Dodaj do ulubionych

Kącik rozrywkowy!!

    • danway1 Kącik - numer 48. 06.02.06, 21:02
      Fąfarowa wybiera w sklepie materiał na sukienkę.
      - Czy ten materiał jest dość trwały?
      - Och, tak, droga pani. Z tego materiału może pani nosić sukienkę do samej
      śmierci, a potem przerobić jeszcze na efektowne wdzianko!

      Mamo! Jak ma na nazwisko wujek Franek?
      - Fąfara. Czemu pytasz?
      - Piszę opowiadanie sensacyjne.
      - A co w twoim opowiadaniu robi wujek Franek?
      - Ginie z rąk gangsterów!

      Hrabia pojechał do Afryki polować na lwy. Po kilku miesiącach hrabina otrzymuje
      telegram:
      "Podczas polowania hrabiemu zdarzyło się nieszczęście".
      Hrabina depeszuje:
      "Natychmiast odesłać zwłoki hrabiego".
      Po dwóch tygodniach dniach hrabina dostaje pocztą skrzynię, w której jest ciało
      zabitego lwa. Wzburzona, depeszuje ponownie:
      "Proszę nie o lwa, ale o zwłoki hrabiego".
      Na wysłany telegram po kolejnych dwóch tygodniach hrabina uzyskuje odpowiedź:
      "Pan hrabia jest w środku lwa".

      Blondynka i prawnik siedzą obok siebie w samolocie. Prawnik pyta, czy nie
      zechciałaby zagrać z nim w ciekawą grę. Blondynka mówi, że jest zmęczona,
      odwraca się do okna i próbuje zasnąć. Ten jednak nalega i wyjaśnia, że gra jest
      bardzo prosta i wesoła. Mianowicie będą zadawać sobie pytania i jesli któreś
      nie zna odpowiedzi - płaci 50 złotych.

      Ona odmawia i znów próbuje zasnąć, ale prawnik nie daje jej spokoju i proponuje
      inny układ - jeśli ona nie będzie znała odpowiedzi - placi 50 zł, jeśli
      natomiast on nie będzie znał - płaci 5000. To przykuwa jej uwagę, poza tym i
      tak zdaje sobie sprawę, że on nie da jej spokoju, dopóki nie zagrają w jego
      grę, więc zgadza się.

      Prawnik zadaje więc pytanie pierwszy:
      - Jaka jest odległość pomiędzy Ziemią a Księżycem?
      Blondynka bez słowa sięga do portfela i wyjmuje banknot 50 zł.
      - Ok - mówi prawnik - twoja kolej...
      - Co to jest, wchodzi na górę na czterech nogach, a schodzi na trzech?

      Prawnik jest zaskoczony, wytęża umysł i nic, dzwoni do znajomych, wysyła maile,
      przeszukuje internet i nic. Po godzinie poddaje się i wypisuje czek na 5000 zł,
      ona przyjmuje, odwraca się i próbuje zasnąć.
      Prawnik jest jednak ciekaw odpowiedzi i pyta:
      - Co to jest, co wchodzi na górę na czterech nogach, a schodzi na trzech?
      Blondynka odwraca się i wyciąga banknot 50 zł...

      Dziennikarz przeprowadza wywiad z marynarzem, który po katastrofie statku
      pasażerskiego, trafił z jakąś kobietą na bezludną wyspę:
      - I żyliście tak we dwójkę zupełnie samotnie?
      - Skądże. Samotni byliśmy tylko przez pierwsze 9 miesięcy.

      Humor dla kierowców
      Wykaz pieśni religijnych jakie należy śpiewać podczas jazdy samochodem gdy się
      rozwija następujące prędkości:
      90km/h - To szczęśliwy dzień
      100km/h - Cóż Ci Jezu damy
      110km/h - Ojcze Ty kochasz mnie
      120km/h - Liczę na Ciebie Ojcze
      130km/h - Panie przebacz nam
      140km/h - Zbliżam się w pokorze
      150km/h - Być bliżej Ciebie chcę
      160km/h - Pan Jezus już się zbliża
      170km/h - U drzwi Twoich stoję Panie
      180km/h - Jezus jest tu
      200km/h - Witam Cię Ojcze
      220km/h - Anielski orszak niech twą duszę przyjmie

      Opiekun kierowców św.Krzysztof jeździ z nami tylko do 120km/h - potem miejsce
      oddaje św.Piotrowi.

      Czterech emerytów pojechało na wakacje do Gdyni. Spacerują po mieście, nagle
      patrzą: knajpa i napis: "Wszystkie drinki po 10 groszy". Zszokowani ta
      informacją, wchodzą do środka. Knajpka milutka, czyściutko, dużo miejsca, sporo
      ludzi. Od progu słyszą głos sympatycznego barmana:
      - Witam panowie! Proszę, tutaj jest miejsce. Cóż wam nalać?
      - Prosimy cztery kieliszki martini.
      - Już podaję... Proszę, 40 groszy.
      Panowie spojrzeli po sobie, zapłacili, wypili, zamówili kolejną kolejkę. Znowu
      zapłacili 40 groszy. Zamówili jeszcze po jednym martini i znów 40 groszy. W
      końcu jeden nie wytrzymał i pyta barmana:
      - Niech pan nam wytłumaczy, czemu tu jest tak tanio?
      - Wie pan... Sprawa wygląda tak. Przez lata byłem marynarzem, ale zawsze
      marzyłem aby mieć swoją knajpkę. Gdy wygrałem na loterii 25 milionów dolarów,
      wróciłem do Polski, kupiłem lokal i ponieważ lubię ludzi, postanowiłem
      sprzedawać tu tanie drinki. Mając tyle pieniędzy nie muszę zarabiać. Robię to
      co lubię, poznając przy okazji wiele ciekawych osób.
      Jeden z emerytów jest zachwycony:
      - Co za wspaniała historia! A proszę mi powiedzieć, czemu tamci trzej w kącie
      siedzą tu od 40 minut, ale nic nie zamawiają?
      - Aaa, ci. Przyjechali z Poznania i teraz czekają, bo od 18-ej wszystko będzie
      o 50 procent taniej.

      Anegdota muzyczna
      Jan Kiepura, który do skromnych nie należał, powiedział kiedyś dziennikarce:
      - Niektórzy mówią, że jestem zarozumiały. Muszę kategorycznie zaprzeczyć tej
      krzywdzącej mnie opinii. Bywają chwile, kiedy ogarnia mnie wątpliwość, czy
      rzeczywiście jestem najlepszym śpiewakiem na świecie...

      Blondynka, która pojechała na wczasy, zwraca się do kioskarza:
      - Poproszę o pocztówkę przedstawiającą mysz.
      - A nie może być zwyczajna, z kwiatkiem?
      - Nie, koniecznie musi być z myszą, bo chcę napisać do mojego kotka.

      Humor z zeszytów szkolnych
      = W XVI wieku uprawiano wiele roślin, których jeszcze nie znano.
      = Ludzie pierwotni gdy chcieli rozpalić ogień, musieli pocierać krzemieniem o
      krzemień, a pod spod podkładali stare gazety.
      = Harem to człowiek posiadający zbiór kobiet.
      = Wokulski zakupił klacz od Krzeszowskiego, aby później prosić o jej rękę.
      = Zygier miał ospowatą sylwetkę kulturysty, a jego wyłupiaste oczy ładnie
      przylegały do twarzy.
    • danway1 Kącik - numer 49. 06.02.06, 21:04
      W zakładzie krawieckim Fąfara ogląda garnitur. W pewnej chwili pyta:
      - Ile on kosztuje?
      - 1.300 złotych.
      - Z małą przeróbką chętnie bym go kupił.
      - A co by pan przerobił?
      - Cenę.

      Babcia Jasia przebiera się na plaży. Jasio patrzy na jej intymne części ciała i
      pyta:
      - Dlaczego babcia ma tutaj taką dziurę?
      - A, to było w czasie wojny, niemiecki żołnierz strzelił i tu mnie trafił.
      Jasio na to:
      - O, kurde! Jak on w samą pi..ę trafił?!

      Czeski dowcip :-)
      Nauka języków to teraz podstawa. Dlatego uczcie się. Może być słowacki, my Wam
      w tym pomożemy!

      - Čo urobí policajt, keď ho náhodou napadne nejaká myąlienka?
      - Podá na ňu trestné oznámenie za napadnutie verejného činiteľa.

      Mieszkanka Szkocji zamierza dać do gazety nekrolog o śmierci męża.
      - Ile to będzie kosztowało?
      - Duży 20 funtów, natomiast krótki, trzyzdaniowy 15 funtów.
      - Niech będzie trzyzdaniowy. Zdanie pierwsze: "John Mac Kenzie nie żyje".
      - Zostały jeszcze dwa zdania.
      - Dalej proszę napisać: "Volkswagen, rocznik 1988 do sprzedania". I na końcu
      mój adres.

      Hrabina przyjmuje do pracy nową służącą.
      - Jak masz na imię?
      - Marysia.
      - A nie masz nic przeciwko temu, żebym cię nazywała Katarzyna, tak jak
      poprzednią służącą?
      - A czy ja też będę mogła zwracać się do pani hrabiny tak, jak do poprzedniej
      pani, czyli: Madame Duval?

      Anegdota muzyczna
      Herbert von Karajan na próbie szwedzkiej śpiewaczki operowej Brigit Nilsson,
      powiedział:
      - Śpiewa pani tak, jakby myślała wyłącznie o tej kupie forsy, którą zainkasuje
      pani po przedstawieniu.
      - Nareszcie mam coś wspólnego z panem! - odrzekła artystka.

      Fąfara przez godzinę obserwuje wędkarza, który bezskutecznie stoi z wędką nad
      brzegiem rzeki i czeka na branie.
      - Przepraszam - pyta wreszcie Fąfara - jakie pan łowi ryby?
      - Łowi... to za mocno powiedziane. Na razie je karmię.

      Humor z zeszytów szkolnych
      = W dawnych czasach chłopi żyli dłużej, bo orali sami, a nie traktory.
      = Zachowanie dzieci dalece odbiega od rzeczywistości.
      = Jego trzyletni przyjaciel po ukończeniu studiów popełnił małżeństwo.
      = Tatuś kupił stary samochód do spółki ze stryjem, którym dojeżdża do pracy.
      = Lato spędzę w górach u kuzynek, z których zejdę dopiero po wakacjach.
    • danway1 Kącik - numer 50. 06.02.06, 21:07
      Na pocztę przychodzi blondynka i prosi o znaczek za 1,40 zł.
      - Chwilowo nie mamy znaczków za 1,40. Ale może pan kupić 2 znaczki po 80
      groszy.
      - Nie, dziękuję. Boję się, że list mógłby zajść za daleko.

      Wsiada Rosjanin do pociągu relacji Paryż-Bruksela. Wszystkie miejsca są zajęte,
      a jedno z podwójnych siedzeń zajmuje francuska gospodyni z małym pieskiem.
      Rosjanin pyta:
      - Madamme, nie mogłaby pani wziąć swojego pieska na ręce?
      Kobieta:
      - Wy, Rosjanie jesteście jak zwykle bezceremonialni. Moja Fifi jest zmęczona.
      Niech sobie pan poszuka wolnego miejsca w innym wagonie!
      Rosjanin idzie szukać innego miejsca, ale nie znalazł. Wraca i mówi:
      - Madamme, jestem bardzo zmęczony, chciałbym usiąść. Niech pani weźmie swojego
      psa na ręce. Francuzka rozeźlona krzyczy:
      - Wy, Ruscy, jesteście gruboskórni i nieokrzesani! W Europie ludzie się tak nie
      zachowują. To jest nie do pomyślenia!
      Rosjanin nie wytrzymał. Błyskawicznie chwycił suczkę i wyrzucił ją przez okno,
      a sam usiadł sobie wygodnie. Francuzka jest w szoku: przeklina, wrzeszczy, w
      rozpaczy wyrywa sobie włosy z głowy.
      Wówczas zabiera głos siedzący obok Anglik:
      - Wy Rosjanie wszystko robicie nie tak jak trzeba. Podczas obiadu trzymacie nóż
      w lewej ręce, samochody jeżdżą u was po prawej stronie, a teraz pan wyrzucił
      przez okno nie tą sukę co trzeba.

      Idealny poranek każdego mężczyzny:
      Wstaje, bierze prysznic, ubiera się, je śniadanie, wraca do domu...

      Para zakochanych spaceruje po parku:
      - Kochany, pocałuj mnie jak Romeo piękną Julię...
      - A jak to się robi?
      - Hmm... a może przytul jak Abelard swą Heloizę...
      - A to jak?
      - Jak?! Srak! Czytałeś ty coś w ogóle?
      - Tak, 'Naszą szkapę'. Ugryźć cię może w dupę?

      Skazali gościa na śmierć.
      Jednak był tak gruby, że się nie mieścił na krześle elektrycznym. Zarządzili
      dietę. Po tygodniu o chlebie i wodzie - koleś zamiast schudnąć, przytył 10
      kilo. Na krzesło nijak się nie mieści. Zarządzili tylko wodę - znów przytył 10
      kg. Postanowili nic mu nie dawać. Kolo zamiast chudnąć, poprawił się o 10 kg.
      - Co jest, czemu nie chudniesz?
      - Jakoś qrwa nie mam motywacji...

      Skoczyli w przepaść optymista i pesymista.
      - Spadam! - mruczy pesymista.
      - Lecę! - krzyczy optymista.

      Na skrzyżowaniu na czerwonym świetle spotykają się dwie koleżanki siedzące za
      kierownicami swoich aut.
      - Jaki ładny kolor!
      Zapala się pomarańczowe.
      - O, ten jeszcze ładniejszy!
      Zapala się zielone.
      - Spójrz! Ten kolor też jest niezły!
      Znów zapala się czerwone.
      - Ten już widziałyśmy. Możemy jechać!

      Do wędkarza stojącego nad rzeką z wędką podchodzi ufoludek i pyta:
      - Dużo pan dziś złowił ryb?
      - Żadnej. Zdziwiłbym się, gdyby udało się komuś złowić tu jakąś rybę!
      Ufoludek wkłada do swojej trąbki nosowej palca i wyjmuje kozę, formuje z niej
      kulkę i prosi faceta o wędkę. Zakłada na haczyk kulkę, zarzuca wędkę i niemal w
      tej samej chwili wyławia okazałego szczupaka. Facet zabiera ufoludkowi wędkę,
      wyjmuje ze swego nosa kozę, formuje z niej kulkę, zakłada ją na haczyk i
      zarzuca wędkę.
      Po kwadransie oczekiwania facet dziwi się:
      - W czym ta jego koza była lepsza od mojej?
      - Bo to koza nie z tej Ziemi! - mówi szczupak.

      Anegdoty muzyczne
      * * *
      Niemiecki kompozytor Feliks Mendelssohn-Bartholdy (1809-1847) został zaproszony
      na przyjęcie do pewnego bankiera. W trakcie kolacji żona bankiera zapytała
      muzyka:
      - Słyszałam, że gra pan na fortepianie?
      - Tak, szanowna pani.
      - To świetnie się składa! Mój syn da za chwilę koncert. Czy nie zechciałby pan
      przekładać mu kartek z nutami?

      * * *
      Przed koncertem nowej symfonii Feliksa Mendelssohna jakiś meloman dopisał na
      afiszu:
      Haydn, Mozart, Beethoven bardziej mi się podobają.
      Ten sam meloman, po koncercie spostrzegł na afiszu jeszcze jeden dopisek:
      Mnie także! Feliks Mendelssohn.

      Rząd Ukrainy zastanawia się co zrobić z ziemią wokół Czarnobyla.
      - Nie możemy tam nic uprawiać. Ani ziemniaków, ani kukurydzy... Ale możemy
      zasiać tytoń, a na paczkach papierosów umieścimy: Ministerstwo Zdrowia ostrzega
      po raz ostatni.

      Humor z zeszytów szkolnych
      = August II był elektronem Saksonii.
      = Powstanie Listopadowe było w listopadzie, a Rewolucja Październikowa też.
      = Cesarz Klaudiusz był nieśmiały, więc nie odważył się zabić swojej żony.
      = Barbarzyńcy byli bardzo miłymi i uprzejmymi ludźmi.
      = Wars i Sawa zbudowali Warszawę z jednej i z drugiej strony stolicy.
    • danway1 Kącik numer 51. 17.02.06, 17:34
      Tego dowcipu jeszcze nie znałeś

      Wchodzi Lech Kaczyński do restauracji. Kelner pyta:
      - Pan prezydent życzy sobie zupę ogórkową?
      - Nie.
      - To może kapuśniaczek?
      - Też nie.
      - A może pyszny barszczyk?
      - Nie mam ochoty...
      - To co panu podać?
      - PomiDORNową.

      Rozmawiają dwaj koledzy w przedszkolu.
      - Jak znalazłeś się na tym świecie?
      - Mama mówiła, że leciał ze mną bocian i zrzucił na pole kapusty.
      - A, no tak. To dlatego jesteś takim głąbem.

      Tony Blair i George W. Bush omawiają plany III wojny światowej. Podchodzi
      dziennikarz i pyta ich, co ustalili. Tony:
      - Zabijemy 20 milionów islamistów i jednego dentystę.
      - A czemu dentystę? - pyta dziennikarz.
      Tony:
      - Widzisz George, mówiłem ci, że nikt nie zapyta o te 20 milionów.

      Polak, Rusek i Niemiec lecieli samolotem. Gdy dolatywali do lotniska, nawalił
      silnik i samolot zaczął tracić na wysokości. Rusek wyrzucił lodówkę. Nie
      pomogło. Niemiec wyrzucił telewizor. To też nie pomogło, więc Polak wyrzucił
      bombę. Udało się, szczęśliwie wylądowali. Wychodzą z samolotu i widzą płaczącą
      babę.
      - Czemu pani płacze? - pyta Ruski.
      - Lodówka mi męża zabiła...
      Niedaleko widzą drugą babę, która płacze.
      - Czemu pani płacze? - pyta Niemiec.
      - Telewizor zabił mi męża...
      Idą dalej. Widzą trzecią babę, a ta śmieje się wniebogłosy.
      - Czemu babcia się śmieje? - pyta Polak.
      - Jak dziadek pierdnął, he, he, to się kibel razem ze stodołą zawalił!

      Rozmowa małżeńska
      Ona: - Kochanie, koledzy z biura powiedzieli, że mam bardzo zgrabne nogi.
      On: - Naprawdę? A nie wspomnieli nic o wielkiej dupie?
      Ona: - Nie, o tobie nie rozmawialiśmy.

      Anegdoty muzyczne

      Dziś: niemiecki kompozytor Max Reger (1873-1916)
      * * *
      Studenci konserwatorium, w którym uczył Max Reger, postanowili zemścić się na
      pewnym krytyku, który pisał wyjątkowo złośliwe recenzje o twórczości ich
      profesora. Wieczorem udali się pod dom krytyka i urządzili kocią muzykę.
      - Czy to najnowsza kompozycja waszego profesora? - zapytał krytyk, wyjrzawszy
      przez okno.
      - Nie! To jest pańska recenzja przełożona na muzykę.
      * * *
      Na jednym z koncertów Max Reger tak znakomicie wykonał partię fortepianową z
      kwintetu Franciszka Schuberta Pstrąg, że nazajutrz jakaś wielbicielka przesłała
      mu pół tuzina pstrągów. Artysta napisał do niej list z podziękowaniem, który
      zakończył tak:
      Podczas najbliższego koncertu zamierzam zagrać "Wołowego" menueta Józefa Haydna.

      Dwaj myśliwi idą przez las. W pewnej chwili jeden z nich osuwa się na ziemię.
      Nie oddycha, oczy zachodzą mu mgłą. Drugi myśliwy wzywa pomoc przez telefon
      komórkowy.
      - Mój przyjaciel nie żyje! Co mam robić? - woła do słuchawki. Po chwili słyszy
      odpowiedź:
      - Proszę się uspokoić. Przede wszystkim proszę się upewnić, że pański przyjaciel
      naprawdę nie żyje.
      Po chwili rozlega się strzał.
      - W porządku - woła do telefonu myśliwy. - I co dalej?

