Dodaj do ulubionych

poeci fizykami

27.11.11, 20:09
czy vice versa?
opole.gazeta.pl/opole/1,35086,10715329,Znany_fizyk_czyta_wiersze__Swoje__HIT_WIDEO_.html
Obserwuj wątek
    • state.of.independence Re: poeci fizykami 28.11.11, 20:51
      Ja też czytam swoje wiersze - sobie samej, dodam. A dzieje się tak dlatego, że trudno mi trafić na dobrą poezję nie mojej produkcji ;-p
    • horpyna4 Re: poeci fizykami 18.01.12, 19:29
      A co w tym dziwnego? Taki na przykład Grzegorz Białkowski też był poetą, wydał nawet jakieś zbiorki swoich wierszy.

      • state.of.independence Re: poeci fizykami 18.01.12, 19:57
        Bogdanem się nie przejmuj - jego wiele normalnych rzeczy dziwi, a nienormalne traktuje jako normę. Ot, chyba jakieś przegięcie zawodowe, he he :-)))))

        Ja na przykład wpakowałam właśnie swoje wiersze, grafiki i fotografie do teczuszki i idę jutro prezentować się jako kandydat do prowadzenia warsztatów dla dzieci i młodzieży, choć z wykształcenia fizyk ze mnie. Czy coś z tego wyjdzie to nie wiem, ale pisać, rysować i fotografować to sobie mogę do woli, niezależnie od wykształcenia i dyplomów.
        • joanna_on-line Re: poeci fizykami 19.01.12, 01:17
          3mam kciuki!!! :-)
          • state.of.independence Re: poeci fizykami 19.01.12, 18:49
            Na razie nic nie wiem. Kandydatów mają trochę, ale przypadkiem zeszło na tematy analizy danych statystycznych i prosili, żeby im dołożyć jakiś opis tego co robiłam, bo z grantów unijnych będą szukać ludzi do różnych rzeczy (niestety wszystko to za małe pieniądze). Czyli na razie tylko gdybanie.
            • tojabogdan podziwiam, 20.01.12, 20:07
              szczerze,
              radykalna zmiana w życiu, czyli wyzwanie,
              życzę Ci sukcesów!!!
              A fizycy są często poetami, rzadziej poeci stają się fizykami
              • state.of.independence Re: podziwiam, 20.01.12, 21:57
                Nie Bogdan, nie radykalna zmiana w życiu. Ja po prostu potrzebuję pieniędzy na chleb i rachunki, a za bardzo wykształcona jestem, żeby się do zamiatania ulic załapać. No słowo daję - odmówili mi. No to muszę się za czymś ambitniejszym zakręcić w tym układzie.

                Ja bym się nawet do żadnej pracy nie rwała, tylko mam taki problem, że pieniądze nie chcą mi się same okocić. Ale jak przyjdzie wiosna to z ciekawości sprawdzę, czy bodaj złotówka się z dwóch dziesiątek nie urodzi.
        • horpyna4 Re: poeci fizykami 21.01.12, 11:55
          No popatrz - to chyba jakaś reguła? Ja też fizyk i też z zacięciem artystycznym... coś w tym musi być.

          Aha, dawno temu znałam jednego profesora fizyki, który najpierw chciał zostać skrzypkiem. Zdecydował się jednak na fizykę, a grywał sobie dla przyjemności.
          • state.of.independence Re: poeci fizykami 21.01.12, 12:32
            horpyna4 napisała:

            > No popatrz - to chyba jakaś reguła? Ja też fizyk i też z zacięciem artystycznym
            > ... coś w tym musi być.

            Bo jak wieść gminna niesie - żaden tumanista... ups... humanista jeszcze nic nigdy nie stworzył sam z siebie. Niejaki Rollo May, bodajże w książce "Odwaga tworzenia" przedstawił swoją hipotezę, że aby napisać wiersz rymowany trzeba być umysłem ścisłym i mieć w głowie coś w rodzaju "zegara", który po prostu sam z siebie liczy sylaby i trzyma takt. Domyślam się, że podobnie jest z komponowaniem muzyki. Natomiast z tego co wiem, na kierunki humanistyczne idą w większości ludzie, którzy nie wiedzą, co ze sobą w życiu robić, a nie tacy, co chcą wiersze pisać. Jakby chcieli - to by siedli i po prostu napisali. Tu naprawdę żaden dyplom nie jest konieczny, ani nawet żadna wiedza.


            > Aha, dawno temu znałam jednego profesora fizyki, który najpierw chciał zostać s
            > krzypkiem. Zdecydował się jednak na fizykę, a grywał sobie dla przyjemności.

            No co Ty? Einsteina znałaś? ;-)
            • horpyna4 Re: poeci fizykami 21.01.12, 15:04
              Hi, hi... teoretycznie mogłabym, bo on umarł, jak już byłam od kilku lat na świecie. Ale ten, o którym piszę, był krajowy.

              Co do komponowania muzyki, to chyba któryś ze Straussów był przy okazji matematykiem.
              • state.of.independence Re: poeci fizykami 21.01.12, 15:44
                No proszę, to i krajowy odpowiednik Einsteina mieliśmy, a sprawa nie została nagłośniona. Nie, jednak Polska nigdy nie umiała się zareklamować na arenie międzynarodowej ;-)
    • you-know-who b.s. 28.01.12, 10:28
      sa ludzie, ktorzy mowia ze poezje
      pisze sie aby dac wyraz
      najwiekszym i najczystszym emocjom
      i najwznioslejszym myslom.

      oni klamia. poezje pisze sie zeby zaimponowac kobietom. fizyka? to samo.
      • horpyna4 Re: b.s. 28.01.12, 11:30
        Fizykę studiuje się dlatego, że się lubi. I z ciekawości - ja studiowałam fizykę jądrową z tego samego powodu, co dziecko rozpruwa lalkę: żeby dowiedzieć się, co jest w środku.

        I naprawdę nie miałam potrzeby imponowania komukolwiek, a zwłaszcza kobietom.
        • joanna_on-line Re: b.s. 28.01.12, 18:24
          horpyna4 napisała:

          > I naprawdę nie miałam potrzeby imponowania komukolwiek, a zwłaszcza kobietom.

          :-)))

          zapewne ykw uważa, że kobiety nie piszą wierszy, o studiowaniu fizyki nie wspominając ;)

          @ykw - co to znaczy: b.s.?
      • state.of.independence Re: b.s. 28.01.12, 18:42
        you-know-who napisał:

        > poezje pisze sie zeby zaimponowac kobietom. fizyka? to samo.

        Czekaj, panie bracie, co tu za ciemnotę wciskasz? Przecież ja też pisuję poezję, a skłonności do własnej płci nie mam. Kto Ci takich głupot naopowiadał?
        • joanna_on-line Re: b.s. 28.01.12, 18:54
          state.of.independence napisała:

          > you-know-who napisał:
          >
          > > poezje pisze sie zeby zaimponowac kobietom. fizyka? to samo.
          >
          > Czekaj, panie bracie, co tu za ciemnotę wciskasz? Przecież ja też pisuję poez
          > ję, a skłonności do własnej płci nie mam. Kto Ci takich głupot naopowiadał?

          >
          > hehe mam pewne podejrzenia, co do tożsamości (przynajmniej wirtualnej ;P) owej osoby... ale może nie będę na głos ich wypowiadać - zobaczymy, co powie ykw ;)
          • state.of.independence Re: b.s. 28.01.12, 19:21
            Nie strasz: zaczynam się zastanawiać, czy to nie jest jakiś zły wpływ Niegracza, albo tym podobnego indywiduum. Ale nie, Niegracz takich rozważań chyba nie uskuteczniał.
            • you-know-who przepraszam, to byl niewinny zart zeby zaszokowac. 29.01.12, 05:24
              chyba zrobilem go dlatego, ze bedac w liceum sluchalem
              kiedys audycji radiowej w ktorej jakis znany fizyk (ale nie pamietam ktory) powiedzial
              ze w fizyce naprawde chodzi o czlowieka, drugiego czlowieka. zupelnie wtedy zbaranialem - coz to za bzdura???

              a teraz, z rzadka, powracam do tego, czy tak jest czy nie jest, jak jade samochodem i nie mam co robic. wiec chcialem was zbulwersowac. tylko zrobilem to troche prymitywnie, sorki.

              * * *

              tak naprawde fizyke uprawia sie najlepiej jak jest cisza i spokoj, noca, a umysl nie powinien byc podlaczony do swiata tylko zatopiony w problemie. fizyka to tworzenie ktore na ogol cieszy. jesli sie udajem wiemy wiecej niz poprzedniego wieczoru. jesli nie, to znaczy ze trzeba zaostrzyc olowek/pomeczyc sie z programem. chyba ze praca terminowa, wtedy nigdy nie jest przyjemnoscia.

              poezje tworzy sie ta sama pora, i ogolnie jest szalenie podobna. ale w jakze innym stanie swiadomosci ja robimy. do tej drugiej jeszcze trzeba byc troche rozdartym wewnetrznie, najlepiej nieszczesliwym.poezji sie nie tworzy samemu i z niej nie cieszy, tylko ona sama robi ci chce lub musi, by zaistniec. jej narodziny moga, ale najczesciej nie sa przyjemnoscia, chociaz pozniej chetnie sie ja samemu czyta, znajdujac w smieciach (tutaj z fizyka jest to samo).

              publikowanie jednej i drugiej jest zupelnie opcjonalne. niestety swiat mysli o fizyce iinaczej, a co do poezji to jest mu tak ganz egal ze o tym w ogole nie mysli.
              • state.of.independence Re: przepraszam, to byl niewinny zart zeby zaszok 29.01.12, 18:55
                you-know-who napisał:

                > poezje tworzy sie ta sama pora, i ogolnie jest szalenie podobna. ale w jakze in
                > nym stanie swiadomosci ja robimy. do tej drugiej jeszcze trzeba byc troche rozd
                > artym wewnetrznie, najlepiej nieszczesliwym.poezji sie nie tworzy samemu i z ni
                > ej nie cieszy, tylko ona sama robi ci chce lub musi, by zaistniec. jej narodzin
                > y moga, ale najczesciej nie sa przyjemnoscia, chociaz pozniej chetnie sie ja sa
                > memu czyta, znajdujac w smieciach (tutaj z fizyka jest to samo).

                Eeeeeee tam. Żeby tworzyć poezję nie trzeba być rozdartym, można być szczęśliwym, niefrasobliwym, nieco zwariowanym. Poezję tworzy się samemu i z przyjemnościa, by się z niej cieszyć... i przynajmniej ja sprawiam, że ona istnieje, a nie na odwrót. Dowód? A niech będzie:

                Do mojej Muzy

                Muzo, ty kapryśna, tania ladacznico!
                Dajesz, gdzie cię nie chcą, gdzie chcą - płacić każesz.
                Mnie już nie oszuka twe niewinne lico.
                Kiedyś zrzucisz maskę, bez niej się okażesz

                zwykłą komediantką na poezji scenie.
                Z cynicznym uśmiechem bilet wyrzuciłam,
                karnecik różany, słodkie zaproszenie...
                Czy ja przyjaciółką kiedyś twoją byłam?

                Po co mi przysyłasz swe pachnące listy,
                zbyt gorliwą ręką w pośpiechu skreślone?
                Kawałek papieru, jego skrawek czysty

                w zupełności starczy, by bez ciebie stworzyć
                magiczny świat wzruszeń, ogień, którym płonę,
                a który zapalam byś ty mogła ożyć!


                Wiersz należy czytać z zadziorną i figlarną miną, dopiero wtedy można załapać o co chodzi - jednym słowem nie należy go traktować serio. I tak do kompletu jeszcze jeden z tej serii:

                Słodka wojna

                Nie ma takich czarów, które mnie uwiodą,
                bo tylko za miłość całą siebie oddam.
                Spróbuj więc być ogniem, powietrzem i wodą
                - ja też zmienię postać, prędko się nie poddam

                magii twoich spojrzeń, urokowi śmiechu.
                Ja ciebie przejrzałam, ty mnie nie poznałeś!
                Chcesz się stać pokusą i pieszczotą grzechu,
                ale pojedynek... przecież już przegrałeś...

                Uważajcie na mnie wszyscy czarodzieje!
                Spośród was największy złapał się w me sieci.
                Jak mały motylek fruwam i się śmieję

                ponad pajęczyną w barwach zakochania,
                bo może ponownie lekkie słowo wznieci
                cień jakiejś nadziei, iskrę pożądania.

                • gat45 Kiedyś ktoś - bodajże Święcicki, ale głowy nie dam 29.01.12, 19:47
                  stworzyl muzykę "do wszystkich sonetów, jakie kiedykolwiek zostały napisane lub napisane będą". Spróbowałam na Twoich - i rzeczywiście, pasuje !
                  • state.of.independence Re: Kiedyś ktoś - bodajże Święcicki, ale głowy ni 29.01.12, 20:03
                    No wiesz, sonety mają dosyć sztywną formę, więc jak muzyka pasuje do jednego to siłą rzeczy musi pasować do wszystkich innych. Jakoś mnie to nie dziwi.
                    • gat45 Re: Kiedyś ktoś - bodajże Święcicki, ale głowy ni 29.01.12, 20:08
                      Jednak jest pewna dowolność w stopach. A mimo to - pasuje.
                      • state.of.independence Re: Kiedyś ktoś - bodajże Święcicki, ale głowy ni 29.01.12, 20:33
                        W języku polskim to chyba w ogóle trudno o stopach mówić.
                • you-know-who otworzyc jakis tomik wierszy na str. 50 29.01.12, 22:30
                  state, podobaly mi sie twoje wiersze.

                  * * *
                  taki jest moj pomysl - czyz nie jest to najlepsza losowa probka tego
                  co moze oferowac poezja, otworzyc jakis tomik wierszy na str. 50?
                  siegnalem po jakis tomik i to byl Rilke. na str. 50 Reiner Maria Rilke "Poeta (Proszynski i sp. 1999) czytamy

                  PONT DU CARROUSEL

                  ten co na moscie stoi, slepiec siny,
                  jak glaz graniczny panstwa bez imienia
                  moze on rzecza jest, co sie nie zmienia,
                  dokola ktorej mkna gwiezdne godziny,
                  i gwiazdozbiorow jasnoscia w zenicie,
                  bo wokol niego skrzy sie zycie.

                  to jest ten niewzruszony sprawiedliwy,
                  wstawiony w centrum zaplatanych drog;
                  to do podziemnych swiatow ciemny prog,
                  dla nadziemnego plemienia prawdziwy.

                  (przel.: leopold lewin. pozbawil ogonkow wielkich liter: ykw)
                  -------------------
                  No i co? Niezle sobie poradzila, ta poezja, w moim tescie?
                  • joanna_on-line Re: otworzyc jakis tomik wierszy na str. 50 29.01.12, 23:38
                    you-know-who napisał:

                    czyz nie jest to najlepsza losowa probka tego co moze oferowac poezja, otworzyc jakis tomik wierszy na str. 50?


                    najlepsza? hmmm.... no nie wiem... a nie lepiej np. na str. 49 ;P , wprawdzie nie jest to losowo wybrany tomik - tylko pierwszy z brzegu (czyt. leżał na biurku;) - Bolesław Leśmian "Poezje" PIW, W-wa 1975)

                    Pośpiech

                    Gdy zorza do poddaszy czatowni nadchmurnej
                    Spoza kraty szyb błyśnie, jakoby zza krzaka,
                    Ich mieszkaniec, dla nizin podobny do ptaka,
                    Opuszcza swój gołębnik wyniosły i górny.

                    Gnany złudnych pośpiechów natrętną ostrogą,
                    Która dzwoni wesoło, a krwawi boleśnie,
                    Biegnie w świat, że mu w szybie zapłonął, jak we śnie,
                    Kłamiąc oku skróconą w szyb ślepocie drogą...

                    Zda się, iż o tej właśnie, a nie innej porze
                    Dano mu, badaczowi swej własnej mitręgi,
                    Stopą, ścieżyn igraszką, wbiec na widnokręgi
                    I całym widnokręgiem owładnąć w przestworze!

                    Po skałach urojonych, wśród marzeń rozłamów
                    Zbyt pośpiesznie się skrada, zbyt trwożliwie płoni,
                    Jak kochanek przed schadzką lub podpalacz chramów,
                    Mdły ogień unoszący w półcieniu swej dłoni...

                    Dokąd śpieszy wieczorem on, co nawet w nocy
                    Nic nie ma do szepnięcia, nic do podpalenia?
                    Czy do chłodów ołtarzy? Czy do zórz olśnienia?
                    Czy do zdrojów miłości, wrzących od niemocy?

                    Nie! On niegdyś, snów pierwszych złudzony jałmużną,
                    Ujrzał siebie gdzieś w ledwo stworzonym zaświecie,
                    I teraz niespokojny, raz jeszcze, na próżno
                    Sam do siebie się śpieszy! Wy mnie rozumiecie?...

                    > -------------------
                    > No i co? Niezle sobie poradzila, ta poezja, w moim tescie?


                    ------------------------------------------------------------------
                    Zwei Dinge sind unendlich, das Universum und die menschliche Dummheit, aber beim Universum bin ich mir nicht ganz sicher. by Albert Einstein
                    ehhh... es stimmt, leider :(
                    • state.of.independence Oj, co ja z wami mam! 30.01.12, 10:34
                      Otworzyłam na stronie 50 próbny wydruk mojego tomiku i co ja tam znalazłam? "Pożądanie VII" i "Pożądanie VIII". Na stronie 49 nie lepiej, bo "Pożądanie VI" i czarno-biała grafika mojej produkcji. To już wolę stronę 51 dla równowagi:

                      Pożegnanie

                      Zanim cię pożegnam, złoty blasku Słońca,
                      nim przed sobą ujrzę mą ostatnią drogę,
                      zanim świeca życia spali się do końca
                      - chciałabym coś zrobić, choć niewiele mogę.

                      Zanim Matka Ziemia płaszczem mnie okryje,
                      nim cicha modlitwa uleci do Nieba,
                      zanim łza samotna czyjąś twarz obmyje
                      - chcę odnaleźć mądrość, której mi potrzeba...
                      • joanna_on-line Re: Oj, co ja z wami mam! 30.01.12, 18:59
                        state.of.independence napisała:

                        > Otworzyłam na stronie 50 próbny wydruk mojego tomiku i co ja tam znalazłam? "P
                        > ożądanie VII" i "Pożądanie VIII". Na stronie 49 nie lepiej, bo "Pożądanie VI" i
                        > czarno-biała grafika mojej produkcji. To już wolę stronę 51 dla równowagi:
                        >
                        > [i]Pożegnanie

                        no nie - składam oficjalny protest! pożegnanie pożegnaniem, ale dawaj tu szybciutko te liczne pożądania - jakoś brzmią hmmm... optymistyczniej ;))))
                        • state.of.independence Re: Oj, co ja z wami mam! 30.01.12, 19:23
                          Co ja tu będę jakieś bezeceństwa wklejać, jak znalazłam w śmieciach jeszcze kilka wierszy z tego cyklu i może finalnie wcale te pożądania nie wypadną na 50 stronie :-P

                          A w ogóle to nie mam czasu na takie głupoty, bo moja umierająca kicia dobiera się właśnie do gorącej karkówki, ledwie wyjętej z piekarnika i muszę jej kawałek wystudzić, żeby nie zeżarła gorącego i nie poparzyła sobie pyska. No i generalnie lepiej poświęcić jeden kawałek, bo jak zeżre cały kilogram, to znowu będzie bigos :-(

                          Niestety takie umierające koty strasznie dużo jedzą na pewnym etapie swojego umierania.
                          • state.of.independence Re: Oj, co ja z wami mam! 30.01.12, 23:54
                            state.of.independence napisała:

                            > Niestety takie umierające koty strasznie dużo jedzą na pewnym etapie swojego um
                            > ierania.

                            Z pewnością do jutra skona z przeżarcia. Cały dzień się dzisiaj cholera łaciata pustą michą o podłogę tłucze (pustą, bo ją skutecznie opróżnia, a ja mam co pół godziny dokładać).
                • joanna_on-line Re: przepraszam, to byl niewinny zart zeby zaszok 29.01.12, 23:46
                  State - bardzo podoba mi się ta lekka nuta, chyba nawet bardziej niż tamten Twój wiersz, który znam... :-)

                  naprawdę fajne:

                  > Kawałek papieru, jego skrawek czysty
                  >
                  > w zupełności starczy, by bez ciebie stworzyć
                  > magiczny świat wzruszeń, ogień, którym płonę,
                  > a który zapalam byś ty mogła ożyć!

                  • state.of.independence Re: przepraszam, to byl niewinny zart zeby zaszok 30.01.12, 10:56
                    Oj, bo ja pisuję od nuty bardzo lekkiej po nutę bardzo ciężką. W tej chwili bawię się napisaniem dramatu (z podziałem na role oczywiście) wzorowanego na tragedii greckiej. Motywem ma być porwanie Persefony (czy jak kto woli - Kory) przez Hadesa i rozpacz Demeter po "stracie" córki. A w rzeczywistości ma to być sztuka pokazująca toksyczne relacje między matką a córką i pewną infantylizację tych relacji przez matkę.

                    Zaczyna się to od wprowadzenia widza w akcję przez chór:

                    O, jakże wielka tej matki boleść,
                    która swą córkę nagle straciła!
                    Potędze męża dała w niewolę,
                    chociaż wbrew sobie to uczyniła.

                    A przecież były tym samym ciałem,
                    kiedyś, gdy w łonie swoim nosiła
                    życie bezbronne, to życie małe,
                    które dla siebie tylko zrodziła.

                    O, jakże wielka tej matki rozpacz,
                    tej której córkę wydarto gwałtem.
                    Serce znękane pragnie się rozpaść...
                    Nie uchroniła, choć przecież wartę

                    dziewcząt nadobnych przy niej stawiała,
                    czujnych jak wróble jej towarzyszek.
                    Nie uchroniła, choć pilnowała.
                    Wszystko przepadło, umknęło w ciszę...


                    I mam nadzieję, że już tutaj zaczyna wisieć w powietrzu pewien egoizm i zaborczość owej nieszczęsnej matki, bo ostatecznie chodzi tu tylko o zamążpójście dorosłej córki.

                    A wracając do kawałka papieru i jego skrawka czystego - oj, muszę przy sobie nosić, muszę. Już nie raz coś mi przyszło do głowy w tak nieoczekiwanej chwili, że na chusteczce higienicznej musiałam notować, a kiepsko się po tym pisze.
              • joanna_on-line Re: przepraszam, to byl niewinny zart zeby zaszok 30.01.12, 00:08
                you-know-who napisał:

                wiec chcialem was zbulwersowac. tylko zrobilem to troche prymitywnie, sorki.
                >
                naprawdę trochę??? rozumiem, że to takie trochę, jak nieco z tvn;)


                PS. sądzisz, że ktoś tu potraktował tę Twoją wypowiedź poważnie? no może, w końcu chyba nie wszyscy(?) czytali Twoje wiersze ;p
                • you-know-who Re: przepraszam, to byl niewinny zart 06.02.12, 09:18
                  tam 'nieco' = 2x
                  tu 'troche' = 1x

                  > chyba nie wszyscy(?) czytali Twoje wiersze ;p
                  aha, jeszcze tego by brakowalo.
                  teraz jest czas PROZAiczny:
                  jesli ktos jeszcze ma sile czytac to co pisze lub mowie, to
                  polecam wtorkowa lub srodowa GW.
                  jak p. B w Trwam, to p. A w Agorze, a co!

                  keep writing/reading.....
    • joanna_on-line [*] [*] [*] 01.02.12, 23:10
      Wisława Szymborska... smutno...

      Kot w pustym mieszkaniu

      Umrzeć - tego nie robi się kotu.
      Bo co ma począć kot
      w pustym mieszkaniu.
      Wdrapywać się na ściany.
      Ocierać między meblami.
      Nic niby tu nie zmienione,
      a jednak pozamieniane.
      Niby nie przesunięte,
      a jednak porozsuwane.
      I wieczorami lampa już nie świeci.
      Słychać kroki na schodach,
      ale to nie te.
      Ręka, co kładzie rybę na talerzyk,
      także nie ta, co kładła.

      Coś się tu nie zaczyna
      w swojej zwykłej porze.
      Coś się tu nie odbywa
      jak powinno.
      Ktoś tutaj był i był,
      a potem nagle zniknął
      i uporczywie go nie ma.

      Do wszystkich szaf się zajrzało.
      Przez półki przebiegło.
      Wcisnęło się pod dywan i sprawdziło.
      Nawet złamało zakaz
      i rozrzuciło papiery.
      Co więcej jest do zrobienia.
      Spać i czekać.

      Niech no on tylko wróci,
      niech no się pokaże.
      Już on się dowie,
      że tak z kotem nie można.
      Będzie się szło w jego stronę
      jakby się wcale nie chciało,
      pomalutku,
      na bardzo obrażonych łapach.

      I żadnych skoków pisków na początek.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka