Dodaj do ulubionych

Kącik rozrywkowy!!

    • danway2005 Kącik - numer 24. 31.12.05, 10:21

      Podpity facet wraca do domu. Żona do niego:
      - Ty pijaku, tylko wódka ci w głowie!
      Facet sięga do kieszeni, wyciąga kartkę i mówi:
      - Przyniosłem test, zaraz zobaczymy, jaka ty obeznana i kulturalna jesteś!
      Żona:
      - Zobaczymy, czytaj.
      - Pytanie pierwsze: wymień jakieś dwie waluty.
      - No, na przykład dolar i euro.
      - Dobra. Teraz wymień dwa typy środków antykoncepcyjnych.
      - Jejku, mogę ci wymienić co najmniej 10.
      - Wierzę. Pytanie trzecie. Wymień dwie rzeki w Islandii... Milczysz? Wiedziałem!
      Oprócz szmalu i seksu, nie masz żadnych zainteresowań!

      Fąfara mówi do kolegi:
      - Wpadłbyś do mnie któregoś dnia po południu. Mamy nowego psa.
      - A nie pogryzie mnie?
      - To właśnie chcielibyśmy sprawdzić.

      * Wyrzucił koledze czapkę przez okno, mówiąc: "Jak kocha, to wróci".
      * Rzucił w nauczyciela doniczką i krzyknął: "Trafiłem!".
      * Namalował na ławce gołą babę goniącą knura.
      * Na wycieczce szkolnej zerkał nieznacznie ku sklepowi z napojami alkoholowymi,
      gdzie potem dokonał zakupu pamiątek.
      * Śpiewa na lekcji muzyki.
      Wyrwany do odpowiedzi mówi, że nie będzie zeznawał bez adwokata.

      W Chicago inspektor budowlany przychodzi do polskiej ekipy kładącej dachówkę i
      pyta:
      - Ilu was tu razem pracuje?
      - Razem z bossem siedmiu.
      - Czyli bez bossa sześciu?
      - Nie, bez bossa nikt tu nie pracuje.

      Przy ognisku siedzą: Winnetou, Old Surehand i Inczuczuma. W pewnej chwili
      Inczuczuma wstaje i idzie w pobliskie krzaki. Słychać łomot. Inczuczuma wraca z
      guzem na głowie i jakby nic się nie stało siada przy ognisku. Po chwili wstaje
      Winnetou i idzie w krzaki. Słychać trzask. Wraca z guzem na głowie.
      Zaniepokojony, ale i zaciekawiony Old Surehand przez chwilę przygląda się
      kolegom. On również wstaje od ogniska, aby pójść w pobliskie krzaki. Znów
      trzask. Old Surehand wraca z guzem na głowie, a Winnetou mówi:
      - Ooo, widzę, że mój biały brat też stanął na te same grabie!

      Dowódca jednostki komandosów wręcza żołnierzom spadochrony. Któryś z żołnierzy
      pyta:
      - A co będzie, jeśli mój spadochron się nie otworzy?
      - Nie martwcie się, szeregowy. Zgodnie z gwarancją firma wymieni go na nowy!

      Blondynka telefonuje do informacji na dworcu kolejowym.
      - Przepraszam, jak długo jedzie pociąg z Krakowa do Warszawy?
      - Chwileczkę...
      - Dziękuję!

      Górnik z kilofem wchodzi do piwiarni. Siada na stołku, kładzie kilof przed sobą
      na stoliku i woła:
      - Barman, piwo dla mnie i dla mojego kilofa!
      Górnik wypija oba piwa i znów mówi:
      - Barman, piwo dla mnie i dla mojego kilofa!
      Górnik ponownie wypija dwa piwa i zamierza zamówić następne dwa, ale w tej
      akurat chwili zaciekawiony barman pyta:
      - Dlaczego pan zamawia piwo dla kilofa? Przecież on i tak nie pije.
      - Bo jak byłem z nim wczoraj na piwie i nie poczęstowałem go, to się obraził i
      dzisiaj za żadną cholerę nie chciał iść się ze mną do roboty w kopalni!

      Fąfara pyta kolegę:
      - Jak udał się twojej żonie pierwszy samodzielnie ugotowany obiad?
      - Szkoda gadać, nawet książka kucharska się spaliła...

      Anegdota muzyczna
      Rosyjski kompozytor Piotr Czajkowski (1840-1893) przygotowywał pewnego razu
      koncert w małym mieście. Podczas próby oboista ciągle grał zbyt głośno.
      Zirytowany kompozytor zapytał:
      - Czy naprawdę nie potrafi pan grać ciszej?
      - Ba! Gdybym potrafił, nie siedziałbym przez całe życie w tej dziurze!

      Zagadki
      * * *
      - Co mówi policjant, kiedy łapie złodzieja na gorącym uczynku?
      - Jesteś aresztowany, paragraf dziesiąty, przykazanie siódme!

      * * *
      - Jak blondynka włącza światło po seksie?
      - Otwiera drzwi w samochodzie.

      Humor z zeszytów szkolnych
      = Jaskółka jest zwierzęciem, tylko że w powietrzu.
      = Gdyby nie szkielet, to człowiek byłby workiem z mięsem i ze smalcem.
      = Aby się nie zarazić, to trzeba myć wszystkie owoce i nie jeść na tej samej
      misce co pies.
      = Po skończonym wdechu odkładamy nasze usta na bok.
      = Zając ma cztery nogi. Tylne ma dłuższe, a przednie krótsze i gdy leci to skacze.
    • danway2005 Kącik - numer 25. 31.12.05, 10:26
      Po plaży nudystów spaceruje matka z synkiem. W pewnej chwili synek pyta:
      - Mamusiu, dlaczego jeden pan ma większego, a drugi mniejszego ptaszka?
      - Dlatego Jasiu, że jeden jest biedny, a drugi bogaty.
      Jasio przytakuje ze zrozumieniem, a po chwili woła:
      - Popatrz mamusiu! Tamten pan właśnie się bogaci!

      Ogłoszenia z prasy
      * Poszukuję maszynistki nie umiejącej czytać do przepisywania tajnych dokumentów.
      * Firma wysyłkowa poszukuje osoby władającej biegle trzema językami do
      naklejania znaczków na listach.
      * Wytwórnia rękawiczek poszukuje kontrolerów produkcji. Wymagana znajomość
      liczenia do dziesięciu.
      * Kupujemy starą broń palną i sieczną. Ceny będą ustalone w drodze pojedynku.

      * Bije kolegę po dzwonku.
      * Przyniósł do szkoły trutkę na szczury z zamiarem wypróbowania jej na wychowawcy.
      * W czasie wyścigu międzyszkolnego umyślnie biegł wolno, by, jak twierdzi,
      zyskać na czasie.
      * Wysłany po kredę, przyniósł ślimaka.
      * Po napisaniu kartkówki nie oddał jej, twierdząc, że zostawił ją w domu.
      * Na lekcji zajęć praktyczno-technicznych umyślnie piecze ciasto bez mąki.
      * Przeszkadzał nauczycielce w lekcji, m.in. leżał na podłodze, robił zamieszanie
      nogami.
      * Podpalił koledze teczkę na lekcji i zapytał, czy może wyjść po gaśnicę.

      Córka Nowo-Ruskiego chwali się w szkole:
      - Wczoraj tatuś zabrał mnie do restauracji. Czego to ja nie jadłam! Najlepszy
      gatunek kawioru, homary, ostrygi, szaszłyki z ośmiornic... Tak się objadłam, że
      prawie umarłam.
      W tym momencie jedna z chudziutkich słuchaczek jej opowieści mówi:
      - Czemu tylko prawie umarłaś? Tatusiowi pieniążków zabrakło?

      Wjeżdża żaba na wózku inwalidzkim do restauracji francuskiej, staje na środku
      sali, rozgląda się i mówi z wyrzutem:
      - I co, smakowały?!

      Dziennikarz przeprowadza wywiad ze słynnym bramkarzem, który właśnie zakończył
      swoją karierę sportową.
      - Ile piłek pan przepuścił do bramki?
      - Cztery...
      - Gratuluję!!!
      - ...sta.

      Pacjent przychodzi do lekarza i mówi:
      - Panie doktorze, pięć lat temu wyleczył mnie pan z reumatyzmu, sugerując
      unikanie wilgoci.
      I faktycznie, wyzdrowiałem!
      - Znakomicie! A co panu teraz dolega?
      - Nic. Chciałbym tylko zapytać, czy mogę się już wykąpać?

      Fąfara po powrocie do domu pyta żonę (blondynkę):
      - Gdzie są wczorajsze gazety?
      - Zapakowałam w nie śmieci.
      - Szkoda, chciałem je przejrzeć.
      - Nie było w nich nic szczególnego, tylko fusy z kawy i skórki po bananach.

      Anegdota muzyczna
      Jedna z liczących się uczelni w Anglii nadała Jerzemu Fryderykowi Haendlowi
      (1685-1759) tytuł doktora honoris causa. Kiedy zawiadomiono o tym muzyka,
      zaznaczając, że za wypisanie dyplomu musi zapłacić, zawołał:
      - Co?! Za to, że będę kolegą tych baranów, mam jeszcze płacić?

      Zagadki muzyczne
      * * *
      - Jak brzmi liczba mnoga od słowa muzyk?
      - Orkiestra.
      * * *
      - Dlaczego orkiestra nie gra na moście?
      - Bo most to nie instrument.
      * * *
      - Co to jest: ma cztery nogi i śpiewa?
      - Duet.

      Humor z zeszytów szkolnych
      = Krowa jak urwie koniczynę, to żuje i połyka, a owca odwrotnie i
      taka jest miedzy nimi różnica.
      = Porodem nazywamy wydalenie organizmu na powierzchnię ziemi.
      = Ludzie pierwotni żywili się łonem natury.
      = Opiszę psa. Ma nogi i głowę przyczepioną do tułowia.
      = Błony komórkowe spełniają bardzo ważną funkcję w życiu
      komórki: wiedzą kogo wpuścić, a kogo wypuścić, czyli funkcję
      celnika.
    • danway2005 Kącik - numer 26. 31.12.05, 10:39
      Jan Paweł II w anegdocie
      Niedługo po tym, jak Karol Wojtyła został papieżem, zatroskany o zdrowie
      przyjaciela, biskupa Andrzeja Deskura, osobiście zatelefonował do szwajcarskiej
      kliniki, w której leczył się Deskur. Gdy telefonistka w szpitalu w Zurychu
      usłyszała w słuchawce: "Jestem papieżem, dzwonię z Watykanu", odpowiedziała:
      - Taaak? A ja jestem cesarzową Chin!

      Na furmance pełnej siana wraca z łąki chłop z żoną. W pewnej chwili odwraca się
      i widząc pięciu punków jadących na motorach,
      woła:
      - Patrz stara, jakie cudaki zaraz będą nas wyprzedzać!
      Chłop zaczyna dłubać w nosie, nagle patrzy, a tu wyprzedza furmankę motor z
      punkiem bez głowy. Po chwili drugi, też bez
      głowy, zaraz następny... Chłop woła ponownie do żony:
      - Stara, lepiej postaw tę kosę w pionie, bo wszystkich powyżynasz!

      Podczas polowania Fąfara tropi postrzelonego dzika. W pewnej chwili wchodzi na
      leśną polanę i widzi chłopca pasącego krowy.
      - Chłopcze, czy widziałeś uciekającego tędy dzika?
      - Widziałem.
      - Dawno?
      - Aaa, będzie już z miesiąc temu.

      Do centrum lotów kosmicznych zaproszono matkę kosmonauty Jurija Gagarina,
      krążącego w rakiecie nad Ziemią. Ich rozmowa
      transmitowana będzie na cały świat. Sekretarz partii zachęca
      matkę Gagarina:
      - Mówcie!
      - Jurij! - matka zaczyna nieśmiało. - Co ty teraz robisz?
      - Ja? Latam ku chwale Związku Radzieckiego!
      - Jurij, a co ty widzisz?
      - Wszystko widzę! Lądy, oceany, cały Związek Radziecki widzę!
      - Jurij!
      - Tak, mamo?
      - Jak ty synku wszystko widzisz, to może mi powiesz gdzie ja znajdę knot do
      mojej lampy naftowej!

      Znajomy do biznesmena:
      - Gdybym miał tyle długów co pan, bałbym się spotkania z którymkolwiek z
      wierzycieli.
      - Mnie to nie grozi. Jeżdżę nowym mercedesem, podczas gdy oni nadal chodzą piechotą.

      Zocha mówi do swego męża Józka:
      - Ty Józek zostaliśmy zaproszeni na bal maskowy.
      - Ja nie idę, bo nie mam się za co przebrać
      - Najlepiej nie pij - nikt cię nie pozna!

      Siedzi chłopak z dziewczyną na ławce w parku i zwierza się jej:
      - Wiesz, chodzę z tobą nie na żarty...
      Dziewczyna:
      - Ja też jestem głodna!

      Blondynka siedząca w fotelu woła do męża:
      - Kochanie, kupiłam sobie buty.
      - I co? Wygodne?
      - Jeszcze nie wiem, od kwadransu nie mogę ich założyć.

      Na parking strzeżony podjeżdża facet strasznie rozgraconym "maluchem". Stróż do
      niego:
      - 5 złotych.
      Facet w maluchu:
      - Gratuluję! Kupił pan!

      Anegdota muzyczna
      Wybitny skrzypek angielski Karol Esser (1736-1783) swoją sławę zawdzięcza
      osobliwemu wydarzeniu. Już na swym pierwszym koncercie został wygwizdany. Nie
      tracąc pewności siebie, Esser przeczekał chwilę, po czym odłożył smyczek i
      następny utwór odegrał szarpiąc struny, gwiżdżąc przy tym melodię. Wprawiło to
      publiczność w takie zdumienie, że gdy skończył grać, rozległy się gromkie brawa.
      Wtedy Esser skłonił się nisko i rzekł:
      - Zdawało mi się, że upodobania szanownych państwa idą raczej w kierunku
      gwizdania aniżeli gry na skrzypcach. Słusznie pomyślałem więc, że jeśli następny
      utwór zagwiżdżę, będziecie państwo zadowoleni.

      Zagadki muzyczne
      * * *
      - Kiedy głosy tenor i bas brzmią jednakowo?
      - Gdy obaj głosują na wyborach.

      * * *
      - Jak zrobić sąsiadowi przyjemność?
      - Kupić mu skrzypce.
      - A jak zrobić mu na złość?
      - Kupić sobie skrzypce i zacząć uczyć się na nich grać.

      * * *
      - Dlaczego powietrze tak szybko przelatuje przez saksofon?
      - Bo ma z górki.

      Humor z zeszytów szkolnych
      = Białe motyle, których dzieci żrą kapustę, nazywają się kapuśniaki.
      = Do chorób zawodowych zaliczamy: pylicę, gruźlicę i rzeżączkę.
      = Układ oddechowy służy do wydalania płuc z organizmu.
      = Dziedziczność pozwala wyjaśnić, dlaczego - skoro dziadek i ojciec nie mieli
      dzieci - także i my
      będziemy bezdzietni.
      = Ja nie wierzyłem w bociany, ale one są naprawdę, co widziałem w locie.
    • danway2005 Kącik - numer 27. 31.12.05, 20:43
      Jan Paweł II w anegdocie

      Rok 1998, Boże Narodzenie. Na Placu św. Piotra zebrało się tysiące wiernych.
      Ponieważ padał ulewny deszcz, wierni trzymali nad swymi głowami otwarte
      parasole. W wyznaczonej porze w oknie swego apartamentu pojawił się papież,
      który swoje wystąpienie zakończył słowami:
      - Pozdrawiam wszystkich tu zebranych! I pozdrawiam też wszystkie parasole!

      Budowlaniec mówi do kumpla:
      - Chciałbym mieszkać i pracować na Biegunie Północnym.
      - Dlaczego?
      - Bo tam noc trwa przez pół roku, więc nic bym nie robił, tylko wylegiwałbym się
      w łóżku.
      - Ale przecież po takiej nocy musiałbyś potem przez pół roku pracować bez przerwy!
      - Coś ty! Tam obowiązuje ośmiogodzinny dzień pracy!

      Jasio poszedł z ojcem do cyrku. Podczas tresury słoni, pyta:
      - Tato, co to jest to długie, co zwisa słoniowi pod brzuchem?
      - To jest penis słonia, Jasiu.
      - Dziwne. Gdy rok temu byłem tu z mamą powiedziała, że to nic.
      - No, skoro mama ma takie wymagania...

      ZNAMIONA SUKCESU na poszczególnych etapach życia:

      4 lata - nie sikać w majtki
      12 lat - mieć przyjaciół
      18 lat - posiadać prawo jazdy
      20 lat - uprawiać seks
      35 lat - dużo zarabiać
      60 lat - uprawiać seks
      70 lat - posiadać prawo jazdy
      75 lat - mieć przyjaciół
      80 lat - nie sikać w majtki

      Przewodnik po Rzymie oprowadza po mieście bogatego, amerykańskiego turystę:
      - To jedyny w swoim rodzaju gmach...
      - Też mi coś! - przerywa mu Amerykanin. - U nas, w Ameryce, mamy tysiąc takich
      gmachów!
      - Bardzo możliwe, bo to dom wariatów

      Zniechęcony bezbarwnym życiem erotycznym mąż mówi w łóżku do żony:
      - Dlaczego nigdy mi nie mówisz kiedy masz orgazm?
      Żona, rzucając mu obojętne spojrzenie:
      - Bo cię nigdy wtedy nie ma w domu.

      Na egzaminie, po kilku zadanych pytaniach profesor mówi do studenta:
      – Leje pan wodę!
      – Panie profesorze, cóż zrobić, skoro temat jak rzeka!

      Siedzi mały żebrak ze swoją matką pod kościołem i mówi:
      - Mamo, kupy mi się chce.
      - Zaraz ci synku ukroję.

      Coś dla żonatych:
      - Jaki jest skład chemiczny małżeństwa?
      - Mało zasad, dużo kwasów.

      Anegdota muzyczna
      Pewnego razu Jerzy Fryderyk Haendel został zaproszony na przyjęcie. Wiedząc, że
      muzyk jest smakoszem, gospodarz domu poczęstował go znakomitym winem.
      - Jak panu smakuje, mistrzu? Czy nie sądzi pan, że to wino jest równie cudowne
      jak pańskie oratorium?
      - Smakuje, smakuje - przyznał Haendel - ale coś mi cienko śpiewa.
      - Jeśli panu nie smakuje, proszę sobie wybrać inne. Mam jeszcze w piwnicy porto,
      burgunda, tokaj, reńskie...
      - Proszę przynieść wszystkie. Oratorium nigdy nie może obejść się bez chóru!

      Zagadki muzyczne
      * * *
      - Jak odróżnić wiewiórkę od fortepianu?
      - Postawić oboje pod drzewem. To co na drzewo wejdzie na pewno nie będzie
      fortepianem.
      * * *
      - Co mają wspólnego ze sobą pianista i piłkarz?
      - Obaj żyją z grania.
      * * *
      - Co to jest: leży pod drzewem i robi Szszszsz...?
      - Pijany gajowy próbuje zaśpiewać Szła dzieweczka do laseczka.

      Humor z zeszytów szkolnych
      = W puszczy żyje dużo drapieżników, które mogą człowieka pożreć, zadusić i zostawić.
      = Najmniejszą częścią organizmu jest palec.
      = Higiena polega na pomnażaniu dzieci w internatach i szkołach.
      = Ślimak ma jednocześnie płeć żeńską i męską, ale z tego nie korzysta.
      = Królik składa się z głowy, nóg, brzuszka i kożuszka.
    • danway2005 Kącik - numer 28. 31.12.05, 21:00
      W straży pożarnej dzwoni telefon.
      - Dzień dobry, czy to ZUS?
      - ZUS spłonął.
      Po pięciu minutach znowu dzwoni telefon.
      - Dzień dobry, czy to ZUS?
      - ZUS spłonął.
      Po następnych pięciu minutach znowu dzwoni telefon.
      - Dzień dobry, czy to ZUS?
      - Ile razy mam panu powtarzać, że ZUS spłonął! - odpowiada wściekły strażak.
      - Ale jak przyjemnie tego posłuchać!...

      Blondynka przeglądając nekrologi w gazecie, mówi do męża:
      - Napisali, że wymarła cała żeńska część pewnej rodziny.
      - Jak to?
      - Posłuchaj: "Odeszła nasza ukochana matka, żona, babcia, siostra, ciocia,
      szwagierka i synowa".

      Sherlock Holmes wybrał się z Doktorem Watsonem do lasu na biwak. Wieczorem
      zapaili ognisko, rozbili namiot i zasnęli. W środku nocy Holmes budzi Watsona i
      pyta:
      - Drogi Watsonie, czy śpisz?
      - Nie.
      - A co widzisz nad sobą, drogi Watsonie?
      - Widzę miliony gwiazd, drogi Sherlocku.
      - I co ci to mówi, drogi Watsonie?
      - Zależy jak na to spojrzeć: z astronomicznego punktu widzenia mówi mi to, że są
      miliony galaktyk z miliardami gwiazd; z astrologicznego punktu widzenia widzę,
      ze wchodzimy w znak Byka; z meteorologicznego punktu widzenia mówi mi to, że
      jest szansa na dobrą pogodę jutro; z futurystycznego punktu widzenia sądzą, że
      kiedyś ludzie będą latać do gwiazd. A cóż tobie to mówi, drogi Sherlocku?
      - Mnie to mówi, drogi Watsonie, że ktoś nam ktoś zapier... namiot!

      Myśliwy opowiada koledze o swoim polowaniu na kaczki:
      - Leci pierwsza, strzelam! Druga, strzelam! Trzecia, strzelam! Czwarta,
      strzelam! Piąta, szósta, siódma... wszystkie spadają na ziemię martwe.
      - Chwileczkę, a nie musiałeś ładować dubeltówki?
      - Nie miałem na to czasu!

      Do Warszawy przyjechał japoński dziennikarz. Po tygodniu faksuje do redakcji:
      - Ta Polska, to cywilizowany kraj. Mieszka tu dużo ludzi różnych narodowości. Są
      nawet Indianie, którzy leją się kijami bejzbolowymi z łysymi buddyjskimi
      mnichami w młodzieżowych strojach.

      Chirurg pyta pielęgniarkę:
      - Co my tam mamy, siostro, do roboty?
      - Dwa lekkie przypadki: katastrofa kolejowa oraz poparzenie i jeden ciężki: mąż,
      który nie chciał zmywać naczyń.

      Klientka zwraca się do ekspedientki:
      - Chciałabym przymierzyć tę niebieską sukienkę na wystawie.
      - Bardzo proszę, ale czy nie wolałaby pani skorzystać raczej z przymierzalni?

      Anegdota muzyczna
      Śpiewak operowy zapytał Jana Filipa Rameau, czy łatwo jest komponować.
      - Pan też może spróbować tej sztuki - odpowiedział kompozytor. - Oto kartka
      papieru nutowego. Proszę wziąć igłę i pokłuć ten papier na liniach i między liniami.
      Gdy śpiewak skończył, Rameau wziął kartkę, zmienił każdą dziurkę na pięciolinii
      w nutę różnej wartości, podzielił je na takty i otrzymaną w ten sposób frazę
      muzyczną użył jako tematu do arii jednej ze swych oper.

      Zagadki muzyczne
      * * *
      - Co jest klęską dla piosenkarza?
      - Gdy się zorientuje, że stracił głos.
      - A co jest jeszcze większą klęską?
      - Kiedy się NIE zorientuje, że stracił głos.

      * * *
      - Dlaczego niektórzy piosenkarze zamykają oczy, gdy śpiewają?
      - Bo nie mogą znieść widoku cierpiących słuchaczy.

      * * *
      - Jak kłamią muzycy?
      - Jak z nut.

      Humor z zeszytów szkolnych
      = Woda słona zawiera w sobie sól, a słodka cukier.
      = W karczmie muzykant rżnął skrzypce od ucha do ucha.
      = Konopnicka żyła od urodzenia aż po śmierć.
      = Prostokąt różni się od kwadratu tym, że raz jest wyższy, a raz szerszy.
      = Jontek na swoim zegarze w chałupie znalazł wskazówki do życia.
    • danway2005 Kącik - numer 29. 31.12.05, 21:56
      Przed wjazdem na autostradę w stanie Nebraska stary, poobijany samochód
      zatrzymuje się przed szlabanem z napisem: "Przejazd płatny". Z budki wychodzi
      facet i mówi do kierowcy:
      - Dolar za samochód i dolar za pasażera.
      Kierowca ze zrozumieniem kiwa głową i odpowiada:
      - Samochód może pan wziąć za dolara, ale żony mniej niż za trzy dolary nie oddam!

      Ciocia przychodzi w odwiedziny do małej Małgosi. Mała mówi:
      - Wiesz ciociu, tej wiosny nasza suczka urodziła pięć piesków.
      - To pewnie mieliście niespodziankę?
      - Jeszcze jaką! Nawet nie wiedzieliśmy, że ona wyszła za mąż!

      Niedziela wieczór. Fąfara zasypia przed telewizorem. W pewnej chwili budzi się,
      ziewa i pyta żonę:
      - Czy coś mówiłaś, kochanie?
      - Tak. Rano powiedziałam ci "Dzień dobry".

      Przychodzi skin do laryngologa.
      - Panie doktorze, nic nie słyszę. Chyba mam zatkane uszy.
      Lekarz zagląda wziernikiem do uszu skina i mówi:
      - Nie masz zatkanych uszu, tylko ci mózg z głowy wycieka.

      Na polowaniu Fąfara strzela do bażanta, który właśnie poderwał się do lotu.
      - Trafiłem! - cieszy się Fąfara. - Nawet pióra poleciały!
      - To prawda - potwierdza jakiś myśliwy. - Pióra poleciały, ale razem z bażantem.

      Na Marsie spotykają się kosmonauci z Ziemi oraz kosmita.
      - Co wy tu robicie? - pyta kosmita.
      - Prowadzimy badania, a ty?
      - Ja tu tylko na chwilę wylądowałem. Szukam kogoś, kto mi wyrwie zęba.
      - Niestety nie możemy ci pomóc, nie znamy się na zębach kosmitów. Wracaj na
      swoją planetę i pójdź do dentysty.
      - Łatwo powiedzieć. To jest sześć lat świetlnych stąd!

      Rodzinny, niedzielny obiad przerwała 10-letnia córka, oświadczając:
      - Nie jestem już dziewicą.
      Zapada grobowa cisza, którą przerwał ojciec:
      - Marta - mówi do żony - ty jesteś temu winna. Ubierasz się tak frywolnie, że
      faceci oglądają się za tobą na ulicy i gwiżdżą! Mało tego, zachowujesz się
      obscenicznie przy naszej córce.
      Do starszej, 20-letniej córki krzyczy:
      - Ty też jesteś winna! Pieprzysz się z pierwszym lepszym kolesiem na naszej
      sofie gdy tylko wyjdziemy z domu! I to na oczach młodszej siostry! I jeszcze
      masz w szafce wibrator!
      W tej chwili odzywa się jego żona:
      - Zamknij się! A kto wydaje połowę każdej pensji na prostytutki? Kto spaceruje
      po dzielnicy czerwonych latarni z naszą córeczką? A odkąd mamy telewizję
      kablową, oglądasz pornole nawet przy małej! No i ta twoja szmatława
      sekretareczka. Myślisz że nie wiem po co zostajesz po godzinach w pracy?
      Pełna zwątpienia matka zwraca się do córeczki, będącej powodem dyskusji:
      - Jak to się stało, skarbie?
      - To przez nauczycielkę. Zmieniła mi rolę w jasełkach. Nie jestem już dziewicą,
      tylko pastereczką.

      Dzwoni lekarz rodzinny do pacjenta:
      - Po przejrzeniu pańskich wyników badań mam dla pana dwie wiadomości, jedną
      dobrą drugą złą. Od której zacząć?
      - Może od dobrej...
      - Zostało panu 24 godziny życia.
      - I to ma być dobra wiadomość? A jaka jest zła wiadomość?
      - Miałem to panu powiedzieć wczoraj.

      Anegdota muzyczna
      Józef Haydn przez wiele lat był kapelmistrzem na dworze księcia Esterhazy.
      Pewnego razu książę w przystępie złego humoru postanowił rozwiązać całą
      orkiestrę. Dowiedziawszy się o tym Haydn skomponował Symfonię pożegnalną, przy
      której wykonaniu poszczególni członkowie orkiestry opuszczają estradę jeden po
      drugim, aż scena będzie pusta.
      Kiedy symfonia ta została odegrana przed księciem, każdy z muzyków po wykonaniu
      swej partii zgasił świecę przy swym pulpicie z nutami i opuścił estradę. Książę
      Esterhazy poznał się na żarcie Haydna i postanowił całą orkiestrę zatrzymać.

      Zagadki muzyczne
      * * *
      - Czym różni się fortepian od słonia?
      - Fortepian można zasłonić, a słonia nie można zafortepianić.
      * * *
      - Jaka jest różnica między początkującym skrzypkiem a nie naoliwionymi drzwiami?
      - Żadna. I to i to okropnie skrzypi.

      Humor z zeszytów szkolnych
      = Nauczycielka puszczała płyty, które szły z żołnierzami do boju.
      = Chopin umarł na zapalenie skrzeli.
      = Antek ciężko pracował rękami, a Boryna językiem.
      = Chopin to najprawdopodobniej największy gracz na świecie.
      = Perkusja to zestaw garnków, w których gotuje się muzyka.
    • danway2005 Kącik - numer 30. 31.12.05, 22:04
      Premiera dowcipu
      - Co robią wędliny, gdy dowiadują się, że są z Constaru, a nie z innej firmy?
      - Zielenieją z zazdrości.

      Przychodzi baba do lekarza.
      - Panie doktorze, po nocach śnią mi się postacie z "Gwiezdnych Wojen".
      - Kiedy to się zaczęło?
      - Dawno, dawno temu, w odległej galaktyce...

      Robot C3-PO miał poważny wypadek i przewieziono go do szpitala. Lekarze położyli
      go na sali operacyjnej i robią co mogą, aby go uratować. W pewnej chwili lekarz
      ze współczuciem głaszcze C3-PO po główce i mówi:
      - Niestety, panu już nie pomożemy, ale mam prośbę. Na sąsiedniej sali zepsuło
      się radio. Czy zostanie pan dawcą organów?

      Blondynka mówi do męża:
      - Wiesz, kochanie? Dziś wpadłyśmy na siebie z Zosią...
      - Dobrze wiesz, że mnie te wasze babskie sprawy nie interesują!
      - No tak, ale mechanik twierdzi, że auto będzie do odbioru najwcześniej za tydzień.

      Kawiarenka internetowa
      Wchodzi mężczyzna do kawiarenki internetowej i pyta:
      - Czy są wolne komputery?
      - Nie, mamy wszystkie szybkie.

      Myśliwy przechwala się przed kolegami swoją pewną ręką i niezawodnym okiem. Aby
      zademonstrować swoje umiejętności strzeleckie, strzela do przelatującej gęsi.
      Gęś leci dalej.
      - Koledzy cud, cud! - woła do kolegów. - Pierwszy raz w życiu widzę lecącą
      martwą gęś!

      Klasówka z matematyki, w klasie pełne skupienie, nagle nauczycielka mówi:
      - Zdaje mi się że słyszę jakieś głosy!
      Jasio szepcze do kolegi z ławki:
      - Mi też, ale ja się na to leczę...

      Dowcip małżeński
      Mąż:
      - Chciałbym te wakacje spędzić tam, gdzie jeszcze nigdy nie byłem.
      Żona:
      - Świetnie! Co powiesz na naszą kuchnię?

      Terrorysta pyta kolegę:
      - Ahmed, wierzysz w sny?
      - Nie.
      - A ja wierzę. Na przykład w zeszłym tygodniu śniło mi się, że jestem w
      samolocie lecącym do Bejrutu i trzymam granat w ręku. Obudziłem się natychmiast
      i okazało się, że rzeczywiście tam jestem!

      Anegdota muzyczna
      Podczas próby orkiestry znakomity polski dyrygent i kompozytor Feliks
      Nowowiejski (1877-1946) wielokrotnie wstrzymywał muzyków zwracając się za każdym
      razem do trębacza z pretensją:
      - Niech pan gra forte!
      Trębacz dął z całej siły, ale Nowowiejski ciągle był niezadowolony. Wreszcie
      nieszczęsny muzyk wykrzyknął:
      - Już głośniej nie mogę!
      - Dlatego właśnie zwracałem panu kilkakrotnie uwagę, że w partyturze napisane
      jest dla trąbki: forte a nie forte fortissimo

      Zagadki muzyczne

      * * *
      - Jak nazywa się po polsku Compact Disc?
      - Płaskokrążek Lustronumeryczny.

      * * *
      - Dlaczego na ludzi słuchających ostrej muzyki mówimy metalowcy?
      - Bo żelazowcy brzmi dosyć głupio.

      Humor z zeszytów szkolnych
      = Jak Nil wylewał, to Egipcjanie chodzili zalani.
      = Węże zaliczamy do głowonogów.
      = Jacek Soplica chciał wyjechać z kraju, aby zapomnieć o ukochanym.
      = Jagienka lubiła polować na grubego zwierza, więc zdobyła Zbyszka.
      = Kiedyś księża sprzedawali upusty.
    • danway1 Kącik - numer 31 25.01.06, 09:26
      Dowcip o prędkości
      - Które z żyjących na ziemi żyjątek porusza się z prędkością światła?
      - Ślimak na żarówce.

      Dowcip przedwyborczy
      - Pierwsza rzecz, jaką należy zrobić w Polsce, jeśli wybory prezydenckie wygra
      Religa?
      - Masaż serca Kaczyńskiego.

      Star Wars
      - Jak po czesku nazywa się film "Gwiezdne wojny"?
      - "Svetlowe poticzki".
      - A po rosyjsku?
      - "Zwiezdnyje igraszki".

      Dowódca rosyjskiej rakiety melduje do bazy Bajkonur:
      - Nasze pokładowe monitory komputerowe chyba się zepsuły.
      - Co się stało?
      - Strasznie śnieżą.
      - Nic dziwnego, że śnieżą. Właśnie przelatujecie nad Antraktydą.

      Koleś spotyka na ulicy skina.
      - Gdzie biegniesz?
      - Chcę zapobiec bijatyce.
      - A kto się chce bić?
      - Ten, który mnie goni!

      Kupił Wacek samochód na giełdzie. Niedługo potem w samochodzie pękł pasek
      klinowy. Wacek nie miał nic pod ręką oprócz sznurka, więc zawiązał sznurek,
      który miał pełnić rolę paska klinowego. Po kilku kilometrach samochód nie chce
      jechać. Wacek podnosi maskę samochodu i stwierdza, że sznurek pękł, więc
      zawiązuje drugi kawałek sznurka. Po kilku kilometrach samochód znów staje i
      sytuacja się powtarza.
      Po kilku tygodniach Wacek sprzedaje samochód. Nowy nabywca dziwi się:
      - Panie! Taki dobry samochód sprzedajesz pan za pół darmo? Wóz nie jest
      przerdzewiały, silnik pracuje bez zarzutu...
      - To prawda - odpowiada Wacek - samochód jest bez zarzutu, ale ile zużywa sznurka!

      Jasio, syn pirotechnika puka do drzwi terrorysty i mówi:
      - Przyniosłem panu bombę od taty.
      - Tylko jedną? A gdzie druga?
      - Zostawiłem ją w szkole, pod ławką..

      Szeregowy Fąfara idzie do oficera i prosi go o przepustkę.
      - Zostałem zaproszony na ślub. Moja znajoma wychodzi za mąż.
      - Znajoma? A kim będzie pan młody?
      - Jeśli dostanę przepustkę, to ja!

      Anegdota muzyczna
      Na premierze opery Tosca jakaś kobieta zapytała siedzącego obok Giacomo Pucciniego:
      - Czemu nie bije pan braw? Czyżby nie podobała się panu opera?
      - No, niezupełnie. Są w niej miejsca, które wydają mi się nie dość przejrzyste.
      - Twórca opery może mieć przecież własne oryginalne pomysły.
      - Tak, zapewne, ale gorzej jest z tym naśladownictwem. Nie miała pani wrażenia,
      że w tej operze słychać było motywy innych kompozytorów, na przykład Verdiego?
      - To tylko włoska tradycja...
      - Nie sądzę. Partie chóralne winny mieć więcej lekkości i żywsze tempo...
      - Naprawdę tak pan uważa?
      - Jestem o tym głęboko przekonany!
      Następnego dnia w mediolańskiej prasie ukazał się artykuł zatytułowany: Rozmowa
      z Giacomo Puccinim o jego "Tosce", ku zdziwieniu samego kompozytora, który nie
      przypuszczał, że jego sąsiadka z opery była... dziennikarką.

      Zagadka
      - Jaka jest różnica między czarodziejką a czarownicą?
      - Mniej więcej 20 lat.

      Humor z zeszytów szkolnych
      = Dziewczyna była młoda, bo jeszcze nie skończyła osiemnastego wieku.
      = W greckim teatrze nie było nagłośnienia, więc aktorzy stali na kolumnach.
      = Jedynymi kolekcjonerkami, które nie muszą łowić pereł, a i tak je mają, są małże.
      = Zwyczaj opalania się na plaży pochodzi z epoki brązu.
      = Juliusz Słowacki napisał dużo wieszczy.
    • danway1 Kącik - numer 32 25.01.06, 09:49
      Mieszkanie jednego z profesorów uczelni technicznej. O trzeciej w nocy dzwoni
      telefon.
      Zaspany profesor podnosi słuchawkę.
      - Słuuuucham.
      - Śpisz?
      - Taaaaa.
      - A my się k..a jeszcze uczymy!

      Nowo-Ruski postanowił się ożenić. Najpierw wybrał się do biura nieruchomości,
      żeby zakupić nowy dom dla przyszłej żony.
      - Potrzebuję okrągłego domu - mówi do sprzedawcy.
      - Jak bardzo ma być okrągły?
      - Powiedziałem chyba dostatecznie wyraźnie! Okrągły to okrągły!
      - No ale cały okrągły? Może chodzi panu o niektóre ścianki, część dachu?
      - Nie zrozumiałeś co ja do ciebie mówię? On ma być cały okrągły!
      - No dobrze. Ale niech pan chociaż powie po co panu taki dom?
      - Teściowa wczoraj przy zaręczynach powiedziała: "U was tyle pieniędzy, więc na
      pewno i dla mnie znajdzie się w waszym domu jakiś mały kącik".

      Dziadek postanowił ubezpieczyć się na życie. Agent ubezpieczeniowy pyta go:
      - A ile dziadku macie lat?
      - 84.
      - Przykro mi, ale w tym wieku już nie ubezpieczamy.
      - Szkoda. Ale się mój tato zasmuci.
      - To was ojciec żyje?
      - Ano żyje.
      - A ile ma lat?
      - 104.
      - Niech go pan do mnie przyprowadzi jutro, obu was ubezpieczę!
      - Naprawdę? A to się mój dziadek ucieszy!
      - To pana dziadek też żyje? - pyta zdziwiony agent.
      - Ano żyje.
      - Niech przyjdzie jutro, też go ubezpieczę.
      - On nie może, jutro się żeni.
      - W tym wieku chce mu się żenić?
      - Nie chce mu się, on musi!

      Fąfara rozmawia z kumplem. W pewnej chwili pyta go:
      - A co słychać u twojej żony?
      - Uczę ją chodzić.
      - A cóż jej się stało?
      - Odkąd sprzedałem samochód stwierdziłem, że zapomniała, biedaczka, jak się chodzi.

      Fąfara chwali się sąsiadowi:
      - Podczas ostatniego polowania ustrzeliłem trzy kaczki.
      - Dzikie kaczki?
      - Dzikie to one nie były, ale ta ich właścicielka...

      Nauczycielka pyta ucznia:
      - Krzysiu, dlaczego dzisiaj w szkole nie ma Jasia?
      - Bo jest w szpitalu.
      - Co się stało?
      - Wczoraj w piwnicy jego dziadka znaleźliśmy bombę z drugiej wojny. Założyliśmy
      się kto ją rozbroi i ja przegrałem...

      Brunetka pyta blondynkę:
      - Jak się udała twoja pierwsza przejażdżka samochodem?
      - Lepiej się nie pytaj! Całą drogę musiałam pchać samochód.
      - Jakaś awaria?
      - Nie. Zapomniałam wziąć prawa jazdy.

      Anegdota muzyczna
      Pewna solistka śpiewała arię odwrócona tyłem do publiczności. Dyrygujący
      orkiestrą austriacki dyrygent Herbert von Karajan (1908-1989) w przerwie zwrócił
      się do artystki:
      - Proszę pani, jak ja dyryguję w takcie na trzy czwarte, to niech pani nie kręci
      tyłkiem w takcie na cztery czwarte, bo to mnie myli!

      Zagadka na koniec
      - Co to jest ławka szkolna?
      - Jest to platforma z czterema podpórkami, potrzebująca małej przeróbki
      artystycznej.

      Humor z zeszytów szkolnych
      = W średniowieczu płonęło dużo hektarów leśnych, bo nie było zakazu
      wyrzucania niedopałków papierosów do lasu.
      = Obraz kosztował mało, więc był po abstrakcyjnej cenie.
      = Święty Mikołaj mieszka na północy Finlandii, a dokładniej w Japonii.
      = Przydawka to część zdania, która czasem się przydaje.
      = Andrzej nie miał taty, więc zajmował się nim ojciec.
    • danway1 Kącik - numer 33 25.01.06, 09:55
      Star Wars
      Mistrz Yoda uczy Luke'a Skywalkera sztuki mocy rycerzy Jedi.
      - Twój myśliwiec znajduje się w tym bagnie. Popatrz! Dzięki mej mocy, nie
      dotykając go, podniosę go do góry.
      Po chwili myśliwiec unosi się nad bagnem.
      - Teraz ty, Luke! Skoncentruj się i użyj swej mocy, aby podnieść go jeszcze wyżej.
      Luke'owi mimo ogromnej koncentracji nie udaje się ta sztuka. Yoda mówi:
      - Wysil całe ciało! Rozluźnij swój umysł, a moc będzie z tobą!
      Luke robi się czerwony na twarzy, wytęża całe swoje ciało, jednak myśliwiec ani
      drgnie. Mistrz Yoda pyta:
      - Luke, czy czujesz moc?
      - Jeszcze nie, ale czuję smród, bo z tego wysiłku właśnie narobiłem w gacie!

      Przy stoliku w niedużej knajpie dwóch panów spożywa obiad. Jeden z nich odzywa się:
      - Zmuszony jestem stołować się tutaj, bo żona nie chce nic gotować.
      - Ale z pana szczęściarz! Ja tu jadam, ponieważ moja żona uparła się, że będzie
      gotować.

      Młody fotograf przynosi swoje zdjęcia do znanej gazety codziennej. Redaktor
      stwierdza:
      - Nasza redakcja przyjmuje tylko zdjęcia od fotografów o bardzo znanych nazwiskach.
      - To wspaniale! Nazywam się Mickiewicz.

      Na egzaminie, po kilku zadanych pytaniach profesor mówi do studenta:
      – Leje pan wodę!
      – Panie profesorze, cóż zrobić, skoro temat jak rzeka.

      Facet pyta strażaka:
      - Dlaczego już pan odjeżdża? Przecież jeszcze pan nie ugasił całego pożaru.
      - Niech pan z pretensjami zgłasza się do mojego komendanta! Ja chciałem pracować
      na całym etacie, a on dał mi tylko pół.

      Lekarz pyta żołnierza:
      - Miał pan anginę?
      - A kto by spamiętał wszystkie swoje dziewczyny..

      Córka Nowo-Ruskiego chwali się w szkole:
      - Wczoraj tatuś zabrał mnie do restauracji. Czego to ja nie jadłam! Najlepszy
      gatunek kawioru, homary, ostrygi, szaszłyki z ośmiornic... Tak się objadłam, że
      prawie umarłam.
      W tym momencie jedna z chudziutkich słuchaczek jej opowieści mówi:
      - Czemu tylko prawie umarłaś? Tatusiowi pieniążków zabrakło?

      Anegdota muzyczna
      Gdy w Paryżu miała odbyć się premiera wielkiego oratorium Józefa Haydna
      "Stworzenie świata", dyrektor zwrócił się do śpiewaków z prośbą, by zjawili się
      w strojach stosownych do wykonywanych partii.
      - Panie dyrektorze - zaprotestowała wykonawczyni partii Ewy. - Jestem szanującą
      się artystką i w stroju Ewy nie będę śpiewać!

      Na lekcji przyrody nauczyciel mówi do uczniów:
      - Małpa przez tydzień zjada tyle bananów, ile waży.
      Jasio:
      - A skąd ona wie, ile waży?

      Humor z zeszytów szkolnych
      = W nocy z 29 na 30 listopada rozpoczęło się powstanie styczniowe.
      = Staś na pustyni był taki głodny, że mógłby zjeść słonia z kopytami.
      = Bory sosnowe powstały na Pomorzu po tym, jak Lądolód Skandynawski sprowadził
      do Polski sosny.
      = Wynik 0:0 utrzymał się do końca przerwy.
      = Antek miał kataru po dziurki w nosie.
      = Kacper uśmiechnął się od ducha do ducha.
    • danway1 Kącik - numer 34 25.01.06, 10:03
      Star Wars
      Han Solo opowiada swojemu wnukowi wspomnienia z czasów, gdy walczył z Imperium:
      - Po katastrofie mojego Sokoła Milenium, wraz z załogą znalazłem się na planecie
      Yawa, gdzie tułaliśmy się przez 40 dni, żywiąc się wyłącznie własnymi butami
      kosmicznymi. Tylko ja przeżyłem.
      - Dziadku, pewnie miałeś najsilniejszy organizm.
      - Nie, miałem największe buty!

      Dwie blondynki czytają horoskopy w gazecie. Jedna mówi:
      - Czy wiedziałaś, że Chopin był rybą?
      - Niemożliwe! Do tej pory myślałam, że był kompozytorem!

      Dla dorosłych
      - Jaka jest różnica między prostytutką, nimfomanką a blondynką?
      * Prostytutka mówi: "Skończyłeś już?"
      * Nimfomanka mówi: "Co, już skończyłeś?"
      * Blondynka mówi: "Beżowy... tak. Pomaluję sufit na beżowo!"

      Dowcip z czasów komuny
      W jednym z moskiewskich przedszkoli pani pyta dzieci:
      - W jakim kraju dzieci mają najładniejsze zabawki?
      - W Związku Radzieckim! - odpowiadają chórem dzieci.
      - A w jakim kraju dzieci mają najładniejsze ubranka?
      - W Związku Radzieckim! - znów odpowiadają dzieci.
      - A w jakim kraju żyją najbardziej szczęśliwi ludzie?
      - W Związku Radzieckim! - jeszcze raz odpowiadają dzieci.
      Nagle nauczycielka zauważa, że jedno z dzieci stoi w kącie i płacze.
      - Wowa, dlaczego płaczesz?
      - Bo ja tak bardzo chciałbym mieszkać w Związku Radzieckim...

      Dwóch lekarzy rozmawia po dyżurze w przychodni:
      - Miałeś dzisiaj jakichś ciekawych pacjentów? Może pacjentki?
      - Była lwica.
      - Lwica? Przecież nie jesteś weterynarzem!
      - No, ale przyszła Lwica... No wiesz, żona Rywina.

      8-letni Jasio pyta mamę:
      - Mamusiu, skąd się wziąłem?
      - Bóg cię przysłał, kochanie.
      - A ciebie?
      - Mnie też.
      - A tatę?
      - Też, kochanie.
      - A babcię i dziadka?
      Matka wzdycha:
      - Tak, ich też.
      - A ich rodziców też?
      - Tak, ich rodziców też! - odpowiada poirytowana mama.
      - Mamo, chcesz mi powiedzieć, że w naszej rodzinie nikt nie uprawiał seksu od
      200 lat? Nic dziwnego, że każdy taki wkurzony chodzi.

      Siedzą dwie anorektyczki w wannie. Jedna mówi do drugiej:
      - Teraz mnie trzymaj! Wypuszczam wodę

      Anegdota muzyczna
      Niemiecki kompozytor Robert Schumann (1810-1856) wraz ze swoją żoną Klarą -
      znaną pianistką, podróżował z koncertami po świecie, odnosząc wielkie sukcesy.
      Po jednym z koncertów wydano
      na cześć Klary przyjęcie u pewnego burmistrza, który zapytał
      kompozytora:
      - Czy pan, panie Schumann jest również muzykalny?

      Dwaj koledzy z wojska spotykają się po latach. Wchodzą do restauracji i siadają
      za stolikiem.
      - Zamówimy wódkę czy koniak? - pyta pierwszy.
      - A kto będzie płacił?

      Humor z zeszytów szkolnych
      = Skłodowska-Curie byłą pierwszą kobietą, która weszła na Sorbonę.
      = Dziedziczność pozwala wyjaśnić, dlaczego skoro dziadek i ojciec nie mieli
      dzieci, to i my będziemy bezdzietni.
      = Wiewiórka żywi się orzechami bardzo twardymi, bo gdyby nie jadła, to by jej
      zarosła paszcza.
      = Porażonego prądem należy przede wszystkim wyciągnąć z kontaktu.
      = Znanym drapieżnikiem leśnym jest drapichrust.
    • danway1 Kącik - numer 35 25.01.06, 10:07
      Przewodnik po Rzymie oprowadza po mieście bogatego, amerykańskiego turystę:
      - To jedyny w swoim rodzaju gmach...
      - Też mi coś! - przerywa mu Amerykanin. - U nas, w Ameryce, mamy tysiąc takich
      gmachów!
      - Bardzo możliwe, bo to dom wariatów.

      Na przepustce szeregowiec Fąfara idzie ze swoją dziewczyną przez park. W pewnej
      chwili podchodzi do nich dziennikarz i prosi żołnierza o krótki wywiad. Po
      udzieleniu wywiadu dziennikarz wyjmuje aparat fotograficzny i mówi:
      - A teraz zrobię wam obojgu fotkę dla czytelników mojej gazety.
      Żołnierz:
      - Stop! Obiektów wojskowych nie można fotografować!

      Lato. Gość konsumujący w gospodzie drugie danie co chwila odgania natrętne
      chmary much. W końcu wzywa kelnera.
      - To skandal! Czy zawsze jest tutaj tyle much?
      - Tylko w porze obiadowej. Rano i po południu muchy nie są tak dokuczliwe, bo
      przenoszą się do kibla stojącego za gospodą.

      Skin zauważa nad brzegiem rzeki wędkarza łowiącego ryby. Myśli: zapytam go, czy
      biorą. Jak powie, że biorą, powiem, że takiemu debilowi to zawsze biorą. Jak
      powie, że nie biorą powiem, że takiemu debilowi nie zawsze biorą.
      - Jak tam, panie wędkarz? Biorą ryby?
      - Spadaj, debilu!

      W środku nocy Antka obudził jakiś hałas w kurniku. Chwyta strzelbę, otwiera
      drzwi i woła:
      - Kto tam? Odpowiadać, bo strzelam.
      - Nikt! To tylko my; kura i stary kogut.

      Tato zwraca uwagą Jasiowi:
      - Uważaj, żebyś nie pobrudził obrusu babci. Babcia go wyprała, trzeba szanować
      cudzą pracę.
      - Ale przecież babcia jest nasza, a nie cudza!

      Jasio z kolegą bawią się w Indian. Biegają jak szaleni z pokoju do pokoju. Nagle
      zawadzają o wielkie lustro, które rozbija się na drobne części.
      - Te siedem lat nieszczęścia to przesąd! - stwierdza kolega Jasia. - Najgorsze
      będzie najbliższe pięć minut, bo słyszę, że twój tata tu idzie!

      Anegdota muzyczna
      Pewien arystokrata zwrócił się do Józefa Haydna, aby wysłuchał jak jego
      uzdolniony syn gra na klawesynie. Po koncercie ojciec zapytał kompozytora:
      - Nieprawdaż, że on pięknie gra?
      - Ma zadziwiającą technikę.
      - Naprawdę, mistrzu?
      - Tak. Proste utwory potrafi grać z wielką trudnością.

      W klasztorze nagle otwierają się drzwi i wpada do środka młoda zakonnica.
      Biegnie prosto do matki przełożonej:
      - Matko przełożona, matko przełożona, zgwałcili mnie, co robić?
      - Zjeść cytrynę - odpowiada matka przełożona.
      - Pomoże?
      - Pomoże, nie pomoże... Ale przynajmniej ten uśmiech zniknie.

      Humor z zeszytów szkolnych
      = Szkielet utrzymuje nas na nogach. Gdyby nie było szkieletu, to mięso ciągle
      spadałoby na ziemie.
      = Ptaków nie należy potępiać.
      = Ludzie nie mają ogonów, bo do odpędzania much wynaleźli packi.
      = Roztworami mineralnymi nazywamy roztwory, w których rozpuszczona jest sól,
      cukier, mleko i inne lekarstwa.
      = Aby się nie zarazić, trzeba myć wszystkie owoce i nie jeść na tej samej misce
      co pies.
    • danway1 Kazanie!! 27.01.06, 13:55
      Nowy ksiądz był spięty, bo miał prowadzić swoją pierwszą mszę w parafii.

      Postanowił dodać do świętej wody kilka kropelek wódki, żeby się rozluźnić. I tak
      się stało. Czuł się wspaniale. Gdy po mszy wrócił do pokoju znalazł list:

      "Drogi Bracie, następnym razem dodaj kropelki wódki do wody, a nie kropelki wody
      do wódki. A teraz słuchaj i zapamiętaj: - Msza trwa godzinę, a nie dwie połówki
      po 45 minut;

      - Jest 10 przykazań, a nie 12;

      - Jest 12 apostołów, a nie 10;

      - Krzyż trzeba nazwać po imieniu, a nie to "duże T";

      - Na krzyżu jest Jezus, a nie Che Guevara;

      - Jezusa ukrzyżowali, a nie zajebali i to żydzi, a nie Indianie;

      - Nie wolno na Judasza mówić "ten skurwysyn";

      - Ci co zgrzeszyli idą do piekła, a nie w pizdu;

      - Inicjatywa, aby ludzie klaskali była imponująca, ale tańczyć "makarenę" i
      robić pociąg to przesada;

      - Opłatki są dla wiernych, a nie jako deser do wina;

      - Poza tym Maria Magdalena była jawnogrzesznicą, a nie kurwą;

      - Kain nie ciągnął kabla, tylko zabił Abla;

      - Na początku mówi się "Niech będzie pochwalony", a nie "kurwa mać";

      - A na koniec mówi się "Bóg zapłać", a nie "ciao";

      - Po zakończeniu kazania schodzi się z ambony po schodach, a nie zjeżdża po
      poręczy.

      - Ten obok w "czerwonej sukni", to nie był transwestyta, to byłem ja Biskup. Amen
    • danway1 Kącik - numer 36 27.01.06, 14:35
      Jasio mówi do kolegi:
      - Moja starsza siostra ma szczęście!
      - Dlaczego?
      - Była na prywatce, na której urządzono konkurs. Każdy chłopak musiał albo
      pocałować dziewczynę, albo dać jej czekoladę.
      - No i co?
      - Przyniosła 20 czekolad!

      Do gabinetu ginekologicznego wchodzi młoda kobieta i widzi dwóch mężczyzn w
      białych fartuchach.
      - Ja na badania.
      - Niech pani zdejmie majtki i położy na fotelu.
      Jeden z mężczyzn dokładnie przebadał kobietę, potem drugi.
      - I co? W porządku? - pyta pacjentka.
      - Nic dziwnego nie zauważyliśmy, ale niech pani lepiej poczeka na lekarza, bo my
      tu tylko okna malujemy.

      Na pełnym morzu jedna z pasażerek dużego statku, blondynka, zwraca się do
      marynarza:
      - Nie mogę odnaleźć swojej kajuty.
      - A jaki jest numer pani kajuty?
      - Nie pamiętam. Wiem tylko, że naprzeciwko drzwi mojej kajuty była latarnia morska.

      Wpada facet do baru i woła:
      - Kelner, podaj mi pan piwo, zanim się zacznie!
      Kelner podał piwo, facet wypił jednym haustem i znowu mówi:
      - Kelner, podaj pan piwo, zanim się zacznie.
      Sytuacja powtarza się jeszcze trzy razy, a gdy już nieźle podpity facet znów woła:
      - Kelner! Jeszcze jedno, zanim się zacznie! - kelner nie wytrzymuje i pyta:
      - Panie, a kto za to piwo zapłaci?
      - Oho, zaczyna się...

      Dwóch mężczyzn gra w golfa. Jeden z nich już ma uderzyć piłkę, gdy dostrzega w
      pobliżu kondukt żałobny. Odkłada na chwilę kij golfowy, zdejmuje czapkę, zamyka
      oczy, zaczyna się modlić. Przyjaciel mówi do niego:
      - To najbardziej wzruszająca rzecz, jaką w życiu widziałem. Jesteś naprawdę
      porządnym człowiekiem.
      - Tak, w końcu byliśmy małżeństwem przez 35 lat...

      W restauracji.
      - Kelner, mój kotlet jest strasznie gorący!
      - Niech pan spróbuje na niego pochuchać.
      - Ale jest bardzo cienki i boję się, że sfrunie mi z talerza!

      Anegdota muzyczna
      Gdy pewnego razu rozeszła się nieprawdziwa wiadomość, że Józef Haydn zakończył
      życie, dyrekcja Konserwatorium Paryskiego
      zorganizowała nabożeństwo żałobne.
      Po jakimś czasie Haydn zwierzył się przyjacielowi:
      - Szkoda, że mnie o tym nie powiadomiono. Chętnie bym dyrygował tym pięknym
      Requiem Mozarta, odprawionym w mojej intencji.

      Dwaj skini idą przez park.
      - Co to za pomnik? - pyta jeden.
      - Nie wiem, ale oderwijmy mu głowę. Jutro z gazet na pewno dowiemy się, jaki to
      był pomnik.

      Humor z zeszytów szkolnych
      = Po skończonym wdechu odkładamy nasze usta na bok.
      = Zając ma cztery nogi. Tylne ma dłuższe, a przednie krótsze i gdy leci to skacze.
      = Wiewiórka żywi się orzechami bardzo twardymi, bo gdyby nie jadła, to by jej
      zarosła paszcza.
      = Porażonego prądem należy przede wszystkim wyciągnąć z kontaktu.
      = Krowa jak urwie koniczynę, to żuje i połyka, a owca odwrotnie i taka jest
      miedzy nimi różnica.
    • danway1 Kącik - numer 37 27.01.06, 14:47
      Rozmowa przed wyborami prezydenckimi:
      - Co powiesz na takich kandydatów?
      - Mamy cholerne szczęście.
      - Szczęście?
      - Tak, że musimy wybrać tylko jednego.

      W parku na ławce siedzi Jasio, a obok niego siedzi kobieta w ciąży. W pewnym
      momencie Jasio nie wytrzymuje i wskazując na jej brzuch, pyta kobietę:
      - Co tam pani ma?
      - Dzidziusia.
      - A kocha go pani?
      - Oczywiście.
      - To dlaczego go pani zjadła?!

      Żona niechcący wylała na siebie sok pomidorowy i mówi:
      - Ale ze mnie świnia.
      Mąż:
      - No! I jeszcze do tego się poplamiłaś!

      Dziennikarz pyta marynarza:
      - Więc to pan jest tym jedynym marynarzem, który uratował się z
      zatoniętego statku?
      - Tak.
      A jak się pan uratował?
      - Byłem wtedy na urlopie...

      Dowcip dla dorosłych
      Panna młoda i pan młody zaczynają noc poślubną. Leżą sobie w łóżeczku, atmosfera
      przepiękna, nagle ona mówi:
      - Kochanie, jestem jeszcze dziewicą i nie mam zielonego pojęcia o tym szeksie,
      seksie, czy jak mu tam. Możesz mi to najpierw jakoś tak po ludzku wytłumaczyć?
      - Oczywiście, moja miła. Ujmijmy to tak: to co masz między nogami to więzienie,
      a to co ja mam miedzy nogami to więzień. Zróbmy teraz tak, żeby wsadzić więźnia
      do więzienia.
      I tak kochali się po raz pierwszy... Mąż z błogim uśmiechem na twarzy padł na
      poduszkę, żona zachwycona, mówi:
      - Więzień uciekł z więzienia!
      - No to trzeba go zaaresztować drugi raz!
      Pokochali się w różnych pozycjach kilka razy... Po godzinie mąż pada zmęczony na
      poduszkę, resztkami sił sięga po papierosa, nagle słyszy:
      - Kochanie, nie wiem, może mi się tylko wydaje, ale więzień znowu uciekł.
      Mąż, wkurzony:
      - On nie dostał, k...a, dożywocia!!!

      Anegdota muzyczna

      Światowej sławy polski śpiewak operowy Jan Kiepura (1902-1966)
      wypoczywał kiedyś w leśniczówce.
      - Czy macie tu w tej głuszy budzik?
      - Po co mistrzu? Nas budzą koguty!
      - Świetnie. Proszę im powiedzieć, żeby jutro obudziły mnie o siódmej rano.

      Dowcipne zagadki
      * * *
      - Jaki jest skład chemiczny małżeństwa?
      - Mało zasad, dużo kwasów.
      * * *
      - Co mówi tata, wręczając prezenty z okazji Dnia Dziecka?
      - Drogie dzieci...

      Humor z zeszytów szkolnych
      = W XVI wieku Polacy mieli wojsko ciężarne.
      = Waszyngton był prezydentem Stanów Zjednoczonych, a Lincoln - USA.
      = Hitler był najgroźniejszym z hitlerowców.
      = Znanym drapieżnikiem leśnym jest drapichrust.
      = Szkielet utrzymuje nas na nogach. Gdyby nie było szkieletu, to mięso ciągle
      spadałoby na ziemię.
    • danway1 Kącik - numer 38 27.01.06, 14:52
      Dowcip aktualny
      - Dlaczego w drugiej turze wyborów prezydenckich nie można dopuścić, aby
      zmierzyli się Kaczyński i Tusk?
      - Aby Polska nie stała się pośmiewiskiem świata. Wyobrażacie sobie pojedynek:
      Kaczor kontra Donald?

      Staruszek u spowiedzi:
      - Proszę księdza, w czasie wojny ukrywałem Żyda w piwnicy.
      - To bardzo dobry uczynek!
      - Ale proszę księdza, za każdy dzień musiał mi płacić 100 dolarów.
      - Ryzykowałeś życiem, to nie grzech.
      - Co za ulga - mówi staruszek, oddala się na parę kroków, jednak po chwili wraca
      i niepewnie pyta:
      - A może powinienem mu powiedzieć, że wojna się już skończyła?

      Młody pirat pyta starego pirata:
      - Czemu masz drewnianą nogę?
      - Kiedyś płynęliśmy i nagle podpłynął rekin i odgryzł mi nogę.
      - A czemu zamiast prawej ręki masz hak?
      - Zdobywaliśmy kiedyś inny statek i marynarz, z którym walczyłem, chlasnął mi
      dłoń szablą.
      - A czemu nie masz jednego oka?
      - Spojrzałem w górę i akurat mewa mi narobiła prosto w oko.
      - Przecież od tego oka się nie traci.
      - No tak... ale to był mój pierwszy dzień z hakiem zamiast ręki.

      Policjant przegląda prawo jazdy kierowcy zatrzymanego przed chwilą samochodu.
      - Na fotografii jest pan łysy, tymczasem ma pan na głowie bujną czuprynę. To
      prawo jazdy jest fałszywe!
      - Prawo jazdy jest prawdziwe, to włosy są fałszywe.

      Przedszkolak mówi do drugiego przedszkolaka:
      - U mnie modlimy się przed każdym posiłkiem.
      - U mnie nie. Moja mama bardzo dobrze gotuje.

      Reporter pyta dziadka siedzącego na ławce w parku:
      - Co sądzi pan o spódniczkach mini?
      - To bardzo kosztowne.
      - Dlaczego tak pan twierdzi?
      - Bo niedawno musiałem sobie kupić mocniejsze szkła w okularach.

      Przychodzi baba do lekarza i mówi:
      - Panie doktorze, mój mąż twierdzi, że jest koniem. Przestałam już zwracać uwagę
      na to, że nosi podkowy przy butach, ale ostatnio zaczął jeść siano!
      - Trzeba wysłać pani męża do sanatorium, jednak ostrzegam, że to będzie sporo
      kosztowało.
      - Nie szkodzi, mąż startował niedawno w trzech ważnych gonitwach i wygrał duże
      sumy pieniędzy.

      Anegdota muzyczna

      Na próbie opery Śpiewacy norymberscy Ryszarda Wagnera ciągle źle brzmiało solo
      rogu. Dyrygent wychodził z siebie, aby wreszcie
      uzyskać odpowiednie brzmienie. Po kilkukrotnych powtórkach tego
      samego fragmentu dyrygent zakończył próbę i rzekł do waltornisty:
      - Pamiętaj kolego, dziś wieczorem na koncercie masz zagrać
      bezbłędnie!
      - Mistrzu, dziś wieczorem zastępuje mnie kolega!

      Zagadki o terrorystach
      * * *
      - Kto był pierwszym polskim terrorystą?
      - Szewczyk Dratewka, bo wysadził w powietrze smoka wawelskiego.
      * * *
      - Ilu potrzeba terrorystów żeby wymienić żarówkę?
      - Dwóch. Jeden ją wykręca, a drugi grozi, że ją stłucze.

      Humor z zeszytów szkolnych
      = Ptaki bardzo różnią się od gadów - lataniem i budową gęby.
      = Porodem nazywamy wydalenie organizmu na powierzchnię ziemi.
      = Ludzie pierwotni żywili się łonem natury.
      = W roku 1863 w Ameryce wybuchła wojna sensacyjna.
      = Komisja Edukacji Narodowej obejmowała wszystkie dziewczęta.
    • danway1 Kącik - numer 39 27.01.06, 14:57
      Dowcip aktualny
      - Ilu kandydatów na prezydenta potrzeba aby wymienić żarówkę?
      - Dwóch. Jeden wymienia żarówkę a drugi zeznaje przed Komisją Śledczą.

      Przychodzi Jasiek do spowiedzi.
      - Proszę księdza, uprawiałem seks oralny.
      - Oj, ciężki grzech. A z kim?
      - Nie mogę księdzu powiedzieć.
      - Może z Kryśką od Zarębów?
      - Nie.
      - A może z Kaśką od Kowali?
      - Nie.
      - Powiedz, bo rozgrzeszenia nie dostaniesz!
      - No naprawdę nie mogę, proszę księdza.
      - To może z Zośką od Graboszy?
      - Nie.
      - Idź. nie dam Ci rozgrzeszenia.
      Wychodzi chłopak z kościoła i mówi do czekających na niego kumpli:
      - I co? Dostałeś rozgrzeszenie?
      - Nie. Ale mam kilka sprawdzonych namiarów.

      Rodzina pakuje się przed wyjazdem na urlop. Mąż pyta żonę:
      - Dlaczego wkładasz do walizki tę czarną sukienkę?
      - Och, kochanie! Przecież wiesz, jak słabo pływasz...

      Fąfara zwierza się sąsiadowi:
      - Ludzie to niewdzięcznicy! Widzi pan tego niewysokiego faceta, który nas minął?
      Udaje, że mnie nie zna, nawet się nie przywitał, a ja w zeszłym roku uratowałem
      mu życie.
      - Naprawdę? Jak to było?
      - W czasie polowania pomyliłem go z dzikiem i strzeliłem do niego. Trafiłem w
      czapkę. Gdybym trafił kilka centymetrów niżej, byłoby po nim.

      Fąfara dostrzega w knajpie kumpla, w samotności pijącego wódkę. Zaniepokojony
      podchodzi i pyta:
      - Co się stało? Wyglądasz okropnie.
      - W styczniu zmarła moja matka... Zostawiła mi 25 000 dolarów w spadku.
      - Współczuję.
      - We lutym zmarł mój ojciec, pozostawiając mi 50 000 dolarów.
      - Okropne.
      - W marcu zmarł mój wujek i zostawił mi 15 000 dolarów...
      - To rozumiem twój podły nastrój, trzy bliskie osoby, jedna po drugiej. Ale to
      już prawie pół roku temu.
      - No właśnie, k...a , a od tamtej pory kompletnie nic!

      Przez las idzie wilk z wybitymi zębami. Spotyka go zajączek i pyta:
      - Kto cię tak urządził?
      - Czerwony Kapturek. Zabrałem mu koszyczek, przychodzę do domu, zaglądam, a tam
      zamiast jedzenia bomba zegarowa!

      Spotykają się dwaj koledzy.
      - Powiedz, stary, jak się dochodzi do tak wspaniałej, seksownej żony?
      - Do takich kobiet, jak ona nie dochodzi się, tylko podjeżdża luksusowym samochodem

      Anegdota muzyczna

      Austriacki kompozytor i pianista Henryk Herz (1803-1888) w Nowym Jorku ogłosił,
      że podczas jego koncertu sala będzie oświetlona tysiącem świec. Wśród przybyłej
      publiczności znalazł się jakiś pedant, który zamiast podziwiać grę Herza liczył
      świece i doliczył się, że jest ich tylko 999. Przerwał koncert, zrobił awanturę
      i zażądał zwrotu pieniędzy za bilet.

      Dowcipy o Wąchocku
      - Dlaczego obok kościoła w Wąchocku jest dół głęboki na około 20 metrów?
      - Bo o tyle był za długi sznur, który kupiono do dzwonu.

      - Dlaczego ostatnio w całym Wąchocku nie ma szyb w oknach?
      - Bo sołtys buduje szybowiec.

      Humor z zeszytów szkolnych
      = Ptaków nie należy potępiać.
      = Koń trojański to była zdradziecka sztuka.
      = Anders był umundurowany aż po pas.
      = Grzyby są jadalne i trujące, mając przez to dużo do powiedzenia w gospodarce.
      = W lesie rosną różne drzewa, a mianowicie: wysokie, średnie i małe.
    • danway1 Kącik - numer 40 27.01.06, 15:01
      Dowcip aktualny
      - Dlaczego podczas obecnych wyborów prezydenckich kandydaci tak często używają w
      swoich hasłach słowa: człowiek? (Człowiek z charkterem - Lepper, Człowiek z
      zasadami - Tusk, Prawy człowiek lewicy - Borowski).
      - Politycy wiedzą, że wielu Polaków uważa, że politycy to zwierzęta, więc teraz
      chcieliby to zmienić.

      Mężczyzna wchodzi wieczorem do lokalu. Spostrzega siedzącą przy barze atrakcyjna
      kobietę. Podchodzi i zagaja:
      - Co porabiasz, ślicznotko?
      Ona patrzy mu w oczy i odpowiada:
      - Co porabiam? Dymam, kogo popadnie. Wszystkich jak leci. Starannie, na wylot i
      wszędzie. W domu, w biurze, nawet tutaj. Uwielbiam dymać kogo się
      da. Od kiedy skończyłam nauki, nie robię nic innego. Na to on:
      - No proszę, coś podobnego! Bo ja też jestem prawnikiem. A pani mecenas to w
      której kancelarii pracuje?

      Blondynka czyta rubrykę sportową w gazecie i mruczy pod nosem:
      - Piszą, że mecz Legii z Górnikiem skończył się wynikiem 0:0, ale nie piszą jaki
      był wynik do przerwy!

      Fąfara pyta kolegę z pracy:
      - Czy wiesz o tym, że żona cię zdradza?
      - Niemożliwe!
      - Na własne oczy widziałem, jak się całowała z jednym porucznikiem.
      - Z porucznikiem? Przecież ona nie zna się na stopniach wojskowych!

      Podczas rozprawy sądowej sędzia pyta:
      - Kiedy po raz pierwszy pokłóciła się pani z mężem?
      - To było wtedy, gdy musiałam go ciągnąć do ślubnej fotografii.

      Przed snem Fąfara przegląda gazetę.
      - Wiesz - mówi do żony - piszą tu o jakimś rewelacyjnym kremie, który przywraca
      młodość i urodę kobiecym twarzom.
      - Wiem, wiem - mówi żona. - Używam go od roku.
      - Tak myślałem, że to jakieś oszustwo.

      Hrabina krzyczy do służącej:
      - Wartość zniszczonych dziś przez ciebie porcelanowych filiżanek i talerzyków
      jest wyższa od twego miesięcznego wynagrodzenia! Co ja mam teraz zrobić?
      - Myślę, że jaśnie pani powinna podnieść mi wynagrodzenie!

      Anegdota muzyczna

      Gdy wydawca muzyczny John Bland odwiedził Józefa Haydna, ten oznajmił mu, że
      gotów jest oddać napisany przez siebie Kwartet smyczkowy f-moll za brzytwę.
      Wydawca przystał na propozycję, wręczył kompozytorowi brzytwę i od tej pory ów
      kwartet nazywa się Brzytwą.

      Super Zagadki
      * * *
      - Co to jest ławka szkolna?
      - Jest to platforma z czterema podpórkami, potrzebująca małej przeróbki
      artystycznej.
      * * *
      - Na co trzeba uważać w seksie grupowym?
      - Na to, żeby nie zostać pominiętym!

      Humor z zeszytów szkolnych
      = Układ oddechowy służy do wydalania płuc z organizmu.
      = W puszczy żyje dużo drapieżników, które mogą człowieka pożreć, zadusić i zostawić.
      = Najmniejszą częścią organizmu jest palec.
      = Pingwiny nie mogą latać, bo nie mają śmigieł.
      = Ślimak ma jednocześnie płeć żeńską i męską, ale z tego nie korzysta.
    • danway1 Kącik - numer 41 28.01.06, 10:25
      Przychodzi Nałęcz do Cimoszewicza i mówi:
      - Mam dwie wiadomości: dobrą i złą. Od której zacząć?
      - Od dobrej.
      - Tusk zrezygnował z udziału w wyborach!
      - A ta dobra?
      - Przekazał swoje głosy Lepperowi.

      Dwaj zmotoryzowani panowie chwalą się swoimi autami:
      - Mój samochód jest w pełni zautomatyzowany. Naciskam guzik - otwierają się
      klapki świateł przeciwmgłowych, naciskam drugi - włącza się telewizja satelitarna.
      - Mój też ma niezłą automatykę. Gdy zamykam lewe drzwi, otwierają się prawe, a
      gdy zamykam drzwi tylne - otwiera się bagażnik!

      Do wędkarza stojącego nad rzeką z wędką podchodzi ufoludek i pyta:
      - Dużo pan dziś złowił ryb?
      - Żadnej. Zdziwiłbym się, gdyby udało się komuś złowić tu jakąś rybę!
      Ufoludek wkłada do swojej trąbki nosowej palca i wyjmuje kozę, formuje z niej
      kulkę i prosi faceta o wędkę. Zakłada na haczyk kulkę, zarzuca wędkę i niemal w
      tej samej chwili wyławia okazałego szczupaka. Facet zabiera ufoludkowi wędkę,
      wyjmuje ze swego nosa kozę, formuje z niej kulkę, zakłada ją na haczyk i zarzuca
      wędkę.
      Po kwadransie oczekiwania facet dziwi się:
      - W czym ta jego koza była lepsza od mojej?
      - Bo to koza nie z tej Ziemi! - mówi szczupak.

      Dwaj myśliwi zatrzymują się na łące. Jeden z nich, ten mniej doświadczony, długo
      patrzy przez lornetkę w stronę pobliskiego lasu, po czym mówi:
      - Do tego lasu mamy jeszcze kawał drogi.
      - Będzie bliżej, jeśli odwrócisz lornetkę i będziesz patrzeć od właściwej strony.

      Trzej wariaci grają w "bomby". Jeden podskakuje i woła:
      - Bum!
      Drugi:
      - Bum!
      Trzeci podskakuje i nic. Ten pierwszy wrzeszczy:
      - Zwiewajmy, on jest bombą z opóźnionym zapłonem!

      Dwóch mężczyzn siedzi w restauracji, pijąc coraz to nowe butelki piwa.
      - Franek, dlaczego ciągle zerkasz w stronę szatni?
      - Patrzę na swoje palto.
      - Po co?
      - Bo twoje już dawno znikło.

      Anegdoty muzyczne
      * * *
      Gdy ojciec zauważył u małego Bronisława Hubermana (1882-1947) zdolności muzyczne
      zebrał trzysta rubli, aby kupić fortepian. Był on jednak za drogi, więc kupił
      synowi skrzypce. W ten oto sposób Huberman nie został sławnym pianistą, tylko
      skrzypkiem.
      * * *
      Pewnego razu na wieczorku towarzyskim amerykański kompozytor Charles Ives
      (1874-1954) został poproszony przez gospodynię domu, żeby zagrał Sonatę
      księżycową Beethovena.
      - Bardzo mi przykro - odrzekł artysta - ale dzisiaj jest zaćmienie Księżyca!

      Super Zagadki
      * * *
      - Jakie wino jest najmocniejsze?
      - Mszalne. Jeden pije, reszta śpiewa.
      * * *
      - Dlaczego policjant zawsze nosi przy sobie szpilkę?
      - Bo co dwie główki, to nie jedna.

      Humor z zeszytów szkolnych
      = Człowiek zjadłszy mięso z wągrem, przekształca się w tasiemca.
      = Niedźwiedź staje na tylnych łapach i rzuca nimi we wrogów.
      = Wilki zaliczamy do zwierząt zębatych.
      = Drzymała woził się wozem naokoło, a Niemcy mogli mu naskoczyć.
      = Król nosi na głowie czapkę, zwaną przez niektórych koroną.
    • danway1 Kącik - numer 42 28.01.06, 10:32
      Dowcip aktualny
      - Czym się różnił cesarz Kaligula od Andrzeja Leppera?
      - Kaligula był cwaniakiem, a udawał idiotę, natomiast Lepper...

      Ksiądz pyta Jasia:
      - Ile masz lat?
      - Siedem.
      - A do kościółka chodzisz?
      - Chodzę.
      - Co niedziela?
      - Co niedziela.
      - Z całą rodziną?
      - Z całą.
      - A do którego?
      - Do Carrefoura.

      Do windy wchodzi blondynka z facetem. Facet pyta się:
      - Na drugie?
      - Aneta - odpowiada blondynka.

      Wróciła żona z zakupów do domu. Weszła do pokoju i spytała męża:
      - Kochanie, czy wiesz jak wygląda pomięte 100 złotych?
      Mąż zaprzeczył głową, ona wyjęła z portfela banknot 100-złotowy, pomięła go i
      pokazała mężowi. Za chwilę znów pyta:
      - Kochanie, a czy wiesz jak wygląda pomięte 200 złotych?
      Sytuacja się powtórzyła - mąż zaprzeczył, ona wyjęła z portfela banknot
      200-złotowy, pomięła go i pokazała mężowi. Po chwili znowu pyta:
      - Kochanie, a czy wiesz jak wygląda pomięte 45.000 złotych?
      Mąż znowu nie wie. Na to ona:
      - To wejdź do garażu i zobacz.

      Zmarła teściowa. Na ceremonii pogrzebowej zięć klęczy i tuli swą twarz do
      policzka teściowej. Żałobnicy znając wieloletnie, napięte relacje zięcia z
      teściową, podchodzą i pytają go:
      - Widzę ze pogodziłeś się z teściową przed jej odejściem.
      - Nie o to chodzi. Jak się wczoraj dowiedziałem, że umarła, to piłem ze
      szczęścia z kumplami całą noc. A teraz tak mi głowa nap.....ala, a ONA taka
      zimniutka!...

      Wnuk prosi babcię:
      - Babciu, wyciągnij kopyta
      - A co to za zabawa, wnusiu?
      - Tatuś powiedział, że jak babcia wyciągnie kopyta, to sprzedamy babci domek i
      kupimy sobie mercedesa.

      Anegdota muzyczna
      Kompozytor, dyrygent, pedagog i skrzypek niemiecki węgierskiego pochodzenia,
      założyciel znakomitego kwartetu smyczkowego Józef Joachim (1831-1907) po jednym
      z koncertów otrzymał od pewnej hrabiny list:
      Zachwycona koncertem pańskiej czteroosobowej orkiestry, załączam czek na dwa
      tysiące marek, abyś pan mógł ją powiększyć.

      Super Zagadki
      * * *
      - Do czego można porównać narzeczoną?
      - Do butelki dobrego wina.
      - A żonę?
      - Do butelki po winie.

      * * *
      - Jak nazywa się skrzynia z bombami?
      - Bombonierka.

      Humor z zeszytów szkolnych
      = Pod broń powołano całą młodzież od 16 do 60 lat.
      = Skrzydła husarskie ważyły pół metra.
      = Niewolnicy rzymscy byli używani do najcięższych prac, niektórzy jako nauczyciele.
      = Na mordy carów państwa Europy patrzyły złym okiem.
      = Dorsza zaliczamy do ryb wędzonych.
    • danway1 Kącik - numer 43 28.01.06, 10:41
      Wilk spotyka w lesie Czerwonego Kapturka.
      - Gdzie idziesz?
      - Do babci.
      - A co masz w koszyku?
      - Dynamit.
      - Po co ci dynamit?
      - Chcę raz na zawsze skończyć tę idiotyczną bajkę.

      W Teksasie turysta wchodzi do sklepu muzycznego. Zauważa, że na półkach obok
      saksofonów leżą rewolwery.
      - Proszę pana, dlaczego w tym sklepie sprzedajecie rewolwery?
      - To proste - wyjaśnia sprzedawca. - Za każdym razem, gdy sprzedaję klientowi
      saksofon, po kilku dniach jego sąsiad przychodzi po rewolwer.

      W szatni pierwszoklasista Jasio prosi panią nauczycielkę, aby pomogła mu założyć
      buty. Po chwili oboje szarpią, ciągną, ale buty nie chcą wejść na nogę. Wreszcie
      udało się i oboje usiedli zasapani, a wówczas Jasio mówi:
      - Ojej, proszę pani! Ubraliśmy buciki na odwrót! Lewy na prawą nogę i prawy na
      lewą!
      Znów mozolne ściąganie butów, szarpanie, wreszcie we dwójkę wymienili oba buty
      na nogach. Jasio patrzy na buty i mówi:
      - Ojej, to nie są moje buty tylko kolegi! O, tam są moje buty!
      Nauczycielka wkurzona, ale znów pomaga Jasiowi zdjąć buty, a potem włożyć na
      nogi właściwą parę butów. Po chwili, gdy Jasio włożył na siebie kurtkę i czapkę,
      nauczycielka pyta:
      - A gdzie masz rękawiczki?
      - Ojej, mam je schowane w butach!

      Fąfara wraca z pracy i biegnie do telewizora.
      - Jaki wynik? - pyta żony (blondynki).
      - 3:0.
      - W porządku, ale kto wygrywa?
      - No jak to kto? Ci, co strzelili więcej bramek!

      Turyści poszli w góry i podczas tej wędrówki znaleźli studnię. Chcąc sprawdzić
      czy jest w niej woda, wrzucili do niej mały kamyk. Przez chwilę nadaremnie
      nasłuchują chlupnięcia kamyka w wodę.
      - Wrzucimy większy kamień - powiedział jeden z turystów i przyniósł z pola spory
      kamień. Wrzucił go i nasłuchuje, ale znów nic nie słychać. Turyści zobaczyli na
      polu ciężką szynę kolejową. Przytachali ją, wrzucili do studni, nasłuchują -
      znów nic. Nagle widzą barana, który w ogromną prędkością biegnie przez pole w
      ich kierunku, d..ą do przodu i zaraz potem wpada do studni. Zdziwieni turyści
      patrzą w głąb studni i w tym momencie słyszą z tyłu głos bacy:
      - Panocki, a nie widzieli wy mojego barana?
      - No, przed chwilą widzieliśmy jak biegł przez pole i wskoczył do tej studni.
      Baca drapie się po głowie i mówi ze zdziwieniem:
      - Jak mógł mi uciec, skoro był do szyny przywiązany?...

      Przychodzi pijak do lekarza i mówi:
      - Proszę pana, boli mnie wątroba.
      - A pije pan wódkę?
      - Piję, ale to nie pomaga.

      Anegdota muzyczna
      Artur Rubinstein pragnąc spokojnie poćwiczyć przed koncertem zapowiedział
      służącemu, że dla nikogo nie ma go w domu. Po chwili zadzwonił telefon i kobiecy
      głos zapytał o pianistę:
      - Mistrza nie ma w domu - rzekł służący.
      - Jak to? - oburzyła się dama. - Przecież słyszę, że gra.
      - Nie, to tylko ja wycieram kurz z klawiszy.

      Zagadka
      - Skąd się wziął taniec irlandzki?
      - Było za dużo whisky, a za mało kibli.

      Humor z zeszytów szkolnych

      = Wielbłądy wędrują przez pustynię w karnawałach.
      = Wścieklizną można się zarazić jeśli się ugryzie wściekłego psa.
      = Węgiel może być kamienny i brutalny.
      = Wszystkie grzyby są jadalne, ale niektóre tylko jeden raz.
      = Chrobry złożył do papieża podanie o koronę
    • danway1 Kącik - numer 44 28.01.06, 17:09
      Zrozpaczony mężczyzna tłumaczy dyżurnemu oficerowi, jak powódź najpierw podmyła
      fundamenty jego domu, potem wichura zerwała dach, następnie wezbrana rzeka
      porwała jego dom w kierunku doliny, a na koniec dom wpadł prosto do morza.

      Policjant pisze w raporcie: "Podsumujmy. Zgłaszający szkodę obecnie jest bez
      stałego meldunku".

      USA. W przedziale kolejowym siedzi Żyd, a naprzeciwko niego siedzi młody Jankes.
      Młodzieniec zaczyna popisywać się oryginalną umiejętnością: opluwa dokładnie
      ścianę wokół głowy Żyda, po czym wstaje i przedstawia się:
      - John Clark, mistrz świata w pluciu.
      Żyd, nie namyślając się długo, pluje Jankesowi w twarz, po czym również wstaje i
      przedstawia się:
      - Szloma Jekeles, amator.

      Syn do ojca podczas oglądania telewizji:
      - Tato, opowiedz mi o tym, jak w dzieciństwie musiałeś przejść przez pół pokoju,
      żeby zmienić kanał w telewizorze!

      Wchodzi do marynarskiej knajpy 90-letnia babcia z papugą na ramieniu i mówi:
      - Kto zgadnie co to za zwierzę - i wskazuje na papugę - będzie mógł kochać się
      ze mną całą noc.
      Cisza. Nagle z końca sali odzywa się zapijaczony głos:
      - Aligator.
      Na to babcia:
      - Skłonna jestem uznać.

      Z życia wzięte
      Na jakiejś mocno zakrapianej imprezie, ktoś puścił plotę, że pod wanną jest
      skarb, no jak zawsze w takich sytuacjach, ludzie są bardzo podatni na sugestie i
      poszli tam z tłuczkami do mięsa z młotkami, ktoś znalazl łom, przesunęli wannę,
      zaczęli naparzać w podłogę, już po dłuższej chwili ładowania przebili się do
      sąsiada, który czekał na nich zwabiony dziwnymi dźwiękami.
      "Pracujący" popatrzyli na niego i wyskoczyli z tekstem: "Oddawaj skarb Ku*wo!!!"

      Wchodzi kościelny do kościoła na godzinę przed sumą i widzi jakąś kobiecinę,
      która klęczy przed figurą i się modli. Przygotowawszy kościół do mszy, poszedł
      do zakrystii. Po mszy pogasił świece i wychodzi, ale widzi tę samą babinę, jak
      dalej się modli. Podchodzi do niej i pyta:
      - A co wy tu, starowinko, tak długo się modlicie?
      - Zgrzeszyłam, bo ja strasznie klnę i ksiądz kazał mi odmówić pięćdziesiąt
      zdrowasiek do św. Piotra.
      - Ale to jest św. Antoni, babciu!
      - No żesz qrwa mać! Czterdzieści siedem zdrowasiek psu w du** i poszło się jeb**

      Centrum Moskwy. Na specjalnej windzie Wańka i Mańka malują wieżowiec. Nagle
      Wańce zachciało się sikać.
      - Mańka, jedziemy na dół, lać mi się chce.
      - No co ty? Pół godziny minie, zanim na dół zejdziemy. Lej stąd.
      - Ale tam, w dole ludzie łażą.
      - Słuchaj, wychyl się jak możesz najbardziej, ja cię przytrzymam. Wtedy trafisz
      do basenu i będzie okej.
      Wańka zgodził się. Jednak gdy tylko zaczął sikać, Mańkę zaswędziało w nosie, nie
      mógł powstrzymać się od kichnięcia i wypuścił Wańkę, który spadł w dół niczym głaz.

      Po trzech latach w jednej z kafejek w Paryżu siedzą sobie trzy kobitki i
      rozmawiają:
      - Najbardziej napaleni faceci są we Włoszech! Jeden taki trzy dni za mną łaził,
      kwiaty nosił, do knajpy zapraszał...
      - Nie - mówi druga. - Najbardziej napaleni są w Meksyku. Jeden Meksykanin łaził
      za mną cały tydzień, dobierał się do mnie, obłapywał...
      - E, co wy tam wiecie - mówi trzecia. - Najbardziej napaleni faceci są w Rosji.
      Idę sobie kiedyś przez centrum Moskwy i słyszę nad głową jakiś szum. Patrzę, a
      tam gościu na mnie leci, rozporek rozpięty, oczy wybałuszone, trzyma się za
      członka i krzyczy: "Kuuurrrrr***aaaa!

      Młody i stary nauczyciel idą szkolnym korytarzem na lekcje. Młody niesie ze sobą
      stosy sxerowanych kartek, tekę wypchaną książkami i jeszcze dziennik w zębach.
      Stary idzie na luzaka, niesie tylko klucz od sali. Młody mówi z podziwem:
      - No, no! Po tylu latach pracy, pan ma to wszystko w głowie?
      - Nie, w du****e.

      Nauczyciel mówi do Jasia:
      - Przypuśćmy, że stoisz na drodze i zbliża się jadąca wprost na ciebie z dużą
      prędkością ciężarówka. Jakie kroki podejmiesz?
      - Jak najdłuższe!

      Anegdota muzyczna
      Kompozytor rosyjski Igor Strawiński (1882-1971) otrzymał ofertę: cztery tysiące
      dolarów za skomponowanie muzyki do filmu w Hollywood. Kiedy kompozytor uznał
      honorarium za zbyt małe, producent filmowy zdziwił się:
      - Przecież dokładnie tyle otrzymał kompozytor, który napisał nam muzykę do
      poprzedniego filmu!
      - Ale mój poprzednik miał prawdopodobnie talent, a ja go nie mam, co zmusza mnie
      do większej pracy.

      Zagadka (nie tylko) dla myśliwych
      - Co i w jakiej kolejności jest najważniejsze dla myśliwego?
      - Strzelba, pies i żona.

      Humor z zeszytów szkolnych
      = Młodzież w stanie nietrzeźwym może spowodować potomstwo.
      = Bakterie które rozmnażają się przez kichanie, prowadzą tryb życia koczowniczy.
      = Kość słoniowa wyrasta z nosa.
      = Szczur jest bardzo inteligentny, bo nie lubi zjadać trutki.
      = Sosny znoszą szyszki.
    • danway1 Kącik - numer 45 28.01.06, 17:16
      Po świętach Bożego Narodzenia do psychiatry przychodzi mały Jasio i mówi:
      - Panie doktorze, z moim tatą coś nie w porządku. Przed kilkoma dniami przebrał
      się za starego dziadka i twierdził, że nazywa się Mikołaj.

      Policjant wypytuje świętego Mikołaja:
      - Obywatelu Mikołaju, dlaczego tak krzyczycie i płaczecie?
      - Jakiś złodziej podpieprzył mój worek.
      - Z premedytacją?
      - Nie, z prezentami!

      Na ławce w londyńskim parku siedzi dystyngowana, dobrze ubrana i zadbana
      kobieta, czytając z zainteresowaniem jakąś książkę. W pewnym momencie dosiada
      się do niej brudny kloszard i z zatłuszczonej gazety wyciąga nadgryzioną kanapkę.
      - Może się pani poczęstuje? - pyta.
      - Nie, dziękuję - odpowiada zniesmaczona kobieta.
      Po skonsumowaniu kanapki, kloszard grzebie w pobliskim śmietniku i wyciąga z
      niego lekko zzieleniały batonik czekoladowy.
      - A może coś słodkiego? - pyta grzecznie.
      - Nie, dziękuję! - ostrym głosem odpowiada kobieta.
      Kloszard:
      - Mniemam, iż na buziaka też nie mogę liczyć?

      Stary adwokat chce przejść na emeryturę. Na weselu syna daje mu w prezencie
      listę swoich klientów. Szczególną uwagę zwraca na sprawę obywatela XYZ
      - Synu, to jest bardzo poważna i trudna sprawa, ciągnie się już prawie 15 lat.
      Przekazuję ci ją, zwróć na nią szczególną uwagę.!
      Po kilku miesiącach po miesiącu miodowym syn wpada rozpromieniony do ojca
      - Tato, właśnie wygrałem sprawę obywatela XYZ. Możesz być ze mnie dumny.
      - Synu, coś ty najlepszego narobił. Dzięki tej sprawie zbudowałem nasz dom,
      wykształciłem cię, ostatnio zmieniłem samochód, a ty tak po prostu wygrałeś ją w
      kilka miesięcy... z czego zamierzasz żyć ??

      Blondynka postanowiła dać do gazety ogłoszenie, aby obwieścić światu, że ma
      syna. Przychodzi do biura ogłoszeń i pyta:
      - Ile kosztuje ogłoszenie?
      - Dziesięć złotych za centymetr.
      - Do licha, zrujnuje mnie ten dzieciak! On ma prawie 60 centymetrów!

      Przychodzi hipochondryk do lekarza:
      - Panie doktorze, żona mnie zdradza!
      - A czemu pan przychodzi z tym do mnie?
      - A bo mówią, że jak żona zdradza, to mężowi rogi rosną, a mnie nie rosną.
      - Panie! - śmieje się lekarz. - To tylko takie powiedzonko.
      - Chwała Bogu - cieszy się hipochondryk. - Bo już się bałem, że mam za mało
      wapnia w organizmie.

      Rodzaje pensji:

      * cebula: bierzesz i zaczynasz płakać.
      * łajdaczka: przychodzi późno, cierpisz, ale nie możesz bez niej żyć
      * czarny humor: śmiejesz się, żeby nie płakać.
      * prezerwatywa: pozbawia cię zarówno inspiracji jak i chęci.
      * impotentka: opuszcza cię w momencie gdy najbardziej jej potrzebujesz.
      * dietetyczna: jesz coraz mniej.
      * ateisty: wątpisz w jej istnienie.
      * miesiączka: przychodzi co miesiąc i trwa 3 dni.
      * burza.: nie wiesz kiedy przyjdzie i ile będzie trwała.
      * telefon komórkowy: każda następna jest mniejsza.
      * Walt Disney: taka sama od 30 lat.

      Blondynka wyszła szczęśliwie za mąż i zaraz po ślubie wspólnie z mężem zaczęła
      "starać się" o dzieci. Wpada któregoś dnia do domu i krzyczy:
      - Hura! Kochanie, mam rewelacyjną wiadomość!
      - Mów, moja droga.
      - Jestem w ciąży! I mało tego, to będą bliźnięta!
      - Skąd wiesz, że bliźnięta? Przecież jeszcze za wcześnie, aby to ustalić.
      - Bo kupiłam 2 testy ciążowe w aptece i oba wyszły pozytywnie!

      Anegdota muzyczna
      Po śmierci Jana Straussa (syna) niejaki Mueller wystawił operetkę opartą na
      melodiach Straussa i dorobił się kamienicy. Wkrótce pewien krytyk tak
      skomentował to wydarzenie:
      - Mueller napisał operetkę z muzyką Straussa i dorobił się kamienicy. Gdyby
      Strauss stworzył podobne dzieło do muzyki Muellera, na pewno umarłby z głodu.

      Zagadka kobieco-świąteczna
      - Dlaczego młode kobiety wsadzają sobie kolczyk w pępek?
      - Żeby mieć gdzie na starość zawiesić choinkę zapachową.

      Humor z zeszytów szkolnych
      = Budzik spełnia wiele czynności, ale najczęściej chodzi wraz ze wskazówkami.
      = Bez drewna nie można robić mebli i palić w kaloryferach.
      = Telewizja to złodziej czasu, ale ja tego złodzieja lubię.
      = Najprostszym typem telewizora kolorowego jest telewizor czarno-biały, w
      brązowej obudowie.
      = Tylko przez kobiety są wojny bo to one przeważnie rodzą żołnierzy.
    • danway1 Kącik - numer 46. 06.02.06, 20:54
      Fąfara wypisuje na pocztówkach życzenia świąteczne. W pewnej chwili mówi:
      - Do Kowalskich wysłaliśmy życzenia w zeszłym roku, ale oni nam nie wysłali. W
      tym roku też nam chyba nie wyślą, bo będą
      myśleli, że my im nie wyślemy, ponieważ oni w zeszłym roku nam nie wysłali. To
      może nie wysyłać?

      Po pasterce proboszcz pyta organistę:
      - Dlaczego kolędę "Lulajże Jezuniu" zagrał pan w rytmie techno?
      - Żeby Jezusek w kolebce szybciej przestał płakać.
      - No tak. Może i Jezusek przestał płakać, ale szkoda, że pan nie widział jak
      ludzie tańczyli przed szopką!

      Fąfara polecił fryzjerowi ogolić się na łyso. Zaraz potem głaszcze się po swej
      łysej głowie i mówi:
      - Czuję się, jakbym głaskał pupę mojej żony!
      Fryzjer także dotyka jego głowy i z przekonaniem stwierdza:
      - Ma pan całkowitą rację!

      Jakiś facet przyłapuje Fąfarę, jak w lesie ścina choinkę.
      - Co, tniemy choineczkę na święta, bo nie łaska ją kupić u gajowego?
      - Tak - odpowiada wystraszony Fąfara.
      - W takim razie zetnij pan i dla mnie!

      Kilkuosobowa libacja na wsi. Pijana Krycha mówi do męża, Zdzicha:
      - Zdzichu , kurna, ja chcę komórkę. Wszyscy mają, ja też chcę.
      - Daj mi spokój stara, pij.
      - Zdzichu, komórkę chcę!
      - Dobra, dobra, pij.
      Gdy Krycha zasnęła, Zdzisiek wyszedł na podwórko, wziął kilka desek i gwoździ i
      pozbijał z nich komórkę. Zaraz potem położył się spać, chociaż kumple dalej
      pili. Po godzinie kumple wyszli na podwórko i zobaczyli komórkę. Jeden z nich
      wyjął spraya i dla draki namazał na drzwiach komórki: "Krycha to k…a".
      Rano wstaje Zdzisiek na strasznym kacu, wychodzi na podwórko, czyta napis: "
      Krycha to..." i woła:
      - Krycha, wstawaj! Sms przyszedł!

      W parku na ławeczce rozmawia ze sobą dwóch starszych panów:
      - Jakie hobby miał pan w młodości? - pyta jeden z nich.
      - Kobiety oraz polowanie.
      - A na co pan polował?
      - Na kobiety!

      Anegdota muzyczna
      Początkująca śpiewaczka wykonała na koncercie wielką arię Manon w obecności
      kompozytora Juliusza Masseneta (1842-1912). Po odśpiewaniu jej podbiegła
      wzburzona do autora:
      - Drżałam, mistrzu, widząc, że pan jest. Musiał pan mieć na początku porządnego
      stracha.
      - Nie, drogie dziecko, ani na początku, ani w środku, ani na końcu.
      - Naprawdę?
      - Tak. Zatkałem sobie uszy!

      Egzamin na policjanta. Przewodniczący komisji staje przed kandydatem, wyciąga
      przed siebie ręce z zaciśniętymi pięściami i pyta:
      - W której ręce są zapałki?
      Zdający myśli dłuższą chwilę. Egzaminator widząc jego niepewną minę
      kilkakrotnie otwiera lewą dłoń i z powrotem zaciska pięść, mówiąc:
      - Pytanie pomocnicze!

      Humor z zeszytów szkolnych
      = Pięta Achillesa to miejsce, które jest wrażliwe na śmierć.
      = Kara śmierci ma charakter nieodwracalny.
      = Całemu oddziałowi wojska złożono najserdeczniejsze życzenia ekshumacji.
      = Duży wpływ na rozwój kultury miał Cyryl i jego metody.
      = Żeby Kolumb mógł odkryć Amerykę, to najpierw musiała być zakryta
    • danway1 Kącik - numer 47. 06.02.06, 20:58
      Policjanci mówią do mężczyzny:
      - Jest pan aresztowany! Wszystko, co pan od tej chwili powie, może być użyte
      przeciw panu!
      - Goła kobitka.
      - Co goła kobitka?
      - Użyjcie przeciw mnie gołej kobitki!

      Spotykają się dwaj znajomi.
      - Słyszałem, że twoja żona zrobiła prawo jazdy.
      - To prawda.
      - I jak radzi sobie z prowadzeniem samochodu? Czy nie jeździ zbyt szybko?
      - Przeciwnie. Ostatnio, gdy jechała przez most, policjant wlepił jej mandat, bo
      myślał, że tam zaparkowała.

      Na Placu Czerwonym rosyjski policjant podchodzi do zaparkowanego samochodu.
      - Tu nie można parkować! - mówi do kierowcy.
      - Dlaczego?
      - Po tym placu chodzili Lenin, Stalin...
      - Ja się nie boję! Mam autoalarm i blokadę kierownicy!

      Koleś w barze podrywa laskę. Zaproponował drinka, ona się zgodziła, więc
      podszedł do baru i mówi szeptem do barmana:
      - Poproszę martini i piwko. Tylko niech Pan doda do martini hiszpańską muchę.
      (znany afrodyzjak)
      Barman odpowiada również szeptem:
      - Nie ma hiszpańskiej muchy. Jest tylko żydowska, dodać?
      Koleś skinął i po chwili idzie do laski, niosąc jej drinka. Pogadali trochę,
      laska wypiła drinka, przytuliła się do niego i mówi:
      - To co? Idziemy już na te zakupy

      Dla dorosłych
      Pewien facet wybrał się na przesłuchania do chóru. Staje przed dyrygentem i
      mówi:
      - Chciałem się zapisać do pańskiego chóru.
      - A do jakich głosów by pan chciał należeć? Do tenorów, do barytonów, a może do
      basów?
      - Do basów, zdecydowanie do basów!
      - No to niech pan powie coś... Coś naprawdę po męsku.
      Facet:
      - Ty ch**u!

      Smutna prawda o mężczyznach:
      20-letni mężczyzna to KELNER - rozleje zanim doniesie
      30-letni mężczyzna to DRWAL - rąbie co popadnie
      40-letni mężczyzna to WIRTUOZ - długo stroi, krótko gra
      50-letni mężczyzna to METEOROLOG - z przodu opad z tyłu wiatry
      60-letni mężczyzna to MŁYNARZ - siedzi na workach i bawi się sznurkiem

      List OD św. Mikołaka:

      Dzień Dobry !
      Czy w tym roku byłeś grzeczny?
      - Nie kradłeś?
      - Nie kombinowałeś?
      - Nie naciągałeś urzędu podatkowego?

      To się naucz! Bo ja Ci wiecznie prezentów robić nie będę!

      Kompozytor po przeczytaniu w gazecie ostrej krytyki swojego ostatniego utworu,
      odpisał recenzentowi:
      "Drogi panie! Siedzę w najbardziej ustronnym zakątku mego domu i mam pańską
      krytykę przed sobą. Za chwilę będę ją miał za sobą".

      Anegdota muzyczna

      Artur Rubinstein i znany bankier Michel Rubinstein mieszkali w Paryżu przy tej
      samej ulicy i bardzo często poczta adresowana do jednego z nich, trafiała do
      drugiego. Pewnego dnia bankier odwiedził artystę z plikiem depesz i rzekł:
      - To są telegramy do pana. Niech pan będzie łaskaw i powie mojej żonie, że
      Teresa z Warszawy, Inga z Berlina i Margaret z Londynu to pana przyjaciółki, a
      nie moje.
      Pianista otworzył sekretarzyk i wyjmując inny plik depesz, adresowanych do
      bankiera, odpowiedział:
      - Chętnie, jeśli pan powie mojej żonie, że trzy miliony marek zdeponowanych w
      banku niemieckim, cztery miliony funtów w banku angielskim i dwa miliony
      franków w banku szwajcarskim to pańskie pieniądze, a nie moje!

      Przed świętami lolega pyta Fąfarę:
      - Czy w tym roku kupiłeś coś pod choinkę?
      - Owszem, udało mi się kupić stojak.

      Humor z zeszytów szkolnych
      = Kolej przewozi pasażerów, ludzi i cudzoziemców.
      = Telewizja to złodziej czasu, ale ja tego złodzieja lubię.
      = Budzik spełnia wiele czynności, ale najczęściej chodzi wraz ze wskazówkami.
      = Bez drewna nie można robić mebli i palić w kaloryferach.
      = Radio jest cudownym wynalazkiem, który mogą słuchać ślepi i oglądać głusi.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka