kubissimo 28.04.10, 01:33 czy pękniętego kaloszka zanosi sie do szewca, wulkanizacji, czy jeszcze gdzies indziej? :/ Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
dr.krisk Re: życie w cieniu pękniętej gumy... :/ 28.04.10, 07:15 Niestety - świat współczesny bezlitosny jest dla Uszkodzonych Rzeczy. Szewcy na wymarciu, krawcy też słabują. W moim 100- tysięcznym mieście jest tylko jeden porządny zakład naprawy RTV... Wyrzucaj i kupuj! Szkoda wielka. Odpowiedz Link Zgłoś
beatanu Re: życie w cieniu pękniętej gumy... :/ 28.04.10, 09:37 Pamiętam, że ojciec załatał mi kiedyś ulubionego gumowca, korzystając z kawałka gumy, papieru ściernego i specjalnego kleju; wtedy każdy posiadacz roweru miał też w domu rzeczy do łatania dętek. Ale to było jakieś czterdzieści lat temu... Mimo wszystko popytałabym właśnie w zakładach wulkanizacyjnych , albo jakimś warsztacie rowerowym. Może znajdziesz jakiegoś pasjonata, który lubi takie wyzwania? Odpowiedz Link Zgłoś
mamarcela ja jako znana zosia-samosia 28.04.10, 13:01 i osoba manualna (a nawet fizyczna:)) spróbowałabym podkleić tak jak podkleja się materace dmuchane tylko nie z wierzchu, a od spodu- łatką i klejem, można lekko na ciepło żelazkiem letnim, coby łatka się dopasowała do kształtu. Ale tylko jak kaloszek pinkny, a pękniecie nie za wielkie Odpowiedz Link Zgłoś
man_sapiens Re: życie w cieniu pękniętej gumy... :/ 01.05.10, 13:47 Marne szanse. Kaloszy z gumy już prawie nie ma (skomplikowana produkcja, gumę trzeba wulkanizować). Są robione z polietylenu albo polichlorku winylu, a te tworzywa nie dają się kleić. Mnie ta cywilizacja jednorazówek na palmę wpędza, tym bardziej, ze uwielbiam majsterkować. Części zamienne są albo niedostępne albo kosztują drożej, niż nowa całość, szewc więcej niż nowe buty. To jeszcze pół biedy gdy ktoś jest gotów wydać więcej kasy, ale konstrukcje są coraz częściej nierozbieralne... Debilizm. Odpowiedz Link Zgłoś
dr.krisk Mnie też. 02.05.10, 00:08 man_sapiens napisał: >> Mnie ta cywilizacja jednorazówek na palmę wpędza, Mnie też. Co często mnie wpędza w koszty: ostatnio spalił mi się silnik elektryczny w nożycach do żywopłotu. Nowy silnik kosztował... 20 zł taniej od nowych, identycznych nożyc. Ale dla zasady - wymieniłem. Bo wkurza mnie to marketingowe napędzanie klientów. Odpowiedz Link Zgłoś
daria13 Re: Mnie też. 03.05.10, 20:38 W Warszawie w okolicach Nowego Światu (nie wiem dobrze, bo mąż mi tam nosi buty) jest szewc artystyczny. Znaczy taki, ktory reanimuje buty, podkleja, łata tak, że naprawdę nic nie widać, trochę tak, jak cerowanie artystyczne. Uratowal mi tak ukochane moje buty, kiedy ja sama już w nie zwątpilam, nigdzie nie ma nawet w przybliżeniu podobnych, bardzo mi było ich żal, a tu takie cudowne odrodzenie. I nie była to usluga jakoś zabójczo droga. Naprawa sprzętu RTV niemal zawsze droższa od nowego. A większość psuje się niemal równo z końcem gwarancji. Nie to co kiedyś. Mamy wzmacniacz Technicsa, który ma 22 (słownie: dwadzieścia dwa) lata i gra lepiej niż nowe wypasione wzmacniacze, znaczy mąż twierdzi, że dźwięk jest bardziej dynamiczny, cokolwiek to znaczy. Wiemy, bo kupiliśmy na próbę wzmacniacz Denon (ładna nazwa:) i grał znacznie gorzej. Wrócil do sklepu. Odpowiedz Link Zgłoś