Dodaj do ulubionych

Ciężki wybór, pomożecie?

IP: 195.127.59.* 08.09.04, 15:27
Cześć,
mam mały problem, a w zasadzie nie do końca wiem czy to jest problem, czy nie.
Ostatecznie ocenicie to sami. Poznałem dziewczynę, a dokładniej to ona mnie
zaczepiła. Zaczeliśmy się spotykać i z kazym tygodniem zacząłem dochodzić do
wniosku, że coraz bardziej mi się podoba. Po miesiącu nie byłem wstanie
wytrzymać bez niej już nawet jednego dnia. Po niedługim okresie spotkań
zadłużyłem się w niej. Zacząłem rezygnować dla nie z wcześniej obranego
przeze mnie kierunku życia, ze niektórych swoich planów życiowych i to nie
żeby ona mnie o to prosiła, po prostu chciałem spędzać z nią jak najwięcej
czasu.
Jako że jestem 24 letnim mężczyzną i gospodarkę hormonalną mam w porządku
chciałem posunąć się podczas naszych uniesień troche dalej. Ona wtedy wyznała
mi, że jej zasady na to nie pozwalają ( jest osobą wierzącą i uwarza że sex
powinien nastąpić między dwojgiem ludzi dopiero po ślubie) Gdy jesteśmy razem
to mnie po prostu rozsadza, a nie chce zdradzać jej z tego powodu i szukać
tych rzeczy u innych dziewczyn za jej plecami. Może dlatego, że straciłem dla
niej głowę. Ona jest naprawdę atrakcyjną osobą, wykształconą, ma 21 lat.
Pewnie uznalibyście ją za dziewczynę "starej daty" , ale dla niej Bóg jest na
pierwszym miejscu. Myślę, że taka będzie właśnie moja żona. Na razie ani ja
ani ona o żadnych ślubach nie myśli. Niestety faktu, że facetowi w moim wieku
wytrzymać bez sexu jest ciężko nie da sie ukryć.
Co zrobilibyście na moim miejscu? Czy zacisnąć zęby i wymazać tę opcję z
życia, czy szukać drugiej dziewczyny tylko do tych spraw.

Za komentarze z góry dziękuję.
Aha i jeszcze jedno, bardzo mocno mi na niej zależy, jak nigdy na nikim.

pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • biseks Re: Ciężki wybór, pomożecie? 08.09.04, 15:38
      Gość portalu: Marcel 24 napisał(a):

      > Cześć,
      > mam mały problem, a w zasadzie nie do końca wiem czy to jest problem, czy nie.
      > Ostatecznie ocenicie to sami. Poznałem dziewczynę, a dokładniej to ona mnie
      > zaczepiła. Zaczeliśmy się spotykać i z kazym tygodniem zacząłem dochodzić do
      > wniosku, że coraz bardziej mi się podoba. Po miesiącu nie byłem wstanie
      > wytrzymać bez niej już nawet jednego dnia. Po niedługim okresie spotkań
      > zadłużyłem się w niej. Zacząłem rezygnować dla nie z wcześniej obranego
      > przeze mnie kierunku życia, ze niektórych swoich planów życiowych i to nie
      > żeby ona mnie o to prosiła, po prostu chciałem spędzać z nią jak najwięcej
      > czasu.
      > Jako że jestem 24 letnim mężczyzną i gospodarkę hormonalną mam w porządku
      > chciałem posunąć się podczas naszych uniesień troche dalej. Ona wtedy wyznała
      > mi, że jej zasady na to nie pozwalają ( jest osobą wierzącą i uwarza że sex
      > powinien nastąpić między dwojgiem ludzi dopiero po ślubie) Gdy jesteśmy razem
      > to mnie po prostu rozsadza, a nie chce zdradzać jej z tego powodu i szukać
      > tych rzeczy u innych dziewczyn za jej plecami. Może dlatego, że straciłem dla
      > niej głowę. Ona jest naprawdę atrakcyjną osobą, wykształconą, ma 21 lat.
      > Pewnie uznalibyście ją za dziewczynę "starej daty" , ale dla niej Bóg jest na
      > pierwszym miejscu. Myślę, że taka będzie właśnie moja żona. Na razie ani ja
      > ani ona o żadnych ślubach nie myśli. Niestety faktu, że facetowi w moim wieku
      > wytrzymać bez sexu jest ciężko nie da sie ukryć.
      > Co zrobilibyście na moim miejscu? Czy zacisnąć zęby i wymazać tę opcję z
      > życia, czy szukać drugiej dziewczyny tylko do tych spraw.
      >
      > Za komentarze z góry dziękuję.
      > Aha i jeszcze jedno, bardzo mocno mi na niej zależy, jak nigdy na nikim.
      >
      > pozdrawiam

      Martwi strasznie ten konserwatyzm jej wychowania. Nie wróży do dobrze na Waszą wspólną przyszłość, bo jak widać Twoja wybranka serca stawia boga przed Tobą.

      Ja mogę Ci powiedzieć, co sam bym zrobił na Twoim miejscu.

      Przede wszystkim starałbym się jej pokazać, że "cnota" nie jest wartością samą w sobie. Starałbym się ja przekonać, że pożycie seksualne jest ważnym elementem bycia w szczęściu dwójki dorosłych ludzi.

      Jeśli moje argumenty nie przynosiłyby rezultatu, co może mieć miejsce przy tak konserwatywnej postawie, niestety ale zakończyłbym ten związek, z kilku powodów:
      - zbyt duża religijność, która przesłania racjonalne argumenty,
      - nie podjąłbym się poniesienia ryzyka związanego ze spędzienia pierwszej wspólnej nocy dopiero po ślubie (ryzyko niedopasowania seksualnego),
      - nadmierna bogobojność, która z pewnością będzie przeszkodą w podjęciu seksualnego współżycia nie tylko w celach prokreacyjnych, ale głównie ku osiągnięciu obopólnej przyjemności (fantazje seksualne).

      :-) biseks
      • Gość: aska Re: Ciężki wybór, pomożecie? IP: *.lodz.dialog.net.pl 08.09.04, 15:52
        Nie chce sie pochopnie wypowiadac ale osobiscie uwazam ze takie podejscie do
        spraw intymnych jest jednak troche bez sensu. Sex miedzy dwojgiem kochajacych
        sie ludzi jest cudowny i bardzo wzmacnia zwiazek. Ale kazdy ma prawo do
        wlasnych swiatopogladow i to czy ty je uszanujesz czy tez nie nie powinno
        opierac sie na opinii innych ludzi.
        • biseks Re: Ciężki wybór, pomożecie? 08.09.04, 15:57
          Gość portalu: aska napisał(a):

          > Nie chce sie pochopnie wypowiadac ale osobiscie uwazam ze takie podejscie do
          > spraw intymnych jest jednak troche bez sensu. Sex miedzy dwojgiem kochajacych
          > sie ludzi jest cudowny i bardzo wzmacnia zwiazek. Ale kazdy ma prawo do
          > wlasnych swiatopogladow i to czy ty je uszanujesz czy tez nie nie powinno
          > opierac sie na opinii innych ludzi.

          Asiu
          Nie ma nic gorszego, niż dwójka ludzi, którzy już poślubili się wzajemnie i stwierdzają później, że ich pożycie seksualne jest fatalne, gdyż są niedopasowani czy to temperamentami czy też budową anatomiczną.

          Trochę to przykre co napiszę, że związek dwojga ludzi to pewien układ. Jeszcze do niedawna (XIXw.) o miłości w małżeństwie mówiło się raczej rzadko. Dzisiaj miłość staje się głównym przyczynkiem z powodu którego zawierane są małżeństwa, ale nie możemy zapominać, że samą miłością żyć się nie da.

          Doświadczenie pokazuje, że nawet bardzo kochające się pary, lecz niedopasowane seksualnie, miewają wielkie problemy z utrzymaniem związku, albo wręcz utrzymać go nie potrafią.
          Błędnym bowiem jest założenie, że kocha się za nic. Kocha się za coś, zwłaszcza po minięciu pierwszej fazy zauroczenia. Życie nie jest bowiem tak idealistyczne, jak wydaje nam się mając np. 15 czy 20 lat. Miłość ma bowiem różne wymiary, zwłaszcza wraz z upływem czasu w związku.

          :-) biseks
          • Gość: zgrzyt to jest bipieprz ;)) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.09.04, 19:39
            sorry biseks ale to co piszesz jest bipieprz, nie istnieje coś takiego jak
            niedopasowanie sexualne jak ludzie się kochają, wynika to moich zdecydowanych
            doświadczeń sexualnych właśnie, wszystko kwestia wyobraźni, bo sex jest w
            mózgu, ....... chyba że ludzie są czymś ograniczeni nadto, np. umysłowo, to że
            dziewczyna ma zamiar iść do łóżka po ślubie to nic nadzwyczajnego, gorzej jakby
            w ogóle nie pozwalała się dotknąć, ale to jeszcze nie oznacza wiele.
            • Gość: biseks Re: to jest bipieprz ;)) IP: *.crowley.pl 20.09.04, 18:18
              Powiadasz, że nie istnieje niedopasowanie seksualne? Zapraszam Cię do wysłuchania par, które przychodzą do mnie z podobnymi problemami, do zacisza mojego gabinetu. Zmienisz zdanie w 5 minut, gwarantuję.

              biseks
              • Gość: zgrzyt Re: to jest bipieprz ;)) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.09.04, 20:18
                ale oni raczej mają problemy z głową, a przy tym nie chcą tego zmienić, trochę
                wyobraźni a mogliby wszystko przezwyciężyć, ciekawe jak ty ich "leczysz", w
                sumie im więcej "chorych" tym ...
                • Gość: zgrzyt Re: to jest bipieprz ;)) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.09.04, 20:25
                  dodam jeszcze, że ci, o których piszesz są niedopasowani w wileu innych
                  kwestiach, a ich niedopasowanie sexualne, wynika z niedopasowania charakterów i
                  umysłów, a niedopasowanie sexualne to skutek tego, więc gdzie chcesz to
                  sprawdzać w łóżku ?, niedopasowanie ludzi widać bardzo szybko, jak są choć
                  trochę szczerzy, no i potrzeba do tego doświadczenie, ale nie łóżkowe, a
                  życiowe. Z każdym się dopasuję sexualnie, jeżeli będzie mi pasował życiowo, bo
                  jedno wynika z drugiego. Wyobraźnia jest kluczem do tego - chyba że nie wiesz o
                  czym mówię.
                  • Gość: Steffi Re: to jest bipieprz ;)) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.10.04, 20:35
                    Oj,coś mi się wydaje że Biseks ma rację,dopasowanie seksualne to baardzo ważna
                    sprawa i nie mozna jej ignorowac.Tym bardziej teraz,po rewolucji seksualnej nie
                    zyje się jak w XIX w. gdzie wystarczyło miec podobne spojrzenie na kilka spraw
                    i to już wystarczało.Sam estem w dziwnym zwiazku,niby kobieta
                    OK,ładna,mądra,bawimy się ze sobą wspaniale lecz podczas stosunków czuję lekka
                    pustkę emocjonalną,nawet nie moge dojśc do orgazmu,tęsknię zarazem do byłych w
                    których czułem się jak ryba w wodzie choc może i gorzej dogadywaliśmy się,i
                    choć kocham moją obecna kobietę to nie wyobrażam sobie bym przez resztę życia
                    miał nie mieć z nią orgazmu.Niby błachy z natury problem a zarazem wazny dla
                    człowieka z duzym temperamentem seksualnym.rzutujący na obecny
                    związek.Pozdrawiam.
        • Gość: gość Re: Ciężki wybór, pomożecie? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.10.04, 11:37
          jak chce być dziewica do ślubu to pewnie należy to uszanować . Spróbuj ja
          namówić do innego sposobu zaspokajania twych potrzeb .
    • Gość: pora Re: Ciężki wybór, pomożecie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.09.04, 15:57
      Moim zdaniem, jesli czujesz ze to jest ta jedyna to wytrzymasz! Ona zobaczy,
      jak bardzo Ci na niej zależy i zdecyduje sie na sex.Pisze tak poniewaz moja
      kolezanka tez byla taka wierzaca, a zrobila to przed slubem z facetem ktorego
      naprawde mocno pokochala (z ktorym hajta sie w maju),pozdrawiam.
      • biseks Re: Małe pytanie 08.09.04, 15:59
        Gość portalu: pora napisał(a):

        > Moim zdaniem, jesli czujesz ze to jest ta jedyna to wytrzymasz! Ona zobaczy,
        > jak bardzo Ci na niej zależy i zdecyduje sie na sex.Pisze tak poniewaz moja
        > kolezanka tez byla taka wierzaca, a zrobila to przed slubem z facetem ktorego
        > naprawde mocno pokochala (z ktorym hajta sie w maju),pozdrawiam.

        Mam jedno małe pytanie: a dlaczego on ma to wytrzymywać? Czy to jakaś próba wytrzymałościowa? Nie rozumiem. Wytłumaczysz mi? Proszę.

        :-) biseks
        • Gość: pora Re: Małe pytanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.09.04, 14:04
          Biseks,
          kolega Marcel24 pisze ze nie moze wytrzymac bez tej dziewczyny. I nie moze
          wytrzymac bez seksu.
          Więc najlepszym rozwiązaniem jest danie jej jeszcze troche czasu. Nie znam tej
          kobitki ale skoro maja razem uniesienia :) tzn jej zależy na nim i nie jest
          taka zimna. Jesli to prawdziwe uczucie to wszystko sie ułoży, bo ja w
          przeciwienstwie do Ciebie uważam,że miłość jest najważniejsza. I znam
          przynajmniej jedna parę która nie jest super dopasowana temperamentnie, ale
          jest juz 30 lat razem bo sie kochaja, i myślę ze sa szczesliwi. Poza tym kazdy
          związek jest inny, nie można niczego przewidzieć:)
          • Gość: biseks Re: Ale wciąż mi nie odpowiedziałaś na pytanie... IP: *.crowley.pl 09.09.04, 14:25
            ...dlaczego on ma wytrzymywać?
            Zechcesz mi tak wprost, jak prostemu chłopu ze wsi wytłumaczyć? Bo może moje horyzonty są zbyt wąskie, a chciałbym je w tej materii poszerzyć. Będę zobowiązany.

            :-) biseks
            • Gość: pora Re: Ale wciąż mi nie odpowiedziałaś na pytanie... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.09.04, 15:03
              spróbuję:)
              wytrzymywać = poprzestać na tych różnych uniesieniach, i próbować zmienić
              nastawienie panny do seksu przed slubem. Jeżeli ona dalej nie będzie gotowa, a
              jemu będzie bardzo brak seksu to bycie razem nie ma sensu, koniec i kropka.
              Z dalszych wypowiedzi Marcela 24 sądzę,że dziewczyna nie jest gotowa na seks
              a wiara jest taką zasłona dymną.
              • Gość: biseks Re: I wciąż brak odpowiedzi :-))) IP: *.crowley.pl 09.09.04, 15:07
                Bo pytanie brzmiało: dlaczego on ma to wytrzymywać? I nie udzieliłaś mi wciąż odpowiedzi na pytanie "dlaczego". A to mnie właśnie interesuje: w imię czego, z jakiego powodu, dlaczego należałoby wytrzymywać we wstrzemięźliwości seksualnej będąc zdrowym mężczyzną, mającym fizjologiczne potrzeby seksualne.

                Sedno pytania brzmi więc "dlaczego". I mam nadzieję, że teraz mi już wytłumaczysz to dokładnie, jak owemu prostemu chłopu ze wsi :-)))

                :-) biseks
                • Gość: pora Re: I wciąż brak odpowiedzi :-))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.09.04, 15:26
                  w imię prawdziwej miłości.
                  Dlatego że kocha kobietę, która nie jest jeszcze gotowa na seks. Kocha ją tak
                  bardzo, że zrobi dla niej wszystko, zrozumie że ona chce czasu nim 1 raz to
                  zrobi.
                  Ale, nie zapominajmy, o drugiej stronie. Jeśli ona go kocha też prawdziwie
                  wielka miłością to zgodzi się na seks, nawet wbrew swojej wierze.Sorki ale
                  inaczej nie umiem Ci tego wytłumaczyć:)
                  • Gość: biseks Re: Dziękuję, odpowiedź jest i to jaka:-)))!!! IP: *.crowley.pl 09.09.04, 15:37
                    No i wytłumaczyłaś bardzo dobrze, zauważając przy tym, że w "imię miłości" równie dobrze można domagać się zaspokajania potrzeb cielesnych, co rezygnowania z nich. "Imię miłości" to broń obosieczna.

                    Dlatego... nie ma żadnego rozsądnego wytłumaczenia, w imię czego Marcel24 miałby rezygnować z chęci zaspokojenia swoich fizjologicznych potrzeb związanych z jego erotycznym życiem.

                    21-latka nie dojrzała do podjęcia aktywności seksualnej? To nie jest raczej powszechność. Zastanowiłbym się nad determinantami owej niedojrzałości powodującej niemoc podjęcia aktywności płciowej. Aspekt religijny odgrywa z pewnością najistotniejszą rolę, niestety negatywną.

                    :-) biseks
                    • Gość: mia Re: Dziękuję, odpowiedź jest i to jaka:-)))!!! IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 17.09.04, 13:35
                      wiesz bisex, az sie wtrącę
                      to co piszesz jest chore, człowiek nie jest maszynką do sexu a zycie nie polega
                      na zaspokajaniu swoich potrzeb, czasem odmówienie sobie pewnych przyjemności
                      kształtuje nasz charakter, zresztą nie mozna mieć wszystkiego, czasem trzeba
                      wybrać, osobiście uważam, że pewne wartości duchowe są godne pielęgnowania
                      pozdrawiam
                      E
                      • Gość: biseks Re: Mam propozycję: IP: *.crowley.pl 20.09.04, 18:16
                        Przestań dzisiaj jeść, pić i spać. Ok? Zobaczysz jak się uduchowisz.

                        biseks
                      • Gość: ff Re: Dziękuję, odpowiedź jest i to jaka:-)))!!! IP: *.man.bydgoszcz.pl 05.10.04, 19:48
                        ?? a na czym polega zycie jak nie na zaspokajaniu wlasnych potrzeb??
          • Gość: Marcel 24 Re: Małe pytanie IP: 195.127.59.* 09.09.04, 14:27
            Tak, uniesienia się pojawiają, ale tylko z mojej inicjatywy. Ona nigdy nie
            zapoczątkowała tego. I pewnie nigdy nie zapoczątkije, bo wg. religii
            katolickiej czerpanie przyjemności tego rodzaju to grzech, z drugiej strony,
            twierdzi że mnie pożąda ( i tu znów ja zadając pytanie po pytaniu wyciągnąłem z
            niej to ). Wiem natomiast, że nigdy wcześniej nie robiła takich rzeczy
            (dalikatne zabawy,nie mówiąc juz o czymś dalszym, wręcz jak na dziewczynę w jej
            wieku to powiedziałbym bardzo delikatne ) Sposób , w jaki reaguje w tych
            chwilach daje duzo do myślenia. Mi to nie wystarczy (to nie wystarczyłoby 18
            latkowi ) Prawdziwy zdrowy facet chce czegoś więcej. Ile razy chciało się
            zerwać tą znajomość z tego powodu, ale serce za kazdym razem nie pozwalało. Czy
            to nie paranoja?

            Pozdrawiam
            • Gość: biseks Re: Małe pytanie IP: *.crowley.pl 09.09.04, 14:46
              Ja naprawdę Ci bardzo szczerze współczuję. Z doświadczenia zawodowego wiem, że tego typu przypadki są dość oporne w terapii. Niestety wpływ świadopoglądu religijnego na życie osób głęboko wierzących powoduje u nich wiele deformacji psychicznych, zwłaszcza w kwestiach dotyczących seksualności człowieka.

              Wiem, że serce nie sługa, że nie da się ot tak odkochać w kimś, nawet pomimo dostrzeżenia wielu mankamentów osobowości tego drugiego człowieka.

              Ale musisz się zastanowić, czy przypadkiem ta konserwatywność poglądów w kwestii erotyki, będzie dla Ciebie w przyszłości i teraz do przezwyciężenia.

              Musisz mieć bowiem świadomość, że u osoby głęboko religijnej nie możliwym jest całkowite wyparcie lub nawet poważna zmiana światopoglądu religijnego na kwestię seksualności człowieka. Niestety ale naleciałości wynikające z religijnego wychowania będą odzywały się prawdopodobnie do końca życia, albo przez bardzo długi okres czasu. Całkowite wyparcie jest niemożliwe. Super ego takich osób jest bardzo trwałe i rzadko podatne na gruntowną zmianę.

              Winieneś więc zastanowić się nad sensem takiego związku. Bo przekonany jestem, że scenariusz takiego związku będzie taki, że wciąż będziesz nalegał na pewne seksualne zachowania ze strony Twojej partnerki, a ona z wielkim oporem bądź będzie w końcu przystawała na pewne seksualne innowacje w Waszej alkowie, bądź też będzie odmawiała zasłaniając się swoim religijnym wychowaniem. Wróży to zdrady w przyszłości, zwłaszcza przy takiej róznicy Waszych zdań w kwestii erotyki.

              Ja mogę, z perspektywy przeżytych lat, powiedzieć co sam bym zrobił na Twoim miejscu: myślałbym nad zmianą partnerki. Nie zrobiłem tego mając 21 lat i przez blisko 6 lat żyłem z kobietą, dla której życie seksualne ograniczało się do pozycji misjonarskiej raz na dwa tygodnie. Zrobiłem błąd nie kończąc tego związku, łudząc się że wraz z upływem lat owa dziewczyna rozbudzi się i rozsmakuje w seksie. Nie zmieniło się na lepsze absolutnie nic, wprost przeciwnie. Nie neguję, że w Twoim przypadku może być odwrotnie, ale to raczej loteria. Jeśli chcesz więc zaryzykować i podjąć to bardzo trudne wyzwanie, to musisz mieć świadomość, że niekoniecznie efekt będzie musiał mieć pozytywny wymiar. Dlatego radzę zastanowić się bardzo głęboko nad istotą problemu.

              :-) biseks
              • Gość: Marcel 24 Do biseks'a IP: 195.127.59.* 09.09.04, 15:33
                Dzięki, widze ze te problemy nie są Ci obce. Dziękije również , że mnie
                rozumiesz. Wiesz, zastanawiałem się czy nie iść z tym problemem do seksuologa
                czy psycholog. Zdecydowałem sie jednak ( przynajmniej na razie ) na
                przeczytanie odpowiedzi Waszych, może one coś pomogą.

                Ktoś może pomyśleć, że robie z igły widły ( i pewnie tak jest dla kogoś kto
                tego nie doświadczył), że powinienem odejść od niej.
                Ale z chwilą , gdy zacząłem budzić się w środku nocy zlany zimnym potem, gdy
                dopada mnie kilka razy w tygodniu bezsenność, gdy zacząłem przychodzić pod jej
                dom nie informując jej o tym i nie wchodząc do środka, dotarło do mnie, że
                jezeli nie podajmę jakićhś środków, to może się to skończyć dla mnie żle.
                Wiem, że nie porozmawiamy o tym, bo skończy się to awanturą, ja uniose się
                honorem i wyjde. Lecz cóż to da, gdy nie wytrzymam bez niej nawet dnia, więc
                zadzwonię lub przyjdę do niej. Z resztą o czym ja pisze, ona nigdy nie dzwoniła
                czy pisała bym wrócił, to zawsze ja wracałem, wracałem niczym pies bity przez
                właściciela, który na zajutrz i tak leży pod drzwiami na wycieraczce.
                Piszesz:
                ""Wiem, że serce nie sługa, że nie da się ot tak odkochać w kimś, nawet pomimo
                dostrzeżenia wielu mankamentów osobowości tego drugiego człowieka.""

                Mankamenty są i to dużo, więcej niz moznaby było znależć wsród drużyny
                piłkarskiej. Więc to kolejny powód przemawiający za tym, zeby zerwać to juz raz
                na zawsze. Kolega powiedział mi, żebym znalazł sobie po tym rozstaniu szybok
                kogoś, mówił; poderwij jakąś małolatę w klubie, przynajmniej sie zabawisz i
                wszystko ci przejdzie. Jednak gdyby to wszystko było takie łatwe, to nie
                pisałbym teraz tego wszystkiego. Nie wyobrarzam sobie bycia z kimś dla tego
                zeby zaponmieć o drugiej osobie, a w dodatku mieć cały czas tą drugą osobę w
                pamięci. A zeby tego wszystkiego było mało, to zaraz zacznie sie rok akademicki
                i nici z nauki, jezeli to bedzie zaprzątać mi głowę.

                Więc dalej jestem w kropce, niczym kot biegający w kółko i usiłójący złapać
                swój ogon.
                Pozdrawiam
                • biseks Re: Do biseks'a 09.09.04, 15:49
                  Gość portalu: Marcel 24 napisał(a):

                  > Dzięki, widze ze te problemy nie są Ci obce. Dziękije również , że mnie
                  > rozumiesz. Wiesz, zastanawiałem się czy nie iść z tym problemem do seksuologa
                  > czy psycholog. Zdecydowałem sie jednak ( przynajmniej na razie ) na
                  > przeczytanie odpowiedzi Waszych, może one coś pomogą.

                  Problemy nie są mi obce, bowiem sam doświadczyłem nieco podobnej sytuacji, a teraz z racji zawodu, który wykonuję spotykam się z wieloma trudnymi problemami niemal na codzień. Kiedyś mógłbym o sobie powiedzieć śmiało, że "szewc bez butów chodził". Ale na szczęście zmieniło się wszystko i dzisiaj jestem w bardzo szczęśliwym związku, czego i Tobie życzę.

                  >
                  > Ktoś może pomyśleć, że robie z igły widły ( i pewnie tak jest dla kogoś kto
                  > tego nie doświadczył), że powinienem odejść od niej.
                  > Ale z chwilą , gdy zacząłem budzić się w środku nocy zlany zimnym potem, gdy
                  > dopada mnie kilka razy w tygodniu bezsenność, gdy zacząłem przychodzić pod jej
                  > dom nie informując jej o tym i nie wchodząc do środka, dotarło do mnie, że
                  > jezeli nie podajmę jakićhś środków, to może się to skończyć dla mnie żle.
                  > Wiem, że nie porozmawiamy o tym, bo skończy się to awanturą, ja uniose się
                  > honorem i wyjde. Lecz cóż to da, gdy nie wytrzymam bez niej nawet dnia, więc
                  > zadzwonię lub przyjdę do niej. Z resztą o czym ja pisze, ona nigdy nie dzwoniła
                  >
                  > czy pisała bym wrócił, to zawsze ja wracałem, wracałem niczym pies bity przez
                  > właściciela, który na zajutrz i tak leży pod drzwiami na wycieraczce.

                  Marcel, musisz sobie zadać pytanie, które jest pytaniem fundamentalnym dla zrozumienia własnej sytuacji: za co kochasz swoją partnerkę?

                  Kiedyś hołdowano poglądom, że kocha się "za nic". Że miłość powinna być bezinteresowna. Że prawdziwe uczucie jest wtedy, gdy od drugiej strony nie żąda się niczego w zamian. Współczesna psychologia już dawno dostrzegła, że miłość "za nic" prowadzi do deformacji w relacjach pomiędzy partnerami. I niewłaściwość miłości "za nic" nie odnosi się tylko do związków partnerskich, ale także do relacji dziecko-rodzic. Kocha się "za coś" i "czegoś" należy w zamian oczekiwać.

                  Ja wielu osobom proponuję zawsze przeprowadzenie tzw. bilansu małżeńskiego. Zrobienie tego bilansu polega na wypełnieniu krótkiej ankiety, w której wyszczególnione są najważniejsze elementy, na które osoba robiąca ów bilans winna zwrócić uwagę u swojego partnera. Należy oczywiście wszystko w sposób właściwy danej ankiecie wypunktować, zsumować wynik i sprawdzić, na ile dopasowanie partnerów jest właściwe.

                  Z tego co piszesz, ja wnioskuję że na tym związku bardziej zależy Tobie niż Twojej partnerce. Tak przynajmniej wynika to z Twojego opisu. A to niedobrze.

                  Miłość cechuje się niestety... brakiem rozsądku. Dzisiaj mankamenty Twojej partnerki wydają Ci się mało istotnymi. Ale wraz z upływem czasu, mankamenty te będą coraz bardziej wyraziste, dostrzegalne i będę utrudniały Wam wzajemne porozumienie, chyba że nauczycie się tolerować, akceptować pewne niedociągnięcia w zachowaniu czy też charakterze drugiej strony.

                  Ale ten problem, który Ty tutaj zasygnalizowałeś jest na tyle istotnym, że może skutecznie uniemożliwić wzajemne pozytywne interakcje pomiędzy Tobą a Twoją dziewczyną.

                  > Piszesz:
                  > ""Wiem, że serce nie sługa, że nie da się ot tak odkochać w kimś, nawet pomimo
                  > dostrzeżenia wielu mankamentów osobowości tego drugiego człowieka.""
                  >
                  > Mankamenty są i to dużo, więcej niz moznaby było znależć wsród drużyny
                  > piłkarskiej. Więc to kolejny powód przemawiający za tym, zeby zerwać to juz raz
                  >
                  > na zawsze. Kolega powiedział mi, żebym znalazł sobie po tym rozstaniu szybok
                  > kogoś, mówił; poderwij jakąś małolatę w klubie, przynajmniej sie zabawisz i
                  > wszystko ci przejdzie. Jednak gdyby to wszystko było takie łatwe, to nie
                  > pisałbym teraz tego wszystkiego. Nie wyobrarzam sobie bycia z kimś dla tego
                  > zeby zaponmieć o drugiej osobie, a w dodatku mieć cały czas tą drugą osobę w
                  > pamięci. A zeby tego wszystkiego było mało, to zaraz zacznie sie rok akademicki
                  >
                  > i nici z nauki, jezeli to bedzie zaprzątać mi głowę.
                  >
                  > Więc dalej jestem w kropce, niczym kot biegający w kółko i usiłójący złapać
                  > swój ogon.
                  > Pozdrawiam

                  Prawdą jest, że... najlepiej odkochać się... znajdując pocieszenie w ramionach innego/innej:-))) To z reguły działa, choć u osób o dość silnie zakorzenionych wartościach moralnych, takich jak uczciwość czy prawość, może przynieść to odwrotny skutek.

                  Zadaj sobie fundamentalne pytanie i odpowiedz na nie: za co kochasz swoją dziewczynę, czy jest to miłość racjonalna czy też nie.

                  :-) biseks


                • Gość: Ni Re: Do biseks'a IP: *.ichip.pw.edu.pl 14.09.04, 11:04
                  Wiem, że nie porozmawiamy o tym, bo skończy się to awanturą, ja uniose się
                  > honorem i wyjde. Lecz cóż to da, gdy nie wytrzymam bez niej nawet dnia, więc
                  > zadzwonię lub przyjdę do niej. Z resztą o czym ja pisze, ona nigdy nie dzwoniła
                  >
                  > czy pisała bym wrócił, to zawsze ja wracałem, wracałem niczym pies bity przez
                  > właściciela, który na zajutrz i tak leży pod drzwiami na wycieraczce.

                  Marcel, przepraszam za moje słowa, ale... czy jestes pewien, ze ona Ciebie kocha?
                  Że jej się podobasz? Że ona Ciebie pożąda? Bo jeśli nie.... to chyba nie ma sensu...
                  Bo z Twoich słów wynika, ze Ty ja kochasz szalenie a ona to przyjmuje, ale nie
                  odwzajemnia.
                  Byc moze troche inaczej widze sytuacje anizeli Ty, bo jestem dziewczyna, ale tak
                  to wlasnie rozumiem. Moze porozmawiaj z nia?
                  Pozdrawiam
                  Ni
            • Gość: darek Re: Małe pytanie IP: 62.233.169.* 15.09.04, 21:02
              Tylko niech przestanie mowic o tej wierze:)gwarantuje ci ,ze w koncu sie
              zapomni heh.Chyba ze ma jakies przykre doswiadczenia?!moze byla juz z kims i ja
              skrzywdzil?
    • Gość: aska Re: Ciężki wybór, pomożecie? IP: *.lodz.dialog.net.pl 08.09.04, 16:03
      Uwazam jednak ze zwiazek bez seksu to nie zwiazek tylko znajomosc. I
      rzeczywiscie pozniej moze sie okazac za cos z tym seksem jest nie tak, powstaja
      flustracje, pojawia sie zdrada.
      • Gość: Pauli Re: Ciężki wybór, pomożecie? IP: *.chello.pl 08.09.04, 17:08
        a moze powiedz jej o tym? moze powinienes jej uswiadomic, ze 24letni facet ma
        inne potrzeby niz dziewczyna, ktora jeszcze nigdy z nikim nie byla... nie
        zmuszaj je, bo to oczywiscie skutek moze odniesc najwyzej odwrotny, ale spytaj,
        co ONA radzi ci zrobic:)
        ciekawa jestem, jaka moze dac ci rade...
        bo wiara wiara (szanuje ja)-ale pomyslcie - stosujemy sie (teoretycznie,
        oczywiscie) do tych samych zasad od wiekow... ale kiedys 20to letnia dziewczyna
        byla juz od dawna mezatka, wiec nie bylo az takich problemow ze
        wstrzemiezliwoscia:) teraz, kiedy tak wiele sie zmienilo, moze nalezy w koncu
        uswiadomic sobie, ze te zasady nie sa az tak sztywne, jak nam sie wydaje i
        troszke je dopasowac do wspolczesnosci...
        • Gość: NIKI Re: Ciężki wybór, pomożecie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.09.04, 18:20
          NIE!!! NIEMÓW JEJ ZE POTRZEBUJESZ SEXU UZNA ZE TYLKO TEGO OCZEKUJESZ OD
          KOBIETY!!! MAM JEDNĄ RADE: STWURZ NASTRUJ, BĄDZ KOCHANY CZUŁY I PODNIEĆ JA DO
          SZALENSTWA JESTEM PEWNA ZE ZMIENI ZDANIE!!!
          • Gość: powodzenia Re: Ciężki wybór, pomożecie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.09.04, 20:05
            Więżąca więżąca ale może źle nakierowana na wiarę bo kiedyś rozmawiając z moim
            katecheta mężczyzna z 2 dzieci i oczywiście żonaty ale jednocześnie bardzo
            oddany bogu wręcz jak dla mnie to jest to najbardziej więżąca osoba jaka znam
            żaden ksiądz jakiego znam nie ma tyle wiary co on ale nie o to tu chodzi
            wracając do tematu to on powiedział cos takiego ja z obecną żona czekałem do
            ślubu ale to był nasz wybór a sex powinien służyć dwóm celą po pierwsze
            prokreacji ale to nie o to w tym temacie chodzi oraz okazywaniu miłości do
            drugiej osoby i jeżeli spełnia on choć jeden warunek to nie jest on niczym
            złym a wręcz przeciwnie .
    • Gość: Marcel 24 Re: Ciężki wybór, pomożecie? IP: 195.127.59.* 09.09.04, 08:53
      Dzięki za wszystkie wypowiedzi.
      To nie jest raczej takie łatwe.
      Ktoś tu napisał, ze powinienem stworzyć nastrój.
      Próbowałem i to wiele razy. Było juz naprawdę "gorąco", myśli moje wybiegały
      już w przód, ale jak grom z jasnego nieba do moich uszu docierał jej głos -
      starzczy, koniec. Mówi, że takie postępowanie jest grzeszne. Któregoś dnia
      pewnie wyciągnie Biblie i przeczyta mi ten fragment.
      Nie chce nikomu stawać na drodze do Boga, ale to On mnie stworzył i on sprawił,
      że tak a nie inaczej reaguje na Nią. Dlaczego więc postępując wedle mojej
      natury będe łamał Jego zasady.

      Nasze spotkanie również nie było przypadkiem ( ja tak uwarzam ). Widzę w tym
      wszystkim Jego "ręke". Dlatego pytam: dlaczego chciał żebym ją spotkał? Musiał
      wiedzieć, że zadłuże się w Niej po same uszy, a mimo to tak postąpił. Czy chce
      mnie sprawdzić? Zobaczyć czy wybiore Dobrą droę. Dlaczego poddaje mnie próbie?

      A może Jej na mnie nie zalezy? Może kiedy przychodzę przybiera inną maskę i
      staje się inną osobą? Nigdy nie wyszła z inicjatywę żębym przyszedł w ten
      sposób np: Chciałabym zebyś dzisiaj przyszedł, czy: przyjdz dzisiaj bardzo chce
      sie z tobą zobaczyć, czy: bardzo za tobą tęsknie, przyjdz proszę.
      Nigdy z jej ust takie słowa nie padły. :( To po co mnie zaczepiła ów dnia kiedy
      ją poznałem? ( zanmy sie 4 miesiące, w tym dwa miesiące spędziliśmy osobno -
      wyjechała ) Czy podobam się jej tylko z zewnątrz? Ja nie chce koleżanki, chce
      dziewczyny. A wiem , że ją mógłbym obdarzyć swoim sercem. Tego właśnie chce,
      dać jej całego siebie, ale zebym widział jakiś odzew z jej strony. Zdaje sobie
      sprawę, że kochać znaczy dawać siebie i nie oczekiwać nic w zamian. Ale trudno
      jest żyć, będąc " przystawką do dania głównego" Czyż nie zaduza kłoda rzucona
      pod nogi?
      • czaroffnica24 Re: Ciężki wybór, pomożecie? 09.09.04, 11:02
        Bóg nie wystawia cię na żadną próbę. Po prostu Bóg jest sprawiedliwy i
        wszystkim daje po równo. Bogatemu jedzenie, a biednemu-apetyt.
    • Gość: Moni Re: Ciężki wybór, pomożecie? IP: *.crowley.pl 09.09.04, 11:23
      A może poprostu za bardzo ją osaczyłeś? Może spotkania co dzień to za często?
      Może powiedz jej dwa dni pod rząd, że chciałbyś spotkać się ze starymi kumplami
      z podstawówki. Jak takich nie masz to zrób sobie samotny wieczór przed TV i kup
      sobie piwko. Nie dzwoń po godzinie - tylko na drugi dzień. To ją ruszy - wierz
      mi. Wiem co mówię jestem kobietą. Ja jakbym miała widywać się ze swoim facetem
      dzień w dzień - to też bym nie tęskniła, a wręcz przeciwnie chwila wytchnienia
      baaaardzo by mi się przydała...
    • marcin_d82 Re: Ciężki wybór, pomożecie? 09.09.04, 15:08
      Stary mam dokladnie taki sam problem jak Ty.Tylko,ze ja mam 22 lata a ona 19.To
      co napisales,odnosnie zachowania, okazywania uczuc,to dokladnie to
      samo.Jestesmy juz razem 1,5 roku i tez juz nie moge wytrzymac.Myslalem do tej
      pory ze to ja mam tylko taki dylemat "co zrobic" ale okazuje sie ze nie.
    • Gość: Marcel 24 A czy nie dziwi was....? IP: 195.127.59.* 09.09.04, 15:59
      A czy nie dziwi Was to, że ów pieszczoty ( tylko do pasa )juz nie są nie do
      przyjęcie dla Niej? Czerpie z tego przyjemność ( wiem to, bo potrafie sprawić
      żeby było przyjemnie ), a w świetle przekonań religijnych, to przecież to też
      jest grzechem.
      pozdrawiam
      • biseks Re: A czy nie dziwi was....? 09.09.04, 16:12
        Gość portalu: Marcel 24 napisał(a):

        > A czy nie dziwi Was to, że ów pieszczoty ( tylko do pasa )juz nie są nie do
        > przyjęcie dla Niej? Czerpie z tego przyjemność ( wiem to, bo potrafie sprawić
        > żeby było przyjemnie ), a w świetle przekonań religijnych, to przecież to też
        > jest grzechem.
        > pozdrawiam

        Ja mogę tylko napisać: jaka religia, tacy wierni. Czy dziwi Cię to, że Polacy katolicy selektywnie podchodzą do własnej religii i wybierają spośród nakazów tam znajdujących się tylko te, które sami uważają za właściwe dla siebie? Mnie to nie dziwi, bo obserwuję bacznie nasze katolickie społeczeństwo i utwierdzam się każdego dnia w przekonaniu, że wiara ta jest na tyle mocna, na ile mocne są jej owieczki. A ponieważ katolicy wyjątkowo selektywnie traktują przykazania, przeto i sama wiara jest dość słaba.

        :-) biseks
        • Gość: mari B Z D U R A ! ! ! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.09.04, 16:42
          NIEPRAWDA ŻE SEX PRZED ŚLUBEM JEST GRZECHEM Z PUNKTU WIDZENIA KOŚCIOŁA!!!
          SEX=ZABAWA SEX=SPORT ITD JEST GRZECHEM JAK I SEX Z OSOBĄ Z KTÓRĄ WCALE SIE
          NIECHCE SIE SPEDZIC RESZTY ŻYCIA JEST GRZECHEM. SEX Z OSOBĄ KTÓRĄ SIE KOCHA I
          PRAGNIE SIE SPEDZIC Z TĄ OSOBĄ RESZTE ŻYCIA NIGDY NIEJEST GRZECHEM!!!
          POWIEDZIAŁ MI TO KSIĄDZ GDY MIALAM JAKIEŚ 15 LAT. I ZGADZAM SIE Z TYM!!! 0 SEXU
          PRZED ŚLUBEM TO WYMYSŁ, GŁUPIE POSTANOWIENIE I TYLKO TYLE. LEPIEJ PO 2 LATACH
          BRAĆ ROZWÓD BO... JEST MI ŹLE W ŁUŻKU?!
          • Gość: biseks Re: Poczytaj katechizm, to pogadamy IP: *.crowley.pl 09.09.04, 17:08
            Napisałeś:

            >NIEPRAWDA ŻE SEX PRZED ŚLUBEM JEST GRZECHEM Z PUNKTU WIDZENIA KOŚCIOŁA!!!

            Po pierwsze, to nie krzycz!!! Pisanie wielkimi literami nie jest grzeczne.

            Po drugie: odsyłam Cię do strony www.katecheta.pl
            Przejrzyj roczniki, począwszy od 2002r. i znajdziesz sobie odpowiedź na pytanie czy seks przed ślubem jest grzechem czy nie jest. JEST!!! Sprawdź sam jakie jest stanowisko KK w tej materii wchodząc na podaną przeze mnie powyżej stronę.


            >SEX=ZABAWA SEX=SPORT ITD JEST GRZECHEM JAK I SEX Z OSOBĄ Z KTÓRĄ WCALE SIE
            >NIECHCE SIE SPEDZIC RESZTY ŻYCIA JEST GRZECHEM. SEX Z OSOBĄ KTÓRĄ SIE KOCHA I
            >PRAGNIE SIE SPEDZIC Z TĄ OSOBĄ RESZTE ŻYCIA NIGDY NIEJEST GRZECHEM!!!

            Jak wyżej. Proponuję opierać się nie na zasłyszanych poglądach, tylko na oficjalnym stanowisku kosciola katolickiego. A te jest jednoznaczne: seks przedmałżeński jest grzechem. Podobnie jak masturbacja. Czasami księża interpretują tylko to jako tzw. "czyny nieuporządkowane moralnie", nie zmienia to jednak faktu, iż KK nie odnosi się pozytywnie ani do masturbacji ani do wspołżycia przed zawarciem związku małżeńskiego.


            >POWIEDZIAŁ MI TO KSIĄDZ GDY MIALAM JAKIEŚ 15 LAT. I ZGADZAM SIE Z TYM!!!

            No tak, znowu typowy katolik, selektywnie podchodzący do przykazań. I to właśnie świadczy o słabości tej wiary.

            >0 SEXU PRZED ŚLUBEM TO WYMYSŁ, GŁUPIE POSTANOWIENIE I TYLKO TYLE. LEPIEJ PO 2
            >LATACH BRAĆ ROZWÓD BO... JEST MI ŹLE W ŁUŻKU?!

            Nie sposób się niezgodzić, że brak aktywności seksualnej przed ślubem nie jest dobrym pomysłem. Tutaj przyznaję rację. Natomiast spoglądając na problem z punktu widzenia nauki kosciola katolickiego, nie jest to "głupie postanowienie i tylko tyle", ale jest to przykazanie boże, którego wykładnia brzmi mniej więcej tak:

            ----------
            Złamanie wierności małżeńskiej jest przekroczeniem biblijnej bariery, dotykaniem "cudzego łoża" (III Mojż. 20,10), natomiast współżycie przedmałżeńskie lub pozamałżeńskie Biblia nazywa wszeteczeństwem (I Kor 7,2). Zarówno jedno i drugie będzie przedmiotem surowego sądu Bożego (Hbr 13,4). Pan Jezus podniósł i wyostrzył znaczenie tego przykazania zwracając uwagę nawet na nasze myśli mówiąc: "A Ja wam powiadam, że każdy kto patrzy na niewiastę i pożąda jej, już popełnił z nią cudzołóstwo w sercu swoim." (Mat. 5:28)
            ----------

            I jeśli jesteś wierzącym katolikiem, to proponuję trzymać się ściśle zasad dekalogu, a nie wybierać sobie te przykazania, które uważasz za słuszne, gardząc jednocześnie tymi, które wydają Ci się być niewygodnymi dla Ciebie. Bo jeśli tak czynisz, to Twoja wiara jest tak słaba jak słaby jest Twój charakter, który nakazuje Ci przestrzegać tylko to, co wybrałeś sobie za korzystne dla Ciebie.

            :-) biseks
    • Gość: mc Re: Ciężki wybór, pomożecie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.09.04, 18:52
      Kurde, widze ze jest wiecej takich ludzi...ja mam ten sam problem-tylko ze to
      jest moim zdaniem jeszcze dziwniejszy przypadek niz Marcela..moj FACET nie
      chce!!!i nie tlumaczy sie religia, przekonaniami czy czyms takim...kazda proba
      rozmowy konczy sie wlasciwie niczym...ona tak wlasciwie sie wogole nei
      zaczyna..jestesmy razem juz rok, on ma 29, ja 24 lata...nie sadzicie ze to
      dziwne zeby to kobieta czekala..czemu mnie to spotkalo?????????????
      ja go kocham ale nie wiem, czy jemu na mnie zalezy...podobnie jak u Marcela,
      kiedy robi sie "goraco" on nagle mowi "wiesz co kochanie, jestem zmeczony,
      jutro musze wstac rano, przespijmy sie troche" no i temperatura opada
      momentalnie. pomozcie mi, co robic???????????????????????
      • Gość: Ciocia Dobra Rada Re: Ciężki wybór, pomożecie? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.09.04, 23:31
        Facet - gej.
        Ty jesteś tylko przykrywką dla rodziny i znajomych.
        W kosmetyczce ma wazelinę, a jego odbyt jest wiecznie obtarty - i to nie z
        powodu twardych stolców.
    • Gość: Marcel 24 I jeszcze jedno... IP: 195.127.59.* 10.09.04, 09:05
      Witam wszystkich w kolejnym dniu moich zmagań.
      Pierwsze co robie gdy dorwę się do komputera, to sprawdzam tą stronę, by
      zobaczyć co napisaliście, co Wy zrobilibyście na moim miejscu. Naprawdę nie
      wiem juz co robić. Ona zakorzeniła się w moim sercu bardzo mocno, zakochałem
      się w niej po uszy i nawet duzo więcej i albo nie zdaje sobie sprawy jak swoim
      zachowaniem mnie rani ( chociaż w to to bardzo trudno mi uwierzyć ), albo robi
      to świadomie, a konsekwencję tego jej nie obchodzą. Twierdzi, że jej na mnie
      zależy (to tez usłyszałem dopiero po tym jak zainicjowałem rozmowę, bo ona to z
      własnej woli by tej rozmowy nigdy nie zaczęła ),ale jej zachowanie zupełnie
      odbiega od zachowanie osoby, którejby zależało. Bo jak inaczej nazwać to :
      wyjechała na 2 miesiące do niemiec, chociaż nie było to po mojej myśli, nie
      mogę stawać jej na drodze ku samorealizacji, to rozumiem, ale kiedy podczas
      naszej rozmowy zaproponowałem ze do niej tam przyjadę ( gdzieś niespełna 1000
      km ). Uwierzcie mi , byłem w stanie przejechać szmat drodi tylko po to, by
      spędzić z Nią chociaż 30 min, przytulić Ją do siebie, pocałować. A co słysze w
      słuchawce? ....""Po co masz przyjeżdzać tu, przecież ja pracuje ( pisała
      wcześniej , że popołudnia ma wolne i się nudzi ), czy jest sens jechac taki
      kawał po to by po 30 min wracać""

      Ale prawdziwy nóż w plecy dostałem, gdy przyszedł list. Napisała mniej więcej
      tak: "" Nawet nie wiesz jaka mnie dzisiaj spotkała niespodzianka, mój tato z
      ciocią i wójkiem przejeżdzali niedaleko miejsca w którym pracuję i wstąpił na
      15 minut. Bardzo się ucieszyłam.""
      Pozostawie to bez komentarza...

      Podobnych przypadków moge wyliczać więcej.Dlatego zwracam sie do Was, jezeli
      ktoś z Was przeszedł przez cos takiego i wyszedł z tego cało i zdrowo ( chodzi
      o psychikę ), to prośżę niech powie co zrobił w takiej sytuacji. Co zrobić by
      zrzucić całe to brzemie z siebie i nie doznać uszczerbku na "SERCU".
      Dziuękuję
      • andulka7 Re: I jeszcze jedno... 10.09.04, 10:13
        Marcel. Przecież ta dziewczyna wcale Cię nie kocha i wcale jej na Tobie nie
        zależy. Jest z Tobą boś uparty, z litości, bo nie ma niczego innego do roboty,
        bo jest niedojrzała emocjonalnie, cholera wie dlaczego ale z pewnością nie
        dlatego że jej na Tobie zależy. Podziękuj za współpracę i daj się poderwać
        innej.
        Powodzenia
        :))
        • Gość: Marcel 24 Re: I jeszcze jedno... IP: 195.127.59.* 10.09.04, 10:27
          Rozum właśnie tak podpowiada, ale za rozumem nie chce iść SERDUSZKO. A mając Ją
          w pamięci ciężko bedzie zaangażować się w nowy związek.
          Pozdrawiam
    • Gość: ona Re: Ciężki wybór, pomożecie? IP: *.epsa.pl 10.09.04, 10:28
      Marcelu, a co Twoja dziewczyna na to ,że wywlekasz wasze sprawy intymne na
      forum ?
      Pozdrawiam
    • swietlik4 Re: Ciężki wybór, pomożecie? 10.09.04, 12:41
      Dluzo,duzo czytania zeby wkrecic sie w temat,jesli moge cos poradzic i chcialbys
      sprobowac jakichs sposobow by sprawdzic pewne zeczy zachecam aczkolwiek nie
      zmuszam!Widujesz sie z nia prawie codziennie,tak?Nastepnym razem jak sie do niej
      wybierzesz wez ze soba kwiatka(moze banal,ale..) i spedz czas jak to zawsze
      robicie.Caluj,ale tak by wiecej z tych pocalunkow nic nie wynikalo.Zapytaj
      dlaczego jej wiara jest taka silna,jak wyobraza sobie swoja noc
      poslubna(miejsce,nastroj) itd.,ale wszystko traktuj w tonie przyjacielskiej
      rozmowy.Wyjdzcie na spacer,na lody.Potraktuj to jak ten dzien mialbybyc
      najlepszym dniem spedzonym razem.Przynudzam? Nie czytaj wiec dalej!!!Pisze takie
      zeczy bo naprawde pomagaja,moze nie wszystkim,ale jednak.Wiec odprowadz ja do
      domu lub wychodzac od niej pozegnaj ja czule bez zbednych slow.Powiedz,ze
      czekasz na telefon od niej kiedy bedzie chciala Cie zobaczyc niech
      dzwoni.Odkladaj spotkanie przynajmniej kilka dni,a jesli ona sie nie odezwie sam
      tez nie dzwon.Zobaczysz,ze bedzie zastanawiac co jest z jej (wyrozumialym,nie
      zmuszajacym do niczego) mezczyzna tu ona powinna wykonac pierwszy ruch jesli nie
      to naprawde pomin cala reszte,ktora mimo wszystko napisze.Jesli zadzwoni na
      spotkanie zapros ja do siebie,mala dobna kolacyjka nawet drobiazg,ale zrobiona
      przez Ciebie i oczywiscie wino lub szampan by uczcic wasza znajomosc i to,ze
      tak sie "lubicie" tylko po lampce jesli nie zechce wiecej i poprostu
      rozmawiajcie,zartujcie,obejrzyjcie film,robcie cokolwiek bys niemyslal o tym jak
      to by bylo teraz ja pocalowac i nieskonczyc znowu na jak to powiedziales
      uslyszec jej glos"starczy,koniec"(co do tego dla mnie to nienormalne,zaczynac
      cos tak pieknego jak wspolny dotyk i konczy takimi slowami,po co wogole
      zaczynac?!mniejsza o to kontynuuje)no wiec po tak milym wieczorze odprowadz ja
      do domu i pozegnaj buziakiem podziekuj,ze przyszla.NAJWAZNIEJSZE NIE SPOTYKAJCIE
      SIE ZACZSTO to narawde niszczy uczucia i nie pozwala odkrywac pomalutku siebie
      nawzajem,a to naprawde wazne,powinienes to wiedziec majac 24 lata.Jesli
      sprobujesz zrobic to wszystko i tak jak TYLKO podpowiadam i po tym wszystkim jej
      uczucia sie nie zmienia,jesli nie okaze wiecej czulosci i zainteresowania moim
      zdanie wtedy powinienes zastanowic sie czy to naprawde dziewczyna warta Twoich
      uczuc i sam zdecyduj co powinienes zrobic!
      • swietlik4 Re: Ciężki wybór, pomożecie? 10.09.04, 13:02
        Moze to co proponuje jest smieszne lub to wersja niewykonalna,ale uwierz mi,ze
        takie rzeczy dla dziewczyny jesli widzi,ze robiles to wszystko bezinteresownie
        znacza naprawde wiele!Po tym wszystkim tez wiele wyniknie przynajmniej
        powinno.Jak pisalam na poczatku na to potrzeba czasu,wytrwalosci i wiary i
        pamietaj,ze to tylko propozycja ode mnie,ale czego nie robi sie by nie utkwic w
        jednym punkcie,by dowiedziec sie czy warto i czy komus naprawde zalezy.Z
        hormonami radz sobie jak to robiles dotychczas bo nie wierze,ze sobie nie
        pomagales! i to jak najbardziej normalne i zdrowe,albo sprobujesz w ten czy inny
        podany przez kogos innego sposob rozwiazac swoj problem,szczerze z calego serca
        zycze Ci pomyslnosci i w tym i z Twoja dziewczyna! Odezwij sie jesli zechcesz
        sprobowac nic nie tracac i napisz jak sie powiodlo.Bede zagladac tu co jakis
        czas wiec napewno mnie tu znajdziesz.Jesli macie Ty lub ktos kto to czyta jakies
        uwagi do tego co napisalam,smialo piszcie jak i ja to zrobilam chcac komus
        pomoc. Pozadrawiam wszystich w tym temacie,a szczegolnie Ciebie Marcelu24 ;)
      • Gość: Marcel 24 Re: Ciężki wybór, pomożecie? IP: 195.127.59.* 10.09.04, 13:09
        Dziękuję Ci Świetlik4, za to ze okazałaś troche uwagi mojej kwestii.
        Przeczytałem Twój list z zainteresowaniem. Przemyśle to , ale podejrzewam że
        właśnie tak zrobię. Aczkolwiek będzie bardzo trudno mi wytrzymać odkładając
        spotkanie z Nią. Postaram się.A co do kwiatów, to przynosiłem je i to często.
        Ale większe zainteresowanie kwiatami było ze strony Jej koleżaniek. Jedna z
        Nich powiedziała nawet, że pasujemy do siebie( na niej nie zrobiło to większego
        wrażenia).
        A co jezeli po tym wszystkim Ona i tak nie zadzwoni? Mam zerwać ten kontakt?
        Naprawdę bardzo cięzko będzie mi sie z tym pogodzić( jezeli w ogóle zdołam )
        Skoro nie mogę wytrzymać bez niej jednego dnia, to jak wytrzymam resztę życia?
        Dziękuję i pozdrawiam
    • karola77 Ciężki wybór, pomożecie? 10.09.04, 15:49
      Ja powiem krotko NIE KUPUJE SIE KOTA W WORKU, sex jest bardzo waznym elementem
      w zyciu dwojga ludzi, czy to przed, czy po slubie, zastanow sie dobrze, zeby
      sobie nie sp... zycia, pozdrawiam
      • Gość: Marcel 24 Re: Ciężki wybór, pomożecie? IP: 195.127.59.* 10.09.04, 15:57
        Ja również podzielam ten pogląd, że niedopasowanie partnerów może być przyczyną
        przyszłych konfliktów. Ale co zrobić jak się kocha drugą osobę bardzo
        mocno??????
        • md0512 Re: Ciężki wybór, pomożecie? 12.09.04, 11:57
          Cześć !

          Co zrobić... Cóż... ja radzę "odkochać" się. Zobaczysz, po pewnym czasie
          dojdziesz do wniosku, że to był właściwy krok. Myślę, że za bardzo angażujesz
          się w ten związek, a ja myślę że nie warto.
    • Gość: Agucha Re: Ciężki wybór, pomożecie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.09.04, 12:53
      Czy Ty nie widzisz tego, że ta dziewczyna się Tobą bawi? Jesteś dla
      niej "zaklej dziurą". Nudzi się, więc jest jej na rękę, że spędzasz z nią czas,
      przynosisz kwiaty, zabierasz na spacerki itp., ale nie jest zaangażowana na
      tyle, aby dać Ci siebie i tłumaczy to swoją wiarą. Zrób tak, jak radził ktoś
      przede mną: poczekaj kilka dni, jeśli ona nie zadzwoni pierwsza, to chyba nie
      tęskni, więc nie warto, żeby dawał jej siebie, nie dostając nic w zamian,
      prawda?
    • Gość: marta uparta Re: Ciężki wybór, pomożecie? IP: 217.153.168.* 12.09.04, 14:46
      Witaj Marcelu!
      Przeczytalam Twoj i wszystkie listy tego atku z wielka uwaga. Wlasciwie wiele
      osob wyrazilo moja opinie. Po pierwsze, dzieczyna nie dojrzala do uczuc i
      prawdopodobnie bardzo dlugo, albo nigdy nie dojrzeje. Wg. mnie jest "zimna
      ryba", a z taka kobieta normalny mezczyzna nigdy nie bedzie szczesliwy. Trudno
      nazwac jej uczucie miloscia, wydaje mi sie, ze zostala wychowana w ten sposob,
      ze w ktoryms momencie swojego zycia ma wyjsc za maz, miec dzieci, i moze jestes
      potencjalnym kandydatem, ale tylko dlatego, ze tak nakazuja konwenanse. Znacie
      sie bardzo krotko ( czym sa te 4 miesiace), ale ona jasno okreslila swoje
      poglady. Nie chce podjac wspolzycia ze wzgledow religijnych, a to bariera
      trudna do pokonania, trudniejsza, niz gdyby jej niechec do seksu tlumaczyc np.
      traumatycznymi przezyciami. Bo ze swiatopogladu nie wyleczysz zadna terapia.
      Zalozmy, ze poczekacie z tym do slubu. Nie spodziewaj sie po slubie
      jakichkolwiek atrakcji w swoim z nia wspolzyciu, a jezeli jestes normalnym
      facetem, naturalnie bedziesz dazyl do urozmaicenia i zabaw, ktore dla niej beda
      absolunie niedopuszczalne.
      Dziewczyna postepuje tak, jak zostala wychowana. Zapewne wmawiano jej ze ma
      sie "szanowac", ze nie powinna okazywac mezczyznie ze jej na nim zalezy, ze
      kazdemu facetowi chodzi tylko o seks itp. Dlatego rani Cie,nie tylko
      odmawiajac Ci pieszczot, ale rowniez rani Twoje uczucia, sprowadzajac Twoja
      milosc do czegos, co jej sie nalezy.
      Z drugiej strony znacie sie bardzo krotko, i wlasciwie jestes jeszcze na etapie
      zauroczenia, a wiadomo, ze bardziej pozada sie tego co bardziej niedostepne.
      Moim zdaniem wyleczysz sie z tego uczucia szybciej niz sie Tobie wydaje, bo
      trudniej zerwac wieloletnie wiezy nawet z kims kto nas bardziej zranil. Pewnie
      ze bedziesz za nia tesknil, i za uczuciem niespelnienia. Ale mysle ze nie
      bedziesz dlugo cierpial.

      Napisalam to wszystko, chocaiz moze i krzywdze Twoja dziewczyne, ostatecznie
      poznalam tylko Twoj glos w tej sprawie, ona nie ma szans sie bronic.
      • Gość: lis Re: Pomożecie?-> pomozemy !!! IP: *.regionline.fi 12.09.04, 14:52
        ino wpierw sie posmiejemy !!
        • swietlik4 Re: Pomożecie?-> pomozemy !!! 13.09.04, 11:22
          Witaj ponownie! Ciekawi mnie jak ukladaja sie Twoje sprawy.Cos sie
          polepszylo,pogorszylo?Nie moge powiedziec Ci co powinienes zrobic gdy nie
          zadzwoni to zostaje w Twoich rekach i sercu.Nie zaluj niczego o czym
          zdecydujesz,jestes doroslym facetem i to,ze ktos traktuje Ciebie,Twoje uczucia w
          taki a nie inny sposob daje samo do zrozumiena,ze cos jest nie
          tak.Wiesz,myslalam o tym i szczerze zastanawiam sie czy Twoja dziewczyna
          naprawde jest dziewica(bywa i tak,ze staraja sie zaskoczyc chlopaka jakiego
          aniolka poznal,a w rzeczy samej hmm... i nigdy,ale to nigdy nie przyznaja sie
          mimo,ze moze chca,jaka jest prawda)jesli jestes pewny ,ze nigdy wczesniej z
          nikim nie spala to mam do powiedzenia pewna rzecz:Niedopasowanie seksualne?!
          Zdaza sie jesli oboje mieli kontakty seksualne wczesniej,ale nie dopasowac sie z
          dziewica??? To w Twoich rekach lezy nauczc jej sztuki milosci! Jakie ma miec
          pojecie osoba,ktora nigdy tego nie robila?To TY bedziesz musial ja uczyc,a jesli
          okazesz sie dobrym nauczycielem nie ma mowy o niedopasowaniu,bo jak to mozliwe
          jesli robisz to na swoj sposob,by bylo dobrze wam obojgu.To co mam do
          powiedzenia na temat "NIEDOPASOWANIA SEKSUALNEGO PO SLUBIE"(z dziewica)to tylko
          i wylacznie zalezy od doswiadczonej strony by pokazac czym jest milosc(seks)!!!
          Mozliwe jest tez,ze tak bardzo Ci na niej zalezy itd. z naprawde prostej
          rzeczy,mianowicie jesli nie mozesz czegos miec to chcesz tego bardziej i
          bardziej i bardziej i nie daje Ci ta jedna rzecz spokoju bo przecierz jak? ja
          nie moge jej miec?Sluchaj moze ozenicie sie i kiedy juz w koncu dostaniesz
          to czego chcesz,co jeszcze bedzie, czego do tej pory nie miales,a bedziesz
          chcial tak bardzo i bardziej zeby zostac przy swojej teraz juz"zonie" bo musi
          byc cos dlaczego chcesz byc z ta osoba,tak czy nie???A co ona ma takiego jeszcze
          dlaczego mialbys z nia byc,co Cie jeszcze w niej ciekawi,za co kochasz lub
          lubisz? Moze w Twoich oczach Marcelu to wszystko wyglada inaczej lub nigdy nie
          patrzyles na to z tej strony,ale moje zdanie na to wszystko jest takie,a nie
          inne.Powiem Ci,ze dobrze jest miec przyjaciela,a przyjaciel mowi rzeczy,ktore
          Cie moze zrania i zabola mocniej,ale robi to wylacznie dla Ciebie nie patrzac
          jakie moze miec z tego korzysci.Jesli masz kogos takiego przy boku,nie siedz
          dluzej tylko dzwon i umow sie na piwko i zapytaj co on tak szczerze o tym
          wszystkim mysli,jesli osoby w okol Ciebie sa z Toba szczere i sa przyjaciolmi
          posluchaj ich dobrze co maja do powiedzenia na temat Twojej dziewczyny(nie
          obrazajac jej osoby oczywiscie),a czy Twoi rodzicie ja znaja?Napisz mi prosze
          czy podoba im sie jako synowa.Rozpisalam sie dzisiaj,a tu jeszcze sprawy do
          zalatwienia.Zastanow sie nad tym wszystkim chwile,bo mam nadzieje i mysle,ze nie
          trace czasu dla Ciebie. Pamietaj,ze ty masz z tym problem nie ona. Zycze udanego
          dnia i czekam czy "moj";) Marcel ma mi cos do powiedzenia jak tam daje sobie
          rade. Pozdrawiam
          • Gość: Marcel 24 Dzięki Świetlik'u 4 IP: 195.127.59.* 13.09.04, 12:36
            Cześć
            Dziękuje, Twoje wypowiedzi troche podnoszą na duchu.
            Jeżeli chodzi o przyjaciól, to oczywiście ze putałem o radę. Były to osoby
            które pierwsze poprosiłem o radę. Opowiedziałem im to wszystko tak jak było,
            bez stronniczości. Stwierdzili, że to nie ze mną jest cos nie tak.Współczują mi
            tego, że się tak mocno zadłużyłem. Mówią, że jeżeli chce wyjśc z tego cało, to
            powinienem bezzwłocznie zerwać ten kontakt. Czyli Ich zdanie jest podobne do
            Waszego.
            Przedstawiłaś mnie w swojej wypowiedzi troche w sposób taki, jak bym chciał Ja
            mieć i tyle, nie więcej. Nie, z tym sie nie zgodzę. Ja przecież nigdzie nie
            uciekna, chcę być z Nią i tylko a Nią. Jeśli chodzi o kochanie czy lubienie, to
            czy naprawdę nie istnieje juz coś takiego jak kochanie "za nic"? Poprostu to
            czuje. Spotykałem się wcześniej z wieloma dziewczynami, ale do żadnej nie
            czułem tego co do Niej. Taki juz jestem i nie wiem czy to jakiś mój mankament
            czy nie, ot tak po prostu zależy mi bardzo.
            pozdrawiam
    • Gość: Marcel 24 Re: Ciężki wybór, pomożecie? IP: 195.127.59.* 13.09.04, 10:58
      Dziękuje Ci Marta Uparta za Twoją opinię na ten temat. Twoja odpowiedz porkywa
      sie z odpowiedziami innych osób zabierających głos w tej sprawie. Wszystkie te
      odpowiedzi skłaniają do myślenia, iż nie ma senseu dalej tego ciągnąć. Widze że
      moment , w którym bede musiał przełknąć tą gorzką pigułkę zbliża się
      nieubłagalnie, a nie chce przyjąć tego do wiadomości, naprawdę nie chce. W tej
      całej zagmatfanej sytuacji posunołem się nawet do tego, żebyśmy porozmawiali z
      księdzem ( jej znajomym ), żeby powiedział co on myśli na ten temat i jak to
      bedzie wyglądać z jego perspektywy. Dociera do mnie, ze ze mną musi być juz
      naprawdę żle, skoro łapie sie takich działań by tylko uczynić co w mojej mocy,
      by ratować to uczucie. Nie myślcie, ze mam cos przeciwko księdzu i temu co on
      reprezentuje tu na ziemi, ja tez staram sie postepowac wedle tej wiary, ale nie
      jestem az tak gorliwym katolikiem i nie wydaje mi sie, by moje postepowanie
      powodowało ze komus z tego powodu działaby sie krzywda.
      pozdrawiam i jeszcze raz dziękuję
    • qwerty36 Re: Ciężki wybór, pomożecie? 13.09.04, 15:19
      człowieku, bądź konsekwentny, piszesz, że nie spotkałeś nigdy nikogo tak
      wyjątkowego, a zastanawiasz się, czy nie znaleźć sobie drugiej dziewczyny "od
      tych spraw"...
      • Gość: Marcel 24 Re: Ciężki wybór, pomożecie? IP: 195.127.59.* 13.09.04, 15:58
        Szanowny qwerty36, przeczytaj uważnie moje lista, a stwierdzisz, ze nie masz
        racji. Poprosiłem kolege o radę , co zrobić w takiej sytuacji. On poradził (
        on , nie ja ) zebym znalazł sobie kogos "od tych spraw.." Nigdzie nie pisze ze
        tak zrobiłem, bo gdybym tak napisał, mijałoby się to z prawdą.
        pozdrawiam
        • Gość: ania Re: Ciężki wybór, pomożecie? IP: *.tauzen.net 13.09.04, 20:37
          jak ona taka inteligentna to z nia pogadaj otwarcie...
          nikt ci tu rady nie zapoda. to co jest między wami powinniście załatwić miedzy
          sobą. SZCZERA ROZMOWA!!!
          • Gość: marta uparta Re: Ciężki wybór, pomożecie? IP: 217.153.168.* 14.09.04, 08:32
            Alez Aniu, rozmowa byla i dziewczyna jasno okreslila swoje stanowisko - ze
            wzgledow religijnych nie pojdzie z nim do lózka.
            Mam wrazenie, ze gdyby Marcel jasno jej powiedzial, jak bardzo jej pragnie,
            moglaby by uznac, ze jemu zalezy tylko na seksie, bo ona po prostu NIE ROZUMIE,
            ze milosc i pozadanie sa nierozlaczne. Albo wg jej kryteriow, Marcel namawia ja
            do grzechu nieczystosci. Jezeli ktos ma taki swiatopoglad nie przyjmie zadnych
            argumentow.
            • Gość: Marcel 24 Re: Ciężki wybór, pomożecie? IP: 195.127.59.* 14.09.04, 08:40
              Witam wszystkich.
              Mimo wszystkich dzielących nas spraw i argumentów przemawiających by skończyć
              tą znajomość i tak uwazam, ze jest najwspanialszą osobą jaką przydażyło mi się
              spotkać i jezeli miałbym wybierać czy ją poznać, wiedząć jakby miało być, to
              powtórzyłbym to.
              • Gość: ona Re: Ciężki wybór, pomożecie? IP: *.epsa.pl 14.09.04, 08:43
                Więc czekaj Marcelu, czekaj aż będziecie po ślubie i ona zrobi to wtedy.
                • a444 Re: Ciężki wybór, pomożecie? 15.09.04, 17:00
                  Mój Drogi,

                  jesteś bardzo wrażliwym i mądrym mężczyzną.To będzie bolało,ale jedynym
                  rozwiązaniem Twojego problemu jest pozostawienie Ukochanej w rękach
                  Opatrzności,z nadzieją,że kiedyś dojrzeje.
                  Nie zabiegaj O Nią, pozwól,by zatęskniła.
                  Nie przynoś jej kwiatów,niech zauważy,że wazon jest pusty.
                  Nie dzwoń i nie pisz,może zatęskni i zrobi to pierwsza.
                  ZOSTAW JĄ samej sobie i nie zamartwiaj się,przecież jest w dobrych rękach,bożych!
                  Daj jej szansę na przemyślenie tego co do Ciebie naprawdę czuje i nie zadawaj
                  stu tysięcy pytań.Daj jej i sobie czas i przestrzeń.To może potwać nawet rok i
                  nie będzie łatwe,ale to /moim zdaniem/ jedyna droga.
                  Teraz jest czas dla Ciebie,zasługujesz na spokój ducha,harmonię
                  wewnętrzną,radość życia.Nie jesteś pasożytem,który żyje tylko dzięki innej
                  istocie.Jesteś wartościowym człowiekiem,masz prawo do wielu sprzecznych uczuć i
                  masz prawo być WOLNY i SZCZĘŚLIWY.Nie daj nikomu tego sobie odebrać! Zycie jest
                  krótkie,żeby marnować go tylko na cierpienie.

                  I jeszcze jedna prawda teologiczna:IM WIĘKSZA POKUSA,TYM MNIEJSZY GRZECH.

                  Wierzę w Ciebie i Twoja siłę.

                  Czterdziestka
                  • Gość: Marcel 24 Re: Ciężki wybór, pomożecie? IP: *.visp.energis.pl 15.09.04, 20:23
                    A całego SERCA Ci dziękuje, takie wypowiedzi podtrzymują na duchu.
                    Dziękuję
              • swietlik4 Re: Ciężki wybór, pomożecie? 14.09.04, 10:19
                Witajcie, tym razem wszyscy zainteresowani problemem Marcela!!!
                Moim zdaniem bedzie z niego fajny facet,ale musi do tego dojrzec.Stwierdzam tak
                po prostych sprawach,tyle osob stara Ci sie pomoc,tyle madrych rad,wszyscy chca
                abys w koncu cos zrozumial/przejrzal na oczy jak to wszystko opisane przez
                Ciebie wyglada.Nikt,kompletnie nikt nie namawia,nie zmusza Cie do niczego!!! Co
                zrobisz ze swoja dziewczyna to tylko i wylacznie bedzie Twoja decyzja,chcemy
                tylko poradzic Ci co moglbys zrobic ze swoim problemem,bo niektorzy przeszli to
                samo i wiedza jak ciezko moze byc.To,ze zalezy Ci bardzo na niej widza wszyscy
                tylko,ze o tym dowiedzielismy sie pozniej ,ale piszac w temacie:"Gdy jesteśmy razem
                to mnie po prostu rozsadza, a nie chce zdradzać jej z tego powodu i szukać
                tych rzeczy u innych dziewczyn za jej plecami."(...) " Niestety faktu, że
                facetowi w moim wieku
                wytrzymać bez sexu jest ciężko nie da sie ukryć.
                Co zrobilibyście na moim miejscu? Czy zacisnąć zęby i wymazać tę opcję z
                życia, czy szukać drugiej dziewczyny tylko do tych spraw." jak mozesz
                oczekiwac,ze nikt nie zwroci na to uwagi???!!!i wtedy czujac sie urazony jak
                odbiora Cie inni piszesz do mnie:"Przedstawiłaś mnie w swojej wypowiedzi troche
                w sposób taki, jak bym chciał Ja
                mieć i tyle, nie więcej. Nie, z tym sie nie zgodzę. Ja przecież nigdzie nie
                uciekna, chcę być z Nią i tylko a Nią. "Czy czytasz dobrze to co pisza do Ciebie
                wszyscy???!!! Zadales pytanie:"Jeśli chodzi o kochanie czy lubienie, to
                czy naprawdę nie istnieje juz coś takiego jak kochanie "za nic"? Pytajac Cie"A
                co ona ma takiego jeszcze
                dlaczego mialbys z nia byc,co Cie jeszcze w niej ciekawi,za co kochasz lub
                lubisz?(WYBACZCIE WSZYSCY,ZE TAK SIE ROZPISUJE,ALE JAK INACZEJ MAM WAM
                WYTLUMACZYC O CO MI CHODZI) " omijajac tu Twoje porzadanie( bo o to pytales w
                temacie) i zdobycie jej dziewictwa.Zawsze kocha sie kogos za cos!!! ZA ten
                piekny usmiech,ZA ten blask w oczach,ZA sposob w jaki cie caluje/dotyka,ZA to,ze
                cie wspiera,ZA to,ze jest przy tobie itp.,a Ty mi piszesz:"Taki juz jestem i nie
                wiem czy to jakiś mój mankament
                czy nie, ot tak po prostu zależy mi bardzo."Nie wierze,ze komus moze zalezec ot
                tak poprostu!Ja wtedy wiem,ze kogos kocham,ze te uczucia sa prawdziwe gdy
                zauwazam DLACZEGO chcem byc z ta osoba,czego nigdy nie chcialabym stracic.Marcel
                skupiasz sie na sobie,nie na swoim problemie!!!Teraz juz nie wiem co jest tym
                problemem czy to,ze Twoja dziewczyna czeka z seksem do slubu,czy jej
                wiara/religia,czy to jak ona Toba pomiata,czy to jak okropnie z tym wszystkim
                sie czujesz??????????!!!!!!!!!!!! Prosze Cie przeczytaj wszystko od poczatku a
                sam zobaczysz,ze to co sam piszesz zakreci Cie tak,ze nie bedziesz wiedzial
                gdzie jestes!!!!!!!!!!Zdecyduj sie w koncu na cos,bo widze,ze lubisz jak ktos
                uzala sie nad Toba (piszac a bo to,to i jeszcze tamto).Mam nadzieje,ze Twoja
                dziewczyna tego nie doswiadcza,wtedy nie dziwilabym sie dlaczego tak Cie
                traktuje.Zachowujac sie jak ofiara losu liczysz,ze ktos bedzie chcial spedzac z
                Toba czas?!Myslalam,ze jestes doroslym facetem wiedzacym czego chcesz w zyciu,co
                jest dla Ciebie wazne,ale widze,ze sie mylilam,bo inaczej zamknalbys juz to
                forum cieszac sie czasem spedzonym ze swoja ukochana,lub cieszac sie z tego
                jakiego bledu w zyciu uniknales!!! To wszystko co mam do powiedzenia
                Marcelowi,mozecie sami stwierdzic czy mam racje czy moze jestem w bledzie.
                Marcel przeczytaj jeszcze raz chcem zebys chociaz to zrozumial. DZIEKI WSZYSTKIM
                ZA CIERPLIWOSC! Pozdrawiam
    • Gość: Marcel 24 Re: Ciężki wybór, pomożecie? IP: *.visp.energis.pl 15.09.04, 20:19
      It's over ! :(
      • Gość: Agucha Re: Ciężki wybór, pomożecie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.09.04, 20:30
        Gratuluję!
      • marta.uparta Re: Ciężki wybór, pomożecie? 16.09.04, 19:57
        Bedzie wszystko dobrze. Poznasz jeszcze wspanala dziewczyne.
    • Gość: darek Re: Ciężki wybór, pomożecie? IP: 62.233.169.* 15.09.04, 20:59
      spokojnie przyjdzie czas i na to!nie namawiaj,nie pros-gwarantuje Ci ze to samo
      przyjdzie.Moze wiecej romantycznych wieczorow.Jakies wyjazdy,kolacja przy
      swiecach...Jesli kochasz to napewno nie rzucaj z takiego powodu!!!Ile jestescie
      ze soba?powoli to bardzo dobrze swiadczy o kobiecie-masz skarb(cnota-malo
      spotykana w tym wieku;) ).masz za duze cisnienie na te sprawy...
      pozdrawiam
      • Gość: Marcel 24 Re: Ciężki wybór, pomożecie? IP: 195.127.59.* 17.09.04, 08:48
        To nie ja zerwałem tą znajomość.
        • swietlik4 Re: Ciężki wybór, pomożecie? 17.09.04, 11:02
          Witaj Marcel! To nie Ty zerwales ta znajomosc??? Wiesz co lepiej dla Ciebie,ona
          bedzie pozniej bardziej zalowac niz Ty teraz( a Ty nie masz czego
          zalowac!!!)Zajmij sie teraz soba,zainteresuj sie bardziej
          nauka,przyjaciolmi,male zmiany jak najbardziej polecane(nowa fryzurka,nowe
          miejce by spotkac sie ze znajomymi,dlaczego by nie?!) Pamietaj,ze nie jestes
          teraz sam/samotny tylko poprostu nie masz/nie znalazles dziewczyny,ktora bylaby
          warta twojej uwagi i uczuc.Niestety ciezko jest teraz znalezc kogos takiego,wiec
          nie staraj sie szukac (pomysl co mozesz zrobic dla siebie,czego bys
          chcial,zajmij sie tym co Cie interesuje,co sprawia przyjemnosc)dziewczyna widzac
          chlopaka pelnego zycia,pomyslow,dbajacego o to by nie zatracic sie w tej nudnej
          codziennosci,dbajacego o swoje szczescie nigdy,ale to nigdy nie pozwoli by ktos
          taki uciekl z jej zycia.Pozwol wiec im szukac Ciebie!Pamietaj,ze zawsze gdy
          bedziesz chcial pogadac czekam na Ciebie,zagladajac tu codziennie. Milego dnia i
          GLOWA DO GORY!!!
          Co do Darka i jego opini na temat "kobiety-skarba z cnota" jego
          wypowiedz jest nie wiem czy tylko smieszna! Moze to i skarb,dla mnie skarb to
          tylko ta cnota,bo na ile innych zeczy pozwalaja sobie te niewiasty?!(Oczywiscie
          nie wszystkie sa takie same )i do tego jakich zeczy?! To znaczy,ze cala reszta
          to juz nie skarby w jego oczach,hm...Dziewczyny bez cnoty nie zawracajmy facetom
          glowy,bo takie z nas malo warte istoty!.Pozdrawiam wszystkich.
          • Gość: Marcel 24 Re: Ciężki wybór, pomożecie? IP: 195.127.59.* 17.09.04, 11:17
            Dziękuję, że starasz się mnie teraz pocieszyć.
            Dziękuję również za wszystkie Twoje wypowiedzi na mój temat ( i te lepsze i te
            gorsze ). Dziękuję za szczerość.
            • Gość: grzes Re: Ciężki wybór, pomożecie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.09.04, 14:41
              rozumiem Cię. ja tez przeżylem kilka rozstań... 2 naprawdę cięzkie. to zawsze
              bardzo boli. jednak po przeczytaniu tego watku czuję, ze miałeś szczescie po
              prostu. mogłeś zabrnąć w naprawdę nieszczęśliwy związek. tymczasem to ona
              zerwała z Tobą, na początku to może boli nawet bardziej, ale to przejdzie i nie
              będziesz miał nic do zarzucenia sobie. Ty zrobiłeś wszystko co mogłeś a dla niej
              nie było to wystarczające - to ona po prostu nie była Ciebie warta. może to źle
              zabrzmi ale cieszę się, że z tym juz koniec. to na pewno lepiej dla Ciebie. z
              czasem przestanie też boleć
        • Gość: Grzesiek happy-end? end? IP: *.walbrzych.dialog.net.pl 17.09.04, 11:30
          Ależ ten wątek mnie wkręcił... I tak sobie go czytałem, czytałem... i po
          przedostatnim wpisie Marcela miałem takie odczucie, że mam do czynienia z happy-
          end'em (z nadzieją, że nie jest to tak naprawdę "end"). Nie chcę dobijać
          Marcela, no bo na pewno nie jest mu teraz wesoło, ale w sumie cieszę się, że
          jego dziewczyna pozostała konsekwentna. Jest katoliczką o silnej wierze (ktoś
          tu już chyba nawet utyskiwał, że takich słabych mamy katolików, a tu - proszę,
          proszę - taka silna osóbka), stawia Pana Boga na pierwszym miejscu... świetna
          dziewczyna. I to nie jest tak, że ona ma problem, a Marcel - nie. Ani
          odwrotnie. Bo jeżeli naprawdę się kochają, to problem mają oboje. Bo jeżeli
          chcą być razem, to będą mieli do przezwyciężenia dużo większy problem niż
          niedopasowanie seksualne... piszę o niedopasowaniu światopoglądowym. Bo
          seksualność z wiekiem uspokaja się, tonuje. Natomiast zgwałcony światopogląd
          jest dużo bardziej destrukcyjny (dla danej osoby, a więc w konsekwencji - dla
          całego związku) niż przyspieszenie inicjacji seksualnej.

          W jednym ze swoich wpisów zasugerowałeś, Marcelu, że to Pan Bóg postawił tę
          dziewczynę na Twojej drodze. Bardzo chętnie bym temu stwierdzeniu przyklasnął.
          Może warto by spróbować jak najlepiej to wykorzystać? Masz (niepowtarzalną być
          może) okazję związać się z osobą, która nie tylko deklaruje bycie katoliczką,
          ale i jest nią w istocie (tu zastrzegam sobie prawo do pomyłki - znam tylko jej
          stosunek do seksu przedmałżeńskiego... ale i to już jest coś :)). A zdrowy i
          konsekwentny katolicyzm jest naprawdę świetnym sposobem na życie.

          Marcelu - jeśli jeszcze szukasz jakichkolwiek rad... Może spróbuj zainteresować
          się Bogiem, który jest dla niej taki ważny? Nie będziesz mógł sobie zarzucić,
          że nie spróbowałeś wszystkiego. Spróbuj poznać jej Boga, Boga chrześcijan. A! I
          jeszcze jedna, mała podpowiedź - nie patrz na Niego jak na jakiegoś zgryźliwego
          starucha, który ma radochę z tego, że pozbawia Cię "należnych" Ci praw do
          seksu. Może popatrz na Niego jak na kogoś mądrzejszego od Ciebie (w istocie -
          nieskończenie mądrzejszego, mądrzejszego nawet niż natura i fizjologia). I
          przypomnij sobie, dlaczego Twoi rodzice, nauczyciele nie pozwalali Ci np.
          obżerać się słodyczami, mimo że są przecież takie fajne i mimo że przecież
          cukry są dla organizmu dziecka ważne...

          A prywatnie to wierzę, że dziewczyna nie rzuciła Cię, tylko dała czas na
          przemyślenie kilku spraw. Życzę dobrych owoców autorefleksji. No i -
          jakiekolwiek by one nie były - szczęścia!

          pozdrawiam
          Grzesiek
    • Gość: addam Re: Ciężki wybór, pomożecie? IP: *.dickensa.waw.pl / *.crowley.pl 17.09.04, 11:10
      facet - ani sie waz szukac innej "do tego celu". bo to bedzie wasz koniec.
      jesli naprawde kochasz ta dziewczyne, i jestes z nia dla czegos wiecej niz jej
      cialo, zacisnij zeby. nie zmuszaj jej, nie namawiaj (bo to przyniesie odwrotny
      skutek do tego, niz zamierzony) - badz twardy kurde. to wcale nie jest
      niemozliwe ;)
      • Gość: addam nieaktualne jak widze IP: *.dickensa.waw.pl / *.crowley.pl 17.09.04, 11:15
        khem... nie przeczytalem wczesniej tego "its over", wiec moj komentarz staje
        sie tym samym nieaktualny
    • a444 Re: Ciężki wybór, pomożecie? 17.09.04, 12:48
      Marcelu,

      uważam ,że czas zakończyć ten wątek.Jesteś na tyle mądrym facetem,że nie
      potrzebujesz już niczyich rad.Naprawdę.
    • Gość: asia29 Re: Ciężki wybór, pomożecie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.09.04, 12:57
      Myślę, z epowinieneś dać sobie spokój z tą pania. Bóg Bogiem ale te czasy już
      minęły, kiedy z pójściem do łóżka się czekjało aż do ślóbu. A jesli wy do
      siebie pod tym względem nie pasujecie????????? I co, ta wierząca mocno pani nie
      da ci rozwodu, bo powie, z ejej wiara na to nie pozwala. A jeśli będziecie
      przez długie lata białym małżeństwem???? Wiele tracicie moim zdaniem i
      baaaaardzo ryzykujecie.
    • agado76 POMOGE 17.09.04, 14:02
      zdecydowalam sie odpowiedziec na twoj list po przeczytaniu listu od swietlika.
      ma ona duzo racji w tym co mowi.
      Pytasz co jak ona nie zadzwoni...
      powiem ci jedno jak nie zadzwoni i to bedzie kropka nad i. ludzie mowia milosc
      jest slepa i jest. jestes teraz zaslepiony i brniesz glebiej i glebiej.
      Wszystko co opisales wyraznie wskazuje na to ze ta dziewczyna nie ma do ciebie
      uczuc. Twoje meki wynikaja jedynie z prostego powodu ze poddajesz sie
      wyimaginowanym uczuciom.
      Jesli nie odpowie na twoj telefon to po prostu powiedz sobie ze ona o ciebie
      nie dba i nigdy jej nie zalezalo. ten zwiazek to jest strata czasu i wyjdz do
      ludzi i postaraj sie dac innym wiecej uwagi.
      najlepszy pomysl na zapomnienie nawet chwilowe jest umowienie sie z
      przyjaciolmi, wyjscie do kina albo do klubu. wiec w czasie jak czekasz na
      telefon zajmij sie czyms - wyjedz z miasta albo idz do kina, odwiedz rodzine.
      To troche odciagnie twoje mysli od niej i moze ulatwic ci poznanie kogos
      interesujacego. W miare uplywu czasu takie uczucia ktore teraz masz bladna a
      jesli bedziesz nadal walczyl o nia i pozwalal sie ponizac skonczysz w bardzo
      zlym stanie psychicznym.
      Jesli ona cie choc troche kocha pokazalaby swoja milosc. Ale ona pozwala ci
      tylko biegac wokol siebie. daj jej szanse udowodnic ci ze dla niej cos
      znaczysz. posluchaj rady swietlika i powiedz zadzwon jak chcesz sie spotkac.
      jak zadzwoni to bylo warto bo moze jej cala ta sytuacja cos uswiadomi a jak nie
      to wiesz ze cie tylko wykorzystywala do spelniania jej zachcianek i chwalenia
      sie kolezankom jak to za nia latasz. nie daj sie tak ponizac kazdy dajac tyle
      milosci co ty zasluguje zeby ja odwzajemnic.
      Jesli takiej milosci sie nie odwzajemnia i rani sie osobe z ktora sie jest
      poprzez bycie zimnym to definitywnie wskazuje ze brak jest wyzszych uczuc.
      otworz oczy i napisz jak ci idzie.
      chetnie opowiem ci moja przygode. prosze daj mi swoj e-amil i zrozumiesz
      dlaczego tak mowie jak mowie. Odpisz szybko :)
      • Gość: Marcel 24 Re: POMOGE IP: 195.127.59.* 17.09.04, 16:14
        delfinek72@gazeta.pl, czekam
    • Gość: Marcel 24 Re: Ciężki wybór, pomożecie? IP: 195.127.59.* 17.09.04, 16:32
      Dziękuję Wszystkim jeszcze raz za uwagi. Niektórzy pisali, bym o wszystkim
      zapomniał i zajął się czymś innym, oderwał się od tej całej sprawy.
      Właśnie tak zrobie, tak...tak zrobię.
      Razem z kolegą (jak dobrze jest mieć prawdziwych przyjaciół )jedziemy we wtorek
      do ... Grecji.Myśle ze to pozwoli mi na kilka dni zapomnieć.
      pozdrawiam
      • md0512 Re: Ciężki wybór, pomożecie? 17.09.04, 16:34
        Cześć !!

        Świetny pomysł. Jak wrócicie - pokażcie jakieś fotki z Grecji. Czekam(y) z
        niecierpliwością. :-)
    • Gość: zgrzyt Marcel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.09.04, 19:43
      Marcel, kobietę trzeba doprowadzić do tego by chciała sama, to, że ty chcesz to
      chyba trochę mało, ja szczerze polecam ci czytanie jej wierszy albo może sam
      coś napiszesz, trochę romantyzmu i lód się roztopi choć trochę
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka