niemonogamiczny
22.06.04, 10:29
Zdrada zdrada zdrada
Temat nigdy nie tracący, ba zyskujący na znaczeniu. Wszędzie coraz więcej
słów o zdradzie. Coraz więcej wyrazów potępienia i coraz więcej zdrady? Czy
ludzie kiedyś nie zdradzali? Czy teraz się nasila?
Mi się zdaje, że to co się zmienia to podejście do zdrady. Nasila się
mówienie o niej. Coraz więcej o tym mówimy i coraz silniej zdradę potępiamy.
Potępienie to jest jednak szczególne. Zależy ono od płci. W moim odbiorze
faceci lubią zdradzać i bardzo chętnie przyjęliby świat gdzie im wolno
zdradzać i nikt się o to nie czepia. W domu dzieci, żona, obiadek i
posprzątane, a oni sobie na boku czasem poużywają, ale oczywiście z jakąś
odpowiedzialną kochanką, a nie smarkulą, która za chwilę będzie robić sceny,
żądać rozwodu i innych nierozsądnych czynów.
Kobiety też lubią zdradę ale z innych chyba niż mężczyźni powodów. Kobiety
nie potrzebują podobojów, kobiety pragną docenienia, dowartościowania (faceci
też), ale u kobiet przejawia się to także w sferze ciała. Kobiety bardzo
pragną czuć się adorowane, uwielbiane. Każda kobieta chce być księżniczką.
Kiedy już mąż traktuje ją jak stary znajomy kawał ciała, który może wziąć bez
starań o każdej porze dnia i nocy... pojawia się znowu chęć poczucia
wyjątkowości, powrotu do roli księżniczki.
Reakcje na zdradę.
Dla mężczyzny jest to naruszenie sfery jego własności. Jego kobieta jest jego
zasobem i zdradzająca kobieta odbiera mężczyźnie władzę i panowanie.
Dla kobiety jest to zaufanie, jak można pójść do innej? Jest to ostateczne
strącenie z tronu księżniczki.
W moim odczuciu faceci zdradzali na potęgę zawsze. Społeczeństwo tradycyjne w
miarę dobrze konrolowało kobiety, ale faceci mieli wolną rękę, to oni
rządzili. Teraz się ciut role zmieniły. Kobiety uzyskały nieposiadaną nigdy w
historii samodzielność i mogą nie tylko mówić czego pragną, ale po raz
pierwszy w historii posiadły sankcje, mogą karać mężczyzn rozwodem, bo mogą
się samodzielnie utrzymać bez samca. Stąd to całe zmieszanie lat ostatnich,
które narastać będzie.
Czy jest jakaś droga wyjścia? Nie mam pojęcia. Niektórzy udają się w kierunku
związku otwartego, seksu grupowego, może to jest jakieś wyjście z dylematu
wierności emocjonalnej i zdrowej chuci?