mcov
29.11.05, 02:39
wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3038771.html
W przemówieniu wygłoszonym w bazie lotniczej Davis-Monthan, w Tucson (stan
Arizona), Bush przedstawił założenia swojego programu przewidującego możliwość
podjęcia czasowej, legalnej pracy w USA przez nielegalnych imigrantów
Program ten jednak - jak podkreślił prezydent - "nie prowadzi automatycznie do
uzyskania obywatelstwa ani do amnestii". "Jestem przeciwny amnestii" -
podkreślił Bush
Z drugiej strony jednak, prezydent oświadczył, że Stany Zjednoczone były
zawsze "krajem doceniającym przybyszów a Amerykanie nie powinni musieć
wybierać między społeczeństwem otwartym i legalistycznym"
Umocnienie granicy z Meksykiem, którą masowo przekraczają nie tylko
Meksykanie, ale także mieszkańcy prawie wszystkich krajów Ameryki Łacińskiej,
polegać ma m. in. na patrolach bezzałogowych samolotów, wydalanie nielegalnych
imigrantów do Meksyku oraz zwiększenie pojemności ośrodków czasowego
przetrzymywania osób oczekujących na deportację lub legalizację pobytu w USA
Obserwatorzy podkreślają, że Bush znajduje się w trudnej sytuacji bowiem
konserwatywne skrzydło jego Partii Republikańskiej domaga się ostrzejszej
polityki wobec nielegalnej imigracji. Jednak republikanom zależy też na
głosach Amerykanów pochodzenia latynoskiego, którzy są najszybciej rosnącą
liczebnie mniejszością etniczną w USA. (PAP) jm/ 2300