Dodaj do ulubionych

chusta a gory

04.04.09, 10:36
kilka pytan do osob z doswiadczeniem w tym temacie lub refleksja:) ale
najpierw wstep: jak mlody bedzie mial jakies 8 - 9 m-cy wybieramy sie w gory,
w zeszlym roku jak byl jeszcze "fasolka" widzialami dzieciaczki w takich mega
profesjonalnych "gorskich" nosidlach (ze stelazem, z tkanina z membrana itd) i
wydawalo mi sie to super rozwiazaniem... ale teraz mam juz chuste i dylematy:

co bedzie wygodniejsze dla nas obojga, mam wrazenie, ze dla mnie na pewno
chusta, a co z dzieckiem? czy ktos ma jakies doswiadczenia z takimi nosidlami?

i co w razie deszczu? tu mi sie wydaje, ze takie nosidlo ma przewage, dziec
siedzi sobie w srodku schowany caly i moze miec taka szybke, zeby obserwowac
swiat... ale w zasadzie to sklaniam sie ku chuscie, wiec wolalabym sie
dowiedziec jakie sa patenty na niepogode, gdy mlodziez w chuscie na plecach?

inne mysli i wskazowki mile widzine:)
Obserwuj wątek
    • sowa_m Re: chusta a gory 07.04.09, 08:04
      manduca lub inne nosidło ergonomiczne, a w razie deszczu są
      specjalne kurtki przeciwdeszczowe dla dwojga, tyle, że drogie. więc
      ja stawiem na zwyklą pelerynę i liczę na to ż edeszcz bedzie
      wyrozumialy:)
    • lidkamamakuby Re: chusta a gory 07.04.09, 10:33
      Temat mi bliski, bo wakacje 2007 i 2008 spędziliśmy w górach i właśnie z chustą:)
      W roku 2007 mój Bartek miał właśnie ok. 8 mies.

      Chusta sprawdziła się super!
      Deszcz złapał nas jeden raz i to przelotny. Bartek był w chuście u taty (w podwójnym X czyli wiązanie brzuch do brzucha) tata miał narzuconą cienką kurtkę przeciwdeszczową która osłaniała nóżki Bartka i zawsze mieliśmy składany do malutkich rozmiarów, bardzo lekki ale porządny parasol - chronił w czasie deszczu Bartka ale również genialnie sprawdzał się gdy na bezleśnych już odcinkach szlaków mocno przypiekało słońce.

      Dużym plusem chusty było to że na postojach służyła nam jeszcze jako kocyk do rozłożenia na trawie, kocyk do położenia na ławkach - do przewijania Bartka, okrycie np. podczas gdy karmiłam piersią małego.

      Ja lubię chustę za tą wielofunkcyjność... bo i wiązań różnych kilka można zastosować i jako kocyk wykorzystać, łatwo się składa i przenosi, gdy nie jest używana:)

      Życzę cudownych wędrówek!
      • magi104 Re: chusta a gory 07.04.09, 22:01
        Jak byłam w ciąży, byłam przekonana, że w góry pojedziemy dopiero jak mała
        będzie na tyle duża, żeby ją w nosidło turystyczne wsadzić, ale urodziłam,
        kupiliśmy chustę i w góry pojechaliśmy jak Iga miała dwa miesiące..... to nas
        tak zachwyciło, że myśl o nosidle na razie porzuciliśmy i też nastawiamy się na
        chustowanie na szlaku :):)
        I dokładnie ten sam problem mnie dręczył, ale wymyśliłam wstępnie, i nie wiem
        czy to się sprawdzi, że na wypadek deszczu kupimy pelerynkę z kapturem ze
        sznureczkiem do zaciągania i ewentualnie założymy sam kapturek a reszta
        pelerynki będzie osłaniać chustę. Chyba, że będzie niósł tatuś (a to u nas
        najbardziej prawdopodobna wersja), to wystarczyłby sam kapturek, bo tata się
        zapina w swoje kurtki z dzidzią :) Pamiętacie, kiedyś starsze panie kupowały w
        kioskach Ruchu takie foliowe kapturki?? Ciekawe czy jeszcze takie są do kupienia ??
      • mamka_tymka Re: chusta a gory 11.04.09, 11:59
        dzieki dziewczyny:) czyli jak zwykle: dla chcacego nic trudnego! wprawdzie marzy
        mi sie: sklep.ekodzieciak.pl/kurtka-dwojga-estreno-p-328.html, ale
        cena... jaka jest kazdy widzi:( widze jednak, ze i bez kurtki sie obejdzie...
        bede jeszcze myslec, zarowno koncepcja parasola jak i pelerynki do mnie
        przemawia:)))
        niestety obawiam sie, ze z foliowymi kapturkami moze byc problem - dawno nikogo
        w takim nie widzialam...
        • askg Re: chusta a gory 14.04.09, 11:26
          Ja dorzuce swoje "5 groszy"...
          Na codyie} osimz sie w w MT w zaleznosci od potrzeb motamz sie z przodu lub tylu. W naszej kolekcji nosidel jest tez profesjonalna Salewa kupiona kilka lat temu dla starszej pociechy
          Kilka dni temu mialam okazje wdrapac sie na Kopiec Kraka... Niby goreczka niewielka ale dosc stroma i roznica jak dla mnie znaczna w noszeniu...
          Jak dla mnie chusta czy MT jest super na spacery kolo domu ale w gory lepiej sie sprawdza nosidlo turystyczne ze stelazem.
          W stelazu dziecko jest bardziej zabezpieczone przed warukami atmosferycznymi no i podczas wysilku na szlaku nasz pot nie jest wpijany przez ubranka dziecka. Stelaz super mi sie sprawdza pod tym wzgledem no i nasz malec ma wlasne siedzisko na postoju nawet kiedy zasnie stelaz mozna sciagac i dziec nie lezy a ziemi
          To jest moja opinia
          • ann_a30 Re: chusta a gory 14.04.09, 12:43
            Ale ten ze stelażem to tylko dla siedzącego.
            • askg Re: chusta a gory 23.04.09, 14:37
              ann_a30 napisała:

              > Ale ten ze stelażem to tylko dla siedzącego.


              Tak dla siedzącedo
        • tusia-mama-jasia Re: chusta a gory 25.04.09, 10:07
          I ja cos dorzuce jesli moge - synek ma juz 2,5 roku wprawdzie, ale
          jako przewodnicy górscy - zapaleńcy nosilismy go po górach od 5
          tygodnia życia.
          O ile przez pierwsze półrocze chusta jest super - kiedy malenstwo
          nosisz z przodu i Tobie i dziecku wygodniej będzie w chuscie niz w
          nosidelku na brzuch - o tyle starszy siedzący i coraz cięższy bobas
          musi podróżować na plecach /równiez dlatego, ze jest zoraz dłuższy i
          dyndające z przodu nogi przeszkadzają rodzicowi w marszu zwłaszcza
          na podejściach/. Jasne ze mozna zawiązać bobasa w plecaczek albo
          wlozyc w nosidło ergo, ale na dłuższe trasy to jednak mniej wygodne
          niz nosidło ze stelażem. System nośny takich nosideł jest taki jak
          plecaków i naprawdę się sprawdza. A poza tym jeszcze jedna ważna
          rzecz- nosidło jest PAKOWNE. Ma komorę i kieszonki /im lepsze tym
          więcej rozwiązań/, a zapakowanie się na wielodniową wędrówke poza
          cywilizacją w jeden plecak we troje z pieluchami, kaszkami itp. to
          naprawde wyzwanie. Nie mówiąc już o tym, że z nosidełkiem jeden
          rodzic moze tez sam pojechac z dzieckiem na wycieczke - na takie 2-3
          dniowe /oczywiscie bez spiwora/ pakowałam sie z Mlodym w naszego
          deuterka, bardzo duzo podróżuję sama z synkiem.
          Słowem - mając takiego dużego bąka w chuście jesteś uzależniona od
          obecności drugiej osoby z plecakiem z manelami.
          A co do deszczu - dobre nosidła mają pokrowce przeciwdeszczowe
          chroniące całe dziecko /inne chronią tylko główke, co jest dla mnie
          bez sensu, bo ciuchy beda mokre w ciagu chwili jak sie rozpada/ i to
          lepiej się sprawdza niż parasol... W czasie wiatru i na stromiznach
          parasol to straszna zawalidroga.

          Powodzenia, a może do zobaczenia na szlaku? :-)
    • shipa Re: chusta a gory 25.04.09, 17:06
      Jak juz wczesniej napisano: nosidlo tylko dla juz siedzacego.

      My lazimy na razie po ,,niepowaznych" goreczkach, takich w stylu Bieszczad- och, jak za nimi tesknie przeogromnie...:-(((((

      Nosidlo jest wygodne, bo mozesz zdjac je razem z Dziecieciem i postawic na czas odpoczynku, no i maja zwykle sprytne rozwiazanie p/deszczowe, ale...

      Jesli bedziecie nosic tylko dwoje ( bo u nas z czasem dochodzi wujek i dziadkowie), a jest miedzy Wami spora roznica gabarytow (wzrostu czy wagi), to trzeba bedzie nosidlo za kazdym razem kalibrowac, przepraszam, dopasowywac. Sprawdz, czy mozesz swoje nosidlo dopasowywac na sobie, czy przed zalozeniem- bo to pierwsze pozwoli na szybka zamiane nosiciela, nawet bez wybudzania ,,Noszonego Wsadu";-) .

      Nosidla zwykle maja miejsce na ,,bagaz"- jak sie chodzi samemu, albo w dlugie trasy, to super, ale jak tylko rekreacyjnie bedziecie wedrowac, warto rozdzielic ciezar bagaz- Dziec miedzy noszacych. I tak wiec beda dwa tobolki do noszenia.

      Jak nie masz ,,specjalnej kurtki dla dwojga"- tez sie da! Mozesz kupic peleryne dziecieca i w zaleznosci od tego, czy bedziesz nosila z przodu czy z tylu, ubrac sie jak zwykle i zabezpieczyc Malucha.
      Tak mi sie przypomina, ze w tym wieku Dziecka ja, jak i Maz, wolelismy nosic z przodu, bo to byl czas pierwszych ,,mamamamama", ,,memememe" i ,,bula bula", no i pokazywania jezyka oczywiscie.

      Jesli jednak nie zamierzacie pokonywac Tatr i Alp, to czemu nie parasol? Wiem, ze brzmi absurdalnie, ale ja ucze sie odrzucac uprzedzenia (m.in., ze dziecka nie zabiera sie w taaakie gory, ani w ogole w gory, o zgrozo).

      Za to chusta, jak i nosidlo ergo, chyba jest latwiejsze w obsludze. My mamy teraz wszystkie ciuchy zewnetrzne, typu sweter, kurtka czy plaszcz, kupione pod wersje 1+1, co oznacza, ze mozna zapiac sie razem z dzieckiem przynajmniej do polowy Jej plecow. Jak jest z tylu- do polowy naszego brzucha. Co prawda, wtedy w naszym wypadku kaptur odpada, ale radzimy sobie: awaryjnie peleryna foliowa z wycieciem na plecach na dziecko.

      Z mojej jeszcze strony porada: kijki trekingowe.Pomagaja odciazyc stawy, co jest istotne przy ,,dodatkowych kilogramach".

      Milego wedrowania
    • zaisa Re: chusta a gory 26.04.09, 05:08
      3 tyg. w górach (Gorce, Pieniny, Beskid Sądecki) z chustą i dzieciem, który w
      trakcie wyjazdu skończył 10m. Kurtkę, porządną, ale zwykłą dla mnie, kupiliśmy
      przed wyjazdem - mierzyłam ją na dziecia w chuście. Synek też miał kurtałkę
      przeciwdeszczową i nawet lekka parasolka (od deszczu) tak naprawdę przydała się
      raz na otwartej przestrzeni, bo zawiewało. Pamiętajcie, że w złych warunkach
      długość wycieczki i trasę określają potrzeby dziecka - zmiana pieluszki, karmienie.
      • kirah2 Re: chusta a gory 26.04.09, 09:40
        Myślę, że jest to też kwestia pieniędzy i częstotliwości chodzenia w góry.
        Nosidła używa się tylko na wycieczkach. Jeśli ktoś chodzi często i regularnie,
        to pewnie dobrze jest zainwestować.
        My nie mamy zamiaru, bo w górach jesteśmy sporadycznie (Mała ma 5 miesięcy i
        jakoś się nie możemy wybrać póki co) i nie mam tyle kasy, żeby wydać 400zł (czy
        nawet 200 za używane) na coś, czego użyję parę razy. A chusty używam codziennie.
        • sowa_m Re: chusta a gory 27.04.09, 13:25
          oglądalam wczoraj z ciekawości nosidło ze stelażem w sklepie
          turystycznym. no ładnie pięknie, ale nie każde dziecko da sie w tym
          czymś nosic. ja musze mmieć mala wiercipiętkę mocno przytuloną, bo
          inaczej mi ...ucienie, nawet nie próbowalam wkladać - po prostu za
          dużo wolnej pzrstrzeni, ona zawsze coś wykombinuje, żeby wydostać
          sie z "potzrasku", juz nawet rozbracowała zapiecie w foteliku
          samochodowym:)
          • izoldziak Re: chusta a gory 04.05.09, 23:12
            Oj, zapięć w nosidle turystycznym nie rozpracuje. Jest to tak pomyslane, że
            chyba musiałaby cuda zdziałac.

            A swoją droga mam i chustę i nosidło. Ze starszą córką jeździliśmy w góry i
            używaliśmy nosidła odkąd miała 8 miesięcy i już siedziała. Nosidło super się
            sprawadza, gdy się na poważnie chodzi po górach, a więc wycieczki na wiele
            godzin, na poważne góry (Tatry, Alpy), na różną pogodę. Dobre nosidło ma daszek,
            który chroni też od słońca. No i poncho przeciwdeszczowe. Poza tym jak już
            dziewczyny pisały w nosidle ze stelażem pot dorosłego nie przenika na dziecko, a
            jak się wchodzi ostro po stromych szlakach to ma znaczenie. Czasem z czlowieka
            pot się leje strumieniami. Poza tym przy wielu godzinach chodzenia ciężar jest
            jednak lepiej przenoszony, bo na biodra, a nie na plecy czy ramiona. Ci co
            chodzili po górach z dużymi plecakami (po kilkanaście, dwadzieścia kg) wiedzą o
            co chodzi. No i zawsze można dziecinę łatwiej zdjąć ze stelażem, dziecko nadal
            śpi, a my sobie odpoczywamy ma trawce.
            Powiedziałabym tak:
            na Dolinę Kościeliską czy Chochołowską chusta jak najbardziej, ale na Czerwone
            Wierchy to już nosidło ze stelażem
            • 80misia Re: chusta a gory 05.05.09, 07:36
              Ja zamierzam pojechać w Bieszczady:) więc chyba wystarczy mój
              ukochany chusto mej-tai.
              • sowa_m Re: chusta a gory 05.05.09, 08:02
                przymierzaliśmy się wczoraj do deutera - toz to zawodowe wisiadło
                jest, ryk krzyk, schiza u dziecia mego. nie - dziękuję. na czerwone
                wierchy pójdę już bez nosidła z mała u boku:)
    • mamka_tymka Re: chusta a gory 15.09.09, 20:18
      wrocilismy i jestem dosiwadczona teraz:) wiec sie podziele, moze ktos bedzie szukal (pewnie najwczesniej za rok, ale co tam...) informacji: nasz problem decyzyjny rozwiazal sie sam, mimo 8 m-cy Tymek siedzial nie bardzo stabilnie, wiec w nosidelku bylo mu niewygodnie... a chustra sprawdzila sie rewelacyjnie! mimo upalnej pogody zawiazany jeszcze na dole i w miare w chlodzie Tymek nie pocil sie za bardzo (tata lub dziadek zreszta tez nie:), bylo mu wyraznie wygodnie, a drzemki wprost poezja:)
      i tyle! polecam chuste na gorskie szklaki!
      • gyokuro Re: chusta a gory 15.09.09, 22:18
        To ja jeszcze się wypowiem - u mnie to tak: w czasach przedchustowych
        starszakowi nabyliśmy nosidło firmy Vaude i bardzo z niego byliśmy zadowoleni,
        zresztą starszak je uwielbiał. Czerwone Wierchy zaliczone :)
        Teraz byliśmy w górach z obydwojgiem, starszak na nogach (pierwszy raz), a mała
        w chuście. Na nosidło na mała jeszcze, ale z kilku powodów będzie go później
        używała. Po pierwsze, moje dzieci dużo ważą, i profesjonalna uprząż nosidła
        pozwala noszącemu tę wagę lepiej znieść niż chusta. Mam na myśli dłuższe trasy,
        bo na szybki przemarsz to wszystko jedno. Po drugie, mój S. poci się nieźle i
        zapociłby Młodą w pięć sekund, gdyby była w chuście. No i ta przepastna kieszeń
        u dołu nosidła :)
        I jeszcze uwaga co do chusty - przeszkadzało mi szczególnie przy zejściach, że
        nie widzę swoich stóp. Skończyło się to pęcherzami w dziwnych miejscach stóp
        (tzn. dla mnie dziwnych, bo nie miewałam tam...) oraz jednym czarnym paznokciem.
        Bo stawiałam stopy jakoś bokiem :)
        No i obciążona byłam i z przodu i z tyłu, bo nosiłam plecak z Lusiowymi
        niezbędnikami oraz swoją wodę. Ale to akurat pikuś.
        I jeszcze - na podejściach bardziej stromych oraz zejściach miałam o Lusię
        stracha. Przy zejściu z Sarniej Skały jakieś dwie panie chciały mnie
        podtrzymywać :D W nosidle jakoś tak wydaje mi się bezpieczniej, dziecko nie jest
        aż tak "na wierzchu"...
        W każdym razie, na kolejny pobyt w górach zabierzemy i chustę i nosidło, na
        pewno obie rzeczy się przydadzą :)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka