fidel.castrol 21.05.06, 11:18 powrot do wykopalisk www.smh.com.au/ffximage/2006/05/21/lordi260_2.jpg Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
zorbathegreek Re: rock epoki podboju Iraq 21.05.06, 11:46 www.forbes.com/archive/forbes/2006/0424/090.html Odpowiedz Link Zgłoś
fidel.castrol Re: rock epoki podboju Iraq 22.05.06, 12:13 jestes na tropie?... o skarb Miloszewicza upomina sie juz nowe panstwo Czarnogora... Odpowiedz Link Zgłoś
zorbathegreek Re: rock epoki podboju Iraq 22.05.06, 14:14 Niedlugo sie podzieli na Czarnogore Dolna i Gorna. Obie ze stolica w Bialogrodzie! Odpowiedz Link Zgłoś
donk Ty chyba lubisz muzyczkem. 22.05.06, 15:30 Solufka na ce-ka-emie i erotyczny taniec na polu minowych. Odpowiedz Link Zgłoś
jan.kowalski.1960 Ojczyzna po arabsku 28.05.06, 18:22 Kiedy Palestyńczycy walczą o swoją ziemię, nazywamy ich terrorystami. A może to patrioci, którzy walczą środkami, jakie mają? Są zajadli i podstępni w walce? Oczywiście, że tak. Walczą o to, co w ich mniemaniu należy do nich, więc jak mają walczyć? Odpowiedź brzmi: skutecznie. Pozwolę sobie znów zacytować „Rotę”: „Do krwi ostatniej kropli z żył Bronić będziemy Ducha, Aż się rozpadnie w proch i w pył ta wroga zawierucha. Twierdzą nam będzie każdy próg ... - Tak nam dopomóż Bóg!” To, że nasi przodkowie nie umierali w zamachach samobójczych, nie znaczy, że my nie zastosowalibyśmy tej broni dzisiaj. Dlaczego? Bo widzimy, że niewielkimi środkami można siać strach i zniszczenie. A w wojnie przecież chodzi o skuteczność. To nie jest sztuka dla sztuki. Wojna nie polega na pięknym prezentowaniu się na białym koniu w lśniącej zbroi, ale na zdobyciu tego, o co się walczy. A walczy się wszelkimi metodami. Pewnie ktoś powie: „No tak, ale my teraz nie zabijamy w imię Boga, nie popełniamy mordów honorowych, a Arabowie i owszem. Dlatego oni są źli, a my dobrzy”. To prawda, że nie walczymy w imię Boga. Pamiętajmy jednak, że islam jest młodszy od chrześcijaństwa o 600 lat, więc powiedzmy - jest w wieku niepokornych nastolatków pełnych ideałów, postrzegających świat w barwach czarno-białych i będących bardzo radykalnymi. Dziwne? Nie, po prostu inne. Z perspektywy 2000 lat istnienia kultury chrześcijańskiej z łatwością ferujemy wyroki na temat innego światopoglądu. Gdy widzimy zło dokonywane przez pojedynczych Arabów i słowa potępienia padają z naszych usta, nasza wybiórcza pamięć sięga jedynie dziesięciu, dwudziestu lat wstecz i tam nie znajduje podobnych przypadków. Gdyby cofnęła się choćby sześćdziesiąt lat, mogłoby okazać się, że pojedynczy Polacy zachowywali się w sposób niemal identyczny. Dlatego nigdy, przenigdy nie zapominajmy o swym dziedzictwie, którego historia nie zawsze jest taka, jaką byśmy chcieli. Czy w związku z mą tezą usprawiedliwiam złe czyny Arabów dokonywane w imię „Boga, honoru, ojczyzny”? Nie. Choćby z tego powodu, że nigdy nie utożsamiałam się z tym hasłem. A czy uważam, że o ich złych uczynkach nie powinno się mówić, że nie powinno się ich piętnować? Wprost przeciwnie - każde zło należy zwalczać. Czyńmy to jednak z pokorą, zważywszy na pamięć naszych dziadów. Ps. Myślę, że na marginesie należy jeszcze podkreślić zasady używania kwantyfikatorów, kiedy mówimy o bulwersujących nas wydarzeniach. Nie korzystajmy z kwantyfikatora ogólnego („wszystkie elementy zbioru A”, ale polubmy kwantyfikator szczegółowy („istnieją elementy zbioru A”. Odpowiedz Link Zgłoś