      Humor z zeszytów szkolnych
      = Koalicja w sejmie polega na bliższych stosunkach w ławie.
      = Królowa Bona sprowadziła do Polski seler, kalafiory i makaroniarzy.
      = Malarze Odrodzenia na swych obrazach czcili piękno ludzi i kobiet.
      = Reprodukcję obrazu namalował Gierymski.
      = Emilia Plater była pułkownikiem o kobiecych piersiach widocznych spod munduru.
    • danway1 Kącik numer 52. 17.02.06, 17:38
      Kowalski wraca z wycieczki i opowiada Fąfarze:
      - Ale było super! Te emocje, te wrażenia! Jadę na słoniu, obok mnie lew, a za
      mną 2 tygrysy...
      - No i co wtedy zrobiłeś?
      - Nic, karuzela się zatrzymała.

      Podczas nudnej premiery w teatrze, facet z pierwszego rzędu krzyczy:
      - Proszę zgasić światło, to się prześpię!
      - Proszę nie gasić! - odzywa się głos z dalszego rzędu. - Muszę dokończyć czytać
      ciekawy artykuł w gazecie!

      Matura poprawkowa z historii. Uczeń otrzymuje serię pytań pomocniczych:
      - No, co to jest za kraj, który współcześnie graniczy z Ukrainą, Słowacją,
      Serbią i Chorwacją?
      - ?....
      - Płynie przez niego Dunaj i nie jest to Austria...
      -?...
      - Po jednej stronie Dunaju Buda, po drugiej Peszt...
      - ?...
      - Płynie przez niego Dunaj i nie jest to Austria...
      - ?...
      - Po jednej stronie Dunaju Buda, po drugiej Peszt...
      - ?... Szwajcaria?

      Spotykają się trzy owoce egzotyczne i witają się, rymując:
      - Jestem kiwi, co każdego ożywi.
      - Jestem cytryna, lubi mnie rodzina.
      - Jestem marakuja. Nie wiem, co powiedzieć...

      Policjant przybył na miejsce strasznego wypadku. W rozbitym samochodzie leżą dwa
      ciała, wokół kręci się małpa.
      - Szkoda, że nie możesz powiedzieć, co tu się stało - westchnął policjant, na co
      małpa zaczęła mocno gestykulować rękami.
      - Rozumiesz co mówię? Świetnie! Powiedz mi więc, czy ci ludzie palili w samochodzie?
      Małpa kiwnęła głowę z góry na dół, co oznacza: "tak".
      - A może palili trawkę?
      Małpa znów potwierdza ruchem głowy.
      - Krzyczeli?
      Małpa znów potwierdza ruchem głowy.
      - A co ty robiłaś w samochodzie?
      - Prowadziłam, kurna! Prowadziłam! - mówi małpa.

      Anegdoty muzyczne
      Pewnego razu do kompozytora i pianisty Maurycego Moszkowskiego (1854-1925)
      zwróciła się zamożna paryżanka:
      - Czy nie zechciałby pan udzielać memu synowi lekcji gry na fortepianie?
      - Tak. Sto franków za godzinę.
      - A czy nie można by taniej?
      - Można by. Pięćdziesiąt franków.
      - Czy ta cena jest już ostateczna?
      - Ależ nie! Udzielam jeszcze lekcji po piętnaście franków, ale z tych nikomu nie
      radziłbym korzystać.

      Diabeł złapał Polaka, Niemca i Ruska. Dał im po dwie metalowe kulki i obiecał,
      że ich wypuści, jeśli zrobią z tymi kulkami coś, co go zadziwi. Niemiec
      podrzucił wysoko jedną kulkę, zaraz potem podrzucił drugą i trafił nią w tę
      pierwszą.
      - No, całkiem niezłe - powiedział diabeł.
      Ruski położył na ziemi jedną kulkę, a na niej ostrożnie położył drugą. I nie
      spadła!
      - Też niezłe - mówi diabeł. - A teraz zobaczymy co zrobi Polak.
      Niestety, Polak jedną kulkę zgubił, a drugą zepsuł...

      Humor z zeszytów szkolnych
      * W Krakowie wybudowano ostatnio wiele nowych zabytków.
      * Matejko malował pod Grunwaldem.
      * Leonardo da Vinci przed namalowaniem portretów kroił ludzi, aby zapoznać
      się z budową ich ciała.
      * Rubens malował bez ubrania.
      * Przez uderzenia pędzlem malarz uzyskuje smutek na twarzy modelki
    • danway1 Kącik - numer 53 20.03.06, 23:22
      W środku zimy turyści pytają starego górala:
      - Baco, dlaczego nie zaprzęgasz koni?
      - Bo nie mam sań.
      - Dlaczego sobie ich nie zrobisz?
      - Bo nie mam drewna.
      - A dlaczego sobie nie przywieziesz drewna z lasu?
      - Niby czym? Przecież mówiłem, że nie mam sań.

      Ambasador budzi się po narkozie i cichym głosem pyta:
      - Co się ze mną stało?
      - W ambasadzie podłożyli bombę i przeszedł pan bardzo ciężką operację.
      - To znaczy, że jestem w szpitalu?
      - W przeważającej części - tak.

      Złodziej włamał się do domu. Chodzi po pokojach w poszukiwaniu łupu,
      przyświecając sobie latarką. Nagle za plecami słyszy:
      - Masz przechlapane u Świętego Antoniego.
      Odwraca się, patrzy, a tam papuga w klatce.
      - Aleś mnie przestraszyła! - mówi złodziej. - To ty mówisz?
      - Mówię.
      - A jak się nazywasz?
      - Maria Magdalena.
      - He, he! Trzeba być idiotą, żeby nazwać papugę Maria Magdalena!
      - Niekoniecznie - mówi papuga. - Idiotą trzeba być, żeby rottweilera nazwać
      Święty Antoni. Święty Antoni, bierz go!!!

      Ojciec siedzi przy komputerze. Do pokoju wchodzi syn.
      - Cześć tatku, wróciłem!
      - Cześć synek, gdzie byłeś?
      - W wojsku, tatku!

      Dzieci idą z nauczycielką na plac budowy, aby zobaczyć jak powstaje nowe
      osiedle. Na miejscu wszyscy dostali od kierownika budowy po kasku ochronnym.
      Nauczycielka:
      - Załóżcie te kaski na głowy, bo może zdarzyć się nieszczęście. Kiedyś na taką
      budowę przyszli: dziewczynka i chłopiec. Chłopiec nie założył kasku, a
      dziewczynka założyła. Pięć minut później każdemu z nich spadła na głowę cegła.
      Chłopiec zginął na miejscu, a dziewczynka zaśmiała się i uciekła.
      W tym momencie Jasio mówi do nauczycielki:
      - Znam tę dziewczynkę! Od czasu tego wypadku ciągle biega i śmieje się.

      Anegdoty muzyczne:
      Znakomity polski wiolonczelista i kompozytor Kazimierz Wiłkomirski (1901-1995)
      zapytał kiedyś pewną śpiewaczkę:
      - Czy nie zechciałaby pani nauczyć się kilku moich pieśni?
      - Ależ mistrzu, przecież często śpiewam pana pieśni na koncertach!
      - To wiem. Ja tylko pytałem, czy nie zechciałaby się pani ich nauczyć.

      Fąfarowie postanowili pójść do opery. Kiedyś w końcu trzeba, nie? Ubrali się
      odświętnie - on w garnitur, ona suknię wieczorową. Ustawili się w kolejce po
      bilety. Przed nimi jakiś facet zamawia:
      - Tristan i Izolda. Dwa bilety poproszę.
      Po chwili Fąfara mówi do bileterki:
      - Zygmunt i Zofia. Dla nas też dwa poproszę!

      Humor z zeszytów szkolnych
      = Wódz Kartaginczyków Kannibal miał ochotę na Rzymian.
      = Urzędnik jechał samochodem, a za nim chłop jechał mimochodem.
      = Największym półwyspem Azji jest Europa.
      = Telimena zdradzała Tadeusza z mrówkami.
      = W średniowieczu kary przekładano na kopy.
    • danway1 Kącik - numer 54 16.04.06, 10:18
      Hrabia oznajmia baronowi:
      - Czytam teraz bardzo przejmującą książkę.
      - Cóż to za powieść?
      - Historia Napoleona.
      - A doczytałeś się już do momentu, jak Napoleon znalazł się na Elbie?
      Hrabia:
      - Na kim? Nie wiedziałem, że w tej książce są wątki erotyczne!

      Winnetou i Old Sutherhand zabłądzili na pustyni. Zmęczony Old Sutherhand mówi do
      przyjaciela:
      - Wystrzel, może nas ktoś usłyszy.
      Winnetou wystrzelił, jednak nikt się nie zjawił. Po chwili Old Sutherhand mówi
      znów:
      - Wystrzel jeszcze raz. Może teraz ktoś usłyszy.
      Winnetou znów wystrzelił. Czekają dłuższą chwilę i nadal nikt się nie pojawia.
      - Winnetou, wystrzel jeszcze raz.
      - Dobrze, ale to już ostatnia strzała.

      Uczeń zostaje poproszony do mapy ściennej o nazwie "Wielkie odkrycia
      geograficzne". Jego zadaniem
      jest wskazanie i opisanie trasy wyprawy Ferdynanda Magellana. Idzie mu dobrze,
      do momentu
      dotarcia do lewego krańca mapy. Zatrzymuje się i z wyraźnym niepokojem rozgląda
      wokół.
      Nauczyciel:
      - No dalej, na co czekasz?
      Chłopak przechodzi na tyłu stojaka z wiszącą mapą i mówi:
      - Ale tu nic nie ma!

      Jechali pociągiem Polak, Niemiec i Rusek i założyli się o to, który z nich jest
      szybszym złodziejem. Niemiec mówi:
      - Dajcie mi dwadzieścia sekund i zgaście w przedziale światło.
      Po dwudziestu sekundach zapalają światło, niby nic się nie zmieniło, jednak po
      chwili Niemiec oddaje zegarki, które Polakowi i Ruskowi znikły wszystkim z rąk.
      Rusek mówi:
      - Dajcie mi dziesięć sekund i zgaście światło.
      Po dziesięciu sekundach zapalają światło, niby nic się nie zmieniło, a tu Rusek
      oddaje Polakowi i Niemcu kalesony. Polak mówi:
      - Dajcie mi pięć sekund i zgaście światło.
      Po pięciu sekundach zapalają światło, niby nic się nie zmieniło, a tu do
      przedziału wchodzi konduktor i mówi:
      - Panowie koniec jazdy, ktoś ukradł lokomotywę!

      Fąfara pyta kioskarza:
      - Ile kosztuje ta gazeta?
      - Dwa złote.
      - Przecież tu jest napisane, że złotówkę.
      - Naiwniak! Wierzy pan we wszystko co piszą gazety?

      Anegdoty muzyczne
      * * *
      Gdy Józef Joachim był jeszcze chłopcem, grał na przyjęciu u pewnego księcia
      Sonatę Kreutzerowską Beethovena. W utworze tym są dłuższe pauzy. Po jednej z
      nich podeszła do niego księżna i szepnęła mu na ucho:
      - Drogi chłopcze, zagraj nam lepiej coś, co umiesz dobrze na pamięć.

      * * *
      Niemiecki pianista i kompozytor Fryderyk Kalkbrenner (1785-1849) powiedział
      kiedyś do Fryderyka Chopina:
      - Pan gra pięknie tylko wtedy, gdy ma pan natchnienie, a ja zawsze - po czym
      usiadł do fortepianu, zagrał i pomylił się.

      Kowno oblężone przez Niemców, więc car zwołuje swój sztab na naradę. Żadne
      rozwiązanie zaproponowane przez generałów go nie zadowala. Ktoś proponuje, żeby
      przywołać miejscowego rabina, słynącego z dobrych rad. Wkrótce przychodzi rabin,
      a car mówi do niego:
      - Niemcy chcą mi odebrać Kowno. Co byś zrobił na moim miejscu, żeby im w tym
      przeszkodzić?
      - Przepisałbym Kowno na carycę.

      Humor z zeszytów szkolnych
      = Mumia to żona faraona.
      = Franciszek Józef oprócz kobiet klepał również konie, podczas gdy inni klepali
      biedę.
      = Rycerz średniowieczny składał się z głowy, zbroi i konia, który stawał na
      każde zawołanie.
      = Słowianie mieszkali w domach z drewna, z których dym wychodził mniejszymi
      otworami, a Słowianie większymi.
      = Człowiek współczesny powstał dzięki ludziom pierwotnym.
    • danway1 Kącik - numer 55 16.04.06, 10:30
      Jasio mówi do lekarza:
      - Panie doktorze, dziś na ślizgawce odmroziłem sobie ucho.
      - Podejdź tu bliżej, muszę je obejrzeć.
      - Zaraz... W którą to kieszeń je schowałem?...

      Trwa rozprawa sądowa w USA, w której sądzony jest szef oskarżony o molestowanie
      seksualnie sekretarki. Sędzina pyta sekretarkę:
      - Proszę opowiedzieć co proponował pani dyrektor?
      - Wstydzę się o tym mówić, jest w tym dużo brzydkich słów. Czy mogę to napisać?
      - Zgadzam się - odpowiada sędzina.
      Po chwili sędzina prosi, aby napisaną kartkę przekazać do przeczytania
      przysięgłym. Ławnicy po kolei czytają w skupieniu kartkę... Ławnik siedzący na
      końcu ławy przysnął. Siedząca obok niego ławniczka budzi go szturchnięciem i
      podaje mu kartkę. Ten czyta i po chwili szepcze do niej:
      - Zgadzam się!

      Super Zagadki
      * * *
      - Jaki jest najkrótszy argument, podważający wiarygodność testów IQ?
      - Doda.

      * * *
      - Po co dookoła kobiecych sutków są takie malutkie guzki?
      - To jest napisane w Braile'u: "Ssać tutaj".

      Blondynka rozpoczęła pracę jako szkolny psycholog. Pierwszego dnia pracy
      zauważyła chłopca, który nie biega po boisku razem z innymi chłopcami, tylko
      stoi samotnie. Podchodzi do niego i pyta:
      - Dobrze się czujesz?
      - Dobrze.
      - To dlaczego nie biegasz razem z innymi chłopcami?
      - Bo jestem bramkarzem.

      Nauczycielka pyta dzieci:
      - Jakie warzywo sprawia, że oczy łzawią?
      - Rzepa, proszę pani - wyrywa się z odpowiedzią Jaś.
      - Nie Jasiu, zapewne miałeś na myśli cebulę.
      - Nie, proszę pani! Pani nigdy nie oberwała rzepą po jajach.

      Anegdoty muzyczne
      * * *
      Pewien pianista wrócił z koncertowego tournee po Izraelu. Po powrocie zwierzył
      się Herbertowi von Karajanowi, że musiał
      dwukrotnie przerwać występy, ponieważ w czasie działań wojennych został
      ostrzelany przez Arabów.
      - Naprawdę? - zdziwił się dyrygent. - Nie sądziłem, że Arabowie tak dobrze znają
      się na muzyce!

      * * *
      Pewien młody tenor wykonywał przed Janem Kiepurą arię z opery Halka. Gdy
      skończył śpiewać, obecna na popisie matka młodzieńca,
      zapytała Kiepurę:
      - Co pan sądzi o talencie mojego syna?
      - Chwała Bogu, że go Moniuszko nie słyszał!

      Blondynka telefonuje do TPSA i mówi:
      - Nie mogę połączyć się z Internetem.
      - Czy poprawnie wpisała pani hasło?
      - Tak, widziałam jak robił to mój mąż.
      - A jakie jest to hasło?
      - Pięć gwiazdek.

      Humor z zeszytów szkolnych
      = Woda jest to związek małżeński dwóch wodorów i tlenu.
      = Rok kalendarzowy może być zwykły lub przystępny.
      = Był to chłopiec płci żeńskiej.
      = Grzegorz nie mógł mieć dzieci, więc przyglądał się rozmnażaniu grochu.
      = Jagiełło miał z Sońką tylko czterech synów, ponieważ możnowładcy odmówili mu
      poparcia.
    • danway1 Kącik - numer 56 16.04.06, 10:40
      Indianie złapali kowboja, przywiązali go do pala i rozpoczynają taniec śmierci.
      Nagle do kowboja odzywa się głos jego anioła-stróża:
      - Ty! Ale masz przerąbane!
      - To co mam zrobić?
      - Ja ci poluzuję więzy, a jak będziesz miał wolne ręce, zabierz najbliżej
      stojącemu Indianinowi tomahawk i zabij ich wodza!
      Kowboj posłuchał się anioła-stróża i zrobił jak mu radził. Jednak gdy Indianie
      otrząsnęli się z zaskoczenia, dorwali kowboja i znów przywiązali go do pala.
      - Ty! - zagaduje znów anioł-stróż.
      - Co? - pyta kowboj.
      - Teraz, to dopiero masz przerąbane!

      Chuck Norris
      • Chuck Norris przez 2 lata szukał ideału człowieka. W końcu kupił sobie lustro.
      • W Teksasie jest 245 szkół. Wszystkie imieniem Chucka Norrisa.
      • Nie było drugiej wojny światowej. To Chuck Norris szukał swojego kapelusza.
      • Chuck Norris nie przejmuje się jak mu ucieknie autobus. Dogania go i wsiada na
      następnym przystanku.

      Policjant zatrzymuje faceta jadącego mercedesem, ponieważ nie zatrzymał się na
      znaku Stop.
      - Poproszę prawo jazdy.
      - Ale panie władzo, czy mógłby pan powiedzieć co ja takiego zrobiłem?
      - Nie zatrzymał się pan na znaku Stop.
      - Ale panie władzo, po co miałem się zatrzymywać? Nie widziałem żadnego
      samochodu w odległości kilometra.
      - Nic nie szkodzi, przepisy trzeba przestrzegać.
      - No, ale panie władzo, gdy dojeżdżałem do znaku to zwolniłem gdzieś do 20
      kilometrów na godzinę i gdy nie zobaczyłem żadnego samochodu, pojechałem dalej.
      - Zwolnił pan, ale się pan nie zatrzymał - mówił poirytowany glina.
      - Czy nie ma pan co innego do roboty, tylko wlepianie mandatów za nic? Lepiej
      idź pan sobie pączka zjeść!
      - Udam, że nie słyszałem ostatniego komentarza. A teraz prawo jazdy poproszę.
      - No dobra, ale niech pan mi najpierw wytłumaczy, jaka jest różnica pomiędzy
      zwolnieniem a zatrzymaniem. Ja nadal nie rozumiem czemu nie wystarczy zwolnić.
      - Chętnie panu wytłumaczę - glina otwiera drzwi od merca, wyciąga kierowcę i
      zaczyna go lać pałą po łbie. Po pięciu minutach pyta:
      - Czy chce pan żebym zwolnił, czy żebym się zatrzymał?

      Blondynkę jadącą w kapeluszu zatrzymuje policjant i mówi.
      - Przekroczyła Pani 60-tkę.
      - A mówiłam mężowi, że staro wyglądam w tym kapeluszu.

      Anegdoty muzyczne

      • • •
      Kazimierz Wiłkomirski przyszedł z żoną do jednego ze swoich przyjaciół i długo o
      czymś dyskutowali. W pewnej chwili małżonka przyjaciela zwraca się do pani
      Wiłkomirskiej:
      - Ach, ci nasi mężowie! Kiedy się spotkają, rozmawiają wyłącznie o muzyce!
      - Ależ myli się pani! - odzywa się Wiłkomirski. - Tym razem nie mówiliśmy o
      muzyce, lecz o utworach jednego z naszych kolegów.

      • • •
      Słynnego skrzypka belgijskiego Eugene Ysaye (1858-1931) zaprosił po koncercie do
      domu właściciel fabryki obuwia. Po kolacji gospodarz zapytał:
      - Mistrzu, może by pan coś zagrał?
      - Chętnie, a gdy pan będzie gościem u mnie, poproszę pana o wzięcie miary na buty!

      Do pewnej gazety, do kącika porad miłości nadszedł list od młodej dziewczyny:
      "Mój chłopak przychodzi na spotkania z dużym zarostem. Co mam robić?"
      Redakcja odpowiedziała: "Nie spóźniać się tak bardzo na randki"

      Humor z zeszytów szkolnych
      • Kopernik ruszył Ziemię i dlatego zobaczył, że jest okrągła.
      • Azja jest największym kontynentem na Ziemi, a nawet na świecie.
      • Ze Śląska kilofem wydobywa się węgiel kamienny i brunatny górnik.
      • Klimat to coś stałego, co nie wiadomo kiedy się zmienia.
      • Morze Martwe zostało w XIX wieku zabite przez niektórych ludzi, aż po dzień
      dzisiejszy.
    • danway1 Kącik - numer 57 16.04.06, 10:47
      Na wystawie Domu Mody mały Jasio ogląda kapelusz. Powoli czyta położoną przy nim
      kartkę, po czym pyta:
      - Mamo, dlaczego ten kapelusz nazywa się Borsalino?
      - Projektant, który go zaprojektował dał mu swoje nazwisko.
      - Dał? To jak on się teraz nazywa?

      Wpada kowboj do baru, wyjmuje rewolwer i strzela. Kula lata w kółko, lata, aż w
      końcu trafia w sam środek tarczy umieszczonej na ścianie obok bufetu.
      - I'm Lucky Luck! - przedstawia się kowboj.
      Po chwili wpada do baru drugi kowboj, wyjmuje rewolwer i też strzela. Kula lata
      w kółko, lata, aż w końcu trafia w sam środek tarczy umieszczonej na ścianie
      obok bufetu.
      - I'm John Bighand!
      W chwilę potem wpada do baru trzeci kowboj, wyjmuje rewolwer i też strzela. Kula
      lata w kółko, lata, aż w końcu trafia barmana w głowę. Kowboj:
      - I'm sorry!

      Chuck Norris
      • Gdy kanapka z masłem wypada z rąk Chucka Norrisa, zawsze upada na stronę nie
      posmarowaną masłem. Nawet gdy jest posmarowana z obydwu stron.

      • Gdyby istniało wystarczająco mocne narzędzie, by przeciąć Chucka Norrisa,
      okazałoby się że w środku jest drugi, jeszcze większy Chuck Norris.

      • Jeśli szukasz w internecie jakiejś informacji, korzystasz z wyszukiwarki
      Google. A Google zanim ci odpowie - pyta Chucka Norrisa.

      • Internetowy spam to jedyna rzecz, która dobrowolnie przychodzi do Chucka Norrisa.

      We wsi mieszkał chłopak o imieniu Józek, który w okolicy był traktowany jako
      wielki znawca kobiet i specjalista w sprawach seksu. Któregoś razu na zabawie w
      remizie do Józka popijającego sobie spokojnie wino, podchodzi kolega z
      sąsiedniej wsi i pyta:
      - Józuś, widziś tamtą dziewczynę? Jak myślisz czy ona bierze do gęby?
      Józek wstał zza stołu, poszedł w kierunku wskazanego dziewczęcia, obejrzał ją z
      każdej strony, wrócił i odpowiada:
      - Bierze.
      - Józuś, ty to jesteś facet! - woła ucieszony perspektywą niezłej zabawy i pełen
      podziwu dla "mistrza" jego kolega. - A powiedz mi jeszcze, po czym to poznałeś?
      - Proste - mówi Józek. - Gębę ma, znaczy bierze.

      W samolocie pasażerskim lecącym nad oceanem pasażerowie przeglądają gazety.
      - Czytał pan informacje na pierwszej stronie? Piszą o jakiejś katastrofie
      lotniczej.
      - Tak. przeczytałem. Jesteśmy na liście ofiar.

      Anegdoty muzyczne
      • • •
      Kiedy Jerzy Fryderyk Haendel był jeszcze młodym muzykiem, jego koncerty nie
      cieszyły się powodzeniem. On jednak pocieszał się i mówił do przyjaciół:
      - Kiedy sala jest pusta, muzyka lepiej rozbrzmiewa.

      • • •
      Jeden z najwybitniejszych kompozytorów renesansu Orlando di Lasso (1532-1594) w
      liście do wścibskiego księcia Wilhelma Bawarskiego napisał:
      Gdy tyłek mój jak trąbka brzmi,
      nikt nosa tu nie wetknie mi.

      Pewnego dnia przed obrazem przedstawiającym Adama i Ewę spotkali się Niemiec,
      Francuz, Anglik i Meksykanin. Po kilku chwilach podziwiania obrazu, Niemiec mówi:
      - Spójrzcie na ich doskonałą budowę, atletyczne ciało Adama i blond włosy Ewy.
      Oni musieli być Niemcami.
      Francuz protestuje:
      - Ależ skąd! Zwróćcie uwagę na erotyzm tej sytuacji, na ich nagie ciała. On taki
      męski, ona taka kobieca, z pewnością za chwilę obudzi się w nich pożądanie. To
      Francuzi.
      Nie zgadza się z nim Anglik:
      - Panowie, czy widzicie szlachetność ich gestów, ich arystokratyczną, dostojną
      postawę? To niewątpliwie Anglicy.
      Po kilku chwilach milczenia odzywa się Meksykanin:
      - Nie mają ubrań, nie mają butów, nie mają dachu nad głową. Do jedzenia mają
      ledwie jedno jabłuszko, ale nie protestują i wydaje im się, że są w raju. To
      Meksykanie.

      Humor z zeszytów szkolnych
      • W Australii człowiek współżyje z Aborygenami.
      • Najczęściej spotykanym ssakiem górskim jest góral.
      • Indianie zabijali i skalpowali co popadnie.
      • W czasie totalnej mobilizacji wcielono do wojska nawet dzieci w podeszłym wieku.
      • Pomimo że na niebie świecił księżyc, dzień był smutny i ponury.
    • danway1 Kącik - numer 58 24.04.06, 20:02
      Noc. W kuchni ze skrzypieniem otwierają się drzwi od lodówki. Wychodzi z niej
      spasiona mysz. W jednej łapie trzyma wielki kawał żółtego sera, a drugą ciągnie
      za sobą wielkie pęto kiełbasy. Kieruje się do pokoju, skąd rozlega się potężne
      chrapanie gospodarzy. Taszczy ten cały majdan z żarciem przez środek pokoju w
      stronę szafy, pod którą ma wejście do swojej norki. Już prawie przy wejściu do
      swej norki, dostrzega pułapkę na myszy, a na niej malutki kawałeczek słoninki.
      Mysz kręci z dezaprobatą głową i mruczy:
      - Jak dzieci, kurna, jak dzieci!

      Przychodzi facet do ZOO i widzi klatkę z lwem. Na klatce napis: "Uwaga, lew
      ludożerca!". Lew tymczasem wyluzowany, leży na betonie i liże sobie d..ę. Jakiś
      facet pyta opiekuna lwa:
      - To lipa z tym lwem. Chyba jest stary albo chory?
      - Co pan tam wiesz!
      Minął kwadrans; lew zeżarł dwóch policjantów. Facet znów mówi do opiekuna lwa:
      - No, to dlaczego teraz leży i liże sobie d..ę?
      - Dla zabicia smaku

      Prałatowi Henrykowi ktoś ukradł z klatki ptaszka. Podczas niedzielnej mszy
      prałat pyta parafian:
      - Kto ma ptaszka?
      Podnosi się las męskich rąk.
      - Nie o to mi chodzi - mówi prałat. - Kto widział ptaszka?
      Podnosi się las kobiecych rak.
      Prałat wkurzony:
      - Nie o to pytam! Kto widział mojego ptaszka?
      Wszyscy ministranci podnoszą ręce.

      II wojna światowa. Marszałek Żukow wychodząc z gabinetu Stalina zdenerwowany,
      na korytarzu zaklął pod nosem "A to sk....syn wąsaty!". Ale przed drzwiami stał
      oficer ochrony i zareagował natychmiast:
      - Co powiedzieliście, towarzyszu?
      - Ja? Nic.
      - No to wrócimy do gabinetu towarzysza Stalina i wyjaśnimy sprawę - powiedział
      oficer.
      Gdy weszli do gabinetu Stalina, oficer melduje:
      - Towarzyszu Stalin, będąc na służbie usłyszałem jak marszałek Żukow powiedział:
      "A to sk....syn wąsaty!".
      Stalin popatrzył na Żukowa i zapytał:
      - Kogo mieliście na myśli, towarzyszu?
      Żukow:
      - Jak to kogo? Hitlera!
      Stalin zmarszczył brwi, popatrzył na oficera ochrony i zapytał:
      - A wy towarzyszu, kogo mieliście na myśli?

      Syn pyta ojca: Czy to prawda, że w niektórych krajach Afryki mężczyzna nie zna
      swojej żony do momentu, aż się z nią ożeni?
      - To się dzieje w każdym kraju, synu...

      Spotyka się dwóch facetów: Ten twój kolega to ma szczęście! Dwie żony już
      pochował, bo struły się grzybami, a teraz trzeci raz owdowiał.
      - No, ale tym razem to był uraz czaszki.
      - Tak słyszałem. Ponoć nie chciała jeść grzybów.

      Słuchaj stary! Wczoraj jak jechałem z Twoją żoną samochodem, to opowiedziała mi
      taki dowcip, że spadłem z łóżka...

      - Nie chcesz mi chyba powiedzieć, że spałaś z moim mężem?
      - Nie.
      - Nie spałaś?
      - Nie chcę powiedzieć...

      Spotykają się dwaj kumple ze studiów.
      - Wiesz co, Michał? Jak sobie pomyślę jaki ze mnie inżynier, to się boję iść do
      lekarza...

      - Tyle się naczytałem o szkodliwości picia, że postanowiłem z tym skończyć!
      - Z piciem?
      - Nie, z czytaniem.

      Jest rok 2009. Kaczyński wchodzi na spotkanie z prywatnymi przedsiębiorcami:
      - Jak się macie, moi drodzy? - zażartował Kaczyński, witając się z nimi.
      - Świetnie, panie prezydencie - zażartowali przedsiębiorcy.

      Anegdoty muzyczne:
      • • •
      Włoski kompozytor operowy Joachim Rossini (1792-1868) był na koncercie
      Franciszka Liszta. W czasie przerwy jeden ze słuchaczy zapytał Rossiniego, co
      sądzi o grze pianisty.
      - Liszt robi tak wiele, żeby go obserwować, że chwilowo nie miałem czasu go
      posłuchać...

      • • •
      Król portugalski zaprosił Joachima Rossiniego, aby wyraził opinię o jego grze na
      wiolonczeli. Po wysłuchaniu utworu wykonanego przez władcę muzyk rzekł:
      - Wasza Królewska Mość niewątpliwie gra jak król, który ma tyle innych rzeczy do
      zrobienia...

      Fąfara odkłada gazetę i mówi do żony:
      - Napisali, że co czwarte dziecko przychodzące na świat jest Chińczykiem.
      - Bzdura! Kowalski z pierwszego piętra ma pięcioro dzieci i żadne z nich nie
      jest Chińczykiem!

      Humor z zeszytów szkolnych:
      • Ptaki bardzo różnią się od gadów - lataniem i budową gęby.
      • Liść ma taką rolę w życiu, że musi cały czas wdychać i wydychać.
      • Gryzoń to zwierzę, które ogryza co tylko może, np. jabłka, zostawiając ogryzki.
      • Wśród wirusów rozróżniamy: mikroby, mikrony, mikrusy i mikrobusy.
      • Wilki zaliczamy do zwierząt zębatych.
    • kubatka Re: Kącik rozrywkowy!! 06.06.06, 23:32
      Klasyfikacja babc w autobusach (i innych srodkach komunikacji publicznej):
      * Babcie lowcy krzesel - gdy autobus sie zatrzyma i otworzy drzwi, ty nawet nie
      zdazysz sobie tego uswiadomic, a ona juz siedzi.
      * Babcie akrobatki - widzac wolne krzeslo po drugiej stronie autobusu w cudowny
      sposób odzyskuja mobilnosc, wrzucaja laske pod pache i biegna do krzesla, co
      sil w nogach.
      * Borostwory - ogromne babcie w futrzanych plaszczach zajmujace z reguly 1,5 -
      2 miejsc siedzacych.
      * Babcie wilki - atakuja wataha, ich szczekanie rozlega sie na caly autobus i
      wygryzaja kazdego z ich siedzen.
      * Babcie lokomotywy - jak siedzisz w autobusie, staja nad Toba i zaczynaja
      sapac. Niektóre sapia tak intensywnie, ze czujesz, co jadla kilka godzin
      temu...
      * Babcie ankieterki - na kilka przystanków przed ich docelowym przepytuja
      ludzi, kto kiedy wysiada i staraja sie odpowiednio ustawic wszystkich
      przejsciu.
      * Babcia "Last Minute": nie wstanie przed swoim przystankiem, ale siedzi twardo
      do samego konca i podrywa dupsko i przebija sie do wyjscia jak kula armatnia
      dopiero wtedy, gdy ludzie zaczynaja (na jej przystanku) wsiadac do
      transportera.
      * Babcia "Predator": najbardziej obrzydliwy, wredny typ. Pokonuje nieraz spore
      dystanse do przystanku, ale juz w busie czy tramwaju nie jest w stanie przejsc
      tych 6 metrów do wolnego miejsca, tylko staje nad kims mlodszym i terroryzuje
      go.
      * Babcie - siatomioty: Wsiada sobie taka jedna do autobusu (ew.
      tramwaju), czujnym zwinnym okiem namierzajac pozycje wolnego krzesla oraz
      najblizszego kasownika. Po przekalkulowaniu i zrobieniu symulacji (chodzi o
      trójwymiarowa symulacje ruchu wspólpasazerów w najblizszych 10 sekundach
      nalozona na plan przestrzenny krzeslo-kasownik-wlasna pozycja) rzuca siata w
      strone wolnego krzesla a sama kasuje bilet. Po czym z godnoscia zdejmuje siaty
      z siedzenia, zeby rozgoscic sie na wczesniej zarezerwowanym miejscu

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka