Gość: grześ
IP: 62.29.137.*
06.12.04, 11:08
...wtedy zaproszono Nasrudina, wielkiego mistrza sufi, by wygłosił odczyt.
Nasrudin wyznaczył spotkanie na godzinę drugą po południu. Był to wieki
sukces - sprzedano tysiąc biletów, a ponad siedemset pozostałych osób miało
oglądać retransmisję debaty w holu, na wielkim ekranie.
Punktualnie o godzinie drugiej wszedł asystent Nasrudina, tłumacząc, że z
powodu sił wyższych konferencja się opóźni. Niektórzy poczuli się urażeni,
zażądali zwrotu pieniędzy pieniędzy wyszli. Jednak nadal wiele osób pozostało
w Sali i na zewnątrz.
O czwartej po południu mistrza wciąż nie było i ludzie stopniowo zaczęli
opuszczać salę, odbierając w kasie swoje pieniądze. Ostatecznie był to koniec
dnia pracy i trzeba było wracać do domu. O szóstej początkowa liczba tysiąca
siedmiuset słuchaczy zmniejszyła się do niespełna setki.
Wtedy nadszedł Nasrudin. Wyglądał na pijanego w sztok i swobodnie zaczął
żartować ze śliczną, siedząca w pierwszym rzędzie, dziewczyną.
Gdy ludzie ochłonęli z szoku, zaczęli dawać upust swemu oburzeniu. Jak ten
człowiek mógł się tak zachowywać, tym bardziej, że kazał na siebie czekać
cztery godziny? Słychać było szmer niezadowolenia, ale mistrz sufi nie
zwracał na to najmniejszej uwagi. Wykrzykiwał głośno do dziewczyny, że jest
seksowna i zaprosił ją do wspólnej podróży po Francji.
Rzuciwszy kilka przekleństw w stronę protestujących, Nasrudin spróbował się
podnieść, lecz upadł z hukiem na podłogę. Zgorszeni ludzie postanowili wyjść,
wykrzykując, ze wszystko to jest szarlatanerią, i grożąc, że poinformują
prasę o całym tym poniżającym przedstawieniu.
W Sali pozostało zaledwie dziewięć osób. Gdy tylko wyszła grupa oburzonych
słuchaczy, Nasrudin stanął na nogi. Był całkowicie trzeźwy, z jego oczu biło
niesamowite światło, a jego postać otaczała aura dostojeństwa i mądrości.
"Wy, którzy zostaliście, jesteście ludźmi, którzy są zdolni mnie usłyszeć -
powiedział. - Bowiem przeszliście przez dwie najtrudniejsze próby na drodze
duchowej: cierpliwości oczekiwania na właściwy moment i odwagi, pozwalającej
przezwyciężyć rozczarowania tym, co napotkane. I was będę nauczał".
Z książki Paulo Coelho "Weronika postanawia umrzeć"