Dodaj do ulubionych

pozwol mi odejsc....

06.11.06, 11:28
hmm.smieszne to i zalosne ale coz... jak kazda mam taki sam problem i
dochodze do wniosku po co ci faceci sa...zeby co...chyba tylko po to zeby nam
nerwy psuc bo nic innego z ich zachowania nie wynika...a wiec moj...myslalam
ze przyszly maz zreszta do tego dazylismy snulismy plany i wogole, kociaku
uwielbiam cie tratata...stwierdzil ze musiszmy sie rozstac i pozwol mi odejsc
bo co...jak sie okazuje bo chcialam za duzo...i czasu i milosci i to ja
oczywiscie jestem najgorsza...bo dzwonilam do niego jak sie spoznial...bo sie
o niego balam jak sie nie odzywal....smieszne...kocham, go nadal i zrobilabym
wszystko zeby z nim byc...czulam sie jak nigdy na swiecie...jakbym sie
unosila 10 metrow nad chodnikiem...gdy sie pojawial blisko niebo robilo sie
bezchmurne...ale coz tam sobie w glowce wymyslil i wyszedl tylnymi
drzwiami9...a ja zostalam ze zlamanym sercem....no i efekt jest taki ze sie
mecze i staram sie teraz jeszcze cos zrobic...ale koles mi stanal okoniem i
sie broni twierdzac ze to uczucie jest w nim ale niepozwala mu zrobic zadnego
kroku bo wciaz reszta ma duzo znakow zapytania...jezus maria co to ma byc
wogole to wszystko......faceci sa do dupy...tyle powiem i badzmy mega silne
bo tylko to moze nas uratowac....
Obserwuj wątek
    • ms.hyde Re: pozwol mi odejsc.... 06.11.06, 12:20
      może takie rozstanie, separacja pomoże mu docenic ciebie, to co między wami jest.. nie zamartwiaj się. czasem trzeba spojrzec na coś z daleka, żeby docenic, zrozumiec...
      długo byliście razem?
    • wredna33 Re: pozwol mi odejsc.... 06.11.06, 14:44
      to pozwólmu,a jak naprawde kocha -to będzie wiedział co robić.Nie dzwoń,nie
      pisz-gryz paluchy ale nie płaszcz się-to Jego decyzja.Myślę,że musicie trochę
      nabrac dystansu.....A jakbyś wyszła za niego i tak robiłby Ci co i rusz?lepiej.
      No przecież ,kurwa,że nie! teraz to sprawdz! daj znać
      • dominna Re: pozwol mi odejsc.... 06.11.06, 15:46
        bylismy ze soba poltora roku i bylo slodko chyba za slodko....no a czas podobno
        pomaga...teraz on sam sie do mnie odzywa z jakimis durnymi jak sie czujesz...uh
        jak tak mozna...
        • wredna33 Re: pozwol mi odejsc.... 06.11.06, 15:55
          nie chcę powiedzieć,ale powiem.....a nie mówiłam.Sprawdza i pewnie żałuje.Tak
          trzym
          • drzejms-buond Re: pozwol mi odejsc.... 06.11.06, 15:58
            niestety, to działa w obie strony!
            u mnie też były plany i rodzinzakładanie, chmurrozwiewanie na widok...
            aż nagle
            BĘC!
            2 lata z deprechy wychodziłem.
            a wystarczyło sobie powiedzieć DOSĆ!
            nie łudzić się, nie czekać,
            wykreślić z pamięci, nie rozpamiętywać, nie wspominać wszystkiego co piękne,
            tylko to, co najgorsze!!!
            szybciej przejdzie ten ból.
            polecam!
            • symfonia9 Re: pozwol mi odejsc.... 06.11.06, 23:03
              Jeśli słyszyszę... co ważne i przeżyte pozwoli na opłacenie teraźniejszości,
              pamiętam co dobre, piękne... i łudzę się i czekam... podobny stan!!!
              I wiem, że jeśli się szczerze kocha nie pamięta się złego!
        • zlota-puma Re: pozwol mi odejsc.... 06.11.06, 16:51
          powiedz, mieszkaliście razem ? Planowaliście przyszłość na serio ?
          • dominna Re: pozwol mi odejsc.... 06.11.06, 17:08
            planowalismy...nawet mu mowilam zebysmy nie traktowali tego tak na maksa serio
            ale on nie...przeciez dazymy do jednego..do malzenstwa...zeby miec dzieci
            planowalismy co i jak i gdzie mieszkac...i wogole...niczego sie nie
            spodziewalam...a koles nagle mi powprostu zdezerterowal...a te zapewnienia to
            wszystko to co to bylo...klamstaw...az mi sie wierzyc nie chce...omamil mnie i
            zostawil...ech...taki lajf widocznie ze sie kurwa lipe za lipa zalicza...
            • zlota-puma Re: pozwol mi odejsc.... 06.11.06, 17:10
              ale ja pytam, czy mieszkaliście razem, czy spotykaliście się ? To mi wydaje się
              mimo wszystko ważne.
              • dominna Re: pozwol mi odejsc.... 06.11.06, 22:02
                mieszkalismy jakis czas ok 3 miesiecy....kurde boli mimo iz chcialabym zeby
                przestalo...kurwa zostanmy przyjaciolmi jak tak moznapo tylu ws[polnych
                opcjach...snuciu planow....nie znosze tehgo wszystkiego....
                • zlota-puma Re: pozwol mi odejsc.... 06.11.06, 22:09
                  za mało danych, więc nie potraktuj tego co napiszę jak wyroczni, ale...
                  Bardzo prawdopodobne (i często spotykane), że przestraszył się
                  odpowiedziałności. Żałosne, ale niestety, nie oszukujmy się, częste u facetów...
                  Piszesz, że utrzymuje kontakt mimo to...
                  No i co, nic Ci to nie mówi ?.....
                  Zastanów się...
            • anilah777 Re: pozwol mi odejsc.... 09.11.06, 22:08
              wal go!Miał swoją szansę, nie wykorzystał, jego strata. Nie wchodzi się dwa razy
              do tej samej rzeki, pamiętaj!Zrobił to raz, zrobi i drugi, a Ty będziez
              cierpieć. Albo Zanim przebaczysz, to daj mu powyć do księżyca,niech ma za Twoje
              męki.A może on tylko sprawdza, czy będzie u Ciebie taka metę miał-na zasadzie
              przypływu i odpływu?
              A jak już przebaczysz (nie od razu!)to zacznij teraz Ty dyktować warunki, fochy
              rób itp. zobaczysz, jak się będzie płaszczył!
    • curla Re: pozwol mi odejsc.... 06.11.06, 17:58
      mi tu pachnie jakby coś na boku było ...
      jakiejś bliskiej "koleżanki" albo eksicy to koło niego nie ma?
    • clee Re: pozwol mi odejsc.... 06.11.06, 19:11
      No tak, cos mi to przypomina...
      Wlasnie przezywam to samo, "Moj Mily" wycofuje sie tylnymi drzwiami...

