hellish_monster
05.10.11, 21:55
Dobra, przyznaję się - dałam dupy* na egzaminie praktycznym... poległam na zadaniu, które się nazywa "przygotowanie do jazdy" - wszystko było ładnie-pięknie, tylko, że... miałam za luźno pasek od kasku... egzamin oblany [przede mną zdawało dwóch kolesi, oblali z tego samego powodu...] Egzaminator był na tyle spoko, że powiedział, że mogę sobie, pomimo niezdanego egzaminu, spróbować dalej na placu - jak mi manewry wychodzą. Więc co? Ósemka - jeżdżę jak mnie uczono, ale pan mnie wezwał i powiedział: "nie, pani Moniko - to nie ma sensu, pani wszystko robi nie tak!". Okazało się, że zupełnie nie w tym miejscu co trzeba "kręcę głową" i w ogóle to nie trzeba w każdą stronę kręcić łbem, tylko wystarczy w jedną stronę - prawidłową ;)
Spotkałam się dzisiaj z moim instruktorem, opowiedziałam mu wszystko i on stwierdził, że szkoda, że od razu po egzaminie się do niego nie odezwałam, bo tak naprawdę za za luźny pasek od kasku nie powinien mnie facet oblać, a i za nieodpowiednie kręcenie głową - też nie.
I teraz nie wiem, bo egzaminator swoje, a instruktor swoje i: "rób jak cię uczyłem!". Następny exam za 2 tygodnie, profilaktycznie wezmę jazdy dodatkowe w innej szkole, naprzeciwko WORD-u... i wtedy zobaczę... Chyba, że jest tak jak mi kumpel mówi, że ja się nie koncentrowałam podczas kursu na tym jak mam jeździć, a na instruktorze... hehehehe ;)
No w kropce jestem, nie wiem któremu mam wierzyć... ;)
*od razu się przyznaję - jestem znana z tego, że używam niewybrednego słownictwa. obiecują, że TUTAJ postaram się wulgaryzmów nie używać, ale 'dupa' jest chyba wybaczalna? ;)