Dodaj do ulubionych

zasłyszane w poczekalni

09.06.04, 08:21
Zwalczać małość małością - to brak wyobraźni.
Zwalczać e ten sposób wielkość - to już czysta głupota.
Obserwuj wątek
    • halina_77 Re: zasłyszane w poczekalni 09.06.04, 08:34
      Wielkość-pojęcie względne ;)))))
    • oldkompleks Re: zasłyszane w poczekalni 09.06.04, 09:08
      Najboleśniej gryzie złamany ząb. (!!!)


      • halina501 Re: zasłyszane w poczekalni 09.06.04, 09:12
        A najbardziej niepokoją bóle fantomowe..;)))))
    • she_5 zasłyszane w poczekalni 10.06.04, 14:59
      Najwięcej różnych stron ma okrągłe,
      najdalej idzie - proste.
      I tylko kropka jest stale w kropce.
      • gatta13 Re: zasłyszane w poczekalni 10.06.04, 15:04
        A czy pokręcone nie ma większych możliwości od prostego? Wszędzie się wkręci.
        • halina_77 Re: zasłyszane w poczekalni 10.06.04, 17:48
          A najciemniej jest pod latarnią ? ;)))
    • oldpiernik Re: zasłyszane w poczekalni 10.06.04, 20:45
      Poczekalnia to miejsce, w którym wielu zaczyna a nikt nie chce skończyć...
      • sirilla Re: zasłyszane w poczekalni 10.06.04, 20:47
        Przypomnę, że ważne jest to jak się kończy...
      • gatta13 Re: zasłyszane w poczekalni 10.06.04, 22:46
        Ale niektórych los taki właśnie...
      • she_5 zasłyszane w poczekalni 11.06.04, 01:10
        Lepiej być w kropce niż w martwym punkcie.
    • axsa Re: zasłyszane w poczekalni 12.06.04, 16:34
      A jakby to tak o kant kuli rozbic?
    • oldpiernik Re: zasłyszane w poczekalni 22.07.04, 09:45
      je ZUS
      Maria mówiła...
    • oldpiernik Re: zasłyszane w poczekalni 02.08.04, 12:19
      - Belka wpadł mi w oko.
      - I co?
      - Nic. Tylko straciłam perspektywę.
    • oldpiernik Re: zasłyszane w poczekalni 08.09.04, 10:43
      Złota myśl:
      Po co pić i jechać, kiedy mozna zajarać i odlecieć ..............


      OLDWBIEGU
    • cover_wielki Moje ulubione 08.09.04, 10:55
      Śliczyny ten wątek

      Co głupiemu po koronkach, kiej powiada, że to dziury. (moja stara synaturka)
    • oldpiernik Re: zasłyszane w przydrożnym barze 08.09.04, 13:17
      Wchodzi kowboj do baru i patrzy - siedzi tam cud kobieta.
      Kowboj: Czesc. Kim jestes?
      Kobieta: Lesbijka...
      - Eeeeee... To znaczy?
      - Jak sie budze mysle o seksie z kobieta, jak jem sniadanie to mysle o
      seksie z kobieta, jak ide do pracy to mysle o seksie z kobieta, jak jem
      obiad, to mysle o seksie z kobieta, jak wracam do domu, to mysle o
      seksie z kobieta, jak zasypiam, to mysle o seksie z kobieta... A Ty, kim
      jestes?
      - Jak tu przyszedlem to myslalem, ze jestem kowbojem, ale teraz wiem, ze
      jestem lesbijką

      .

      - Co by sie stalo, gdyby wszystkich polskich policjantow wyslac do
      Ameryki?
      - Podnioslby sie sredni poziom inteligencji i tu, i tam.



      OLDPODRÓZNIK
      ----
      ...ale kogo to obchodzi...
    • oldpiernik Re: zasłyszane w poczekalni 17.11.04, 14:40
      - Jaka jest różnica między patologią a łopatologią?
      - Nie wiem.
      - Żadna, nasz profesor łączy przyjemne z pożytecznym.


      Do tego dialogu potrzebuję tłumacza.
      OLDBEZKONTEKSTU
    • urszulka_ma Re: zasłyszane w poczekalni 18.11.04, 09:13
      małżeństwo kupiło sobie nową szafę..
      kiedy ją dostarczono do domu..męża nie było..
      ..kobieta sama chciała ją złożyć..skręciła ustawiła..ale jak tramwaj przejechał
      szafa się złożyła..poprosiła o pomoc sąsiada..
      sąsiad przyszedł skręcił szafę..ale jak tylko przejechał tramwaj..szafa się
      złożyła..sąsiad mówi tak:
      ..wiesz sąsiadko..ja ją złożę jeszcze raz, wejdę do środka i będę obserwował
      dlaczego ona się składa..jak jedzie ten tramwaj..
      jak powiedział tak zrobił..
      ..a tymczasem wrócił mąż..patrzy o nowa szafa!..otwiera a tam?
      sąsiad krzyczy:
      ..no dobra sąsiad..lej w mordę, bo i tak nie uwierzysz, że ja tu czekam tylko
      na tramwaj..
    • yoanna Re: zasłyszane w poczekalni 23.11.04, 10:27
      paskudny ma nastrój,w sam raz do poczekalni,może odrobina bzdurzenia
      pomoże... ;)

      Murarz

      Do baru wchodzi żabka w roboczym murarskim kombinezonie, zabrudzonym cementem.
      Staje przed szynkwasem i mówi:
      - Piwo!
      Zdziwiony barman podaje jej kufel piwa. Żabka wypija, płaci i wychodzi.
      Następnego dnia znów żabka wchodzi do baru w tym samym, jeszcze bardziej
      zabrudzonym kombinezonie, staje przed szynkwasem i mówi:
      - Piwo!
      Zdziwiony barman podaje jej kufel i myśli: "Taka żabka byłaby niezłym numerem w
      cyrku mojego przyjaciela".
      Dzwoni więc do niego i następnego dnia o umówionej porze dyrektor cyrku z
      barmanem czekają na żabkę. Żabka przychodzi, staje przed szynkwasem i mówi:
      - Piwo!
      - Żabko - odzywa się dyrektor - chętnie zatrudniłbym cię w cyrku.
      - W cyrku? - pyta żabka.
      - W cyrku!
      - To taki duży namiot z brezentu?
      - Tak, to taki duży namiot z brezentu.
      - I drewniane ławki dookoła?
      - Tak, i drewniane ławki dookoła.
      Na to żabka:
      - To po cholerę panu murarz?!
      • yoanna Re: zasłyszane w poczekalni 23.11.04, 14:48
        nastrój taki jak wyżej, to oczywiście mam ja ... trafiłam małą literówkę ;)
        • oldpiernik Re: zasłyszane w poczekalni 23.11.04, 16:17
          mnie się nastrój poprawił ;))

          OLDCHICHOT
        • yoanna Re: zasłyszane w poczekalni 24.11.04, 11:40
          nastrój nadal wykazuje niż... ale co tam, jeszcze posiedzę w tej poczekalni,
          akurat świeże ulotki podrzucili... ;)

          "Do wszystkich Was, urodzonych przed Rokiem Panskim 1978

          Jesli jako dzieci albo mlodzi ludzie zyliscie w latach
          50;60;70-tych XX wieku-trudno dzis uwierzyc ze w ogole w ten czas
          przezyc mogliscie!

          Dlaczego? A dlatego, ze:

          -jako dzieci siedzielismy w samochodach bez pasow bezpieczenstwa i poduszek
          powietrznych
          -nasze lozeczka pomalowane byly farbami o krzykliwych kolorach, pelnymi
          kadmu i olowiu (o rozpuszczalnikach nie wspomne...)
          -buteleczki z lekarstwami i innymi (nie)bezpiecznymi chemikaliami z
          "Wyborowa" na czele daly sie przeciez bez trudu otworzyc a ciekawosc
          to przeciez cecha dzieci i mlodziezy, prawda?
          -drzwi i szafki w kuchni i lazience byly stalym niebezpieczenstwem dla
          kazdego z nas, zwlaszcza ze nikt nie slyszal o zamkach
          anty-dzeciecych...
          -do jazdy na rowerze nikt w zyciu nie ubral kasku ochronnego (podobnie na
          nartach albo wrotkach)
          -wode pilo sie z kranu, a nie hermetycznych butelek i tym temu podobnych...

          -pierwsze samochody budowalismy z pudel albo skrzynek po kartoflach i
          podczas jazdy z gorki stwierdzalo sie, ze sie zapomnialo o hamulcach...

          -rano wychodzilismy z domu by pojsc sie pobawic, musielismy wrocic wtedy,
          kiedy zapalaly sie pierwsze latarnie -nikt nie wiedzial gdzie nas nosi, bo
          nikt nie mial przy sobie komorki a sprawne budki telefoniczne mozna bylo
          policzyc na palcach jednej reki (zreszta i tak nikt nie nosil grosza przy
          sobie...)

          -czlowiek sie kaleczyl,lamal kosci, wybijal zeby i nikt nikogo z tego powodu
          nie skarżył do sądu; sami byliśmy sobie winni...

          -jedlismy keksy,czekolade (tez czekoladopodobna),chleb grubo posmarowany
          maslem, kielbase, kartofle,skwarki i Bog wie jeszcze co-i co?-i nikt nie byl
          przesadnie gruby...

          -pilismy w grupie z jednej butelki i nikt od tego nie umarl...

          -nie mielismy: playstation, nintendo,x-box, gier video,60 programow w
          telewizji,kaset video, dvd, surround sound, wlasnego telewizora,komputera
          a mielismy swietnych kolegow i kolezanki!

          -po prostu wychodzilismy z domu i spotykalismy ich na ulicy, bez
          telefonowania i umawiania sie, bez wiedzy rodzicow (oni nie musieli nas
          przywozic i odwozic)-jak to bylo mozliwe?

          -wymyslalismy zabawy z kijem i kamieniem, jedlismy ziemie,dzdzownice i temu
          podobne-i co?-przepowiednie tez sie nie sprawdzily-robaki nie zyly w naszych
          zoladkach a kijami nie wylupalismy rowiesnikom zbyt wielu oczu...

          -niektorzy z nas nie byli tak sprytni i przepadali na egzaminach albo
          powtarzali klase i nikt nie zwolywal z tego powodu kryzysowych
          nauczycielskich narad...

          -jezdzilo sie autostopem i nikomu nie przyszlo do glowy, ze cos takiego moze
          sie bardzo marnie skonczyc...

          Nasze pokolenia stworzyly tak wiele! moze wlasnie dlatego o czym pisze
          powyzej-bez obaw , z wolnoscia, sila , konsekwencja, sukcesem i kleska,
          gotowoscia na ryzyko i wiara w drugiego-to wlasnie zawdzieczamy naszym
          rodzicom i rodzicom naszych rodzicow-i czasom naszego dziecinstwa i
          mlodosci..."

          :/
          • kastor_xyz Re: zasłyszane w poczekalni 24.11.04, 16:34
            brawo yoanno...
            to wszystko co piszesz to swieta prawda..
            że tez tego sie nie pamieta na codzien.. a zyć byłoby o wiele łatwiej..
            tyle ze kazdy musi swoje dzieciństwo przezyć we wlasciwym dla siebie czasie..
            • yoanna Re: zasłyszane w poczekalni 25.11.04, 09:38
              ;))
          • kocibrzuch Re: zasłyszane w poczekalni 24.11.04, 22:33
            Ech, to były czasy.
            I dwie uwagi:
            1) jak mi się to udało przeżyć (zwłaszcza to niby-mleko w butelkach przynoszonych świtem bladem przez mleczarza [nie wiem, co bardziej szkodliwe - samo mleko, czy dźwięk butelek kole 5, 6-ej])
            2) czytam o- i widzę tę młodzież bez perspektyw, w kraju trzeciego świata, gdzie jedynymi rzeczami, które jeszcze podkręcają egzystencję są dragi, alko i wykładanie się na drogach przed wozami, stania na rogach, plucie na chodnik o ogólne k...wanie - i jak to się stanęło, że ja i parę jeszcze osób nie stoczyliśmy się wówczas zupełnie. Bo cośmy mieli? Ale jak się ma nic, to z pustego coś można wykombinować, a jak się tylko oczekuje merca na tacy albo że choćby worek ziemniaków z nieba co kwartał spadnie...
            • yoanna Re: zasłyszane w poczekalni 25.11.04, 10:14
              sielskie, anielskie...:)okresowo siermiężne... ale miło się wspomina,
              nieprawdaż? z butelkową mleczną drogą,bez burgerów,skazy białkowej,koloru w
              TV..a nawet TV...udało się przeżyć. Teraz TYLKO dożyć trzeba ;)
    • yoanna Re: zasłyszane w poczekalni 30.11.04, 11:33
      takie małe conieco z poszczekalni ;)

      "Do laboratorium doktora Frankensteina przychodzi Batman. Kładzie przed nim
      szczątki ciała ludzkiego i mówi:
      - To był Robin. Proszę go jakoś poskładać i przywrócić do życia, a z tego co
      zostanie, niech pan zrobi małego nietoperza."


      • oldpiernik Re: zasłyszane w poczekalni 30.11.04, 15:39
        - Pan czeka?
        - Jaki pan?! Pomyliłam szampony.....!!! (szloch)


        OLD
        • yoanna Re: zasłyszane w poczekalni 01.12.04, 08:44
          Krasnoludki idą przez las. W pewnej chwili widzą, jak wilk napada na Czerwonego
          Kapturka.
          - Pomóżmy tej dziewczynce! - mówi jeden z nich.
          - Dlaczego? Przecież nie jesteśmy z tej bajki!

          c'est la vie...
          • yoanna Re: zasłyszane w poczekalni 02.12.04, 10:56
            taak, teraz moda na Pomarańczowe Kapturki :)
            • oldpiernik Re: zasłyszane w poczekalni 03.12.04, 07:29
              Przypomniałem sobie coś jeszcze.
              Pomarańczowa alternatywa - to była nazwa zastępcza dla pomarańczówki.
              Pamiętacie taką wódkę?
              (obrzydlistwo;) )

              OLDNIEPIJTYLE
              • yoanna Re: zasłyszane w poczekalni 03.12.04, 09:30
                pamiętam Vistulę...:)

                Dwa posągi
                Stały sobie w parku dwa posągi - naga kobieta i nagi mężczyzna. Ustawiono je
                tak, ze patrzyły na siebie wzrokiem, w którym można było odczytać nutę
                pożądania. I stały tak lata, i dziesięciolecia cale, i w upal, i w słotę, pod
                deszczem i w słońcu, pod opadającymi jesiennymi liśćmi i wśród wiosennych
                tulipanów. Aż tu pewnego dnia zjawił się w parku dobry anioł. Spojrzał na
                posagi i odezwał się w te słowa:

                - Za to, że tak dzielnie przez cale lata w tym parku stoicie, ożywię was na pól
                godziny i będziecie mogli zejść z cokołu, i zrobić, co tylko zapragniecie.

                Cud się dokonał. Posagi zeszły z cokołu, chwyciły się za ręce i czym prędzej
                pobiegły w pobliskie krzaki, z których wkrótce zaczęły dobiegać pomruki
                rozkoszy. Wreszcie z krzaków ponownie wynurzyła się para posagów:

                - Ach, jak cudownie było - rzekła kobieta.
                - Tak, doprawdy to wspaniale - rzekł mężczyzna.

                Obserwujący ich z uśmiechem anioł zauważył:

                - Słuchajcie, minęło dopiero piętnaście minut, macie do dyspozycji jeszcze
                drugie tyle!
                - To co, wracamy w krzaki? - zapytał mężczyzna.
                - Tak, tak, musimy koniecznie to powtórzyć! - odparła kobieta.
                - No dobrze, ale tym razem to ty trzymasz gołębia, a ja mu będę srać na głowę!


                ;)
                • oldpiernik Re: zasłyszane w poczekalni 04.12.04, 06:44
                  :)))


                  Nic tak nie buja jak "Baltic".

                  OLDSLOGAN
    • yoanna zasłyszane w wesołej poczekalni 16.12.04, 09:07
      "Kocham swoja robote, zarobek kocham tez!
      Kocham je coraz mocniej, czy slonce jest, czy deszcz .
      Kocham mego szefa , on przeciez jest wspanialy .
      Kocham tez jego szefów - i wszystkich pozostalych .
      Kocham swoje biuro i jego pochodzenie,
      Na urlopowy wyjazd go nigdy nie zamienie .
      Kocham biurowych mebli ponury szary kolor
      I sterty dokumentów rosnace wciaz na nowo .
      Wydajnosc mojej pracy wzrasta wrecz nadzwyczajnie
      I nie znam innych przyczyn, by bylo mi tak fajnie .
      Ja kocham tez obecnosc mych wspólpracowników,
      Pelna zlosliwych uwag, usmiechów, wykrzykników .
      Kocham mój komputer, kocham jego programy .
      Przytulam je do siebie, chociaz nie bez obawy .
      Ja kocham kazdy program i wszystkie jego pliki
      Zwlaszcza jesli ich praca przynosi mi wyniki .
      Szczesliwy jestem tutaj! Tu Zródlo mej radosci,
      Niewolnik swojej Firmy-to pelnia szczesliwosci!
      Kocham te robote, kocham swe zadania .
      I kocham tych nudziarzy, co gledza na zebraniach .
      Kocham swoja prace, byc moze was to nudzi .
      I równiez bardzo kocham przybylych wlasnie ludzi .
      Tych dwu przyjaznych ludzi, wcale nie zadnych glupków,
      Co w snieznobialych kitlach wywoza mnie do "czubków" .


      (autor nieznany)

      :)))
    • slepyleon Re: zasłyszane w poczekalni 25.12.04, 22:53
      Idzie czerwony kapturek przez las i widzi siedzącego wilka. Wilku, wilku
      dlaczego masz takie wielkie oczy? Bo sram.
    • oldpiernik Re: zasłyszane w poczekalni 03.01.05, 11:46
      W takiej kolejce, to jest stres, niby wiesz, kto za kim stoi, ale...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka