Dodaj do ulubionych

Samotność

31.12.09, 13:32
Witam!
Pierwszy raz na forum, poużalam się trochę..
Gdzie poznajecie ludzi? Mam wrażenie, że to bardzo trudne. Mam prawie 30 lat,
męża, mieszkam teraz w Warszawie. Mój mąż jest odnoszącym sukcesy naukowcem, a
ja obok niego taką zagubioną, trochę artystyczną, zamartwiająca się problemami
świata, wrażliwą duszą. Kontakty z liceum urwały się, kiedy rozjechaliśmy się
na studia, mailuję z kilkoma osobami. Znajomości ze studiów były raczej
grzecznościowe i urwały się kiedy wyjechaliśmy. Mieszkaliśmy długo poza
Polską, tam znaleźliśmy przyjaciół, których straciliśmy, kiedy wróciliśmy
tutaj. Pozostają maile. A mi brakuje kogoś, do kogo mogłabym zadzwonić o
drugiej w nocy, jeśli byłaby potrzeba. Myślę, że gdybym dzisiaj zniknęła,
niewiele osób by to zauważyło. Przeraża mnie to, że rozmawiam tylko z moim
mężem, znajomych mam "w komputerze", a jedyną osobą, która do mnie dzwoni,
jest moja babcia. Jak znaleźć znajomych i/lub przyjaciół jeśli się już nie
chodzi do szkoły, pracy jeszcze się nie ma (dopiero wróciliśmy, będę szukać),
brak też dzieci, które umożliwiają zawieranie znajomości na placu zabaw? Źle
mi dzisiaj, a dzisiejszy wieczór spędzam oczywiście z mężem w domu.
Obserwuj wątek
    • boo-boo Re: Samotność 31.12.09, 20:54
      Hm....może jakieś zajęcia poza domem- aerobik, siłownia, basen....- nawet jeśli
      masz figurę modelki i takowych nie potrzebujesz to jednak dobre miejsce do
      spotkania i poznania nowych ludzi.
      Gdzie poznałaś poprzednich znajomych?
      No głowa do góry-aż tak źle nie może być.
    • ag52 Re: Samotność 01.01.10, 09:01
      Witam, a ja myslę ,ze w dzisiejszych czasach coraz trudniej o
      szczere przyjażnie, znajomości. Dziś tak naprawdę liczy się pieniądz
      i tak ludzie znajomości traktuja (co mogę z tej znajomości mieć).Gdy
      byłam 13 latką zmarł mi tato. Mój tato był głównym księgowym, więc
      pieniądze zawsze były w domu. Mieliśmy przed jego smiercią mnóstwo
      znajomych , "przyjaciół". moja mama miała mnóstwo kolezanek. A po
      smierci taty zrobiła się cisza- nikt nie miał już czasu. Teraz mam
      31 lat i niewielki krag znajomych. Koleżanki spędzają ze mną czas,
      tzn umawiaja się na przysłowiowa kawę tylko wtedy , gdy im zbywa
      czasu- nie ma w domu chłopaka, bo wyjechał, druga koleżanka miała
      czas wtedy, gdy jeszcze nie miała chłopaka- była wolna, a teraz ,
      gdy jest w związku, czasu nagle nie ma. Może ze mną jest coś nie
      tak? Wiem jedno- mogę liczyć tylko na siebie- smutne to, ale
      prawdziwe.
      • olgam8 Re: Samotność 01.01.10, 13:04
        Na pewno trudno o tę szczególną więź, jaką jest przyjaźń. Relacje między ludźmi
        są często bardzo płytkie. Z braku czasu ludzie robią się coraz mniej
        refleksyjni, nie zauważają nawet, że kogoś "porzucają", że dają jakieś okruchy
        (swojego czasu) tylko wtedy, kiedy uznają, że nic lepszego nie mają do roboty.
        Mam przyjaciółkę, kogoś bardzo bliskiego, kto mnie rozumie, akceptuje itd. itp.,
        ale mieszka 9 tysięcy kilometrów stąd.. Zostają maile, czasem rozmowa
        telefoniczna, ale ze względu na różnicę czasu i jej pracę, przez tydzień
        umawiamy się na jakiś pasujący termin, żeby w końcu przez godzinę pogadać.
        Oczywiście dobre i to. Teraz brakuje mi znajomych, chciałabym, żeby chociaż
        czasem zadzwonił ten cholerny telefon, chciałabym z kimś się spotkać, zaprosić
        do siebie. Nie wiem, gdzie znaleźć ludzi, którzy wpuszczą mnie do swojego
        ułożonego życia, podejmą wysiłek poznania nowej osoby. To jest też kwestia
        kultury, w której się żyje. W Polsce bardzo ważna jest rodzina. Ludzie spędzają
        czas z rodziną, żenią się, mają dzieci, odwiedzają teściów itd. Nie mówię, że to
        jest złe, ale są miejsca, w których te więzi są słabsze, dlatego przyjaciół i
        znajomych traktuje się jak rodzinę, którą sobie wybierasz. Przez kilka lat
        miałam szczęście mieszkać w bardzo przyjaznym miejscu, poznałam wiele osób,
        które polubiłam, a one mnie, poznałam ludzi z wielu krajów, miałam świetną
        atmosferę w pracy. A teraz nie mam się do kogo odezwać. Mam nadzieję, że znajdę
        pracę i tam kogoś poznam, ale moja (jedyna) warszawska koleżanka dołuje mnie
        opowieściami o tym, jaka u niej w pracy panuje rywalizacja i jak wszyscy się
        nawzajem nienawidzą..Wiesz, ze mną chyba też jest coś nie tak, bo bardzo mi
        zależy na ludziach i nie lubię podejścia "jak nie ten, to inny", każdy jest
        ważny i wyjątkowy i chyba jako przyjaciółka/koleżanka mam wiele do zaoferowania,
        ale nikt nie chce brać ;)
        • azx Re: Samotność 18.01.10, 12:08
          Wybierz się na jakieś zajęcia rozwoju osobowości, treningi itp. Tam znajdziesz
          ciekawe towarzystwo.
      • b_bielonko Re: Samotność 02.02.10, 14:32
        Żegluję bez celu, bez sternika
        samotna, chcę być sama
        wszystko mnie boli, dotyka
        nikomu nie jestem oddana.

        Wiatr dmucha, popycha łódkę
        raz płynę na północ, to na południe
        otwieram i zamykam busolę na kłódkę,
        czasem myślę jak mogłabym żyć cudnie.

        A ból, a strach, a moje ach
        znika, wraca, kręci się w pobliżu
        znowu trach
        o Boże ja jestem w negliżu.

        Bez celu, wiary, nadziei
        zatarte wspomnienia nie krwawią,
        czas mi inne nadzieje przydzieli,
        dziękuję, że choć oczy nie łzawią.

        Hej witam wszystkich samotników. Ja babka z .... no nie mam nic, ale czasem coś może napiszę. Tak wogóle to jestem nowa.
    • ag52 Re: Samotność 02.01.10, 08:35
      Z ta pracą to Twoja koleżanka ma sporo racji. Teraz każdy boi się o
      swoje stanowisko pracy, więc nie ma co mówic o szczerej znajomosci,
      przyjażni. ja nawet w swojej pracy doszłam juz do takiego momentu,że
      czasem po przyjściu do domu zastanawiam się np: po co ja to
      powiedziałam Ani- czy ona tego nie wykorzysta przeciwko mnie, jak
      moze mi zaszkodzić?.Takie myślenie jest już chore. A tak poza tym
      to Ty mieszkasz w Warszawie? Ja jestem z Wrocławia.Pzdr
      • olgam8 Re: Samotność 02.01.10, 12:41
        Tak, mieszkam w Wawie. Okropne jest to, co piszesz o swojej pracy i to, co mówi
        moja koleżanka. Chore. Ja chyba źle wyjdę na tym ciągłym porównywaniu mieszkania
        poza Polską z mieszkaniem w Polsce. W moim ostatnim miejscu pracy miałam
        znajomych, których bardzo lubiłam, w pracy była świetna atmosfera, po pracy
        razem wychodziliśmy, zdarzały się dzikie imprezy, po których spaliśmy parę
        godzin u kogoś w domu, a rano trochę skacowani szliśmy razem do pracy.Itd. itp.
        mogłabym tak długo. Jedno jest pewne: jeśli znajdę pracę gdzieś, gdzie wszyscy
        się nienawidzą, chcą sobie nawzajem zaszkodzić, rywalizują itd., to ja tam nie
        wytrzymam. Muszę mieć - jeśli nie dobre - to przynajmniej poprawne, niewrogie
        relacje z ludźmi. Wkurza mnie to, że ludzie komplikują sobie i innym życie, a
        parę rzeczy można prościej, milej i przyjemniej. No ale ja już od dawna powinnam
        mieszkać w jakiejś miłej Utopii...
        • anterka83 Re: Samotność 13.01.10, 13:00
          Doskonale rozumiem o co chodzi. 2 lata temu przeprowadziłam się z
          narzeczonym do Katowic. Obydowje jesteśmy "nowi" tutaj. Dla mnie to
          była jednak ogromna zmiana - moje miasto rodzinne zostało aż 600 km
          stąd i tam też została rodzina, znajomi... tu nie znałam nikogo. Dla
          mojego narzeczonego to nie jest aż tak duży problem, on miał zawsze
          mało znajomych a zresztą większość czasu spędza w pracy więc jak
          jest wolny to chce ten czas poświęcić głównie mnie. Ja to co innego.
          Gdy mieszkałam z rodzicami miałam sporo znajomych, ciągle gdzieś
          wychodziliśmy - jakaś impreza, spotkanie, kino itp. Tak samo z
          koleżankami - miałam się do kogo odezwać, pójść na kawę, zakupy,
          zwyczajnie spotkać się i pogadać. Od przeprowadzki wszystko się
          zmieniło... Kontakt z dawnymi znajomymi (kiedyś myślałam
          przyjaciółmi) jakoś się rozluźnił a w wielu przypadkach prawie
          zerwał. Poszli do pracy, urodzily się dzieci itp. więc przestaje im
          starczać czasu (a może i chęci) na pogaduchy np na gg czy skypie a
          gdy przyjeżdżam w odwiedziny do rodziców to też cięzko kogoś
          wyciągnąć na spotkanie. Z kolei w Katowicach też nie lepiej. Pracuje
          jako freelancer z ludźmi z całęj POlski więc cięzko w ten sposób
          nawiązać jakieś "głębsze" znajomości bo po wykonanej pracy każdy
          ucieka do swojego życia. Nawiązałam kontakt z 2 dziewczynami, z
          którymi czasem pracuje a mieszkają w okolicy. Ale to też żadna
          poważniejsza znajomość - owszem raz na jakiś czas (2 m-ce) spotkamy
          się na kawie ale mam wrażenie że to spotkania raczej przeze mnie
          wymuszone. One mają swoich znajomych i wydaje mi się że nie bardzo
          są zainteresowane nową koleżanką. Zresztą jedna z nich kiedyś
          nieopatrznie powiedziała że "w pracy nie ma się kolegów i koeżanek,
          to tylko współpracownicy" - myślę że to też odzwierciedla problem
          który nakreśliłyście dziewczyny w postach powyżej.
          Tak więc efekt jest taki że w dzień jak dziś (czyli wolne) siedzę
          sama w domu i nie mam się do kogo odezwać, a nawet nie mam na to
          żadnych perspektyw. Z osoby bardzo towarzyskiej zamieniłam się w
          samotniczkę. Nie wiem jak i gdzie kogoś poznać, praca tego nie
          ułątwia, dzieci nie mam więc plac zabaw odpada, nawet brak psa nie
          sprzyja.....
          • olgam8 Re: Samotność 13.01.10, 16:23
            No właśnie. Widzę, że sytuacja bardzo podobna. Nie rozumiem dlaczego ludzie tak
            się zamykają, fajnie, że mają "swoich znajomych", ale to przecież nie oznacza,
            że nie mogą mieć nowych. No ale co zrobić jeśli nie wydają się zainteresowani?
            Smutne to, bo w czasach "mobilności" (coraz więcej ludzi się przeprowadza, bo
            gdzieś dostali pracę; zmienia pracę; wyjeżdża, wraca itd. itp.) trudno mieć tych
            samych przyjaciół od przedszkola do śmierci. Na fali narzekania dodam jeszcze,
            że jestem w trakcie poszukiwania pracy, co na razie idzie fatalnie, więc prawie
            z nikim już nie rozmawiam. Wspomniane przez kogoś wyżej zajęcia (sportowe czy
            edukacyjne) odpadają dopóki nie znajdę pracy, bo nie mogę wydawać więcej niż
            mam. Pozdrawiam
            • pomarancha88 Re: Samotność 15.01.10, 17:01
              Rozumiem Was. Mam trochę ponad 2o lat, jeszcze studiuje ale już widzę że moje
              przyjaźnie po studiach się rozejdą. Już teraz na 20pare osób oznaki jakiejś
              integracji przejawiają 4 osoby przy czym i tak żeby gdzieś wyjść umawiamy się
              miesiąc przed. Smuci mnie to że ludzie nie traktują innych poważnie i każdy
              sobie rzepkę skrobie...
              • rennie77 Re: Samotność 16.01.10, 10:07
                mam 32 lata, samotnie wychowuje dziecko. to jak zachowali i zachowuje sie moja
                najblizsza rodzina... ech. przyjechalam do polski prawie 2 lata temu po kilku
                latach spedzonych za granica. nie mam tutaj prawie zadnych przyjaciol,
                zanjomych, a jesli chodzi o tych, ktorych mam... mam bliska kolezanke, kiedys
                przyjaciolke, ktora jest samotna i nie ma dzieci. spotkanie na kawe, wyjscie do
                kina? moge o tym zapomniec. trzeba sie anonsowac na conajmniej miesiac naprzod a
                i tak moge uslyszec: 'nie w tym miesiacu'. fajnie byloby czasem chociaz dostac
                smsa, ale e tam, jesli nie napisze czy nie zadzwonie, to prawie nie ma kontaktu.
                nie jest tak, ze ona mnie nie lubi, po prostu najczesciej siedzi sama w domu
                uzalajac sie nad soba. zawsze zmeczona biedactwo, zawsze czyms przytloczona.
                w bloku naprzeciwko mieszka dziewczyna, z ktora sie kiedys bardzo przyjaznilam,
                mamy dzieci w podobnym wieku. spotkanie? tak, byla chetna, kiedy nie ukladalo
                jej sie w malzenstwie i zachorowalo jej powaznie dziecko. troche sie poukladalo,
                dziecko wyzdrowialo- teraz juz nie zna do mnie numeru.
                ludzie strasznie pobieznie i interesownie traktuja dzisiaj kontakty z innymi
                ludzmi.
                • anka123123 Re: Samotność 16.01.10, 18:55
                  zgadza się, ludzie, gdy mają problemy, mają potrzebę się zwierzać, spotykać,
                  oczekują wsparcie, gdy wszystko jest ok, żyją własnym życiem...

                  chyba jestem w podobnej sytuacji do osób piszących wyżej, podobnej, nie takiej
                  samej, bo ja mieszkam wciąż w tym samym miejscu, ale znajomości z dawnych lat
                  się skończyły, bo...? bo rodzina, bo praca, bo ludzie zamykają się w domach z
                  rodzinami i to im wystarcza, zazdroszczę...

                  kiedyś miałam mnóstwo znajomych, takich... po sąsiedzku, potem szkoła w innym
                  mieście, kontakt z podstawówki się urwał, potem studia - kontakt w liceum umarł
                  śmiercią naturalną, potem praca i znów to samo, owszem poznałam wielu fajnych
                  ludzi w pracy, ale? ale zmieniłam pracę niedawno i wszystko się posypało, nie
                  mam nic przeciwko podejmowaniu inicjatywy, ale z 2 strony, jeżeli ktoś by miał
                  ochotę się spotkać, to może sam by to zaproponował raz za czas, a nie jedynie
                  zgadzał się na moją propozycję, jeżeli ja nie dam znaku życia, to odzew jest
                  żaden /może nie dotyczy to kilku osób, z którymi i tak spotykam się rzadko, z
                  wiadomych powodów, praca, rodzina.../

                  smutne to, przyjaźń to dosyć duże wyzwanie w dzisiejszych czasach...
                  • senseiek Re: Samotność 17.01.10, 21:09
                    Do mnie ludzie odzywaja sie tylko gdy:
                    - chca pozyczyc pieniadze
                    - chca zeby im pomoc z komputerami lub programami komputerowymi
                    Wiec ja mowie takim pasozytom, ktorzy nie odzywaja sie bezinteresownie, stanowcze- spier...dalaj!
        • pani_rosomak Re: Samotność 17.01.10, 23:05
          o matko! Kobieto, po co ty żeś w ogóle wracała do tego smętnego kraju? przecież wszędzie w cywilizowanym świecie jest NORMALNIEJ, lepiej, fajniej. Jak opisujesz swoje stosunki w pracy Tam to jakbym siebie widziała. Do dzis sobie pluję w brodę że wróciłam, silly me.
      • viola202 Re: Samotność 17.01.10, 18:37
        Ja też jestem z Wrocławia.Nie masz z kim pójść do kina-możesz ze mną :) Przynajmniej wieczorem będzie można czasmi gdzieś pójść ;)
    • bozenamroczek1 Re: Samotność 17.01.10, 11:26
      Myślałam, że samotność dopada tylko starszych ludzi, ale jak widzę
      nie tylko. Ja aktualnie jestem na emeryturze i mam dużo wolnego
      czasu.Kiedy pracowałam miałam go bardzo mało a jednak spotykałam sie
      z przyjaciółmi dość często.Teraz przyjaciółki gdzieś się zapodziały
      a nowe /zapoznane na uniwersytecie trzeciego wieku/ są miłe, ale w/g
      męża za dużo mi zabierają czasu, który powinnam spędzać na
      sprzątaniu, gotowaniu i oglądaniu TV czyli tzw odpoczynku.Wszelkie
      próby zaktywizowania emeryckiego żywota spełzają na niczym lub
      kończą się kłótnią. Zazdroszczę Ci ,że chociaż z mężem porozmawiasz,
      bo ja po 40 latach to i z nim nie bardzo mam o czym.
      Dzięki internetowi odezwała sie do mnie koleżanka ze szkoły średniej
      i teraz często rozmawiamy, mimo że nie widziałyśmy się ukończenia
      szkoły.Nawet planujemy w lecie spotkanie w kilka osób.
      • olgam8 Re: Samotność 17.01.10, 11:55
        Jak widać samotność nie sprawdza naszej daty urodzenia..Dziękuje Wam za Wasze
        wpisy, cieszę się, że ktoś się odezwał. U mnie bez zmian, szukam pracy, więc
        trochę stresująco.
        Kiedy pisałam pracę magisterską, miałam kontakt ze słuchaczami Uniwersytetu
        Trzeciego Wieku i jeszcze jednej placówki dla osób na emeryturze. Pamiętam, że w
        tej drugiej placówce spotkałam się z wielką życzliwością i chęcią do rozmowy.
        Słuchacze UTW zawsze próbowali mi uciec, wykręcając się brakiem czasu. Odniosłam
        wrażenie, że "obciachem" było mieć czas dla jakiegoś studenta (wiem, że dużo
        studentów się z UTW kontaktuje). To jest taka cecha charakterystyczna naszych
        czasów: trzeba się gdzieś spieszyć, nawet jeśli ludzie wracają do czterech ścian
        samotności, to i tak lepiej tam gnać i sprawiać wrażenie, że się jest zajętym.
        Oczywiście nie winię nikogo za to, że nie chciało mu się ze mną gadać, wiadomo,
        że nie wszystkim się chciało. Ale w badaniach wyszło jak bardzo samotni czują
        się ludzie i często nawet nie dostrzegają, że odrzucają czyjeś próby zmiany
        sytuacji. Życzę powodzenia, mam nadzieję, że spotkasz więcej tych, którzy chcą
        robić coś więcej niż oglądanie tv, a może i mąż się do czegoś przyłączy..
        • clepsydra Re: Samotność 17.01.10, 12:54
          Wg mnie problem lezy w Was.
          Od 6ciu lat mieszkam na wyspach ale w Polsce mam mnostwo znajomych i kilkunastu
          przyjaciol. Bywam tam 2 razy w roku na 2tygodnie dzwonie i mailuje prawie wcale
          a mimo to jak wracam to jest normalnie.
    • lavinka Re: Samotność 17.01.10, 12:58
      To nie jest takie straszne jak się wydaje. Ja znajduję znajomych
      właśnie w necie,bo paradokslanie to oni właśnie są najbardziej
      nastawieni na spotkania w realu. Wiesz,że łatwiej mi się dziś umówić
      z obcymi ludźmi niż ze znajomymi ze studiów,mimo że często do siebie
      dzwonimy?
      Otwórz się na noweznajomości, na wspólnej płaszczyźnie hobby, czy
      tego co robisz w wolnym czasie(choćby to było szydełkowanie nawet).
      Tyle,że to ciężka paca, spotkasz 100 osób, zaprzyjaźnisz się z jedną,
      może dwiema. Ale i tak warto.
      Polecam blipa, grupy na goldenline,facebook (raczej nie grono i
      nk).Wreszcie fora okołotematyczne,acz lepiej zadawać się z
      ludźmi,którzy ujawniają w sieci swoje nazwisko. Nie,że się z nim
      afiszują, ale można doń w posty sposób dotrzeć(np. za pośrednictwem
      jego bloga).

      Podrawiam lav (po trzydziestce jakis czas temu) ;)
    • martta_k Re: Samotność 17.01.10, 13:24
      wiem co czujesz, jestem w identycznej sytuacji
      tyle tylko że nie mam męża, dzieci, chłopaka, narzeczonego ani też osoby z którą
      mogłabym szczerze pogadać

      czuję się jakbym była zamknięta w klatce, z której nie mogę się wydostać i im
      dłużej tak tkwię tym trudniej mi z tego wyjść, zwłaszcza że zawsze byłam osobą
      spokojną, małomówną i taką że lubię przebywać sama ze sobą, co czasem jest
      niezrozumiałe dla innych

      a mam niecałe 27 lat:(

      • aseptic85 Re: Samotność 17.01.10, 14:02
        mam wrażenie że czytam o sobie :) mieszkam w niewielkim mieście koło Katowic. Mam w sumie fajną rodzinę w tym dwie ukochene siostry. Ale co z tego skoro jedna jest już mążatką a druga nią będzie za pół roku. Obie miszkają teraz daleko. Ukończyłam w tym roku studia, pracuje w Katowicach, i wciąż mieszkam z rodzicami (nie ukrywam że to z powodu braku funduszy na wynajem mieszkania) Niestety nie mam chłopaka/kankubenta/męża/przyjaciela. Jak się okazuje nie mam też przyjaciół. Kiedyś w liceum mocno związana byłam z dwiema dziewczynami, ale obecnie z jedną z nich widuje sie rzadziej niż 1 na miesiąc, a drugiej nie widziałam od września. Wygladało to całkiem inaczej gdy ta druga nie miała chłopaka. Wówczas nasza trójka widywała się conajmniej raz na 2 tyg. A teraz? Od tej drugiej nie dostałam nawet sms-a od kilku miesięcy. postanowiełam więc sie nie produkować i ja już do niej pisać więcej nie będę - zawsze są odpowiedzi "w tym tyg. nie mogę - dam ci znać w niedziele to się umówimy na spotkanie" oczywiście znać nie daje. A na studiach ? miałąm wielu znajomuch, ale nie przyaciół. Kilka bliskich mi osób już wyszło za mąż, wyprowadziły się z Krakowa, pozostał kontakt telefoniczny, ale i tak jest on już coraz rzadszy. Tylko z jedną dziewczyną rozmawiam 1 w tyg przez telefon. A tak to wracam późno do domu po pracy, a dwa razy a tyg. chodzą na kurs j. angielskiego. Ciężko jednak znaleźć bratnie dusze, gdy średnia wieku kursantów to 16 lat. Więc wracam do domu wieczorami i siedzę z książką, albo ogladam tv. jestem samotnikiem z wypadku nie z wyboru. Jest ciężko, ale jak widzę nie jestem sama :) wiele osób bez względu na wiek może coś takiego dopaść :(
        Aha w pracy znajomych też nie mam - pracuje w takim miejscu gdzie średnia wieku wynosi 45 lat. Ciężko kogoś bliskiego znaleźć gdy z wszystkimi jest się na Pan/Pani
    • sar.enka Re: Samotność 17.01.10, 14:02
      Witam wszystkich samotnych

      Myslałam że problem, o którym tu piszecie dotyczy tylko mnie:)) a
      dopiero w sieci widać jak dużo osób czuje się samotnych. Tym
      ciekawszy jest fakt, że nie ma znaczenia czy jest się w związku czy
      nie...
      Jestem osobą samotną. Nie mam męża ani chłopaka. Mam 30 lat.
      Nauczyłam się radzić sobie ze swoją samotnością , ale przyznaję że
      czasami jest po prostu ciężko.Gdzie poznawać ludzi? Trudno w tym
      wieku poznać i kobietę i mężczyznę. Dlatego że każdy gdzieś tam jest
      z kimś związany. Na podwórko nie wyjdę bo nie mam dzieci ani psa:)).
      Rodzice z mojego osiedla, młodsi i w moim wieku, nie rozmawiają ze
      mną bo nie mają o czym. Kobiety z dziećmi nawijają tylko o
      dzieciach. Czasem aż słuchać już tego nie mogę. W pracy mam
      koleżanki mężatki z dziećmi, jedyny temat to dzieci. Staram się już
      nie zagadywać bo jaki temat nie poruszę, zawsze skonczy się na :" a
      wiesz moja Ola powiedziała wczoraj...". Nie mogą zrozumieć że ja nie
      mam dzieci i mnie to nie inetresuje.
      Na ulicy nikt nie zaczepi przecież żeby porozmawiać. Ja też nie bo
      wyjdę na nachalną.
      Pozostają kółka zainteresowań, jeśli się takie ma i internet. Staram
      się tutaj znaleźć przyjazną duszę i wiele lat temu taką znalazłam.
      Jest ciężko, bo mężczyzna jest żonaty , ale pozostaje przyjaźń.
      Walczymy o nią już któryś rok i jak na razie trwa. Wiem że warto,
      choć czasem jest ciężko.
      Życzę wszystkim takiej przyjaźni jakiej ja doświadczam.
      pozdrawiam
      • marripossa Re: Samotność 17.01.10, 15:26
        >Gdzie poznawać ludzi?

        Ja mam 35 lat i w zeszłym roku zapisałam się na kurs językowy i na kurs tańca.
        Poznałam świetnych ludzi i mam nową grupę znajomych. Pewnie, że nie są to takie
        przyjaźnie jak ze szkoły (3 przyjaciółki z liceum mi przetrwały), ale i tak jest
        fajnie, bo jest z kim wyjść i pogadać.

        Przez jakiś czas też sama biegałam po okolicznych ścieżkach i poznałam innych
        biegaczy. Z tego też mam parę dobrych znajomości. Poznałam też ludzi w
        bibliotece. Siedziałam i czytałam książki i od czasu do czasu ktoś się
        przysiadł i zagadał; albo ja się do kogoś przysiadałam i zagadywałam.

        > Rodzice z mojego osiedla, młodsi i w moim wieku, nie rozmawiają ze
        > mną bo nie mają o czym. Kobiety z dziećmi nawijają tylko o
        > dzieciach.

        Straszne. Mam dziecko, ale o dziecku nie nawijam, bo wiem, że dla
        niedzieciatego temat jest mało interesujący. Ba! Dla mnie samej nawijanie o
        dzieciach jest średnio interesujące.
      • senseiek Idz do klubu.To miejsce w ktorym dorosli sie pozna 17.01.10, 21:37
        > Jestem osobą samotną. Nie mam męża ani chłopaka. Mam 30 lat.
        > Nauczyłam się radzić sobie ze swoją samotnością , ale przyznaję że
        > czasami jest po prostu ciężko.Gdzie poznawać ludzi? Trudno w tym
        > wieku poznać i kobietę i mężczyznę.

        Idz na dyskoteke, do klubu, knajpy. To jest miejsce w ktorym ludzie dorosli sie
        poznaja.

        > Dlatego że każdy gdzieś tam jest
        > z kimś związany. Na podwórko nie wyjdę bo nie mam dzieci ani psa:)).

        To sobie kup..

        > Rodzice z mojego osiedla, młodsi i w moim wieku, nie rozmawiają ze
        > mną bo nie mają o czym. Kobiety z dziećmi nawijają tylko o
        > dzieciach. Czasem aż słuchać już tego nie mogę. W pracy mam
        > koleżanki mężatki z dziećmi, jedyny temat to dzieci. Staram się już
        > nie zagadywać bo jaki temat nie poruszę, zawsze skonczy się na :" a
        > wiesz moja Ola powiedziała wczoraj...". Nie mogą zrozumieć że ja nie
        > mam dzieci i mnie to nie inetresuje.

        Ano wlasnie. Nie interesuje cie co inni ludzie maja do powiedzenia. Wiec jak
        niby masz zadac od innych zeby sluchali ciebie?? Dla innych ludzi to ty nie masz
        nic ciekawego do powiedzenia. Bo co moze miec ciekawego do powiedzenia ktos kto
        nikogo nie ma i nie ma normalnego zycia?? O pracy?? A kogo to obchodzi, procz
        twoich wspolpracownikow z roboty?

        > Na ulicy nikt nie zaczepi przecież żeby porozmawiać. Ja też nie bo
        > wyjdę na nachalną.

        No a ktos inny nie wyjdzie sam w swoim mniemaniu nachalnym, jak do ciebie
        podejdzie? I to jest najwiekszy problem. W knajpie po alkohole, konwenanse
        troche zanikaja, dlatego jest latwiej.

        > Pozostają kółka zainteresowań, jeśli się takie ma i internet. Staram
        > się tutaj znaleźć przyjazną duszę i wiele lat temu taką znalazłam.
        > Jest ciężko, bo mężczyzna jest żonaty , ale pozostaje przyjaźń.
        > Walczymy o nią już któryś rok i jak na razie trwa. Wiem że warto,
        > choć czasem jest ciężko.
        > Życzę wszystkim takiej przyjaźni jakiej ja doświadczam.

        Przyjazn z mezczyzna? Nie ma takiej..
        • simply_z Re: Idz do klubu.To miejsce w ktorym dorosli sie 17.01.10, 22:08
          odniose sie do tego co napisales..:

          > Idz na dyskoteke, do klubu, knajpy. To jest miejsce w ktorym
          ludzie dorosli sie
          > poznaja
          w klubach dominuja ludzie ok 22 ,23 lat i nizej..niestety starsi w
          polsce chyba juz nie bywaja w klubach ,taka prawda

          przynajmniej z tego co widzialam


          > Przyjazn z mezczyzna? Nie ma takiej
          jasneeee
          • senseiek Re: Idz do klubu.To miejsce w ktorym dorosli sie 17.01.10, 22:17
            > > Przyjazn z mezczyzna? Nie ma takiej
            > jasneeee

            Wyobrazasz sobie, ze facet z ktorym jestes w zwiazku np. maz, wychodzi na noc do innej kobiety, zabiera ja do restauracji, knajpy na drinka, kina, teatru itd. bez Ciebie, opowiada o Waszym intymnym zyciu, z detalami, o Waszym klopotach malzenskich itp. informacje?
            Jaka kobieta nie dostanie wscieklizny na sama mysl o takiej sytuacji? Nawet jesli on jest tamtej drugiej "tylko przyjacielem".. ;)
    • jan_owy Re: Samotność 17.01.10, 14:02
      Hej.
      Ja mam bardzo wąskie grono bliskich osób. Mieszkam w Warszawie. I mam 27 lat.
      Ale ogólnie lubię poznawać nowe osoby.
      Jednak obserwacje i doświadczenia mam podobne do Was, drogie Panie.
      Ostatnio, jako że mieszkam w Warszawie, gdzie wszyscy są zabiegani, zajęci, to
      znajduję nowe znajomości w sieci, albo wśród osób z którymi współpracuję (mam
      taką pracę).
      Uważam, że dobrym miejscem, w obecnych czasach, na poznanie nowych ludzie jest
      zarówno real jak i net. Po prostu trzeba znaleźć pole swoich zainteresowań i tam
      się udzielać i oczywiście poznawać ludzi z tego samego miasta.
      Więc, droga autorko wątku, napisz, określ jakie masz zainteresowania, co lubisz
      robić - i tam szukaj osób podobnych sobie.
      Ja się tutaj żalić nie będę (mimo, że takie forum;)), ale chciałem się wpisać,
      bo niejako temat ten jest mi bliski.:)
      Pozdrawiam wszystkich!
      • toy.a Re: Samotność 17.01.10, 14:20
        Nie wiem jaki masz zawód i czym się interesujesz, ale skoro masz
        duzo czasu pomyśl o pracy jako wolantariuszka. W wolontariacie
        mozesz spotkac wiele interesujacych ludzi i wypełnic swój wolny
        czas, byc może znajdziesz tam bliższych znajomych. Piszesz, że wiele
        lat byłas za granicą możesz pracować w instytucjach dla dzieci i
        podzielić się swoimi spostrzeżeniami. Doskonałym sposobem na
        zawieranie znajomości i pogaduchy jest posiadanie psa. Podczas
        spacerów ludzie chętnie ze sobą rozmawiają, ja mam kilka takich
        bliskich znajomości właśnie zawartych na spacerzch z psem.
        • jednorazowy3 Re: Samotność 17.01.10, 18:41
          to fakt, zawsze mozna razem posprzatac kupy po pupilach
    • handzia55 Re: Samotność 17.01.10, 14:20
      Najlepszy lek na samotność to pies. Na spacerach poznasz innych
      psiarzy i nawet sie nie obejrzysz jak będziesz miala sympatycznych
      znajomych.Mnie mj pies uratowal od szaleństwa i rozpaczy, po stacie
      2 najbliższych osób w ciągu 4 m-cy. Dobrze Ci radzę, do serca
      przytul psa.
      • olgam8 Re: Samotność 17.01.10, 14:35
        Tak się składa, że jestem wielką miłośniczką psów! Przed wyjazdem z Polski
        umarły (ze starości) moje dwa ukochane psy i od tamtej pory nie miałam
        czworonożnego przyjaciela. Za granicą jako wolontariusz opiekowałam się pieskiem
        starszej, schorowanej osoby. Teraz znowu chciałabym mieć dwa pieski, ale jednak
        muszę zacząć od znalezienia pracy, bo oszczędności szybko topnieją, no i
        właściciel wynajmowanego mieszkania musi wyrazić zgodę na psich lokatorów.
      • anais85 Re: Samotność 17.01.10, 14:36
        No tak, mogłam pomyśleć o psie wcześniej. Pięć kotów tego mi nie zapewni co
        jeden pies...
      • iva.na Re: Samotność 22.01.10, 13:04
        Witam

        Mam 30 lat i ja też - jak większość na tym forum, czuję się samotna.

        "> do serca przytul psa."
        Tak, to rzeczywiście świetne rozwiązanie: po prostu musisz wyjść z domu. Dzięki
        temu masz szansę nawiązać naprawdę wiele znajomości.
        Tylko ja mam taki problem, że 9-10 godzin nie ma mnie w domu.Kto w tym czasie
        wyprowadzi go na spacer?
        Więc posiadanie psa odpada, i nadal jestem samotna...
        • cpt1 Re: Samotność 22.01.10, 13:59
          3 lata temu kupilam psa. Nie dla tego ze czulam sie samotna ale ze
          od dziecka marzylam o psie. Owszem poznalam wielu ludzi. Zazwyczaj
          to sasiedzi z blokow obok. Ale po spacerze kazdy zmyka do siebie i
          tyle. Z jedna kolezanka sie zaprzyjaznilysmy ale to chyba dlatego ze
          ona rowniez jest sama...
    • pierwszalitera Re: Samotność 17.01.10, 14:35
      Być może należy pozbyć się iluzji, że spotka się na klatce schodowej kogoś i to będzie do razu ten przyjaciel, albo ta przyjciółka od serca i wszystkiego. Znajomości potrzebują też czasu, by rozwinąć się w intymniejsze przyjaźnie i czasem potrzeba cierpliwości. A najłatwiej zbliżyć się do ludzi w dorosłym wieku przez wspólne pasje. Tylko trzeba coś zaryzykować, a nawet zaanagażować. Wyjść z domu, dać coś z siebie. Artystyczna, zamartwiająca się losem świata dusza i do tego posiadająca nieco wolnego czasu może doskonale udzielać się społecznie albo kulturalnie. W tym kraju jest w tej dziedzinie cała masa do zrobienia. Nawet malutki, własny projekt może być czymś fajnym. Albo dołączyć się do czyjegoś. Nie zawsze musi chodzić przecież o pieniądze. Tam znajdzie się podobnych ludzi, o podobnych zainteresowaniach, poglądach, przekonaniach, idealnych jako potencjalnych kandydatów na przyjaciół. I tematy do rozmów ciekawsze, bo ileż można gadać o codziennych banałach. Można pójść też na jakiś kurs, szukać grup z podobnym hobby, zapisać się na taniec, sport, lekcje egzotycznego języka, kurs gotowania, fotografowania, grania na harfie, czy innej akwareli. Chodzić na spotkania, wykłady, poczytanki z dyskusjami na ciekawe tematy. A może samemu coś zorganizować? I być interesującym, mieć coś do zaproponowania, bo do takich ludzie sami się lepią. ;-)
    • xolaptop Re: Samotność 17.01.10, 14:48
      Zrozum jedno, ludzie teraz, a ludzie 30, 40 lat temu to obyczajowa przepaść.
      Wielu jest z tego zadowolonych, a wielu, jak Ty, ma z tym problem. Teraz są
      grupy intersów a nie przyjaźnie, co zrozumiałe, bo kiedyś ludzie niewiele mieli
      do stracenia i nie drżeli tak o to, co mają. Szli gdzie indziej i mieli to samo.
      Na obecne czasy zdominowane przez ludzi prymitywnych, najlepszą metodę na
      znalezienie przyjaciół już podano w jednym z wpisów. Rozgłoś, że masz dużo
      pieniędzy, a od przyjaciół nie będzie się mogła odgonić.
      • a.nowicka55 Warszawa 17.01.10, 15:45
        Jestem po 50tce i jeśli kogoś poznaję w zbliżonym wieku to często albo zajmuje
        się wnukami i mówi głownie o tym, albo choruje i mówi o tym. Wyglądam na góra 48
        lat, lubię kino, teatr, koncert, muzykę, również klasyczną i szukam w Warszawie
        ludzi, którzy mają czas, dobry humor i chęci, żeby korzystać z tego, co to
        miasto daje.
        Może ktoś odezwie się do mnie? a.nowicka@gazeta.pl
      • kk25 Re: Samotność 17.01.10, 15:50
        Warszawa, niby miasto z wieloma możliwościami ale jak korzystac z
        nich w pojedynke, niby z wyjsciem do kina nie ma problemu ale lepiej
        z kimś... nie mówiąc juz o planowaniu wakacji...
        • senseiek Re: Samotność 17.01.10, 21:57
          > Warszawa, niby miasto z wieloma możliwościami ale jak korzystac z
          > nich w pojedynke, niby z wyjsciem do kina nie ma problemu ale lepiej
          > z kimś... nie mówiąc juz o planowaniu wakacji...

          Wychodzac z kims, wyjezdzajac z kims, szczegolnie przeciwnej plci, raczej zmniejszasz szanse poznania kogos nowego..
    • plynny Re: Samotność 17.01.10, 15:55
      Wiesz, niech tak zostanie jak jest, po co masz innych zanudzać swoja osobą?
      Jeszcze w alkoholizm wpadną.
    • annataylor Re: Samotność 17.01.10, 17:43
      może zapisanie się na jakiś kurs cos zmieni? wiem, ze nie od razu
      pozna sie tam przyjaciolke, ale moze nawiaze sie jakas znajomosc. moze
      joga, nowy jezyk, a nawet szydelkowanie? moze jakas organizacja?
      wolontariat?

      ja nie mam takiej sytuacji jak Ty, ale jesli bym sie w takiej znalazla,
      to na pewno zapisalabym sie gdzies, gdzie mozna kogos spotkac :)
    • mujer82 Re: Samotność 17.01.10, 17:51
      To polecam wolontariat-artystyczny też jest, jakieś stowarzyszenia artystyczne,
      warsztaty artystyczne , fora i grupy dyskusyjne dotyczące tych form sztuki,
      które Cię interesują.Wyjdź do ludzi, zrób pierwszy krok a potem samo pójdzie.
      • moguncja Re: Samotność 17.01.10, 18:13
        droga olgam!
        jakbym czytała o sobie!
        zastanawiam się, czy to jest specyfika Warszawy? nie wiem, jak jest w innych
        miastach, czy ludzie też tak bardzo nie mają czasu dla siebie i na prawdziwe
        relacje?
    • cardia Re: Samotność 17.01.10, 18:17
      Chyba niestety tak jest, że w dużych miastach trudniej o znajomości. Niby pełno
      ludzi,ale się mijamy. Też się przeprowadziłam z mężem i odczułam to. Ciężko
      spotkać się z ludźmi.
      Jak masz trochę wolnego, będziesz chciała skoczyć na kawę to się odezwij. Jestem
      na zwolnieniu przed porodem i mam sporo czasu :)
      • anoli222 Re: Samotność 17.01.10, 19:06
        Zobaczyłam temat postu na głównej stronie serwisu i kliknęłam od razu, gdyż dotyczy on także mnie.
        Mam niecałe 27 lat, mieszkam w okolicach Katowic.
        Wydawało mi się, że w tym wieku - po skończonych studiach już dawno ułożę sobie "normalne" życie - mąż, rodzina, praca.
        A tu nic z tego. Pracuję dość intensywnie, w pracy raczej malo szans na prawdzwią przyjażń. Niemal wszyscy mają już rodziny, dzieci.
        A ja? Siedzę sama wieczorami. Niedawno kupiłam mieszkanie w miejscu totalnie obcym - też okolice Katowic.
        A chętnie wieczorem czy w weekend wyskoczylabym na jakas impreze, piwko, tance czy chociazby do kina. No i gniję sama w domu.
        Wiem, wiem przytul psa do serca.
        Ale wychodze do pracy o 7 wracam o 17, nawet pies by tego nie wytrzymal :) Samotni ze Slaska laczcie się ;)
    • lopresolja Re: Samotność 17.01.10, 19:22
      :)) Tez o tym ostatnio myslałam tylko bardziej o samotnosci w pojedynke..lubie
      obserwowac otoczenie i widze duzo ladnych i ciekawych dziewczat i chlopakow,
      ktorzy nie maja nikogo a sie poprostu mijaja w zyciu bo nie potrafia nic z tym
      zrobic :/ jakies to smutne ja mam 27 lat i wiem ze spotkanie kogos `podobnego`
      tzn z podobnymi jak ja pogladami na zycie to w dzisejszych czasach szansa taka
      sama jak wygrac w totolotka ;) ale i tak jestem z natury optymistka i to mnie
      chyba ratuje od wielu przeciwnosci losu :)
      • anka123123 Re: Samotność 17.01.10, 19:59
        a jest tutaj ktoś z powiatu bielskiego lub oświęcimskiego?
        • salez8 ja jestem z Oświęcimia ,napisz do mnie maila n/t 17.01.10, 20:17
    • minasz a ja mam inny problem 17.01.10, 20:01
      wiekszosc ludzi ktorych poznaje nie jest dla mnie interesujaca- nie chce z nimi
      nawiazywac relacji spotykac sie na piwku czy gadac o bzdurach
    • opinia_publiczna_online Re: Samotność 17.01.10, 20:14
      Zajrzyj do nas. Może będziesz pozytywnie zaskoczona.
    • waniliowe.m Re: Samotność 17.01.10, 20:37
      Olgam, ja mam bardzo podobnie. Mieszkam z mezem "to be" w Warszawie od dluzszego czasu, obydwoje pracujemy, niby poznajemy ludzi, ale jestesmy sami. Jakos tutaj wszyscy zamknieci sa w swoim kregu, warszawa chyba taka jest... rodzina mieszka 500 km stad, kilka lat spedzilismy za granica i znajomosci szkolne, czy ze studiow sie skonczyly, albo ograniczaja sie do maila raz na pol roku. przykre ale nawet w urodziny telefon sie nie urywa, jakby wszyscy o mnie zapomnieli! Brakuje znajomych z ktorymi mozna pojsc do kina, na piwo czy gdzies wyjechac na weekend... Sylwestra tez spedzilismy domowo we dwoje :) jesli chcialabys pogadc napisz. m.
    • mahajana Re: Samotność 17.01.10, 21:27
      niestety warszawa jest w takim pospiechu, ze ludzie nie zwracaja uwagi na
      innych, ciezko tu o glebsze relacje, niestety, choc ja wierze ze sie udaje.
      grunt to troche checi i dobrej woli. piszesz o checi poznania nowych ludzi. wg
      mnie nie ma recepty wszedzie znajdziesz ludzi ktorzy moga stac sie czescia twego
      zycia. wszystko zalezy od ciebie i twojej otwartosci na drugiego czlowieka.
      zobacz juz tutaj znalazlo sei kilka osob ktore czuja sie samotne tak jak ty,
      brakuje im nowych przyjazni, ktore wniosa nowy powiew w zycie. pozostaje tylko
      umowic sie na kawe i zaznajamiac sie twarza w twarz.
      pozdrawiam
      baska
    • maszmi Re: Samotność 17.01.10, 21:41
      Ja tez powrocilam po wielu latach do swojego rodzinnego miasta i
      jestem wyobcowana.Mam nowe mieszkanie ,ale brak mi serdecznych
      sasiadow,ktorych zostawilam w starym bloku.Brakuje mi
      spontanicznosci w spotkaniu na lampce wina,wpadniecia na krotkie
      plotki,na herbatke i na zalanie robaka.Ot smutne nowe czasy....
    • kunegunda144 Re: Samotność 17.01.10, 22:11
      Olgam, zapoczątkowałaś temat, który mnie wielce zasmuca a
      jednocześnie dodaje otuchy..ponieważ widzę, że ja i mój mąż nie
      jesteśmy jedynym samotnym małżeństwem na świecie. W tym roku stuknie
      mi trzydziestka. W wieku dwudziestu, dwudziestu kilku lat miałam
      kilkoro - jak mi się wtedy wydawało - przyjaciół - oraz całkiem miłe
      grono znajomych. Z biegiem czasu wszystkie bliskie mi osoby albo
      zerwały ze mną kontakt albo doprowadziły do tego, że jest on
      sporadyczny. Najukochańsza przyjaciółka z ogólniaka olała mnie w
      momencie, kiedy wyszła za mąż. Po pięciu latach zabiegania o
      odzyskanie jej "względów" dałam sobie spokój. Najfajniejszy kumpel
      ze studiów przestał się do mnie przyznawać, kiedy postanowił się
      ożenić z tipsowo - solarniano - panterkową gwiazdą dyskoteki.
      Przykłady mogłabym jeszcze mnożyć. Oczywiście nie jestem chodzącym
      ideałem i wcale nie wymagam od ludzi,żeby do mnie ślepo lgnęli.
      Jednak ja z chwilą własnego zamążpójścia nie zamknęłam się na
      pozostałych ludzi, cały czas starałam się podtrzymywać kontakty -
      czy to telefoniczne, mailowe, organizowanie spotkań w moim domu,
      incijowanie wyjść na miasto. Obecnie jestem wściekła i nigdy tego
      nie zrozumiem. Oprócz męża nie mam nikogo bliskiego, nie wiem co się
      stanie gdy go - nie daj BOże - kiedyś zabraknie. Jeśli natomiast
      chodzi o dalszych znajomych, to albo wyjechali do stolicy albo
      zdążyli już urodzić dzieci i siedzą z nimi w domu. W sumie to nawet
      chcielibyśmy dołączyć do grona dzieciatych, ale natura spłatała nam
      paskudnego figla. Z uwagi na opisane powyżej niepowodzenia czuję
      ogromny dystans do nowo poznanych ludzi. Nie umiem już chyba
      nawiązywać nowych przyjaźni - bo jakiż ich sens, jeśli i tak się
      rozpadną. Pozdrawiam wszystkich samotnych.
    • sabrilla Hej 17.01.10, 22:54
      W pierwszym odruchu miałam zamiar Ci napisać o studiach podyplomowych, jakichś
      klubach sportowym etc. Ale sama się chwilkę zastanowiłam i u mnie też nie
      wygląda to zbyt różowo. Przyjaźnie ze studiów się wykruszyły, ludzie
      porozjeżdżali się po świecie, mam wiele zajęć i wielu znajomych, ale to dość
      luźne sprawy, chyba się gubimy w tym codziennym pędzie. I mam nadzieję, ze nie
      zabrzmi to głupio, ale jeśli masz chęć napisz na mój mail gazetowy, może
      wybierzemy się któregoś dnia do kina. Jestem trochę od Ciebie starsza, ale niewiele.
      Pozdrawiam
      • tojestnowekonto Re: Hej 17.01.10, 23:14
        Powiem tylko tyle, ze wg mnie chyba nie jest tak zle. Chocby mail takiej
        kolezanki sabrilli...
        Dla mnie ogolnie wyglada to budujaco, z szansami na jakies nowe, "nie-plytkie"
        znajomosci. Uszy do gory!:) Nic nie jest zdetermnowane, sami sobie tworzymy
        rzeczywistosc. Da sie znalezc fajnych ludzi, naprawde. Inna sprawa, ze czasem
        trzeba troche poszukac. Ale oplaca sie:)
      • olgam8 Re: Hej 17.01.10, 23:14
        Wow! Wątek pofrunął na główną stronę i zamiast dziesięciu wpisów, mamy
        pięćdziesiąt! Cieszę się, że tyle osób się wypowiedziało, choć oczywiście nie
        cieszę się, że jest aż tylu samotnych. Wszystkich, którzy chcą pomailować,
        zapraszam na maila gazetowego, wszystkich, którzy chcieliby się spotkać
        (mieszkam w Warszawie) też zapraszam do kontaktu na maila. Dziękuję za maile,
        które już dostałam. Obiecuję, że odpiszę, tylko muszę to wszystko ogarnąć, nie
        spodziewałam się takiego odzewu! Kto ma ochotę, niech jutro trzyma kciuki, bo
        mam rozmowę o pracę, a wieczorem, jak już trochę odetchnę, odpowiem na maile.
        Pozdrawiam serdecznie
    • diplomatica taka sama 17.01.10, 23:21
      ja tez mam problem ze znajomymi. przenioslam sie z wroclawia do warszawy i tam
      znajomych jakos nie znalazlam, owszem koleznaki z pracy, ale po pracy
      spotykalismy sie rzadko - jesli z kims siedzisz 40 godzin tygodniowo, to jakos
      nie bardzo masz potrzebe siedziec dluzej.
      A znajomych spoza pracy trudniej znalezc.
      We Wroclawiu mam psa i psowych znajomych - tylko to sa glownie starsze panie, na
      rencie lub emeryturze, z ktorymi bardzo lubie rozmawiac, ale poza spotkaniem
      podczas wyjscia z psem nic wiecej. a z niektorymi potrafilam rozmawiac i godzinę.
      Chodzenie do klubu sportowego - nalezymy teraz z mezem do klubu, jasne, sa osoby
      ktore znamy z widzenia lub ze wspolnego grania w tenisa, ale na tym koniec.
      Ja bym bardzo chciala znalezc trzy kolezanki ktore jeszcze mialby chec spotkac
      sie na brydżyka.
      Teraz moja stytuacja jest jeszcze bardziej skomplikowana, bo mieszkamy za daleka
      granica. Ja nie jestem mega rozrywkową osobą, nawet z rodzicami nie rozmawiam
      codziennie, ale tak samo brak mi kolezanek z ktorymi moglabym sie czasem spotkac
      i sobie pogadac.
      • katiko Re: taka sama 18.01.10, 01:44
        przyznam Wam, ze ja tez -odkad wyjechalam z mezem na jego studia na druga
        polkule - mam podobny problem. Wszyscy obecni znajomi to znajomi z jego labu. Po
        prostu jedna wielka depresja...
        W koncu sama zdecydowalam sie zapisac do szkoly i zaraz zaczynam 3 przedmioty.
        Nie wiem czy nawiaze przyjaznie ale na pewno bede miala kolezanki. Moze nie na
        telefon o 2 nad ranem ale chociaz do pogadania w przerwie. Wczesniej robilam
        wolontariat i duzo mi to dalo - wlasnie to wychodzenie z domu i spedzanie czasu
        z ludzmi, z ktorymi nie musze (jak praca). W pracy siedze przy kompie - mam to
        szczescie/nieszczescie, ze sama we wlasnym pokoju a nie jak inni w 40 w jednym.
        Czyli nikt mi glowy nie zawraca ale i nie ma sie do kogo odezwac...

        Moj maz troche marudzil, ze to wielki wydatek ale mam nadzieje, ze sie oplaci.
        Ze bede spedzala 3 wieczory poza domem, ze kogos poznam, ze bede miala cos
        nowego do opowiedzenia, ...

        Mam nadzieje, ze sie nie rozczaruje :)
        Czasem zaluje,ze nie mieszkam w Polsce bo rzeczywiscie przyjaznie sie jakos
        rozmywaja. A mail, skype to jednak nie to samo. No i roznica kilku godzin to tez
        czasem problem, zeby na pogaduchy sie umowic...


Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka