Gość: rzekotka
IP: 80.50.4.*
24.06.09, 09:57
Obejrzałam pierwszy odcinek, ten o urodzinach, co to Karwowskiemu
zwidywały się różne osoby z przeszłości i w wannie była pannica, w
której się kiedyś podkochiwał. Spytała, czy podoba mu się żona,
odpowiedział: mnie nie, ale dzieci ją lubią (swoją drogą to
prześmieszny tekst :))). Nastepnie spytała, czy jest szczęśliwy, a
on na to, że nie jest nieszczęśliwy, a to już bardzo wiele. A mnie
się zrobiło smutno, bo mam romantyczne usposobienie, i wolałabym,
żeby naprawdę kochał Madzię (która uważam za dużo ciekawszą niż tę
laskę z wanny), a nie tak, że całe to życie to tylko taka nagroda
pocieszenia. Chociaż z drugiej strony właśnie o coś takiego chodziło
przecież w tym serialu. Dodam, że nie spędza mi to snu z powiek ;)