatnia szansa dla
      braci ale caly czas czuje ze typ im jeszcze wykręci jakis numer.
      c)Bellick jako agent ma mistrza. Jak jest na wolnosci to niecierpie go ale w
      celi to mi sie go szkoda zrobiło ... POCZUJ WIĘZIENIE NA WŁASNEJ SKÓRZE :)
      d) Mahone to jest dla mnie zagadka...kurka myslalam ze juz przejdzie na "dobrą"
      strone a tu znowu się kuma z Kimem, którego mina była poprostu fenomenalna :)

      No i tyle
      Pozdrawiam serdecznie
      • lady_sza Re: 2x16 Chicago (dyskusja) 08.02.07, 19:39
        sama nie wiem jakie są moje odczucia, nabardziej niepasowało mi spotkanie z
        mika z sarą, ja bym się nie potrafiła tak chłodno przywitać z ukochanym facetem
        szczególnie w sytuacji, gdy istniało ryzyko, ze się nigdy nie zobaczą, oziębła
        ta nasza sara odrobinę:), pocałunek też nie wywołał u mnie dreszczuku zabrakło
        tej magii, chemii, cholera człowiek czeka 19 odcinków a tu tak mało romantyzmu,
        namiętności,fajne szczeniackie wyznania, pamiętam takie z liceum:D, kellerman
        coraz przystojniejszy, ucieszyłam się, że rogryzł kima w odpowiednim czasie, a
        mina kima nic dodac nic ująć, ubolewam nad patoshikiem, szkoda że nie bylo
        pomysłu na jego dalsze losy, bardzo lubiłam tę postać, t-bag jak zwykle
        znakomity, i jak zwykle uśmierciłabym już mahone i bellicka, może coś jeszcze
        zauważę po powtórce, ale to dopiero jutro, dzis kolejna szansa na wciągnięcie
        się w 4400, trzeba się czymś zająć bo do kwietnia niestety juz blisko:(
        • malutka0182 Re: 2x16 Chicago (dyskusja) 08.02.07, 20:40
          Dziś właśnie uświadomiłam sobie, że wyznanie miłości między naszymi gołąbkami
          było... beznadziejne!!! A hasło Michasia JA TEŻ mnie po prostu rozwaliło! Czy
          jemu też mówili, żeby się w więźniu nie zakochiwać!!! ;))
          • galaxian1 Re: 2x16 Chicago (dyskusja) 08.02.07, 22:12
            Zgadza sie, miedzy nimi wogole nie iskrzy.
            Takie wymuszone pocalunki ze szok !
            Jak ja bym byl taki zakochany, to bym ta Sarcie poprostu zjadł...!
            A u nich takie wszystko na zimno, na dystans.
            Beznadzieja.
          • gugi14 Re: 2x16 Chicago (dyskusja) 08.02.07, 22:14
            hahhaha wlasnie :DD te 'ja tez' ze kocham tez ale bezsensu bylo to wyznanie jak
            i scena pocalunku, racja, nie bylo w tym zadnej namietnosci niestety :(((
            zreszta jak tak patrze na ostatnie 6 odcinkow to stwierdzam ze tylko z
            przyzwyczajenia ogladam ten serial a nie ze wciaga mnie bo tak naprawde malo
            zapamietuje z tych odcinkow a pierwsza seria byla dla mnie taka, ze do tej pory
            potrafie zacytowac z 30 wypowiedzi, ktore zapadly mi w pamiec i nawet jakbym po
            raz kolejny obejrzala 1 serie to ciarki bym miala na ciele a po teraz nic...
            czasem ze 2 razy w czasie 43 minut powiem 'łał to bylo fajne' ale to wszystko
            :((( no nic modle sie tylko by zakonczenie czy ostatnie dwa odcinki byly ekstra
            zeby zapamietala jednak ten serial jako najlepszy jaki ogladalam ;]
            • galaxian1 Re: 2x16 Chicago (dyskusja) 08.02.07, 22:41
              Napisalem to juz w innym watku, ale moze nie kazdy doczytal.

              Niestety porownujac koncowe odcinki 1 i 2 sezonu, to "jedynka" wygrywa
              miazdzaco ! Wyglada mi na to, ze najlepsze odcinki 2 sezonu juz mamy za soba -
              czyli poszukiwanie forsy DB Coopera! Ostatnie dwa byly troche zbyt powolne,
              malo zaskakujace i takie jakby przeciagane na sile. Zaczyna mnie nudzic, ze
              ciagle jezdza z jednego miasta do innego. Ktos uwaza podobnie ?
              • emdziejka Re: 2x16 Chicago (dyskusja) 08.02.07, 23:19
                wreszcie obejrzałam - to był odcinek z momentami 'wszystkie sztuki piszczą' -
                ja nie piszczałam, ale wydawałam inne zachwycono-zazdrosne odgłosy (ale
                pocałunkowi rzeczywiście zabrakło tego czegoś, choć z drugiej strony już sama
                nie wiem - to był ich pierwszy pocałunek,Sara właśnie wyznała swe uczucia,
                dookoła same miażdżąco-zabójcze okoliczności więc miał pełne prawo nie wyjść i
                jeśli spojrzymy na to z tej strony, to scena nabiera realizmu.
                może jakaś dziwna jestem, ale mnie podobała się scena smierci Patoshika. ta
                postać była od początku tak prowadzona, że było wiadomo, że on umrze. W tej
                śmierci odnalazł wolność i to było przewrotnie optymistycznie, tym bardziej, że
                poniekąd była ona jego wyborem (ok to 'poniekąd' jest bardzo naciągane). i te
                słowa Mahone'a, który mówi, że go rozumie w tym poczuciu osaczenia. Naprawdę
                bardzo udane.
                Brad Bellick i odznaka to bardzo udana para :)
                Z moimi myślami odnośnie T-Baga chyba sie przeniosę na wątek 'kill... who?'
                tylko jeszcze nie obmyśliłam metody.
                naprawdę bardzo udany odcinek!
                • lady_sza Re: 2x16 Chicago (dyskusja) 09.02.07, 07:55
                  emdziejka napisała:

                  > to był ich pierwszy pocałunek,Sara właśnie wyznała swe uczucia,
                  > dookoła same miażdżąco-zabójcze okoliczności więc miał pełne prawo nie wyjść
                  i
                  > jeśli spojrzymy na to z tej strony, to scena nabiera realizmu.

                  uściślając twoją wypowiedź był to drugi pocałunek sary i mika, pierwszy miał
                  miejsce w 1x19 scena ok 2,5 min sam pocałunek to zaledwie trzy muśnięcia ale za
                  to jakie,ciarki przechodzą po plecach, więc jak na średnią raz na 19 odc. to
                  nie dają widzowi spodziewanej dozy namiętności i upojenia, a okoliczności w
                  zasadzie najbardziej sprzyjające z możliwych, świadomośc zagrożenia i ryzyko
                  utracenia tej drugiej połowy, coż może być bardziej dramatycznego ja bym w
                  takiej sytuacji swojego męża conajmniej zacałowała na śmierć:D
                  • aniuta75 Re: 2x16 Chicago (dyskusja) 09.02.07, 10:07
                    Jestem pewna, że Emdziejka miała na myśli pierwszy pocałunek po ucieczce,
                    pierwszy na wolności. Wtedy, w więzieniu były zupełnie inne hmmm "okoliczności
                    przyrody". Oczywiście więzienny pocałunek był pełen zmysłowości, ciarki
                    wszystkich przechodziły. Zgadzam się z Emdziejką - oboje przeżyli wielki stres
                    i naprwdę, nie dziwię się, że wyszło tak jak wyszło. A skoro tak dokładnie
                    oglądasz PB droga Lady , że co do minuty potrafisz podać kiedy co było to
                    powinnaś też zauważyć, że oni się dopiero rozkręcali i w momencie kiedy pociąg
                    szarpnął Michael się naprwdę wkurzył bo... był zajebiście (sorki Marcin)
                    napalony na Sarcię. Rozumiem Sarcię, że tak ostrożnie do tego podeszła, że to
                    było takie dziecinne, delikatne. To nie jest telenowela moi kochani, żeby
                    rzucili się od razu na siebie i poszli za przeproszeniem w ślimaka :|. Gdyby ta
                    scena wyglądała tak jakby niektórzy z Was chcieli to właśnie TO byłoby
                    nienaturalne :). I oczywiście gdyby odpowiedni facet w odpowiednim miejscu
                    powiedział mi zamiast kocham cię - "ja też" to chyba bym z butów wyskoczyła z
                    radości. Nie wszystko musi być podane na talerzu :D.
                    • emdziejka Re: 2x16 Chicago (dyskusja) 09.02.07, 10:13
                      właśnie Aniuta - dokładnie o to mi chodziło.
                      stasznie się tym odcinkiem przejęłam - gęba mi się smiała jak zasypiałam, ale
                      zamiast Michaela i Sary przyśnił mi się mój brrr kierownik i to nie było miłe.
                      • mmorawski Re: 2x16 Chicago (dyskusja) 09.02.07, 11:54
                        Ja rozumiem natomiast tych, którym w tej scenie zabrakło emocji. I nie chodzi o
                        pożądanie, ale o emocje właśnie. Tym razem Wentowi i Sarze nie wyszło (a w 1
                        sezonie wychodziło świetnie). Nie zelektryzowała mnie ta scena, a powinna
                        była.
                        • aniuta75 Re: 2x16 Chicago (dyskusja) 09.02.07, 12:13
                          Ależ emocje były, tylko że ukryte no :D.
                          • mmorawski Re: 2x16 Chicago (dyskusja) 09.02.07, 13:52
                            Hmmm no dobra, to niech już się nie kryją i wreszcie eksplodują. :> :)
                            A mąż Sary jak ma wąta to niech nie patrzy. :P
                      • luczijka Re: 2x16 Chicago (dyskusja) 09.02.07, 12:58
                        emdziejka napisała:

                        > zamiast Michaela i Sary przyśnił mi się mój brrr kierownik i to nie było miłe.

                        Szczerze Ci współczuję Emdziejka, bo wiem co to znaczy ;D Od czasu do czasu śni
                        mi się moja polonistka z liceum (chociaż skończyłam je już dobre kilka lat temu)
                        i to są sny z gatunku koszmarów <lol>. A Michael i Sara nie chcą mi się przyśnić
                        za cholerę, już nie wiem co mam robić :(((((
                        • emdziejka Re: 2x16 Chicago (dyskusja) 09.02.07, 13:15
                          ja też nie wiem. czytałam tu o pieknych snach o PB, a ja nic. co może wywołać
                          taki sen - zdjęcie Wenta pod poduszką ;) urządzenie Sita mówiące przez
                          słuchawki: śnisz o Prison breaku, śnisz o prison breaku...
                          toc co Luczijka - zaweźmiemy się i soiągniemy ten cel - takie spóźnione
                          noworoczne postanowienie ;)
                          • misiunia.80 Re: 2x16 Chicago (dyskusja) 09.02.07, 18:54
                            lepiej uważajcie z tymi życzeniami... ja się tak próbowałam "zahipnotyzować" i
                            przed snem powtarzałam: przyśni mi się PB, przyśni mi się PB...
                            No i się przyśnił...
                            KELLERMAN!!!! :(((
                            • milka323 Re: 2x16 Chicago (dyskusja) 09.02.07, 19:03
                              haha, misiunia, no to wspolczuje :)
                              • aniuta75 Re: 2x16 Chicago (dyskusja) 09.02.07, 19:07
                                Eeeeeee tam :D. Lepszy Kellerman niż Teoś brrrrr ;).
                                • galaxian1 Re: 2x16 Chicago (dyskusja) 09.02.07, 22:28
                                  Za to z Teosiem moglo być bardziej... excytująco :D
                                  A i Bellick to tez dobry materiał na sen, co ? :P
                                  • aniuta75 Re: 2x16 Chicago (dyskusja) 09.02.07, 22:33
                                    Oblech Bellick a fuj. To ja już wolę Teosia hehehehe ;).
                    • lady_sza Re: 2x16 Chicago (dyskusja) 10.02.07, 08:58
                      aniuta75 napisała:

                      To nie jest telenowela moi kochani, żeby
                      > rzucili się od razu na siebie i poszli za przeproszeniem w ślimaka :|.
                      i dzięki bogu, ale chyba to wszyscy zdążyli zauważyć:)


                      Gdyby ta scena wyglądała tak jakby niektórzy z Was chcieli to właśnie TO
                      byłoby
                      > nienaturalne

                      opinie na ten temat ja zauważyłaś droga Aniuto są podzielone, jedni potrzebuja
                      więcej namietności inni mniej, ja należę do tych pierwszych pewnie dlatego, że
                      naturę mam już taką emocjonalną i zakochana jestem do szaleństwa:D ale jeśli
                      chodzi o film to najgoręcej kibicuję właśnie wątkowi miłosnemu sary i michaela,
                      bo ta cała ucieczka mnie męczy z miejsca do miejsca, ale nic tak naprawdę
                      nowego te odcinki nie wnoszą, sprawa linca nadal sie nie wyjaśnia, trupy się
                      sypią, sytacja mika tylko się komplikuje, po 16 odcinkach mogłoby sie w końcu
                      juz zacząc coś wyjaśniać, układać, brakuje mi tego napięcia z pierwszego
                      sezonu, współzalezności między więźniami, tego by mike czasami był górą, bo jak
                      dla mnie to oni cały czas tą gonitwę przegrywają, ale to subiektywne odczucia,
                      dzisiaj obejrzę jeszcze raz więc może jutro będę pisac coś zupełnie innego:D
                      kobietka cięzarna zmienna jest:D mam nadzieję, że odcinek 17 będzie z nutą
                      miłosnych uniesień, będę go oglądac w swoje urodziny fajny byłby prezent:)
                      • aniuta75 Re: 2x16 Chicago (dyskusja) 10.02.07, 11:32
                        Oczywiście, że opinie na temat pocałunku są podzielone :D. Miłego dnia.
                        • malqoo Re: 2x16 Chicago (dyskusja) POCAŁUNEK 10.02.07, 13:12
                          Widzę, że dyskusja dotyczy przede wszystkim sceny w toalecie. Już samo miejsce
                          nie jest zbyt romantyczne (i to w jakiej toalecie). Czytam i czytam i jakoś nie
                          moge zrozumieć dlaczego większość z was ma takie zdanie nt. tego oczekiwanego
                          pocałunku. Dla mnie scena zarówno przywitania Mike i Sary, jak i pocałunku były
                          takie jakie powinny być.
                          Moim zdaniem Ania bardzo ładnie to wytłumaczyła.
                          Ja spróbuje inaczej.
                          Dziewczyny spróbujecie się wczuć w sytuację.
                          Poznajemy faceta, więźnia, na ktorym coraz bardziej nam zależy. Pierwszy
                          pocałunek i co, facet prosi mnie o coś, o zostawienie otwartych drzwi, żeby
                          uciec i ucieka, nie ma go. Ja bym sobie zadawala pytania czy dlatego mnie
                          pocałował, żeby uciec, kurde wykorzystał mnie. A potem ciąg zdarzeń, tracę
                          prace, zabijają mi ojca, mnie też chcą zabić i to kilka razy, uciekam, ale
                          dokąd. Znaki od Michaela, uwierzyć mu, nie uwierzyć, komu tak naprawde można
                          uwierzyć. Wreszcie jest. I co, rzucam mu się od razu na szyję i ...... wielka
                          namiętność????? Proszę was. Scena pocałunku, tak naprawdę pierwszego pocałunku
                          była taka jak powinna być. Na pewno by sie rozkręciła, gdyby nie ta blokada i
                          może byłoby więcej namiętności, o której tak mówicie. Ja tej sceny nie
                          zamieniłabym na inną i na same wspomnienie o niej robi mi sie ciepło, bo to
                          było naprawdę prawdziwe.
                          • malutka0182 Re: 2x16 Chicago (dyskusja) POCAŁUNEK 11.02.07, 10:17
                            Ja długo o tym myślałam. Bo to, że nie było takich ciar jak w pierwszej serii to
                            fakt. Ale rzeczywiście, to było prawdziwe. W pierwszym momencie, przyzwyczajona
                            do romantycznych wyznań miłosnych z ekranu czy książek, czegoś mi brakowało. Ale
                            potem postawiłam się na ich miejscu, wczułam się w rolę. I rzeczywiście, sama
                            nie umiałabym tego nawet tak dobrze powiedzieć jak Sara. A gdyby mój ukochany
                            powiedział, że on też (a jeszcze o wyglądzie i charakterze Michasia ;)) to bym
                            się rozpłynęła w szczęściu. Więc trochę zelżało moje rozczarowanie początkowe. :)
    • goldioo Re: 2x16 Chicago (dyskusja) 11.02.07, 13:31
      >Wreszcie
      zerwala z wizerunkiem slabiutkiej i cieniutkiej cipiryndy i pokazala ze cos
      potrafi poza wylewaniem zali na mitingach AA.<
      HAHAHAHHAHAHA:)))

      Ale królową śniegu niestety pozostała (tu Brad miał rację:P-mimo,że mówił to
      jako zawiedziony wielbiciel), scena w pociągu - nuda,nuda,nuda.
      Nie wiem co sądzic o Mahone - jest rozdarty, sięgnął dna, ale nadal próbuję go
      tłumaczyc...mimo wszystko (choc ta scena z Haywire'em... brrrrrrr).
      Nie rozumiem pewnej nieściłosci w kawiarni - czy C-Note zabił faceta?Bo jesli
      nie, to współczuję klientom (szczególnie temu "odważnemu")-jesli facet zyje to
      powie kto go pobił i mają przes...za współudział itp.itd...

      Przepraszam,że się wtrącę:)Kim jaki jest taki jest, ALE "żółtek"???Zaniżamy
      poziom?(inne fora oblegane przez 14-latków mają podobne teksty "to
      pedzio,pedzie noszą różowe paski"itp.itd...)...hmmmm...
    • gugi14 Re: 2x16 Chicago (dyskusja) 11.02.07, 20:14
      jak tak patrze na scene gdy Linc mówi do sary to nie powiedzialabym ze sara to
      krolowa sniegu ale że to kostka lodu...
      • goldioo Re: 2x16 Chicago (dyskusja) 12.02.07, 12:02
        Dr.Tancredi nie prowadzi żadnego życia seksualnego, spłycam temat,wiem haha,ale
        byc moze jest aseksualna!!!(uzależnienia dołożyły do tego cegiełkę)No cóż,
        zdarza się:)
    • gugi14 Re: 2x16 Chicago (dyskusja) 13.02.07, 11:34
      jednak mi doskwiera tydzień dodatkowy przerwy bo tak strasznie mnie neci by
      obejrzeć trailer do 17 jestem ciekawa jak pozostałe dziewczyny sie trzymają ;ppp
      • aniuta75 Gugi 13.02.07, 11:36
        Trzymamy się i Ty też się trzymaj. Trzeba być twardym a nie miętkim ;P.
        • gugi14 Re: Gugi 13.02.07, 11:44
          no staram sie jak moge ale to takie trudne !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! ale na
          pocieche włącze sobie kolejne odcinki John Doe z moim Dominickiem :DDDDD hihihihihi
          • mendosita Re: Gugi 13.02.07, 12:21
            A mi też ciężko dziś bez PB...
            Kończe z trailerami od następnego odcinka, bo do 17 obejrzałam zaraz po
            skończeniu 16 ;)
            Wiem, że nie będzie łatwo, ale liczę na grupę wsparcia.

            Na pociechę chyba sobie też puszczę Johna Doe z MOIM ;) Dominickiem.
            • aniuta75 Dziewczyny :D 13.02.07, 12:28
              Tylko się nie pobijcie o tego WASZEGO Dominicka hehhehe.
              • gugi14 Re: Dziewczyny :D 13.02.07, 14:34
                hehehehehhe no co Ty wszyscy wiedza ze to MÓJ Dominick najukochańszy :D On tez o
                tym wie :DDD
    • bluebebe Re: 2x16 Chicago (dyskusja) 13.02.07, 17:55
      Patoshik - myślałam, że on sobie tak tylko "ciąta" bez sensu po tej drugiej
      serii, a na koniec albo:
      - okaże się, że będzie jedynym, który zrealizował do końca swoje marzenie i
      osiągnie w pełni cel, tzn. dotrze do tej swojej Holandii,
      - okaże się kluczową osobą w utrudnianiu dostępu do pewnych informacji (?) lub
      ludzi. Oczywiście nieświadomie. Bardzo mi szkoda, że tak się skończyła jego
      rola.

      Alex - coś kombinuje, to pewne, zabił tego gościa, który powiedział mu o
      okolicznościach wypadku syna, na pewno nie wrócił do pracy "po staremu". Swoją
      drogą Pam czeka na niego w szpitalu, zapomniał?

      Paul - chyba swoje względy przerzucę z Michaela na Paula. Ależ ten facet jest
      gorrrrący!;)

      Michael+Sara - kiepskie wyznanie uczuć, fatalne! Ale pocałunek..? Mój boże.
      Spadłam z sofy. Nic dodać nic ująć!

      C-Note - scena nic nie wnosząca, ale łza poleciała z oka na koniec. Jak sobie
      Dede radzi bez tych pilnych leków? Bardzo mnie to martwi.

      Teddy - ma niesamowite parcie na stworzenie normalnej rodziny. Ale wydaje mu
      się, że ma pełną władze nad wszystkimi (póki co to prawda) i że po czasie
      klimatytzacji go zaakceptują. Ma jakiś scenariusz w głowie, któy realizuje, ale
      jemu chodzi w sumie o normalne życie. CO czyni go bohterem tragicznym:)

      Bellick - fantastyczny w rozmowie z Sashą. 15 lat służby! odznaczenia od
      prezydenta! hoho! ten to ma wyobraźnię.

      Jestem trochę zawiedziona tym, że Paul małe lanie dostał za to co zrobił Sarze.
      Michael, co z Tobą? Kobieta musiała wziąć sprawę w swoje ręce.

      Ogólnie dla mnie odcinki wciąż co raz lepsze.
      • aniuta75 Re: 2x16 Chicago (dyskusja) 13.02.07, 18:04
        Cieszę się ogromnie, że ktoś jeszcze zauważył, że z Paula to się niezłe ciacho
        zrobiło <lol>. Ale z Majkela nie zrezygnuję, co to to nie! Będę miała ich
        obu :P.
        • polka28 Re: 2x16 Chicago (dyskusja) 13.02.07, 20:20
          Witam,
          Jak dla mnie odcinek 8/10
          plusy:
          =Nowa odslona Bellicka/:)
          =Motyw Patoshika, w zasadzie tragicznie zakończony, ale dobrze to wykombinowali,
          dalsze pokazywanie tego wątku mogloby być nużące
          =T.Bag jak zawsze oblędny i do tego świetnie zagrany- moim zdaniem najlepej
          grana postać w pb)
          =Akcja z fake Caroline i przytomny Killerman:))
          =muzyczka pod koniec i przeplatane kadry spadającego świra z romantycznym
          spacerkiem Michaela i Sary.

          minusy:
          =bardzo średnia scena namiętności w kibelku ( w naszym pkp byloby bardziej
          gorąco , bo jest jakieś 5 razy mniejszy:))
          =C-note jako negocjator, zbyt rozwlekli ten wątek
          =no i Alex,który chyba zapomnial o zemście na Firmie
          to tyle.
          A tak poza tym, czy ktoś się zastanawial, jak może potoczyć się wątek LJ'a? Caly
          czas mi chodzi po glowie, że namiętna, szybkostrzelna blondie może być nie do
          końca "ok". Gdzieś czytalam, że w obsadzie następnego odc. lub 18 ma grać aktor
          który jest LJ'em.Jakoś się ten motyw urwal i dawno wieści o nim nie bylo... Ja
          czekam.pozdrawiam nawiedzonych pb-ków i lostów.
          =
          • aasiek Re: 2x16 Chicago (dyskusja) 17.02.07, 23:09
            Ufff, nareszcie "Chicago" mam za sobą ;) Tak czekałam na ten odcinek... W dużej
            mierze przez motyw pocałunku (cholera, chyba zapiszę się do grupy wsparcia!!!
            ;)). No fakt - nie było to to samo, co w pierwszej serii ("The Key" bodajże),
            ale... Ja trzymam się tej teorii, która mówi, że nasi bohaterowie dopiero się
            rozkręcali. Absolutnie i bezapelacyjnie.

            Poza tym - może to źle zabrzmi, ale ostatnie sceny były przepiękne - z czysto
            filmowego punktu widzenia. Najpierw dialog Alexa z Patoshikiem, w jej trakcie
            pojawiają się pierwsze dźwięki piosenki, a potem przeplatanie scen i tragiczny
            koniec z jednej, a wyznanie i niewiadoma z drugiej strony. Ta sekwencja winduje
            odcinek na 11/10, choć oczywiście po drodze nieco wartości gubił i ostatecznie
            daję mu jedynie 9,5/10 :D

            W kwestii Kellermana... Popieram kiełkująca aprobatę dla tej postaci, mimo że i
            tak mam go za drugiego po T - Bag'u drania i mordercę (oczywiście pojawili się
            także Alex i Kim, hehe [- to "hehe" jest na wspomnienie jego wiadomej miny]),
            ale i tak... Właściwie ów proces zaczął się od momentu, gdy Steadman żartował z
            Paul'a co do jego słabości do pani prezydent. No, kobietą jestem, rozczuliło
            mnie to trochę ;)

            Bellick - bomba :) Dobrze, że scenarzyści nie tracą poczucia humoru ;)
            No i Sara po tym, jak dusiła Kellermana ("to nic osobistego, Paul") :)
            Ktoś tu martwił się rozwojem postaci Teosia, że zachowuje się jak szaleniec itd.
            Hm, może mi coś umknęło, ale Bagwell JEST szaleńcem. Może i umie przyjmować pozy
            (wymiana międzyparafialna - mistrzostwo :)), ale to psychopata i może lepiej
            tego się trzymajmy.
            Aha, czy w barze C-Note'a leciała ta sama piosenka, której słuchała Teosiowa
            "wycieczka"? Kurcze, żal mi córeczki C-Note'a...

            A teraz pozostaje czekać... Już razem z Wami ;)
            • luczijka Re: 2x16 Chicago (dyskusja) 18.02.07, 14:21
              aasiek napisała:
              > Ktoś tu martwił się rozwojem postaci Teosia, że zachowuje się jak szaleniec itd
              > .
              > Hm, może mi coś umknęło, ale Bagwell JEST szaleńcem. Może i umie przyjmować poz
              > y
              > (wymiana międzyparafialna - mistrzostwo :)), ale to psychopata i może lepiej
              > tego się trzymajmy.

              Zgadzam się w 100 % :DDD
    • luczijka Pocałunek MiSa :))) 19.02.07, 17:25
      Dzisiaj na onecie znalazłam artykuł, o najlepszych filmowych pocałunkach
      wszechczasów. Pod artykułem są komentarze, które jako najlepszy pocałunek w
      historii kina, wskazują ten z ostatniego odcinka PB <lol>. Zresztą przeczytajcie
      sami: film.onet.pl/1,4,8,27773735,76577265,3267731,0,forum.html
      Chyba jednak Sarah i Went dobrze się spisali, skoro pojawiają się takie
      komentarze :DDD
    • olusimama Re: 2x16 Chicago (dyskusja) 19.02.07, 21:48
      ja tak zza krzaka, obejrzałam z MEGA opóźnieniem (ale to z premedytacją,
      wróciłam z urlopu i nadrabiałam serialowe zaległości, PB zostawiłam na koniec,
      żeby nie czekać za długo na 2x17).
      wątek przeczytałam i przychylam się do opinii, że TA scena była dokładnie taka
      jak powinna w tych okolicznościach, drgnięcie ust Michaela po "wyznaniu" Sary -
      bezcenne. I jej półuśmiech po tym jego "ja też". Jak już ktoś zauważył te ich
      wyznania bardzo dziecinne, ale w słodki sposób i mnie się podobało, no.

      Do Paula K. mam słabość od pewnego czasu i ona, ta słabość, rośnie z każdym
      odcinkiem. Chociaż Sarze się dziwiłam, że tak długo się na niego NiE rzuciła,
      raczej się spodziewałam, że wyskoczy z pazurami na sam jego widok. Bardzo jestem
      ciekawa co on kombinuje.
      Z komediowych - Brad Bellick, Biuro. No cudności, śmiałam się w głos. Patoshik
      musiał umrzeć, ale szkoda, że w taki sposób. Run, Larry, run!

      C-Note'a z córeczką jakieś dobre duchy prowadzą, trzymam za nich kciuki, chociaż
      obawiam się, że to się nie może dobrze skończyć. Żal tej małej...

      No i gdzie jest Sucre!? bez niego odcinki tracą wartość!

      dobra, to wsio. dobranoc

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka