Dodaj do ulubionych

Wybieram sie do kina.

04.12.04, 15:15

Obserwuj wątek
    • halina501 Re: Wybieram sie do kina. 04.12.04, 15:28
      A nie na film? ;))
      • toni_majo Re: Wybieram sie do kina. 05.12.04, 12:24
        na film to sie mozna wybrac samemu droga Halino, a do kina to najlepiej we
        dwoje.
        Wtedy film nie taki wazny tylko miejsce - najlepiej w ostatnim rzedzie.
        A film to chyba im glupszy tym lepszy - puchy na widowni - mozna czuc sie nieco
        swobodniej.
        ech! to byly czasy!
        dlugo nieobecny ale zawsze "w pogotowiu"
        Toni
        • halina501 Re: Wybieram sie do kina. 05.12.04, 13:20
          Dziękuję toni_majo .
          Już teraz wszystko wiem.
          Idę na film...;))))

          Dobrego dnia
          • toni_majo Re: Wybieram sie do kina. 05.12.04, 13:26
            Tak przy niedzieli to chyba sie tez wybiore!
            A co!
            Ciekawym tylko jak tam w tym kinie Oldpiernikowi bylo ;))))

            Toni

            ...a mnie to obchodzi! :)))))

            • cover_wielki Re: Wybieram sie do kina. 05.12.04, 20:49
              "Kiedy mężczyzna wybiera się z kobieta do kina, film nie powinien im w tym
              przeszkadzać. " - Samuel Goldwyn.
              • niesmialek1 Re: Wybieram sie do kina. 05.12.04, 23:09
                Właśnie oldi nie wspomina nic o tytule. Właściwyym byłoby pytanie z kim idzie
                do kina?
                :-))))

    • oldpiernik Re: Wybieram sie do kina. 06.12.04, 08:19
      Od początku.
      Byłem w kinie z całą rodziną.
      Na ekranie pojawił się tytułowy napis: THE INCREDIBLES.
      Zabawny film, poprzetykany dłużyznami, które sprzyjały "byciu w kinie".
      Ubawiliśmy się też dodatkiem made by PIXAR... bardzo intensywny masaż
      przepony. :)


      OLDWIDZ
    • liczydelko kino jako renesans filmu.. 07.12.04, 14:50
      ..czy dobrego interesu?
      • oldpiernik Re: kino jako rozrywka... 07.12.04, 17:06
        nada się?

        OLDROZRYWKOWO
        • toni_majo Re: kino jako rozrywka... 07.12.04, 17:16
          ano, nada sie!
          ale przeciez to na filmy AMBITNE chodzic trzeba! ;;;)))))))
          ot co!
          • yoanna Re: kino jako rozrywka... 08.12.04, 07:28
            na Ambitne chodzić wypada ...;))
            • oldpiernik Re: kino jako wypad... 08.12.04, 10:48
              jakieś propozycje ambitne w tle?

              OLDNIEKUMATY :)
              • gatta13 Re: kino jako wypad... 08.12.04, 21:05
                Byłam dziś w kinie na filmie bardzo nieambitnym. Również czekam na propozycje tego, na co pójść wypada.

                gatta_nieprzyznamsię
            • yoanna Ambitne kino 09.12.04, 07:24
              • yoanna Re: Ambitne kino 09.12.04, 07:31
                raaany, uciekł mi sam tytuł w poście wcześniejszym :)
                Moi drodzy nie mam niestety dla was propozycji "ambitnego kina" bo sama chodzę
                na filmy dla przyjemności głównie, a w przypadku ambitnych pozycji z
                przyjemnością jest różnie ... :) ALe przypomniało mi się podsumowanie mniej
                więcej w stylu: jak film jest dobry to jest to interes, a jak tylko ambitny to
                wychodzi sztuka...:)))
                • urszulka_ma Re: Ambitne kino 18.12.04, 12:56
                  .."Kino rozwinęło się w ostatnich latach bardzo, ale przede wszystkim pod
                  względem warsztatowym, technologicznym. To już jest zupełnie nowy standard:
                  dzisiaj nawet złe filmy są dobrze zrobione, co jest zasługą reżyserów młodej
                  generacji, którzy posługują się pismem obrazkowym z taką biegłością, jakby
                  uczyli się go już w przedszkolu, co zresztą jest w jakiejś mierze prawdą.
                  Trudniej natomiast wskazać nowe trendy myślowe, oryginalne programy artystyczne
                  i ideowe."...

        • urszulka_ma Re: kino jako rozrywka... 08.12.04, 09:27
          oldpiernik napisał:

          > nada się?

          ..do tego służy kino.. a niektórzy potrafią to dobrze wykorzystać..
          tony popcorn’s i litry pepsi...idą jak świeże bułeczki

          ostatnio byłam w jednym takim..
          na oko bardzo ładne, nowoczesne
          schody ruchome
          kawiarnie, internetowe też
          bary i inne takie
          świateł dużo
          dzieciaki biegające z pepsi
          i tym co ostatnio obowiązkowe..

          tylko tej atmosfery kina mi brakowało...ech


          • kocibrzuch Re: kino jako rozrywka... 08.12.04, 21:27
            w Krakowie kilka kin z atmosferą padło, a to były kina pierwsze w tym mieście i może nawet w Polsce (Wanda, Uciecha) ostatni też Warszawa (tego nie żałuję), jeszcze na początku przemian padły Dom Żołnierza, Młoda Gwardia i Związkowiec (piekne nazwy, co nie?).

            Ale uchowały się te, które atmosferę mają chyba najlepszą z tych wszystkich: Sztuka (cały kompleks), Apollo (chyba jednak padnie), Pod Baranami (w pałacu Potockich, były tam kiedyś dwa kina, ale już dawno nie ma), Mikro (i wcale mi nie przykro).
            • oldpiernik Re: kino jako rozrywka... 10.12.04, 07:05
              Wanda miała kluczowe znaczenie dla mojego obecnego stanu.
              Związkowiec... odwiedziłem raz, nie pamiętam, więc nie mam czego żałować.
              Uciechy żal, bo tam bywało najweselej.
              No a Kijów?
              Na dziś bardzo na czasie (trendy, jazzy, czy jak jeszcze) nazwa. :)
              Mikro prowadziło cyklicznie maratony, o ile pamiętam.
              W Pasażu było jeszcze takie "tramwajowe" kinko... ocalało może?
              Ciekawe, najwięcej filmów obejrzałem właśnie w krakowskich kinach...

              OLDWSPOMINEK
              • urszulka_ma Re: kino jako wspomnienie.. 13.12.04, 08:04
                > Ciekawe, najwięcej filmów obejrzałem właśnie w krakowskich kinach...
                >
                > OLDWSPOMINEK

                ..moje ulubione to kino "Słońce"..nie w Krakowie
                budynek kina od kilku lat jest przerobiony na jakiś sklep
                w tym kinie przesiedziałam wiele godzin..
                ale do owego sklepu.. jeszcze nie wchodziłam..
                jakoś tak.. nie wiem..
                • oldpiernik Re: kino jako wspomnienie.. 13.12.04, 16:01
                  W Bielsku bylo takie nowoczesne kino (30 lat temu nowoczesne).
                  Nazywało się "Złote Łany", tak samo zresztą, jak osiedle, na którym powstało.
                  Dziś nie ma już tamtego kina, nawet nie wiem, czy budynek pozostał.
                  To było pierwsze w okolicy kino z systemem
                  DOLBY STEREO
                  "Bitwę o Midway" będę pamiętał do końca żywota....

                  EEEEEEECH
                  • urszulka_ma Re: kino jako wspomnienie.. 14.12.04, 08:08
                    ..nie mogę sobie przypomnieć pierwszego filmu jaki oglądałam w kinie..
                    pamiętacie?
                    • yoanna Re: kino jako wspomnienie.. 14.12.04, 08:14
                      pewnie to nie były pierwsze obejrzane filmy ale pierwsze tak zapamiętane ;)
                      Ojciec zabrał mnie na poranek filmowy...a tam jako hity dla małolatów objawiły
                      się "Świat się śmieje" i chyba "Wołga,Wołga" (lub cosik zbliżonego)
                      Pamiętam tę wyprawę do dziś, choć kina już nie ma wyburzyli... :)
                      • oldpiernik Re: kino jako wspomnienie.. 15.12.04, 09:43
                        Pierwszego..?
                        Pamiętam kilka ze szczenięcych lat.
                        "W pustyni i w puszczy"
                        bajecznie kolorowy
                        "Zorro"
                        i oczywiście
                        "Konie Valdeza" - czasy pierwszych szczeniackih zauroczeń :)
                    • gatta13 Re: kino jako wspomnienie.. 15.12.04, 20:11
                      Chyba "Szaleństwa Panny Ewy". Zakochałam się wtedy w Emilianie Kamińskim. Miałam może z siedem lat albo kilka więcej. :) A potem oglądałam Crittersy i sama się sobie dziwię, bo bardzo mi się podobały, a ostatnio były w tv i patrzyłam na to z dużą niechęcią. Potem byłam z sąsiadem na "Powrót Jedi" i bardzo podobało mi się, jak misie jeżdziły między drzewami na takich latajacych motorkach. Wszystko to oglądałam na pewno zanim skończyłam 10 lat.
                      Z czasów podstawówkowych pamiętam nieszczęsną "Lawę", na którą na siłę wypchnięto nas ze szkoły w ramach "kina lektur". Lała się ta lawa bite trzy godziny.
                      • cover_wielki Re: kino jako wspomnienie.. 15.12.04, 20:20
                        Dokładnie to nie pamiętam ale na pewno zapadł mi w pamięć
                        Bolek i Lolek w 80 dni dookoła świata - pierwszy raz gadająca wersja.
                    • kocibrzuch Re: kino jako wspomnienie.. 15.12.04, 20:35
                      pierwsze przygody z kinem, to były poranki dla dzieci
                      w Krakowie w kinach Apollo i Dom Żołnierza
                      oraz popołudniówki w Pasażu Bielaka

                      najbardziej pamiętam te w Apollo, bo leciały nawet bajki Disneyowskie (Miecz dla króla i Cinderella)
                      w Pasażu Bolki i Lolki

                      z "poważniejszych" produkcji jako pierwsze pamiętam Krzyżaków i coś jeszcze, co przed chwilką miałem w głowie, ale mi wyleciało... pójdę poszukać
                      • urszulka_ma Re: kino jako wspomnienie.. 16.12.04, 09:08
                        Najbardziej popularna mysz na świecie urodziła się w 1928 roku,
                        Zaś ojcem chrzestnym Miki był sam Walt Dinsey.
                        Legendarna myszka ponoć przyśniła się pomysłodawcy, a kiedy naszkicował ją po
                        pierwszy była raczej niepozorna i brzydka..
                        Po kilku latach ..i "modyfikacjach".. właśnie myszka uratowała studio reklamowe
                        Disneya..
                      • oldpiernik Re: kino jako wspomnienie.. 16.12.04, 09:14
                        Byli jeszcze "Czterej pancerni" w kinie objazdowym, w tzw. Domu Ludowym,
                        którego też już nie ma...
                        Mój ty smutku, ja naprawdę mam tyle lat?
                        • urszulka_ma Re: kino jako wspomnienie.. 16.12.04, 09:43
                          początki kinematografii w Polsce sięgają 1896 roku..
                          dwa lata po grudniowej, światowej pierwszej projekcji
                          nasi pradziadowie szybko zaczęli zachwycać się ruchomymi obrazkami..:)
                          aparat braci Lumiere zrobił wielka karierę.. i fascynuje do dziś...
                        • gatta13 Re: kino jako wspomnienie.. 20.12.04, 17:11
                          Czterej pancerni to jakoś w Teleranku byli czy gdzieś? To było w czasach, kiedy jeszcze wstawałam rano w niedzielę. ;)
                          • oldpiernik Re: kino jako wspomnienie.. 21.12.04, 07:55
                            no było
                            i kiedy wracałem do domu, zaczynał się właśnie program dla dzieci i młodzieży
                            a w nim...
                            "Niedźwiedź Pana Adamsa"
                            owi pancerni, albo
                            "Wakacje z duchami"
                            a wcześniej
                            "Do przerwy 0:1"
                            "Podróż za jeden uśmiech" (a Duduś tak wyrósł)
                            i coś o dzieciakach na osiedlowym trzepaku, tytuł mi wyleciał z pamięci

                            gatto, cóżeś obudziła swoim postem?!

                            OLDZŁEZKĄ
                            • gatta13 Re: kino jako wspomnienie.. 21.12.04, 20:21
                              Duduś wyrósł nad wyraz mocno. A ostatnio widziałam w telewizji Beatę z Bąbli. Może to te dzieciaki na trzepaku? E, chyba nie. Żadnego niedźwiedzia nie kojarzę, bardziej do mnie przemawia Janka i takie coś z marabutem.

                              No i tak nie bardzo na temat, ale kojarzy mi się jakoś z marabutem: ksiązki Niziurskiego.

                              Ach, i cóżem ja obudziła...
                              ;)
                            • yoanna Re: kino jako wspomnienie.. 22.12.04, 08:21
                              oldpiernik napisał:

                              > no było
                              > i kiedy wracałem do domu, zaczynał się właśnie program dla dzieci i młodzieży
                              Oldzie, a skąd Ty wracałeś o tej porze???
                              • urszulka_ma Re: kino jako wspomnienie.. 22.12.04, 08:34
                                gdy niedzielny dzwon woła,
                                ..wstań rano do kościoła...

                                które filmy najbardziej Was rozbawiły?
                                ..czasem komedie bywają jakieś mało śmieszne

                    • yoanna Re: kino jako wspomnienie.. 22.12.04, 08:44
                      pamiętam jeszcze, choć nie z kina, film "Sebastian i Bella" po jego emisji
                      narodzone w sąsiedztwie dzieciątko otrzymało imię Sebastian :)
                      A po kilku latach u tych samych sąsiadów przybył jeszcze Ariel i Sybilla :)))
                      Pamiętacie z jakich to bajek? Przynajmniej Ariel.... bo co do Sybilli nie mam
                      pewności :)
                      • cover_wielki Re: kino jako wspomnienie.. 22.12.04, 10:06
                        Ariel nie jest z bajki tylko z reklamy ;)
                        Sybille to znam z jednego rockowego utworu ale zapomniałem kto to spiewał dawno
                        temu.
                      • urszulka_ma Re: kino jako wspomnienie.. 23.12.04, 01:03
                        yoanna napisała:

                        > pamiętam jeszcze, choć nie z kina,film ...

                        tak..
                        pamiętam tą modę na odtwarzacze video
                        i szaleństwo wymieniana kaset
                        istniała groźba...że do kina nikt nie będzie chodził...
                        teraz też moda na nowoczesne kino domowe...
                        ale ..
                        no właśnie ale..
                        nie ma to jak w kinie..olbrzymi ekran:)

                        Ariel tak..była taka bajka..
                        ..dziewczynka w niej nazwana była Ariel.. Mała Syrenka

                        www.ewa.bicom.pl/karaokedz/pd4.htm
                        • oldpiernik kino jako wspomnienie.. 03.01.05, 11:40
                          no cóż, młodzi pamiętają Ariel ;)
                          starsi pamiętają Adamsa i jego niedźwiedzia
                          i serial na niedzielne poranki... przyrodniczy...
                          "Świat, który nie może zaginąć"
                          czarno-białe filmy w czarno-białej telewizji....
                          wspominam z rozrzewnieniem ;o)

                          również sceny, do których tytuły wytarły się z pamięci... ;)
                          • urszulka_ma Re: kino jako wspomnienie.. 05.01.05, 22:16
                            zapamiętałam tą bajkę..szczególnie
                            wspominam ją..
                            śmieszna historia..taka
                            nie istniały..albo zaczynały dopiero istnieć.. oficjalne punkty z wymianą
                            kaset..
                            w pakru miejskim kwitł handelek wymienny
                            ..z rączki do raczki..kaseta za kasetę..
                            łapanki też się odbywały...
                            urszulka zdobyła film..z bajką Ariel..dla kogoś..bardzo kochanego:)

                            urszulka_przestępca_z_parku!..no!:)
    • urszulka_ma kino jako zwierciadło.. 18.12.04, 12:54
      ..przeszłości i przyszłości..?:)
      • oldpiernik Re: kino jako zwierciadło.. 18.12.04, 15:13
        albo antrakt
        pomiędzy jednym i drugim
        • urszulka_ma Re: kino jako zwierciadło.. 21.12.04, 20:09
          tak ..
          wydarzenia teraźniejszości..mijają czasem bardzo szybko..
          często kino dnia dzisiejszego..staje się z dniem jutrzejszym mało aktualne..
          choć oczywiście, niektóre filmy niosą przesłania ponadczasowe..:)
          • urszulka_ma Re: kino jako zwierciadło.. 05.01.05, 22:30
            ..ludzkich historii..


            www.godziny.spinka.pl/
    • urszulka_ma kino jako schronienie..? 07.01.05, 08:38
      "To tak, jakby wszystkie filmy opowiadały o nas".


      film.onet.pl/F,6862,1180137,1,artykul.html

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka