Gość: Marcel 24
IP: 195.127.59.*
08.09.04, 15:27
Cześć,
mam mały problem, a w zasadzie nie do końca wiem czy to jest problem, czy nie.
Ostatecznie ocenicie to sami. Poznałem dziewczynę, a dokładniej to ona mnie
zaczepiła. Zaczeliśmy się spotykać i z kazym tygodniem zacząłem dochodzić do
wniosku, że coraz bardziej mi się podoba. Po miesiącu nie byłem wstanie
wytrzymać bez niej już nawet jednego dnia. Po niedługim okresie spotkań
zadłużyłem się w niej. Zacząłem rezygnować dla nie z wcześniej obranego
przeze mnie kierunku życia, ze niektórych swoich planów życiowych i to nie
żeby ona mnie o to prosiła, po prostu chciałem spędzać z nią jak najwięcej
czasu.
Jako że jestem 24 letnim mężczyzną i gospodarkę hormonalną mam w porządku
chciałem posunąć się podczas naszych uniesień troche dalej. Ona wtedy wyznała
mi, że jej zasady na to nie pozwalają ( jest osobą wierzącą i uwarza że sex
powinien nastąpić między dwojgiem ludzi dopiero po ślubie) Gdy jesteśmy razem
to mnie po prostu rozsadza, a nie chce zdradzać jej z tego powodu i szukać
tych rzeczy u innych dziewczyn za jej plecami. Może dlatego, że straciłem dla
niej głowę. Ona jest naprawdę atrakcyjną osobą, wykształconą, ma 21 lat.
Pewnie uznalibyście ją za dziewczynę "starej daty" , ale dla niej Bóg jest na
pierwszym miejscu. Myślę, że taka będzie właśnie moja żona. Na razie ani ja
ani ona o żadnych ślubach nie myśli. Niestety faktu, że facetowi w moim wieku
wytrzymać bez sexu jest ciężko nie da sie ukryć.
Co zrobilibyście na moim miejscu? Czy zacisnąć zęby i wymazać tę opcję z
życia, czy szukać drugiej dziewczyny tylko do tych spraw.
Za komentarze z góry dziękuję.
Aha i jeszcze jedno, bardzo mocno mi na niej zależy, jak nigdy na nikim.
pozdrawiam