Gość: tygrysek
IP: 9.67.96.*
19.04.02, 10:18
..Alejka już odnowiona Kochanie moje!!!:))))))
..a to,...żeby było na niej zawsze bajkowo,..żeby Arranel nad nami czuwała....
...i żebyśmy pamietali jej słowa Ukochana....
tygrysek...
...Kiedyś, dawno temu w pięknej krainie zwanej Gaia,...w pałacu na szczycie
stromej góry mieszkała piękna, dobra księżniczka Sarriel.
Mieszkała tam ona z księciem ,..który był jej narzeczonym...
..powinna być w tej sytuacji szczęsliwa i cieszyć się,....ale tak nie było...
..nie była przez niego dobrze traktowana,..nie tak jakby tego chciała..
on nie rozumiał jej potrzeb ukrytych w najgłębszych zakamarkach serca i duszy..
..coraz bardziej oddalali sie od siebie,....coraz mniej mieli wspólnego...
..więc codziennie wieczorem kiedy księżyc szedł na swój spacer po niebie, ona
wchodziła na sam szczyt pałacowej wieży, do najwyżej położonej komnaty i
godzinami spoglądała przez okno w niebo marząc....
..nie była szczęśliwa bo wiedziała,..czuła gdzieś w środku, w sercu że to
jednak nie jest to czego pragnie,..że jakoś niewiadomo dlaczego nie jest
szczęśliwa,..że jest jej coraz bardziej smutno i źle,..mimo że mieszka w pałacu
i ma narzeczonego....
...pewnego dnia,..pod pałacową wieżą przejeżdzał na czarnym koniu
Raven,..piękny wojownik i podróżnik,..o sercu dzikim, szalonym i gorącym...
..Sarriel gdy tylko go zauważyła od razu poczuła coś w sercu, coś czego sama
jeszcze nie umiała nazwać,......postanowiła Go jakoś poznać...
..upuściła więc z wieży swą białą chusteczkę,..całą mokrą od wylanych łez...
..kiedy Raven podniósł ją,...pomyslał..
- " cóż za dobra i cudowna osoba upuściła tę chusteczkę,..i dlaczego tak
cierpi??,..muszę się o tym przekonać!!!"
..jak postanowił tak zrobił,..i zaniósł Sarriel chusteczkę...
..kiedy się poznali, spojrzeli sobie pierwszy raz w oczy.... coś pięknego i
wspaniałego narodziło się miedzy nimi..
..coś co zdarza się może tylko jeden jedyny raz w życiu...
..wiedzieli o tym oboje...
..od tej pory Raven codziennie przyjeżdzał pod pałacową wieżę...
..spedzali ze sobą cudowne chwile przepełnione miłoscią i rozkoszą..
..Sarriel zmieniła się nie do poznania,..stała się wesoła,
usmiechnieta,..szczęśliwa...bo jej serce rozgrzała miłość, prawdziwa miłość i
szczęście......
Jednak nadszedł dzień w którym Sarriel musiała podjąć decyzję...albo książę
albo piękny Raven o gorącym sercu...
..długo się zastanawiała, ..myslała:,
- "co zrobić??,..z jednej strony Kocham Ravena całym swym sercem i
duszą,..oddałabym życie za niego,..bo tylko dzięki niemu żyję..czuje się przy
nim tak szczęśliwa, tak kochana!, tak cudownie jak nigdy!!.....
...ale z drugiiej strony książę ma juz pałac w którym mieszkam,..przynajmniej
to mam,..schronienie,..a książę może się w końcu zmieni...nie mogę ryzykować
utraty pałacu!,..tu jest taki luksus...."
I Sarella postanowiła zerwać znajomość z Ravenem...
..i nigdy juz go nie zobaczyła...
To co się stało później było do przywidzenia...
Książę nie był w stanie się zmienić,..wręcz przeciwnie, coraz bardziej oddalał
się od niej,...bo ludzkich serc nie da się zmienić...
Sarella stawała się z kazdym dniem coraz bardziej smutniejsza,..nie jadła, nie
piła, nie spała,....jej serce trawił coraz wiekszy zal, smutek i ból...zmieniła
się nie do poznania....
..z utęsknieniem codziennie przez kilka lat wypatrywała Ravenaz okna komnaty w
pałacowej wieży.....jednak bezskutecznie......
..zrozumiała że utraciła coś najpiękniejszego i najcenniejszego co spotkało ją
w życiu,....
..ze łzami rozpaczy wspominała spędzone z nim chwile,...a kiedy pomyślała sobie
że tak mogłoby wyglądać całe jej zycie ,..prawie umierała z rozpaczy...
- "Boże!! jaka ja byłam głupia i zaślepiona tym pałacem!! - pomyslała - co mi
teraz po nim???,..kiedy w sercu pustka i żal...dlaczego tak postąpiłam!!!??"
..nie potrafiła już dłużej znieść tej pustki wokół siebie..
Pewnego dnia wymknęła się w nocy z pałacu,........później znaleziono jej martwe
ciało na brzegu jeziora....twarz miała bladą i zimną,.. łzy spływały po jej
twarzy...
..o Ravenie wszelki słuch zaginął..