      faceci czasami naprawde...
      tak jakby jakies genetyczne niedociagniecie (i nie uogolniam, mowie tylko, ze ja
      na same wybrakowane przypadki trafialam)
      trzymajmy sie razem Baby,
      a ja trzymam za Ciebie kciuki
      :)
      • wredna_zmija Re: pozwol mi odejsc.... 06.11.06, 19:25
        To ja też będę te kciuki trzymała...

        <precz z niedojdami>

        No gdzie ci faececi z jajaki a nie wydmuszkami, pytam???? A to niby kobiety
        takie niezdecydowane i w ogóle be takie...
        • wredna_zmija Oszkurde 06.11.06, 19:28
          jeszcze byka wzięlam i posadziłam na urodzajniej ziemi, nooo... tak się
          zbulwersiłam, nooo... sorriiii
          • drzejms-buond POZWÓL 07.11.06, 10:45
            Pozwól mu odejść!!!
            niech idzie w cholere!
            i zadnego kontaktu podczas etapu rozstawania sie, żadnego esemesika!
            nic! bo to wyglada na to, że facet chce sobie poszaleć a jak akurat nic nie
            będzie miał na podoredziu to wróci do ciebie, jak bedzie miał ochotę a potem
            znowu pójdzie i znowu wróci... "bo przecież jesteśmy przyjaciółmi"
            i tak moze być prze kilka lat!
            na pewno chcesz takiej huśtawki?
            dobrze,ze to wyszło teraz a nie po wspólnych "inwestycjach"

            3 miesiące to standart!!!
            • dominna Re: POZWÓL 07.11.06, 17:35
              nie umiem...nie chce....nie wiem jak....nie wogole to mi w gre nie
              wchodzi...pewnie ppowiecie ze jestem glupia...ale nie potrafie sobie go wybic z
              glowy z serca...on tam jest bardzo gleboko i mimo tego co mi zrobil jak bardzo
              mnie zranil nadal bardzo go kocham...i tesknie i licze na cud jakis...kurwa
              jestem taka tepa pluje sobie w brode az....ale nie wiem co mam
              poczac...kocham...i boli psia krew...jak ja bym chciala zeby mnie
              przytuli...pocalowal...cokolwiek....no ale coz...mam nadzieje....
              • drzejms-buond Re: POZWÓL 08.11.06, 10:40
                "kocham...i boli psia krew...jak ja bym chciala zeby mnie
                przytuli...pocalowal...cokolwiek....no ale coz...mam nadzieje...."

                tu właśnie popełniamy błąd!
                to normalne.ludzkie.
                MY CHCEMY,
                MY mamy nadzieję...
                ale czy jesteś przekonana,ze on TEŻ?
                wiem,ze boli ale to OD CIEBIE zależy czy chcesz żeby bolało.
                mówię ci to z doświadczenia:
                w momencie gdy przestaniesz mieć nadzieję-poczujesz ogromną ulgę!
                wiem,ze każdy przechodzi rozstania inaczej, dla każdego to swędzące uczucie
                pustki jest różne...
                ale
                powtórzę jeszcze raz.
                przestań mieć nadzieję!!!
                niech idzie!
                TO przecież ON cię zranił,
                to przez NIEGO cierpisz!
                -to czemu nadal go chcesz?
                • curla Re: POZWÓL 08.11.06, 11:16
                  motyla noga ! jak to po męsku logicznie brzmi tyle, że baby to logiczne z
                  reguły nie są, a męski tok myślenia jest im z natruy nieprzyswajalny.
            • wredna_zmija Re: POZWÓL 07.11.06, 19:18
              Zgadzam się Bound... Podpisuję się pod tym obiema piśmiennymi kończynami a i
              kleksa stopą lewą też mogę zrobić dla dodania powagi... Najgorsze co można
              zrobić, to dać ciche przyzwolenie na traktowanie nas jak zapchajdziury, albo
              somtyng els...

              Niech idzie mszyce zbierać w cudzym ogrodzie, Ty sobia kochana autorko wątku
              poradzisz...

              I nouuu mersiii! Bezlitośnie, choćby Cię skręcało, nie odpowiadaj na jego SMSki,
              pfff... A jeśli już czujesz taką potrzebę to pisz pisz niech Cię nawet paluszek
              zaboli ale nie wysyłaj... (Ty sobie ulżysz a on nie dostanie i wszystko si)

              Jak poważny to będzie wiedział, co i jak zrobić aby naprawić to, co spieprzył.
              Rzekłam.
              • dominna Re: POZWÓL 08.11.06, 15:10
                chcialabym....zeby mu zaswiatlo w tej glowie i oczywiscie mam nadzieje ze tak
                bedzie chociaz z drugiej strony moja madrzejsza polowka mozgu mowi ze nie
                bedzie tak jakbym chciala...no coz...lots of kopas w dupas genberalnie...serce
                boli i glowa tez...zapijam smutki...dzieki wam bardzo za wszystko bo to pomaga
                jednak...nie uwazalam kiedys w ten sposob ale teraz widze ze dobrze robi
                podzielenie sie problemem...buziaki
                • ostrapezium Re: POZWÓL 08.11.06, 18:56
                  wiem, że to nie łatwe, ale naprawdę pozwól mu odejść... ale nie daj później
                  wrócić! Ja nie wiem jaki to jest defekt genetyczny, ale ja się jakieś 3 lata tak
                  cackam z facetem - to nic poważnego na szczęście, ale są dni kiedy chcę być
                  tylko z nim i nie mogę myśleć o niczym innym, a potem on mi wyjeżdża ze swoim
                  "zastanowie się..."
                  a po kilku tygodniach pyta się czy kogoś mam i że może jednak będziemy razem...
                  no więc mi też to ciężko przychodzi (głupia ja) ale niech sie wali jak jest
                  niezdecydowany!
                  W ogóle to dochodzę do wniosku że 99,9% facetów dojrzewa w wieku 35-40 lat,
                  chyba że wcześniej ktoś ich brutalnie sprowadzi na ziemie.

                  No i są wyjątki potwierdzające regułę, z którymi można tworzyć stały związek
                  wzceśniej (z których znowu 99% to pantoflarze, maminsynki, i nieporadne łajzy)
                  • dominna Re: POZWÓL 09.11.06, 11:10
                    nie moge nie umiem nie chce...nie wiem jak i co i wogole jestem w narozniku i
                    wszyscy na okolo pokazuja mnie palcami....kocham nadal i kawalek mnie chce
                    walczyc za wszelka cene....a drugi wie ze to bezsens....i nie wiem jestem
                    rozdarta i nie wiem nic....kocham to wiem...
                    • drzejms-buond Re: POZWÓL 09.11.06, 11:29
                      wiem jak to jest
                      kochać i pozwolic odejść?
                      rzeczy niekompatybilne...
                      a jednak.
                      trzeba!
                      trzymam kciuki.

                      "nie moge nie umiem nie chce..."
                      NIE CHCE- tu jedynie tkwi problem.
                      człowiek by chciał a jednak..nie chce...

                      to jak z wizyta u dentysty- pójść i wyrwac w końcu ten bolący ząb!
                      • oliviaaa1 Re: POZWÓL 09.11.06, 11:39
                        a imprezy z koleżankami? full czasu dla siebie i na robienie tego co lubisz? a niewinne flirty bez wyrzutów sumienia? a kolejne motylki w brzuchu...? itd.. da się żyć:)
                      • dominna Re: POZWÓL 09.11.06, 16:32
                        ....trzymam kciuki....taa jakby to bylo wszystko takie proste....tylko cholera
                        nie moze mi przejsc.....a kandydatka na odkochanie sie w bylym na horyzoncie ni
                        widu ni slychu...jeszcze mi eks smsy wysyla: twoj usm iech jest zawsze przy
                        mnie.... co to ma byc wogole...no...porazka na lini frontu....łeeee
                        • drzejms-buond Re: POZWÓL 10.11.06, 10:27
                          IDIOTA!
                          on nie wie ,ze ty cierpisz?
                          po co ci taki?

                          to niech se ten usmiech zasuszy,schowa do kieszeni, i wyjmuje wtedy gdy jakaś
                          kobitka powie mu: "POZWÓL MI ODEJŚĆ"
                          • dominna Re: POZWÓL 10.11.06, 12:46
                            ....wlasnie zdaje sobie z tego sprawe doskonale...ale chce byc ze tak sie
                            wyraze....fair...w porzadku....czysto sie czuc...nie miec
                            wyrzutow...interesowac sie jak sie czuje i czy mnie kurwa nbardzo to cale
                            chujostwo boli psia krew.....cholera mnie bierze na maksa niech se w dupe
                            wsadzi te smsy jebane i wiadomosci inne przezemnie nie porzadane....niech mi
                            powioe zebym spierdalala i sie do mnie nie odzywa a nie mi smsy wysyla kurwa z
                            dobrego serca czy jak...mnie boli kurewsko a on sie tym jeszcze napawa....
                            • margushia Re: POZWÓL 10.11.06, 13:41
                              Nie czekaj az on Ci to powie, sama mu to powiedz.. Faceci tacy sa.. dopoki
                              alternatywy lepszej nie znajda to zeruja na takich uczuciach.. a nawet jak juz
                              kogos znajda, to i tak dalej beda nas trzymac "tak na wszelki wypadek". Oni to
                              wiedza i dlatego tak nas traktuja. Wredoty!

                              To jest trudne, bo za glebokie uczucia, ale jak to powiedzial dzejms mysl o
                              zlych wspomnieniach a nie dobrych.. Trudno, bo sie kocha i z jednej strony chce,
                              ale za trudno, zeby moc.. bo sie ma ta nadzieje.. ktora niestety tylko w takich
                              sytuacjach pogarsza sytuacje, bo wydluza nasze cierpienie.. czas leczy rany..
                              zajmij sie innymi rzeczami, swoimi, nawet jak ktos tez tu powiedzial, niewinnymi
                              flirtami, niech cie podbuduja. a jesli naprawde chce Ciebie to spraw, zeby to on
                              sie o Ciebie staral, a nie Ty o niego.. ze to jemu zalezy a nie Tobie!!!
                              Trzymam kciuki!
                              Bedzie dobrze, bo choc Cie nie znam, wiem, ze jestes ZAJEBISTA!!! I o tym masz
                              NIGDY nie zapominac ;))))))))))))))))))
                              • drzejms-buond Re: POZWÓL 10.11.06, 14:18
                                a bo on taki dooooooooobry jest...
                                tylko czekać jak ci kwiata przyśle...
                                :-/
                              • dominna Re: POZWÓL 10.11.06, 15:05
                                Dzięki wielkie naprawde....lepiej m i się robi....ale i tak boli no ale mam
                                nadzieje ze przestanie w koncu....tylko kiedy cholera no!!!!
    • adamick Re: pozwol mi odejsc.... 10.11.06, 14:28
      Kobieto napisz do mnie jam samotnik i szukam takiej troskliwej uomen
      • drzejms-buond Re: pozwol mi odejsc.... 10.11.06, 14:47
        O! i to jest genialna myśl!
        PISZ,kobieto,pisz mu, pisz!
      • dominna Re: pozwol mi odejsc.... 10.11.06, 15:09
        mmmm....moze to nie glupia mysl jest.....:)
        • asia2118 Re: pozwol mi odejsc.... 10.11.06, 15:29
          dominna zobacz prosze na moj problem: Czy ciagnac to dalej?
          Po przeczytaniu twojego doszlam do wniosku ze facet ktory krzywdzi nie jest wart
          zachodu.Fakt ze rana w serduszku pozostaje ale moze uda sie ja zaleczyc latwiej
          niz sie wydaje.Warto chyba sprobowac i pokazac ze tez mamy jakis honor.Nie
          jestesmy gorsze od nich.Babki trzymajmy sie razem!!!
          • dominna Re: pozwol mi odejsc.... 10.11.06, 15:44
            ...najgorsze jest to ze potrzebujemy tych czlekoksztaltnych potworow ktore z
            nami robia zle rzeczy potem....maja nas gdzies....zeruja na naszych
            uczuciach...a poza tym to sami nie wiedza kiedy klamia. ..mysla co innego a
            mowia nam ciuciuciu i nam przyjemnie...ale to sciema jedna wielka jest...tych
            naprawde cos wartych jest wybiorcza ilosc...no ale mam nadzieje ze kogos
            spotkamy w koncu kto sie bedzie do czegos nadawal...patrz malzenstwo dzieci
            bezpieczenstwo itd...
            • dominna Re: pozwol mi odejsc.... 11.11.06, 11:45
              ...o boze snil mi sie dzis....to straszne....ja mam juz dosc....na dodatek boli
              mnie gardlo psia krew i bede musiala isc chora deo roboty...niedobrze.....jak mi
              sie nie podoba to wszystko.....chce zeby moj eks mi zrobil
              herbatke...buuu....tesknie
              • ms.hyde Re: pozwol mi odejsc.... 11.11.06, 11:50
                biedulko... ja co prawda jestem w zupełnie innej sytuacji, ale tez tęsknie i tez cierpię i tez chętnie napiłabym sie herbaty z kimś_kto_nie_chce_się_ze_mną_spotkac :(
                więc łączę się w bólu! big virtual hug!
              • lenka24 wróci do Ciebie, zobaczysz 13.11.06, 13:48
                Tak sobie błądzę po tym forum i przypadkiem trafiłam na Twój wątek. To, co
                przeczytałam, przypomina mi fragmenty "żywcem wyjęte z mojego życia".
                Mój były facet też miał takie "zjazdy" -teraz myślę, że po prostu za dobrze mu
                było.
                Powiem Ci jedno, zawsze po jakimś czasie (średnio tygodniu) odmieniało mu się i
                chciał wracać. Kilka razy zgodziłam się na jego powrót.
                Ale jak to w życiu, kiedyś było "o jeden most za daleko" i już nie chciałam być
                razem.
                Jeśli boli Cię serce, jeśli go kochasz i chcesz tylko, by wrócił, mówię Ci -
                WRÓCI!!!! zobaczysz.
                a jak już wróci, daj znać na forum, że jest!
                • drzejms-buond Re: wróci do Ciebie, zobaczysz 13.11.06, 14:54
                  no, ta...tydzień urabiania dziewczyny poszło się bujać
                  :-[
                  co z tego że wróci jak sobie zaraz pójdzie..ty jej lepiej nie kuś!
                  • dominna Re: wróci do Ciebie, zobaczysz 13.11.06, 17:13
                    a tam ja juz sama nie wiem co to ma byc....ostatnio stwierdzil ze przeciez
                    dalam mu czas...ale jaki czas przeciez definitywnie sie ze mna rozstal...i ze
                    chce sie ze mna spotkac...i wyczekuje na moment kiedy bedzie mogl ze mna
                    pogadac...ale jak narazie to nie ma czas...co to ma byc....co to ja jestem
                    banka wstanka no....aaaaaaaaa
                    • screen Re: wróci do Ciebie, zobaczysz 13.11.06, 17:48
                      Witaj!
                      Widze, że jesteś jak ja. Chyba to dobrze określiłaś Wańka wstańka. Az mi się
                      buzia usmiechneła mimo że do śmiechu w ostatnich dniach mi nie jest.
                      Ja tak wracałam przez 4 lata. Znowu pewnie bym wróciła gdyby próbował
                      wytłumaczyć kłamstwo sprzed kilku dni ale wcale się nie kwapi. A przyjdzie,
                      tylko wyczeka odpowiedni moment. Pewnie przeczeka miesiąc i na urodziny wysle
                      mi serdeczne życzenia.
                      Cięzko mi jak jasny pierun ale próbuje się nie łamać.
                      Codziennie będe czytac ten wątek żeby trzymac sie postanowienia.
                      Pozdrawiam wszystkie Wańki wstańki;)
                      Trzymajmy się razem.
                      • dominna Re: wróci do Ciebie, zobaczysz 13.11.06, 22:49
                        hmm...moj eks stwierdzil...ze wyczekuje momentu kiedy bedzie sie mogl ze mna
                        spotkac i porozmaiac...ale nie ma czasu i tak... bzdura...ciekawa jestem czy
                        kiedys dosrosnie...
                        • drzejms-buond Re: wróci do Ciebie, zobaczysz 14.11.06, 10:27
                          o bożżżżżżz, chce ale nie moze.
                          no widzisz...
                          on cie "na pewno kocha śmiertelnie"
                          ta
                          sralis-mazgalis..
                          wyrzuty sumienia(?) ma i tyle albo mu testosteron skoczył...

                          spotkaj sie z nim ale dopiero jak ci przejdzie!
                          dobrze radzę!
                          a właściwie czemu ja ci radzę?
                          :-/
                          • screen Re: wróci do Ciebie, zobaczysz 17.11.06, 09:25
                            Dominko jak tam u Ciebie?
                            U mnie cisza ale na moje pytanie czy sie rozstajemy nie uzyskalam odpowiedzi.
                            Wolałabymm, żeby mi powiedział: tak to już koniec, ostatnie Pa.
                            Wtedy łatwiej byłoby mi z tym. Teraz bardzo tęsknie a jednocześnie ciągle
                            myslę, że jest wredny i chce mi wymierzyć karę a potem wróci jakby nigdy nic.
                            Rośnie we mnie bunt i żal a przy tym strasznie tęsknię.
                            Codziennie walcze żeby nie zadzwonić, nie napisać wiadomości.
                            Zaczyna sę weekend i nie będzie mozliwości oderwania się od rzeczywistości w
                            pracy.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka