Instruktor a egzaminator

05.10.11, 21:55
Dobra, przyznaję się - dałam dupy* na egzaminie praktycznym... poległam na zadaniu, które się nazywa "przygotowanie do jazdy" - wszystko było ładnie-pięknie, tylko, że... miałam za luźno pasek od kasku... egzamin oblany [przede mną zdawało dwóch kolesi, oblali z tego samego powodu...] Egzaminator był na tyle spoko, że powiedział, że mogę sobie, pomimo niezdanego egzaminu, spróbować dalej na placu - jak mi manewry wychodzą. Więc co? Ósemka - jeżdżę jak mnie uczono, ale pan mnie wezwał i powiedział: "nie, pani Moniko - to nie ma sensu, pani wszystko robi nie tak!". Okazało się, że zupełnie nie w tym miejscu co trzeba "kręcę głową" i w ogóle to nie trzeba w każdą stronę kręcić łbem, tylko wystarczy w jedną stronę - prawidłową ;)
Spotkałam się dzisiaj z moim instruktorem, opowiedziałam mu wszystko i on stwierdził, że szkoda, że od razu po egzaminie się do niego nie odezwałam, bo tak naprawdę za za luźny pasek od kasku nie powinien mnie facet oblać, a i za nieodpowiednie kręcenie głową - też nie.

I teraz nie wiem, bo egzaminator swoje, a instruktor swoje i: "rób jak cię uczyłem!". Następny exam za 2 tygodnie, profilaktycznie wezmę jazdy dodatkowe w innej szkole, naprzeciwko WORD-u... i wtedy zobaczę... Chyba, że jest tak jak mi kumpel mówi, że ja się nie koncentrowałam podczas kursu na tym jak mam jeździć, a na instruktorze... hehehehe ;)

No w kropce jestem, nie wiem któremu mam wierzyć... ;)

*od razu się przyznaję - jestem znana z tego, że używam niewybrednego słownictwa. obiecują, że TUTAJ postaram się wulgaryzmów nie używać, ale 'dupa' jest chyba wybaczalna? ;)
    • goha66 Re: Instruktor a egzaminator 06.10.11, 10:52
      hellish_monster napisała:

      > I teraz nie wiem, bo egzaminator swoje, a instruktor swoje

      ... zdroworozsądkowo podchodząc do tematu zdecydowanie należałoby uwierzyć jednak egzaminatorowi (w końcu to On decyduje o tym czy otrzymasz prawo jazdy). skorzystanie z rady Twojego instruktora: "rób jak Cię uczyłem" może się zakończyć kolejnym negatywnym wynikiem egzaminu. przyznam, że nie podoba mi się postawa pana instruktora po tym co mu opowiedziałaś odnośnie uwag egzaminatora patrzącego na Twoje (juz pozakonkursowe) jeżdżenie po placyku ... bo chociaż nie jest dla mnie zaskoczeniem, że nie przyznał się głośno, iż (wobec rewelacji, które mu przyniosłaś) wychodzi na to, że NAJWIDOCZNIEJ WCALE NIE PRZYGOTOWAŁ CIĘ WŁAŚCIWIE do zdania egzaminu (a w końcu za to bierze pieniądze i taka jest jego rola) to jednak uczciwe byłoby przyznać się do tego przynajmniej po cichu przed sobą, a prawidłową postawą byłoby gdyby zainteresował się jakie dokładnie uwagi miał egzaminator i zaproponował Ci (dodatkowe i za free) skorygowanie tych błędów.
      P.S.
      nie rozumiem tylko jednego - skoro dwie osoby przed Tobą oblały za źle zapięty kask ... to kurde po kiego powieliłaś ten błąd ? ;) a tak na marginesie - dobrze zapięty (i nie luźny kask) to jedna z podstawowych zasad bezpiecznej jazdy ... myślę, że egzaminator wcale nie był czepliwy i (przepraszam) miał 100% racji uwalając za to kursantów. pozdrawiam (no i życze powodzenia w drugim podejściu) :)
      • hellish_monster Re: Instruktor a egzaminator 06.10.11, 17:48
        goha66 napisała:

        > ... zdroworozsądkowo podchodząc do tematu zdecydowanie należałoby uwierzyć jednak egzaminatorowi

        tak też właśnie sobie myślę. i jaki pan instruktor uroczy by nie był - nie posłucham go! ;)

        > przyznam, że nie podoba mi się postawa pana instruktora po tym co mu opowiedziałaś odnośnie uwag

        heh, dodał coś więcej - otóż podobno jestem w tym roku pierwszą osobą, którą uczył, a która nie znała na placu ;) o, ja wiedziałam, że wyjątkowa jestem! :D

        > wychodzi na to, że NAJWIDOCZNIEJ WCALE NIE PRZYGOTOWAŁ CIĘ WŁAŚCIWIE do zdania egzaminu

        nieeeeeee-e! ja chyba talentu jeszcze nie mam odpowiedniego ;)

        > P.S.
        > nie rozumiem tylko jednego - skoro dwie osoby przed Tobą oblały za źle zapięty
        > kask ... to kurde po kiego powieliłaś ten błąd ? ;)

        och, to nie jest takie oczywiste, że ja powieliłam ich błąd mając świadomość tego, z jakiego powodu oblali ;) otóż egzamin zdawałam jako ostatnia - bo na gienku. ci dwaj co przede mną zdawali - oblali i od razu po dostaniu kwitka zostali odprowadzeni poza plac - więc nie miałam możliwości by się od nich dowiedzieć z jakiego powodu nie zdali. dowiedziałam się dopiero jak się spotkaliśmy w kolejce, by się zapisać na kolejny exam...

        > myślę, że egzaminator wcale nie był czepliwy i (przepraszam) miał 100% racji

        też się z tym zgadzam i nie mam do niego pretensji i dlatego też uważam, że instruktor nieco kłamie ;) w każdym razie - teraz już wiem co i jak - nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło!
        • goha66 Re: Instruktor a egzaminator 08.10.11, 15:41
          hellish_monster napisała:

          > ci dwaj co przede mną zdawali - oblali i od razu po dostaniu kwitka zostali
          > odprowadzeni poza plac - więc nie miałam możliwości by się od nich dowiedzieć
          > z jakiego powodu nie zdali

          ... no tak - racja (u nas też pilnowano, by Ci co schodzili z placyku nie mieli kontaktu z oczekującymi na egzamin). ale i tak udało mi się poinformować, że ósemka wyrysowana jest na nierównej powierzchni i wszyscy powinni hamować przed wchodzeniem w prawy górny, bo inaczej "wylecą" poza linię ;). rada chyba była dobra bo końcowy bilans (z 10 os. grupy, która wyszła obronną ręką z testów + 4 os., które przyszły tylko na praktyczny) był 9:5 dla kursantów :).pozdr.
    • szepa11 Re: Instruktor a egzaminator 06.10.11, 18:17
      wychodzi ze ja mialam farta do egzaminatora bo do tej pory nie wiem o ci biega z tym kreceniem glowa na osemkach, ze nie wspomne o tym ze egzaminator stwierdzil ze nikt u niego nie bedzie pchał( nie wiem cz nadal jest obowiazek przeprowadzenia maszyny 5 metrów ) motocykla bo one sa od jezdzenia.
      • hellish_monster Re: Instruktor a egzaminator 06.10.11, 18:37
        szepa11 napisała:

        > wychodzi ze ja mialam farta do egzaminatora bo do tej pory nie wiem o ci biega
        > z tym kreceniem glowa na osemkach

        "upewnienie się o możliwości jazdy,
        - wykluczenie prawdopodobieństwa spowodowania
        zagrożenia w ruchu drogowym,
        - ocena sytuacji wokół pojazdu."

        >ze nie wspomne o tym ze egzaminator stwierdzil ze nikt u niego nie bedzie pchał


        tak, nadal jest obowiązek pchania... heh, miałaś farta... ;)
    • onemaykis Re: Instruktor a egzaminator 06.10.11, 19:45
      Hi :-) U mnie na egazminie było jeszcze inaczej. PO placu manewrowym zostało nas 4. No więc 3 + egzaminator do samochodu & 1 na motocykl i na miasto. Kolega jechał PRZEPISOWO, ale...25-30 km/godz. No i oblał. Za zbyt wolna jazdę - utrudnianie ruchu. Nie trzeba dodawać, że ja jechałem patrząc na licznik.
      Uważaj, żeby i takiego haczyka nie zastosowali. No i ...TRZYMAM KCUKI :-))
Pełna wersja