Gość: John Kowalski
IP: *.wpt.ptd.net
27.02.03, 01:37
Polacy znowu wywina sobie samym kolejny numer. Slyszelismy juz o tak
zwanych "twardzielach" z Kopenhagi, ktorzy "twardo" wynegocjowali wejscie
Polski do Unii Europejskiej. Wszyscy wiedza co zostalo wynegocjowane dla
Polski i na jakich zasadach - oprocz nich. Jezdza teraz wyjasniac i
dowiadywac sie co wlasciwie w Kopenhadze wynegocjowali. Fakt tej
nieswiadomosci nie przeszkadzal im jednak obalic kilka butelek zaraz po
zakonczeniu rozmow. Co jak co, ale polska tradycja musi byc dochowana.
Kolejnym numerem beda "negocjacje" w sprawie samolotow F16. Polacy znowu
wykazuja sie brakiem doswiadczenia w rozmowach w wolnym swiecie. Nie ma sie
czemu dziwic. Przez ostatnie 13 lat tzw. "wolnosci" w Polsce trudno bylo sie
nauczyc funkcjonowania w swiecie prawdziwej gospodarki wolnorynkowej i
zrozumiec jej mechanizmy bedac jednoczesnie zajetym re-komunizowaniem
polskiej codziennosci. Polakom nie podoba sie pakiet offsetowy. Nie chca pasc
swin. Uwazaja ze to ponizajace i ze jako spatkobiercy 1000 letniego dorobku
narodowego, uwienczonego obecnym szambem gospodarczym, powinni sie zajmowac
czyms innym. Ich koslawa ustawa offsetowa, wynik wesolej sejmowej legislacji,
nie podoba sie tez nikomu na zachodzie. Jezeli rozmowy z Lockheed Martin w
sprawie F16 nie przyniosa podpisania kontraktu (a czas jest do konca
kwietnia) to zostana tylko dwa miesiace na rozmowy z konkurencyjnym Gripen.
Propozycja Gripen konczy swoja waznosc w koncu czerwca. W wypadku wyboru
rozmow z Gripen, "twardziele" z Warszawy dostana kolejna nauczke jak
funkcjonuje gospodarka wolnorynkowa. Gripen bedzie wiedzial ze odpadl ich
glowny konkurent i poczuje sie monopolista. W takiej sytuacji liczenie
na "twarde" rozmowy geniuszy negocjacyjnych znad Wisly natrafi na kamienny
mur prawdziwie twardej pozycji Gripenu.
Najbardziej smieszny jest fakt nie zdawania sobie sprawy przez polskich
negocjatorow ze zeby prowadzic tzw. "twarde" rozmowy trzeba miec na to jakies
argumenty. Polska natomiast nie posiada zadnych takich argumentow. Nie
posiada ani pieniedzy ani przemyslu ktory moglby zagwarantowac zrobienie tych
pieniedzy. Musi sie wiec godzic na propozycje zachodniego businessu co do
inwestycji ktore ten business widzi jako rentowne w polskich realiach. Jak
widac tylko pasienie swin wydaje sie nosic cechy sukcesu w Polsce.
Jedyne co Polska ma do zaoferowania Zachodowi to swe polozenie geopolityczne.
Bez wzgledu na to czy bedzie czlonkiem Unii Europejskiej czy nie, stanowi
bardzo atrakcyjna strefe buforowa miedzy wschodem i zachodem. Unia Europejska
juz dzis widzi Polske jako teren absorbcji nielegalnej imigracji ze wschodu.
Widzi jej funkcje jako odpowiednika tak zwanego granicznego pasu niczyjego,
na terenie ktorego mozna w pore zatrzymac nieporzadanych przybyszow, takich
jak ludzi z aids, przestepcow, mafie wschodnia i przemytnikow narkotykow.
Takiej sytuacji mozna tylko "pogratulowac". Bylo az 13 lat na zbudowanie
podstaw gospodarczych i solidnych poczatkow silnego panstwa polskiego.
Wszystkie szanse przepieprzono w pyl. Teraz jest za pozno i trzeba wypic to
co zostalo nawazone. "Miales chamie zlota wor, zostal ci sie jeno sznur".