leeloo74
22.01.07, 11:10
Jest taki facet... Lat 35, udaje że jest pracownikiem róznych firm, na ogół
twiedzi ze jest dyrektorem albo kierownikiem. Podawał sie za wdowca, którego
żona i dziecko zgineli w wypadku samochodowym. Zakochałam się jak dziecko.
Romans trwał ok. 1,5 mca, az w ostatni podziałek jego rzekomo zmarła żona do
mnie zadzwoniła, bo odkryła w jego telefonie smsy. Jestem w totalnym proszku.
Nikt mnie tak qrwa nigdy nie skrzywdził emocjonalnie. A jednak za nim qrwa
tęsknie... Tez jestem chora psychicznie. Boże co ja mam zrobic? Facet jest
patologicznym kłamcą, tak mówi psycholog. 90% tego co mi mówił okazało sie
totalna fikcją. Przy tym jest niezwykle inteligentny, bardzo adorujący, mozna
sie zabujać, zwłaszcza, że mówi kobiecie dokładnie to co ona chce usłyszeć.
Daje ogromen poczucie bezpieczeństw, czułosc, oczywiscie fikcyjne. Można sie
naprawde zakochac, chociaz z wyglądu nic szczególnego.
Nie umiem sobie z tym poradzić :((((.