filosofia
08.01.05, 18:25
Tak trudno mi nieraz być...z moim facetem...jest taki zamknięty w
sobie...kiedy cos go wkurzy..albo...jest zły na mnie...nie umie tego
powiedzieć..albo nie chce....po prostu zamyka się wsobie...i milczy...funduje
mi tak zwany cichy dzień..albo nawet kilka..staram sie zawsze jakos dotrzec
do niego...nie od razu oczywiście...ale wtedy jest mi tak trudno....w tym
czasie..kiedy ma swój zły dzień...jest taki..jakbym w ogóle dla niego nie
istaniała...
...kiedy ma dobry czas...jest po prostu cudowny..i jest nam tak dobrze
razem...ale paralizuja mnie chwile jego milczenia...
zastanawiam sie...jak podjąc z nim ten temat...jak rozmawiac...żeby
odczuł...że go akceptuje...tylko niektóre jego...zachowania...mocno mnie
dotykaja...