Gość: leziox
IP: *.ipt.aol.com
04.01.05, 22:04
Kupiłem dziadka do orzechów.Dobry jest.Łupie skorupy,jak,nie
przymierzając,czołg.
Potrafi za jednym razem rozwalić ze trzy orzechy włoskie,albo z 5
laskowych.Tylko trzeba dobrze wycelować.Prawda,dziadek był używany,ale
dostałem go całkiem tanio.
Wprawdzie dziadek do orzechów ma okresy zastoju,ale jak go dobrze naoliwić
spirytusem,to działa,jak nowy,albo jeszcze lepiej.
Ale stare rzeczy szanować trzeba,aby działały jeszcze długi czas.
Wydałem więc członkom rodziny surowe polecenie,aby przed rozwalaniem
następnej porcji orzechów nigdy nie zapominały o nałożeniu hełmu
motocyklowego.Dziadkowi.
Bo bez hełmu dziadek się częściej psuje,a i wizyty u lekarza trochę kosztują.
Ale dziadek do orzechów i tak się cieszy.Mówi że w domu starców,od którego
odkupiłem go za tonę węgla,było gorzej i nie tak wesoło jak u nas.No i w
berecie gorzej się łupało orzeszki,niż w hełmie.Tak,tak.Nie ma jak antyki.