Dodaj do ulubionych

Polki pracujace w USA...

IP: *.nwrk.east.verizon.net 06.01.06, 23:12

Witam. Czytam czasami to forum, a takze pare innych i czesto trafiam na
wypowiedzi ludzi, twierdzacych, ze jest im tutaj(w USA) bardzo dobrze i nie
zdecydowaliby sie juz na powrot do Polski. Czesto czytam takze posty, w
ktorych forumowicze pisza, iz pracujac w tym kraju moga sobie pozwolic
na 'normalne' zycie. Czyli stac ich na oplacenie rachunkow, kupienie i
utrzymanie samochodu, elektroniki, ciuchow i jeszcze moga sobie odlozyc
troche pieniedzy na oplacenie w przyszlosci jakiegos collegu i odwiedzic
Polske 2x w roku. Na forach turystycznych co chwile pojawia sie post osoby,
wybierajacej sie do jakiegos egzotycznego kraju na wakacje, a adres IP
wskazuje USA na miejsce zamieszkania:)

Po przydlugim wstepie moze przejde wreszcie do rzeczy;)...No wlasnie...gdzie
pracuja Polki w USA, ze stac je na te rzeczy, ktore wymienilam. Chodzi mi o
Polki, gdyz wiem, ze faceci, nawet nie znajacy angielskiego, zarabiaja
wiecej. Chodzi mi takze o Polki utrzymujace sie w 100% samodzielnie. Przeciez
zarabiajac 6/8$(a tyle sie chyba zarabia pracujac np. w sklepie, sprzatajac)
na godzine nie bylyby w stanie nic odlozyc, nie wspominajac o normalnych
miesiecznych wydatkach. A jednak nasze Rodaczki sobie swietnie radza, a co
wazniejsze w pewnym momencie decyduja sie pojsc do szkoly i zdobyc dyplom
wyzszej uczelni.

Takze powiedzcie mi Dziewczyny, gdzie pracujecie???:) Pytam naprawde powaznie
i licze na powazne odpowiedzi...

Pozdrawiam.

Obserwuj wątek
    • myszka00 Re: Polki pracujace w USA... 07.01.06, 02:38
      mieszkam w kanadzie ,sama z dziecmi ,skonczylam college majac 40 lat hehe,ale
      stracilam prace i nie bylo wyboru,w sumie dobrze sie stalo,mam swoj dom z
      basenem ,jedno dziecko juz nie mieszka ze mna ale ze pracuje i studiuje to
      zapelniam mu lodowke,prace mam fajna ,zarabiam srednia krajowa,wystarczy na 2
      razy roku na wakacje,narty i podobne przyjemnosci,dlugow nie mam,ale tez konto
      w banku nie za wielkie,zyje sie po prostu bez stresu
      • Gość: Max Re: Polki pracujace w USA... IP: *.server.ntli.net 09.01.06, 18:39
        Where do you live darling ?
      • Gość: byla au pair Re: Polki pracujace w USA... IP: *.res.east.verizon.net 19.02.07, 00:32
        Wyjechalam do USA jako au pair w 2000 roku.Wiedzialam ze juz nie wroce i do
        dzisiaj jest bardzo szczesliwa ze tu zostalam.Poczatki nie byly latwe, ciezko
        pracowalam,uczylam sie angielskiego,studiowalam. Obecnie jestem pielegniarka i
        wyszlam za maz. Mam dom, mieszkam pod stolica Waszyngton,nic mi nie brakuje.
        Bylam w tamtym roku w Polsce, ceny mnie przerazily. Popieram mlode osoby
        pragnace wydostac sie z Polski, jak na razie nic nie zmienilo sie na lepsze i
        uplynie dlugi czas zanim jakosc zycia bedzie taka jak na Zachodzie czy tutaj. W
        czerwcu lecimy z mezem na Hawaje...
        • Gość: tani dolar Re: Polki pracujace w USA... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.02.07, 12:30
          ceny Cie przerazily bo dolar tanio stoi i zamiast tych 4 zlotych jest kolo 3
          zlotych....

          co do mlodych osob to jak zalegalizuja sobie pobyt w USA to moga jechac,,tutaj
          Polki moga szybko to zrobic,gorzej z chlopakami,mezczyznami ...
        • Gość: joka Re: Polki pracujace w USA... IP: *.dsl.emhril.sbcglobal.net 15.03.08, 22:53
          Z tego wynika ze prowadzicie Biznesik polegajacy w glownej mierze na
          nie placeniu robolom.
        • Gość: anula Re: Polki pracujace w USA... IP: 213.199.192.* 01.04.08, 07:09
          Czy bylas ten przez ten caly czas nielgalnie? Podziwiam. Ja tez
          chcialabym zaczac w USA od AU Pair ale nie wiem jak z doświadczeniem
          w opiece an ddziecmy, choc czesto pare razy w tygodniu opiekuje sie
          dzieckiem siostry.Jak ty to zrobilas? Pomóż
        • Gość: iris pomoc IP: *.bezprzewodowy.net 07.03.09, 11:29
          witam, chcialabym wyjechac do USA, w maju zdaje maturę na początku czerwca chcialabym wyjechac raczej na stale.. Mam dosyc polskiego klimatu, ludzi, biedy itd, chce zacząc nowe zycie. Znam angielski na poziomie komunikatywnym - na pewno duzo jeszcze bede misiala sie nauczyc. Szukam pomocy u Polakow ktorzy już tam są i polecają wyjazd do tego karju oraz zycie tam. Bylabym wdzieczna za jakiekolwiek wskazowki.. Wiem ze nie bedzie latwo ale miedzy innymi kiedys chcialabym mowic i pisac tak jak Pani, i polecic Stany innym. Pozdrawiam Monika :)
        • Gość: iris wyjazd do usa IP: *.bezprzewodowy.net 07.03.09, 11:29
          witam, chcialabym wyjechac do USA, w maju zdaje maturę na początku czerwca chcialabym wyjechac raczej na stale.. Mam dosyc polskiego klimatu, ludzi, biedy itd, chce zacząc nowe zycie. Znam angielski na poziomie komunikatywnym - na pewno duzo jeszcze bede misiala sie nauczyc. Szukam pomocy u Polakow ktorzy już tam są i polecają wyjazd do tego karju oraz zycie tam. Bylabym wdzieczna za jakiekolwiek wskazowki.. Wiem ze nie bedzie latwo ale miedzy innymi kiedys chcialabym mowic i pisac tak jak Pani, i polecic Stany innym. Pozdrawiam Monika :)
      • Gość: Agnieszka Re: Polki pracujace w USA... IP: *.dynamic.dsl.as9105.com 19.06.15, 21:03

        Dalej tam mieszkasz.? Szukam pracy,, i domu do wynajmu
    • Gość: zbav Re: Polki pracujace w USA... IP: *.hsd1.il.comcast.net 07.01.06, 05:39
      USA jest krajem duzych mozliwosci.Jest tylko jeden sekret zaraz po przybyciu do
      tego kraju nie mozna tracic cennego czasu na szukanie "markowych" ubran a
      spedzic go w szkole.Ja pracuje w sluzbie zdrowia zarabiam do 70$ na godzine.
      Moim zdaniem bardz duzo z nas zrobilo kariery zawodowe.Pozdrawiam
      • Gość: lu Re: Polki pracujace w USA... IP: *.ct.gemini.ntplx.com 09.01.06, 18:37
        Och, tak ta sluzba zdrowia. Dzieki prywatnym ubespieczenia moga pobierac kazda
        sume i nikt sie im nie pyta dlaczego tak duzo. Pozatym dzieki ich braku wiedzy
        medycznej ginie w USA od 120 000 do 200 000 ludzi rocznie, z powodu pomylek
        medycznych.
        Wiec jak tak bardzo lubisz ludzi zabijac, to moze podpiszesz kontrakt do Iraku?
        Zarobisz nawet wiecej i nikt nie bedzie ciebie sadzil za twoje niewatpliwe bledy
        popelnione na staruszkach.
        PS. W wypadkach samochodowych ginie rocznie ok. 45 000 a z broni palnel(razem z
        tym co policja zastrzeli) ok. 1500/rok(to nie pomylka, tysiac piendsed tylko),
        a w media slyszymy calkiem odwrotnie, co?
        • Gość: MikiMouse Re: Polki pracujace w USA... IP: *.tnt5.dial.mtl1.uunet.ca 09.01.06, 20:22
          W stanach ginie rocznie 98 tys. pacjentow z powodu pomylki lekarskiej a nie
          pielegniarskiej my tylko robimy,co mamy przepisane i tyle i to jak najlepiej.
          W Canadzie poniewaz nie ma lekarzy, pacjenci w szpitalach leczeni sa glownie
          przez rezydentow, czli lekarzy uczacych sie, im pomylki zdarzaja sie czesto.
          Nie nasza to jednak wina. Acha, tak sie pisze PIECSET. Nikt w te twoje majaki
          nie uwierzy skoro nie potrafisz nawet pisac po polsku.
          • Gość: joks Re: Polki pracujace w USA... IP: *.dsl.emhril.sbcglobal.net 15.03.08, 22:58
            My robimy , nie myslimy!
            Tak wyglada przystosowany Polaczek za granica.
          • Gość: frog Re: Polki pracujace w USA... IP: *.kalisz.mm.pl 14.06.08, 16:55
            "ACHA" to tez błąd....piszemy AHA no i nie używasz polskich znaków diakrytycznych...nie oceniaj innych jak piszą bo sama nie potrafisz dobrze pisać...
        • Gość: Iza Re: Polki pracujace w USA... IP: *.kntnny.adelphia.net 05.02.07, 02:03
          Na poczatku to sorry za moj slaby polski....wychowalam sie w stanach. Wiesz,
          pomylki sa w kazdym zawodzie, a gdyby nie ta sluzba zdrowia to kto by nas
          leczyl??? Cos jednak dobrego w tej Amerykanskiej musi bys ze wszyscy chorzy
          przyjezdzaja tutaj sie leczyc. A co do tych spraw sadowych, to zydki przeciez
          musza i na ludzkim nieszczesciu zarobic. Skoro krytykujemy wysokie zarobki
          sluzby zdrowia, to pamietajmy ze to wlasnie jej pracownicy sa najbardziej
          narazeni. Bo przeciez kafelkarz czy sklepowa raczej nie sa tak narazeni na
          HIV, Zoltaczke, i mnostwo innych choruob. A i ludzkich gnijacych ran nie musza
          czyscic, nikomu basenu nie zmieniaja, z krwia, kalem i moczem nic nie maja do
          czynienia, no i raczej za czyjes zycie nie odpowiadaja. Mysle ze takie
          odpowiedzialnosci a i wymagana dzisiaj wiedza, zasluguja sobie na dobre
          zarobki. To tylko moje 5 groszy :)

          Iza
        • Gość: Bronek Re: Polki pracujace w USA... IP: *.nycmny83.dynamic.covad.net 01.06.07, 17:16
          rozbawilo mnie to co napisal(a/e)s :-))) statystyka jest widoczna dzieki temu
          ze lekarza mozna wziac do sadu o roznego rozaju bardzo wysokie odszkodowania
          (gdzie wielu wlasnie w ten sposob sie dorobilo) - USA to kraj gdzie mozna nawet
          za wylana na siebie kawe goraca wyrwac pare milionow :-))) Teraz porownaj to z
          Polska gdzie jest poprostu kompletnie odwrotnie - i gdzie takze nie wlicza sie
          pacjetow ktorzy utracili zdrowie lub zmarli czekajac poprostu w kolejce ...
      • Gość: gość Re: Polki pracujace w USA... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.04.07, 21:09
        Zastanawiałam sie nad wyjazdem poniewaz mam znajomych w N.Jorku ale boję sie ,że
        nie poradzimy sobie z meżem i 2 dzieci.Mamy tylko srednie wykształcenie a i z
        angielskim nie najlepiej.Poza tym w Polsce kredyt do spłacenia .Ja jestem
        projektantem odziezy ale w branzy pracy nie mam -pracuje jako wizażystka w
        Instytucie Pieknosci ale teraz jestem na wychowawczym.Generalnie mamy po 40
        lat-czy to nie za póżno???
        • Gość: joka Re: Polki pracujace w USA... IP: *.dsl.emhril.sbcglobal.net 15.03.08, 22:59
          Za pozno. Daj sobie spokoj!
        • Gość: ja Re: Polki pracujace w USA... IP: *.slp.vectranet.pl 18.04.08, 22:41
          Jesli jestescie zdrowi i macie glowy na karku to nie jest za pozno. Jedna rada jak umiecie liczyc to liczcie na siebie i trzymajcie sie z dala od polskiej emigracji. No i jak najszybcie opanujcie jezyk. powodzenia
        • Gość: iga Re: Polki pracujace w USA... IP: *.hsd1.ga.comcast.net 10.04.15, 22:08

          Jak chcesz sprzatac, to przyjezdzaj. Tutaj nie jest lekko. Bez znajomosci jezyka angielskiego nie ma co marzyc o dobrej pracy. Masz odwage zobaczyc jak wyglada zycie na emigracji ?
      • Gość: ungu Re: Polki pracujace w USA... IP: *.nycmny.east.verizon.net 16.05.07, 02:03
        Jestem tu 10lat. Moje poczatki to byla szkola, szkola rano i wieczorem, szkola.
        Obecnie pracuje w banku jako Branch Manager a swoj czas wolny wypelniam
        podrozami. Czego i wam wszystkim zycze.
      • bszalacha Re: Polki pracujace w USA... 11.06.07, 17:02
        Kochana!Nie mam się do kogo zwrócić.Czy jako psycholog bardzo słaby językowo
        miałabym jakąs szansę na pracę w USA?Już nie wiem co ropbić,liczyłam na
        brata,który wyjechał,ale...Zostałam tu zupelnie sama.Jestem na wcześniejszej
        emeryturze.czy mogłabys mi jakoś pomóc.PROSZĘ./mozna na priv/.
      • Gość: joka Re: Polki pracujace w USA... IP: *.dsl.emhril.sbcglobal.net 15.03.08, 22:56
        jeszcze jedna kariera !!
        Co innego gdybys byla lekarka.
        A i pieniadze marne. Wniosek ,jestes salowa i myjesz osrane dupy.
    • samo Re: Polki pracujace w USA... 07.01.06, 10:46
      Dlaczego Polki w Stanach mialyby pracowac za $6/$8? Jesli masz wyksztalcenie
      lub umiejetnosci, to zarabiasz znacznie wiecej. Trzeba brac zycie w swoje rece,
      czy tutaj, czy gdziekolwiek indziej. Nie rozumiem twojego pytania. Polki w USA
      pracuja wszedzie. Sa sprzataczkami, ale i lekarzami.
      • marekatlanta71 Re: Polki pracujace w USA... 07.01.06, 15:35
        samo napisała:

        > lekarzami.

        Swieta prawda :)
      • Gość: varanasi do Samo... IP: *.nwrk.east.verizon.net 07.01.06, 17:30
        Samo,

        Faktycznie nie zrozumialas mojego pytania, a ja moze nie wyrazilam sie jasno.
        Zadajac to pytanie, mialam na mysli Polki, ktore pracuja w Stanach,zyja na
        przyzwoitym poziomie i odkladaja rownoczesnie na studia. Polki, ktore maja
        ambicje, ale z racji tego, ze jeszcze studiow nie skonczyly, nie moga podjac
        dobrze platnej, 'normalnej' pracy, a pieniadze sa potrzebne wlasnie na zdobycie
        tego wyksztalcenia. Mam nadzieje, ze teraz rozumisz, o co mi chodzi.

        Podrawiam.
        • marekatlanta71 Re: do Samo... 07.01.06, 18:20
          Zdecydowanie bardziej oplaca sie naciagnac polskiego podatnika na darmowe studia
          a nastepnie wyjechac.
          • Gość: gość Re: do Samo... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.01.06, 20:34
            darmowe? to może oddasz moim rodzicom pieniądze za 5-letnie utrzymywanie
            studentki? za wszystkie dojazdy, książki, stołówki, egzaminy, komisje i
            dyplomy? za wykształcenie, które tu nie gwarantuje jakiejkolwiek pracy?
          • anutka1 Re: do Samo... 24.02.07, 05:24
            > Zdecydowanie bardziej oplaca sie naciagnac polskiego podatnika na darmowe
            >studia a nastepnie wyjechac.


            :) popieram
            • Gość: robert Re: do Samo... IP: *.sub-70-222-95.myvzw.com 08.01.08, 22:40
              dodam gowno warte wyksztalcenie
          • Gość: oka Re: do Samo... IP: *.dsl.emhril.sbcglobal.net 15.03.08, 23:02
            Na studia ktore do dupy sie nie przydaja w Stanach.
            Zwlaszcza medyczne. Nie macie pojecia ile kosztuje nostryfikacja i
            uzupelnienie kwalifikacji.
        • samo Re: do Samo... 08.01.06, 11:24
          Varanasi, jesli jestes tutaj legalnie i niewiele zarabiasz, to dostaniesz
          bezzwrotna financial aid od rzadu, wiec problem sam sie rozwiazuje :o) A jak
          masz wyzsze dochody, to dostaniesz niskooprocentowana pozyczke, ktora zaczniesz
          splacac po ukonczeniu studiow.

          fafsa.ed.gov
          • Gość: bugsior Re: do Samo... IP: *.mary-low.residences.colby.edu 11.01.06, 05:48
            samo, sama juz nie wiesz co piszesz... to miedzynarodowi legalni w koncu dostaja stypendia czy nie?
            no jak to jest?
            • samo Re: do Samo... 11.01.06, 06:33
              :o)))
              Piszac legalnie uzylam skrotu myslowego,czesto stosowanego na tym forum. Mialam
              na mysli status rezydenta, Bugsior. Nikt inny nie podpada pod
              kategorie "eligible noncitizen" w FAFSA.
              sorry winnetou
              • Gość: bugsior Re: do Samo... IP: *.mary-low.residences.colby.edu 11.01.06, 14:18
                cos z ta precyzja wypowiedzi u ciebie kiepsko. otoz nie wiem co sie przyjelo na tym forum ale na
                swiecie przyjelo sie ze slowo 'legalnie' oznacza nic innego jak tylko 'legalnie' czyli nie 'nielegalnie'. nie
                wprowadzaj ludzi w blad bo gotowi pomyslec ze bedac np. legalnie turysta albo legalnie pracownikiem
                h1 ma sie prawo do pomocy federalnej. albo przeczytaj swojego kazdego posta ktorego napiszasz kilka
                razy, bo albo nic nie wiesz, albo nieswiadomie robisz ludziom ktorzy szukaja informacji kaszane w
                glowie. to jest ta piekna pomoc ktora im oferujesz? :)

                "Varanasi, jesli jestes tutaj legalnie i niewiele zarabiasz, to dostaniesz
                bezzwrotna financial aid od rzadu, wiec problem sam sie rozwiazuje :o) A jak
                masz wyzsze dochody, to dostaniesz niskooprocentowana pozyczke, ktora zaczniesz
                splacac po ukonczeniu studiow."
            • Gość: monnap Re: do Samo... IP: *.ny325.east.verizon.net 20.09.06, 19:14
              Mieszkam w NY, zarabiam okolo $25/godzine i nie jest to najwiecej, ale nie jest
              zle...Prawdopodobnie moglabym znalezc lepsza prace jakby mi bardzo zalezalo.
              Jestem asystentka projektantki i jak na razie moja praca jest dosc lekka i
              przyjemna. Zaczynalam od ok. $15/h i zajmowalam sie sprzedaza i reklama mody.
              Wydaje mi sie ze Polki moga dobrze zarabiac, tylko musza sie cenic.
              • Gość: gosc Re: do Samo... IP: *.resetnet.pl 17.02.07, 15:04
                naprawde? jak udalo Ci sie zdobyc tą prace ? Jakie masz kwalifikacje ?
          • Gość: joka Re: do Samo... IP: *.dsl.emhril.sbcglobal.net 15.03.08, 23:04
            poyczke ,ktora bedziesz splacal do usranej smierci i ktora pospuje
            Ci historie kredytowa.
      • Gość: joka Re: Polki pracujace w USA... IP: *.dsl.emhril.sbcglobal.net 15.03.08, 23:01
        2 lekarki Polki, przypadaja na 2000 innej narodowosci.
    • nieztejziemii Re: Polki pracujace w USA... 07.01.06, 14:51
      Podzielam opinie kolezanek. Wszystko zalezy od osobistego stosunku do samego
      siebie. Jedni maja ambicje byc kims, inni nie. Ja po bardzo specjalistycznych
      studiach w Polsce nie moglam znalezc pracy w USA i dlatego skonczylam tu studia
      pielegniarskie. Od ponad 17 lat pracuje w tym zawodzie. Zarabiam 63$ na
      godzine. Stac mnie na bardzo wygodny dom i najnowszy samochod. Jestem samotna
      matka, moje dzieci studiuja i stac mnie na to. Jezdze tez na wakacje 2 razy do
      roku, tam gdzie mi sie podoba. Moge powiedziec, ze zycie jest takie jakie
      chcemy, zeby bylo, trzeba tylko podjac ten najmniejszy wysilek i zaczac je
      kontrolowac.
      • Gość: bigguy Re: Polki pracujace w USA... IP: *.cable.mindspring.com 07.01.06, 16:44
        nieztejziemi pracujac jako pielegniarka w zawodzie od 17 lat jest to mozliwe ze
        zarabiasz 60 dolcow na godzine - ale jak sama mowisz pracujesz juz od 17 lat
        tutaj do tego co robilas wczesniej i gdzie mieszkalas nie podajesz ale z tego
        wynika ze jestes w usa juz od ponad 20 lat wiec na ten sukces sobie jako tako
        zapracowalas - niestety takich polakow jak ty jest bardzo male grono -
        zdecydowana wiekszosc tez siedzi juz tu 20 lat albo i wiecej i specjalnie nic
        szczegolnego nie osiagneli poza tym mlode dziewuszki ktore przyjezdzaja z
        polski i dopiero zaczynaja szukaja glownie bogatych mezow i taki jest ich cel
        znalezc bogatego amerykanca od razu bedzie zielona karta i pieniazki a taka
        lalunia bedzie mogla nic nie robic cale dnie - bo wlasnie takie sa dzisiejsze
        mlode polki - dziwki i szmaty
        • confidence.man Przedwojenne tkaniny. 07.01.06, 17:10
          Gość portalu: bigguy napisał(a):

          "...i szmaty ".

          Przykro. ze masz zle doswiadczenia. Lepiej byc zdrowym i bogatym niz
          biednym i chorym :). Zgadzam sie z toba, ze byc moze przedwojenne tkaniny
          byly lepsze.
          • Gość: KB Re: Przedwojenne tkaniny. IP: *.pskn.east.verizon.net 07.01.06, 18:27
            Witajcie zbav i nieztejziemi,
            Mam pytanie od Was, jakie dziedziny pielegniarstwa polecalibyscie? Zaczynam
            wlasnie studia pielegniarskie na college i bardzo bylabym ciekawa Waszej
            opinii. Szczegolnie mnie pociaga obstetrics, ale inne tez sa interesujace. Jak
            najlepiej pokierowac swoja przyszla kariera? Dzieki
            Pozdrawiam
            • Gość: art Re: Przedwojenne tkaniny. IP: *.dyn.optonline.net 07.01.06, 20:07
              jestem facetem ale jak zobaczylem wypowiedz nieztejziemi to musze przyznac,ze
              odwaga i upor spowodowaly,ze jest kims.to mi sie wlasnie podoba.moja zona jest
              taka sama i mam nadzieje,ze gdy skonczy colleg (a to juz niedlugo) jej ciezka
              praca i $$$ wydane nie pojda na marne.
        • Gość: Magda- NYC Re: Polki pracujace w USA... IP: *.nyc.cable.nyct.net 17.11.06, 06:53
          Naprawde nie wiem dlaczego ludzie nie pilnuja wlasnego zycia tylko pchaja sie z
          brudnymi lapami w zycie innych.
          Jak mozna mowic o kims ze jest dziwka i szmata? Nie znasz tej osoby, nie wiesz
          co nia kierowalo, jakie miala dzicinstwo,jaka ma psychike.
          Dla mnie osoba, ktora sadzi innych a nie zajmuje sie swoimi sprawami jest
          godna pozalowania. Powiedz mi lepiej kiedy ostatnio zrobiles cos
          bezinteresownie dla innej osoby? Powiedz szczerze kiedy? Niepamietasz?... To
          pierwsze pomysl zanim napiszesz cos.
          A jesli chodzi o mnie to uwazam, ze te dziewczyny co szukaja bogatych facetow z
          papierami, moze so madrzejsze niz nie jedna z nas. Bardzo latwo sie ciezko
          napracowac, ale duzo madrzej zrobic to w madry sposob.

      • moncia13 Re: Polki pracujace w USA... 07.01.06, 21:14
        To niemozliwe ze nieztejziemi zarabia 60 dol. na godzine bedac pielegniarka w
        USA to jest ok.100 000 na rok.
        Napewno nie znajac angielskiego i nie majac wyksztalcenia jest trudniej i mozna
        zarabiac 6 czy 8 dol. na godz.
        • Gość: zbav Re: Polki pracujace w USA... IP: *.hsd1.il.comcast.net 08.01.06, 06:04
          Tak to prawda pielegniarka w tym kraju moze bardzo dobrze zarobic.Jezeli masz
          kilka lat w zawodzie i pracujesz na intensywnej terapi zarobisz ponad
          100 tys$ rocznie.Oczywiscie to wymaga stelego douczania aby byc na biezaco z
          postepem techniki.Jezeli nie masz odpowiedniej ilosci CME tracisz prawo
          wykonywania zawodu.Oczywiscie nikt tego nie osiagnie w pierszych latach po
          przybyciu.Krakowa tez nie zbudowali w paru latach.Ja jestem ponad 20 lat ale
          wciaz pamietam jak bylo ciezko w pierwszych latach nie znalam angielskiego
          praca za 3$ na godzine.Ja nie jestem tutaj pielegniarka jestem medycznym
          technikiem i zarobie 90$ rocznie.Zycze duzo powodzenia.
          • nieztejziemii Re: Polki pracujace w USA... 08.01.06, 07:20
            Dla mnie nie brak znajomosci angielskiego byla na poczatku problemem w USA.
            Przyjechalam tu juz z biegla jego znajomoscia,(mieszkalam przed przyjazdem do
            USA 3 lata w Anglii a angielski dobrze znalam juz w Polsce) ale to, ze po roku
            studiow bylam w takiej strasznej biedzie, ze musialam wyslac moje dzieci do
            Polski na dwa lata, bo inaczej umarlibysmy wszyscy z glodu. Nastepne dwa lata
            przemeczylam sie jakos sama jedzac 1 posilek dziennie a bywaly dnie, ze wcale
            nic nie jadlam. Nawet najgorsze egzaminy zdawalam na najlepsze oceny, bo
            wiedzialam, ze to kolejny krok do bycia razem z moimi dziecmi. Nigdy nie
            zapomne kiedy odbieralam je tutaj z lotniska, to byla najwieksza nagroda za
            moja wytrzymalosc. Stracilam jednak bezpowrotnie dwa lata z ich dziecinstwa.
            Pozniej wszystko juz bylo latwe, mielismy na chleb i do tego z maslem a ja
            spokojnie moglam sie doksztalcac, bo dzieci byly przy mnie. Duze pieniadze, to
            jedynie dobra placa za poswiecenie i porofesjonalizm z jakim ja wykonuje a jest
            prawda, co pisze moja kolezanka, ciagle sie ucze i ciagle przybywa mi tytulow
            naukowych. Gdzie jak gdzie ale w USA nikomu za darmo nie placa, to jest pewne.
            • Gość: maggi Re: Polki pracujace w USA... IP: *.pools.arcor-ip.net 05.02.08, 12:01
              naprawde wiem co to znaczy,praktycznie ta sama sytuacje mialam w
              niemchech,moje dziecko wyslalam do mamy do polski abym mogla sie
              uczyc i kiedys dac mojemu synowi lepsza przyszlosc .teraz juz wiem
              ze warto bylo...syn rosnie ma juz 7 lat i widze jak codziennie rano
              wstaje mowiac mi ze mnie kocha .wtedy usmiecham sie a serce moje sie
              cieszy.jestem samotnie wychowujaca matka moim marzeniem bylo zawsze
              wyjechac do USA,teraz chcialabym je spelnic ale wiem ze znowu bede
              musiala od poczatku wszystko zaczynac,jednak wiem ze poradzimy sobie
              poniewaz juz raz z moim synem przez to przeszlismy.tylko teraz
              szukamy mozliwosci jak to zrobic ,chce sama do wszystkiego dojsc
              moja wlasna praca!MOZE KTOS MOGLBY MI PORADZIC JAK MOZNA WYJECHAC,
              mam na mysli sprawy w urzedzie amerykanskim(bez slubow itp.)mamy z
              synem obywatelstwo niemieckie.prosze o rady .dziekuje
          • Gość: Michal Re: Polki pracujace w USA... IP: *.bulldogdsl.com 08.10.07, 13:28
            Witam mam na imie Michal, mieszkam w Anglii 3 lata i pracuje jako care officer w
            jednym z prywtnych domow dla Young Adults z learn disability. W roku 2004
            skonczylem Medyczne studium na kierunku Ratownictwa Medycznego. Zastanawialem
            sie nad praca w Amerykanskiej sluzbie zdrowia i jakie wyksztalcenie jest
            potrzebne by dostac taka prace jak Twoja. moj e-mail to amd23pl@gmail.com mam
            jescze kilka pytan i jak bym mogl prosic o pomoc i odpisac na moj mail bylbym
            wdzieczny. Z goruy dziekuje .
            Michal
        • Gość: Kalkulator Pielegniarka jest optymistka IP: *.lf.br.cox.net 08.01.06, 07:42
          $63/godz x 40 godz/tyg = $2,520/tydzien
          $2,520 x 52 tyg/rok = $131,040/rok
          Moncia13 ma racje!
          W/g tabeli zarobkow pielegniarki w USA zarabiaja $40-65K/rocznie.
          Ale nie z tej ziemi - zarabia podwojnie... Prosze - jaka zdolna!
          Na innym forum gdzies czytalem, ze Polacy, gdy maja powiedziec prawde odczuja
          dyshonor, bo moze ktos ma lepiej i bedzie wstyd. Wiec jak klamac to na calego.
          Przesadzilas jednak, nie z tej ziemi. Jestes rzeczywiscie z innej planety...
          • nieztejziemii Re: Pielegniarka jest optymistka 08.01.06, 07:55
            W stanach Kalkulator dostaje sie spory dodatek za kazdy dodatkowy tytul naukowy
            plus za stanowisko jakie sie obejmuje. Srednia krajowa jest dla ciebie, zebys
            mniej wiecej wiedzial ile mozna zarobic w tym zawodzie. A tak swoja droga, to
            nie jest najlepiej platny zawod, zapytaj Marka z Atlanty. U niego najnizsza
            placa, to 75$ na godzine. A dobry lekarz zarabia okolo 2000$ dziennie a znam
            takich, ktorzy potrafia wyciagnac 3500$ dziennie. U ciebie w Bronxie na pewno
            tyle nikomu nie placa. Radze zmienic stan i poniesc swoje aspiracje
            intelektualne i zawodowe. Wtedy nie bedziesz sie niczemu dziwil.
            • Gość: Kalkulator Dalej klamiesz, optymistko! IP: 1.1.* / *.proxy.aol.com 08.01.06, 08:03
              Median annual earnings of registered nurses were $52,330 in May 2004. The
              middle 50 percent earned between $43,370 and $63,360. The lowest 10 percent
              earned less than $37,300, and the highest 10 percent earned more than $74,760.
              Median annual earnings in the industries employing the largest numbers of
              registered nurses in May 2004 were as follows:

              Employment services $63,170
              General medical and surgical hospitals 53,450
              Home health care services 48,990
              Offices of physicians 48,250
            • Gość: Kalkulator Oj, marzycielko... IP: 1.1.* / *.proxy.aol.com 08.01.06, 08:12
              www.bls.gov/oco/ocos083.htm
              • kly Pielegniarka nie musi... 08.01.06, 08:36
                ... umiec liczyc :).
              • nieztejziemii Re: Oj, marzycielko... 08.01.06, 09:16
                Nie naleze do marzycielek, jestem typem racjonalnym. Ty natomiast jak widac nie
                potrafisz poslugiwac sie komputerem i wyciagasz stare panstwowe ramoty, ktore
                sa srednia zarobku pielegniarek o roznym wyksztalceniu i to we wszystkich
                stanach (wiem bo od czasu do czasu robie dla rzadu rozne zestawienia). Wskazuje
                to na to, ze nie umiesz sie prawidlowo poslugiwac "search engine". Musisz sie
                nauczyc jesli chcesz cokolwiek w zyciu osiagnac. Wystarczy zajrzec do
                www.salary.com.
                dalej napisac Head Nurse. Ja akurat pracuje w Washington D.C. wiec wpisz w
                miejsce gdzie szukasz stolice i zobaczysz,ze srednia zarobkow wynosi
                96.191$, to jest podstawowa, srednia pensja w tym stanie dla pozycji Head Nurse.
                Mozesz to sprawdzic pod tym adresem.
                hrsalarycenter.salary.com/salarywizard/layoutscripts/swzl_compresult.asp?jobcode=HC07000157&jobaltername=Head+Nurse+%2D+CCU&jobtitle=Head+Nurse+%
                2D+CCU&narrowdesc=Healthcare+2D2D+Nursing&narrowcode=HC05&zipcode=&metrocode=192
                &geo=Washington%2C+DC
                Ja to widze po raz pierwszy i zadziwia mnie ich precyzja z jaka potrafia
                wyliczyc.
                Do tego dochodza bonusy, ktore dostaje sie za tytuly naukowe, oraz roznego
                rodzaju ekstra w zaleznosci od pozycji, specjalizacji itd., itp.
                Ty wyliczyles mi, ze zarabiam 131 tys dolarow rocznie. Zamartwie cie, w
                ubieglym roku zarobilam 182.358$ Tak przynajmniej twierdzi income tax.
                Pracuje w szpitalu nie 40 godzin tygodniowo ale 38, ponadto mam dodatkowe
                zajecia na miejscowym uniwersytecie i dostaje troche pieniedzy z publikacji
                naukowych. Pracuje tez spolecznie za darmo.
                Niezle, jak na panienke ktora rowno przymierala na studiach glodem. Dlatego
                lubie Ameryke, bo pozwolila mi udowodnic, ze moge dojsc w zyciu do wszystkiego,
                do czego tylko zapragne. Stalo sie to jednak mozliwe tylko i wylacznie dlatego,
                ze nie spotkalam na swojej drodze takich typow jak ty: malo,ze glupich to do
                tego zawistnych. Polska pelna jest takich zachlystujacych sie nienawiscia do
                bliznich beznadziejnych facetow o malych mozliwosciach umyslowych i wielkiej
                sile perswazji. Ameryka pelna jest szczerych ludzi chetnych do pomocy. Ty
                zamiast siedziec na necie i weszyc "za prawda", w sobie tylko znanym znaczeniu
                zacznij cos naprawde robic, jesli masz jakiekolwiek ambicje i mozliwosci i nie
                mam tu na mysli zmieniania adresu elektronicznego. Nie wiem z czego wynika ta
                twoja nieskonczona desperacja w udawadnianiu mi, ile zarabiam i jak bardzo sie
                myle. Ja wiem ile zarabiam i nie potrzebuje ciebie za pomocnika. Jest faktem
                tez,ze masz spore problemy psychologiczne ale nie moja to sprawa ja nie jestem
                lekarzem ale tylko pielegniarka. Radze zwrocic sie o porade do dobrego
                psychologa albo wrocic do kraju, tam bedziesz w normie.


                • terra-nova Madrze powiedziane..... 08.01.06, 10:10
                  Polacy z Bronxu, Greenpointu dla marnego grosza pracuja gdzies tam na dachach,
                  albo podcieraja dziadkom doopy. Robia najgorsze prace, marnie znaja angielski,
                  a juz na pewno nie pojda na uczelnie, z powodu mentalnych barier. Wiekszosc z
                  nich to stracency na czarno, ktorych wkrotce rzad wylapie, wsadzi do ciupy na
                  dwa lata a nastepnie deportuje jak pospolitych kryminalistow. Dla nich ludzie z
                  kregoslupem, z emigracji lat 80-tych to zupelna egzotyka, ludzie, ktorzy nie
                  powinni istniec, bo nie sa wcale podobni do calej reszty krajowej. W tym
                  wlasnie caly widz. Dlatego wyjechali, bo nie pasowali do calej reszty. Byli
                  zbyt pracowici i uczciwi na polskie warunki. Takich jak ta dziewczyna jest
                  wiele i wielu. Wszyscy z emigracji lat 80-tych, ktora widziala czego chciala i
                  osiagnela co chciala. Nikt za Polska nie placze, doskonale zdaje sobie sprawe z
                  tego co zostawili a co zyskali. Dzisiaj polski burakom na czarno w NYC wydaje
                  sie,ze pensja wieksza niz 10$ na godzine to wielki pieniadz a poniewaz oceniaja
                  ludzi wedlug polskich miarek niepojete wydaje im sie, ze mozna zarabiac ponad
                  100tys $ i .... nie krasc. Mozna. Znam 2 polskich lekarzy (kobiety!), obie
                  oscyluja mieszy 700-800 tys$ rocznie. Polaka wlasciciela firmy elektronicznej
                  pracujacej dla rzadu 1mln 400tys$ rocznie dochodu netto, dwoch polskich
                  ksiegowych po studiach w USA(tez zdaje sie powtorzonych) ponad 300tys$ rocznie.
                  I tak moglbym bez konca. Sam takze niezle zarabiam nie ma powodu tu mowic ile,
                  bo zawsze sie znajdzie jakis napastliwy burak z Bronxu.
                  Fakt jest jeden Przewdojenne tkaniny na pewno byly lepsze jakosciowo ale
                  same sie wyeksportowaly za granice i dobrze zrobily, bo inaczej zginelyby wsrod
                  polskiego buractwa. Ide spac, pobilem rekord siedzenia przed komputerem.
                  • Gość: Ronald teranowa dobrze powiedziane IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.01.07, 18:18
                    zgodze się z tym polki pracujace ktore są nie legalnie myślą że mogą wszystko
                    gó.. prawda taka to nawet dupe wymyje za grosze
                  • Gość: miro Re: Madrze powiedziane..... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.01.07, 18:19
                    oki zgodze sie
                • Gość: Kalkulator Re: Oj, marzycielko... IP: 1.1.* / *.proxy.aol.com 08.01.06, 11:31
                  > w ubieglym roku zarobilam 182.358$

                  No jasne! Oczywiscie! A czemu tak malo?
                  Napisz jeszcze wiecej - to nic nie kosztuje.
                  • robinhood101 Re: Oj, marzycielko... 08.01.06, 12:47
                    Ty kalkulator od...prz sie od niej. Nie zarabia ani duzo ani malo. Calkiem
                    przecietnie na miejscowego, ktory skonczyl tu studia. Moja zona jest RN w
                    Canadzie i wyciaga do 80 tys$ rocznie a wcale nie ma zadnych aspiracji
                    naukowych ani kierowniczych. Normalne zarobki troche powyzej sredniej krajowej.
                    Tak jest w Toronto. Tam w okolicach Washingtonu ludzie zarabiaja duzo wiecej.
                    Wszedzie sa federalne placowki i generalnie zarabiaja od 80 tys wzwyz inaczej
                    wcale nie oplaca sie pracowac. I co tu komu zazdroscic, wez sie sam do mozgowej
                    roboty i odloz lopate.
                    • Gość: Kalkulator robinhood mniej marzy IP: 1.1.* / *.proxy.aol.com 08.01.06, 13:14
                      w Canadzie 80K - rozumiem, ze dolarow kanadyjskich?
                      To by sie juz bardziej zgadzalo, bo to jest 48K USD. Czyli blizej realiow.
                      A nieztejziemi pieprzy jak potluczona o tych swoich $200K rocznie. Niestety.
                      • robinhood101 Re: robinhood mniej marzy 08.01.06, 14:23
                        A ty co facet masz klopoty ze spaniem? nie tylko ze spaniem jak widac z
                        liczeniem tez. 1DUS=1.16550CAD, 80tysUSD=68.6407CAD a 48tysUSD=41.184.04CAD.
                        Puknij sie, taki przelicznik dolara US jak ty podajesz to byl 3 lata temu....
                        A za pieniadze, jakie chcialbys, zeby moja zona zarabiala, to tu pracuje dobry
                        ciec. Zony kolezanka, w Chicago ma na reke 75 tysUS i nie jakas Head Nurse ale
                        zwykla RN. A ciebie Kalkulator to pewnie z SB wyslali na przeszpiegi do USA?
                        Kaza cala noc siedziec na necie i pilnowac? Ciezka robota. Chociaz jakis
                        stopien oficerski powinni ci dac ale za taka "bystrosc" to mozesz oberwac i
                        wywala cie na zbity pysk. Z Polakami to wlasnie najgorsza sprawa, ze nie
                        wiadomo, kto ubek a kto nie . Dlatego wystrzegam sie znajomosci.Nie chce,zeby
                        mnie ktos podliczal ile zarabiam. Musi was czerwonych w Polsce zalewac krew, ze
                        czesc i to tych najlepiej urzadzonych Polakow rowno sie wypina na te wasze
                        organizacje polonijne w ktorych robicie wywiady kto ile zarabia.Ja tez troche
                        zarabiam. Okragla sume ale ci nie powiem z przekory. Na razie jade odebrac zone
                        ze szpitala a ty glowkuj...
                        • usuwanie.azbestu Mozna tez... 08.01.06, 19:10
                          ... przyjac dla odswiezajacej odmiany, ze czesc ludzi pisze
                          prawde. Z roznych wzgledow. Byc moze sa leniwi i nie chce sie
                          im klamac. Pisanie nieprawdy wymaga pewnego wysilku. Chociaz
                          jak we wszystkich ludzkich poczynaniach, jedni wkladaja w to
                          wiecej wysilku innym przychodzi to z latwoscia.

                          Mozna przyjac, ze w Stanach jest troche inaczej niz w Polsce.
                          W Stanach zaklada sie a priori, ze osoba mowiaca cokolwiek
                          mowi prawde. Opinie zmienia sie dopiero wowczas gdy jest oczywistym,
                          ze jest inaczej. W Polsce ,w wiekszosci, jest/bylo odwrotnie.
                          Wynika to prawdopodobnie z tego, ze nam sie z reguly nie wierzylo
                          i wymagano ciaglych udowodnien/potwierdzen/zaswiadczen i nawet wowczas
                          cien watpliwosci co do mowienia prawdy pozostal. Az do nastepnej
                          okazji gdy znowu zakladano, ze mowiacemu cokolwiek klamstwo sie udowodni.

                          Duza czesc z nas, emigrantow/imigrantow, znalazla przyjemne uczucie
                          mowienia prawdy. Taki sobie luksusowy kaprys. Mozna cos powiedziec
                          z milym zalozeniem, ze istnieje duze prawdopodobienstwo, ze nam sie
                          wierzy. To moze byc uzalezniajace i nie wszyscy moga sie czuc z tym
                          dobrze :). Tym niemniej sytuacje takie sa. Mam znajomych ktorzy uwazaja,
                          ze wyczerpali juz swoj limit klamstw mieszkajac gdzies indziej i teraz
                          chca odmiany. Mowia wiec prawde. Albo nic nie mowia.

                          Osobiscie duzo mniej interesuje mnie to ile ktos zarabia. Natomiast
                          bardzo interesuje sie swoimi zarobkami. Zmeczony wiec liczeniem swojej
                          kasy nie mam juz sily i checi przeliczania zarobkow innych.
                          Mamy zreszta polskie przeklenstwo: " abys cudze pieniadze liczyl".
                          Jest uzywane rownolegle z "uczeniem cudzych dzieci" :).

                          Dlatego tez dopuszczam, ze osoba piszaca ile zarabia faktycznie
                          zarabia tyle ile podaje. Wydaje mi sie, ze pisanie nieprawdy
                          tak naprawde goowno daje. Piszacy wie, ze pisze nieprawde i jest
                          duza szansa, ze czytajacy moze tez nie uwierzyc. Sadze, ze odwrotnosc
                          jest przyjemniejsza. Wie sie, ze podaje sie fakty majace miejsce
                          i jest szansa, ze ktos w to uwierzy.

                          Ale oczywiscie, mozna tez inaczej :))). Mamy mila okazje mieszkac
                          i pracowac w demokratycznym kraju i mamy wybor wiekszy niz by sie
                          moglo niektorym wydawac.

                          "Odkrywajac" dla siebie Ameryke stwierdzilem, ze to fajny kraj do zycia.
                          Wczesniej takiego nie znalem :). Sadzilem tez, ze nasze polskie lobby
                          bedzie najpotezniejsze w Stanach. Pracy i pieniedzy wystarczy dla wszystkich.
                          Bylem pod wrazeniem ogromu wyboru i mozliwosci jaki tutaj znalazlem.
                          Wiem, ze mamy wspaniale cechy i jestesmy przedsiebiorczym narodem.
                          W swoim entuzjazmie na moment zapomnialem, ze mamy tez jedna glowna,
                          oslabiajaca nas jako calosc wade. Dotychczas nie do przeskoczenia :(.
                          Uwidacznia sie ona natychmiast gdy jest nas razem wiecej niz dwoje/dwoch.
                          Byc moze dozyjemy czasow, gdy rozwijajace sie w postepie geometrycznym
                          nauki medyczne pozwola nam za nieduza opata zmienic lub usunac nasze
                          narodowe uwarunkowanie genetyczne. Optymistycznie w to wierze :).
                          I wowczas Ameryka bedzie prawie cala nasza. Prawie... :).

                          Ze smutna zaduma slysze czasami wcale niedowcipne powiedzenie, ze Polak
                          Polakowi pomogl juz tym, ze mu nie zaszkodzil... Czasami zdrowo zazdrosci
                          sie "solidarnosci" innym grupom etnicznym.

                          Niedzielnie pozdrawiam,
                          usuwanie a.


                          • Gość: bigguy Re: Mozna tez... IP: *.cable.mindspring.com 08.01.06, 22:26
                            tak jest trzeba gratulowac ludziom sukcesu a nie im zawistnie zazdroscic
                            brawo dla nieztejziemi i innych ktorzy naprawde odniesli sukces

                            a ci co zazdroszcza to niech najlepiej wracaja do polski albo siedza w ny i
                            niech zapieprzaja na budowie czy przy azbescie i niech sie bujaja z takimi
                            samymi burakami jakimi i oni sa

                            ja co prawda nie mam sie co porownywac z nieztejaiemi
                            ale tez sporo juz osiagnolem - jestem w usa dopiero poltora roku
                            i tez przeszedlem przez ny - mialem okazje sobie tam pomieszkac i wiem jacy
                            ludzie sa potworni i zawistni - mieszkalem 45 dni w samochdzie na brooklynie
                            byly dni ze jadlem suchy chleb i pilem wode a kiedy po jakis dwoch tygodniach
                            moglem sobie pozwolic na dzem to sie tak cieszylem ze glowa mala
                            ale postawilem wszystko na jezyk bo to jest nawazniejsze jesli sie chce
                            cokolwiek zrobic ze swym zyciem w usa - i teraz znam juz jezyk bardzo dobrze i
                            to tez pozowlilo mi sie wydostac z ny i powiedziec "bye-bye" naszej
                            beznadziejnej polonii

                            teraz po poltora roku mieszkam w orlando w jednej z najlepszych dzielnic - mam
                            wszystkie wygody lacznie z klima w apartamencie i basenem do dyspozycji - to
                            znacznie lepsze niz noclegi w samochodze czy potem w jakims basemencie z
                            karaluchami i malutkim oknem na trawnik (tak bylo w ny) - oczywiscie mam prace
                            jaka lubie bez zadnych stresow no ale juz tylko wsrod amerykanow - w ogole nie
                            trzymam z polakami - zreszta tutaj jest ich malo i oby sie zabardzo tu nie
                            pojawiali - mam dwa autka i to calkiem niezle z 2003 roku i do tego moglem
                            sobie juz pozwolic na sprowadzenie mamy na prawie pol roku ktora tu ze mna
                            teraz jest - jezdzimy na wycieczki i spedzamy fajnie czas - niebawem tez pojde
                            na studia i zrobie MBA bo bachelora juz mam - i w taki sposob powiedzialem nie
                            syfiastemu ny i tym beznadziejnym polakom
                            - uwazam ze jak na poltora roku zrobilem sporo biorac pod uwage ze na poczatku
                            mieszkalem w samochodzie bo nie mialem nawet na basement i jadlem suchy chleb

                            pozdrowka dla ludzi sukcesu
                            (niebawem do tego grona dolacze)
                            bigguy!


                            mam dwa samochody
                        • graybar Pytanko do robinhood101 08.01.06, 22:17
                          robinhood101 napisał:

                          > A ty co facet masz klopoty ze spaniem? nie tylko ze spaniem jak widac z
                          > liczeniem tez. 1DUS=1.16550CAD, 80tysUSD=68.6407CAD a 48tysUSD=41.184.04CAD.


                          Facet czy ty skonczyles 6 klas podstawowki, czy jestes nalogowym
                          alkoholikiem :))))
                          A moze masz chorobe psychiczna???
                          Hahaha !!! jezeli 1DUS=1.16550CAD to 80tysUSD=68.6407CAD ??????????????
                          Skretyniales gosciu ???? Czy nogi ci smierdza???????
                          • graybar A ty jeszcze link dla robinhooda1 08.01.06, 22:20
                            finance.yahoo.com/currency/convert?amt=80000&from=USD&to=CAD&submit=Convert

                            Czyli 80 000 = 93,243.9995 CAD, glupcze.
                            • robinhood101 Re: A ty jeszcze link dla robinhooda1 09.01.06, 13:44
                              Obliczenia byly odwrotne 80 tysCAD przeliczyc trzeba bylo na amerykanskie.
                              Czytaj facet porzadnie a pozniej sie denerwuj......
                              • graybar Tak , juz 09.01.06, 13:54
                                robinhood101 napisał:

                                > A ty co facet masz klopoty ze spaniem? nie tylko ze spaniem jak widac z
                                > liczeniem tez. 1DUS=1.16550CAD, 80tysUSD=68.6407CAD a 48tysUSD=41.184.04CAD.


                                "80tysUSD=68.6407CAD" To nie ty napisales?
                                • Gość: Kalkulator Tak, to ten matol napisal IP: 1.1.* / *.proxy.aol.com 09.01.06, 18:07
                                  A teraz nawet siebie sie wypiera...
                                  Ja sie pomylilem co do kursu i podawalem USD/CAD sprzed 3 lat. Wpadka, trudno,
                                  wstyd. Siedze cicho, bo mi glupio. On sie pomylil, ale nadal broni swojego. Nie
                                  podda sie za zadne skarby. Ucieknie a nie ustapi.
                                  • Gość: Trompa Re: Tak, to ten matol napisal IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.01.06, 21:48
                                    Sam jesteś matoł...
                                    Obliczenie jest dobre i każdy kto myśli wie o co chodzi.
                                    • Gość: Kalkulator Dobre obliczenie? IP: 1.1.* / *.proxy.aol.com 12.01.06, 03:29
                                      tromba - (czy to nie prawdziwsze imie?) - kup sobie lepiej kalkulator
                    • Gość: polskie glupki a ja jestem malarz pokojowy i zarabiam $50 tys IP: *.hsd1.wa.comcast.net 20.09.06, 22:34
                      ludzie wystarczy malowac mieszkania i zarabiac minimum 50 tys rocznie. tu jest
                      ameryka glupie buractwo z prlu!
                      • Gość: RONALD malowanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.01.07, 18:05
                        siemka potrzebujesz pomocnika
                      • Gość: RONALD malowanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.01.07, 18:05
                        siemka potrzebujesz pomocnika
                      • Gość: RONALD do malarza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.01.07, 18:08
                        jak byś miał miejsce wolne odezwij się
                • Gość: Monika Re: Oj, marzycielko... IP: *.fairmt01.pa.comcast.net 09.01.06, 18:40
                  nieztejziemi-bardzo dobrze odpisalas! Nie wiem jak to sie dzieje, ale tak malo
                  Polakow ma poczucie, ze cos moga, tylko wlasnie wrecz przeciwnie, wszystko jest
                  niemozliwe!!! I jeszcze Tobie udowodnia, ze tez nie mozesz niczego osiagnac
                  (cokolwiek jest Twoim celem-skonczenie szkoly, zostanie prawnikiem, nauczenie
                  sie malowania na jedwabiu). A wlasnie, ze mozna i niewatpliwie wiara we wlasnie
                  sily i optymizm sa pomocne i prosze o nie sciaganie nas "mogacych" na ziemie i
                  nie podcinanie skrzydel!
            • Gość: KB Re: Pielegniarka jest optymistka IP: *.pskn.east.verizon.net 08.01.06, 21:37
              Kalkulator, Twoje wywliczenia sa ogolne. Osobiscie znam RN (kuzyn meza),ktory
              zarabia $150.000 rocznie. To zalezy od kwalifikacji, doswiadczenia i godzin
              pracy.
              • nurse_manager Re: Pielegniarka jest optymistka 12.04.08, 01:08
                Gość portalu: KB napisał(a):

                > Kalkulator, Twoje wywliczenia sa ogolne. Osobiscie znam RN (kuzyn meza),ktory
                > zarabia $150.000 rocznie. To zalezy od kwalifikacji, doswiadczenia i godzin
                > pracy.


                Chyba on jest CRNA.
                • Gość: Kate Re: Pielegniarka jest opt-jak zaczac USA IP: *.range81-155.btcentralplus.com 05.07.08, 10:54
                  Hej
                  Ja pracuje jako RGN(general nurse) w Anglii i mysle o wyjezdzie do
                  USA.Moje kolezanki z pracy mowia ze w USA zarabia sie lepiej i zyje
                  sie latwiej ale ja nie wiem co mam o tym myslec.Mam ok 25000 f/rok
                  Czy moglby mu ktos napisac jakie egzaminy trzeba zdac i czy sa
                  bardzo trudne?.Jakie ksiazki najlepiej kupic?
                  Jaka jest prawdziwa sytuacja pielegniarek(poczatkujacych)w USA?
                  Tutaj w Anglii nie mam problemow z praca a tam nie wiem od czego
                  zaczac,gdzie mam sie zarejestrowac i jak szukac pracodawcy...itd
                  Prosze tylko o konkretne odpowiedzi a nie o glupie komentarze
                  • nurse_manager Re: Pielegniarka jest opt-jak zaczac USA 05.07.08, 17:53
                    Kate, jesli jestes naprawde zaintersowana, prosze napisz na maila gazetowego.
                    • Gość: kate Re: Pielegniarka jest opt-jak zaczac USA IP: *.range81-155.btcentralplus.com 05.07.08, 20:02
                      Podaj mi jaki to e-mail bo to forum znalazlam przypadkiem i dlatego
                      napisalam
                      • nurse_manager Re: Pielegniarka jest opt-jak zaczac USA 05.07.08, 20:09
                        Gość portalu: kate napisał(a):

                        > Podaj mi jaki to e-mail bo to forum znalazlam przypadkiem i dlatego
                        > napisalam

                        Pop prostu moj nick z @gazeta.pl

                        nurse_manager@gazeta.pl
                        • Gość: kate Re: Pielegniarka jest opt-jak zaczac USA IP: *.range81-155.btcentralplus.com 05.07.08, 20:52
                          Napisalam z mojego e-maila jak dostaniesz to odpowiedz prosze
                          Kate
          • Gość: Iza Re: Pielegniarka jest optymistka IP: *.kntnny.adelphia.net 05.02.07, 02:11
            Pielegniarki pracujace na przyklad na bloku operacyjnym lub w Emergency room
            moga faktycznie tak zarobic, po paru latach. Takze tak zwane pielegniarki
            podrozujace, ktore jezdza po calej ameryce na kontakty...fajna pracy jesli
            sie nie ma rodziny. Za mieszkanko placa gdzie nie pojedziesz, no i zarobki
            super. A bonusy jakie!!! Ja rodzine mam, takze pracuje na miejscu....mam $43
            na godzine :) I nie narzekam....

            Iza
            • Gość: matka Polka Re: Pielegniarka jest optymistka IP: *.dsl.hstntx.swbell.net 07.02.07, 06:02
              ja jestem lekarzem na rezydenturze i zarabiam 7.25 $-10$ na godzine.
              czyli ok 45k rocznie- pamietajac, ze z dyzurami moze wypasc do 100 godzin tygodniowo.
              Na reszcie kapitalistyczni Amerykanie doszli do wniosku, ze ci padajacy bez snu rezydenci powoduja
              wypadki samochodowe, "zabijaja" pacjentow itd... wiec ograniczyli " wyzysk" rezydenta przez szpital na
              maxymalnie 80 godzin tygodniowo. W ciagu 3 lat pracy- mialam kilka drobnych stluczek z powodu
              zasypiania nad kierownica w korku. Pensja nie jest przeliczana na godziny pracy, nie mozna nie przyjsc
              na dyzur. Tak wiec USA pozyskuje tania, wykwalifikowana sile robocza, pod haslem "specjalizacji" i
              uzyskiwania kwalifikacji. Czyli srednio rezydent pracuje do 240 godzin miesiecznie. Pamietam polski
              etat to ok. 170 godzin. Musialam "blagac" szefa o zastepstwo na weekendowym dyzurze, bo
              przekroczylam limit godzin w kolejnych 2 miesiacach. Jesli chodzi o rodzine - to ciezko bylo, moja
              pensja starczyla tylko na oplacenie opiekunki i przedszkola, meza pensja na czynsz i oplaty, wiec jak
              musialam wymienic opone w samochodzie, to nie starczalo do pierwszego.
            • Gość: matka Polka Re: Pielegniarka jest optymistka IP: *.dsl.hstntx.swbell.net 07.02.07, 06:02
              ja jestem lekarzem na rezydenturze i zarabiam 7.25 $-10$ na godzine.
              czyli ok 45k rocznie- pamietajac, ze z dyzurami moze wypasc do 100 godzin tygodniowo.
              Na reszcie kapitalistyczni Amerykanie doszli do wniosku, ze ci padajacy bez snu rezydenci powoduja
              wypadki samochodowe, "zabijaja" pacjentow itd... wiec ograniczyli " wyzysk" rezydenta przez szpital na
              maxymalnie 80 godzin tygodniowo. W ciagu 3 lat pracy- mialam kilka drobnych stluczek z powodu
              zasypiania nad kierownica w korku. Pensja nie jest przeliczana na godziny pracy, nie mozna nie przyjsc
              na dyzur. Tak wiec USA pozyskuje tania, wykwalifikowana sile robocza, pod haslem "specjalizacji" i
              uzyskiwania kwalifikacji. Czyli srednio rezydent pracuje do 240 godzin miesiecznie. Pamietam polski
              etat to ok. 170 godzin. Musialam "blagac" szefa o zastepstwo na weekendowym dyzurze, bo
              przekroczylam limit godzin w kolejnych 2 miesiacach. Jesli chodzi o rodzine - to ciezko bylo, moja
              pensja starczyla tylko na oplacenie opiekunki i przedszkola, meza pensja na czynsz i oplaty, wiec jak
              musialam wymienic opone w samochodzie, to nie starczalo do pierwszego.
            • Gość: matka Polka Re: Pielegniarka jest optymistka IP: *.dsl.hstntx.swbell.net 07.02.07, 06:02
              ja jestem lekarzem na rezydenturze i zarabiam 7.25 $-10$ na godzine.
              czyli ok 45k rocznie- pamietajac, ze z dyzurami moze wypasc do 100 godzin tygodniowo.
              Na reszcie kapitalistyczni Amerykanie doszli do wniosku, ze ci padajacy bez snu rezydenci powoduja
              wypadki samochodowe, "zabijaja" pacjentow itd... wiec ograniczyli " wyzysk" rezydenta przez szpital na
              maxymalnie 80 godzin tygodniowo. W ciagu 3 lat pracy- mialam kilka drobnych stluczek z powodu
              zasypiania nad kierownica w korku. Pensja nie jest przeliczana na godziny pracy, nie mozna nie przyjsc
              na dyzur. Tak wiec USA pozyskuje tania, wykwalifikowana sile robocza, pod haslem "specjalizacji" i
              uzyskiwania kwalifikacji. Czyli srednio rezydent pracuje do 240 godzin miesiecznie. Pamietam polski
              etat to ok. 170 godzin. Musialam "blagac" szefa o zastepstwo na weekendowym dyzurze, bo
              przekroczylam limit godzin w kolejnych 2 miesiacach. Jesli chodzi o rodzine - to ciezko bylo, moja
              pensja starczyla tylko na oplacenie opiekunki i przedszkola, meza pensja na czynsz i oplaty, wiec jak
              musialam wymienic opone w samochodzie, to nie starczalo do pierwszego.
            • Gość: matka Polka Re: Pielegniarka jest optymistka IP: *.dsl.hstntx.swbell.net 07.02.07, 06:02
              ja jestem lekarzem na rezydenturze i zarabiam 7.25 $-10$ na godzine.
              czyli ok 45k rocznie- pamietajac, ze z dyzurami moze wypasc do 100 godzin tygodniowo.
              Na reszcie kapitalistyczni Amerykanie doszli do wniosku, ze ci padajacy bez snu rezydenci powoduja
              wypadki samochodowe, "zabijaja" pacjentow itd... wiec ograniczyli " wyzysk" rezydenta przez szpital na
              maxymalnie 80 godzin tygodniowo. W ciagu 3 lat pracy- mialam kilka drobnych stluczek z powodu
              zasypiania nad kierownica w korku. Pensja nie jest przeliczana na godziny pracy, nie mozna nie przyjsc
              na dyzur. Tak wiec USA pozyskuje tania, wykwalifikowana sile robocza, pod haslem "specjalizacji" i
              uzyskiwania kwalifikacji. Czyli srednio rezydent pracuje do 240 godzin miesiecznie. Pamietam polski
              etat to ok. 170 godzin. Musialam "blagac" szefa o zastepstwo na weekendowym dyzurze, bo
              przekroczylam limit godzin w kolejnych 2 miesiacach. Jesli chodzi o rodzine - to ciezko bylo, moja
              pensja starczyla tylko na oplacenie opiekunki i przedszkola, meza pensja na czynsz i oplaty, wiec jak
              musialam wymienic opone w samochodzie, to nie starczalo do pierwszego.
            • Gość: matka Polka Re: Pielegniarka jest optymistka IP: *.dsl.hstntx.swbell.net 07.02.07, 06:02
              ja jestem lekarzem na rezydenturze i zarabiam 7.25 $-10$ na godzine.
              czyli ok 45k rocznie- pamietajac, ze z dyzurami moze wypasc do 100 godzin tygodniowo.
              Na reszcie kapitalistyczni Amerykanie doszli do wniosku, ze ci padajacy bez snu rezydenci powoduja
              wypadki samochodowe, "zabijaja" pacjentow itd... wiec ograniczyli " wyzysk" rezydenta przez szpital na
              maxymalnie 80 godzin tygodniowo. W ciagu 3 lat pracy- mialam kilka drobnych stluczek z powodu
              zasypiania nad kierownica w korku. Pensja nie jest przeliczana na godziny pracy, nie mozna nie przyjsc
              na dyzur. Tak wiec USA pozyskuje tania, wykwalifikowana sile robocza, pod haslem "specjalizacji" i
              uzyskiwania kwalifikacji. Czyli srednio rezydent pracuje do 240 godzin miesiecznie. Pamietam polski
              etat to ok. 170 godzin. Musialam "blagac" szefa o zastepstwo na weekendowym dyzurze, bo
              przekroczylam limit godzin w kolejnych 2 miesiacach. Jesli chodzi o rodzine - to ciezko bylo, moja
              pensja starczyla tylko na oplacenie opiekunki i przedszkola, meza pensja na czynsz i oplaty, wiec jak
              musialam wymienic opone w samochodzie, to nie starczalo do pierwszego.
              • nieztejziemii1 Re: Pielegniarka jest optymistka 23.02.07, 05:27
                Wspolczuje ci poniewaz wiem co to bieda i ciezka praca. Ale polityka w USA jest
                taka, ze aby bylo bardzo dobrze, musi byc najpierw bardzo zle. I to ma miejsce
                w twoim przypadku. Rezydentowi nie placa wiele, bo tak naprawde rezydent to
                doctor-in-training. Wiem cos o tym, bo trafia mi sie ogladac rezydentow dosc
                czesto. Wielu z nich robi nieprawdopodobne bledy w sztuce. Za to nie placi sie
                wiele...

                Druga sprawa jest to, ze nie skonczylas pewnie studiow w USA ale w Polsce.
                Takich lekarzy z reguly traktuje sie gorzej. Raz, ze maja obcy akcent, inaczej
                byli wychowani i szkoleni, dwa, nie przeszli amarykanskiej gehhenny studiow
                lekarskich. Tutaj ciezzzzzzka praca lekarzy zwlaszcza rezydentow, to norma. Jak
                sie nauczysz, jesli nie siedzac dniami i nocami w szpitalu??? Jesli sie takze
                wezmie pod uwage fakt, ze wiekszosc z tych studentow pochodzi z zamoznych domow
                i nie musi sobie wypruwac flakow za 10$ na godzine, tym wiekszy szacunek ma sie
                do tych ludzi. Sadze, ze nie powinnas narzekac. Sa kraje i uczelnie, gdzie to
                studenci placa za rezydenture. Czy byloby cie stac na to??? W koncu i tak masz
                szczescie, ze jestes na amerykanskiej rezydenturze. Powinnas zastanowic sie,
                czy w normalnych warunkach stac by cie bylo na studia medyczne w USA? Raczej
                chyba nie.

                A dlaczego odpowiadam na twoj post?

                20 lat temu wyladowalam w Washington D.C, z walizka w jednym reku a dziecmi w
                drugim. Skonczylam w Polsce studia, ktore okazaly sie malo przydatne w USA.
                Zakasalam rekawy i skonczylam na Georgetown studia pielegniarskie. Dostalam
                prace swoich marzen i wspaniale wynagrodzenie. Dzisiaj mam ponad 17 lat
                praktyki pielegniarskiej i jestem tez pracownikiem naukowym Georgetown. Dzieki
                temu moglam wychowac i wyksztalcic godziwie dzieci i do tego mam sama nie
                najgorsze zycie.

                Moj syn jest ortopeda, ktory wlasnie robi doktorat. Moja corka podobnie jak ty
                robi rezydenture. Ksztalcenie ich kosztowalo mnie fortune. Powtarzam FORTUNE!
                Dlatego pisze, ze masz nieprawdopodobne szczescie, ze skonczylas medycyne nie
                placac za studia. Trudno zrozumiec na czym to polega, kiedy nie przeszlo sie
                drogi amerykanskiego studenta medycyny.
                Nie masz co narzekac.
        • Gość: joka Re: Polki pracujace w USA... IP: *.dsl.emhril.sbcglobal.net 15.03.08, 23:09
          MOzliwe. Pielegniarka w Domu Starcow , po 4 latach pracu ma 64000 na
          rok.
    • Gość: (p) Re: Polki pracujace w USA... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.01.06, 22:40
      czy przy azbescie i niech sie bujaja z takimi samymi burakami jakimi i oni sa
      -------------------------------------------------------------
      co na to usuwanie-azbestu?bo On jest inny :)
    • aksiegowy Re: Polki pracujace w USA... 12.01.06, 14:16
      Moge odpowiedziec za zone.
      Po skonczonych tu studiach poszla do pracy. Po ok 3 latach zarabiala ok $40 na
      godzine. Teraz jest w domu i nie pracuje zawodowo - Dom, dzieci, itp.
      I ma sie dobrze. Za rok czy dwa moze wroci do pracy jak jej sie zechce, bo
      stac nas by to wlasnie ona a nie "pani Zosia" zajmowala sie wszytkim w domu.
      Ot normale zycie Polki pracujacej w USA.
      • agakoza1 Re: Polki pracujace w USA... 13.01.06, 12:04
        Skonczylam studia magisterskie w USA. Pracuje jako tlumacz w urzedzie
        emigracyjnym i w sadach, zarabiam 38$/h. Mam 30 lat.

        dla niedowiarkow: tak, dobre pielegniarki ze stazem tyle zarabiaja.

        aga
        • Gość: S. Re: Polki pracujace w USA... IP: *.hsd1.ma.comcast.net 13.01.06, 15:37
          agakoza1 napisała:

          > Pracuje jako tlumacz w urzedzie
          > emigracyjnym

          Chyba imigracyjnym?
          • kly Polski tlumacz :). 13.01.06, 15:50
            Gość portalu: S. napisał(a):

            agakoza1 napisała:

            "... urzedzie emigracyjnym"

            Taaa. Dla polskiego tlumacza to wszystko jedno. Nie widzi roznicy :).

            • agakoza1 Re: Polski tlumacz :). 08.04.07, 06:03
              widzi, widzi... sjp.pwn.pl/lista.php?co=emigrant
          • piekna000 Re: Polki pracujace w USA... 22.02.07, 13:34
            To prawda ze pielegniarki w usa duzo zarabiaja.Ale to tez zalezy od dokladnego
            wyksztalcenia, godzin, doswiadczenia.Niektorym to sie nie chce wierzyc, ze
            pielegniarka w polsce zarabia 700 zl a w usa jezdzi mercedesem.ale nic nie ma
            za darmo to ciezka praca, ale porownujac do polski czy angli pielegniarki w usa
            maja mozliwosc zarobienia najwiecej.
            • Gość: Kicius Pielegniarki w USA IP: *.proxy.aol.com 22.02.07, 17:44
              > To prawda ze pielegniarki w usa duzo zarabiaja.
              - Duzo? Chyba w porownaniu do amerykanskich sprzataczek...
              >w usa jezdzi mercedesem
              - Ech, marzenia niedoszlych amerykanskich pielegniarek... Mercedesami tu jezdza
              lekarze. Pielegniarke stac na honde lub toyote. Nie ma co koloryzowac.
              • Gość: S. Re: Pielegniarki w USA IP: *.hsd1.ma.comcast.net 23.02.07, 01:05
                Gość portalu: Kicius napisał(a):

                > - Ech, marzenia niedoszlych amerykanskich pielegniarek... Mercedesami tu jezdza
                > lekarze. Pielegniarke stac na honde lub toyote. Nie ma co koloryzowac.

                A dlaczego posiadanie Mercedesa to ma byc taki luksus? Model klasy C mozna kupic
                juz za 30 tys. dolarow - to tyle co Toyota Avalon. Pielegniarka, ktora zarabia
                blisko 100 tys rocznie (a sa takie) moze sobie spokojnie na taki samochod pozwolic.
                A niektorzy lekarze mogliby jezdzic Rolls-Royce'ami gdyby im zalezalo, tylko ze
                czesto wlasnie im nie zalezy :-).
                • Gość: Kicius do S IP: *.proxy.aol.com 23.02.07, 09:37
                  >A dlaczego posiadanie Mercedesa to ma byc taki luksus?
                  - W USA (i wszedzie na swiecie) mercedes zalicza sie do luxusowych samochodow.
                  Oczywiscie - zaraz mozesz napisac, ze nie dla ciebie, bo ty jestes b. bogaty i
                  wychowales sie w mercedesie. Na poprawienie humoru mozna wszystko napisac...
                  >Model klasy C mozna kupic juz za 30 tys. dolarow - to tyle co Toyota Avalon.
                  - $30K? To chyba naprawde b. podstawowy model: 4 kola i dach. Mozna tez kupic
                  mercedesa-wraka. Ale skoro piszemy o luxusach... E Class - synonim wygody,
                  luxusu i bezpieczenstwa to raczej $90-100K. To juz bylyby ze 3 toyoty avalon.
                  >Pielegniarka, ktora zarabia blisko 100 tys rocznie (a sa takie)
                  - Owszem, bywaja.
                  >moze sobie spokojnie na taki samochod pozwolic.
                  - Nie, niezupelnie spokojnie. Chyba, ze mercedes to jej jedyny cel zyciowy. W
                  normalnych warunkach - owa pielegniarka musialaby jeszcze miec CO NAJMNIEJ
                  drugie tyle dochodu na porzadny dom w porzadnej dzielnicy, gdzie ow mercedes
                  moglby byc parkowany.
                  >A niektorzy lekarze mogliby jezdzic Rolls-Royce'ami gdyby im zalezalo,
                  - Niektorzy mogliby latac nawet wlasnym jetem. I lataja.
                  >tylko ze czesto wlasnie im nie zalezy :-).
                  - Filozof z ciebie cienki. Rozumiem, ze tobie nie zalezy? Bo mi jednak zalezy.
                  • Gość: S. Kiciusiu IP: *.hsd1.ma.comcast.net 24.02.07, 02:05
                    Gość portalu: Kicius napisał(a):

                    > - W USA (i wszedzie na swiecie) mercedes zalicza sie do luxusowych samochodow.

                    To prawda, zaliczal sie, dopoki nie zaczal produkowac tanszych modeli - wlasnie
                    zeby skutecznie konkurowac z Honda i Toyota.

                    > Ale skoro piszemy o luxusach... E Class - synonim wygody,
                    > luxusu i bezpieczenstwa to raczej $90-100K.

                    Pudlo. Wypasiony sedan klasy E (z 8 cylindrowym silnikiem i roznymi bajerami)
                    mozna kupic za niewiele ponad invoice, tzn. za 60-65 tys., a szesciocylindrowy
                    taniej (od ok. 50 tys). Za $90K-100K dostaniesz Mercedesa klasy S. Terenowka
                    ML350 kosztuje ok. $40K, a lepsza ML500 $50K. (Moim zdaniem przegrywa z Lexusem
                    RX w podobnej cenie, ale to inna historia). Jesli interesuja Cie dokladniejsze
                    szczegoly, to polecam lekture edmunds.com albo Consumer Reports :-)

                    Oczywiscie mozna tez wydac $150K, a nawet wiecej na sportowe modele z silnikiem
                    AMG i na to na pewno pielegniarka sobie nie pozwoli.

                    >A niektorzy lekarze mogliby jezdzic Rolls-Royce'ami gdyby im zalezalo,
                    > - Niektorzy mogliby latac nawet wlasnym jetem. I lataja.
                    > >tylko ze czesto wlasnie im nie zalezy :-).
                    > Filozof z ciebie cienki. Rozumiem, ze tobie nie zalezy? Bo mi jednak zalezy.

                    To jest watek o filozofii czy o zarobkach?
                    Ja od lat obracam sie w srodowisku lekarskim i znam takich co przywiazuja spora
                    wage do szpanu i takich, ktorzy zupelnie nie przywiazuja. Tych drugich
                    zdecydowanie wiecej. Powiedzialabym nawet, ze sposrod ludzi dobrze zarabiajacych
                    lekarze "nosza sie" najskromniej.

                    A Mercedesa C280 (takich tu jezdzi mnostwo, wiec na pewno widziales) ma
                    recepcjonistka w naszej klinice, ktora na pewno zarabia mniej niz pielegniarka.
                    I jestem pewna, ze nie bylo to jej jedynym celem zyciowym - po prostu jakis
                    salesman przekonal ja, ze to solidny samochod (a niestety mnie przy tym nie
                    bylo, zeby jej wyperswadowac). I wcale nie mieszka w jakiejs specjalnej
                    dzielnicy, tylko w zwyczajnych sredniej klasy suburbiach, gdzie przestepczosc
                    jest niewielka. To tylko w centrum wielkich miast trzeba miec kupe forsy zeby
                    mieszkac w dobrej dzielnicy. Jesli ktos decyduje sie na dojezdzanie do pracy
                    30-40 minut w jedna strone, moze mieszkac ladnie, bezpiecznie i niedrogo.
                    To, czy pielegniarke bedzie stac na Toyote Corolle czy na Mercedesa, bedzie
                    zalezalo od wielu rzeczy, przede wszystkim od sytuacji rodzinnej i miejsca
                    zamieszkania. Malzenstwo w LA z trojka dzieci, ktore trzeba przepchnac przez
                    college, a maz wlasnie stracil prace, ma inne priorytety niz bezdzietna para w
                    Indianapolis, gdzie mozna kupic dom $100K. Poza tym jeden woli kupic dobry
                    samochod, a ktos inny wyremontowac kuchnie, czy pojechac na wakacje na Hawaje.
                    Na te wszystkie rzeczy naraz pewnie naszej pielegniarki nie bedzie stac, ale na
                    jedna z nich jak najbardziej.

                    I na koniec jeszcze taka uwaga - nie ma sensu interpretowac kazdej wypowiedzi
                    jako proby dowartosciowywania sie, udawania itp. Uwierz mi, sa na forum osoby,
                    ktore chca sobie normalnie porozmawiac o zyciu w Stanach, wymienic sie
                    informacjami czy opiniami. Masz inne zdanie - napisz i uzasadnij, ale po co od
                    razu dorabiac do tego ideologie.


                    • nieztejziemii Re: Kiciusiu 09.03.09, 20:31
                      Dziwi mnie, ze wszyscy tu tak sie podniecaja mowiac o zarobkach
                      pielegniarek. Wiekszosc niedowierza, zwlaszcza mezczyzni czuja sie
                      zle, ze ktos moze zarabiac ponad 100 tys$ rocznie.

                      Nie wolno tez amerykanskiej pielegniarce jezdzic luksusowym
                      samochodem ani tez w ogole miec przyzwoitego zycia.

                      W Polsce pielegniarki w wiekszosci maja srednie wyksztalacenie,
                      jakies liceum pielgniarskie i zaliczane sa do grupy, ktora w USA
                      okreslana jest jako blue collar czyli niespecjalnie douczony
                      przyglupek. Poza tym nie grzesza te polskie pielegniarki specjalna
                      kultura. W USA sprawa wyglada nieco inaczej NIE MOZNA DO USA
                      PRZENOSIC POLSKICH STEREOTYPOW ZAWODOWYCH. Jezel isie to robi,
                      swiadczy to o ograniczeniu umyslowym i braku zrozumienia reliow
                      okreslonego kraju.

                      W USA RN, to przewaznie pielegniarka posiadajaca 4 lata studiow
                      uniwersyteckich. A znam wiele, ktore podobnie jak ja maja kilka
                      fakultetow. Ja sama po bardzo specjalistycznych studiach w Polsce
                      nie moglam znalezc zadnej pracy w USA i postanowilam skonczyc studia
                      pielegniarskie w USA. Byla to bardzo dobra decyzja. Dzisiaj po
                      blisko 20 latach praktyki pielegniarskiej jestem zadowolona z zycia
                      i pracy.

                      Zarabiam wiecej niz 100tys $ rocznie. Mieszkam w pieknej dzielnicy
                      na oplotkach Washington DC, jestem samotna matka i stac mnie na
                      ekskluzywne uniwersytety dla moich dzieci. Wszystko z pensji
                      pielegniarskiej.
                      Na poczatku jezdzilam Mercedesem, kiedys byly to dobre samochody,
                      teraz zrobilo sie przecietne europejskie badziewie.

                      Wole jezdzic Chryslerem jest duzo bardziej wygodny, luksusowy i
                      solidnie zrobiony. Amerykanskie samochody, to najlepsze samochody na
                      swiecie.

                • Gość: GOSC Re: Pielegniarki w USA IP: *.ipartners.pl 20.04.07, 11:42
                  W POLSCE JUZ BY SOBIE LEKARZ KUPIL BO W POLSCE CZEBA SIE POKAZAC .NA ZACHODZIE
                  JEST INNA MENTALNOSC NIE ROZMAWIA SIE O KASIE A W POLSCE CALY CZAS TEMAT
                  PIENIADZE A ILE ZARABIASZ A JAK MASZ TROCHE LEPIEJ TO KONIEC ZNAJOMOSCI (TA
                  CHORA POLSKA MENTALNOSC I ZAZDROSC)
                  • swissjobday Re: Pielegniarki w USA 24.02.15, 14:16

                    Oferujemy Państwu pracę w Schweiz kliniken oraz spitalach. Nasza oferta jest cały czas uaktualniania, stale otrzymujemy nowe miejsca pracy.

                    Zgłoszenia przyjmujemy cały czas, ponieważ pracodawcy z którymi współpracujemy, stale zapraszają na rozmowy kwalifikacyjne w Schweiz

                    Podstawowe kryterium uczestnictwa w rozmowie kwalifikacyjnej to:

                    - wykształcenie wyższe na kierunku pielęgniarstwo,
                    - chęć wyjazdu do Schweiz
                    - mile widziana znajomość języka niemieckiego (poziom b2)
                    - Zarobki uzależnione są od poziomu znajomości języka niemieckiego, doświadczenia oraz zakresu obowiązków w miejscu pracy. Proponowane przez klinikę wynagrodzenie kształtuje się między 5000 -6500 brutto miesięcznie.
                    - Pielęgniarce/pielęgniarzowi przysługuje dodatkowe wynagrodzenie za pracę w weekendy, święta i nocne zmiany



                    - złożenie niezbędnych wniosków w związku z podjęciem pracy w Niemczech,
                    - zameldowanie, - otwarcie konta w banku
                    - urząd skarbowy,
                    - pomoc w wyborze korzystnych kart telefonicznych,
                    - złożenie odpowiednio wcześniej wniosków o ubezpieczenie chorobowe, społeczne, emerytalne, pielęgnacyjne - pomoc w wyszukiwaniu mieszkań
                    - wskazówki jak ekonomicznie żyć w Schweiz


                    Wymagania:

                    - wykształcenie wyższe pielęgniarskie (licencjat / magister)
                    - wskazana podstawowa znajomość języka niemieckiego
                    - gotowość do życia w Schweiz i dalszego rozwoju zawodowego
                    CV prosimy wysyłać na adres:

                    m.meyer@team.jobs
                    +41 767590924
          • agakoza1 Re: Polki pracujace w USA... 08.04.07, 06:02

            chyba nie - sjp.pwn.pl/lista.php?co=emigrant

            polskiego sie zapomnialo?
    • Gość: Elena Re: Polki pracujace w USA... IP: *.hr.hr.cox.net 14.01.06, 03:37
      Gość portalu: gość napisał(a):
      > darmowe? to może oddasz moim rodzicom pieniądze za 5-letnie utrzymywanie
      > studentki? za wszystkie dojazdy, książki, stołówki, egzaminy, komisje i
      > dyplomy? za wykształcenie, które tu nie gwarantuje jakiejkolwiek pracy?

      A ktore to panstwa dokladaja jeszcze studentom do dojazdow, ksiazek, stolowek,
      itd?

    • cynta Re: Polki pracujace w USA... 14.01.06, 04:04
      Oj ludziska, ze tez nie mozecie odpowiedziec na zadane pytanie i juz tylko sie
      co poniektorzy wyzywaja......
      Nie wiem jaka jest przyczyna dla ktorej pytasz, jezeli potrzebujesz rady co
      robic to napisz bezposrednio to ci moze cos poradze. Ja zrobilam w Kanadzie
      master, pracowalam pare lat i zrobilam doktorat. Wtedy zdecydowalam ze nalezy
      sprobowac znalezc prace w ktorej docenia moje specjalistyczne i niezbyt
      popularne wyksztalcenie. Dostalam prace w Stanach, przeprowadzilismy sie i jest
      tak jak sobie wyobrazalam: czyli cenia to co umiem a i czegos nowego sie ucze.
      Porownywanie zarobkow nie jest dobrym pomyslem bo wszystko zalezy od stanu.
      Ogolnie w Stanach placa za poziom wyksztalcenia czy stopien naukowy ktory masz.
      Kazdy sobie wymysla jakis sposob wyjscia na prosta i go realizuje w zaleznosci
      od wyksztalcenia z Polski i cech charakteru, wszystko zalezy od tego co soba
      reprezentujesz.
      Moja pensja po 5 latach pracy pozwala nam na utrzymanie domu (normalnego nie
      zaden palac)i 4 dzieci. Maz dorabia okazjonalnie i zajmuje sie domem i
      najmlodsza pociecha. Co roku jezdzimy gdzies na wakacje, zapraszamy tez rodzine
      z Polski na wakacje. Zawsze mozna miec wiecej ale zyjemy wygodnie. Znowu
      wszystko zalezy od tego co chcesz osiagnac. Co by to nie bylo zycze powodzenia.
      • Gość: edi Re: Polki pracujace w USA... IP: *.e-wro.net.pl 03.02.08, 17:19
        Czy ktoś z Was pracował kiedyś w kasynach? Wiele biur w Polsce
        oferuje taki program, ciekawa jestem czy warto. Będę wdzięczna za
        odpowiedź.
    • Gość: Ja ! Re: Polki pracujace w USA... IP: 144.138.143.* 15.01.06, 10:34
      ale brednie dlaczego tak przesadzacie ,40 dol na godz ??? HA HA
    • Gość: yy Re: Polki pracujace w USA... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.01.06, 10:42
      za godzine to nic,,zapytaj sie ile ma na tydzien lub rocznie bo za godzine moge
      miec w Polsce i 100 zl (ale bede pracowac 1 godzinie i raz w tygodniu :))
      • em.erka Re: Polki pracujace w USA... 23.01.06, 20:24
        ja pracuje jako ksiegowowa nie zarabiam zbyt duzo ale stac mnie na wszystko.
        Pracuje zaledwie 1 miesiac i pare tygodni.
        • Gość: ja Re: Polki pracujace w USA... IP: 144.138.143.* 27.01.06, 10:55
          1 miesiac i na wszystko cie stac ???
          • Gość: Doctor Kwestia wzgledna IP: 1.1.* / *.proxy.aol.com 27.01.06, 14:05
            zalezy jakie kto ma potrzeby - widocznie jej potrzeby ograniczaja sie do tak
            nieduzych, ze stac ja na wszystko z zarobku 1-miesiecznego
            • em.erka Re: Kwestia wzgledna 28.01.06, 00:34
              jako ksiegowa pracuje od miesiaca nie dodalam ze wczesniej tez pracowalam,
              sorki za zamieszanie. W Stanach jestem od roku wiec zdazylam sie urzadzic.
              • em.erka Re: Kwestia wzgledna 28.01.06, 00:36
                dodam ze maz tez pracuje wiec jest dobrze :-) i dlatego nas na wszystko stac.
                dodam ze nie jestesmy sknerami i dusigroszami.
                • Gość: biedroneczka Re: Kwestia wzgledna IP: *.bulldogdsl.com 08.10.07, 13:41
                  Witam. Z tej strony Ola z Birmingham z UK. Mieszkam tu 3 lata i wlasnie zaczelam
                  kurs Bookkeeping w tutejszym collegu. Nauczycielka mowila ze ten kurs jest wazny
                  wszedzie :) Ale zastanawiam sie czy to wystarczy?? Chcialabym wyjechac do US to
                  jest moje marzenie od dziecinstwa. Prosze jesli mozesz napisac od czego zaczac i
                  jak to wszystko wyglada, albo poprostu opisz swoja historie jak to bylo z Toba.
                  Dziekuje za wszelkie informacje i podaje swoj e-mail: alexuk@tlen.pl
              • Gość: Kasia Re: Kwestia wzgledna IP: *.aster.pl / *.aster.pl 30.01.06, 09:07
                cześć em.erka,
                napisz prosze jakie kwalifikacje są wymagane dla księgowej, czy hjakieś kursy
                na miejscu, planuję wyjazd do USA i pracę w tym zawodzie , mam 10 letni staż
                dzięki za każdą radę ( kasia430@wp.pl)
                • Gość: em.erka Re: Kwestia wzgledna IP: *.sip.bct.bellsouth.net 06.02.06, 00:50
                  Kasienko napisalam do ciebie meila :-)
                  jak bedziesz miala pytania to pisz do mnie.
        • Gość: Ewa Re: Polki pracujace w USA... IP: *.hsd1.ca.comcast.net 20.09.06, 22:58
          Em.erka,
          skad jestes w Stanach? Napisz na millerewa@yahoo.com - chetnie porozmawiam.

          Pozdr. z Kalifornii,

          Ewa
      • Gość: ZAK Re: Polki pracujace w USA... IP: *.ipartners.pl 20.04.07, 11:49
        JA PRACUJE W NIEMCZECH I MAM 20 EURO NA GODZ. 1EURO TO 3.90ZL A 1DOLAR USA 2.70
        I CO WY NATO A CANADYJSKI DZISIAJ 1DOLAR KOSZTUJE 2.40 CZYJA WALUTA STOI LEPIEJ?
        • Gość: Doctor Kolejny mitoman IP: *.proxy.aol.com 21.04.07, 09:17
          > JA PRACUJE W NIEMCZECH I MAM 20 EURO NA GODZ.
          - Ale pisze z PL, bo tak lubie... Lubie tez zmieniac nicki, bo jestem przyglup.
          • Gość: ZAK Re: Kolejny mitoman IP: *.gorzow.insant.pl 21.04.07, 10:30
            HEJ MITOMAN PO PIERWSZE PISZE Z NIEMIEC A ZE JESTES PRZYGLUPEM TO WIDAC CALKIEM
            OKEJ BO NIE WSZYSCY MAJA ODWAGE SIE PRZYZNAC ZE SA PRZYGLUPAMI BRAWO ZA ODWAGE !!!
            • Gość: Doctor Re: Kolejny mitoman - ZAK IP: *.proxy.aol.com 21.04.07, 12:21
              Po pierwsze: nie drzyj sie! Po drugie: Od kiedy Gorzow jest w Niemczech?
              • Gość: ZAK Re: Kolejny mitoman - ZAK IP: *.ipartners.pl 23.04.07, 10:54
                HEJ DOKTOREK JAK WIADOMO TO GORZOW ZAWSZE BYL W NIEMCZECH PROBLEM Z HISTORIA ? A
                PO DRUGIE JESTEM NA ODWIEDZINACH W DOMU RODZINNYM MAM TEN LUKSUS ZE KIEDY CHCE
                TO JESTE W NIEMCZECH I MOGE BYC W GORZOWIE W DOMU A TY KIEDY BYLES W DOMU U
                RODZINY ?
                CO ZAZDROSC ?JAK TO JEST U POLAKOW TYLKO ZAZDROSC POLECAM NAUKE HISTORI
                • Gość: scott Re: Kolejny mitoman - ZAK IP: *.bielsko.n4a.pl 26.12.07, 23:16
                  historii powinno się pisać przez 2X i hihi
        • Gość: Mieszkaniec USA Re: Polki pracujace w USA... IP: *.nwrk.east.verizon.net 15.03.08, 19:13
          Zak .W USA sie placi $$$ , a nie Euro.Wiec nie ma roznicy ile to do rubla czy
          zlotowki,czy euro.Jedynie po tylku dostali ci co jada do Polski.W PKS jako
          kierowca zarabialem 7zl+50 gr za prowadzenie.W USA w 1985r. mialem 10$za godzine
          jako kierowca.A dzis podczas rozladunku spie i mi placa $30 na godzine.pierwsze
          2 godz sa darmowe.
    • evek Re: Polki pracujace w USA... 29.01.06, 00:05
      ja pracuje w redakcji gazety. jako grafik. zarobki mam srednie, ale na zycie na
      przyzwoitym poziomie wystarcza. robie to, co lubie i zawsze chcialam robic. mam
      w planach szkole, ale najpierw musze posplacac dlugi, ktore ciagna sie jeszcze
      z przeszlosci...
      w zasadzie sposob na spokojne zycie tutaj widze w tym, ze trzeba sie nie
      poddawac i realizowac swoje marzenia. ja tez wysluchiwalam od przyjaciela, ze
      mam sobie dac spokoj z szukaniem pracy jako grafik, bo jestem tylko glupia
      Polka tutaj... ale ja sie uparlam. teraz przyjaciel sam sie juz pakuje w
      klopoty, a ja mam swoje zycie i prace, ktora lubie.
      zycze wszystkim Polkom w USA wytrwalosci i sil!
      3majcie sie!
      • katlia Re: Polki pracujace w USA... 30.01.06, 17:51
        Bravo evek. Bardzo mi sie podoba, ze ta uwaga typu 'glupia Polka' nie
        zniechecila cie. USA to kraj imigrantow, nikt specjalnie nie zwraca uwagi tu na
        twoje pochodzenie, tylko na to, na to co umiesz (a znawcy i tak wiedza, ze
        grafika jest na bardzo wysokim poziomie w Polsce.) Jezeli masz umiejetnosci,
        znasz jezyk (nie obawiaj sie akcentu! na to tez nikt tu nie zwraca uwagi)i masz
        troche wytrwalosci i wiary w sama siebie - mozesz sie tu usadowic.
    • agakoza1 Re: Polki pracujace w USA... 06.02.06, 12:56
      Jestem tlumaczem w urzedzie emigracyjnym, szpitalach, sadach, czasem posterunek
      policji itp. zarabiam $40-60/godz. Pracuje srednio 35 godzin tygodniowo.

      moja kolezanka ma serwis sprzatajacy. zatrudnia 4 kobiety, sama tez sprzata.
      zarabia na reke ok $800/tydzien
      • Gość: gonzo do agakoza1 IP: 71.194.191.* 06.02.06, 18:08
        Agakoza,chyba cos krecisz.... nie tak dawno pracowalas
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12786&w=29687083&a=34652924
        • Gość: Doctor Re: do agakoza1 IP: 1.1.* / *.proxy.aol.com 08.02.06, 19:01
          No i co sie czepiasz? Dziewczyna ma bujna wyobraznie i tyle. Nic w tym zlego.
          Pozmysla troche i juz czuje sie lepiej. Internet daje anonimowosc, to moze
          pieprzyc jak potluczona. Juz pewnie ma $100/godz, albo $150. Szybko to idzie.
          • abotak Re: do agakoza1 11.02.06, 23:08
            dajcie spokój sobie i innym...tak n i e m o ż n a
          • agakoza1 Re: do agakoza1 09.04.07, 03:42
            zadzwon do pierwszego lepszego biura tlumaczen i zapytaj ile placa. Jako
            freelance nie mam zlecen codziennie, wiec wspolpracuje z kilkoma biurami plus
            tlumacze przez telefon.
            Wiem, ze zazdrosc czasem boli, szczegolnie jak sie jest nieudacznikiem.
            • Gość: Doctor czytaj siebie, gdy cos nowego napiszesz, koza! IP: *.proxy.aol.com 09.04.07, 09:54
              Placzesz sie w zeznaniach koza i bredzisz niemozebnie. Najpierw piszesz:
              >Jestem tlumaczem w urzedzie emigracyjnym, szpitalach, sadach, czasem
              >posterunek policji itp. zarabiam $40-60/godz. Pracuje srednio 35 godzin
              >tygodniowo.

              A ponizej piszesz:
              >Jako freelance nie mam zlecen codziennie, wiec wspolpracuje z kilkoma biurami
              >plus tlumacze przez telefon.
              >Wiem, ze zazdrosc czasem boli, szczegolnie jak sie jest nieudacznikiem.

              Wiesz koza, ty jestes nieudacznikiem w klamaniu. Poniosla cie wyobraznia. I
              jeszcze te $40-60/godz. Szczegolnie tlumaczac przez telefon...
              • agakoza1 Re: czytaj siebie, gdy cos nowego napiszesz, koza 16.04.07, 15:19
                c jako tlumacz, zapitala sie na kilka etatow. Zapytaj kogo chcesz. Pracowalam
                jako freelance - mialam kontrakt z emigracyjnym, sadem w Skokie i Maywood oraz
                kilkoma firmami, ktore tlumacza w szpitalach.

                Od 3 miesiecy mam wlasna firme, nie zwiazana z tlumaczeniami. Teraz mozesz mi
                naprawde zazdroscic:)

                Caluski:**
                • Gość: caluski Re: czytaj siebie, gdy cos nowego napiszesz, koza IP: *.dyn.optonline.net 12.04.08, 17:00
                  A mozesz podac #tel. poszukuje kogos do tlumaczenia okazyjnie dokumentow.
        • agakoza1 Re: do agakoza1 08.04.07, 06:01
          tak, pracowalam w language line, jako tlumacz przez telefon, na nocna zmiane
          kilka razy w miesiacu.
          • Gość: ZAK Re: do agakoza1 IP: *.gorzow.insant.pl 21.04.07, 10:44
            KOZA TEN DOKTOREK WIDOCZNIE STRASZNIE ZAZDROSCI WSZYSTKIM ,KTORYM SIE POWIODLO W
            USA PO JEGO WYPOWIEDZIACH WIDAC ZE JEST SPRZATACZEM W USA ZOBACZ JEGO WYPOWIEDZI
            TYLKO ZAZDROSC
            • agakoza1 Re: do agakoza1 21.04.07, 16:25
              taaa, pelno takich tu. pewno ma wredna zone, ktora go bije i wiecznie ma pms,
              jego dzieci go nie lubia i nawet pies nie chce z nim na dwor wychodzic.
      • Gość: Adams Re: Polki pracujace w USA... IP: *.cable.alamedanet.net 08.01.07, 09:03
        Sprzatanie. Ludzie zostawcie to dla tych co nie moga sie uczyc,nie sa
        zdolni.Przyjechac do Ameryki ipsuc opinie dla Polski. Caly czas bronie
        Polakow,gdy slysze ,ze /moja niania ,czy gospodyni domowa jest z Polski/
        Przekazuje ludziom,ze nie powinne tego robic,degreguja siebie i kraj. Ja nie
        przyjechalam do US sprzatac,czy gotowac.Nie robilam tego w Polsce i tutaj tez
        nie bede. Wazne jestprz zyc kazdy dzien tak,aby sie nie wstydzic,bo nie ma
        powrotu do przeszlosci.Kazdy dzien trzeba zakonczyc mysla,czy ktos czegos nie
        potrzebuje albo podziekowac komus za cos.Dorabiac sie i dorabiac.Jedna pracowala
        na 2 etaty,wrocila i umarla,
        • drabiniasty Re: Polki pracujace w USA... 12.01.07, 13:32
          "Przyjechac do Ameryki ipsuc opinie dla Polski"
          Poprawnie powinno byc:
          -Przyjechac do Ameryki i psuc opinie Polsce-

          A umarla nie z przepracowania tylko z tego, ze zdala sobie sprawe, ze cale
          zycie spedzila nic nie robiac. To tez moze byc smiertelne. Zwykle ludzie ciazko
          pracujacy dozywaja dlugich lat.

        • Gość: ZAK Re: Polki pracujace w USA... IP: *.gorzow.insant.pl 21.04.07, 11:04
          ADAMS ZNAM STUDENTOW KTOZY SPRZATAJA ,MYJA GARY PRACUJA NA POLU PRZY ZBIORACH I
          NIKT NIE PLACZE I NIE MYSLA O USA ZYCIE KAZDEGO JEST JEGO INDYWIDUALNA SPRAWA. A
          TOBIE KTO ZASPASOROWAL WYJAZD I NAUKE W STANACH ?TAKA JESTES MADRA TO ZOSTAW
          STANY I ZAPRASZM DO BIEDNYCH KRAJOW TAM GDZIE CZEBA COS ZROBIC A NIE
          NIEUDACZNICY POLACY
          POJECHALI DO USA NA GOTOWE ZYCIE .W BIEDNYCH KRAJACH SA POSZUKIWANE PIELEGNIARKI
          I NIE TYLKO DO POMOCY WYKAZAC SIE W BIEDNYM KRAJU Z CALOM PEWNOSCIA TO JEST COS
          A NIE DO GOTOWEGO POJECHAC .JAK NIE BEDZIE SPRZATACZY I TYCH CO SIE NIE MOGLI
          UCZYC TO KTO BEDZIE ROBIL NA CIEBIE POMYSL LOGICZNIE I SZACUNKU DLA WSZYSTKICH
          LUDZI .JESTEM PO STUDIACH A ZASTANAWIAM SIE CZY TY JE MASZ?
          • Gość: Wiga Re: Polki pracujace w USA... IP: *.liwest.at 08.03.08, 23:01
            A gdzie te studia konczyles i jaki kierunek, ze walisz takimi
            bledami ortograficznymi????
      • x-kolega Re: Polki pracujace w USA... 15.03.08, 19:40
        No tak USA to niezly kraj .Ja nie pik inglisz , ale moja srednia tygodniowka
        wynosi $ 1700.00. Plakac sie chce jak sobie przypomne moja tygodniowke z
        1999r.ponad $2800.Zachcialo mi sie wakacji w Polsce.Po przyjezdzie stracilem ta
        prace.Nie ma glupich, juz nie jade na urlop do Polski.
    • Gość: Penelopa Re: Polki pracujace w USA... IP: *.dsl.emhril.ameritech.net 15.09.06, 05:47
      Dla twojej wiadomosci nie wszystkie polki pracuja w sklepie ( a tam faktycznie
      maja 6$ na godz., sa takie ktore sprzataja a ich stawki sa od 6$ do 30$ wiec
      niektore moga sobie odlozyc na zycie , sa tez nianie ktore maja od 150$ na
      tydzien /(au-pair) do 1 tys. $ , sa i takie ktore znajduja przce w innych
      zawodach lepiej oplacalnych, moze te wlsnie polki twierdza ze w ameryce jest
      ok. ja do nich naleze i pozdrawiam
      • o.kali Niektore Polki... 15.09.06, 06:23
        ... nudza sie smiertelnie i odgrzewaja stare watki.
        Bardzo stare...
        • Gość: Maria Mam 3 chlopakow IP: *.nyc.cable.nyct.net 17.11.06, 07:05
          Ja mam trzech chlopakow, jeden placi za mieszkanie, drugi za szkole a trzeci za
          inne wydatki.
          Nawet jesli by mnie pomagali mi finansowo to tez by z nimi byla.
          Kazdy z nich daje mi cos innego w sensie psychicznym. Poczucie bezpieczenistwa,
          zainteresowanie,bliskosc,przyjazn, i swietny seks.
          Pomyslicie sobie - iditotka - moze ale to jest moje zycie i nikogo wiecej.
    • Gość: kinia Re: Polki pracujace w USA... IP: *.hsd1.il.comcast.net 25.02.07, 03:08
      Jestem w usa od 3 lat.Mam 23 lata, studjuje psychologie dziecieca i pracuje na
      pol etatu rowniez z dziecmi. Zawsz to chcialam robic nawet w Polsce czesto
      opiekowalam sie dziecmi, to maja pasja jak i psychologia. Mam cudownego meza,
      piekny dom i wlasne otworzylismy wlasna firme. Nie moge narzekac na brak zajec
      ale jest ciekawie nie lubie monatonii. Trzy razy w roku mamy wakacje zazwyczaj
      w Miami, uwielbiam to takie oderwanie od rzeczywistosci tzn.szybkosci zycia.
      Nie moge narzekac jest bardzo dobrze ale fakt faktem trzeba byc legalnie, znac
      jezyk, miec pomysl i nie dac sie oszukac a wtedy sukces murowany. W Polsce nie
      mialabym takiego startu i zycia jakie mam tutaj na pewno ale kocham Polske
      chociaz ceny sa takie jak w USA hihihihihihihi. pozdrawiam
      • robinhood101 Re: Polki pracujace w USA... 25.02.07, 03:31
        A co robisz w Miami? Lapiesz kubanskich murzynow do siatki??? Bo tam nie ma
        zadnych wakacji.....To tak jaby ktos jechal do NYC na wakacje....
        • Gość: kinia Re: Polki pracujace w USA... IP: *.hsd1.il.comcast.net 27.02.07, 22:25
          na wakacje jedzie sie po aby odpoczac i to jest to co tam robie. Miami ma to co
          mi jest potrzebne do szczescia. Spokoj, plaze i slonce.
          • robinhood101 Re: Polki pracujace w USA... 27.02.07, 22:53
            Radze kiedys naprawde pojechac do Miami. Spokoju to tam niestety nie ma i to do
            dawna. To niebezpieczne miejsce, gdzie sie jezdzi robic ciemny business a nie
            po spokoj place i slonce. Za duza masz wyobraznie a za malo widzialas USA.
            • Gość: kinia Re: Polki pracujace w USA... IP: *.hsd1.il.comcast.net 28.02.07, 04:08
              Wiesz co nie potrzebuje tego kazdy ma to na wakacjach co chce widac ty masz
              ciemne interesy. A i oczywiscie jak jezdzisz tam to podrzednego hoteliku no to
              masz to za co placisz. Ale ja mam apartament na 27 pietrze Na Collins dr w
              Miami Beach i mam to o czym pisze nie musze marzyc.
    • Gość: zwykla Polka w USA Re: Polki pracujace w USA... IP: *.cable.mindspring.com 10.03.07, 04:23
      ja tez utrzymuje sie w 100% sama,nie znam angielskiego,ale pracuje po
      kilkanascie czasami godzin dziennie i jeszcze musze chodzic do szkoly za ktora
      place 2000$ za semestr,aby utrzymac status wizy studenckiej.Narazie mnie nie
      stac na wycieczki i dodatkowe kursy ale wierz mi,mozna sie tu utrzymac i jakos
      poradzic ze wszystkim.W Polsce nie dalabym rady,po 20 latach pracy jako
      pielegniarka zarabialam 800zl miesiecznie.Pozdrawiam
    • Gość: Polka z NY Re: Polki pracujace w USA... IP: *.nyc.res.rr.com 03.04.07, 19:11
      Ja przyjechalam do Stanow ponad 2 lata temu jako AuPair. Byl to dla mnie bardzo
      dobry poczatek, poniewaz pracowalam dla rodziny, ktora placila mi znacznie
      wiecej niz normalna stawka przewidziana dla AuPair. Do tego czasami bralam
      dodatkowy babysitting i musze przyznac, ze udalo mi sie odlozyc sporo pieniedzy,
      nie mowiac juz o tym, ze podczas mojego dwuletniego pobytu 2 razy oplacilam
      sobie bilet do Polski i raz bilet dla mojej mamy, aby mogla mnie tutaj odwiedzic
      (plus jej 2-tygodniowy pobyt). Czesto tez wyjezdzalam na weekendy ze znajomymi,
      nie mowiac juz o zakupach. Na to wszystko spokojnie wystarcza pieniedzy!
      To prawda, ze tutaj zyje sie troche latwiej, bo za zarobione pieniazki mozna
      kupic znacznie wiecej.

      Teraz jestem juz szczesliwa mezatka, poznalam swojego meza, krotko po tym jak po
      raz pierwszy przylecialam do Stanow. Pol roku temu wzielismy cywilny slub. Za
      kilka dni rozpoczynam internship w jednym z bankow na Manhattanie. Nigdy
      wczesniej nie studiowalam niczego zwiazanego z finansami i bankowoscia, a jednak
      udalo mi. I wlasnie to mi sie podoba w tym kraju, ze tutaj daja luziom szanse i
      czesto nie wymagaja od ciebie zadnego doswiadczenia, co jest w zasadzie nie
      mozliwe w Europie.

      Ja bardzo lubie ten kraj (chociaz jest tez mnostwo rzeczy, ktore doprowadzaja
      mnie tutaj do szalu :) Najwiekszym minusem jest to, ze jest zbyt daleko oddalony
      od Polski. Tam jest cala moja rodzina i pomimo tego, ze moglabym finansowo
      pozwolic sobie na lot do Polski kilka razy w roku, to niestety liczba dni urlopu
      jest zawsze nie wystarczaja. Z tego wlasnie powodu pewnie za kilka lat
      przeprowadze sie gdzies blizej Polski, abym od czasu do czasu mogla wpadac do
      rodzinnego domu na kawke.

      Serdecznie Cie pozdrawiam i zycze powodzenia!
      • Gość: ja nielegalna Re: Polki pracujace w USA... IP: *.ny325.east.verizon.net 03.04.07, 21:02
        Wlasnie aby wszystko bylo fajnie, fajna praca, fajne zarobki trzeba
        przedewszystkim byz w USA legalnie.... nie kazdy ma to szczescie, podajcie
        przyklad kogos kto jest nielegalnie i zarabia setki tysiacey $ np jako
        pielegniarka
        • nieztejziemii Re: Polki pracujace w USA... 08.04.07, 09:22
          A kto cie w USA zatrudni jako pielegniarke w USA i do tego nielegalnie???? Czy
          ty na glowe upadlas dziewczyno.
          Po pierwsze musisz miec legalne papiery
          dopiero pozniej zaczyna sie cala impreza legalizacji swojego wyksztalcenia
          pielegniarskiego z Polski a nie jest to latwe, pomijam, ze polskie pielegniarki
          maja bardzo, bardzo nieciekawe przyzwyczajenia z Polski.
          • Gość: Doctor Re: Polki pracujace w USA... IP: *.proxy.aol.com 08.04.07, 09:37
            >A kto cie w USA zatrudni jako pielegniarke w USA i do tego nielegalnie????
            >Czy ty na glowe upadlas dziewczyno.

            - Najwyrazniej - upadla...
            • Gość: borg Re: Polki pracujace w USA... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.04.07, 18:02
              Polka pielęgniarką wtedy gdy wszystko zaliczy(egzaminy)oraz biurokrację,która w
              USA się dziwnie rozrosła.Tak że pozostaje jej być głównie salową za 5.75 brutto
              na godzinę, co daje jej klepanie biedy większej jak w Polsce oraz
              poniżenie.Oczywiście musi być dostępna na tzw.gwizdek(zawsze mogą zadzwonić by
              przyjść do pracy lub nie).Za takie pieniądze może najwyżej w weekend wypić wódę
              i przespać się z przypadkowym kolesiem,to wszystkie rozrywki które ją
              czekają.Zapomniał bym,może jeszcze popatrzeć na luksusowe życie pielęgniarek
              amerykańskich.Przykro mi ale to prawda.Byłem tam i widziałem tzw.polskie
              pilęgniarki.Amerykanie nigdy nie dadzą ci zarobić,jedyna szansa to otworzyć
              własną działalność,najlepiej usługi(mechanika,budowlanka)i kroić od 25-40
              dolarów za godzinę.Byłem tam mechanikiem samochodowym i stawka za
              roboczogodzinę wynosiła u mnie 40 dolarów.Teraz założyłem coś lepszego ale to
              inny temat.
              • Gość: Pendejo Re: Polki pracujace w USA... IP: *.nyc.biz.rr.com 11.04.07, 18:35
                > dolarów za godzinę.Byłem tam mechanikiem samochodowym i stawka za
                > roboczogodzinę wynosiła u mnie 40 dolarów.Teraz założyłem coś lepszego ale to
                > inny temat.

                Teraz to Ty w Polsce jestes.
              • nieztejziemii Re: Polki pracujace w USA... 21.04.07, 06:36
                To nieprawda, co piszesz. Ja skonczylam w USA studia pielegniarskie. Jestem od
                wielu, wielu lat head nurse,ucze tez na miejscowym uniwersytecie. Jak wiec
                widzisz mozna, jak sie chce. Polki jesli chca nostryfikuja swoje dyplomy z
                Polski, znam kilka takich. Nie sa moze najlepsze w tym co robia, bo maja pewne
                ograniczenia z Polski i nie znaja dobrze jezyka ale sa pielegniarkami. To nie
                jest praca niedostepna dla Polek. Ale trzeba miec oczywiscie uregulowany status
                prawny tj. trzeba byc tu legalnie.
                • nurse_manager Re: Polki pracujace w USA... 12.04.08, 16:27
                  nieztejziemii napisał:

                  > To nieprawda, co piszesz. Ja skonczylam w USA studia pielegniarskie. Jestem od
                  > wielu, wielu lat head nurse,ucze tez na miejscowym uniwersytecie. Jak wiec
                  > widzisz mozna, jak sie chce. Polki jesli chca nostryfikuja swoje dyplomy z
                  > Polski, znam kilka takich. Nie sa moze najlepsze w tym co robia, bo maja pewne
                  > ograniczenia z Polski i nie znaja dobrze jezyka ale sa pielegniarkami. To nie
                  > jest praca niedostepna dla Polek. Ale trzeba miec oczywiscie uregulowany status
                  >
                  > prawny tj. trzeba byc tu legalnie.


                  Hmm, pojecie "Head Nurse" raczej istnieje w Wielkiej Brytanii, Australii, ew.
                  South Africa razem z "Matron" etc. Moze nalezaloby pisac to stylem Florence
                  Nightingale "&c" (Florence Nightingale, "Notes on Nursing what it is and what it
                  is not", Dover Publications 1969).
                  W USA mamy: RN, (to kazda/kazdy, bez roznicy czy ADN czy PhD i posrodku): Staff
                  Nurse, Nurse Clinician, Charge Nurse, Team Leader, Nursing Supervisor, Nurse
                  Manager, (Assistant Nurse Manager), Clinical Nurse Manager, Director of Nursing
                  (DON), VP Nursing. Oczywiscie istnieja inne pozycje, mozliwe, ze gdzies istnieje
                  HEAD NURSE, chociaz uczciwie musze przyznac, nigdzie w moim regionie (a znam z
                  autopsji co nieco USA i Kanady).
                  Head Nurse nawet nie istnieje w "Monster". Gdzies tam obilo mi sie o oko to
                  pojecie, ale mam dziwne przekonanie, ze to Wielka Brtytania i pochodne.
                  BTW. - George Washington University Universal Health System posiada pozycje
                  Clinical Director.
          • Gość: ZAK Re: Polki pracujace w USA... IP: *.gorzow.insant.pl 21.04.07, 11:11
            DO NIEZTEJZIEMI DOKLADNIE CO KRAJ TO OBYCZAJ A PRZYZWYCZAJENIA OJ ROZNE
    • Gość: edyta Re: Polki pracujace w USA... IP: *.dyn.optonline.net 05.05.07, 01:09
      a ja co pracowalam jak wol i teraz czekam na deportacje do polski. Pieprzyc ta
      ameryke
      • pol-prawnik Re: Polki pracujace w USA... 02.06.07, 04:35
        Polacy to niechluje zyciowi, ktorzy sie nie szanuja. I taki rezultat.
    • Gość: polak Re: Polki pracujace w USA... IP: *.costco.com 04.11.07, 02:00
      przewaznie bawia dzieci albo sprzatanie. Moga zarobic do nawet do
      $700/tydzien te bardziej zaradne.
    • Gość: wieslaw Re: Polki pracujace w USA... IP: *.dsl.wlfrct.sbcglobal.net 09.11.07, 02:34
      CZESC WITAM W ODPOWIEDZI NA TWOJE ZAPYTANIE O PRACY POLEK W USA
      I ZAROBKI ODPOWIADAM ZE TO TYLKO POLOWA PRAWDY .
      SA POLKI KTURE PRACUJA ZA 10$ ALE TYLKO TE KTUR TU PRZYJECHALY
      POPRACOWAC JAKO TURYSCII DO TEGO SA NIEMILOSIERNIE WYKORZYSTANE
      PRZEZSWOICH BLIZNICH NATOMIAST GDY TAKA OSOBA PRACUJE SAMA DLA
      SIEBIE TO MA OKOLO 20$ I NIE MUSI MOWIC BIEGLE PO ANGIELSKU ZNAM
      TAKIE OSOBY .
      JA NIE ZARABIAM WIELKICH PIENIEDZY ALE NA POWROT BYM SIE NIE
      ZDECYDOWAL TU JEST LATWIEJ ZYC I O TYM CO TU MAM TO W MOJEJ KOCHANEJ
      OJCZYZNIE MOGE POMARZYC.
      POZDRAWIAM SERDECZNIE
    • Gość: gość portalu Re: Polki pracujace w USA... IP: *.dsl.wlfrct.sbcglobal.net 17.11.07, 02:44
      Witam,
      te zarobki,które podajesz to jakieś nieporozumienie.To ,że kobiety zarabiają
      mniej niż mężczyżni to mit o mocnych facetach.Kobietom łatwiej jest znależć
      pracę niż mężczyznom.Jeśli znają angielski zarabiają powyżej 20 dolarów na
      godzinę sprzątając domy lub pilnując dzieci.Jeśli zajmują się domem mieszkając
      razem z rodziną mają tygodniowo około 700 dolarów.Nie płacą za mieszkanie i
      wyżywienie.Mają często samochód do dyspozycji i mogą jeżdzić do szkoły.
      Myślę ,że te kilka zdań pozwoli Ci zrozumieć jak one to robią.W USA ciężko o
      ,,sponsora"-to faceci szukają wsparcia i pomocy.
      Kłaniam się
      Anka
      Z Twego listu wynika,że
    • kaylani Re: Polki pracujace w USA... 26.12.07, 21:22
      Pracuje jako ksiegowa oczywiscie znam inne jezyki mam $20.00
      W tym roku bylam w Europie 7 razy
      • miabrasco Re: Polki pracujace w USA... 30.12.07, 18:36
        Wow!Fajna strona.bardzo ciekawe wypowiedzi.Ja mieszkam i pracuje w
        UK.Przyjechalam tu 5 lat temu.Studiowalam w Polsce.Pewnego dnia kolezanka z
        Londynu zaprosila mnie do siebeie na wakacje-i tak zostalam.Zawsze jednak
        chcialam jechac do US jako au pair.Jakos nigdy to sie nie stalo.Musze powiedziec
        ze moj angielski zawsze byl bardzo dobry dlatego zawsze prace mialam dobre-2
        lata w banku-corporate markets a teraz od roku pracuje jako mortgage
        underwriter.Tyle ze to marzenie sprzed 5 lat pozostalo.Planuje w tym roku
        wyjechac.Nie bardzo jestem pewna od czego zaczac.mam 25 lat i nie chce odkladac
        tego marzenie na potem.Czy jet tu ktos kto kiedykolwiek byl w podobnej
        sytuacji?Cheerio -M
        • pani_marysia00 Re: Polki pracujace w USA... 05.01.08, 23:41
          Pewnie znajdziesz prace w USa w tym co robisz w UK. Sprobuj. A
          najlepiej znajdz sobie amerykanskiego meza, wtedt nie bedzie
          klopotow z pobytem.
          • Gość: Ala Re: Polki pracujace w USA... IP: *.hsd1.ca.comcast.net 12.01.08, 06:11
            To ja chyba jestem szczesciara. Po przyjezdzie tutaj w wieku 40 lat
            od poczatku szukalam pracy w zawodzie z Polski, chociaz moj jezyk
            byl wtedy marny. Maz od samego poczatku pracowal w swoim zawodzie z pomoca
            Rodakow, znajac slabo jezyk. Nie znalismy nikogo zyczliwego w moim zawodzie.
            Kontakty z agencjami posredniczacymi w poszukiwaniu pracy i wszelkie kontakty z
            ludzmi tutaj pozwolily mi na wyszlifowanie jezyka. Zmieniajac czesto tymczasowe
            prace znajdowane przez agencje w koncu trafilam na etat. Nie bylo latwo ale na
            etatach mamy te najwyzsze stawki wymieniane powyzej po 10 latach poczatkowo
            nielegalnego pobytu tutaj.
            • robak.rawback miabrasco 05.02.08, 00:20
              czesc
              tez siedze w uk i sobie pracuje ale chcialabym chyba osbie gdzies
              indziej wyjechac i sie wlasnie zastanawiam co ze soba zrobic. no i
              wlasnie te stany jakos mi na mysl rpzyszly - jakkolwiek szczerze
              powiem ze nie jestem jakos nimi strasznie podjarana. ale chcialabym
              sobie zmienic krajobraz.
    • Gość: Mieszkaniec USA Re: Polki pracujace w USA... IP: *.nwrk.east.verizon.net 15.03.08, 18:57
      Witam.A wiec USA jest jak pokrojony tort.kazdy kawalek jest inny.Inaczej sie
      zarabia w Poludniowej Carolajnie, a inaczej w NY,Nj,CT.Turystka pilnujaca
      starsza osobe szuka pracy za $500-700na tydzien.Praca z
      zamieszkaniem.Pielengniarka z wysokimi kwalifikacjami zarabia conajmniej $80tys
      za rok.na kasie w supermarkiecie zarobi od 8-10$na godzine.w takim jak
      Real.czyli w Costco zarobi po roku 18 $ na godzine.sprzatanie domkow biora
      $60-80 za domek.ze 2 domki obskocza na dzien.Ten co zarabia $10 na godzine.
      ledwo ciagnie koniec z koncem.Trza odjac okolo 25% podatku.Zostanie 7.5x40
      godz=$300 na tydzien. Pozdrawiam
    • Gość: donaldzik Re: Polki pracujace w USA... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.04.08, 19:39
      Witam odnosnie pracy w USA to musze powiedziec ze pracowałam dwa
      razy w Chicago na sprzataniu domków praca ciezka a ostatnio przez
      prawie półtora roku na Florydzie na hotelach tez ciezko ale teraz
      jestem w Polsce i mamzamiar wu=yjechac na Cypr.
    • Gość: iska Re: Polki pracujace w USA... IP: *.dsl.scrm01.sbcglobal.net 16.04.08, 06:01
      pracuje w USA jako serwerka, zarabian 6,75 $ na godzine, ale tak
      naprawde lwia czesc moich zarobkow stanowia tipy. Wlasciwie dzieki
      nim da sie tutaj zyc. Oto odpowiedz na twoje pytanie Varanasi. pzdr
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka