Dodaj do ulubionych

Warszawski kat

26.06.05, 03:08
Bardzo prosze o info gdzie dokladnie mieszkal warszawski kat i gdzie
wykonywal niegdys egzekucje. Czy jest jakies zrodlo z ktorego mozna sie nieco
dowiedziec o historii "katostwa" warszawskiego?
Obserwuj wątek
    • tom_aszek Re: Warszawski kat 27.06.05, 10:29
      Zdaje się, że kat miał dom przy murach miejskich, w okolicach dzisiejszego
      pomnika Kilińskiego. Tak zresztą bywało w wielu miastach, nie tylko w Warszawie.
      Egzekucje bywały na rynku, bo widzów było sporo, ale chyba i przy murach.
      Kat był ogólnie znaną postacią w mieście, maskę na twarzy nosił tylko przy
      egzekucjach. Miał prawo prowadzić gospodę + agencję towarzyską :) ale wątpię czy
      miał dużo gości, bo kto by tam chcial pić u kata, tylko najgorsze męty. To
      musiała być prawdziwa mordownia. A potem mogło się zdarzyć, że wieszał lub
      ścinał swoich gości :)
      W Muzeum Historycznym na Rynku był kiedyś "cennik usług" kata, ale nie pamiętam
      gdzie dokładnie.
      Żródło - może "Warszawa" Bystronia?
      • andrzej_b2 Re: "Katostwo" warszawskie 03.07.05, 19:53
        Problem wymierzania i egzekwowanie sprawiedliwości wszelkim hultajom i
        wszetecznikom to w Warszawie zjawisko nie tylko naszych czasów. Sądy nad nimi
        początkowo sprawowano w domu wójta, w kamienicy „Pod św. Anną” na rogu Wąskiego
        Dunaju, potem przeniesiono je do ratusza na Rynku. Skazanych na ciemnicę
        osadzano do lochu tzw. Wieży Marszałkowskiej, a na pręgierz mocowano do słupa w
        pobliżu Ratusza. Kary najsurowsze, takie jak: łamanie kołem, rozrywanie końmi,
        przypiekanie na wolnym ogniu, palenie na stosie, „dawanie gardła” i in.
        wymyślne tortury wykonywano na tzw. Piekiełku (dziś placyk przed Muz. Rzemiosł
        Artyst.) Z egzekutorem sprawiedliwości nie było kłopotu. Wykonywał to Kat,
        którego dom był opodal, także przy Wąskim Dunaju (dziś mieści się tam Cech
        Rzemiosł Budowlanych). Kary podlegały stopniowaniu. Za przewinienia lekkie,
        np.: oszukiwanie na wadze i mierze, awantury na rynku, ucieczki od pana
        wymierzano areszt. Za zabójstwo wieszano, ścinano lub łamano kołem. Wiarołomne
        niewiasty zakopywano żywcem do ziemi, uprzednio nadziawszy drewnianym kołkiem.
        Czarownice lub kobiety rzucające uroki, po wymyślnych torturach, palono na
        stosie. Złodziejom ucinano skalaną przestępstwem rękę. Za szczególnie ciężkie
        przewinienia karano rozrywaniem członków.
        Do naszych czasów przetrwał przekaz o szlachcicu Piotrze Piekarskim, na którym
        w wyrafinowany sposób wykonano wyrok śmierci za próbę zamachu na króla Zygmunta
        III. Przykuty do katowskiego wozu był obwożony po mieście i szarpany przez
        pomocników kata rozżarzonymi szczypcami. Na szafocie dokonano mu obcięcia i
        spalenia ręki, którą podniósł na Króla, potem obcięto i drugą, następnie
        jeszcze żywego rozerwano końmi na cztery części, a szczątki spalono na stosie.
        Na koniec prochy nabito w armatę i wystrzelono w powietrze. Jak echo tamtych,
        katowskich wyczynów funkcjonuje do dziś porzekadło: „Plecie jak Piekarski na
        mękach”.
        Nic więc dziwnego, że ścięcie katowskim toporem, czy powieszenie było gestem
        wielce humanitarnym.
        Od zawsze w Warszawie istniał problem „zepsutych dziewek”. Zmuszone do płacenia
        podatku (np. w 1498 r. 1 grosz tygodniowo), często uchylały się od tej
        powinności. Skazywane wówczas były na chłostę lub oddawane do dyspozycji Kata,
        który wykorzystując sytuację sam prowadził niemal regularny dom publiczny.

        Więcej szczegółów można znaleźć np. w książce: Głębocki W., Mórawski K.:
        Warszawo, Ty moja Warszawo. W-wa 1994, ss. 349 – 357.
        Pozdrawiam
    • pburkiewicz Re: Warszawski kat 20.07.05, 19:05
      Danuta Szmit Zawierucha w "Wędrówkach po W-wie" pisała, że kat mieszkał na
      Nowomiejskiej. To raczej niemożliwe, gdyż Nowomiejska pod koniec XIX wieku
      zastąpiła Gołębią...
      • dupekzoledny Re: Warszawski kat 20.07.05, 19:41
        fajnie było być katem.też bym tak chciał. i szacunek ludzki, i niezłe przychody.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka