metanira
23.05.07, 18:54
Cześć, dziewczyny. Piszę, żeby się trochę wyżalić, taki dziś dzień, że sporo
ludzi kiepsko się czuje i marudzi ;) Chodzi mi o to, że jeszcze pracuję, ale
mam tego totalnie dość! Źle sypiam, ciągle mnie coś boli. Muszę wstawać coraz
wcześniej, bo mam takie drętwienia rąk, że mam problemy z umyciem się,
uczesaniem itp. Z domu też muszę wychodzić wcześniej, żeby zdążyć na autobus,
bo dostaję po drodze kolki i muszę zwolnić kroku albo się zatrzymać. Teraz
doszły mi jeszcze kłucia w spojeniu łonowym, które są ponoć normalne, ale też
nieco bolesne i ogólnie nieprzyjemne. Chciałam pracować jak najdłużej, ale nie
wzięłam poprawki na pogodę, a przy tych upałach to po prostu wysiadam. W
dodatku chodzę teraz do szkoły rodzenia i dwa lub trzy razy w tygodniu prosto
z pracy jadę do szpitala. Koszmar... Wizytę u gina mam w przyszłą środę, ale
dziś wymiękłam i poszłam do przychodni z nadzieją, że mnie przyjmie i da mi
L4. Ale pocałowałam klamkę. Gin ma dziś urlop, a przychodnia nieczynna, no bo
po co, skoro gina nie ma. Wróciłam do domu prawie z płaczem, bo tak już miałam
wszystkiego dość. Wszystkie dziewczyny ze szkoły rodzenia są na L4, położna
mówi: "dziewczynki nie wychodźcie z domu w taki upał", a ja co mam zrobić??
Mogę wziąć urlop, ale chciałam go zatrzymać na po macierzyńskim. Mogę jutro
spróbować dostać się do innego lekarza (jest niemiły i okropnie bada), ale
boję się, że ten urlop mojego gina jest spowodowany strajkiem lekarzy i nie
mam pewności, czy ten drugi jutro będzie... Mogę jakoś przetrzymać do
następnej środy, ale boję się, że mój gin może mi nie dać zwolnienia i to mnie
dołuje najbardziej :( (dodam, że od wielu tygodni jestem na fenoterolu, bo mam
miękką szyjkę, więc może chociaż to będzie wskazaniem do L4, ale skoro
wcześniej nie było, to dlaczego teraz miałoby być?). Wszędzie słyszę, że końca
upałów nie widać, mam zwyczajnie ochotę usiąść i płakać ;(
Dzięki, że chociaż Wam mogę się wyżalić.