Dodaj do ulubionych

Pytanie do tych co są w USA.

IP: 157.25.31.* 20.05.05, 14:09
Witam.
Mam 30 lat.Mieszkam i pracuję w W-wie.Pracuję w dużej firmie, siedzę za
biurkiem, zarabiam 2500 zł.Mam kredyt mieszkaniowy na głowie i inne opłaty
które kosztuję mnie w sumie 1600 zł. Zostaje 900 zł za które muszę przeżyć co
miesiąc.O odkładaniu nie ma mowy ani tym bardziej o jakichś kursach czy
studiach.Znajomy wyjechał niedawno do USA (Milwaukee).Pracuje w jakmiś
magazynie-jeździ widlakiem.Zarabia ok 2500 usd.Mówi, ze życie kosztuje go 500
usd miesięcznie.Wychodzi na to, że jest w stanie odłożyć 2000 usd
miesięcznie.Biorę poprawkę i zakładam, ze może odłożyć powiedzmy 1500 usd.W
Polsce na odłożenie takiej kwoty nie mam najmniejszych szans.
Zwracam się z pytaniem do tych co są na miejscu czy takie zarobki są możliwe
i czy będąc na moim miejscu wyjechalibyście do USA ?
Czekam na Wasze rady i podpowiedzi.
Dziękuję.
Obserwuj wątek
    • Gość: kasia Re: Pytanie do tych co są w USA. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.05.05, 14:22
      lester wez pod uwagę to ze pojedziesz /zakladam/na wizę turystyczną.więc jesli
      podbiją Ci w usa zem ozesz zostac np 3 mce toco? guzik.a po tym czasie jestes
      tam nielegalnie.odpukac niech spotka Cię np. koniecznosc wizyty u dentysty lub
      lekarza to cale Twoje oszczędnosci ida na to.
      ja juz zaczynam wariowac. moj chlopak chce jechac/dostalwizę pare dni temu/ i
      chce bym znim pojechala/tez mam wizę/. z tym ze o ile on ma pracę
      zagwaranowaną u brata toja nie. w tej chwili to nie zrobisz nawet prawa jazdy
      jak jestes tam nielegalnie. wiec i do pracy nie dojedziesz/chyba ze bedziesz z
      kims pracowal /.ale o ile moj chlopak moze jezdzic z bratem/brat jest legalnie/
      to co mi pozostaje?
      przeraza mnie cala ta ameryka. a mojego chlopaka przeraza wizja pracy za tysiac
      zlot w Polsce i wizja ubogiej przyszlosci.
      I jesli nie dojdziemy do porozumienia to związek się rozpadnie.On wyjedzie. Ja
      zostanę.
    • stellabell Re: Pytanie do tych co są w USA. 20.05.05, 14:26
      500$/m???? jesli mieszka w kartonie na ulicy to bardzo prawdopodobne, ze tyle
      wlasnie wydaje. nie liczylabym na twoim miejscu na to, ze tylko tyle bys tam
      wydawal na miesiac [mieszkanie (male) - ok. 600$, wyzywienie - 400 $, samochod
      (nie sam jego zakup, ale ubezpieczenie i benzyna)- 300$?(ops nie masz ss wiec
      prawa jazdy i samochodu rowniez), inne wydatki ok 500$.
      prawdopodobnie nie masz pozwolenia na prace w usa, nie masz green card etc., a
      bycie nielegalnym w dzisiejszych czasach (z tego co wiem ze slyszenia i
      wiadomosci przychodzacych zza kontunentu) latwe nie jest.
      • Gość: aneta Re: Pytanie do tych co są w USA. IP: *.dyn.optonline.net 20.05.05, 15:30
        ale kolega ci bzdury opowiada. po pierwsze nie wierze ze zarabia 2500$, i te
        skromne wydatki na zycie. a jak placiz za mieszkanie, moze mieszka u rodziny i
        w ogole nie musi(malo prawdopodobne) a dojazdy do pracy, a jedzenie, a inne
        wydatki zyciowe. 500$ na zycie to naprawde malo, a on jest w stanie odlozyc
        2000$ ?????chyba ze nic nie je, a do pracy chodzi na piechote, a do tego
        mieszka w kartonie. dobre zarobki dla ludzi bez papierow to najwyzej jakies 2000
        $ miesiecznie, ale najczesciej jest to suma ponizej.
        wyjazd do usa juz sie tak nie oplaca jak kiedys, ale a prace tu prosciej niz w
        naszej polsce.
    • usuwanie.azbestu Re: Pytanie do tych co są w USA. 20.05.05, 16:19
      Gość portalu: LESTER napisał(a):

      " Mam 30 lat...O odkładaniu nie ma mowy....czy będąc na moim miejscu
      wyjechalibyście do USA ?"

      Witaj Lester,
      troche sam sobie odpowiedziales. Z reszta potrzebujesz "popchniecia".
      Z tego co piszesz jedynym rozwiazaniem dla ciebie aby zmienic cos
      w twojej obecnej beznadziejnosci jest wyjazd.
      Rozwaz przyjazd na pare miesiecy i sam zobaczysz. Te "umowne" 500
      na tydzien jest zupelnie realne. Nie od razu ale jak sie dobrze pokrzatasz
      to znajdziesz. Silna motywacje juz masz. Obnize na poczatek twoje
      miesieczne oszczednosci do ok. 500. Sa realne.
      Powinienes przyleciec i na miejscu zadecydowac sam. Nikt lepiej za ciebie
      tego nie zrobi. Ale przyleciec i sprobowac musisz. Jezeli nie sprobujesz
      bedziesz zawsze zalowal. Nie ma nigdy gwarancji sukcesu ale prawdopobobienstwo
      jest. Sytuacje w Polsce znasz. Co bym zrobil na twoim miejscu?
      To co zrobilem bedac wczesniej. Klikam stad. Remember, nothing ventured,
      nothing gained. Tylko do odwaznych swiat nalezy.
      W Polsce juz jestes na najblizsze 30 lat "ustawiony". Prace masz :))).
      Powodzenia,
      usuwanie a.
      • Gość: emigrant Re: Pytanie do tych co są w USA. IP: *.lr.centurytel.net 20.05.05, 16:57
        Pamietaj tez o zjawisku im glebiej w las tym wiecej drzew. Duzo na miesiac
        mozna odlozyc jak sie jedzie na trzy miesiace, zaciska zeby, spi w slumsie i
        tak dalej. Na dluzsza mete tak sie nie da. Zaczna sie wydatki, starcisz prace
        szukasz nowej, a za mieszkanie trzeba placic regularnie, odpukac choroba lub
        chocby dentysta - jestes pewien ze dlugo wytrzymasz z bolacym zebem? A dochody
        nie beda rosnac, ludzie co dziesiec lat temu zarabiali 8/h dzis zarabiaja
        8.50/h.

        Licz dalej, po roku masz moze 6-8 tys, po dwoch juz tylko 12, dolar leci w dol
        szybciej niz rosna twoje oszczednosci, po piecu latach w sile nabywczej masz
        mniej niz po roku, wypadasz z obiegu w Polsce, ani nie masz jak zyc ani gdzie
        wrocic. Polonijne knajpy w Chicago sa pelne takich ludzi.
    • Gość: Asia Re: Pytanie do tych co są w USA. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.05.05, 16:24
      Tu jeden gość napisał dla tych co wyjezdzaja do Ameryki -poczytaj uwaznie
      dostaniesz odpowiedz
    • Gość: krzychoo Re: Pytanie do tych co są w USA. IP: *.hsd1.nh.comcast.net 20.05.05, 23:09
      hahahahahahaha!!! i ty masz 30 lat i wierzysz w takie bzdury??? chlopaku,
      poczytaj sobie ogloszenia i zrob prosta matematyke, a uwierz mi nie bedzie to
      $1000 w twojej kieszeni(ani twojego kumpla), ale do rzeczy.... ty jako
      nielegalny(bo przypuszczam ze wybierasz sie na vise turystyczna) musisz tyrac
      jak wol i spac w basemant zeby zahodowac troche waluty i zaobrac do polski, ale
      tak czy inaczej, beda to lepsze pieniadze niz w polsce, a jak dodatkowo ominiesz
      miasta gdzie sa duze skupiska emigrantow(np, chicago, nyc) to jest szansa, ze
      zaoszczedzisz wiece i wiecej zarobisz.... powodzenia!
      • Gość: lester Re: Pytanie do tych co są w USA. IP: 157.25.31.* 23.05.05, 12:36
        Dziękuję za wszystkie odp.(za te mniej miłe też ).Mam się nad czym
        zastanawiać....
        • w357 Re: Pytanie do tych co są w USA. 23.05.05, 21:46
          Gość portalu: lester napisał(a):

          > Mam się nad czym
          > zastanawiać....
          -------------------------------
          Niestety takie są realia "dzisiajszej ameryki".
          Jeszcze 15 lat temu , to było miejsce, gdzie spokojnie można było sporo zarobić
          (w sensie przywiezienia gotówki do polski).
          Teraz, jeśli jesteś 'legalny' i masz pracę, to tylko żyjesz spokojnie na jakimś
          poziomie.

          Zarobki ws. wydatki podane na początku , to BZDURA.
    • Gość: Karo Re: Pytanie do tych co są w USA. IP: *.hsd1.il.comcast.net 24.05.05, 01:48
      A czy ten koles mieszka na ulicy bo jak wynajmuje mieszkanie to tez zaplaci ok
      600-700 a jak splacalby kredyt jak Ty to nie wiem czy mu zostanie wiecej jak
      Tobie w Polsce - przelicz to sobie, bo tu mieszkania tez drogie!
    • aksiegowy Nie jedz 24.05.05, 06:27
      Do USA trzeba "dojrzec"
      Tu najlepiej radza sobie ci co nie sa zadowoleni ze status quo i pociaga ich
      mozliwosc lepszego jutra. Ci co sa "prawie ze zadowoleni" za swej obecnej
      sytuacji, beda przeklinac Ameryke bo im zabrala maly, ciasny ale wlasny katek w
      ktorym sie nauczyli zyc i jest im w sumie ok.
      AK
      • Gość: wojtek usa Re: Nie jedz IP: 63.96.48.* 31.05.05, 12:53
        AMEN...
    • cynta Re: Pytanie do tych co są w USA. 15.06.05, 10:53
      Chyba faktycznie powinienes przyjechac i zobaczyc jak tu jest. I jeszcze zalezy
      co chcesz, dorobic sie i wrocic do Polski czy zamieszkac na stale w Stanach i
      zyc tamtejszym zyciem? Bo jezeli to drugie wchodzi w gre to jaki jest twoj
      angielski? zdalbyc Tofla? czy masz wyzsze studia ukonczone? jedna z mozliwosci
      jest przyjechanie na studia np. magisterskie (master), cos tam placa, 2 lata da
      sie przezyc a potem prace tutejsza znajdziesz i firma moglaby cie zasponsorowac
      na ZK. Nie jedz do Chicago i NY, no moze na poczatek, to getta i zla percepcja
      polakow. Zgraj o ZK, moze sie przydac
      • Gość: ania Re: Pytanie do Cynta IP: *.crowley.pl 15.06.05, 11:03
        czesc,
        ja mam pytanie do cynta. Jestes w USA?Bo ja wlasie zamierzam jechac do USA, mam
        GC. W Polsce wlasnie skonczylam studia-AE (finanse i bankowość), angielski znam
        dobrze - mam zdane certyfikaty z jezyka ogolnego i business english. No wlasnie
        sie zastanawiam czy mam jakiekolwiek szanse na znalezenie pracy w zawodzie i w
        miedzyczasie skonczenie studiow master w usa (poniewaz wiem ze nasz mgr jest
        porownywalny z licencjatem w usa).zamierzam , przynajmniej na poczatku,
        zatrzymac sie w NY-czy to zly wybor?Jesli tak to jakie miasta sa lepsze do
        zycia i znalezienia ciekawej pracy?
        Z gory dziekuje za odpowiedz!
        Pozdrawiam
        • katlia Re: Pytanie do Cynta 15.06.05, 19:17
          Oczywiscie, szanse sa, ale nie bedzie latwo, zwlaszcza na poczatku. Nie
          przyjezdzaj, jezeli nie masz pieniedzy aby sie utrzymac na 2-3 miesiace kiedy
          szukasz pracy. Tu licza sie referencje bardziej niz dyplomy i certifikaty. Ja
          bym radzila najpierw zapisac sie do jakiejs temp agency przez ktora dostaniesz
          tymczasowa pozycje - kontrakt mozesz miec na tydzien, miesiac,
          • Gość: rybka Re: Pytanie do Cynta IP: *.hsd1.ca.comcast.net 16.06.05, 18:02
            Tutaj licza sie tylko znajomosci, jezeli takowych nie posiadasz
            to dlugo mozesz pracowac przez agencje i nigdy nie dostac "normalnej
            pracy"
        • keily Tez mamPytanie do Cynta i odpowiedz dla Ani. 16.06.05, 18:22
          Gość portalu: ania napisał(a):

          > czesc,
          > ja mam pytanie do cynta. Jestes w USA?Bo ja wlasie zamierzam jechac do USA,
          mam


          Cynt, dlaczego jeestes taki glupi ?
          Aniu, gostek ktory pisze : "Nie jedz do NY i Chicago bo to "getta"" nie mieszka
          w USA. Nigdy tu nawet nie byl przez chwile. Naczytal sie (starej) propagandy o
          USA (jeszcze mi to komuna traci) i wypisuje banialuki. "Zagraj o ZK", nastepnba
          perla artystyczna :)

          • cynta Re: Tez mamPytanie do Cynta i odpowiedz dla Ani. 17.06.05, 03:39
            Wow, wow, po pijaku piszesz czy co? Mozesz byc innego zdania o Polakach w
            duzych osrodkach polonijnych, moze sam(a) tam mieszkasz i obraza cie moja
            opinia, trudno takie jest moje zdanie. Ale o co chodzi z zagraniem o Zielona
            Karte? o blad w druku? sorry spieszylam sie. Raczej poradz cos konstruktywnego
            innym jezeli masz cos do powiedzenia, inaczej mordenka w kubelek i krecic
            kielbasy u gorali (zart:o)
        • cynta Re: Pytanie do Cynta 17.06.05, 03:33
          Tak, mieszkam w USA od 4 lat, a przedtem w Kanadzie 12 lat. Mysle ze w twojej
          sytuacji najlepszym rozwiazaniem jest zrobic MBA. Do tego trzeba zdac taki
          wstepny egzami (nie pamietam nazwy bo ja studiowalam w Kanadzie)ale to jest do
          zdania, trzeba sie przygotowac troche itp. Mozesz tez sprobowac znalezc prace
          np. przez Monster.com poprostu zaaplikuj na cos co jest do twojego profilu
          podobne, jakas praca w banku czy cos takiego, mysle ze masz szanse zwlaszcza ze
          masz GC (jakim cudem??) Duze, dobre firmy sposoruja wszyzsze studia na pol
          etatu i placa za nie, imaczej bedziesz musiala sie zapozyczyc chyba ze zrobisz
          Master z jakiegos teoretycznego przedmiotu (nie MBA) i wtedy moze uda ci sie
          znalezc stypendium i pewnie kaza ci uczyc. O inne niz NY miejsca zapytaj na
          forum "z dala od Polski" moze ci cos fajnego poleca. Ja jestem w Teksasie, zyje
          i niezle zarabiam, nie ma tu tego blichtu co w NY czy Kaliforni ale jest taniej
          i spokojniej. Sprawdz uniwersytety tutejsze jakie programy oferuja np. Texas
          Tech (duzy, niezly i Pani Irena Jarocka tam mieszka :o))I popytaj innych.
          Powodzenia
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka